PRACowniA

30 listopada 2011

Lekarze od pięćdziesięciu lat podają truciznę na szczury pacjentom chorym na serce

Filed under: Nauka,Różne,Zdrowie — koliber @ 08:07
Tags: , , ,

Kim Eyans
naturalnews.com
2 września 2009

Raport Bloomberga właśnie uświadomił nam, że milionom ludzi na całym świecie podaje się jako rozcieńczalnik krwi truciznę na szczury. Raport ten mówi również, że zagrożenie wylewem krwi do mózgu powodowanym przez lek o nazwie Warfaryna było uważane za jego najpoważniejszy efekt uboczny. To ciekawe, ponieważ establishment medyczny zwykle nie przyznaje się, że jego leki to trucizny. Wręcz przeciwnie, robi wszystko, aby ukryć to przed ludźmi.

Jedynym powodem przyznania się do tego jest to, że mają inny lek, który zastąpi tę truciznę na szczury. Tak nawiasem mówiąc, kiedy ostatni raz mówiono nam, że spożywanie trucizny na szczury, czy jakiejkolwiek innej, prowadzi do zdrowia?

Prawda wygląda tak, że Amerykanie i obywatele innych krajów są codziennie faszerowani truciznami, że wprawiająca w zdumienie ich liczba jest legalna i że się je zachwala. Ironią jest to, że lekarze zdecydowanie zaprzeczają, aby te trucizny były zdolne do wyrządzenia jakichkolwiek szkód.

To niezwykły pogląd, ponieważ dowodzi, iż społeczność lekarska rzeczywiście wierzy, że trucizny uzdrawiają, podczas gdy większość racjonalnie myślących ludzi nigdy nie zgodziłaby się z takim nonsensem. Nic dziwnego, że pracownicy służby zdrowia nie uważają, iż ludzie wymagają odtrucia z wszystkich trucizn, które zakumulowali w czasie swojego życia. To po prostu jest niezgodne z ich przekonaniem, co służy zdrowiu.

Pytanie brzmi: skąd miliony ludzi na całym świecie, którzy kierując się poradą swoich lekarzy połykali truciznę na szczury, czerpali informacje o prawdziwej naturze tego, co łykają, a dokładniej, czy wiedzieli, że przyjmują truciznę na szczury?

Jeśli nie byli o tym informowani, to mówi to wiele o etyce środowiska medycznego. Jeśli z kolei byli informowani, czy jest możliwe, aby 7 milionów ludzi na całym świecie tak ślepo wierzyło medycznemu establishmentowi – w to, że jeśli lekarz powie im, że mają zjeść truciznę na szczury, to zrobią to? Obie alternatywy są równie niepokojące.

Nowy tek, który ma zastąpić truciznę na szczury, ma zmniejszyć o 34 procent ryzyko udaru mózgu i o 20 procent ryzyko wylewu krwi. Zdaniem medycznego establishmentu to sukces. Pewnie nigdy nie słyszeli o codziennej dawce pieprzu kajeńskiego, naturalnie zorientowanej wegetariańskiej diecie i czyszczeniu okrężnicy. Gdyby słyszeli, może udałoby się im odnieść jakiś sukces.

Tłumaczenie: Grongor.info

SOTT.net: Rat Poison as Prescription Blood Thinner for 50 years

Advertisements

18 komentarzy »

  1. Ciekawe czy autor tego tekstu słyszał o przedawkowaniu leku? Dlaczego o to pytam bo w ten sposób zwracam uwagę na dawkę. Każdy lek jest trucizną wszystko zależy od dawki w jakiej został podany. To co w małych ilościach może uratować życie w dużej dawce uśmierci organizm proste.

    Komentarz - autor: Czukcza — 30 listopada 2011 @ 10:45

  2. Czukcza – smacznego!

    Ja tam np. wolę jeść witaminę C niż trutki na szczury

    Komentarz - autor: Mag — 30 listopada 2011 @ 11:52

  3. Edit: Smacznego i na zdrowie

    „Każdy lek jest trucizną wszystko zależy od dawki w jakiej został podany.”

    Widzę, że Czukcza to jakiś wysłannik Big Farmy, otóż nie, nie każdy lek jest trucizną, i nie każdy lek można przedawkować ze skutkiem śmiertelnym (polecam zagłębić się np w homeopatię lub ziołolecznictwo)

    Komentarz - autor: Mag — 30 listopada 2011 @ 12:25

  4. Trucizna, to trucizna, a lek to lek. Jeśli lek podajemy w małych ilościach nie stanowi on żadnego zagrożenia dla zdrowia, jeśli używamy go lekkomyślnie, to wtedy może nam zagrażać. Jeśli truciznę podajemy w małych ilościach stanowi zagrożenie dla zdrowia. Czukcza, nazywasz truciznę lekiem. Jeśli godzisz się na trucie, licząc na pozytywny efekt uboczny, to pozostaje mi tylko życzyć Ci szczęścia 🙂 Gdybyś kiedyś zauważył, jaki, medyczny establishment, wywarł na Ciebie wpływ, to chętnie Ci pogratuluje, bo wtedy będzie szansa, że otworzysz się na prawdziwe lecznictwo i zdrowie 🙂

    Komentarz - autor: Corran Horn — 30 listopada 2011 @ 13:06

  5. „Pytanie brzmi: skąd miliony ludzi na całym świecie, którzy kierując się poradą swoich lekarzy połykali truciznę na szczury, czerpali informacje o prawdziwej naturze tego, co łykają, a dokładniej, czy wiedzieli, że przyjmują truciznę na szczury?”

    Odpowiedź brzmi: A próbowaliście kiedyś czerpać informacje medyczne np. z internetu? Zwykle trzeba się zarejestrować podając numer książeczki partyjnej, tzn. lekarskiej, nr pozwolenia, etc. Jeśli nie jesteś lekarzem, nie jesteś uprawniony do otrzymania informacji. Konieczne jest uprzednie przeprogramowanie normalnego, logicznego myślenia w „lekarskie”.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 1 grudnia 2011 @ 11:03

  6. Można zacząć od zapoznania się z ulotką „leku” i poszukania informacji na temat jego poszczególnych składników.

    Tutaj możemy poznać skład pewnego preparatu o nazwie warfin, stosowanego do leczenia i zapobiegania zakrzepicy żył, zatorowości płucnej, zapobiegania zawałowi, powikłaniom zakrzepowo-zatorowym:

    „3 mg tabletki: jedna tabletka zawiera 3 mg soli sodowej warfaryny”.

    A tutaj możemy poznać skład pewnego preparatu o nazwie toxanox, stosowanego do zwalczania szczurów i myszy:

    „Substancja czynna: sól sodowa warfaryny”

    Rzeczywiście.

    Komentarz - autor: koliber — 1 grudnia 2011 @ 15:02

  7. Trucizna truciźnie nie równa. Czasami dana substancja może być także lekiem, zależnie od jej postaci, dawkowania, przygotowania. Niektóre witaminy w zbyt dużych dawka też mogą truć.

    Ludzki organizm ma to do siebie, że małe dawki niektórych trucizn z powodzeniem przetrzymuje i ma zdolność do naturalnej detoksykacji jeśli się mu na to pozwoli. Gdyby tak nie było większość gatunku ludzkiego dawno by wyginęła…bo tyle różnego świństwa w sobie kumulujemy w ciągu życia.

    Alkohol w małych dawkach może mieć dobre działanie, a przecież też jest trucizną.
    Jest również wiele ziół, które w małych ilościach mają dobroczynne działanie, a w dużych stają się groźnymi truciznami, więc nie generalizujmy.
    Zbytni przesadyzm grozi paranoją, bez względu na to jaką medycynę się preferuje 😉

    Ziołolecznictwo, homeopatia, medycyna „konwencjonalna”, medycyna wschodu itd. Chcącemu nie dzieje się krzywda. Dzięki wykorzystywaniu różnorodnych leków i metod unikamy sytuacji gdy wszyscy biorą coś szkodliwego i później są podatni np. na jakąś nową zarazę. To także najlepszy test skuteczności i najlepsze dane do badań porównawczych. Poza tym konkurencja wymusza walkę o klienta i obniżkę cen.
    Bez prawdziwego wolnego rynku nigdy nie będzie możliwe wyparcie złych leków 😦

    Powinniśmy się chronić własnie przed faszyzacją państwa, które narzuca nam czym mamy się leczyć i jak często. To ludzie sami powinni decydować jak wydawać swoje pieniądze, a nie sprzedajni jajogłowi patrząc na nas z góry.

    Komentarz - autor: BlueKnight — 17 grudnia 2011 @ 17:15

  8. Moje pierwsze skojarzenie po przeczytaniu Twojego postu brzmiało „Wojna to pokój” (Trucizna to lek). Co powiesz na taki podział: mała dawka trucizny, duża dawka trucizny, mała dawka leku, duża dawka leku. Słyszałeś, żeby ktoś próbował wytępić szczury dużymi dawkami witamin?

    „Alkohol w małych dawkach może mieć dobre działanie, a przecież też jest trucizną”

    Jest trucizną, dlatego trzymam się od niego z daleka. Nie skuszę się nawet na małą dawkę jego „może dobrego działania”.

    „Jest również wiele ziół, które w małych ilościach mają dobroczynne działanie, a w dużych stają się groźnymi truciznami, więc nie generalizujmy”.

    No właśnie, nie generalizujmy i wejdźmy w szczegóły, o jakich ziołach mowa?

    „Zbytni przesadyzm grozi paranoją, bez względu na to jaką medycynę się preferuje ;)”

    Inne powiedzenie mówi, że diabeł ukrywa się w szczegółach, dlatego w kwestii własnego i swoich bliskich zdrowia przesadyzmu i dociekliwości nigdy za wiele.

    pozdrawiam,

    Komentarz - autor: koliber — 18 grudnia 2011 @ 01:18

  9. Uważam, że to nic dziwnego, że podają chorym substancję aktywną z trutki na szczury. Antykoagulanty rozcieńczają krew, a jeśli ze względów medyczych ich zastosowanie jest uzasadnione to jestem jak najbardziej za!

    Komentarz - autor: Kamil — 29 grudnia 2011 @ 10:16

  10. Uważam, że to nic dziwnego, że podają chorym substancję aktywną z trutki na szczury

    Czy Twój brak zdziwienia dotyczy również nie informowania o tym fakcie chorych?

    Komentarz - autor: koliber — 29 grudnia 2011 @ 11:41

  11. Warfaryna to antagonista witaminy K, ktora jest z kolei czynnikiem krzepniecia. Jesli zablokujemy proces krzepniecia oczywsitym jest ze w krwi nie bedzie skrzepow, a co za tym idzie zmniejszymy ryzyko udaru/zawalu jakiegokolwiek naczynia-czy to serca czy naczynia w podudziu itd. Chyba naturalnym jest tez, ze lykajac tego leku o wiele za duzo, krzepniecie jest tak niemalze calkowicie zablokowane (ja w hemofilii)- łatwo wiec wydedukowac skutki. Wiekszosc lekow ma skutki uboczne bo wiekszosc dziala na zasadzie „blokera/aktywatora” procesow zachodzacych w naszym organizmie. Glikozydy nasercowe tez sa trujace w duxem dawce jednak czsem icn zastosowanie jest konieczne- a naturalnie wystepuja np. w konwalii. To samo ztropina- trucizna z krzaczka wilczej jagody, ktora ratuje zycie ludziom z chorobami serca. Jesli ktos wybiera ziola jako wczesna profilaktyka i styl zycia to ok, ale choroby wymagaja leczenia. Jak najmniej szkodliwego, ale jednak.

    Komentarz - autor: Monika — 1 maja 2013 @ 19:42

  12. Jak będziecie mieć migotanie przedsionków z dużym ryzykiem udaru będziecie wcinać trutkę na szczury z wdzięcznością, kontrolując co tydzień iNR, Zgodnie z wolą lekarskiej wierchuszki nie mającej nic lepszego do roboty jak wyniszczanie gatunku ludzkiego. Najzabawniejsze jest to jak ci wspaniali wolnomyśliciele płaszczą się o zwolnienie lekarskie z powodu kataru.

    Komentarz - autor: LUK — 1 maja 2013 @ 20:19

  13. @koliber
    „Moje pierwsze skojarzenie po przeczytaniu Twojego postu brzmiało “Wojna to pokój” (Trucizna to lek). Co powiesz na taki podział: mała dawka trucizny, duża dawka trucizny, mała dawka leku, duża dawka leku.”
    Trochę złą masz kolejność, powinno być:
    Mała dawka leku, duża dawka leku, mała dawka trucizny, duża dawka trucizny.
    Rozumiem że ani Ty ani nikt z Twoich bliskich nie ma cukrzycy ani padaczki? Wiesz że przedawkowanie insuliny jest śmiertelne? A w lekach na padaczkę znajduje się ta sama grupa substancji co w środkach stosowanych do eutanazji zwierząt (barbiturany). No i co z chemioterapią nowotworów? Czemu ludzie tak źle znosząc tą terapie mimo wszystko jej się poddają?

    „Słyszałeś, żeby ktoś próbował wytępić szczury dużymi dawkami witamin?”
    Zbyt wolne działanie, szczury zjadłyby całe zapasy zanim zdechłyby z przedawkowania witamin.

    „“Alkohol w małych dawkach może mieć dobre działanie, a przecież też jest trucizną”
    Jest trucizną, dlatego trzymam się od niego z daleka. Nie skuszę się nawet na małą dawkę jego “może dobrego działania”.”
    A od warzyw zawierających azotany też? Wędliny peklowanej nitrytem/saletrą też nie jadasz?

    „“Jest również wiele ziół, które w małych ilościach mają dobroczynne działanie, a w dużych stają się groźnymi truciznami, więc nie generalizujmy”.
    No właśnie, nie generalizujmy i wejdźmy w szczegóły, o jakich ziołach mowa?”
    Np. o piołunie.

    „“Zbytni przesadyzm grozi paranoją, bez względu na to jaką medycynę się preferuje ”
    Inne powiedzenie mówi, że diabeł ukrywa się w szczegółach, dlatego w kwestii własnego i swoich bliskich zdrowia przesadyzmu i dociekliwości nigdy za wiele.”
    Bardzo dobre nastawienie, polecałbym jednak gorąco zapoznanie się z większą ilością źródeł niż jedno. Poszukaj w anglo- i niemieckojęzycznych publikacjach, przejrzyj poradniki zielarskie, zgłęb co ma do powiedzenia na ten temat medycyna w Japonii. Zapytaj lekarza, zapytaj farmaceuty, zapytaj weterynarza, zapytaj babki zielarki, zapytaj sąsiadów…

    Co do samej warfaryny:
    „Cóż jest trucizną? Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną” Paracelsus
    Szczur aby umrzeć od Warfaryny musi przyjąć jej bardzo dużo w krótkim czasie, inaczej nic mu nie będzie…

    Komentarz - autor: Puti — 1 maja 2013 @ 23:26

  14. Czy tylko mnie oświecono o tym, że część substancji leczniczych dla człowieka jest stosowana u zwierząt jako trucizny (w tym właśnie podawano przykład warfaryny)? Ameryki autor nie odkrył – wiedza, niby zawarta w raporcie Bloomberga, leżała od dawna na wyciągnięcie ręki, tylko jakoś nikt się nie kwapił do tego, by informację uzyskać.
    Jeszcze pozostaje kwestia interpretacji uzyskanych informacji – ale to już para zupełnie innych kaloszy, trudno jej wymagać od ludzi, którzy wszędzie widzą „spisek”.

    Komentarz - autor: Grouch — 2 maja 2013 @ 00:43

  15. Chciałbym tylko nieśmiało przypomnieć nowokomentującym, ze jakkolwiek ich zamiary są niewątpliwie szlachetne, to jednak post ma te prawie dwa lata i raczej wątpię, żeby ktoś tu jeszcze zaglądał. 😛

    Komentarz - autor: Pawel — 2 maja 2013 @ 18:07

  16. Witamy na blogu Orion Pharmę. Może zamiast wałęsać się po blogach, z większym pożytkiem byłoby zapoznanie się np. z raportem Kliniki Mayo:
    http://www.mayoclinic.com/health/warfarin-side-effects/HB00101

    Kto ma problemy z angielskim, polecam tłumaczenie Google. I tak będzie miało więcej sensu niż ostatnie komentarze wypadłe spod jednego kompletu palców (może dwóch). I litości, przywoływanie chemoterapii jako argumentu kompromituje klepiących i całkowicie dyskwalifikuje komentarze. Nie wspominając o tym, że ujawnia klepacza.

    W skrócie (z raportu Mayo) – można zaryzykować, jeśli się ma końskie zdrowie, a i tak lepiej przyczepić sobie do nadgarska opaskę z informacją o przyjmowaniu tego cuda – tak na wszelki wypadek.

    @Pawel
    i raczej wątpię, żeby ktoś tu jeszcze zaglądał.”

    Teraz na pewno pozaglądają, skoro post i komentarze pojawiają się na stronie głównej. Wypada podziękować! 😀

    Komentarz - autor: iza — 2 maja 2013 @ 21:42

  17. Te komentarze nie są pisane przez jedną klawiaturę, jak sugerujesz, ale przez kilka osób. Powód jest prosty: ktoś dwa dni temu opublikował ten „artykuł” na grupie facebookowej „medyczne żarciki”. Bo to jedyne miejsce te kompromitujące autora bzdury mogą trafić 🙂

    Chyba wszystko zostało już napisane przez przyszłych „sprzedajnych jajogłowych”, jak to wcześniej ktoś określił, włącznie z bardzo logicznym wytłumaczeniem dlaczego dawka ma znaczenie. Do tego polecam zapoznać się z określeniem INR i wtedy będziesz wiedział dlaczego go się oznacza. Właśnie po to, by zmniejszyć ryzyko skutków ubocznych stosowania warfaryny.

    Nie po to jednak piszę ten komentarz. Chciałbym zapytać „znawców tematu”: jak wg Was zapobiegać powikłaniom zakrzepowo-zatorowym?
    Witaminą C jak to ktoś wcześniej zaproponował? Proszę o sugestię wraz z zarysowaniem mechanizmu działania – tak powinna wyglądać rzeczowa dyskusja na tematy farmakologiczne.

    Komentarz - autor: Piotr Pietryga — 3 maja 2013 @ 10:41

  18. Prześmiewców, którzy z ignorancji, jak mniemam, skoro odżegnują się od powiązań z firmami farmaceutycznymi, tak żarliwie krytykowali powyższy artykuł, zachęcam do zapoznania się z naszym najświeższym postem:
    Kartel medyczny – zbyt duży, by upaść, zbyt zły, by go zdemaskować.

    Na naukę nigdy nie jest za późno.

    Komentarz - autor: iza — 24 maja 2013 @ 19:15


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: