PRACowniA

27 Lipiec 2016

Katastrofa wisi na włosku. Albo Erdogan stanie po jednej stronie z Rosją, Iranem i Syrią, albo Turcję czeka zniszczenie

Joe Quinn
Sott.net
25 lipca 2016, 21:09 UTC

Czy się to komu podoba, czy nie, tak wygląda demokracja

Czy wszyscy zauważyli, co się dzieje? Czy wszyscy dojrzeli „krawędź”, nad którą teraz stoimy? Lipiec 2016 roku był miesiącem absolutnego chaosu na całym świecie, z brutalnymi i krwawymi atakami terrorystycznymi zdarzającymi się niemal wszędzie. Wiele z nich było bez wątpienia zorganizowanych i przemyślanych, podczas gdy inne były wynikłym z nich owocem „spontanicznego” szaleństwa. Jednak głównym wydarzeniem była bez wątpienia próba zamachu stanu w Turcji, która – jak by na to nie patrzeć – była aktem agresji największego państwa członkowskiego NATO wymierzonym przeciwko drugiemu co do wielkości członkowi Paktu.

To, co wydarzyło się w Turcji 15 lipca, było ewidentnie sponsorowaną bądź wspieraną przez USA próbą zamachu stanu, udaremnioną w 11. godzinie prawdopodobnie przez Rosję w postaci pomocy wywiadowczej i doradztwa dla Erdogana i S-ki. Czy oczekujemy zaakceptowania takiej bezczelności przez ekscepcjonalne supermocarstwo światowe? To mało prawdopodobne. Jeśli naczelni globalni podżegacze wojenni czegokolwiek się nauczyli w ciągu ostatnich 70 lat, to tego, że to oni rządzą światem, a każdy kraj, który ma czelność stanąć im na drodze, będzie surowo ukarany.

Kiedy Erdogan z przyjaciółmi przeprowadza wykorzenianie natowskiej piątej kolumny w Turcji (3 z 5 oddziałów tureckiej armii, jakie wzięły udział w puczu, wchodziły [od 2003 r.] w skład natowskich Sił Szybkiego Reagowania), anonimowe brytyjskie „źródła związane z ministerstwem obrony” już puszczają w obieg możliwość kolejnego zamachu stanu: „Jeśli nastąpi kolejna próba zamachu stanu, to po niej przyjdzie wojna domowa. Jeśli tak się stanie, nastąpi poważny kryzys międzynarodowy” – jak opublikował w niedzielę brytyjski tabloid Daily Star.

(more…)

19 Lipiec 2016

Chaos w Turcji: turecki blok euroazjatycki kontra Gulen i USA

Eurasian bloc in Turkey: Erdoğan and the Kemalists against Gülen and the US
Katehon
18 lipca 2016, 12:42 UTC

15 lipca około godziny 23:00 prasa doniosła o wojskowym zamachu stanu w Turcji. W Ankarze rozległy się strzały, nad miastem pojawiły się samoloty i helikoptery wojskowe. W ciągu kilku minut turecki premier Yıldırım ogłosił trwającą próbę dokonania przewrotu wojskowego. Zamknięto główne lotniska w kraju, a wiele lotów opóźniało się albo zostały odwołane. Około północy wprowadzono w kraju stan wojenny. Wydarzenia rozwijały się bardzo szybko. Światowe media, będące pod kontrolą globalistycznych elit, zaczęły relacjonować wydarzenia w taki sposób, jakby rebelianci byli bliscy sukcesu. Media z zapałem rozpowszechniały pogłoski, jakoby prezydent Erdogan uciekł z kraju.

W rzeczywistości prezydent był gotów walczyć do ostatniej chwili i wezwał tureckich obywateli do wyjścia na ulice w obronie demokracji. „Liczę na wszystkich naszych ludzi na ulicach, na placach. Nie wierzę, żeby ci, którzy podjęli próbę zamachu stanu, osiągnęli swój cel. Zostaną oni najsurowiej ukarani” – powiedział prezydent Turcji. Setki tysięcy obywateli wyszły na ulicę. Około drugiej nad ranem premier Binali Yıldırım powiedział, że inicjatorów zamachu aresztowano. Informację potwierdził szef tureckiego wywiadu Them Yilmaz. Około czwartej nad ranem Erdogan zwrócił się do narodu i bezpośrednio wskazał inicjatorów przewrotu.

(more…)

18 Lipiec 2016

Ataki na policję w Dallas: Inżynieria społeczna i amerykańskie państwo policyjne

Joe Quinn i Beau Christensen
Sott.net
12 lipca 2016, 22:05 UTC

Napięcia społeczne w Stanach Zjednoczonych wydają się osiągać temperaturę wrzenia. W ciągu jednego tygodnia byliśmy świadkami śmierci z rąk policji dwóch cywilów: Altona Sterlinga w Luizjanie i Philando Castile’a w Minnesocie. Oba zabójstwa zostały uwiecznione na nagraniach wideo, co jeszcze bardziej rozwścieczyło opinię publiczną w Stanach Zjednoczonych, a w szczególności czarnoskórą społeczność Ameryki, która przez wiele lat ponosiła największe konsekwencje brutalności policji. Kilka dni po zabiciu Sterlinga i Castile’a pięciu policjantów zostało zastrzelonych przez „snajpera” podczas marszu „Black Lives Matters” (życie czarnoskórych liczy się) w Dallas, który odbył się w odpowiedzi na zabicie przez policję tych dwóch mężczyzn. Czy ktoś próbuje namieszać w USA?

We wtorek, 5 lipca, Alton Sterling, jak to robił prawie codziennie, sprzedawał płyty CD na sklepowym parkingu w Baton Rouge. Tego dnia podszedł do niego bezdomny i wielokrotnie prosił o pieniądze. Sterling kilkukrotnie mu odmówił, aż w końcu pokazał, że jest uzbrojony. Dzień wcześniej Sterling nabył broń dla własnej ochrony. Jak powiedział dziennikarzom New York Daily News fryzjer Ronnie Harton, „wcześniej nie miał broni”. „Powiedział, że musi się zabezpieczyć, ponieważ całą gotówkę [ze sprzedaży płyt] nosi przy sobie, a w tej okolicy łatwo można zostać okradzionym”.

Być może odmowa uraziła bezdomnego, który zadzwonił na 911 ze swojego telefonu komórkowego i zgłosił policji, że „na parkingu znajduje się uzbrojony człowiek”. Przybyli na miejsce policjanci powalili Sterlinga na ziemię, obezwładnili paralizatorem i – widocznie w następstwie powiadomienia o posiadaniu broni – publicznie zamordowali go dwoma strzałami w klatkę piersiową i czterema w plecy.

(more…)

17 Lipiec 2016

Strange love: generał Breedlove, czeczeńscy terroryści i Potomac Institute

Henry Kamens
New Eastern Outlook
7 lipca 2016

Porządne dziennikarstwo śledcze prezentuje materiał, który jest aktualny i interesujący dla czytelników zbiorowych i prywatnych, jeśli rozumiecie, co mam na myśli – właściwe treści we właściwym czasie dla właściwych odbiorców.

Ujawnione niedawno rewelacje z e-maili generała Philipa Breedlove’a o jego agresywnych działaniach, mających przekonać Stany Zjednoczone, żeby nie poprzestały na prowadzeniu jedynie zastępczej wojny na Ukrainie, nie dziwią, jeśli weźmie się pod uwagę naturę tych, z którymi spiskował. Wykradzione e-maile ujawniają spiskowanie natowskiego generała przeciwko Obamie w kwestii polityki wobec Rosji (ang.).

Breedlove, jeszcze niedawno naczelny dowódca sił NATO w Europie, próbował obejść prezydenta Obamę, naczelnego dowódcę sił zbrojnych USA, ponieważ nie podobała mu się niechęć prezydenta do eskalacji napięć wojskowych z Rosją w związku z wojną na Ukrainie w 2014 r. Zgodnie z większością standardów jest to akt zdrady.

Skarbnica korespondencji Breedlove’a została zamieszczona na nowej stronie internetowej DC Leaks, poświęconej publikowaniu i analizie e-maili wysokich rangą urzędników i ich agentów wpływu na całym świecie. Zbiór Breedlove’a wyraźnie pokazuje, że generał – co najmniej – nadużywał swojego stanowiska, żeby zaspokoić żądania kompleksu militarno-przemysłowego, zamiast po prostu wykonywać rozkazy Obamy. Pokazują one także, jakie środki mają do dyspozycji Breedlove i inni, żeby robić takie rzeczy, i nie wygląda to ładnie.

(more…)

14 Lipiec 2016

Rozmowa z Igorem Striełkowem o Polsce i Polakach

13 lipca 2016 10:15
xportal.pl

Od Redakcji: Przedstawiamy pierwszy w Polsce wywiad ze słynnym dowódcą noworosyjskiego powstania, Igorem Striełkowem, przeprowadzony przez Dawida Berezickiego.

Igorze Iwanowiczu, jak Pan uważa, czy Polska całkowicie znajduje się w kręgu cywilizacji zachodnioeuropejskiej czy też pozostały jeszcze u  nas jakieś wspólne wartości z „Russkim Mirom” – cywilizacją wschodnioeuropejską?

Zacznijmy od tego, że Polska to kraj zamieszkały praktycznie w całości przez Słowian (przede wszystkim Polacy, ale również Rusini: Białorusini, Rosjanie, Ukraińcy, Łemkowie i inni Słowianie (Słowacy, Czesi). W zdecydowanej większości są to Słowianie Wschodni,  u których są wspólne i bardzo bliskie korzenie kulturowe i genetyczne z sąsiadami ze wschodu, a nie z zachodu. Jeżeli dobrze pamiętam, to jeszcze w wiekach XI – XII  polscy i ruscy książęta i bojarzy (szlachta) kontaktowali się pomiędzy sobą praktycznie bez żadnych problemów i bez tłumaczy, bo ich języki były bardzo zbliżone. Zaczęło się to zmieniać stopniowo. Ze strony wschodu od momentu mongolskiego najazdu na Ruś, który na prawie trzysta lat oderwał znaczną część Rusi europejskiej cywilizacji, zaś od strony Polski poprzez coraz większe wpływy kościoła katolickiego i latynizację, a co za tym idzie wypieranie kultury słowiańskiej przez łacińską – katolicką (działania te nasiliły się zwłaszcza od końca XV wieku). Te fakty z obu stron wpłynęły na powstawanie najpierw nieporozumień, potem braku zrozumienia aż do wrogości pomiędzy obiema stronami, pomiędzy naszymi bratnimi narodami.

To co dziś określamy w Polsce jako „rusofobia”, powstało w wyniku krachu polskiego projektu budowy imperium Międzymorza – Polski Wielu Narodów, od morza, do morza. Ten projekt Polski upadł, poniósł porażkę w II połowie XVII wieku, bo Polska przegrała rywalizację z Moskwą, a potem jeszcze, pod koniec XVIII wieku nastąpiły trzy rozbiory Polski i znaczna część Polski była wchłonięta przez imperium rosyjskie (podporządkowanie polityczne, jurysdykcyjne, wojskowe…). Oczywiście liczne małe i czasem większe konflikty graniczne i wojny pomiędzy Polską a Rusią były i w Średniowieczu, potem od końca XV wieku praktycznie aż do końca XVIII wieku. Poparcie przez znaczną część Polaków Napoleona i udział wojsk polskich w wyprawie na Rosję, no i potem w XX wieku – pod koniec I wojny światowej i po rewolucji w Rosji. Te konflikty, polskie powstania i działania wojenne nie mogły zostać bez śladów w tak zwanej pamięci narodowej obu narodów (polskiego i rosyjskiego). Ale przecież, pomimo to (mimo  tych różnic), mamy wspólne korzenie. Właśnie dlatego tak bliskie nam są wspólne wartości bazowe naszych narodów (a tak różne od praktycznie wszystkich pozostałych państw Europy zachodniej i centralnej). Te wspólne, czy też bardzo bliskie naszym narodom wartości skupiają się wokół głównej idei: ważniejsza jest duchowość niż cielesność i materializm, mamy wyczulone poczucie sprawiedliwości, podobnie rozumiemy miłosierdzie, współczucie… . Rosjanie i Polacy tak naprawdę są bardzo podobni mentalnie.

W związku z tym Polska jeszcze nie raz będzie miała bardzo trudny dla siebie wybór celów i wartości pomiędzy: swoimi narodowymi i chrześcijańskimi (czyli słowiańskimi, bliskimi z Rosją), a „europejskimi” (czyli zachodnimi – liberalnymi, tak naprawdę bez tożsamości narodowej, czy religijnej, a oceniając po licznych działaniach, to wręcz satanistycznymi).

(more…)

10 Lipiec 2016

NATO i Waszyngton tracą poparcie

F. William Engdahl
Katahon
8 lipca 2016

Szczyt NATO w Warszawie jest elementem atomowej gry prowokacji. Waszyngtońscy i natowscy generałowie próbują wciągnąć Rosję w eskalację napięć, ponieważ słabnąca władza nad światem prowadzi pewne kręgi w USA do coraz większej desperacji. I puszczają im nerwy. W eskalacji militarnej widzą jedyną szansę na zachowanie kontroli. Stacjonowanie wojsk w Europie Wschodniej na granicy Białorusi i Rosji jest skrajną prowokacja – są one tam absolutnie zbędne dla bezpieczeństwa Polski i państw bałtyckich. To bardzo głupie posunięcie ze strony NATO.

Rosja jasno pokazuje, że nie jest w tej sytuacji agresorem. To NATO, od waszyngtońskiego zamachu stanu w Kijowie, stoi blisko ze swoimi karabinami, próbując na wszelkie możliwe sposoby sprowokować Rosję do wykonania tzw. agresywnego kroku. Ale Rosja go nie zrobiła – co powoduje ogromną frustrację w Waszyngtonie, szczególnie w kompleksie przemysłu zbrojeniowego. Muszą kreować strach w narodzie amerykańskim przed nową wojną z Rosją, ale i to nie działa. To fakt wart odnotowania. Są to żałosne próby utrzymania się przy władzy.

Ale władza się kurczy – wystarczy spojrzeć na Brexit. UE będzie się powoli rozwiązywać, kraj po kraju. Podjęto wszelkie środki, żeby utrzymać Unię, ale to nie działa. NATO, zamiast wzmocnić stabilność, jedynie powiększyło chaos. Obecnie w krajach UE istnieje bardzo silna opozycja w stosunku do wszelkiego rodzaju prowokacji Waszyngtonu wobec Rosji. Otwarcie mówi o tym minister spraw zagranicznych Niemiec.

Te natowskie prowokacje wobec Rosji są zupełnie niepotrzebne. Pod powierzchnią istnieje ogromna opozycja. Politycy mogą publicznie udawać, że z NATO wszystko jest w porządku, ale w rzeczywistości panuje silny niepokój. Niemcy nie chcą kolejnej wojny z Rosją. Wystarczająco straszny był horror tej ostatniej. Ale Ameryka zwyczajnie nie dba o nikogo spoza USA. Jest to nadzwyczajna sytuacja. Im bardziej jastrzębie wojenne będą naciskać z drugiej strony Atlantyku, tym większy będzie opór w UE.

~  *  ~

Tyle Engdahl. A jak bardzo Ameryka nie dba o nikogo?

Martin Berger o ryzyku związanym z byciem sojusznikiem USA (fragmenty):

W ciągłym dążeniu do ogromnych zysków środowiska polityczne i wojskowe w USA wymyślają nowe „zagrożenia militarne”, żeby wymusić na swoich sojusznikach zwiększenie wydatków na NATO i zakupy dodatkowej broni, co z kolei pogarsza warunki życia zwykłych ludzi w Stanach Zjednoczonych i ich państwach satelickich. Jednak pomimo tak zwanego wzmocnienia ogólnych środków bezpieczeństwa rzeczywisty stan bezpieczeństwa nie poprawił się.

Należy podkreślić, że los amerykańskich sojuszników, od których stale wymaga się płacenia za ambicje Waszyngtonu, z dnia na dzień staje się coraz bardziej ponury. Jeśli spojrzeć na rządy i kraje, które zgodziły się na goszczenie u siebie amerykańskich baz wojskowych, to zazwyczaj jako pierwsze płacą cierpieniem za swoją gościnność.

[W linkowanym artykule o sytuacji na Okinawie, gdzie od bardzo wielu lat amerykańscy żołnierze dopuszczają się przestępstw i zbrodni przeciw miejscowej ludności, a protesty, demonstracje i próby negocjacji przez rząd zmiany warunków umowy o ich kryminalnym immunitecie nie przynoszą żadnych rezultatów. Podobnie w Korei Południowej, gdzie w 2011 r. zaczęły wychodzić na jaw rozróby, gwałty i zastraszanie w wykonaniu amerykańskich żołnierzy. W tymże roku rząd rozpoczął negocjacje w sprawie statusu wojsk USA w Korei. Nic nie wiadomo o rozwiązaniu problemu. Z kolei na Łotwie kobiety domagają się od rządu uregulowań, które wymuszą płacenie przez amerykańskich żołnierzy alimentów na spłodzone i porzucone dzieci.]

Nieustanne pragnienie Białego Domu, żeby narzucać swoje reguły każdemu państwu, doprowadziło do tzw. Brexitu, a wiele innych krajów europejskich również analizuje korzyści, jakie mogą płynąć z opuszczenia UE.

Co więcej, sojusznicy Waszyngtonu płacą wysoką cenę w krwi swoich żołnierzy za jego niezliczone przygody wojskowe, kiedy są rekrutowani do walki u boku USA w Iraku, Syrii, Afganistanie i innych regionach świata.

Na przykład, jak donosi Washington Post, świeżo zmontowana nowa armia syryjska została pokonana na polu bitwy przez bojowników ISIS, kiedy w najbardziej krytycznym momencie porzuciły ją samoloty Sił Powietrznych USA. Niektóre źródła w rządzie USA twierdzą, że nie była to kompletna porażka, ponieważ małe oddziały nowej armii syryjskiej rzekomo kontynuowały walkę, choć te same źródła nie przeczą, że wycofano wsparcie z powietrza w najtrudniejszym momencie całej operacji, co przypieczętował los rebeliantów.

W maju, kiedy USA zintensyfikowały swoją tzw. walkę z ISIS w północnej części Syrii, amerykańskie siły powietrzne zaczęły bombardować przedmieścia syryjskiego miasta Maara, rażąc ciężkim ostrzałem grupę syryjskich opozycjonistów, których Amerykanie wyszkolili i uzbroili. Wall Street Journal odnotował:

Według oświadczenia wydanego w tym czasie przez wojsko Stanów Zjednoczonych, w pobliżu Maara  przeprowadzono trzy uderzenia, które „trafiły dwie oddzielne jednostki taktyczne ISIL i zniszczyły ich dwa pojazdy taktyczne i jeszcze jeden pojazd ISIL” – używając preferowanego przez Pentagonu akronimu dla Państwa Islamskiego.

Ale przywódcy z brygady mówili w wywiadach, że amerykański nalot powietrzny trafił członków brygady, kiedy ta walczyła z bojownikami Państwa Islamskiego. Mustafa Sejry, szef biura politycznego Mutasim, powiedział 10 bojowników Brygady zginęło w ataku USA.

26 czerwca władze afgańskie poinformowały, że w nalotach Sił Powietrznych USA zginęło siedmiu Afgańczyków. Byli oni trzymani przez talibów jako zakładnicy w prowincji Kunduz na północy kraju.

W grudniu 2015 roku Washington Post poinformował o śmierci przyjaznych USA żołnierzy irackich podczas operacji wojskowej przeciwko ISIS w pobliżu Faludży, kiedy samoloty Sił Powietrznych USA „zapewniały wsparcie z powietrza dla irackiej armii”.

W lipcu 2015 roku, zdarzył się tak zwany „najgorszy incydent śmierci od przyjaznego ognia” w wojnie USA w Afganistanie, kiedy zginęło dziesięciu afgańskich żołnierzy, a inni odnieśli rany wskutek ostrzelania ich oddziału przez amerykańskie śmigłowce wojskowe.

Należy zauważyć, że „bratobójczy ogień” jest częstym zjawiskiem w armii amerykańskiej. Pogląd ten znajduje potwierdzenie w faktach historycznych – uważa się, że podczas bitwy pod Antietam 17 września 1862 roku bratobójczy ogień zabił bądź zranił łącznie 1150 żołnierzy, co stanowiło około 5% ogółu ofiar.

W sierpniu 1944 roku ciężkie bombowce Ósmej Armii Powietrznej USA zbombardowały kwatery i konwoje 3 Dywizji Piechoty Kanadyjskiej i 1 Polskiej Dywizji Pancernej podczas operacji „Totalize”, zabijając 65 i raniąc 250 alianckich żołnierzy [o czym polska Wiki i sieć milczy].

Później skala ofiar przyjaznego ognia zwiększyła się. Podczas operacji Pustynna Burza w Iraku sięgnęła około 23% ogólnej liczby ofiar wśród amerykańskiego wojska, które ucierpiały podczas tego konfliktu.

[„Brytyjski „The Sun” pokazał film z wojny w Iraku, na którym amerykański myśliwiec ostrzelał brytyjski czołg. To niejedyny tego typu incydent. W „przyjaznym ogniu” zginęły już setki żołnierzy w Iraku. [W] całej drugiej wojnie w Zatoce Perskiej – szacunkowo – kilkanaście procent wszystkich, którzy zginęli, zabiły pociski wojsk koalicji. A według Księgi „Przyjaznego Ognia” Amerykańskich Wojen, aż 49 proc. ofiar po stronie sojuszników nie zabili Irakijczycy, a swoi. (…) Zamiast „przyjazny ogień” Amerykanie mówią „niebieski na niebieskim” (blue on blue) – tym kolorem oznaczają swoich, zaś czerwonym – wrogów”. – więcej tutaj, 2007]

W związku z tym branie udziału w którejś z militarnych przygód Białego Domu jest bardzo ryzykownym przedsięwzięciem. Jedynym sposobem na oszczędzenie krwi narodu jest powstrzymanie się od takich przygód. A nie ma wątpliwości, że po objęciu urzędu przez Hillary Clinton bezpośrednia agresja wojskowa pozostanie przez najbliższe lata głównym zajęciem Białego Domu.

Artykuł F.W. E. na SOTT: NATO and Washington lose countenance
Tłumaczenie: PRACowniA

8 Lipiec 2016

Zdemoralizowany umysł w kulturze konsumpcjonizmu

Filed under: Nauka,Polityka,Psychologia,Zdrowie — iza @ 15:00
Tags: ,

Szaleństwo kultury: sponeryzowana zachodnia kultura konsumpcjonizmu niszczy morale człowieka i stwarza psychiczno-duchowy kryzys

John F Schumaker
New Internationalist Magazine
1 kwietnia 2016

Zachodnia kultura konsumpcyjna stwarza psychiczno-duchowy kryzys, który dezorientuje i pozbawia nas poczucia celowości. Jak możemy uzdrowić chorą kulturę i sami się uleczyć?

Obsunięcie się w epokę depresji zdaje się być nieuniknione. Trzy dekady temu średnia wieku dla pierwszego ataku depresji wynosiła 30 lat. Dziś jest na poziomie 14 lat. Stephen Izard z Duke University to jeden z licznych naukowców, którzy wykazali, że tempo rozprzestrzeniania się depresji w zachodnich uprzemysłowionych społeczeństwach podwaja się z każdym pokoleniem. Przy tym tempie ponad 50% obecnej młodej generacji w wieku 18-29 lat popadnie w depresję wkraczając w wiek średni. Ekstrapolacja tego schematu na kolejne pokolenie prowadzi do przerażającej prognozy, że praktycznie każdy padnie ofiarą depresji.

(more…)

Następna strona »

Blog na WordPress.com.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 1 169 obserwujących.

%d bloggers like this: