PRACowniA

18 lutego 2013

Kosmiczne intencje. Komety i rogi Mojżesza.

Laura Knight-Jadczyk
Sott.net
15 lutego 2013 04:55 CST

[Od redakcji: Zważywszy na naprawdę alarmujący wzrost liczby meteorów i kometarnych fragmentów, jakie wpadały w naszą atmosferę w ciągu ostatnich 10 lat, oraz zadziwiającą detonację meteoru nad Rosją dziś rano, zdecydowanie najwyższy już czas, żeby każdy uświadomił sobie realne i oczywiste zagrożenie, jakie dla całego życia na Ziemi stanowią ci kosmiczni “goście’. W tym celu Laura Knight-Jadczyk wydała ostatnio pierwszą książkę z nowego cyklu, przedstawiającego niepodważalne dowody, że nie tylko ludzka historia była regularnie przerywana (czy też ‘przebijana’) “deszczami ognia z niebios”, ale kolejna tura kosmicznej katastrofy może już być spóźniona.

Poniżej prezentujemy krótki urywek na ten temat, zaczerpnięty z tego tomu: Comets and the Horns of Moses [Komety i rogi Mojżesza] (książka jest dostępna na wszystkich stronach Amazon).]

Kiedy w poszukiwaniu materiału do tego cyklu przebijam się przez stosy książek o archeologii, historii (tej hipotetycznej i tej racjonalnie zrekonstruowanej na podstawie danych), a zwłaszcza przez wkład w naukę takich jej dziedzin, jak astronomia, geologia i genetyka – które powinny dokładnie iść w parze z archeologią i historią, ale zazwyczaj tak nie jest z tych wszystkich powodów, które omówiliśmy do tej pory – coraz bardziej oczywiste staje się, że wciąż i wciąż od nowa nasza planeta jest bombardowana przez różne ciała, wśród których najbardziej powszechnymi są te typu Tunguskiej, czyli napowietrzne wybuchy fragmentów komet. Wydarzenia te wielokrotnie rzuciły na kolana całe kultury, narody, a nawet cywilizacje. Nieuchronnym tego efektem są Wieki Ciemne, a potem, kiedy społeczeństwo zaczyna się odradzać, powstają mity, rodzą się religie – albo odradzają, w przekręconej, pełnej wypaczeń wersji – i zawsze – zawsze – fakty z poprzedniej ery zniszczenia są tuszowane i ukrywane za zasłoną metafor i alegorii.

Dlaczego? Co to za obłęd?

To bardzo proste. Dawniej, kiedy ludzie zaczynali dostrzegać atmosferyczne, geologiczne i klimatyczne zakłócenia oraz wszystkie nieszczęścia, jakie sprowadzają one na społeczeństwo, w tym głód, plagi i zarazy, zaczynali – indywidualnie i zbiorowo – oglądać się na swoich przywódców w oczekiwaniu, że ci wszystko naprawią. Stąd właśnie wzięło się pojęcie boskiego króla – król miał być w stanie wstawić się za swoim ludem do bogów. Jeśli królowi nie powiodło się wstawiennictwo, trzeba było znaleźć jakieś rozwiązanie. Składano ofiary, odprawiano rytuały i, oczywiście, kiedy i to nie działało, a bogowie wciąż byli zagniewani, król musiał umrzeć. Za taką reakcją stał prawdopodobnie ten sam mechanizm, swego rodzaju przełącznik w mózgu, który napędza do szukania ulgi w stresie: jeśli bogowie są źli, należy znaleźć kozła ofiarnego. A kiedy zagrożony jest naród, najbardziej oczywistym winnym są król i jego elity. Co więcej, oni instynktownie wiedzą, jak nieodporni są na taką reakcję ludu.

Zważywszy na to, że ludzka historia wydaje się być definiowana przez kolejne mniej lub bardziej zdegenerowane elity rządzące, i jeśli przyjmiemy, że taka degeneracja (oraz jej rozprzestrzenianie się w całym społeczeństwie) jest mechanizmem odpowiedzialnym za to, że cywilizacja ściąga na siebie kosmiczną katastrofę, obwinianie i usuwanie elity jest dobrym rozwiązaniem. Problem jednak w tym, że ludzie nie rozumieją tego mechanizmu, innymi słowy ​​brakuje im wiedzy, że – jeśli mają zapobiec dalszym zniszczeniom – muszą za wszelką cenę nie dopuścić do tworzenia się w przyszłości zdegenerowanych elit.

(more…)

Reklamy

15 lutego 2013

Meteor wybuchł nad Uralem. 400 rannych.

Filed under: Wydarzenia bieżące,Zagrożenia dla Ziemi — koliber @ 10:56
Tags: , , ,

tvnmeteo.tvn24.pl

meteoruralSpadające meteory pojawiły się w piątek rano w trzech regionach Rosji i Kazachstanu. Zjawisko sprawiło, że włączały się alarmy samochodowe i pękały szyby w oknach, a kilkaset osób zostało rannych. Choć początkowe oceny mówiły o deszczu meteorów, według najnowszych ocen był to jeden duży obiekt, który rozpadł się w atmosferze na mniejsze części.

Jak podała agencja RIA Novosti, powołując się na rosyjskie ministerstwo do spraw sytuacji nadzwyczajnych, deszcz meteorów spadł w piątek rano w trzech regionach Rosji i Kazachstanu.

Zniszczona fabryka

Rosyjskie media od samego rana pełne są doniesień z jednego  tych regionów – obwodu czelabińskiego na Uralu. W Czelabińsku rano na niebie pojawił się duży niezidentyfikowany obiekt, który eksplodował nad miastem.

Świadkowie mówią, że włączały się alarmy samochodowe i pękały szyby w oknach; odnotowano przerwy w działaniu telefonów komórkowych. W Czelabińsku przelot meteoru spowodował też zniszczenie fabryki cynku. W budynku częściowo runął dach i zawaliły się ściany.

400 rannych

„O godz. 11.00 czasu lokalnego (godz. 06.00 naszego czasu) mieliśmy liczne zgłoszenia różnych urazów, zranień i kontuzji” – powiedział agencji przedstawiciel lokalnych władz. Według rosyjskich agencji, pomocy medycznej wymagało co najmniej 400 osób. Kilka osób jest w ciężkim stanie.

Jak podaje Ria Novosti, w związku z tymi wydarzeniami zmobilizowanych zostało 20 tys. funkcjonariuszy służb kryzysowych. Według doniesień, poziom promieniowania tła w rejonie po tym zdarzeniu pozostał niezmieniony.

(more…)

11 lutego 2013

Listy znad krawędzi

Filed under: Różne,Zagrożenia dla Ziemi — koliber @ 16:21
Tags: , , , ,

[Komentarz] Publikujemy dziś tłumaczenie lwiej części kolejnego artykułu z kometarnej serii. Artykuł powstał w 2008 roku, ale w ogromnej mierze jest bardzo aktualny, zwłaszcza przytoczony list od Victora Clube’a. Spróbujcie czytać pamiętając jednocześnie o aferach z globalnym ociepleniem i instytucjami zajmującymi się badaniem klimatu oraz przewidywaniem jego zmian, o wciąż rosnącej ilości obserwowanych metorów, bolidów i komet, o blisko przelatujących asteroidach, jak choćby te ostatnie, mijające nas o włos asteroidy 2013 CL22 (30-60 m średnicy, min. odległość 1,2 LD 2 lutego b.r.) i 2012 DA14 (ok. 50 m, min. odległość 0,07 LD – 1/13 dystansu między Księżycem a Ziemią – spodziewana 15 lutego). Nie zapominajcie też o szerszej perspektywie, z niezliczoną ilością kłamstw na dosłownie każdy temat, jakimi próbuje się karmić ludzkość, sprzeniewierzeniu się nauki, narastającej faszyzacji, wojnach, inwazjach, grabieży zasobów, itd., itd…

Laura Knight-Jadczyk
sott.net
Piątek, 14 marca 2008 12:41 UTC

© biedaphoto.deviantart.com

Dziś zamierzam napisać list; list do wszystkich naszych czytelników. Zamierzam również dołączyć kopię bardzo interesującej korespondencji, którą zespół sott.net otrzymał od profesora Victora Clube’a. Mam nadzieję, że te listy odmienią Wasze życie i przyszłość, i moją również.

Jak się zapewne domyślacie, wraz z ekipą sott.net byliśmy bardzo zajęci pracą nad naszą obroną prawną! […] Zastanówcie się, czego by wam brakowało, gdybyśmy zniknęli! Kto spędzałby dnie, tygodnie, miesiąca a nawet lata, dokopując się do najgłębszych poziomów naszej rzeczywistości, by przedstawić wam wyniki i analizy tego, co się naprawdę dzieje? W końcu nie jest to sprawa jedynie panującego wokół politycznego chaosu – istnieją kosmiczne przyczyny tego chaosu, a historyczne cykle pokazują, że czasom podobnym naszym towarzyszą i inne symptomy, których wszyscy musimy być świadomi. Na przykład…

Czy odnotowaliście ten? Antarktyda: Tajemnicze meteoryty krzyżują plany naukowcom i zaraz potem ten: Meteoryty mogą być pozostałościami zniszczonej planety karłowatej? Oba artykuły wspominają o tych samych meteorytach i oba sugerują, że w pewnym momencie w Układzie Słonecznym została zniszczona jakaś planeta, co na stronach sott.net rozważamy od jakichś kilku lat.

Jeśli już mowa o brakujących planetach, czy czytaliście może ten: Misja na zapomniane planety? Niesamowite, ile czasu zajmuje nauce dogonienie „inspirowanych wypowiedzi”, prawda?

A skoro już wspominamy o „doganiającej nauce”, zerknijcie na ten artykuł: Tajemnica krateru Utah rozwikłana, w którym czytamy:

„W trakcie bardzo kontrowersyjnej debaty na temat narodzin krateru meteorytowego Upheaval Dome, trwającej przez niemal całe stulecie, proponowano całkowicie różniące się od siebie hipotezy (gradualizm kontra katastrofizm)” – jak donosi Buchner i Kenkmann.

Istotnie, debata ta odzwierciedlała istniejący w tym czasie rozłam w geologii.

Z jednej strony byli „gradualiści”, którzy obstawali przy idei, że wszystko, co widzimy dziś na ziemi, jest rezultatem stopniowego i wciąż trwającego procesu – ruch lodowców, opady deszczu, płynące rzeki, etc. Kiedy w XVIII wieku James Hutton po raz pierwszy przedstawił gradualizm, idea ta została uznana za herezję, oznaczałoby to bowiem, że Ziemia jest o wiele starsza, niż wskazują badania niektórych badaczy Biblii.

By wytłumaczyć takie osobliwości geologiczne, jak morskie skamienieliny na szczytach gór, wspomniani naukowcy powoływali się na katastrofy typu potop z czasów Noego. Ci wcześni „katastrofiści” przejawiali skłonność do ignorowania dowodów, które przeczyły biblijnym interpretacjom geologicznych zapisów. Innymi słowy, niewiele mieli wspólnego z nauk

W rezultacie geologowie nauczyli się bardzo ostrożnie podchodzić do sytuacji, kiedy do wytłumaczenia zjawisk geologicznych przywołuje się jakieś nadzwyczajne wydarzenia. Problem w tym, że pewne rzeczy, jak na przykład krater meteorytowy Upheaval Dome, są autentycznymi efektami nietypowych – aczkolwiek nie biblijnych – katastroficznych wydarzeń.

Kto by pomyślał? Katastrofy?

(more…)

27 września 2012

Nadchodzi! Amerykańskie wojsko tuszuje podniebną eksplozję

Czyli o tym, jak wybuch meteoru lub fragmentu komety zmusił amerykańskie wojsko do użycia „rakietowych” wymówek.

Niall Bradley
Sott.net
16 września 2012

© Trish Van Housen – Zdjęcie śladu meteoru lub fragmentu komety, który eksplodował nad południowo-zachodnią częścią USA 13 września 2012, zrobione w pobliżu Phoenix w Arizonie.

Wczesnym rankiem w czwartek, 13 września 2012, ranne ptaszki z południowo-zachodniej części USA – Kalifornii, Newady, Utah, Kolorado i Nowego Meksyku – oszołomiło pojawienie się wysoko w atmosferze jaskrawego świetlistego śladu. Zdjęcia zrobione przez okoliczną ludność przypomniały mi o jarzącym się śladzie, widzianym 7 czerwca 2012 r. nad całym Kaukazem (o czym pisałem tutaj). Moje podejrzenie, że mamy do czynienia z przelotem i napowietrzną eksplozją kolejnego meteoru albo fragmentu komety (MoCF), wzmocniło się, kiedy przeczytałem niedorzeczne oświadczenia sił zbrojnych USA, że 13 września o 5.30 rano czasu lokalnego przeprowadzali test w wystrzeleniem rakiety.

Ludzie kontaktowali się z policją w północnej części Nowego Meksyku oraz południowej części Kolorado, aby zgłosić „katastrofę”.  Zastępca szeryfa w płn. Nowym Meksyku powiedział, że był świadkiem „eksplozji” i widział, jak od obiektu oderwała się jakaś część. Nie było zgłoszeń, że ktoś widział ślad wznoszący się od ziemi w górę, mówiono jedynie o szybko poruszającym się punkcie na niebie, który pozostawiał za sobą bardzo jasną smugę w atmosferze, co wskazywałoby na to, że nic nie zostało wystrzelone z ziemi.

Szybko przystąpiono do akcji wykręcania kota ogonem, rozpoczynając od doniesienia  Associated Press:

“Eksplozja” była normalnym oddzieleniem się pierwszego i drugiego członu nieuzbrojonej rakiety balistycznej Juno, która została wystrzelona o 6.30 rano czasu górskiego z Fortu Wingate w pobliżu miasta Gallup w Nowym Meksyku – powiedział Drew Hamilton, rzecznik amerykańskiego wojska z poligonu rakietowego Białe Piaski (White Sands Missile Range). Odrzucony człon rakiety spadł w wyznaczonym rejonie, na terenie Służb Leśnych USA.

Problem w tym, że nie sposób znaleźć żadnych informacji na temat jakiegoś „pocisku balistycznego Juno”. Był Juno I, duża rakieta nośna, która w latach 50. ubiegłego wieku służyła do wynoszenia satelitów na orbitę, a w późnych latach 50. i wczesnych 60 w użytku była amerykańska rakieta nośna Juno II. Jest też coś, co nazywa się „Juno Target Missile” – rakieta-cel Juno” – i jest zmodyfikowaną wersją starszych i sprawdzonych pocisków i rakiet nośnych zaprojektowanych przez amerykańską firmę Orbital Science Corporation.

Co jeszcze dziwniejsze, baza Fort Wintage została podobno zamknięta w 1993 roku.

Dalej doniesienie Associated Press stało się jeszcze dziwaczniejsze, opisano bowiem nie jedną, ale TRZY rakiety wystrzelone przez amerykańskie wojsko:

Rakieta Juno została następnie namierzona przez nowoczesną wersję rakiety Patriot, wystrzeloną z White Sands, ok. 560 km dalej, w ramach testu. Wystrzelono dwie takie rakiety i obie trafiły w nadlatujący pocisk Juno – powiedział Dan O’Boyle, rzecznik Arsenału Redstone w Alabamie, który był odpowiedzialny za rakiety Patriot użyte w tym teście.

Rakiety Patriot niszczą nadlatujące cele przez bezpośrednie uderzenie i nie eksplodują.

Jakkolwiek rzecz się ma z tymi przechwytującymi rakietami Patriot, które „niszczą nadlatujące cele przez bezpośrednie uderzenie i nie eksplodują”, ponownie naciąga się tutaj granice wiarygodności historyjką o amerykańskim wojsku, kierującym rakiety na bardzo kosztowny cel po to tylko, aby go rozbić na kawałki nad terytorium USA. Wystarczy obejrzeć i posłuchać, jak pani rzecznik gładko kłamie, jakoby ten incydent był „jednym z bardzo wysokiej klasy, bardzo poważnych działań, jakie tu przeprowadzamy… a nie czymś, co robimy codziennie”:

(more…)

23 września 2012

Smugi chemiczne, dezinformacja i Szóste Wymieranie

Niall Bradley
Sott.net
12 sierpnia 2012

© Leigh, P. Lancaster University – Smugi kondensacyjne wskazują, że coś stało się z atmosferą

Obok projektu HAARP, broni skalarnej i ufo, tak zwane smugi chemiczne (chemtrails) są chyba jednym z najgorętszych tematów wśród alternatywnej społeczności internetowej. Ten pseudonaukowy nonsens rozrósł się na taką skalę, że przy każdej niemal okazji, kiedy trafia się jakieś niezwykłe zjawisko pogodowe lub katastrofa naturalna, prędzej czy później zjawia się ktoś, kto obwinia o to HAARP, chemtrails, czy obie rzeczy naraz. Dobrze wiem, że program badań zórz polarnych wysokimi częstotliwościami jest zaawansowanym wojskowym cackiem, tym niemniej celem jego jest mieszanie ludziom w głowach, a nie mieszanie w pogodzie. Co więcej, owo mieszanie w głowach równie dobrze może obejmować perswazję, by ludzie – wbrew wszelkim dowodom – uwierzyli, że rząd „kontroluje pogodę”. Z pewnością jakieś opryskiwanie atmosfery w różnych miejscach globu ma miejsce, jednak ma to na celu głównie 1) stworzyć ekran odbijający fale HAARP, służące do kontroli umysłu; 2) napędzać teorie, że rząd trzyma nas w szachu spryskując wszystkich toksycznymi substancjami, które 3) pogarszają nasze zdrowie, przez co jesteśmy bardziej podatni na fale kontroli umysłu.

Laura otrzymała dziś [tj. 12 sierpnia – przyp. tłum.] pytanie od czytelnika jej książek, który nie znał materiału SOTT.net. prezentującego obraz tego, co faktycznie dzieje się na świecie, a że pytanie i odpowiedź idealnie pasują do naszego tematu, chciałbym je przytoczyć, zanim przejdę do szczegółów.

Pytanie czytelnika: Czy trzęsienia ziemi w Iranie [link] i „susza” mogły być spowodowane przez zaawansowaną broń sejsmiczną i klimatyczną?

Odpowiedź: Prawdopodobnie jakaś broń satelitarna może wywołać trzęsienia ziemi. Co do zmian pogodowych, przykro mi, ale raczej nie. Pogoda nie jest zjawiskiem linearnym i nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie przy niej majstrował. Oczywiście niektórzy próbują, ale z bardzo ograniczonym skutkiem, a na dodatek zwykle obraca się to przeciwko nim. Ich działania są na tyle ograniczone, że nie stwarzają poważnego zagrożenia całemu systemowi. (Tak samo rzecz się ma z „antropogenicznym globalnym ociepleniem”.) Ponadto, proszę zwrócić uwagę na najważniejszą sprawę, a mianowicie, że dramatycznym zmianom ulega również pogoda na innych planetach Układu Słonecznego, co wskazuje na bardziej „kosmiczną” przyczynę. Proszę też zwrócić uwagę na inne ciekawe zjawiska: wzrost erupcji wulkanów (warto dodać, że 75% wulkanów na Ziemi znajduje sie pod wodą i one również zdają się wybuchać coraz częściej), dziury w ziemi, ulewne deszcze, osuwiska spotykane na całym świecie i na nieznaną dotąd skalę, podgrzewanie troposfery ciepłem z wnętrza Ziemi, w połączeniu z ochładzaniem się i obniżaniem stratosfery oraz nawarstwianiem się w stratosferze pyłu z komet i meteorów, skutkującym obłokami srebrzystymi pojawiającymi się na coraz niższych szerokościach geograficznych. Mamy jeszcze zakręcający prąd strumieniowy. Dodajmy do tego bardzo słabe maksimum aktywności słonecznej, zaskakujące osłabienie pola magnetycznego Ziemi oraz wzrost aktywności zjawisk elektrycznych, w tym dobrze już znanych „tajemniczych dźwięków”. Wobec tego wszystkiego odnosi się wrażenie, jakby coś spoza Układu Słonecznego, albo przynajmniej z jego obrzeży, działało jak „uziemienie” dla wszystkich planet tego układu – a to oznacza, że będzie się robić jeszcze ciekawiej.

(more…)

16 lipca 2012

Panowanie ognia: Meteoryty, pożary lasów, chaos i szóste wymieranie

Joe Quinn and Niall Bradley
Sott.net
5 lipca 2012

© Reuters – „Przeklęta al-Kaida!” 2 lipca 2012 – amerykańska flaga powiewająca przed domem zrównanym z ziemią przez pożar w Mountain Shadows, dzielnicy Colorado Springs, w stanie Kolorado.

W ciągu ostatnich 18 miesięcy coraz bardziej niepokoiliśmy się o przyszłość życia na Ziemi. Jasne, sygnały, że robi się coraz gorzej, były widoczne już przez jakiś czas, ale z początkiem 2011 roku zaczęliśmy się niepokoić na dobre, kiedy na całym świecie zaczęły spadać z nieba martwe ptaki. Zjawisko utrzymywało się przez kilka miesięcy, a ptaki nadal umierają z oficjalnie nieznanych powodów. Żaden z martwych ptaków nie wykazał jakichkolwiek śladów przebytej choroby, ale w kilku wypadkach zwierzęta miały „zewnętrzne obrażenia”, jakby zostały „uderzone jakimś tępym narzędziem”. Oferowano wszelkiego rodzaju możliwe przyczyny (jak fajerwerki lub zderzanie się ptaków ze sobą nawzajem), nie obyło się też bez łatwych do przewidzenia prób zbagatelizowania przez „specjalistów” znaczenia tych dziwnych wydarzeń. Ale wśród całej lawiny spekulacji jedna rzecz szczególnie się wyróżniała.

Główny meteorolog stacji NewsChannel5, Mark Johnson, postanowił przyjrzeć się obrazom z radaru dopplerowskiego z nocy w Beebe, w stanie Arkansas, kiedy na ziemię spadło mnóstwo martwych kosów, i odkrył coś ciekawego.

– Dostrzegłem ogromne pasmo turbulencji nad ptactwem nad Beebe, dokładnie wtedy, kiedy rozpoczęły swój szaleńczy lot – powiedział Johnson.

Turbulencja nad stadem pojawiła się na wysokości około 2-3,5 km. Johnson doszedł do wniosku, że zjawisko to można wyjaśnić tylko na kilka sposobów.

A jednak, trafiwszy na prawdopodobną przyczynę, Johnson wstawia jakieś bzdury:

Ptaki nie latają tak wysoko, szybko wykluczył działania wojskowe, huk związany z przekroczeniem bariery dźwięku przez samolot, deszcz meteorów i inwazję obcych.

Chociaż możemy zrozumieć, dlaczego Johnson wykluczył działania wojskowe lub huk odrzutowca (w owym czasie nie było żadnych lotów nad tym obszarem), to nie wyjaśnia on, dlaczego wykluczył „deszcz meteorytów”, choć możemy zrozumieć intencję wtrącenia „inwazji obcych” – takie zestawienie miało na celu ośmieszenie przy okazji idei „deszczu meteorów” lub innego związanego z meteorytami zjawiska.

Dalej, Johnson powiedział:

– Tamtej nocy w atmosferze nad Beebe zdarzyło się coś tajemniczego […] I jestem przekonany, że miało to swój udział w poderwaniu się ptaków do lotu, a następnie ich śmierci.

Rzeczywiście, ale mając odpowiedź pod samym nosem, Johnson przestaje myśleć racjonalnie:

Badanie przeprowadzone przez Johnsona ujawniło niespotykaną inwersję temperatury dokładnie nad miejscem ptasiego noclegu, na wysokości około 500 metrów nad ziemią. Ta „inwersja” temperatury zadziałała jak megafon, wzmacniając wszystkie hałasy dochodzące w tym czasie z Beebe. Kiedy eksplodowały fajerwerki, dźwięk został wzmocniony przez inwersję i stał się o wiele głośniejszy niż normalnie. To zaskoczyło ptaki tak bardzo, że zerwały się do lotu, wpadając na siebie i na pobliskie budynki. Następnie tysiące zdezorientowanych ptaków runęło na ziemię, umierając z powodu odniesionych tępych urazów.

© Obraz z radaru dopplerowskiego wykorzystany przez Johnsona do wyjaśnienia śmierci ptaków. Dodaliśmy niebieską strzałkę, ilustrującą trajektorię meteoru osiągającego tę wysokość, zanim wybuchł w niższych warstwach atmosfery.

Inwersja temperatury? Na 500 metrach? Ale wcześniej Johnson stwierdził, że „zawirowania” wystąpiły między 2000 i 3500 metrów. Stworzył nawet wykres z obrazów radaru dopplerowskiego, który to pokazuje. Chociaż inwersje temperatury się zdarzają i mogą wzmocnić dźwięk, to jednak zaskoczone hałasem ptaki zazwyczaj nie wpadają masowo na siebie i na budynki. Najbardziej prawdopodobne jest to, że wypadki śmierci ptaków ze stycznia 2011 r. (i późniejsze) były spowodowane wybuchem meteorytu lub fragmentu komety (MoCF) w atmosferze, a ptaki zabiła albo fala uderzeniowa (powodując trwałe tępe urazy), albo związane z tym zjawiskiem efekty „usmażenia” ich „obwodów”. Ten elektryczny efekt może również wyjaśniać masową śmierć ryb w tym samym czasie [i w tym samym stanie]. Weźmy ten dzisiejszy raport o dwójce dzieci tajemniczo porażonych prądem ze skutkiem śmiertelnym podczas kąpieli w jeziorze w stanie Missouri w dniu 4 lipca. Tysiące martwych ryb znalezionych na Sylwestra 2010 r. w rzece powyżej Beebe także mogły mieć usmażone obwody z powodu silnego wyładowania elektrycznego, jakie towarzyszyło nadziemnej eksplozji fragmentu kosmicznej skały. A teraz spójrzcie na tę symulację eksplozji tunguskiej, sporządzoną przez laboratorium Sandia. Nadlatujący bolid, eksplodujący w atmosferze, wywołałby falę uderzeniową w promieniu proporcjonalnym do siły wybuchu. Prawdopodobnie również strąciłby z nieba samoloty – więcej o tym poniżej

Dlaczego naszym zdaniem teoria o meteorycie bądź fragmencie komety jest najbardziej prawdopodobna? (more…)

12 Maj 2012

Epoka lodowcowa w pół roku

Daily Mail
16 listopada 2009

Wystarczyło zaledwie sześć miesięcy, aby klimat Europy zmienił się z ciepłego i słonecznego w ostatnią epokę lodowcową, wykazali naukowcy.

Badacze odkryli, że na półkuli północnej 12 800 lat temu nagle nastąpiło wielkie ochłodzenie, spowodowane przez gwałtowne spowolnienie Prądu Zatokowego (Golfsztromu), które pozwoliło lodowi rozprzestrzenić się o setki mil na południe od Arktyki. Wcześniejsze badania sugerowały, że cały ten proces trwał dłużej – być może około 10 lat.

Nowa teoria, która przypomina fabułę hollywoodzkiego hitu kinowego „Pojutrze”, powstała w wyniku jednego z najdokładniejszych badań, jakie dotychczas podjęto, nad mającymi miejsce w przeszłości zmianami klimatu.

Dla żyjących wówczas byłoby to bardzo nagłe – mówi William Patterson, profesor nauk geologicznych na University of Saskatchewan w Saskatoon, Kanada, który przeprowadził badania. – To tak jakby wziąć i przenieść Wielką Brytanię do Arktyki w ciągu zaledwie kilku miesięcy.

Wyniki jego badań wspierają serię prac sugerujących, że ziemski klimat jest bardzo niestabilny i może gwałtownie przejść z ciepłego w zimny, jeśli pojawiłby się odpowiedni czynnik wyzwalający taką reakcję.

Większość tych badań opiera się na analizie próbek rdzeniowych pobranych podczas odwiertów lodu albo osadów znalezionych na dnie mórz lub jezior. W takich rdzeniach lód lub osad tworzy warstwy, których układ wskazuje, jaki był klimat w czasie, gdy powstawały.

Rdzenie lodowe pobrane z pokrywy lodowej Grenlandii wykazały już wcześniej, że wielkie zlodowacenie 12 800 lat temu – znane jako młodszy dryas – zaszło bardzo szybko, ale brakowało szczegółów pozwalających dokładnie to określić.

Patterson badał jednak osady z Lough Monreagh, jeziora w zachodniej Irlandii, regionie, gdzie jego zdaniem występuje „najlepsze błoto na świecie – w sensie naukowym”. Naukowiec posłużył się precyzyjnym skalpelem-robotem do zeskrobywania warstw błota mających tylko 0,5 milimetra grubości. Każda warstwa odpowiadała trzem miesiącom odkładania się osadów, a więc różnice pomiędzy nimi mogą posłużyć do pomiaru zmian temperatury w bardzo krótkich okresach czasu.

Patterson odkrył, że temperatury spadły gwałtownie, a rośliny i zwierzęta w jeziorze wyginęły w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Nastąpiła trwająca 1300 lat mini-epoka lodowcowa.

Co spowodowało tak dramatyczne wydarzenie? Najbardziej prawdopodobną przyczyną jest nagłe opróżnienie Jeziora Agassiza, śródlądowego morza, które niegdyś zajmowało pas na północy Kanady. Przypuszcza się, że wystąpiło ono z brzegów, zalewając zamarzającą słodką wodą Północny Atlantyk i wody Arktyki, zaburzając przepływ Prądu Zatokowego, który zależy od zmian temperatury i zasolenia.

Jak twierdzi Patterson, trwające jeden rok zakłócenie Golfsztromu mogło wystarczyć, aby lód rozrósł się daleko na południe od miejsc, gdzie zwykle występował. Wtedy Prąd Zatokowy nie mógłby już odzyskać  swej normalnej trasy, a zimno zapanowałoby na około 1300 lat.

Niektórzy naukowcy sugerują, że jeśli stopnieje pokrywa lodowa Grenlandii – i zakłóci prądy oceaniczne na całym świecie – może to mieć równie dramatyczne skutki.

Źródło: Onet.pl

Czytaj na SOTT.net: Last Ice Age took just SIX months to arrive

Następna strona »

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: