PRACowniA

30 listopada 2011

Lekarze od pięćdziesięciu lat podają truciznę na szczury pacjentom chorym na serce

Filed under: Nauka,Różne,Zdrowie — koliber @ 08:07
Tags: , , ,

Kim Eyans
naturalnews.com
2 września 2009

Raport Bloomberga właśnie uświadomił nam, że milionom ludzi na całym świecie podaje się jako rozcieńczalnik krwi truciznę na szczury. Raport ten mówi również, że zagrożenie wylewem krwi do mózgu powodowanym przez lek o nazwie Warfaryna było uważane za jego najpoważniejszy efekt uboczny. To ciekawe, ponieważ establishment medyczny zwykle nie przyznaje się, że jego leki to trucizny. Wręcz przeciwnie, robi wszystko, aby ukryć to przed ludźmi.

Jedynym powodem przyznania się do tego jest to, że mają inny lek, który zastąpi tę truciznę na szczury. Tak nawiasem mówiąc, kiedy ostatni raz mówiono nam, że spożywanie trucizny na szczury, czy jakiejkolwiek innej, prowadzi do zdrowia?

Prawda wygląda tak, że Amerykanie i obywatele innych krajów są codziennie faszerowani truciznami, że wprawiająca w zdumienie ich liczba jest legalna i że się je zachwala. Ironią jest to, że lekarze zdecydowanie zaprzeczają, aby te trucizny były zdolne do wyrządzenia jakichkolwiek szkód.

To niezwykły pogląd, ponieważ dowodzi, iż społeczność lekarska rzeczywiście wierzy, że trucizny uzdrawiają, podczas gdy większość racjonalnie myślących ludzi nigdy nie zgodziłaby się z takim nonsensem. Nic dziwnego, że pracownicy służby zdrowia nie uważają, iż ludzie wymagają odtrucia z wszystkich trucizn, które zakumulowali w czasie swojego życia. To po prostu jest niezgodne z ich przekonaniem, co służy zdrowiu.

(more…)

Reklamy

29 listopada 2011

Szokująca prawda o ataku na ruch Okupuj

Naomi Wolf
The Guardian, UK
25 listopada 2011

© Allison Joyce/Getty Images – Ranny protestujący z Okupuj Wall Street, Brandon Watts, leży na ziemi po starciu z policją próbującą oczyścić Zuccotti Park z uczestników OWS.

Obywatele Stanów Zjednoczonych wszelkich przekonań politycznych wciąż otrząsają się po obrazach wyjątkowej brutalności policji w skoordynowanych atakach na pokojowych demonstrantów OWS w zeszłym tygodniu w miastach całego kraju. Starszej kobiecie rozpylono pieprz prosto w twarz, scena biernych, nie stawiających oporu studentów na kalifornijskim uniwersytecie UC Davis, spryskiwanych pieprzem przez oddziały policji obiegła Internet, mnożyły się obrazy młodych kobiet – jakby specjalnie branych na cel ze względu na płeć – krzyczących, ciągniętych przez policję za włosy w trakcie zamieszek, a zdjęcia młodego człowieka, oszołomionego i z obficie krwawiącą głową, pojawiły się w relacjach z przeprowadzanej w środku nocy czystki w Zuccotti Park.

Ale gdy Amerykanie myśleli, że mamy obraz tego, co się dzieje – czy te przesadne interwencje ze strony szalonej policji i burmistrza, na szczeblu miejskim, miały miejsce w wielu różnych miastach – nadciągnęły czarne chmury. Krajowy Związek Dziennikarzy oraz Komitet Ochrony Dziennikarzy, w oparciu o ustawę o wolności informacji, wystosowały wniosek o zbadanie kwestii ewentualnego zaangażowania władz federalnych w praktyki egzekwowania prawa, które zdawały się mierzyć w dziennikarzy. The New York Times doniósł, że „policja Nowego Jorku aresztowała, biła pięściami, grzmociła, powaliła na ziemię i cisnęła barierą w reporterów i fotografów” dokumentujących protesty. NYPD kazali reporterom podnieść ręce i udowodnić, że mają uprawnienia. Gdy wielu posłusznie to zrobiło, zostali pod groźbą aresztowania usunięci z terenu, gdzie toczyła się historia, którą dokumentowali, i odciągnięci daleko od miejsca akcji. Inni reporterzy, mający przy sobie legitymacje prasowe, zostali aresztowani i poturbowani przez policjantów, po usłyszeniu od policji bzdurnej informacji, że „robienie zdjęć na chodniku jest nielegalne”.

W Nowym Jorku pobici zostali sędzia stanowego Sądu Najwyższego i członek Rady Miejskiej Nowego Jorku; w Berkeley w Kalifornii spałowano jednego z naszych największych poetów narodowych, Roberta Hassa. Obraz pomroczniał jeszcze bardziej, gdy Wonkette.com i Washingtonsblog.com podały do wiadomości, że burmisrtrz Oakland przyznał, że w konferencji burmistrzów 18 miast wziął udział Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego, doradzając burmistrzom, „jak powstrzymać” protesty Okupuj.

Dla Europejczyków skala tego naruszenia prawa może nie od razu być oczywista. Nasz system rządów zakazuje tworzenia sfederalizowanych sił policyjnych oraz udziału sił federalnych lub zmilitaryzowanych w utrzymywaniu spokoju w miastach.

Zauważyłam, że prawicowi eksperci i politycy występujący w programach telewizyjnych, w których sama uczestniczyłam, byli wszyscy, zgodnie z polityką swoich partii, przeciwko OWS. Dziennikarz Chris Hayes donosił o wycieku notatki, która ujawniała lobbystów walczących o kontrakt wartości 850.000 dolarów na oczernienie ruchu Okupuj. Koordynacja tego rodzaju nie jest możliwa bez silnej presji z góry. Ewidentnie nie była to kwestia spanikowanych burmistrzów, przesadzona reakcja władz municypalnych wielu miast na bałagan w parkach i nieznośnych obozowiczów. Po spasowaniu kawałków układanki, zaczął wyłaniać się obraz koordynowania działań przeciwko OWS na najwyższych szczeblach państwowych.

Skąd tak wielka mobilizacja przeciwko tym jeszcze nie w pełni określonym, bezbronnym, świeżym ludziom? Wkońcu protesty przeciwko wojnie w Iraku, wiece Herbatek i wiele innych przebiegały swobodnie, bez tego skoordynowanego prześladowania. Czy rzeczywiście chodzi o obozowanie? Kiedy to piszę, dwieście młodych osób, ze śpiworami, walizkami, a nawet składanymi krzesłami, wciąż obozuje dniami i nocami pod budynkiem NBC, na publicznych chodnikach – pod życzliwym okiem glin z NYPD – czekając na bilety na Saturday Night Live, więc to na pewno nie kamping jest problemem. Nadal byłam głęboko zdziwiona, dlaczego OWS, ten nieszczęsny, obiecujący zespół, wywołał tak gwałtowną reakcję federalnych.

To znaczy byłam, dopóki nie dowiedziałem się, czego OWS faktycznie chce.

(more…)

28 listopada 2011

Czas na test liderów korporacji, by wyplenić psychopatów

Mitchell Anderson
The Tyee
21 listopada 2011

1 procent ludzi: Nie szaleni mordercy, po prostu pozbawieni empatii i destrukcyjni

Jak rekiny, szybko wypływają, ale narażają światową gospodarkę na unicestwienie – podsumowuje profesor ekonomii.

Biorąc pod uwagę stan globalnej gospodarki, zorientowanie się, że świat mogą kontrolować psychopaci, nie musi być zaskoczeniem. Nie brutalni kryminaliści, ale korporacyjni psychopaci, którzy – poprzez genetyczne dziedziczenie pewnych uwarunkowań biochemicznych – pozbawieni są normalnego ludzkiego uczucia empatii.

Badania naukowe ujawniają, że instytucje finansowe XXI wieku, z wysokim wskaźnikiem obrotów i rozszerzające swoją władzę w skali globalnej, stały się bardzo atrakcyjne dla jednostek psychopatycznych, które bogacą się kosztem innych oraz firm, w których pracują.

Zrecenzowana  praca teoretyczna z 2011 roku, zatytułowana „Teoria korporacyjnych psychopatów w odniesieniu do globalnego kryzysu finansowego”, omawia szczegółowo jak, z powodu wrodzonej niemożności dbania o konsekwencje swoich działań, wysoko postawieni w sektorze bankowym psychopaci mogli doprowadzić niemalże do zrujnowania światowej gospodarki.

Autor niniejszej pracy, Clive Boddy, wcześniej naukowiec na Nottingham Trent University, uważa, że ​​przed jego teorią jeszcze długa droga do pełnego wyjaśnienia, w jaki sposób działania menedżerów wysokiego szczebla stały się katastrofalne w skutkach dla instytucji, w których pracowali, dla inwestorów, których reprezentowali, i dla całej gospodarki światowej.

Jeśli to prawda, oznacza to również, że astronomicznie drogie publiczne dofinansowywanie [tzw. bailouts] nie rozwiąże problemu, ponieważ wiele z tych moralnie upośledzonych osób, które spowodowały ten bałagan, prawdopodobnie pozostanie u władzy. Co gorsza, mogą to być ci sami ludzie, którzy doradzają teraz rządom w sprawie rozwiązania tego kryzysu.

Aby rozwiązać ten problem, musimy przyjrzeć się temu rzadkiemu i ciekawemu stanowi oraz ustalić dlaczego, jak wskazuje najnowsza historia przedsiębiorczości, wyniesiono na stanowiska wielkiej władzy i zaufania publicznego właśnie ten niewłaściwy typ ludzi.

(more…)

26 listopada 2011

Krąg podarunków

Charles Eisenstein
Shareable
1 listopada 2010

© Wikicommons -- Kamienny krąg w Walii

Bez względu na to dokąd się udaję i do kogo zwracam z zapytaniem czego mu w życiu brakuje, najczęstszą odpowiedzią (o ile osoba nie jest dotknięta skrajną biedą lub poważną chorobą) jest „wspólnota.” Co się stało ze wspólnotą i dlaczego już jej nie mamy? Istnieje wiele powodów – układ przedmieścia, zanik przestrzeni publicznej, samochody i telewizja, wysoka mobilność ludzi i zarobkowych zajęć – i jeżeli prześledzimy przyczyny o kilka poziomów niżej, wszystkie wskażą na system pieniądza.

Mówiąc wprost: zaistnienie wspólnoty jest prawie niemożliwe w wysoce spieniężonym społeczeństwie takim jak nasze. Wspólnota upleciona jest bowiem z podarunków i właśnie dlatego ludzie biedni mają często mocniejsze społeczności niż ludzie majętni. Posiadając finansową suwerenność, nie polegasz w jakimkolwiek względzie na swoich sąsiadach lub jakiejkolwiek konkretnej osobie. Możesz po prostu zapłacić komuś – lub jeszcze komuś innemu – za zrobienie czegoś.

W czasach minionych w kwestii pozyskania artykułów pierwszej potrzeby i czerpania przyjemności ludzie polegali na osobach, które znali bezpośrednio. Gdybyś zraził do siebie kowala, piwowara lub doktora, nie byłoby zastępstwa. Jakość twojego życia obniżyłaby się znacznie. Jeżeli zraziłbyś do siebie sąsiadów, nie uzyskałbyś pomocy po zwichnięciu kończyny podczas zbiorów, czy po pożarze stodoły. Wspólnota nie była dodatkiem do życia, stanowiła sposób życia. Dzisiaj moglibyśmy stwierdzić – z niewielką przesadą – że nie potrzebujemy nikogo. Nie potrzebuję rolnika, który hodował moją żywność – mogę komuś zapłacić, aby to zrobił. Nie potrzebuję mechanika, który naprawiał moje auto. Nie potrzebuję dostawcy, który przywoził mi buty do sklepu. Nie potrzebuję żadnej z osób, które wytwarzały jakiekolwiek używane przeze mnie produkty. Potrzebuję kogoś, kto wykona swoją pracę, nie potrzebuję wyjątkowych, określonych osób. Są wymienni, podobnie jak i ja.

(more…)

25 listopada 2011

Nadejście europejskiego Superpaństwa

Michael Snyder
Blacklisted News
The Coming European Superstate That Germany Plans To Cram Down The Throats Of The Rest Of Europe
19 listopada 2011

Nadejście europejskiego Superpaństwa, które Niemcy chcą wepchnąć do gardła reszcie Europy

© unkonwn

Wiele osób było zaskoczonych tym, co kanclerz Niemiec, Angela Merkel, mogła mieć na myśli, kiedy niedawno stwierdziła, że ostateczne rozwiązanie kryzysu finansowego w UE „oznacza więcej Europy, a nie mniej Europy”. Cóż, teraz się dowiadujemy.

Wewnętrzne memorandum rządu niemieckiego, które „wyciekło”, zatytułowane „Przyszłość UE: Wymagane ulepszenia polityki integracyjnej na rzecz utworzenia Unii Stabilności” rzeczywiście proponuje powołanie „Europejskiego Funduszu Walutowego”, który byłby upoważniony do kierowania gospodarkami borykających się z problemami narodów europejskich.

W krótkim czasie następnym krokiem po powołaniu tej „Unii Stabilności” będzie utworzenie pełnoprawnej „unii politycznej”. Zasadniczo, ta ujawniona nota proponuje utworzenie „Europejskiego Superpaństwa”, które zostanie wciśnięte w gardło reszcie Europy, czy tego chce, czy nie. Narodowa suwerenność odejdzie w przeszłość, a europejscy biurokraci będą zarządzać wszystkim. Oczywiście nie ma mowy, by zostało to zaakceptowane przez narody europejskie, dopóki nie poczują gorzkiego bólu zbliżającego się krachu finansowego, ale zaczynamy dostrzegać, że istnieje już jasny plan tego, co Niemcy chcą wdrożyć w następstwie nadchodzącego kryzysu.

Wielu ludzi po prostu założyło, że ogromna zapaść finansowa w Europie i załamanie euro oznacza koniec tej waluty i potencjalny rozpad UE. Ale zupełnie nie to zaplanowały Niemcy.

(more…)

24 listopada 2011

Jose Pimentel, “samotny wilk” – Taktyka strachu mająca odwrócić uwagę od ruchu „Okupuj”

Słyszeliście o ujęciu groźnego terrorysty, Jose Pimentela? Pewnie tak, bo media trąbią na temat tego kolejnego szczęśliwego wydarzenia. Łyknęliście tę bzdurę? To przeczytajcie.

Joe Quinn
Sott.net
21 listopada 2011

Pssst! Wysadzisz policyjną brykę?

No to „samotny wilk”  aka „domorosły terrorysta” został w ostatniej chwili zatrzymany przez FBI i policję Nowego Jorku. Przynajmniej tak mówią. Problem w tym, że słyszeliśmy to już wiele razy wcześniej. Jose Pimentel, podobnie jak wielu innych rzekomych ‚dżihadystów’ przed nim, jest niewątpliwie raczej kolejną ofiarą wrobienia przez FBI (Sting Operation), niż niebezpiecznym terrorystą. Wrobienie przez FBI? Już słyszę, jak pytacie: „A co to takiego?”. Na wypadek, gdybyście padli ofiarą 10-letniego rządowego i medialnego urabiania umysłu pod nazwą „wojna z terroryzmem”, pozwólcie, że wyjaśnię, a raczej skieruję waszą uwagę na pewne dosyć wiarygodne źródła.

Trevor Aaronson jest członkiem towarzystwa naukowego przy Investigative Reporting Program at the UC Berkeley Graduate School of Journalism (Program dziennikarstwa śledczego Wydziału Dziennikarstwa na Uniwersytecie Berkeley). W sierpniu 2011 Aaronson opublikował wyniki swojego śledztwa nad sposobem, w jaki FBI utrzymuje sieć informatorów w społecznościach muzułmańskich w USA. Mulltimedialne dochodzenie Aaronsona, na które składa się tytułowy artykuł o objętości 8000 wyrazów oraz pierwsza, i jak dotąd jedyna, publicznie dostępna przeszukiwalna, interaktywna internetowa baza danych zebrana z ponad 500 federalnych dochodzeń sądowych w sprawach terroryzmu począwszy od 9/11, trafnie nazwana „Informatorzy”. Wśród kluczowych wyników jego śledztwa znajdujemy:

(more…)

23 listopada 2011

Człowiek nie ma nic do klimatu

Marcin Rafałowicz
8 grudnia 2008
rp.pl

Ze smutkiem dowiedzieliśmy się, że 12 listopada zmarł nagle po krótkiej chorobie w wieku 84 lat prof. Zbigniew Jaworowski. Dzisiaj chcielibyśmy przypomnieć jego artykuły opublikowane na Pracowni [Idzie zimno!Współczesne mity] i zachęcić do przeczytania poniższego wywiadu.

Zbigniew Jaworowski: Pogląd, że człowiek może wpływać – świadomie bądź nie – na klimat globalny, jest przejawem pychy. Naszym klimatem rządzi Słońce i naturalne procesy zachodzące na Ziemi – przekonuje naukowiec w rozmowie z Marcinem Rafałowiczem

MR: Co może przynieść światu obradujący właśnie w Poznaniu szczyt klimatyczny?

Ten szczyt, podobnie jak zeszłoroczny na wyspie Bali, nie przyniesie żadnych konkretnych rezultatów. To duża impreza, w trakcie której goście mogą się najeść i pobawić na koszt organizatora. Pogląd, że tego typu wydarzenia są zdolne dokonać jakiejś rewolucji, szczególnie w obliczu kryzysu światowego, są błędne. Z drugiej strony jest to niepokojące wydarzenie, a postulowane zmiany w gospodarce światowej związane z ograniczeniem emisji CO2 to straszliwe zagrożenie. Warta uwagi jest też jeszcze jedna rzecz – oto jesteśmy świadkami procesu, gdy na fali nowej ideologii, ubranej w szaty troski o środowisko naturalne, wyłania się nowa formuła organizacji świata, coś w rodzaju światowego rządu. Taki rząd będzie mógł silniej niż przy obecnym podziale świata realizować antycywilizacyjne cele ideologów nowej wiary.

MR: Ale szczyt zajmuje się przecież bardzo ważnym zjawiskiem, jakim jest globalne ocieplenie klimatu. Dotyczy to przyszłości całej ludzkości. Nie dostrzega pan tego zagrożenia?

To wszystko są manipulacje i zwyczajne kłamstwa. Teza o antropogenicznym pochodzeniu zjawiska efektu cieplarnianego jest rozpowszechniana od lat 70. przez ludzi, którzy poza nadzwyczaj sprawnymi działaniami lobbingowymi nie mogą się pochwalić żadnymi przekonującymi wynikami badań. Nagminnie stosują wybiórcze podejście do danych badawczych i odrzucają te, które nie pasują im do tezy. Doskonałym tego przykładem są argumenty dowodzące wzrostu średniej temperatury na Ziemi od momentu wejścia cywilizacji ludzkiej w erę przemysłową. Stosuje się zabieg stwarzający wrażenie, że przed tym okresem klimat miał stałą i niezmienną charakterystykę. Ten argument mija się z prawdą. Wystarczy wspomnieć o „małej” epoce lodowcowej z przełomu XVII i XVIII wieku. Wtedy rok do roku większość rzek w Europie była zamarznięta, podobnie jak Bałtyk. Do Szwecji jeździło się po zamarzniętym morzu saniami. Podróżni zatrzymywali się w karczmach stawianych na środku skutego lodem morza. Wcześniej mieliśmy ocieplenie – tak zwane średniowieczne, kiedy średnia temperatura globalna była wyższa niż obecnie. Jeszcze wcześniej była niezwykle zimna epoka Merowingów i poprzedzające ją ocieplenie zwane rzymskim, od cesarstwa rzymskiego. Ale środowisku wspierającemu pogląd o niszczycielskiej działalności człowieka te fakty nie pasują do tezy, więc pomijają je milczeniem.

(more…)

Następna strona »

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: