PRACowniA

22 listopada 2019

Nowa książka – „Psychiatra i demony”

Filed under: Książki,Psychologia,Różne — iza @ 09:00

Dla tych, którzy pokochali prof. Antoniego Kępińskiego, może to być dobra wiadomość. We wrześniu ukazała się książka pt. „Psychiatra i demony. Powieść biograficzna o profesorze Antonim Kępińskim” Wojciecha Wierciocha i Jolanty Szymskiej-Wiercioch, wydana przez Wydawnictwo MG. Z noty Wydawcy:

Antoni Kępiński – najsłynniejszy polski psychiatra i znakomity eseista – to nie tylko guru medycyny i filozofii, ale także postać tajemnicza, pełna sprzeczności i niespełnionych marzeń.

Przyszedł na świat tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i od razu jego rodzina musiała uciekać przed demonami szowinizmu; zaczął studiować medycynę, ale upiory nazizmu rzuciły go w wir przygód i na wyboiste drogi tułaczki po niemal całej Europie; wrócił do Polski – prosto w łapy i kły biesów komunizmu.

Książka plastycznie i dynamicznie pokazuje Mistrza Antoniego nie tylko w labiryncie podróży inicjacyjnej i w różnych sytuacjach granicznych (w karcerze obozu koncentracyjnego, kokpicie myśliwca Royal Air Force, sali szpitala psychiatrycznego czy na łożu śmierci), ale i w brudnej, cuchnącej suterenie, w której siedział jak mnich i mistrz przyjmujący swoich uczniów – pacjentów, ludzi doświadczonych przez los, chorych psychicznie, opętanych przez demony iluzji i urojeń, amnezji i halucynacji, ludzi, których pamięć i fantazja przypominają mroczne wizje z płócien Boscha czy Bruegla.

Heroiczna walka Profesora z demonem śmierci to dramatyczna gra z czasem, batalia o utrwalenie własnych i cudzych doświadczeń na kartach książek, które mogą rozpalać serca i umysły licznych czytelników. To, co napisał, jeszcze długo będzie głosem rozsądku w zwariowanym świecie intelektualnych i artystycznych mód.

W walce z demonami pomagała mu miłość do żony Jadwigi oraz pomoc i wsparcie tak niezwykłych znajomych i przyjaciół, jak Halina Poświatowska, Wanda Półtawska, Hanna Chrzanowska, Janina Ipohorska, Karol Wojtyła, Józef Tischner, Jerzy Panek, Roman Ingarden, Jan Sztaudynger, Julian Aleksandrowicz, Stefan Szuman, Kazimierz Dąbrowski.

Autorzy przedstawiają psychiatrię jako swoiste ćwiczenie duchowe, powieść ta jest więc nie tylko historią genialnego naukowca i artysty, ale w pewnej mierze również przewodnikiem po rozmaitych koncepcjach psychologicznych oraz poradnikiem zdrowia psychicznego, podszeptnikiem, jak żyć kreatywnie i szczęśliwie.

Notka znaleziona na dlalejdis.pl

Biografia genialnego psychiatry – Antoniego Kępińskiego – to księga mocnych wrażeń i wzruszeń.

Zapalnik refleksji na temat kondycji człowieka, zwłaszcza tego doświadczonego przez los, z ranami i bliznami na ciele i duszy, człowieka chorego psychicznie, targanego moralnymi wątpliwościami, wydającego się kroczyć donikąd.

Zasadniczym budulcem narracji jest prawda zbeletryzowana. Zaprawą murarską zaś – legendarne postacie (Karol Wojtyła, Józef Tischner, Wanda Półtawska, Stanisław Lem, Jan Sztaudynger, Karol Estreicher, Nikofor), niepowtarzalna atmosfera, tygiel twórczy, interdyscyplinarne, holistyczne podejście do człowieka, niebanalne metody leczenia, mroczny klimat duchowy, wiara w potencjał ludzkiego umysłu, inkubator idei, kreatywna moc przyjaźni. To wszystko składa się na swoisty genius loci Krakowa tamtych lat.

W powieści pogrążoną w ciemności konstrukcję tragizmu oplata komizm. Główny bohater rozwiewa opary absurdu tchnieniem wiary (w człowieczeństwo), nadziei (na sens twórczości) i miłości (do rodziców i do żony).

Pod koniec życia Kępiński zmagał się z mitycznym Cieniem i Czasem. Kroczył zarówno przez czas niepokoju i spokoju, czas rwący do przodu niczym dziki koń, czas zimnego mroku, czas płaczu, jak i czas śmiechu. Łapał czas zatrzymany na chwilę i czas opuszczony, kiedy to w cieniu historii wspominał i fantazjował. Czas stracony stawał się wtedy czasem odzyskanym. Ostatecznie Profesor znalazł się poza czasem. I wciąż tam jest – i mówi do nas.

Na antenie Radia Kraków będzie kilka audycji, w których można będzie posłuchać fragmentów książki w interpretacji Tadeusza Łomnickiego, aktora Teatru Ludowego w Krakowie. Od 25 do 29 listopada o 11.45 i 22.50.

Przed kilkoma laty zamieściliśmy tekst Profesora pt. Polski charakter narodowy w ujęciu Antoniego Kępińskiego oraz ciepły esej Zdzisława Jana Ryna pt. Mistrz Antoni Kępiński.

Wszystkich, którzy sięgną po tę książkę, zapraszamy do podzielenia się myślami.

16 Maj 2013

Uciekłam do przodu z toksycznego związku

W związku z ukazaniem się na polskim rynku nowej książki o toksycznych związkach i sposobie uwolnienia się z nich – „Moje dwie głowy” Mai Friedrich – przedstawiamy poniżej fragment wywiadu z autorką.  Książkę dodaliśmy do listy Naszych Lektur (z odnośnikiem do sprzedawcy).

Autor: Małgorzata Osipczuk
Źródło: http://www.psychotekst.pl, mojedwieglowy.blogspot.com

Z autorką książki „Moje dwie głowy” i bloga pod tym samym tytułem, Mają Friedrich, rozmawia psychoterapeutka Małgorzata Osipczuk

Jeśli tylko posiadasz coś cennego, co mogłoby zainteresować „łowcę cudzych zasobów” – nie czuj się bezpiecznie. Psychopaci polują tuż obok, na nas. Sprawiają dobre wrażenie, bez trudu pozyskują zaufanie i bezpardonowo je sprzeniewierzają. Możesz ich spotkać w pracy, w rodzinie, wśród znajomych i nowo poznanych. Tylko część spośród nich to przestępcy czy brutalne osiłki. Większość żyje wśród nas, nie wzbudzając podejrzeń. I mogłoby Cię to nie obchodzić, ot, jedno z wielu zjawisk tego świata, zarezerwowanych dla znawców tematu. Ale co, jeśli jeden z nich weźmie sobie Ciebie na swój widelec i uzna, że potrzebuje właśnie takiej, jak Ty, partnerki?

Jeśli już żyjesz w bolesnym, krzywdzącym Cię związku, to w książce „Moje dwie głowy” Mai Friedrich nie znajdziesz pomysłu na to, jak sprawić, by partner lepiej Cię traktował. Autorka bezlitośnie odziera ze złudzeń potencjalne czytelniczki, które liczą na jakiś magiczny lub specjalistyczny sposób na „odtrucie” ich toksycznego, zdeprawowanego partnera. Recepta jest krótka: „UCIEKAJ! Byle do przodu!”, choć jak się okazuje nie tak łatwa do zrealizowania. Jednak możliwa – na podstawie własnego doświadczenia i przetrawienia „tony” fachowej literatury Maja daje nie tylko nadzieję na powodzenie takiej zdrowej ucieczki, ale też i cały wachlarz przećwiczonych na samej sobie bardzo życiowych, zaskakująco konkretnych wskazówek. To nie ckliwy amerykański poradnik, pełen trywialnych sloganów – to zestaw survivalowy, opracowany własnym potem i łzami. Przy okazji fantastyczna śmiechoterapia.

(more…)

15 kwietnia 2013

Dr Heinrich Gross: lekarz doskonale psychopatyczny

de.Sott Editors
Sott.net
6 marca 2013 14:57 CST

© ORF/3sat
Heinrich Gross, nazistowski lekarz austriackiego pochodzenia, w nielegalnych Oddziałach Szturmowych (SA) NSDAP na początku swojej długiej kariery jako naczelny lekarz i biegły sądowy w zakresie psychopatologii

Wyśmienity film dokumentalny Ein ganz normaler Arzt (Całkiem zwyczajny lekarz), w którym jego reżyser Andreas Nowak podejmuje temat zbrodni popełnionych podczas II Wojny Światowej, otrzymał w 2000 roku Austriacką Nagrodę Dziennikarską im. dra Karla Rennera. Postanowiliśmy udostępnić go szerszej publiczności, wraz z polskimi napisami, gdyż doskonale ilustruje kilka ważnych koncepcji, przedstawionych przez profesora Andrzeja Łobaczewskiego w jego przełomowej pracy na temat zjawiska psychopatii i psychopatów w szeregach władzy – Ponerologia Polityczna.

Całkiem zwyczajny lekarz

Film Nowaka obnaża systematyczną praktykę eutanazji – tzw. „wspomaganej śmierci” – dokonywanej na niepełnosprawnych niemowlętach i dzieciach podczas II Wojny Światowej. Choć niewątpliwie w tego typu przestępstwach uczestniczyło wielu lekarzy i wiele pielęgniarek z całej III Rzeszy, Całkiem zwyczajny lekarz bierze pod lupę nazistowskiego lekarza psychiatrę austriackiego pochodzenia, Heinricha Grossa, który swego czasu kierował austriackim szpitalem, w którym zabito 800 dzieci. Grossowi wytoczono tylko dwa procesy: pierwszy – kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej, w którym został on skazany za zabójstwo, ale wyrok ostatecznie został uchylony ze względów proceduralnych, drugi – w 2005 roku, 6 miesięcy przed śmiercią Grossa, który jednak został przerwany z powodu starczej demencji, na którą cierpiał oskarżony. Gross, pomimo dokonanych zbrodni, cieszył się 50-letnią karierą wysokich lotów na stanowisku biegłego sądowego – eksperta w zakresie psychopatologii.

(more…)

2 kwietnia 2013

Zatłoczone niebo

Timothy C. Trepanier
Sott.net
1 marca 2013 21:41 CST

Jesienią 2012 roku wydawnictwo Red Pill Press opublikowało książkę The Apocalypse: Comets, Asteroids and Cyclical Catastrophes (Apokalipsa. Komety, asteroidy i cykliczne kataklizmy) autorstwa Laury Knight-Jadczyk. Na książkę złożyły się zamieszczone w Internecie eseje na temat komet, asteroid, meteorów i bolidów, które zapisały się na kartach naszej historii, oraz cyklicznej natury wizyt tych ciał niebieskich w naszym układzie słonecznym. Jeden z tych esejów zawiera obszerną chronologię spotkań z tymi obiektami. Choć lista nie jest wyczerpująca, bowiem wiele takich spotkań prawdopodobnie nie zostało w dawnych czasach odnotowanych, to jest na tyle kompletna, na ile możliwe było dotarcie do zapisów historycznych i literackich od czasów starożytnych do obecnych.

(more…)

26 lutego 2013

Autorytaryzm

Laura Knight-Jadczyk
“Comets and the Horns of Moses”
fragment z rozdziału 2: Percepcja, rzeczywistość i religia

[…] W pewnym sensie kultura jest centralnym bankiem zaburzeń kognitywnych, które poszczególnym członkom społeczeństwa zapewniają środki do tłumaczenia sobie rzeczywistości empirycznej na jej łatwiejszą do zaakceptowania wersję. Zbiorowy brak obiektywizmu w odniesieniu do rzeczywistości empirycznej często nosi miano “religii”, nawet wówczas, kiedy proces ten rozlewa się na inne kategorie terminologiczne.

W powiedzeniu, że zadaniem starszych ludzi jest okłamywanie młodych, może być ziarno prawdy. Na tej samej zasadzie można by usprawiedliwić Ernesta Beckera, kiedy opisuje kulturę jako “kłamstwo na skalę makro”. Kultura nie tylko normalizuje błędy, ale i przekazuje ogromną ilość żywotnych danych, które są w zgodzie z podstawową bądź empiryczną rzeczywistością. Pociąga to za sobą oczywiste korzyści w postaci dostarczania informacji niezbędnych do przetrwania. Jednak błąd kognitywny jest również niezbędny do przetrwania. Z tego też powodu rzeczywistość kulturową trzeba postrzegać jako celowe i konieczne połączenie informacji i dezinformacji. [~ Schumaker (1995) The Corruption of Reality: A unified Theory of Religion, Hypnosis, and Psychopathology.]

Każda grupa społeczna tworzy swoje własne ograniczenia i narzuca je swoim członkom. Oznacza to, że pomiędzy różnymi grupami występuje spore zróżnicowanie, natomiast w obrębie grupy odróżnianie się nie jest dobrze widziane. Kiedy ktoś przenosi się z jednej grupy do innej, musi zmienić sposób myślenia i dostosować się do innych ograniczeń, jakie narzuca nowa grupa.

Autorytarianie

Współczesna psychologia kognitywna dostarcza dużo nowych danych, które mogą pomóc nam zrozumieć, że – jak powtarzał Gurdżijew – człowiek jest maszyną. Istnieją ludzie – w istocie stanowią oni całkiem spory segment każdego społeczeństwa – którzy są autorytarianami, jak nazywa ich Altemeyer. [1] Mają oni wyraźnie genetyczne skłonności do podążania za autorytetem i nigdy go nie kwestionują. Przyczyna tego zdaje się leżeć w sposobie pracy mózgu, co opisuje inny psycholog, Daniel Kahneman. Głównie chodzi o to, że mózg zabezpiecza się przed stresem i zawsze szuka sposobu na zaoszczędzenie energii. Ponadto, kiedy mózg uczy się w dzieciństwie, jak odcinać się od nieprzyjemnych doznań i tworzyć “alternatywne wersje” wydarzeń – zazwyczaj leniąc się przy tym – ustanawia schemat, który się z czasem utrwala, przynosi bowiem ulgę w stresie.

Kiedy odrzuca się racjonalizm w jednej sferze, irracjonalność w innej przychodzi już z ogromną łatwością. Domyślne ustawienie ludzkiego mózgu każe mu szukać przyczyn skutków. Jest to cecha ewolucyjnie adaptywna, bowiem stworzenie, które potrafi poprawnie odczytywać znaki płynące ze środowiska i przewidywać przyszłe wydarzenia, które mogą nieść zagrożenie życia, przetrwa.

Ciekawie się robi, kiedy dodać do tego ewolucyjną tendencję do samoświadomości. Ludzie są w stanie pamiętać błędy z przeszłości, co – w połączeniu ze zdolnością rozpoznawania schematów – pozwala im antycypować, co złego może się stać w przyszłości. Potrafią sobie także wyobrazić własną śmierć. Dla człowieka wyposażonego w potrzebę znajdowania rozwiązań, reakcji obronnych i oszczędzania energii, drogą najmniejszego oporu okazują się być przekonania religijne. [2] Niedowierzanie i stawianie czoła trudnym prawdom albo bolesnej rzeczywistości wymaga bowiem wysiłku i sprowadza psychiczny ból. Badania wykazały, że trauma – kojarzona z reakcjami walki, ucieczki lub zamarcia ­– może bardzo silnie aktywować te obwody. Tu robi się nieciekawie. Otóż religia może być łatwo wszczepiona jednostce lub całej grupie przez osobnika (bądź osobników), który pragnie ustanowić kontrolę i utrzymać ją. Im bardziej człowiek czuje, że nie ma kontroli nad swoim życiem, tym większe jest prawdopodobieństwo, że podąży za liderem, który obieca mu poczucie pewności, rozwiązanie i bezpieczeństwo. To jest osobowość autorytarna. Chciałabym się tu na chwilę zatrzymać i zdefiniować ten typ osobowości w oparciu o ostatnie badania, bo wielokrotnie będziemy się tu z nim spotykać.

Osobowość autorytarna. Rzeczownik ‘autorytarianin’ ma dwa znaczenia i oznacza: 1) jednostkę przekonaną o konieczności podporządkowania się autorytetom, 2) dyktatorstwo albo tyranię. Zatem autorytarianami można nazywać ludzi, którzy silnie wierzą w zasadę podporządkowywania się autorytetom, ale również i tyranów, którzy domagają się od wszystkich podporządkowania –  i mniej więcej właśnie to najczęściej nam się od nich trafia. […]

Ta cecha osobowości polega na autorytarnym posłuszeństwie, wysokim stopniu uległości wobec ustanowionych w danym społeczeństwie autorytetów, autorytarnej agresji, skierowanej przeciwko różnym ludziom w imię tychże autorytetów, oraz konwencjonalizmie – skrupulatnym przestrzeganiu norm społecznych, aprobowanych przez owe autorytety. Dlaczego takich zwolenników autorytaryzmu (authoritarian followers) psychologowie nazywają „prawicowymi autorytarianami (right-wing authoritarians, RWA)? Czy wszyscy z nich są członkami konserwatywnych partii politycznych? Nie. Słowo ‘prawicowy’ użyte jest tu w sensie psychologicznym i oznacza wolę zadowalania ustanowionego autorytetu. Jednym z pierwotnych znaczeń przymiotnika ‘prawy’ (right) było “słuszny, legalny, właściwy, poprawny”, co w dawnych czasach oznaczało robienie tego, co chcieli lokalny dziedzic oraz król. […]

(more…)

19 lutego 2013

Martha Stout o wojnie limbicznej i „włączniku paranoi”

Harrison Koehli
Sott.net
29 października 2007

© AP/Reuters — Wydarzenia 11 września 2001 roku były traumatycznym przeżyciem dla amerykańskiego społeczeństwa. Administracja Busha wykorzystała wywołany w ludziach strach, a administracja Obamy to kontynuuje.

Książka Marthy Stout The Paranoia Switch (Włącznik paranoi) stanowi ważny wkład w rozwój nowej dziedziny nauki – ponerologii, czyli badań nad przyczynami zła oraz jego genezą, zarówno na poziomie społecznym, jak i interpersonalnym. Stout – wieloletnia terapeutka traumy – prezentuje w niej kliniczną diagnozę choroby współczesnej „kultury terroru” oraz tych, którzy manipulują jej głównym przejawem – traumą – dla własnych korzyści.

Włącznik paranoi

Traumatyczne wydarzenia nadwerężają nasz układ limbiczny. Nadreakcja ciała migdałowatego, rejestrującego emocjonalne znaczenie doświadczanych zdarzeń, prowadzi do osłabienia reakcji hipokampu, który zazwyczaj nadaje priorytety napływającym informacjom oraz pozwala wyższym ośrodkom mózgu na tworzenie spójnych wspomnień z uwzględnieniem ich emocjonalnego znaczenia. A zatem, w miejscu prawdziwych wspomnień – zintegrowanych przez wyższe ośrodki mózgu –  traumatyczne wydarzenia pozostawiają jedynie niezintegrowane fragmenty pojedynczych obrazów i doznań, które w przyszłości mogą zostać „wyzwolone” przez podobne epizody. W taki oto sposób strzelający gaźnik w silniku samochodowym może wywołać paranoiczną reakcję u weterana wojennego, wskutek uruchomienia jego „włącznika paranoi”.
(more…)

18 lutego 2013

Kosmiczne intencje. Komety i rogi Mojżesza.

Laura Knight-Jadczyk
Sott.net
15 lutego 2013 04:55 CST

[Od redakcji: Zważywszy na naprawdę alarmujący wzrost liczby meteorów i kometarnych fragmentów, jakie wpadały w naszą atmosferę w ciągu ostatnich 10 lat, oraz zadziwiającą detonację meteoru nad Rosją dziś rano, zdecydowanie najwyższy już czas, żeby każdy uświadomił sobie realne i oczywiste zagrożenie, jakie dla całego życia na Ziemi stanowią ci kosmiczni “goście’. W tym celu Laura Knight-Jadczyk wydała ostatnio pierwszą książkę z nowego cyklu, przedstawiającego niepodważalne dowody, że nie tylko ludzka historia była regularnie przerywana (czy też ‘przebijana’) “deszczami ognia z niebios”, ale kolejna tura kosmicznej katastrofy może już być spóźniona.

Poniżej prezentujemy krótki urywek na ten temat, zaczerpnięty z tego tomu: Comets and the Horns of Moses [Komety i rogi Mojżesza] (książka jest dostępna na wszystkich stronach Amazon).]

Kiedy w poszukiwaniu materiału do tego cyklu przebijam się przez stosy książek o archeologii, historii (tej hipotetycznej i tej racjonalnie zrekonstruowanej na podstawie danych), a zwłaszcza przez wkład w naukę takich jej dziedzin, jak astronomia, geologia i genetyka – które powinny dokładnie iść w parze z archeologią i historią, ale zazwyczaj tak nie jest z tych wszystkich powodów, które omówiliśmy do tej pory – coraz bardziej oczywiste staje się, że wciąż i wciąż od nowa nasza planeta jest bombardowana przez różne ciała, wśród których najbardziej powszechnymi są te typu Tunguskiej, czyli napowietrzne wybuchy fragmentów komet. Wydarzenia te wielokrotnie rzuciły na kolana całe kultury, narody, a nawet cywilizacje. Nieuchronnym tego efektem są Wieki Ciemne, a potem, kiedy społeczeństwo zaczyna się odradzać, powstają mity, rodzą się religie – albo odradzają, w przekręconej, pełnej wypaczeń wersji – i zawsze – zawsze – fakty z poprzedniej ery zniszczenia są tuszowane i ukrywane za zasłoną metafor i alegorii.

Dlaczego? Co to za obłęd?

To bardzo proste. Dawniej, kiedy ludzie zaczynali dostrzegać atmosferyczne, geologiczne i klimatyczne zakłócenia oraz wszystkie nieszczęścia, jakie sprowadzają one na społeczeństwo, w tym głód, plagi i zarazy, zaczynali – indywidualnie i zbiorowo – oglądać się na swoich przywódców w oczekiwaniu, że ci wszystko naprawią. Stąd właśnie wzięło się pojęcie boskiego króla – król miał być w stanie wstawić się za swoim ludem do bogów. Jeśli królowi nie powiodło się wstawiennictwo, trzeba było znaleźć jakieś rozwiązanie. Składano ofiary, odprawiano rytuały i, oczywiście, kiedy i to nie działało, a bogowie wciąż byli zagniewani, król musiał umrzeć. Za taką reakcją stał prawdopodobnie ten sam mechanizm, swego rodzaju przełącznik w mózgu, który napędza do szukania ulgi w stresie: jeśli bogowie są źli, należy znaleźć kozła ofiarnego. A kiedy zagrożony jest naród, najbardziej oczywistym winnym są król i jego elity. Co więcej, oni instynktownie wiedzą, jak nieodporni są na taką reakcję ludu.

Zważywszy na to, że ludzka historia wydaje się być definiowana przez kolejne mniej lub bardziej zdegenerowane elity rządzące, i jeśli przyjmiemy, że taka degeneracja (oraz jej rozprzestrzenianie się w całym społeczeństwie) jest mechanizmem odpowiedzialnym za to, że cywilizacja ściąga na siebie kosmiczną katastrofę, obwinianie i usuwanie elity jest dobrym rozwiązaniem. Problem jednak w tym, że ludzie nie rozumieją tego mechanizmu, innymi słowy ​​brakuje im wiedzy, że – jeśli mają zapobiec dalszym zniszczeniom – muszą za wszelką cenę nie dopuścić do tworzenia się w przyszłości zdegenerowanych elit.

(more…)

Następna strona »

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: