PRACowniA

31 sierpnia 2017

To nie jest kraj dla starych pomników

J. Martin
Sott.net
17 sierpnia 2017

Nie przyszedłem tu, by zręcznie dyskutować o niuansach praw stanów czy społeczno-gospodarczych przyczynach amerykańskiej wojny secesyjnej. Nie przyszedłem ani by potępiać, ani popierać, ani też bronić którejś ze stron. Przyszedłem, by przedyskutować znaczenie pomnika (monumentu), tego dziwnego słowa, które weszło do naszego języka z łaciny i pochodzi od czasownika monēre, przypominać, poprzez średnioangielskie monumentum, oznaczające miejsce pochówku.
(more…)

Reklamy

27 sierpnia 2017

Charlottesville – nie dajcie się złapać na haczyk

Joe Quinn
Sott.net
18 sierpnia 2017 21:59 UTC

Za dużo dramatyzmu?

Marsz „białych suprematystów” i atak samochodem na uczestników kontrdemonstracji w Charlottesville w ubiegłym tygodniu były przedstawione przez media jako oczywisty dowód chorobliwego rasizmu w Ameryce, szczególnie wśród Konserwatystów i tych, którzy głosowali na Donalda Trumpa albo go wspierają. Mamy obecnie poważny problem w „Ameryce z rasizmem i dyskryminacją w stosunku do Murzynów, Latynosów, homoseksualistów i osób transseksualnych”, w każdym razie tak się nam wmawia. Dlatego trzeba coś w tej sprawie zrobić i każdy powinien wstawić się za tymi „mniejszościami” i wspierać ich walkę o „równe prawa”.

W tak rozhisteryzowanej atmosferze do szykanowanych ofiar przyłączyli się rzekomi „przedstawiciele” mniej więcej co drugiej mniejszości spośród wszystkich, jakie mogą wam przyjść do głowy. Jeśli należycie do jakiejś mniejszości i czujecie się dyskryminowani, jesteście aktywnie zachęcani do wyjścia na ulice i protestowania. Jeśli należycie do jakiejś mniejszości i nie czujecie się dyskryminowani, to prawdopodobnie zinternalizowaliście i zaakceptowaliście dyskryminację, i musicie się przebudzić i zacząć protestować.

Wszystko to ujawnia nie powszechność dyskryminacji w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych, ale fakt, że status ofiary niesie ze sobą wszelkiego rodzaju niezapracowane sobie przywileje, a nawet władzę, więc tylko głupcy nie uszczknęliby sobie co nieco z tego tortu, kiedy branie jest promowane jako coś dobrego.

Ale wróćmy do Charlottesville. W skrócie sekwencja wydarzeń była taka, że jakaś grupa niedorozwiniętych intelektualnie osobników, aspirujących w swojej zarozumiałości do miana „białych suprematystów”, zorganizowała w mieście marsz, żeby zaprotestować przeciwko usunięciu pomnika generała konfederatów Roberta E. Lee. Lewicowi aktywiści zorganizowali przeciwko nim swój marsz. Zaczęły się bijatyki, a policjanci zdecydowali się przeczekać i pozwolić im się nieco poobijać, aż będą mieli dość i rozejdą się do domów.

Jednak sprawy przybrały śmiertelny obrót, kiedy jeden z tych „białych suprematystów” postanowił wjechać samochodem w grupę ludzi z antify, zabił jedną kobietę i zranił kilka osób. Taki rozwój wypadków był darem niebios dla tych, których zawsze cieszy społeczny chaos szerzący się w USA, ponieważ stanowił „dowód”, że maleńka mniejszość „białych suprematystów” – i spora populacja jakoby wspierających ich Konserwatystów, z „ich prezydentem” na czele – naprawdę stanowi śmiertelne zagrożenie dla multikulturowej Ameryki. Dodatkowo, dostarczył on radykalnej lewicy kolejnego argumentu do forsowania ich niebezpiecznego planu narzucenia równości wszystkim i starcia z powierzchni amerykańskiej ziemi wszelkiej dyskryminacji.

 

Ci faceci mieli po swojej stronie armię narodową.

 

Ci kolesie mają manię wielkości.

 

Oprócz absurdalnych zarzutów stawianych Trumpowi o zdradliwe koligacje z Rosją, był on demonizowany przez Clinton i jej przyjaciół z głębokiego państwa jako „rasista” i „biały suprematysta”, który cieszy się poparciem jedynie podobnych mu „gnid”. Zatem wydarzenia w Charlottesville przysłużyły się też realizowanemu planowi głębokiego państwa wzmocnienia tego wizerunku, sparaliżowania jego prezydentury i zniszczenia wszelkiej nadziei na wprowadzenie w życie polityki – zarówno wewnętrznej, jak i zagranicznej – która mogłaby rzeczywiście poprawić życie większości Amerykanów.

In short, both ‚sides’ in this phony debate have been further ‚radicalized’ by events in Charlottesville, while the crooked psychos in the deep state are only too happy to see the American people divided against each other rather than united against them.

Krótko mówiąc, obie „strony” tej pozornej debaty zostały dodatkowo „zradykalizowane” przez wydarzenia w Charlottesville, tymczasem szemrani psychole z głębokiego państwa z radością obserwują, jak podzieleni Amerykanie zwracają się przeciw sobie nawzajem, zamiast zjednoczyć się przeciwko nim.

Ustawka?

Jest powód, żeby uważać, że Charlottesville było ukartowanym „punktem zapalnym”, mającym służyć interesom „głębokiego państwa”, które zarysowałem powyżej. Pierwszym ku temu wskazaniem jest beznadziejnie głupi i oklepany charakter marszu „białych suprematystów”. Obraz kilkuset młodzieńców z bambusowymi pochodniami w ręku w nocnej procesji w kampusie University of Virginia natychmiast przywołuje skojarzenia z paradami nazistów z zapalonymi pochodniami w latach trzydziestych – i dokładnie o to chodziło. Jest to czysta propaganda, wykorzystanie naładowanego emocjami języka i wizerunku w celu sprowokowania emocjonalnej, a nie racjonalnej, reakcji ze strony społeczeństwa, co ma służyć ukrytym celom. Na wypadek, gdyby ktoś pozostał niewzruszony głównie komicznym widokiem młodych niedoszłych neonazistów, niosących bambusowe pochodnie, ciężaru sytuacji miał dodać atak samochodem, w efekcie którego zginęła kobieta, i nadać przekazowi osobisty i emocjonalny charakter.

Drugim czynnikiem, skłaniającym do konkluzji, że sytuacja w Charlottesville dalece odbiegała od wersji przedstawianej przez media, jest kontrast pomiędzy Christopherem Cantwellem w wersji pokazanej w reportażu filmowym/ filmie dokumentalnym Vice News – mocnym w gębie, noszącym broń „rzecznikiem” marszu pod hasłem „Zjednoczmy prawicę” w Charlottesville – a tym samym Cantwellem w późniejszym wideo, gdzie beczy przed kamerą i wypiera się swoich zasad tylko dlatego, że myśli, że został na niego wydany nakaz aresztowania (nie został). Jeśli Cantwell jako lider protestu w Charlottesville jest jakimkolwiek wskaźnikiem kalibru i przekonań dla najlepszego, co „biały suprematyzm” w USA ma do zaoferowania, nie bardzo jest czego się obawiać ze strony tego konkretnego sektora społeczeństwa i nie ma absolutnie żadnego powodu, dla którego lewica miałaby się dalej być tak zagorzała.

Trzeci dowód na to, że Charlotttesville to kolejne wiele hałasu o nic (nothing-burger) CNN, można znaleźć w przeszłości organizatora marszu „Zjednoczmy prawicę”, Jasona Kesslera. Do października 2016 roku, kiedy to „ujawnił się” jako biały nacjonalista, był zwolennikiem Obamy. Dalsze dowody jego liberalnego rodowodu można znaleźć w fakcie, że podczas przemawiania w lutym br. w obronie statusu Charlottesville jako miasta schronienia (sanctuary city), kiedy Kessler na żywo transmitował swoje wystąpienie, jedna z uczestniczek pytała go o jego wcześniejsze zaangażowanie w ruch Okupuj Wall Street.

W listopadzie 2015 r. Kessler napisał na swoim blogu:

„Uważam się za zwolennika wolności słowa i prawa do aborcji, przeciwnika polityki dyskryminacji pozytywnej (specjalne przywileje dla kobiet i mniejszości), ekologa, przeciwnika interwencjonizmu i marksizmu kulturowego, wegetarianina, ateistę i zwolennika równości, który ma muzułmańskich przyjaciół, ale uznaje zagrożenie ze strony radykalnego islamu i docenia wartości, jakie wnoszą imigranci przybywając do Stanów Zjednoczonych, ale rozumie jednocześnie, jak ważne jest, żeby przybywali do kraju legalnie”.

W grudniu 2015 r. Kessler napisał na swoim blogu także to:

Nie przychodzi mi do głowy lepsza i bardziej zachwycająca praca niż zawodowy prowokator, który odważnie i z samozaparciem, pomimo wszelkich przeciwności, świadomie wywołuje kontrowersje”.

Ostatni, wyrazisty dowód: możliwość obecności informatorów FBI na zgromadzeniach w Charlottesville. Po obydwu stronach. Infiltracja FBI ultraprawicowych grup białych suprematystów jest od dawna dobrze znana. Ale, według True Pundit, służby zinfiltrowały także antifę – rzecz oczywista dla każdego z elementarną wiedzą na temat FBI i „lokalnych” grup ekstremistycznych.

Wziąwszy pod uwagę zawieruchę polityczną w ciągu ostatnich kilku, można zrozumieć, że ktoś mógł zmienić swoje polityczne sympatie. Sam przez większość dorosłego życia miałem, formalnie rzecz biorąc, „lewicujące” poglądy, a ostatnio zauważyłem, że teraz bardziej pasuję do „prawicowego” profilu (aczkolwiek dziś taka uproszczona terminologia jest praktycznie pozbawiona sensu). Mimo to trudno mi uwierzyć, że zwolennik Obamy i orędownik aborcji, równości i imigracji, mający bliskich przyjaciół wśród muzułmanów, mógł w ciągu niecałego roku szczerze przemienić się w człowieka na czele marszu ultraprawicowych nazistów z zapalonymi pochodniami.

Ale dlaczego ktokolwiek z nas miałby być zaskoczony, że tego typu podstępna (jeśli nie idiotyczna) propaganda jest wykorzystywana do manipulowania społeczną percepcją? Dlaczego ktokolwiek miałby myśleć, że ludzie, którzy sprokurowali i podsunęli nam bujdę o BMR Saddama, co rozpoczęło wojnę w obcym kraju, nie skorzystają z tej samej taktyki w celu zasiania zamieszania w społeczeństwie i podziału w kraju, jeśli służyłoby to ich celom? Bez względu na to, jaką macie na ten temat opinię, jest jedna zasada, która stosuje się do wszystkich i wszystkim wyjdzie na dobre: Nie wchodźcie w bańkę masowej histerii – nigdy.

 

Joe Quinn jest współautorem książek 9/11: The Ultimate Truth (z Laurą Knight-Jadczyk, 2006 r.) i Manufactured Terror: The Boston Marathon Bombings, Sandy Hook, Aurora Shooting and Other False Flag Terror Attacks (z Niallem Bradleyem, 2014 r.), autorem i prezenterem The Sott Report Videos i współgospodarzem cotygodniowej audycji radiowej „Behind the Headlines” w ramach Sott Talk Radio network.

Uznany internetowy eseista od 10 lat pisze wnikliwe analizy dla Sott.net. Jego artykuły ukazały się na wielu alternatywnych stronach poświęconych wydarzeniom na świecie, internetowe stacje radiowe przeprowadzały z nim wywiady, gościł też w irańskiej telewizji Press TV. Jego artykuły można również znaleźć na jego prywatnym blogu JoeQuinn.net.

Tłumaczenie: PRACowniA

13 czerwca 2017

Koncepcja tożsamości gender pochodzi od pedofila, człowieka eksperymentującego na ludziach

Słowem wstępu (fragment pochodzi stąd)

Aby zrozumieć określenie gender [czyt. dżender] i całą ideę, która się za nim kryje, trzeba odwołać się do języka angielskiego (pośrednio także do łacińskiego źródłosłowu). W języku polskim słowo gender tłumaczy się jako ‘płeć’, bez różnicowania pomiędzy płciowością „genderowską” a „tradycyjną”. Chociaż więc stosowanie wyrazu gender na określenie płci jest zgodne z logiką, to staje się mylące dla osoby nieobeznanej w temacie. W języku angielskim bowiem gender nie jest jednoznaczne z sex, chociaż w polskim jest oddawane tym samym sformułowaniem „płeć”.

Słowo gender pochodzi z języka angielskiego, gdzie oznacza rodzaj jakiegoś słowa w sensie gramatycznym. Wywodzi się z łacińskiego wyrazu genus, który – jak angielskie gender – odpowiada polskiemu wyrażeniu ‘rodzaj’. W znaczeniu podstawowym mówimy o trzech rodzajach: męskim, żeńskim i nijakim (łacińskie: masculinum, femininum i neutrum).

Wyraz gender nie jest prostym, nowocześniej brzmiącym językowym zamiennikiem słowa sex. Za jednym i drugim kryje się cała koncepcja płciowości, a nawet szerzej: antropologii. Myślenie w kategoriach genderyzmu oznacza zupełnie inne postrzeganie płci (a w konsekwencji i człowieka) niż „tradycyjne”, tzn. widziane z perspektywy potwierdzonej naukowo (przez różne dziedziny naukowe, m.in. medycynę, psychologię, filozofię i teologię) i do niedawna uznawanej za jedyną teorię seksualności, w której przyjmuje się podział na dwie płcie: żeńską i męską. Bazując na tym doświadczeniu, w klasycznej seksualności wyróżnia się konsekwentnie kobiety i mężczyzn. Dostrzegając ich inność na poziomie biologicznym (cielesnym) i psychicznym, wyraźnie wskazuje się na ich ontologiczną równość, identyczną godność. Używając wyrażenia gender mówi się o takiej płci, którą nieraz określa się mianem płci kulturowej albo społecznej. Taką płeć zaś można utożsamić z przyjętą w społeczeństwie i kulturze rolą (nieraz mówi się o roli płciowej), która nie wynika z naturalnych i w tym sensie niepodważalnych oraz trwałych uwarunkowań (np. biologicznych i psychicznych), ale jest efektem przyjętych w toku rozwoju cywilizacji i kultury modeli zachowań i funkcji społecznych. […]

Ważnym źródłem genderyzmu, obok „troski o naturalność” wyrażającej się w odrzucaniu kultury jako czegoś sztucznego, są też koncepcje filozoficzne, wśród których istotne miejsce zajmuje marksizm z wezwaniem do walki klas, która w genderyzmie wyraża się w feministycznym wezwaniu „uciemiężonych przez mężczyzn kobiet” do walki o swoje prawa. Nietrudno się zorientować, że genderyzm jest nie do pogodzenia z antropologią personalistyczną, przede wszystkim dlatego, że w myśl tej ostatniej człowiek „od początku” nie jest bezpłciową istotą, ale „mężczyzną i niewiastą”. Nie może się też zgodzić z klasyczną antropologią, zgodnie z którą tworzenie kultury jest wyrazem bycia człowiekiem, a radykalne odrzucanie jej osiągnięć jawi się jako działanie destrukcyjne przeciwne rozwojowi naturalnemu, a więc i celowi ludzkiej ziemskiej egzystencji.

Alex B. Gavin
The American Revenant
21 listopada 2016

Współczesny „postępowiec” z reguły promuje ideę, że należy tolerować każdego. Takie podejście jest niebezpieczne w przypadku osób z zaburzeniami psychicznymi. Szczególnym tego przykładem są często osoby transgender. Każdy, kto proponuje inne [niż bezwarunkowa tolerancja] rozwiązanie tego problemu, jest z miejsca nazywany dogmatykiem i transfobem, bez jakiejkolwiek próby wysłuchania jego argumentów, bądź przyjrzenia się obiektywnym danym medycznym.

Żeby lepiej zrozumieć sedno tego problemu, musimy cofnąć się do źródeł idei tożsamości gender.

Pomysł ten zrodził się w 1955 roku w umyśle seksuologa Johna Moneya. Osią koncepcji tożsamości gender jest przekonanie, że to, kim się czujesz w kontekście społecznym, jest ważniejsze od tego, kim jesteś przy uwzględnieniu zarówno odbioru społecznego, jak i osobistych poglądów. W powszechnym przekonaniu, stojącym w sprzeczności z taką ideą, pomiędzy pojęciami „płeć” i „gender” nie ma istotnych różnic. Money miał inny pomysł. Twierdził, że jeśli będzie się wychowywać chłopca jak dziewczynkę, zasadniczo stanie się on kobietą, oraz że – wbrew stanowisku biologii – nie istnieją żadne wewnątrzpochodne różnice pomiędzy płciami.

(more…)

8 Maj 2017

Idą muslimy! Zaadoptuj uchodźcę!

Joe Quinn
Sott.net
4 maja 2017 13:35 UTC

Zaczęło się skromnie – od wypowiedzenia wojny islamskiemu terroryzmowi na zasadzie „oni nas nienawidzą za nasze swobody”, dlatego musimy „walczyć z nimi tam, żebyśmy nie musieli walczyć z nimi tutaj”. Ale teraz zachodnie społeczeństwa stanęły przed egzystencjalnym zagrożeniem i muszą wybrać „stronę”, w przeciwnym razie zostaną zesłane w ósmy krąg piekła, zarezerwowany dla tych, którzy w czasach kryzysu pozostali neutralni. Opcje, dane nam do wyboru, są dość proste: ogólnie rzecz biorąc, możesz iść na „lewo” albo na „prawo” – bądź, jeśli wolisz, możesz być albo libtardem (lewakiem), albo faszystą.

Prawicowcy twierdzą (wprost albo nie wprost), że:

a) Islam jako religia i kodeks społeczny i prawny jest całkowicie niezgodny z zachodnimi wartościami (z wyjątkiem mizoginii i homofobii). Albo, żeby posłużyć się słowami prawodawcy z Oklahomy, Johna Bennetta, „islam nie jest nawet religią, jest to społeczno-polityczny system, który używa bóstwa do realizacji planu globalnego podboju”.

b) Migracja z krajów w większości zamieszkałych przez ludność muzułmańską jest zatem zła dla Europy.

c) Biała rasa i kultura są zagrożone masową migracją ludzi o ciemniejszej karnacji (i rzekomo kryjących się wśród nich dżihadystów) z krajów muzułmańskich. Trzeba powstrzymać imigrantów i aktywnie bronić białą rasę i kulturę, inaczej utonie zalana falą wymuszonego wielokulturowego dżihadowskiego marksizmu.

(more…)

7 Maj 2017

Jak USA stworzyły machinę biurokratyczną PsyOps i zabagniły świat

Robert Parry
Consortium News
25 marca 2017

© Krypt3ia

Niedawno odtajnione dokumenty z Biblioteki Prezydenckiej Reagana pomagają zrozumieć, w jaki sposób rząd Stanów Zjednoczonych budował struktury swoich wyrafinowanych operacji psychologicznych, które w ciągu ostatnich trzydziestu lat stworzyły alternatywną rzeczywistość zarówno dla ludności w krajach docelowych, jak i dla obywateli amerykańskich. Struktury, które rozszerzyły wpływy USA za granicą i uciszyły sprzeciwy w kraju.

Dokumenty te ujawniają proces tworzenia biurokracji PsyOps pod kierownictwem Waltera Raymonda Juniora, starszego specjalisty ds. tajnych operacji CIA, który został przydzielony do personelu Rady Bezpieczeństwa Narodowego (NSC) za prezydentury Reagana z zadaniem zwiększenia roli propagandy i PsyOpów w osłabianiu amerykańskich przeciwników na całym świecie i zapewnienia sobie w kraju wystarczającego poparcia społecznego dla polityki zagranicznej USA.

(more…)

22 kwietnia 2017

Jak liberalizm w Ameryce stał się nietolerancyjnym dogmatem

Filed under: Polityka,Psychologia,Różne — iza @ 18:04
Tags: ,

Damon Linker
The Week
11 lipca 2014 00:00 UTC

© REUTERS/Jonathan Ernst – Wielu liberałów bierze dzisiaj sprawy bardzo do siebie

Ryzykując, że zabrzmię jak Paul Krugman – który w kółko powraca do garstki uwielbianych przez siebie tematów w swojej rubryce w New York Times – chciałbym ponownie odwiedzić jeden z moich własnych ulubionych koników, ostatnio poruszonych w dyskusji wokół wyroku w sprawie przeciwko [potężna prywatna sieć sklepów Davida Greena z rodziną] Hobby Lobby [po polsku o sprawie krótko tutaj, szerzej tutaj].

Mój uwielbiany temat to:  Upadek liberalizmu z politycznej filozofii pluralizmu do sztywno nietolerancyjnego dogmatu.

Upadek ten jest szczególnie wyraźny w zakresie tematów zahaczających o religię i seks. Przez pewien czas wyborcy we własnym interesie trzymali te nietolerancyjne tendencje w ryzach, gdyż silnie liberalne stanowisko w kwestiach społecznych było poglądem mniejszościowym. Ale wydaje się, że kulturowa zmiana w okresie rządów Obamy, która skłoniła większość Amerykanów do poparcia małżeństw gejów, wyzwoliła niecny triumfalizm na lewicy.

Rezultatem jest dogmatyczna forma liberalizmu, która grozi zatruciem na jakiś czas amerykańskiego życia obywatelskiego. Konserwatysta Reihan Salam opisuje ją, tylko nieco hiperbolicznie, jako formę „zbrojnego sekularyzmu”.

(more…)

14 marca 2017

Profesor Jordan Peterson w 5 minut rozmontowuje trybalizm polityczny

Filed under: Polityka,Psychologia — iza @ 08:29

(more…)

Następna strona »

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: