PRACowniA

17 sierpnia 2013

Chce pan zaszczepić moje dziecko? Nie ma sprawy, proszę tylko podpisać ten formularz

Dave Mihalovic
PreventDisease.com
9 sierpnia 2013 00:00 CDT

Nie spotkałem jeszcze lekarza, który podpisałby poniższy formularz, ściągnięty już przez setki rodziców. Są dwa powody, dla których lekarze go nie podpisują. Po pierwsze, nie chcą postawić się w kłopotliwej sytuacji dopuszczenia się zaniedbania w postaci nie zaoferowania świadomej zgody tysiącom innych rodziców. Po drugie, wielu lekarzy, przeprowadziwszy własne rozległe badania, wie, że jeśli chodzi o szczepienia, związane z nimi ryzyko znacznie przewyższa ewentualne korzyści.

Minął już rok, od kiedy rodzice zaczęli ściągać ten formularz i przedstawiać go lekarzom i jak dotąd nic nie słychać o jakimkolwiek złożonym podpisie. Wielu lekarzy nie chce nawet rzucić nań okiem, kiedy odrzucają stanowisko rodziców sprzeciwiających się szczepieniu, nazywając je śmiesznym. Takie zachowanie wyraźnie wskazuje braki w wiedzy u danego lekarza, który nie dba o dobro swoich pacjentów. Nie chcą oni informować swoich pacjentów o ryzyku, informują jedynie o korzyściach, które w ich mniemaniu są do zaakceptowania. Nie są otwarci na dyskusję i inne podejścia, liczy się jedynie ich jednostronna, tendencyjna opinia wpojona im przez system medyczny.

Są też lekarze, którzy zakwestionowali plan szczepień i szukają na własną rękę wiedzy w tym zakresie. Wielu z nich budzi się teraz dzięki trwającym badaniom i presji ze strony rodziców, a nawet kolegów po fachu, żeby przyjrzeć się innemu podejściu, wykraczającemu poza własną indoktrynację. Jeśli jakiś lekarz wywiera na ciebie presję i naciska na szczepienia, ściągnij i wydrukuj poniższy formularz. Jeśli to możliwe, przyślij nam kopię podpisanego przez lekarza formularza. Asertywnie oświadcz lekarzowi, że jedynie w ten sposób, jedynie będąc w pełni poinformowanym, możesz przemyśleć kwestię szczepienia i że wnikliwa analiza bilansu ryzyka i korzyści pozwoli ci lepiej ocenić sytuację i podjąć decyzję.

Jak dotąd, 100% lekarzy, którym przedstawiono ten formularz, odmówiło złożenia podpisu.

Poniższy formularz powstał na bazie formularza sporządzonego przez Kena Andersona.

Lekarska gwarancja bezpieczeństwa szczepień

Ja, niżej podpisany/a doktor medycyny (imię i nazwisko) ………………………………………………………………………

Uprawniowy do praktykowania medycyny w …………………….

Numer prawa do wykonywania zawodu ——————————–

Rodzaj i stopień specjalizacji ………………………………………

niniejszym oświadczam, że posiadam dobrą znajomość zarówno wszelkiego ryzyka, jak i korzyści płynących z leków, jakie  przepisuję i aplikuję moim pacjentom.

W przypadku (imię i nazwisko pacjenta) …………………………., lat …………., którego zbadałem, uważam, że instnieją pewne czynniki ryzyka, uzasadniające szczepienia, które niniejszym zalecam:

Czynnik ryzyka ________________________________________

Szczepienie ___________________________________________

Czynnik ryzyka ________________________________________

Szczepienie ___________________________________________

Czynnik ryzyka ________________________________________

Szczepienie ___________________________________________

Będąc świadomy/a, że szczepionki mogą zawierać następujące substancje chemiczne i biologiczne:

* wodorotlenek glinu

* fosforan glinu

* siarczan amonu

* amforecytyna B

* tkanki zwierzące: mózgu królika, embrionów kurzych, nerek psich i/lub małpich, krew świńska, krew końska,

* białka jaj kurzych i kaczych

* surowicza albumina wołowa

* płodowa surowica cielęca

* hydrolizat kazeiny z trzustki wieprzowej

* pozostałości białek MRC5

* linia komórkowa VERO, z tkanki nabłonkowej nerek małpy

* krwinki czerwone z krwi owczej

* beta-propiolakton

* formaldehyd

* formalina

* żelatyna

* hydrolizowana żelatyna

* glicerol

* ludzkie komórki diploidalne pochodzące z abortowanych płodów

* tiomersal/metriolat

* glutaminian monosodowy (MSG)

* neomycyna

* siarczan neomycyny

* czerwień fenolowa

* 2-Fenoksyetanol

* dwufosforan potasu

* monofosforan potasu

* polimyksyna B

* polisorbat 20

* polisorbat 80

* sorbitol

* fosforan tributylu

niniejszym deklaruję, że wyżej wymienione substancje, po podaniu ich pacjentowi drogą iniekcji, nie stanowią żadnego zagrożenia dla jego zdrowia i życia.  Oświadczam też, że zapoznałem/łam się z badaniami przeciwnymi, np. o tym, że tiomersal (związek zawierający rtęć), może wywoływać poważne uszkodzenia neurologiczne oraz immunologiczne, i stwierdzam, że raporty te nie są wiarygodne.

Wiem, że niektóre szczepionki okazały się być zanieczyszczone wirusem SV40, który jest przez niektórych badaczy wiązany przyczynowo z występowaniem chłoniaka nieziarniczego i międzybłoniaków u ludzi jak również u zwierząt doświadczalnych. Niniejszym gwarantuję, że szczepionki, których używam w mojej praktyce, nie zawierają SV40 ani innych żywych wirusów.

Gwarantuję też, że szczepionki, które rekomenduję pacjentowi (imię i nazwisko) …………………………………………, nie zawierają żadnych tkanek/komórek abortowanych płodów ludzkich.

Celem zabezpieczenia zdrowia mojego pacjenta, podjąłem/podjęłam odpowiednie kroki, aby zagwarantować, że szczepionki, których używam, nie zawierają żadnych szkodliwych dla zdrowia substancji.

Podjęte starania: ________________________________________________________________________________________________________________

________________________________________________________________________________________________________________

________________________________________________________________________________________________________________

________________________________________________________________________________________________________________

________________________________________________________________________________________________________________

Osobiście przestudiowałem/łam raporty zawarte w bazie danych niepożądanych odczynów poszczepiennych VAERS i oświadczam, że zgodnie z moją zawodową opinią, podanie zalecanych przeze mnie szczepionek dzieciom w wieku poniżej 5 roku życia jest bezpieczne.

Miejscowość, data ……………………………………………

Podpis lekarza …………………………………………………

~ * ~

Ściągnij PDF w j. polskim
Lekarska gwarancja bezpieczeństwa szczepień

Ściągnij PDF w j. angielskim
Physician’s Warranty of Vaccine Safety

Ściągnij PDF w j. hiszpańskim
Garantia Medica para la Seguridad en las Vacunas

Ściągnij PDF w j. francuskim
Formulaire a faire signer (Vaccins)

Komentarz SOTT.net: Formularz ten można łatwo zmodyfikować pod kątem przedstawienia go pracodawcy, władzom szkoły, czy też każdej innej osobie, próbującej zmusić do szczepienia niechętne temu ofiary. Jeśli szczepienie jest warunkiem przyjęcia do pracy, uczęszczania do szkoły itd., to ten, kto stawia takie wymaganie, powinien wziąć na siebie pełną odpowiedzialność zarówno za nie, jak i za wszelkie skutki uboczne, które mogą być tego następstwem.

Tłumaczenie: PRACowniA i Przyjaciele
Artykuł na SOTT.net, z komentarzami: You Want To Vaccinate My Child? No Problem, Just Sign This Form

Reklamy

148 komentarzy »

  1. Super – nie szczepmy się w ogóle. Szybciej się wykończymy. Zdrowia życzę!

    Komentarz - autor: Robert Leśniakiewicz — 17 sierpnia 2013 @ 19:11

  2. @ Robert Leśniakiewicz: a czy ktoś zabrania ci się szczepić? Możesz to robić, ale nie masz prawa wypowiadać się w imieniu całej ludzkości ani narzucać niczego tym, którzy mają inne zdanie („my”). Uprzedzam argument, że nieszczepieni zagrażają szczepionym – skoro szczepienia są skuteczne, to szczepieni nie mają powodu obawiać się nieszczepionych, prawda?

    Komentarz - autor: astromaria — 17 sierpnia 2013 @ 23:26

  3. Nie ty sie wykonczysz a WYKONCZYCIE włąsne dzieci Własnie zmarłą 1.5 roczna dziewczynka na sepse – jaką ?
    Właśnie poszczepienną na neumokoki – Namówili matke a ona dała sie namówić .Teraz został jej płacz .

    Komentarz - autor: sela — 18 sierpnia 2013 @ 12:20

  4. @RL

    Super – nie szczepmy się w ogóle. Szybciej się wykończymy. Zdrowia życzę!

    Mówisz to z pozycji dziecka? Bo artykuł dotyczy szczepienia dzieci, zwłaszcza tych poniżej 5 roku życia. Uważasz, że odnosi się to do Ciebie?

    Komentarz - autor: iza — 18 sierpnia 2013 @ 15:41

  5. @Astromaria – oczywiście nikt nie zabrania, ale z drugiej strony odzywają się głosy przeciwne szczepieniom – jak choćby @Seli – bo to ktoś tam umarł na sepsę poszczepienną, więc szczepienia są do bani. @Iza – to odnosi się do nas wszystkich – rodziców i dzieci. Nie szczepmy dzieciaków, a wtedy wystarczy byle jaka infekcja, by zaczęły się poważne problemy. Należę do tego szczęśliwego pokolenia, w którym dzieciakom ładowano Delbetę i problem szczepień miały z głowy. Przyjemne to nie było, ale teraz przynajmniej nie mam tylu problemów, co młodsi ode mnie.

    Komentarz - autor: Robert Leśniakiewicz — 19 sierpnia 2013 @ 09:03

  6. Gdzie jeszcze , poza Polską, szczepią dzieci w pierwszej dobie od urodzenia???????? a dlaczego nie np. po 5,10, 15 latach?

    Komentarz - autor: arcybolesnaprawda — 19 sierpnia 2013 @ 09:11

  7. @Robert Leśniakiewicz

    Laura K-J napisała niedawno, że „ignorancja nie jest przestępstwem, to pewien stan dający się korygować”. Problem w tym, że korekta wymaga pracy. Ciężkiej, mozolnej pracy, przed którą nasze umysły bronią się zaciekle, uruchamiając wszelkie dostępne programy-„zderzaki”. Zdaje się, że masz przed sobą ogrom pracy do wykonania i tylko od ciebie zależy czy w ogóle ją rozpoczniesz.

    Napisałeś do Astromarii:
    „oczywiście nikt nie zabrania, ale z drugiej strony odzywają się głosy przeciwne szczepieniom – jak choćby @Seli – bo to ktoś tam umarł na sepsę poszczepienną, więc szczepienia są do bani.”

    Adekwatną odpowiedzią na to „wypełnione empatią” zdanie będą chyba słowa Thomasa S. Eliota:
    “Połowę krzywd wyrządzili temu światu ludzie, którzy chcą czuć się ważni. Nie mieli złych zamiarów. Ale krzywda ich nie interesuje. Albo nie widzą jej, albo ją usprawiedliwiają. Albowiem są nieustannie zajęci, starając się dobrze o sobie myśleć”.

    Napisałeś do Izy:
    „to odnosi się do nas wszystkich – rodziców i dzieci. Nie szczepmy dzieciaków, a wtedy wystarczy byle jaka infekcja, by zaczęły się poważne problemy.”

    W tym przypadku zadedykuję Ci słowa Gurdżijewa (wytłuszczenia moje):
    “Człowiek musi przede wszystkim zrozumieć pewne rzeczy. Posiada on tysiące fałszywych idei i fałszywych koncepcji, głównie na swój własny temat, i musi niektórych z nich się pozbyć, jeśli chce dojść do czegoś nowego. Inaczej to, co nowe, zostanie zbudowane na złych podstawach i w rezultacie okaże się czymś gorszym niż to, co było przedtem. Mówienie prawdy jest najtrudniejszą rzeczy na świecie; i trzeba bardzo dużo poznawać, i to przez długi czas, by być w stanie mówić prawdę. Samo życzenie nie wystarcza. By mówić prawdę, trzeba wiedzieć, co to jest prawda i co to jest kłamstwo, i to przede wszystkim w samym sobie. A tego nikt nie chce wiedzieć.”

    Komentarz - autor: Magia — 19 sierpnia 2013 @ 12:36

  8. szczepienie nie powoduje tego, że ktoś na cos na co został zaszczepiony nie zachoruje, gdyby tak było to nie byloby gruźlicy, jakimże cudem choruja na nią osoby, które zostały na nią zaszczepione???? zaszczepiłam się przeciwko grypie kilka lat temu…i co się stało? po tygodniu przeleżałam 14 dni chora w domu na grypę! więc nie widzę sensu szczepienia się, tym bardziej, że każda szczepionka daje efekt uboczny- nawet kilkadziesiąt schorzeń lub zmian w organizmie…

    Komentarz - autor: ciusia — 20 sierpnia 2013 @ 17:40

  9. No tak, wystarczy mieć odmienne zdanie i już ma się przerąbane.Poddaję się – nie da się dyskutować z kimś, kto wie wszystko lepiej i a priori. No i oczywiście wierzy tylko i wyłącznie w SWOJĄ prawdę. Inne się nie liczą. 🙂

    Komentarz - autor: Robert Leśniakiewicz — 20 sierpnia 2013 @ 18:35

  10. nie rozumiem jak można przymuszać do szczepień ludzie nie piszcie bzdur że jak się nie zaszczepi to się umrze zaszczepisz się też możesz umrżeć chcesz to się szczep a innych zostaw w spokoju .ktoś w tym kraju za przuymus powinen ponieś konsekwencje mój brat umarł po szczepiące BCG wspomne dziecko urodziło się zdrowe po szczepiące wylądowało w szpitalu wioęc wtyłku mam to dobrodziejstwo

    Komentarz - autor: Andzela — 20 sierpnia 2013 @ 22:12

  11. szczepcie się sami zostawcie innych w spokoju za przymus ktoś powinie ktoś beknąć głowa

    Komentarz - autor: Andzela — 20 sierpnia 2013 @ 22:13

  12. Dziwne, że przeciwnicy szczepienia pamiętają o każdym dziecku, które zmarło w wyniku powikłań poszczepiennych, a zapominają o tych setkach dzieci, które każdego tygodnia trafiają do szpitali z powodu chorób, na które nie zostały zaszczepione… Jestem lek.wetem, moja wiedza na temat szczepień jest trochę większa niż większości rodziców i nie dość, że co roku szczepię siebie na grypę, to szczepię również moje (obecnie roczne) dziecko. Jedynie zrezygnowałam ze szczepień refundowanych, a z własnej kieszeni wyłożyłam pieniądze na szczepionki, które moim zdaniem są bezpieczniejsze. I tak, wiem, że istnieje ryzyko, tak samo, jak istnieje ryzyko podając pierwszy raz każdy nowy lek (np. ibuprom), ale jest to ryzyko niewspółmiernie mniejsze od tego, jakie by było, gdybym dziecka nie zaszczepiła. A rodzicom chodzącym na szczepienia z takim formularzem proponuję, by drukowali go sobie za każdym razem, jak idą z dzieckiem do lekarza- bo przecież jeśli lekarz nie zna się na szczepieniach, to na pewno nie zna się też na leczeniu i nie wie, czy leki, które przepisuje, mogą zaszkodzić… A wymaganie od lekarza, by zagwarantował, że wyprodukowane przez kogoś innego leki nie zawierają SV40 to kpina (od sprzedawców w dziale mięsnym powinniśmy wobec tego wymagać, żeby podpisali oświadczenie, że sprzedawane przez nich mięso nie zawiera np. antybiotyków) , podobnie jak że podanie czegokolwiek drogą iniekcji jest bezpieczne- żaden lek nie jest w 100% bezpieczny!

    Komentarz - autor: Ola — 21 sierpnia 2013 @ 09:20

  13. Osoby które mają kaprys odmawiać szczepień muszą zrozumieć jedną, prostą rzecz:

    Żyją w pewnym społeczeństwie, i mają wobec tego społeczeństwa pewne obowiązki. Jeśli juz na tym etapie ktoś się nie zgadza, szczerze zachęcam do wystrugania sobie maczugi i podjęcia poszukiwań najbliższej, możliwie przytulnej jaskini.

    Obowiązkowe szczepienia dotyczą chorób, które nie tylko wyniszczały organizm samego chorego, ale co z punktu widzenia obowiązku szczepienia istotniejsze – znakomicie się ROZPRZESTRZENIAŁY.

    Stąd idzie prosty wniosek, że osoby, które nie chcą się do tego obowiązku stosować z takich czy innych, mniej lub bardziej irracjonalnych przyczyn, dopuszczają się zamachu na osoby, z którymi żyją w społeczeństwie – zagrażają nie tylko swojemu zdrowiu, ale i zdrowiu innych, narażają nas na ponowny atak choroby, którą z naszej przestrzeni skutecznie wyeliminowaliśmy.

    Uparci którzy nie chcą zrozumieć zakrzykną teraz: „Ale skoro tamci się szczepią, to przecież i tak się nie zarażą!”. Przez chwilę byłaby to nawet prawda. Ale czynniki chorobotwórcze, jak każde inne organizmy, ewoluują. Ba, ewoluują znacznie szybciej od nas bo wytworzenia kolejnego ich pokolenia to mrugnięcie oka w porównaniu z tym ile czasu potrzeba na wytworzenie kolejnego pokolenia gatunku ludzkiego. Owa ewolucja ciągnie za sobą ryzyko, że dana choroba zwyczajnie wymknie się spod skutecznej dotąd kontroli.

    Podsumowując: odmawiając szczepień lub nie szczepiąc swojego dziecka dokładamy swoją cegiełkę do wywołania epidemii, która uderzy nie tylko w nas, ale w wiele innych osób. Chciałbym, żeby jeśli nawet można się uchylac od szczepienia, żeby osoby które to robią były zmuszane do podpisania oświadczenia, że świadome są tego, iż mogą zostac pociągnięte do odpowiedzialności za celowe spowodowanie utraty życia lub zdrowia każdej osoby, która zapadnie na daną chorobę od czasu ich wyjścia z punktu szczepień.

    Komentarz - autor: k3rnel — 21 sierpnia 2013 @ 11:27

  14. @Ola

    Czy możesz podać jakieś wiarygodne dane „o tych setkach dzieci, które każdego tygodnia trafiają do szpitali z powodu chorób, na które nie zostały zaszczepione…”?
    No wiesz, o setkach dzieci przyjmowanych każdego tygodnia do szpitali ze zdiagnozowaną gruźlicą, WZW B, różyczką, odrą, tężcem, krztuścem, itd.
    Dasz radę? Chętnie poczytałabym coś o takiej nieustającej epidemii. Ba, nawet pandemii!
    No, nie daj się prosić. Dawaj te dane.

    Komentarz - autor: Magia — 21 sierpnia 2013 @ 13:02

  15. Magia – czytaj ze zrozumiemiem – na które NIE zostały zaszczepione. Więc jako lekarz mogę Ci powiedzieć, że:
    zdecydowana większość przyjęć do oddziałów pediatrycznych dotyczy pacjentów zapadających na choroby na które nie były zaszczepione, w tym:
    – zapalenie opon mózgowych
    – biegunka z odwodnieniem
    – posocznica gronkowcowa
    – zapalenie płuc z dusznością
    – zapalenie nerek o różnej etiologii…
    Magio kochana – jestem przeciwny przymusowi, nawet jeśli w imię dobra przymuszanego (zrobić komuś dobrze wbrew jego woli to gwałt), jestem przeciwny również szałowi szczepionkowemu (większość ze szczepionek nowych na rynku daje odporność wątpliwą, nie znana jest również stabilność i czas trwania tej odporności), nie mniej jednak –
    wiesz, że Polska jest jednym z krajów europejskich o najniższej zapadalności na gruźlicę (w granicach 20000 nowych przypadków rocznie). A wiesz, dlaczego? Bo nadal mamy szczepienia a kraje jak Holandia, Niemcy, Szwecja nie. A wiesz, że struktura społeczna chorych na gruźlicę w Polsce jest zgoła inna, niż np. w Wielkiej Brytanii? A o tym, że w Polsce chorują na gruźlice ludzie z długotrwałego, bezpośredniego kontaktu lub z zab. odporności, natomiast w GB, czy Niemczech chorują ci z dobrą odpornością i po jednokrotnym zetknięciu, to kochana Magio, wiesz?
    Poza tym taki formulaż…
    Ja jako lekarz tego nie podpiszę – bo nie mam pojęcia, co Merck, czy inny kropobadziew pakuje w te fiolki. Wiem o badaniach prof Majewskiej (wiem, że są, bo twardych wyników do tej pory brak – nad czym ubolewam), wiem o uniewinnieniu i wypłaceniu odszkodowania przez Lancet dla dr Wakenfielda… i tylko kochana Magio powiedz mi jedno…. NO i co z tego?
    Ja nie podpisze formularza, Ty nie zaszczepisz swojego dziecka, ja wyślę wezwanie listem poleconym, Ty się nie stawisz, ja zawiadomię Sanepid, Opiekę Społeczną (jeśli jesteś beneficjentem jej pomocy, to przestaniesz być). I nie dlatego, że jestem wrednym dickiem, moja kochana. Dlatego zaś, że w Polsce jest taki system prawny, jaki jest.
    Jeśli chodzi o zmuszanie do szczepień przez przedszkola, szkoły, pracodawców – tutaj decyduje wolny rynek. Masz prawo się nie szczepić i nie prowadzać dziecka do danej placówki wymagającej takich szczepień, pracodawca ma zwyczajnie prawo dać tę pracę komu innemu. Tak, jak pani w sklepie może powiedzieć – tej rzeczy panu/pani nie sprzedam.
    Walczcie z systemem, bo lekarze w większości są po waszej stronie i nie są wrogami. To system zmieniajcie, nie zrzucajcie odpowiedzialność na osoby, które nie mają możliwości w tej walce stanąć po którejkoliwiek ze stron (znakomita większość lekarzy będzie leczyła wasze dzieci z krztuśca czy błonicy niezależnie od tego, czy szczepiliście to dziecko, czy nie).

    I jeszcze jedno kochana Magijo – coś Ci wiadomo na temat ospy prawdziwej? A na temat tężca? Znasz choć jedną osobę, która zachorowała na tężec i przeżyła? Znasz choć jedną osobę, która zakaziła się tężcem po zaszczepieniu i zachorowała?
    Bo jak już się przygotujesz merytorycznie do tej dyskusji (nie ze mną – ja swoje zdanie znam i się z nim zgadzam) z sobą samą i przestudiujesz plusy dodatnie i te ujemne, podejmiesz decyzję, jakie jest Twoje ostateczne zdanie – bądź dla siebie łaskawa i poszukaj w internecie filmu (nie opisu, nie opinii na forum) jak wygląda śmierć od tężca, jak wyglądają dzieci i dorośli po przechorowaniu POLIO.

    Komentarz - autor: RH+ — 21 sierpnia 2013 @ 14:04

  16. @RH+

    1. Czy można prosić o opis jednego badania przeprowadzonego z podwójną ślepą próbą z zastosowaniem placebo udowadniającego bezpieczeństwo szczepień?

    2. Czy można prosić o JAKIEKOLWIEK artykuły naukowe opisujące wyniki badań potwierdzające długoterminowe bezpieczeństwo i skuteczność szczepionek?

    3. Czy można prosić o dowody naukowe dotyczące tezy, że zmniejszenie zachorowalności na choroby zakaźne w jakiejkolwiek części świata, w którymkolwiek momencie w historii, można przypisać szczepieniu populacji?

    4. Czy można poprosić o wyjaśnienie, jak to możliwe, by bezpieczeństwo i mechanizm działania szczepionek w ludzkim organizmie były dowiedzione naukowo, wziąwszy pod uwagę fakt, że procesy farmakokinetyczne (farmakokinetyka bada procesy wchłaniania, dystrybucji, metabolizmu i wydalania składników leku przez ustrój) szczepionek nie zostały nigdy przebadane czy przeanalizowane w żadnym badaniu dotyczącym szczepionek?

    5. Czy można prosić o naukowe wyjaśnienie, w jaki sposób wstrzykiwanie człowiekowi substancji będącej bez najmniejszej wątpliwości neurotoksyną miałoby być dobroczynne dla ludzkiego zdrowia i zapobiegać chorobom?

    6. Czy można poprosić o bilans ryzyka w stosunku do korzyści odniesionych ze wstrzyknięcia znanej neurotoksyny do ludzkiego organizmu, z wyjaśnieniem, dlaczego ewentualne zapobieżenie chorobie miałoby uzasadniać narażanie się na działanie trucizny?

    7. Czy można prosić o naukowe uzasadnienie tego, w jaki sposób ominięcie dróg oddechowych (czy też błony śluzowej) miałoby być korzystne, oraz w jaki sposób wstrzykiwanie wirusów do układu krwionośnego wzmacnia działanie układu odpornościowego i zapobiega przyszłym infekcjom?

    8. Czy można prosić o naukowe uzasadnienie, w jaki sposób szczepionka mogłaby zapobiec mutowaniu wirusów?

    9. Czy można prosić o naukowe uzasadnienie, w jaki sposób szczepionka może być wymierzona przeciwko wirusowi znajdującemu się w organizmie danej osoby, jeśli u osoby tej nie znajdujemy dokładnie takiej samej konfiguracji lub takiego samego szczepu wirusa, co konfiguracja/szczepy, przeciwko którym stworzono szczepionkę?

    Komentarz - autor: koliber — 21 sierpnia 2013 @ 15:02

  17. @k3rnel
    „Uparci którzy nie chcą zrozumieć zakrzykną teraz: “Ale skoro tamci się szczepią, to przecież i tak się nie zarażą!”. Przez chwilę byłaby to nawet prawda. Ale czynniki chorobotwórcze, jak każde inne organizmy, ewoluują. Ba, ewoluują znacznie szybciej od nas bo wytworzenia kolejnego ich pokolenia to mrugnięcie oka w porównaniu z tym ile czasu potrzeba na wytworzenie kolejnego pokolenia gatunku ludzkiego. Owa ewolucja ciągnie za sobą ryzyko, że dana choroba zwyczajnie wymknie się spod skutecznej dotąd kontroli.”

    Może gdzieś popełniam błąd, ale mi wychodzi z Twojej wypowiedzi, że cała polityka szczepień jest nieskuteczna, bo co chwila powstają miliony nowych chorób na które nie ma szczepionek. Jaki wtedy sens mają szczepienia, które aprobujesz?

    Komentarz - autor: Corran Horn — 21 sierpnia 2013 @ 15:21

  18. Ja jako lekarz tego nie podpiszę – bo nie mam pojęcia, co Merck, czy inny kropobadziew pakuje w te fiolki.

    Primum non nocere już nie obowiązuje? Proste jak barszcz – jeśli nie wiesz, co lek czy szczepionka zawiera, sprawdź. Jeśli dane nie są dostępne – nie zalecaj. Tego bym oczekiwała od Lekarza – rozległej wiedzy i brania odpowiedzialności za swoje zalecenia. A podpiszesz się pod odmową?

    Ty się nie stawisz, ja zawiadomię Sanepid, Opiekę Społeczną (jeśli jesteś beneficjentem jej pomocy, to przestaniesz być). I nie dlatego, że jestem wrednym dickiem, moja kochana. Dlatego zaś, że w Polsce jest taki system prawny, jaki jest.

    Nie wiem, czym jesteś, a czym nie jesteś, ale argument „bo takie jest prawo” to dość typowa odpowiedź dla ludzi o autorytarnej osobowości – plagi gorszej od grypy, cholery, ospy i wszystkich innych razem wziętych.

    Walczcie z systemem, bo lekarze w większości są po waszej stronie i nie są wrogami. To system zmieniajcie,

    Wy? A Ty w oczekiwaniu na zmianę systemu, któremu podporządkujesz się tak samo, jak staremu, będziesz przepisywał jakieś „cosie”, o których niewiele wiesz? Nie sądzisz, że doniosły głos lekarzy bardzo by w tej walce pomógł? Czy prof. Majewska jest jedynym w Polsce światłym lekarzem z sumieniem?

    Co do POLIO:

    http://drlwilson.com/Articles/Vaccines.htm

    Side effects of the polio vaccine include contracting the disease from the vaccine, spreading the disease to others and Guillian-Barre syndrome. Vaccination is not recommended in a home where a pregnant woman lives or if a previous reaction has occurred. The vaccine contains formaldehyde and three antibiotics.

    Sabin’s oral vaccine is actually causing new outbreaks of the disease.

    Polio Vaccines Now The #1 Cause of Polio Paralysis

    According to the Polio Global Eradication Initiative’s own statistics2 there were 42 cases of wild-type polio (WPV) reported in India in 2010, indicating that vaccine-induced cases of polio paralysis (100-180 annually) outnumber wild-type cases by a factor of 3-4.

    Officials say vaccine caused Nigeria polio

    A polio outbreak in Nigeria was caused by the vaccine designed to stop it, international health officials say, leaving at least 69 children paralyzed. […] WHO said that changing the vaccination strategy is unnecessary. „It would be nice if we had a more stable oral polio vaccine, but that’s not the way it is today,” Heymann said. „We will continue working the way we have been working because we don’t want children to be paralyzed anywhere.”

    itd….

    Och, tu jest po polsku, może Ci się przyda: Potwierdzona obecność SV40, AIDS i wirusów nowotworowych w szczepionkach Merck

    Komentarz - autor: iza — 21 sierpnia 2013 @ 15:31

  19. @ Ola

    Dziwne, że przeciwnicy szczepienia pamiętają o każdym dziecku, które zmarło w wyniku powikłań poszczepiennych, a zapominają o tych setkach dzieci, które każdego tygodnia trafiają do szpitali […]

    http://sonia.low.pl/sonia/ono/1sz.htm

    System Doniesień o Efektach Ubocznych Szczepień (VAERS) otrzymuje około 11000 raportów rocznie o reakcjach ubocznych związanych z podaniem szczepionki. Około 1% tych informacji to wypadki śmierci. [To znaczy, że w wyniku reakcji poszczepiennych umiera 110 dzieci rocznie w samych tylko Stanach Zjednoczonych, i tylko według danych zgromadzonych przez VAERS, które szacuje się na około 10 % wszystkich przypadków]

    Z wydanej po polsku książki Iana Sinclaira “SZCZEPIENIA – niebezpieczne, ukrywane fakty”:

    “Naczelny lekarz Anglii ogłosił (…), że 97,5 % społeczeństwa otrzymało szczepienia przeciwko ospie. [Rok później] przez Anglię przeszła największa epidemia ospy, która pozbawiła życia 44840 osób”.

    “Wydział Zdrowia wysłał tam zespół, który zaszczepił ok. 100 osób przeciwko grypie. Z tej grupy 6 osób zmarło w ciągu 24 godzin od momentu zaszczepienia”.

    W przypadku dzieci ryzyko szczepień jest o wiele większe niż ewentualne korzyści z niego płynące. (Dr Carlton Fredericks)

    Ignorancja nie jest zbrodnią ani nieuleczalną chorobą. A w dobie internetu o informację jest łatwiej.

    A wymaganie od lekarza, by zagwarantował, że wyprodukowane przez kogoś innego leki nie zawierają SV40 to kpina (od sprzedawców w dziale mięsnym powinniśmy wobec tego wymagać, żeby podpisali oświadczenie, że sprzedawane przez nich mięso nie zawiera np. antybiotyków)

    Dziwna logika. Wybieram rzeźnika, który zna pochodzenie mięsa i gwarantuje, że zwierzęta żyły w godnych warunkach, były zdrowo żywione i nie były torturowane. Dlaczego hodowca i rzeźnik może, a lekarz nie może? Wybieram lekarza, który wie, co rekomenduje i na zdrowiu pacjentów zależy mu bardziej niż na wypełnieniu kieszeni przez hieny koncernów farmaceutycznych.

    Komentarz - autor: iza — 21 sierpnia 2013 @ 15:44

  20. Drogi RH+
    Ależ czytam ze zrozumieniem. Dlatego też poprosiłam lek-wet. Olę o podanie wiarygodnych danych, które świadczyłyby o setkach NIEZASZCZEPIONYCH dzieci przyjmowanych każdego tygodnia do szpitali ze zdiagnozowanymi chorobami, które wymieniłam. 🙂

    Bardzo jestem Ci wdzięczna za informację, zdecydowana większość przyjęć do oddziałów pediatrycznych dotyczy pacjentów zapadających na choroby na które nie były zaszczepione, w tym:
    – zapalenie opon mózgowych
    – biegunka z odwodnieniem
    – posocznica gronkowcowa
    – zapalenie płuc z dusznością
    – zapalenie nerek o różnej etiologii…

    Już piszę dlaczego.

    1. Zapalenie opon mózgowych – o ile mi wiadomo przyczyną tego choróbska nie są tylko meningo- i pneumokoki, przeciwko którym istnieją fantastyczne szczepionki. Przyczyną mogą być też wirusy polio i odry. No, ile rodziców swoich pacjentów przepytałeś na okoliczność wcześniejszego szczepienia przeciwko odrze czy polio?

    2. Biegunka z odwodnieniem – O! To wymyślono już szczepionkę przeciwko biegunce z odwodnieniem? No, no. I Nobla jeszcze za to nie ma? A przeciwko, której z przyczyn biegunki szczepią? Zatruciu pokarmowemu, niepożądanej reakcji na leki? A może przeciwko nerwicy?

    3. Posocznica gronkowcowa – pyszne! Czy (przypadkiem oczywiście) najczęstszym źródłem zakażenia nie są oddziały szpitalne?

    3. Zapalenie płuc z dusznością oraz zapalenie nerek o różnej etiologii – czy (przypadkiem oczywiście) nie mogą być one powodowane powikłaniami poszczepiennymi? Och, np. po szczepieniu przeciwko grypie? Albo po podaniu jakiejś innej szczepionki zawierającej cudownie nieszkodliwy adjuwant glinowy? Ilu rodziców przepytałeś, drogi RH+, na taką okoliczność?

    I jeszcze jedno, to TY – jako lekarz – stanowisz główne ogniwo tego systemu. To TY – jako lekarz – powinieneś stosować się do hipokratejskiej zasady: przede wszystkim NIE SZKODZIĆ. To TY – jako lekarz – winieneś wiedzieć „co Merck, czy inny kropobadziew pakuje w te fiolki”, bo to TY – jako lekarz – pakujesz następnie zawartość tych fiolek w ludzkie ciała.

    Załapałeś o co tu chodzi, drogi RH+?

    Komentarz - autor: Magia — 21 sierpnia 2013 @ 15:48

  21. Osoby które mają kaprys odmawiać szczepień muszą zrozumieć jedną, prostą rzecz:

    Żyją w pewnym społeczeństwie, i mają wobec tego społeczeństwa pewne obowiązki. Jeśli juz na tym etapie ktoś się nie zgadza, szczerze zachęcam do wystrugania sobie maczugi i podjęcia poszukiwań najbliższej, możliwie przytulnej jaskini.

    Dla dobra społeczeństwa i z racji obowiązkowości mamy zostałam w odpowiednim wieku zaszczepiona m.in. przeciwko ospie wietrznej i różyczce. Ospę wietrzną – po szczepieniu – przeszłam dwukrotnie: pierwszy raz łagodnie, drugi raz znacznie poważniej. Szczepiona na świnkę, świnkę złapałam i nie powiem, żeby miała łagodny przebieg. Różyczkę złapałam w wieku około 27-28 lat i niewiele brakowało, żebym powiedziała wszystkim pa,pa. Złapałabym ją parę miesięcy później, a konsekwencje mogłoby ponieść moje dziecko.

    Szkoda, że mama nie mogła w odpowiednim czasie przeczytać np. tego:

    Ospa wietrzna
    Najbardziej zakaźna choroba w Polsce (krótki kontakt z osobą zarażoną wystarczy, by się zainfekować). Najczęściej chorują dzieci w wieku przedszkolnym i choroba przebiega łagodnie. Osoby dorosłe przechodzą chorobę ciężko oraz dzieci pomiędzy 3 a 6 miesiącem życia w tzw. okienku serologicznym (tzn w czasie, gdy zanikają przeciwciała, które przeszły przez łożysko od matki, a momentem rozpoczęcia produkcji własnych). … Przechorowanie pozostawia trwałą odporność, z wyjątkiem osób w wieku mocno podeszłym, które mogą zachorować po raz drugi, oraz niestety u dzieci szczepionych przeciw ospie wietrznej (szczepienie nadobowiązkowe). Z moich doświadczeń, kilka lat po szczepieniu dzieci tracą odporność i przechodzą chorobę poronnie (łagodnie, z mała ilością wykwitów na skórze), a następnie po pewnym czasie po raz drugi (przebieg jakby nie były szczepione) i wtedy dopiero uzyskują trwałą odporność. Sens szczepienia wydaje się być jedynie u osób z obniżoną odpornością np. po chemioterapii lub w innych sytuacjach, gdy wymagana jest przynajmniej czasowa odporność.[…]
    – Lek.med. Tomasz Bałys

    Komentarz - autor: iza — 21 sierpnia 2013 @ 16:15

  22. @Corran Horn: może nie tyle popełniasz błąd, ile nie dostrzegasz pewnej rzeczy: żeby ewoluować te czynniki chorobotwórcze muszą przetrwać, namnażać się. I tylko wtedy ewoluują. Tak długo jak ten proces odbywa się na małą skalę jesteśmy w stanie utrzymać go w ryzach i niejako „aktualizować” szczepionki. Jeśli to się rozpleni, to zwyczajnie z tym nie zdążymy.

    Komentarz - autor: k3rnel — 21 sierpnia 2013 @ 16:54

  23. @iza: Wymyśl wiarygodniejszą historię – ospę wietrzną przechodzi się raz, później można mieć do czynienia jedynie z półpaścem.

    Poza tym to że w nielicznych przypadkach szczepienie kogoś nie uchroniło, nie oznacza że w takim razie wszyscy powinni to rzucić w cholerę i się nie szczepić, mówiąc krótko cały ten wywód jest ostro nie na temat.

    Komentarz - autor: k3rnel — 21 sierpnia 2013 @ 17:03

  24. Jeśli to prawdziwy lekarz to drogie panie nie atakujcie go za to, że miał cywilna odwagę i chęć by przedstawić swój punkt widzenia. Ja osobiście do lekarza chodzę raz w roku po analizę wyników badań krwi i moczu i uważam to za przyjemna wizytę, a lekarzy za światłych ludzi.
    Zarzut, że wymówką w tym przypadku lekarza jest, że „tak działa system” żałośnie brzmi napisany palcami osób, które również żyją w takim systemie. System jest jaki jest i nie każdy kto się wypowiada w komentarzach jest ideałem, czyli wg pracowni: STO, oświecony, silna konstrukcja psychiczna, zdrowy, głodny wiedzy. Ludzie są różni. Miłego wieczoru 🙂

    Komentarz - autor: iluminat — 21 sierpnia 2013 @ 18:22

  25. @iza: Wymyśl wiarygodniejszą historię – ospę wietrzną przechodzi się raz, później można mieć do czynienia jedynie z półpaścem.

    Przeczytaj uważnie:

    Ospa wietrzna
    Najbardziej zakaźna choroba w Polsce (krótki kontakt z osobą zarażoną wystarczy, by się zainfekować). Najczęściej chorują dzieci w wieku przedszkolnym i choroba przebiega łagodnie. Osoby dorosłe przechodzą chorobę ciężko oraz dzieci pomiędzy 3 a 6 miesiącem życia w tzw. okienku serologicznym (tzn w czasie, gdy zanikają przeciwciała, które przeszły przez łożysko od matki, a momentem rozpoczęcia produkcji własnych). … Przechorowanie pozostawia trwałą odporność, z wyjątkiem osób w wieku mocno podeszłym, które mogą zachorować po raz drugi, oraz niestety u dzieci szczepionych przeciw ospie wietrznej (szczepienie nadobowiązkowe). Z moich doświadczeń, kilka lat po szczepieniu dzieci tracą odporność i przechodzą chorobę poronnie (łagodnie, z mała ilością wykwitów na skórze), a następnie po pewnym czasie po raz drugi (przebieg jakby nie były szczepione) i wtedy dopiero uzyskują trwałą odporność. Sens szczepienia wydaje się być jedynie u osób z obniżoną odpornością np. po chemioterapii lub w innych sytuacjach, gdy wymagana jest przynajmniej czasowa odporność.[…]
    – Lek.med. Tomasz Bałys

    Jakie masz podstawy do oskarżania mnie o kłamstwo? Gdybym oskarżyła Cię o oszczerstwo, to – o ile tylko przychodnie przechowują papiery dostatecznie długo – wygrałabym sprawę na jednym posiedzeniu. Oczekuję odszczekania i przeprosin.

    Komentarz - autor: iza — 21 sierpnia 2013 @ 19:11

  26. @iluminat

    Jeśli to prawdziwy lekarz to drogie panie nie atakujcie go za to, że miał cywilna odwagę i chęć by przedstawić swój punkt widzenia.

    Zauważyłeś, jaki jest ten punkt widzenia? Ten lekarz zdaje się wiedzieć, że ze szczepieniami wiąże się zagrożenie, ale nic nie robi w celu jego zminimalizowania lub wyelinowania. To ja już wolę lekarzy ignorantów, bo zawsze jest szansa, że w obliczu przedstawionych im faktów otworzą oczy, uruchomią sumienie i zaczną zachowywać się odpowiedzialnie i zgodnie z etyką swojej profesji.

    Komentarz - autor: iza — 21 sierpnia 2013 @ 19:18

  27. ola spadaj , trolujesz, ale jak chcesz to w mięsnym poproś o podpis, żenujące porównanie mięsa do człowieka…. żal mi cie…

    Komentarz - autor: po fachu — 21 sierpnia 2013 @ 23:58

  28. cyt. „Żyją w pewnym społeczeństwie, i mają wobec tego społeczeństwa pewne obowiązki.” hmm…

    za takie coś to ja z liścia szczelam… w jakim społeczeństwie?, jakie obowiązki? szukaj jagódek nadzorco nieobudzonych niewolników lub giń zdrajco

    Komentarz - autor: po fachu — 22 sierpnia 2013 @ 00:06

  29. k3rnel, obudź się, twa wiedza to anty wiedza, sprawdź to i zawracaj szybko bo zaginiesz

    Komentarz - autor: Ryś — 22 sierpnia 2013 @ 00:12

  30. @[…]żeby ewoluować te czynniki chorobotwórcze muszą przetrwać, namnażać się. I tylko wtedy ewoluują. Tak długo jak ten proces odbywa się na małą skalę jesteśmy w stanie utrzymać go w ryzach i niejako “aktualizować” szczepionki. Jeśli to się rozpleni, to zwyczajnie z tym nie zdążymy.

    Proces rozwoju czynników chorobotwórczych trwał wcześniej i trwa od pojawienia się pierwszych przypominających nas istot ludzkich, czyli ten proces trwa od tysięcy jak nie milionów i miliardów lat. Ten negatywny aspekt, z którym zmagamy się w naszej fizycznej egzystencji pozwolił na ewolucję i rozwój milionów jak nie miliard jednostek, które zamieszkiwały Ziemię jeszcze przed wprowadzeniem szczepionek. Stosowanie szczepionek {zakładając, że są skuteczne} jest jak wrzucenie kilku kostek lodu do basenu gorącej wody. Szczepionki nie mają żadnego zasadniczego wpływu na wzrost czy uszczuplenie wielości gatunku ludzkiego. Są jedynie, w odniesieniu do faktów, utrapieniem rodziców i cierpienia ich małych dzieci. W odniesieniu do faktów jest wiele takich przypadków. Choć nie jest ich na tyle dużo, aby masy ludzkie obróciły się przeciwko szczepieniom. Są inne czynniki, które regulują kondycję naszego gatunku i szanse na jego przetrwanie. Stosowanie szczepionek jest paranoicznym dążeniem do uzyskania kontroli nad ludzkim zdrowiem i życiem podpartym w dogmatyczną wiarą w ich skuteczność.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 22 sierpnia 2013 @ 01:28

  31. Jak dla mnie właśnie najgorsza jest postawa lekarzy, którzy chcą decyzję i odpowiedzialność zwalić na rodziców. Jednocześnie nie robią nic, aby poprawić system i podnieść jakość tego całego procesu szczepienia. Każdy z nich powinien dostać taki formularz do przeczytania, to może zaczęliby się zastanawiać i coś działać w tej sprawie. Gdy próbowałam rozmawiać z lekarką na temat, które szczepionki wybrać i czy w ogóle szczepić stwierdziła, że: zrobi pani jak chce. Inna mi powiedziała: trzeba zaszczepić i się modlić. Ręce opadają. Zaszczepiłam, stchórzyłam, ale mam wątpliwości, czy dobrze zrobiłam.

    Komentarz - autor: js — 22 sierpnia 2013 @ 10:57

  32. Magio, w dzisiejszym świecie żaden rzeźnik nie zagwarantuje Ci, że dane mięso pochodzi od zwierząt nie leczonych antybiotykami. Pamiętasz ostatnie afery? I co, nadal wymagasz, by sprzedawcy w sklepie podpisywali oświadczenie? Albo sprzedawcy cukierków, że dziecko po ich spożyciu nie umrze? A dane co do ilości dzieci przyjętych do szpitali to sobie sama poszukaj, dobra w tym jesteś 🙂 I fakt, że nie mamy pandemii polio albo ospy wynika raczej z tego, że mimo wszystko większość społeczeństwa jest zaszczepiona, więc ci niezaszczepieni nie mają się od kogo zarazić. Ale to się zmieni- niestety. Poza tym zwolennicy niesczepienia zapominają też o przypadkach śmiertelnych dzieci, które umarły w wyniku powikłań np. po różyczce, zapaleniu opon mózgowych czy płuc (nikt pewnie takich statystyk nie prowadzi, bo nie ma stowarzyszenia STOP Nieszczepionym) Powód, dla którego te dzieci nie umierają (jeszcze!) na polio, już wyjaśniłam.
    Ja nie mam nic do nieszczepiących- jakby co, to moje dziecko jest zabezpieczone i tylko to mnie interesuje. Ale ten formularz jest beznadziejny i albo go zmieńcie, bo ŻADEN lekarz go nie podpisze (i nie dlatego, że jest ignorantem), albo bądźcie konsekwentni i wymagajcie tego samego przy każdej wizycie u lekarza- bo tak samo ryzykowne może być podanie antybiotyku (dziwne, że jeszcze nie ma stowarzyszenia STOP Antybiotykom, bo zakładam, że powikłań po podaniu antybiotyków jest tyle samo lub nawet więcej, co po szczepieniach).

    Komentarz - autor: Ola — 22 sierpnia 2013 @ 11:03

  33. @ po fachu

    Trochę więcej kultury, proszę.

    Komentarz - autor: iza — 22 sierpnia 2013 @ 13:51

  34. Oj-jo-joj, Olu! Zauważyłaś może, że Ty nawet nie próbujesz rozmawiać a tylko prowadzisz rodzaj monologu wewnętrznego?
    Danych o „setkach niezaszczepionych dzieci trafiających każdego tygodnia do szpitali” nie podałaś. Nie raczyłaś zwrócić uwagi na informacje podawane przez Izę. Pominęłaś całą listę pytań zadanych przez Kolibra. Za to wyrzuciłaś z siebie coś na kształt strumienia świadomości.
    Jeśli Ci od tego samoprzekonywania siebie lepiej się zrobiło, to OK.
    Właściwie to powinnam Ci podziękować, bo czegoś się znowu nauczyłam. Ot, każdy dzień przynosi nowe lekcje.
    Zatem – dziękuję i… bez odbioru.

    Komentarz - autor: Magia — 22 sierpnia 2013 @ 17:49

  35. Poniżej jest link do filmu wyjaśniający jak przestępcze korporacje posługują się szkolonymi przez siebie dilerami tzw.”lekarzami”, aby utrzymać zyski na odpowiednim poziomie, zmuszając ludzi do przymusowych szczepień.
    Toksyczne szczepienia. Wywiad z doktorem Jerzym Jaśkowskim

    Komentarz - autor: Prawda jest bardziej prozaiczna! — 22 sierpnia 2013 @ 19:08

  36. Trochę prostej matematyki i powrotu do rzeczywistości. Według danych CSIOZ w 2011 roku przyjęto do szpitala 1 353 148 dzieci (nota bene, liczba ta rośnie z roku na rok). Zakładając, że Ola ma rację, kilkaset dzieci tygodniowo (załóżmy 500) to 26 tys. rocznie. Zatem nieszczepione dzieci, przyjęte do szpitala, stanowią mniej niż 2% wszystkich przyjętych do szpitala dzieci. Ergo, ponad 98% hospitalizowanych dzieci to dzieci szczepione.

    Komentarz - autor: iza — 22 sierpnia 2013 @ 20:22

  37. Nie mówię że szczepić się nie należy, bo to byłoby nieuzasadnione generalizowanie i demonizowanie problemu w jedną stronę. Należy jednak pozwolić ludziom dokonywać samodzielnych decyzji ze świadomością wszystkich konsekwencji, oraz objąć konsekwencjami koncerny farmaceutyczne które wadliwy “towar” dostarczają. Co to za “troska” kiedy odpowiedzialnych za patologię odpowiedzialność nie dotyczy? Nie widzę problemu w tym, żeby to producent szczepionki jako właściciel produktu odpowiadał karnie i finansowo za wprowadzanie do obrotu “bubla” który przysparza ludziom cierpień i kalectwa a czasem pozbawia życia ich pociechy. Sprawa jest tak oczywista, że niechęć władzy do jej NORMALNEGO rozwiązania i stwarzanie problemów ludziom, którzy chcą świadomie podejmować decyzje w kwestii zdrowia swoich dzieci (wybierając produkt jaki sami uznają za odpowiedni), wydaje się dalece podejrzana…
    http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2013/08/19/przymusowe-szczepienia-inspektorzy-gis-kontra-stop-nop-kto-ma-racje/

    Komentarz - autor: Odys syn Laertesa — 22 sierpnia 2013 @ 21:25

  38. @Iza,
    No to pociągnijmy tę matematykę i zobaczmy gdzie są „te setki niezaszczepionych dzieci trafiających każdego tygodnia do szpitali” ze zdiagnozowaną chorobą, przeciwko której (gdyby ich rodzice wywiązywali się z „obywatelskiego obowiązku”.

    Błonica – od 1996 w Polsce nie zanotowano ani jednego przypadku

    Gruźlica – „W 2010 roku zarejestrowano ogółem 7509 zachorowań na gruźlicę. Zachorowania dotyczą przede wszystkim osób starszych, niedożywionych. Ryzyko zachorowania wzrasta wraz z wiekiem i jest 30-krotnie wyższe u osób powyżej 65 lat w porównaniu z dziećmi.” Jeśli prawdą są te szacunki to w 2010 na gruźlicę mogło zachorować 250 dzieci/52 tygodnie = 4,8 dziecka tygodniowo

    Haemophilus influenzae B – O! I tu będzie ciekawostka przyrodnicza. Okazuje się bowiem, że przed wprowadzeniem obowiązkowych szczepień wiedziano, że chorowało ok. 11 osób na 100 000, a po wprowadzeniu obowiązkowych szczepień „częstość występowania inwazyjnych zakażeń wywołanych Hib jest trudna do określenia, ponieważ wiele przypadków zgłasza się wyłącznie na podstawie objawów klinicznych.” 🙂

    Polio – „W Polsce w 1984 roku miało miejsce ostatnie zachorowanie na poliomyelitis, wywołane dzikim typem wirusów.
    Obecnie odnotowuje się zachorowania związane ze szczepieniami żywą szczepionką przeciw poliomyelitis tzw. VAPP […]”

    Świnka – tu będzie kolejna dziwność. Choroba występuje z dużą częstotliwością i charakteryzuje się okresowymi pikami. Mniej więcej co 3-4 lata. Problem w tym, że… dane zatrzymały się na roku 2004-2005, czyli tuż po wprowadzeniu obowiązkowych szczepień szczepionką skojarzoną MMR. No i nic już nie „pikuje”. 🙂

    Odra – w 2011 roku zanotowano ogółem 39 przypadków.

    Różyczka – tu jest straszna fluktuacja zachorowań. Od dwóch epidemii poczynając (1986 i 1991, 400 tys.), na okresach wyciszenia kończąc (po kilka-kilkanaście tysięcy zachorowań). Co ciekawe, wygląda na to, że różyczka ma w nosie wprowadzenie obowiązkowego szczepienia MMR w 2004 i od 2009 jest znowu w fazie wzrostowej (w I poł. 2013 ponad 32 000 zakażeń).

    Tężec – „W latach 2008-2012 zachorowało odpowiednio 14, 19, 16, 14 i 19 osób. Ostatni przypadek tężca noworodków w Polsce zanotowano w 1983 roku.”

    WZW B – ogółem 1500 zachorowań w 2009

    Wszystkie dane zaczerpnęłam z tego źródła.

    Dodam też „z pewną dozą nieśmiałości, że ubiegłoroczną nowelizacją ustawy o „zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych” wyeliminowano wszelką kontrolę społeczną i rządową nad działaniami sanepidu (który sprzedaje szczepionki) a dane epidemiologiczne stały się „tajne”…

    Uff, odrobiłam pracę domową. Za leniwą Olę. 🙂

    Komentarz - autor: Magia — 22 sierpnia 2013 @ 23:43

  39. W wczorajszym zestawieniu nie uwzględniłam krztuśca, ponieważ info podana w źródle, z którego korzystałam, wydała mi się warta bardziej szczegółowego sprawdzenia:
    „Po wprowadzeniu szczepień na szeroką skalę – szczepionką DTP – liczba zachorowań na krztusiec w ciągu kolejnych lat zmniejszyła się prawie 100-krotnie. W latach 80-tych odnotowywano poniżej 500 przypadków krztuśca rocznie. Od połowy lat 90-tych obserwowano wzrost zachorowań na tę chorobę. Następnie od 2005 roku zaobserwowano poprawę sytuacji epidemiologicznej krztuśca związaną z wprowadzeniem w 2003 roku dawki przypominjącej szczepionki u dzieci w 6 roku życia. Rejestrowano około 2 000-3 000 zachorowań na krztusiec rocznie.

    W 2012 roku odnotowano najwyższą od około 40 lat liczbę zachorowań na krztusiec tj. 4684 zachorowań, w tym 1497 wymagających hospitalizacji.

    Wyniki epidemiologicznych badań populacyjnych przeprowadzonych w NIZP-PZH wskazują, że realnie zachorowań jest jednak znacznie więcej, na 1 zgłoszone zachorowanie na krztusiec przypada średnio 71 zachorowań we wszystkich grupach wiekowych, a wśród 65-70 latków nawet 320 zachorowań.”

    No to zaczęłam szukać tych „epidemiologicznych badań populacyjnych” oraz danych o tzw. „wyszczepialności” krztuśca, bo akurat w tym przypadku na wykresie nie namalowano pięknych niebieskich i zielonych linii pokazujących poziom zaszczepienia populacji.

    Znalazłam rzetelnie napisany i udokumentowany artykuł, do którego lektury gorąco zachęcam.

    W skrócie – szacunkowe dane w/w badań za lata 2009-2010 wskazują na prawie 64 000 (!) zachorowań na krztusiec w Polsce.

    No, to teraz kilka osób, które zabrały tu głos, mogłyby zakrzyknąć: „To dlatego, że się nie szczepią!”
    Nic bardziej mylnego. 🙂

    Tzw. „wyszczepialność” krztuśca w latach 2009-2010 wynosiła odpowiednio 99,7% i 99,5% (!)

    Poza tym, szczepienie przeciwko krztuścowi jest obowiązkowe od 1960 roku i robione jest szczepionką DTP (błonica-tężec krztusiec). Jeśli zatem prawdą jest dogmat o „eradykacji chorób dzięki szczepieniom”, to jak cudem od 1996 w Polsce nie zanotowano ani jednego przypadku błonicy, zachorowania na tężec utrzymują się na poziomie kilkunastu rocznie, natomiast zachorowania na krztusiec wróciły do poziomu sprzed kilkudziesięciu lat?!

    Bardzo podobna sytuacja występuje przy w/w odrze, różyczce i śwince. Przy niemalże 100% wyszczepialności odra prawie zniknęła, świnka co 3-4 lata pikuje w górę (choć od 2005 roku w cudowny sposób przestała ze względu na brak danych), natomiast zachorowania na różyczkę to już ponad 32 000 przypadków rocznie.

    Ups! Zdaje się, że to jakaś rysa na szczepionkowym dogmacie. 😀

    Źródłem danych o wyszczepialności jest Szczepienia ochronne w Polsce 2012 roku, przygotowany przez NIZP-PZH i przedstawiający stan na dzień 31 marca 2012. Interesująca lektura, która wskazuje przede wszystkim na to, że znajdujemy się w zdecydowanej czołówce „wyszczepialności”… globalnie. Ech, wielkim światem powiało! 🙂

    Komentarz - autor: Magia — 23 sierpnia 2013 @ 10:19

  40. Kochana Magio – więc odpowiadam –
    1.zapalenie opon mózgowo rdzeniowych możę wywołać wszystko, co przejdzie przez barierę krew/mózg i wywoła stan zapalny (o pokleszczowym zapaleniu opon mózgowych i mózgu słyszała?). Więc w tej materii wiesz niewiele.
    2. posocznica gronkowcowa – wg ciebie najczęściej w szpitalu (jak ma sie do tego epidemia, która wybuchła kilka lat temu w koszarach- tam nie było wojska). Ok. Mylisz pojęcie gronkowców wieloopornych z posocznicą gronkowcową – możesz, nie masz wymogu posiadania wiedzy.
    3. biegunka z odwodnieniem – a o szczepieniu p/rotawirusom słyszała? Bo o dziwo nie zdażyło się, bym przyjmował dzieciaka ze sraczkożygaczką które było wcześniej szczepione.
    4. Zapalenie płuc i zapalenie nerek jako odczyn poszczepienny? W jakim czasie od szczepienia? Jaką szczepionką? To czemu nie pokusić się do wrzucenie do tego samego worka odczynów poszczepiennnych POChP, Waginozy bakteryjnej, czy złamania głowy kości udowej.

    Co do tego, co kto powinien – ja powinienem jako rodzic odpowiadać za zdrowie i życie swoich dzieci – to robię i dlatego nie szczepię, kiedy mogę. Kiedy mogę (poza gabinetem) rozmawiam ze znajomymi matkami o szczepieniach i o tym, co zrobić, by te neurotoksyny nie były tak niebezpieczne, bo sposobów jest masa.
    Co do tego, co powinien lekarz – lekarz zgodnie z literą prawa w tym kraju ma realizować założenia polityki opieki zdrowotnej tego kraju. Inaczej traci prawo wykonywania zawodu, jest zawieszony w prawie wykonywania zawodu albo idzie siedzieć (w zależności od tego, w jaki sposób łamie ustawę).
    Zarzucacie mi różne rzeczy w swoich komentarzach bo:
    – jestem lekarzem (oj, jak nie lubicie lekarzy)
    – nie podzielam bezkrytycznie waszego zdania (to już herezja)
    – staram się wskazać wam niebezpieczeństwa proponowanego tutaj rozwiązania.
    Jedyne, co mogę wam powiedzieć to to, że odpowiedzialność za zdrowie i życie waszych dzieci ponosicie Wy. Tylko Wy. Nie państwo, nie pan lekarz, nie pani pielęgniarka, nie pani z kiosku obok, nawet nie sąsiad (niezależnie od tego czy maczał palce w poczęciu, czy nie). To Wy jesteście odpowiedzialni za Wasze dzieci. Ale jak widać wolicie zrzucać odpowiedzialność na instytucje, lekarzy, rządy.
    Ja swoich dzieci nie szczepię gdy nie muszę, gdy muszę – robię to w osłonie farmakologicznej (prosta, bezpieczna i w niemalże 100% skuteczna), by zminimalizować ryzyko powikłań. Co zrobicie wy? Wasz interes.

    Magi – pytałaś o choć jedną chorobę którą udało się ograniczyć za pomocą szczepionek. Jeśli takie pytania zadajesz, znaczy że niewiele wiesz o historii medycyny, szczepionkach i historii najnowszej. Ta choroba to ospa prawdziwa – została znacznie ograniczona. Do zera.

    -js – od zmiany stanu prawnego w tym kraju są rodzice. Lekarze mają dość tak władców naszych, jak i was – pacjentów. Mają swoje życia i jak potrzebują – to znajdą sposób na obejście szczepień dla siebie i swoich dzieci. A o Wasze walczyć? A wy w tym czasie porzucacie cegłami w karetki (jak w łodzi), albo poplujecie na forach na białe fartuchy…
    – iza – skąd wiesz, co robię i czego nie robię w gabinecie? skąd wiesz, co radzę a co odradzam matką przed i po szczepieniu?
    koliber :
    1. prosić można, ale nie otrzymasz – nie ma
    2. jw
    3. ospa prawdziwa
    4. też się zastanawiam…
    5.można, ale ja też nie znam
    6.w szczepionkach są nie tylko neurotoksyny, a one same są tylko niewielkim procentem preparatu
    7. nie słyszałem o wstrzykiwaniu żywych mikroorganizmu do krwiobiegu. Nie słyszałem o szczepionkach dożylnych.
    8. a dlaczego miałaby powstrzymać mutację i gdzie to wyczytałeś?
    9. dlatego, że twój układ immunologiczny jest inteligentniejszy od ciebie. Jest coś takiego jak układ zgodności tkankowej. tkanki ludzkie mają antygeny którymi się przedstawiają. Ale… wirusy, bakterie, grzyby, bawełna też ma właściwości antygenowe. Problem polega z regulacją siły odpowiedzi na dany antygen. Więc jesli wytworzymy odpowiednio silną odpowiedź na jeden antygen, to każdy mikroorganizm, posiadający dany antygen na swojej błonie komórkowej (lub otoczce, kapsydzie, ścianie komórkowej) zostanie rozpoznany jako wróg. na tym to polega – bakteria nie musi mieć wszystkich antygenów szczepu na który się szczepiliśmy – wystarczy że ma ten jeden, na który masz uczulone limfocyty. Problem jest z wirusami, które mają skromny garnitur antygenowy (kilkaset różnych antygenów na każdym w porównaniu z kikudziesięcioma tysiącami u bakterii).

    Heh… Kochani – ja nie jestem za szczepieniami i nigdy nie byłem za tym, by szczepić wszystkich na wszystko i za wszelką cenę. W Polsce mamy istny szał szczepionkowy i to jest wg mnie złe. W moim poprzednim poście chodziło mi o jedną rzecz – o wyjaśnienie wam, że taki formularz nic wam nie da, nikt go nie podpisze i nikt nie będzie z wami o tym rozmawiał. Chcecie lekarzy postrzegać jak katów, czy współwinnych zbrodni na ludzkości – w porządku – macie do tego prawo. Zapominacie jednak, że tak, jak nie lubicie uogólnień w stosunku do was, my też nie lubimy.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę zwycięskiej walki z wiatrakami (o wiele łatwiej obejść, niż obalić).

    Komentarz - autor: RH+ — 23 sierpnia 2013 @ 11:46

  41. Do IZA!

    Ja jako lekarz tego nie podpiszę – bo nie mam pojęcia, co Merck, czy inny kropobadziew pakuje w te fiolki.

    Primum non nocere już nie obowiązuje? – odpowiedź – gdy poprosiłem o klasyczną przysięgę Hipokratesa w trakcie rozdania dyplomów usłyszałem, że już się jej nie stosuje. Jest nowa – nasza, państwowa. Nie ma w niej nic o nie-szkodzeniu, ale jest duzo o leczeniu zgodnie z ogólną wiedzą medyczną i z osiągnięciami wiedzy bla bla bla…

    Proste jak barszcz – jeśli nie wiesz, co lek czy szczepionka zawiera, sprawdź. Jeśli dane nie są dostępne – nie zalecaj.- a pisałem, że zalecam? Napisałem, że nie podpiszę tego świstka.
    Tego bym oczekiwała od Lekarza – rozległej wiedzy i brania odpowiedzialności za swoje zalecenia. A podpiszesz się pod odmową?- pod odmową podpisałem się do tej pory 12 razy – pod odmową szczepień swoich dzieci. I jeszcze raz IZO – nie zalecam. Szczepienia obowiązkowe są nie- zalecane – są obowiązkowe – załapałaś, o co tu chodzi, Izo?

    Nie wiem, czym jesteś, a czym nie jesteś, ale argument “bo takie jest prawo” to dość typowa odpowiedź dla ludzi o autorytarnej osobowości – plagi gorszej od grypy, cholery, ospy i wszystkich innych razem wziętych.
    A jeśli twoim kontrargumentem jest to, co przeczytałem 3 linijki wyżej… to brak słów. Ty sugerujesz, że powinienem w imię nie-powiedziałaś-czego łamać prawo i narażać swoją rodzinę na utratę środków do życia. Ty na pewno nie dawałaś sobie tej antyszczepionki dooponowo?

    Wy? A Ty w oczekiwaniu na zmianę systemu, któremu podporządkujesz się tak samo, jak staremu, będziesz przepisywał jakieś “cosie”, o których niewiele wiesz?- przepisuje tylko leki, które znam, sprawdziłem na sobie i wiem, że działają.

    Nie sądzisz, że doniosły głos lekarzy bardzo by w tej walce pomógł?- nie pomaga od kilkunastu lat
    Czy prof. Majewska jest jedynym w Polsce światłym lekarzem z sumieniem?- czy jest światłym lekarzem – nie wiem – jak pisałem wyżej, nadal nie ma wyników jej badań. Więc jak dla mnie tylko Wakenfield zrobił cokolwiek realnie dla tej sprawy. Zapominasz, że mocodawcami prof Majewskiej są ci sami ludzie, którzy wprowadzili w całej europie prawo przymusowych szczepień – ja bym nie ufał aż do przeczytania wyników badań.

    Co do art. które podesłałaś na koniec – tak, szczepionka p.ciw polio jest niebezpieczna jeśli podawana bez osłony „wymiataczy tkankowych”. Jeśli z osłoną to dużo większe szanse na zakażenie się polio bez szczepienia, niż powikłań poszczepiennych.
    Zamiast rzucać się jak brąz w porcelanowej bieli – wykorzystaj swoją wiedzę i inteligencję na wymyślenie – co zrobić by było bezpieczniej – bo sposoby proste, łatwe i każdy kto potrafi myśleć logicznie zna odpowiedź.

    (PS. Większość lekarzy których znam szczepi dzieci w taki sposób – na 3 dni przed zaczynamy podawać wymiatacze tkankowe w normalnej dawce – do wysycenia organizmu, nawadniać dzieciaka – dużo pić, mało jeść. w dniu szczepienia dwu trzy krotna dawka wymiataczy i znów woda. od 1 dnia po szczepieniu dużo tłuszczy, dużo wymiataczy tkankowych, dużo płynów i… tak przez 3-5 dni a potem… nawet objawów paragrypowych nie ma, żadnego otępienia, żadnych cofek w rozwoju…)

    Komentarz - autor: RH+ — 23 sierpnia 2013 @ 12:16

  42. Kochany RH+,

    Czy Ty naprawdę uważasz wszystkich, którzy nie posiadają dyplomu nauk medycznych, za krańcowych debili?

    „1.zapalenie opon mózgowo rdzeniowych możę wywołać wszystko, co przejdzie przez barierę krew/mózg i wywoła stan zapalny (o pokleszczowym zapaleniu opon mózgowych i mózgu słyszała?). Więc w tej materii wiesz niewiele.
    To czysta próba zastosowania chwytu erystycznego pt „unikanie odpowiedzi poprzez rozszerzanie zakresu tematycznego”
    Ale skoro już zacząłeś to zapytam, oczywiście w kontekście szczepień: a kiedy kończy się proces wykształcania bariery krew-mózg? W pierwszej dobie życia noworodka? A może w 1, 2 czy 3 miesiącu?

    „2. posocznica gronkowcowa – wg ciebie najczęściej w szpitalu (jak ma sie do tego epidemia, która wybuchła kilka lat temu w koszarach- tam nie było wojska). Ok. Mylisz pojęcie gronkowców wieloopornych z posocznicą gronkowcową – możesz, nie masz wymogu posiadania wiedzy.”
    Koszary? A od kiedy to „jedna jaskółka wiosnę czyni”? To, co ci wcześniej pisałam nie jest „wg mnie”. Poczytaj sobie publikacje medyczne na ten temat. Może się przydadzą.

    „3. biegunka z odwodnieniem – a o szczepieniu p/rotawirusom słyszała? Bo o dziwo nie zdażyło się, bym przyjmował dzieciaka ze sraczkożygaczką które było wcześniej szczepione”.
    A słyszała, słyszała. A ty w każdym przypadku „biegunki z odwodnieniem” zlecasz labowi wykonanie badania na rotawirusy? Naprawdę w każdym? Czy też, jak zwykle, jak np. w przypadku „świńskiej grypy” wrzeszczysz zgodnie ze stadem: „umierają tysiące!”, po czym okazuje się, że zmarły „3 osoby na krzyż”? (Nie, nie robię sobie jaj ze śmierci. Kpię z twojej pisaniny.)
    A przy okazji – odwiedź VAERS i poczytaj coś o „biegunkach z odwodnieniem”, jako NOP.

    4. Zapalenie płuc i zapalenie nerek jako odczyn poszczepienny? W jakim czasie od szczepienia? Jaką szczepionką? To czemu nie pokusić się do wrzucenie do tego samego worka odczynów poszczepiennnych POChP, Waginozy bakteryjnej, czy złamania głowy kości udowej.
    Bardzo to nieudolne, kochany RH+. Bardzo. To spekulacja i nie musi być prawdziwa, jednakże powyższe świadczyć może o tym, że Ty po prostu nie pytasz rodziców o taką możliwość. I znowu zachęcam cię do zajrzenia do VAERS. Znajdziesz tam i coś o zapaleniach płuc i o zapaleniach nerek o „nieustalonej etiologii”. Trzeba tylko chcieć, a nie pyszczyć po próżnicy.

    Pozdrawiam Cię serdecznie, kochany RH+ oraz łączę się z Tobą w radości, że ostatnia nowelizacja ustawy o choróbskach zakaźnych zdjęła ze wszystkich – jakże uciemiężonych – doktorów sztuki medycznej ten – jakże niewygodny – obowiązek raportowania podejrzeń NOP.
    Alleluja i do przodu!

    Komentarz - autor: Magia — 23 sierpnia 2013 @ 14:37

  43. @ Kochany RH+
    Polecam też bazę PuBMed. Szczególnie w kontekście prozdrowotnego oddziaływania adjuwantów glinowych na nerki.
    Naprawdę, samo zdrowie!

    Komentarz - autor: Magia — 23 sierpnia 2013 @ 14:43

  44. @RH+

    „a dlaczego miałaby powstrzymać mutację i gdzie to wyczytałeś?”

    9 Questions That Stump Every Pro-Vaccine Advocate and Their Claims:

    „Ludzkie drogi oddechowe (a właściwie, drogi oddechowe wszystkich ssaków) zawierają przeciwciała uruchamiające w błonie śluzowej układu oddechowego naturalne reakcje układu odpornościowego. Pominięcie tego aspektu układu immunologicznego poprzez bezpośrednie wstrzykiwanie wirusów do krwiobiegu prowadzi do zwyrodnienia samego układu odpornościowego. W wyniku tego procesu patogeny, wirusy bądź bakterie, nie są eliminowane przez system immunologiczny i pozostają w organizmie, gdzie rosną, namnażają się i/lub mutują, a organizm narażony jest na coraz większą liczbę antygenów i toksyn atakujących układ odpornościowy.

    Pomimo wstrzyknięcia którejkolwiek ze szczepionek, wirusy wciąż krążą po organizmie, mutując i zmieniając formę. Prawdopodobieństwo, że producent szczepionki stworzy produkt przeciwko konkretnemu szczepowi wirusa, bez znajomości jego właściwości mutagennych, można porównać do prawdopodobieństwa trafienia kulą pistoletową w nieruchomy cel, który przesunięto w inne miejsce. W taki przypadku strzał oddano do byłego, nie obecnego celu!

    Wirusy grypy mogą mutować, zmieniać się i adaptować kilkukrotnie w ciągu jednego sezonu grypowego, przez co szczepionka przeciwko grypie jest w 100% niepotrzebna i nieskuteczna, w każdym sezonie grypowym. Jak na ironię, naturalne mechanizmy obronne ludzkiego organizmu potrafią radzić sobie z tymi zmianami, w przeciwieństwie do szczepionek”. (przetłumaczony artykuł można znaleźć tutaj, na forum maluchy.pl)

    To może jest tak, w świetle tego co wyżej, że to zaszczepieni stwarzają zagrożenie dla (skromnej bo skromnej) reszty społeczeństwa, dopuszczasz taką opcję?

    Komentarz - autor: koliber — 23 sierpnia 2013 @ 14:55

  45. @Rh+
    Napisałeś do Izy:
    „Czy prof. Majewska jest jedynym w Polsce światłym lekarzem z sumieniem?- czy jest światłym lekarzem – nie wiem – jak pisałem wyżej, nadal nie ma wyników jej badań. Więc jak dla mnie tylko Wakenfield zrobił cokolwiek realnie dla tej sprawy. Zapominasz, że mocodawcami prof Majewskiej są ci sami ludzie, którzy wprowadzili w całej europie prawo przymusowych szczepień – ja bym nie ufał aż do przeczytania wyników badań”.

    Przykro mi (naprawdę, bo zawsze jest przykro kiedy mam do czynienia z ignorantami z przerostem formy nad treścią), powyższa wypowiedź dyskwalifikuje Cię, jako „światłego lekarza”.
    Mnie to zajęło ok. minuty. Długo, bo nie pamiętałam imion prof. Majewskiej i na początku wyszukiwarka PubMed wylistowała mi kilkadziesiąt stron z pracami badawczymi różnych „Majewskich”.
    Jej badania są dostępne DLA KAŻDEGO, kto ZECHCE ICH POSZUKAĆ.

    Tu masz link do wszystkich jej publikacji znajdujących się w PubMed.

    Mam jeszcze wątłą nadzieję, że nie skompromitujesz się ostatecznie żądając wylistowania jej badań dotyczących szczepionek.

    Komentarz - autor: Magia — 23 sierpnia 2013 @ 15:14

  46. @RH+
    „(PS. Większość lekarzy których znam szczepi dzieci w taki sposób – na 3 dni przed zaczynamy podawać wymiatacze tkankowe w normalnej dawce – do wysycenia organizmu, nawadniać dzieciaka – dużo pić, mało jeść. w dniu szczepienia dwu trzy krotna dawka wymiataczy i znów woda. od 1 dnia po szczepieniu dużo tłuszczy, dużo wymiataczy tkankowych, dużo płynów i… tak przez 3-5 dni a potem… nawet objawów paragrypowych nie ma, żadnego otępienia, żadnych cofek w rozwoju…)”

    Czyli, chronicie TYLKO SWOJE dzieci. Propaganda sekty wackynologicznej, która sprzedaje rodzicom „dobre rady”, o jakichkolwiek działaniach zapobiegawczych przeciwko NOP nie wspomina. Malo tego, propaganda medyczna nakazuje unikania wszelkich tłuszczy (bo na podstawie sfałszowanych badań psychola pracującego dla wojska wymyśliła sobie „teorię cholesterolową”. Tylko dla maluczkich, oczywiście).
    I co? Jak wy, lekarze, wyglądacie? Jak banda ostatnich szumowin, z których barków zdjęto nawet zasadę hipokratejską: „przede wszystkim nie szkodzić”?

    Wstyd, naprawdę wstyd…

    Może chociaż raczyć napisać kilka słów o „wymiataczach tkankowych”?

    Komentarz - autor: Magia — 23 sierpnia 2013 @ 15:54

  47. Żegnajcie szczepienia – witaj czarna ospo,witaj chorobo Heinego Medina, witaj błonico….itd….Naprawdę – debilizm niektórych jest porażający….

    Komentarz - autor: Mała — 23 sierpnia 2013 @ 17:24

  48. I żeby nie było niedomówień. Mam znajomą która przeszła chorobę Heinego Medina bo ja matka nie zaszczepiła. Dziewczyna jeździ na wózku inwalidzkim. Powiedzcie tej dziewczynie, że jej matka jest super, że odpuściła sobie szczepienia…

    Komentarz - autor: Mała — 23 sierpnia 2013 @ 17:27

  49. @ Odys
    Zgoda ze wszystkim, co do jednego mam tylko wątpliwości – jak zmusić korporacje do odpowiedzialności prawnej za zbrodnie. Szczepionki to tylko jedna z wielu. Masz pomysł? Zamieniam się w słuch. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 23 sierpnia 2013 @ 18:45

  50. @Mała
    Czy Ty potrafisz posługiwać się trudną sztuką czytania ze zrozumieniem?
    Korzystając z oficjalnych danych NIZP-PZH na prowadzonej przez nich stronie cytowałam ich własne słowa:
    „Polio – “W Polsce w 1984 roku miało miejsce ostatnie zachorowanie na poliomyelitis, wywołane dzikim typem wirusów.
    Obecnie odnotowuje się zachorowania związane ze szczepieniami żywą szczepionką przeciw poliomyelitis tzw. VAPP […]” „

    Może byś tak przestała nadawać, jak kataryna, tą samą durnowatą melodię? Może byś zaczęła czytać ze zrozumieniem i myśleć, co?
    No chyba, że to za trudne. A… to przepraszam. Nie było tematu.

    Komentarz - autor: Magia — 23 sierpnia 2013 @ 18:53

  51. Stworzyć prawo ścigajace zbrodniarzy. To oczywiste. Na naszym terytorium możemy takie prawo wprowadzić. Jak ktoś chce w Polsce sprzedawać truciznę niech się liczy z konsekwencjami… A najlepiej stworzyć to co proponuje NOP – czyli fundusz odszkodowawczy a którego będą wypłacane odszkodowania ludziom którzy ucierpieli z powodu szczepionki. Firma która nie miałaby takiego funduszu nie mogłaby sprzedawać w Polsce szczepionek 🙂

    Komentarz - autor: Odys syn Laertesa — 23 sierpnia 2013 @ 20:33

  52. @ RH+

    – iza – skąd wiesz, co robię i czego nie robię w gabinecie? skąd wiesz, co radzę a co odradzam matką przed i po szczepieniu?

    Nie wiem. Czy napisałam, że wiem?
    Piszemy i odpowiadamy na to, co napisali inni, w tym Ty. Nie znamy się, mamy tylko tych kilka (-naście, -dziesiąt) zdań. Ja nie jestem przeciwko szczepieniom w ogóle. Jestem przeciwko przymusowi, brakowi altermatywy, korporacji „medyczno-farmaceutycznej” – czyli przeciwko obecnej rzeczywistości szczepień. Przeciwko temu, że – o ile mi wiadomo – nie robi się NIC, żeby wobec naprawdę solidnej ilości dowodów, że szczepienia w obecnej postaci nie są bezpieczne, to niebezpieczeństwo wyeliminować, albo przynajmniej zminimalizować. Wręcz przeciwnie, dodaje się coraz więcej świństw i niemal NIKT z tych, których głos mógłby się liczyć, z lekarzami na czele, się tym praktykom nie sprzeciwia. Z szarą masą od dawna nikt się nie liczy. Szara masa jest bezsilna, chyba że naprawdę się wkurzy i zacznie rewolucję. Nie jest to jednak najlepsze rozwiązanie. Bez zdecydowanego stanowiska lekarzy i ich opowiedzenia się po stronie pacjentów, a nie po stronie reżimu, nie widzę szans na jakąkolwiek poprawę.

    W moim poprzednim poście chodziło mi o jedną rzecz – o wyjaśnienie wam, że taki formularz nic wam nie da, nikt go nie podpisze i nikt nie będzie z wami o tym rozmawiał.

    Pewnie masz rację. Niestety. Czasem jednak człowiek ma potrzebę zrobienia czegokolwiek, co ma choćby cień szansy na zmianę sytuacji – choćby tylko odrobinę, choćby w jednym tylko przypadku. Może któryś z lekarzy, dotąd nieświadomy, bo „tego nie uczyli”, zastanowi się i zacznie szukać informacji? Może odezwie się w nim sumienie? Lepsze to niż nic.

    Chcecie lekarzy postrzegać jak katów, czy współwinnych zbrodni na ludzkości – w porządku – macie do tego prawo. Zapominacie jednak, że tak, jak nie lubicie uogólnień w stosunku do was, my też nie lubimy.

    Chwalebny jest każdy wyjątek. Nie wszystkich lekarzy nie lubię. Ale nie mogę się z Tobą zgodzić, kiedy mówisz: „Jedyne, co mogę wam powiedzieć to to, że odpowiedzialność za zdrowie i życie waszych dzieci ponosicie Wy. Tylko Wy. Nie państwo, nie pan lekarz, nie pani pielęgniarka …” Łatwo Ci to mówić po ukończeniu studiów medycznych (Niech zgadnę? Za pieniądze podatników?) Ponosimy odpowiedzialność w zakresie, w którym możemy świadomie decydować. Kiedy taką możliwość się nam odbiera, a pozostawia odpowiedzialność, to jest to śmierdząca sprawa. Kiedy oddaje się dziecko do szpitala, powierza się je opiece lekarskiej i pielęgniarskiej i to oni głównie odpowiadają w tym czasie za jego bezpieczeństwo i życie. Lekarze z reguły nie konsultują z rodzicami terapii; do diaska, nie konsultują nawet diety szpitalnej! Ilu rodziców ma wystarczającą wiedzę, żeby świadomie podjąć decyzję? Ilu lekarzy rzetelnie i wyczerpująco zapoznaje ich z wynikami badań naukowych, łącznie z tymi niemainstreamowymi i z alternatywnymi terapiami? Jak możesz obarczać ich en masse odpowiedzialnością? Ba, nawet jeśli to dorosły chce mieć coś do powiedzenia w sprawie pakowanych w niego „lekarstw”, grubo nie zawsze ktokolwiek liczy się z jego zdaniem. Mam przyjaciela, który musi kombinować jak koń pod górę, żeby wymówić się od chemoterapii, bo jej sobie zwyczajnie nie życzy (nota bene, guz usunięty i póki co, nie ma nawrotu). Ale nie trzeba nowotworu. Nie spotkałam się z przypadkiem, żeby lekarz w szpitalu zapytał pacjenta, jaki środek przeciwbólowy wybiera. Albo łykasz, co ci dają, albo chowasz pod materac. Taka jest rzeczywistość.

    I czy jesteś tego świadomy, czy nie, jest cała rzesza lekarzy, którzy z pełną świadomością przykładają rękę do ludobójstwa, kolejna rzesza, która robi to nieświadomie – z lenistwa i podporządkowywania się autorytetom – a znakomita większość reszty społeczności lekarskiej chowa głowę w piasek, zamiast piętnować takie skazy na profesji, a potem się oburza na uogólnienia.

    Komentarz - autor: iza — 23 sierpnia 2013 @ 20:33

  53. @Odys

    Kto ustanawia prawo w tym kraju? Ty? Ja? Magia? RH+? Czy może pewne indywiduum o dziwacznym nazwisku „Dyscyplina Partyjna” pod naciskami sił, ktore nawet trudno wyliczyć? Kto egzekwuje prawo? Czy nie są to przypadkiem przekupne sądy i sponeryzowane / patologiczne organy ścigania, które wykonują rozkazy? Poza tym, znając polskie realia, szczepionki z funduszem byłyby drogie i nierefundowane (przynajmniej w całości), a pokątnie stawiałoby się stempelek zaszczepienia za skorzystanie z tańszej szczepionki – bez funduszu ubezpieczeniowego, za to z fuduszem lądującym w kieszeni chętnego lekarza.

    Kocham utopie, ale niestety się nie sprawdzają. Chyba że znasz praktyczne rozwiązanie powyższej zagwozdki?

    @ RH+
    Zapomniałam zapytać: Co to są „wymiatacze tkankowe”? Google milczą jak zaklęte.

    Komentarz - autor: iza — 23 sierpnia 2013 @ 21:02

  54. Prawo ustanawia władza a władzę wybierają ludzie… Skoro więc władza nie potrafi w naszym interesie tworzyć prawa to NALEŻY tę władzę zmienić… I to jest właśnie rola dla Pani, dla RH+, Magi (?) i mnie… To chyba logiczne? Skoro jesteśmy za tym żeby ludzie mieli swobodę w dokonywaniu wyboru to głosujmy na tych którzy o wolność (nie tylko w kwestii szczepionek) dopominają się od lat! Ci sami ludzie bowiem wiedzą doskonale że wolność może istnieć tylko w zestawieniu z BEZWZGLĘDNYM egzekwowaniem prawa i ściganiem przestępców (bo wolność to nie samowola!)… Dotychczasowi „lewodawcy” jak słusznie Pani zauważyła robią coś w zupełnie przeciwnym kierunku, więc powtarzam. NASZA w tym głowa żeby ich wyrzucić i wybrać sobie innych, bo w przeciwnym wypadku tak samo moje „pomysły” jak i Pani żale są bez sensu więc proszę mierzyć swoją miarką również siebie bo bez sensu jest Pani pretensja do mnie kiedy robi Pani dokładnie to samo 🙂 tj „marzy” o „zmuszeniu” systemu do współpracy na Pani warunkach i wyobrażeniu świata… „Znając realia” Pani pisze… To skoro zna Pani te realia tak dobrze to niech Pani nic nie pisze i nie narzeka bo jesteśmy zgodnie z tymi realiami skazani i kropka! Szczepionki drogie i nierefundowane Pani pisze… A refundowane to nie drogie? 🙂 Niby z czego są refundowane? Z powietrza czy pieniędzy? Więc albo ma Pani pretensje że coś jest drogie (wtedy nikt nie produkuje bo nikogo nie stać na kupno) albo… 😉 Ja nie darzę miłością żadnej utopii, wiem natomiast jedno… System gospodarczy czy ideologia która obecnie dość powszechnie obowiązuje na świecie była kiedyś „utopią”… I co? I już nie jest! Dla Pani to zagwozdka, dla mnie to po prostu cel do realizacji jak już społeczeństwo dojrzeje… Prawdopodobnie wtedy jak zacznie wymierać z powodu trucia, głodu i bezrobocia… Jeszcze nie czas jak widać po Pani kpiącym tonie, bo przecież „utopie” należy tylko „kochać” i się z nich śmiać (czyli z siebie)

    Komentarz - autor: Odys syn Laertesa — 23 sierpnia 2013 @ 21:36

  55. Co do krztuśca – trochę statystyki sprzed i po wprowadzeniu szczepień:
    Wpływ szczepień przeciwkrztuścowych na umieralność dzieci w Polsce

    Komentarz - autor: iza — 23 sierpnia 2013 @ 21:45

  56. @Odys

    Prawo ustanawia władza a władzę wybierają ludzie… Skoro więc władza nie potrafi w naszym interesie tworzyć prawa to NALEŻY tę władzę zmienić…

    Teoretycznie, tak.

    Skoro jesteśmy za tym żeby ludzie mieli swobodę w dokonywaniu wyboru to głosujmy na tych którzy o wolność (nie tylko w kwestii szczepionek) dopominają się od lat!

    Teoretycznie, prawda. W praktyce jednak wygląda to tak, że zanim ktoś dojdzie do władzy, opowiada się za wolnością, ustanowieniem „dobrego” prawa i egzekwowaniem go. Wszystko się zmienia, kiedy taki człowiek, czy grupa, dochodzi do władzy. Wcześniejsze deklaracje trafiają na śmietnik. Masz pomysł, jak nie dopuścić do kolejnej powtórki? Nie wspominając o tym, że kiedy przyjrzeć się historii, wyjątki się zdarzały – Juliusz Cezar, JFK, RFK, Księżna Diana, Hugo Chavez – wszyscy zostali zamordowani. Masz pomysł, jak nie dopuścić do kolejnej powtórki?

    Co do pozostałej części komentarza – chyba zupełnie mnie nie zrozumiałeś. W moim komentarzu nie było ani odrobiny kpiny. Myślę, że Chris Hedges trafia tu w sedno:

    Fragmenciki w moim zgrubnym tłumaczeniu:

    – Ciągle w to wierzysz?
    – W sensie egzystencjalnym – tak. W sensie praktycznym, chyba nie.

    … Skok od tego, co praktyczne, do tego, co moralne. Powinniśmy czynić dobro, przynajmniej w takim zakresie, w jakim jesteśmy w stanie, a potem niech się dzieje, co ma się dziać… Dla nas jest to przekonanie, że dobro przyciąga do siebie dobro, że bunt i opór są same w sobie moralnym imperatywem i chociaż doświadczenie wskazuje, że wszystko wokół zdaje się degenerować, w żaden sposób nie podważa to aktu oporu.

    [Dalej Hedges zarysowuje ideę odwróconego totalitaryzmu i podkreśla rolę korporacji, po czym mówi:]

    Nie możemy nawet używać słowa nadzieja, dopóki nie poznamy rzeczywistości i nie zaczniemy stawiać oporu temu, co rzeczywiście ma miejsce. Jeśli buntujemy się przeciw temu, co jest jedynie fantazją albo fikcją, wszystko, co robimy, jest daremne.

    Komentarz - autor: iza — 24 sierpnia 2013 @ 21:45

  57. @Magia – co do publikacji prof Majewskiej – jest ich dużo. Ja pisałem o wynikach badań, które prowadzi w klinice neurologii dziecięcej – tej pracy, za którą ją tu przysłali- konkretne wyniki na podstawie konkretnych badań. tych jak narazie nie ma.
    Nie twierdzisz, że wiesz, co robię, a czego nie? Cyt”Ten lekarz zdaje się wiedzieć, że ze szczepieniami wiąże się zagrożenie, ale nic nie robi w celu jego zminimalizowania lub wyelinowania.” – tu zdaję się piszesz coś innego.
    Już samo to, że pisze pod tym tematem, zamiast czytać sobie, jak większość art na pracownia4 świadczy o tym, że jednak coś robię. I naprawdę w życi mam to, co jedna, czy druga oszołomka o tym myśli. W necie każdy z nas jest super oczytany, odważny i pewny swego. A okazuje się że te światłe panie nie zdają sobie sprawy że w polskiej rzeczywistości szpitalnej są tylko 4 diety dla dziecka – cukrzycowa, biegunkowa, ogólna i zero.
    Pytasz, czy każdemu dziecku ze sraczkożygaczką robimy test na rota?
    Otóż tak, każdemu dziecku robimy test na rotavirusy w kale. Od okkoło 8 lat.
    @izo – za pieniądze podatników – za moje pieniądze (pracowałem zawodowo na 5 lat przed rozpoczęciem studiów, za pieniądze moich rodziców- płacą podatki regularnie). I nie jest łatwo mówić o odpowiedzialności za cudze zdrowie – nigdy, nawet po skończeniu studiów medycznych, a może dopiero po studiach zaczynasz wiedzieć, czym jest odpowiedzialność.

    Zdecydowałem się na napisanie komentarza pod tym art, by uświadomić wam, że to nie po stronie lekarza jest obowiązek podpisywania czegokolwiek. To po stronie rodziców leży ustawowy obowiązek zaszczepienia dziecka. I nie mam na to wpływu ani ja, ani nikt inny – prawo stanowią elity. Elity stanowią ponad prawem.
    Chciałem was uczulić, na to,że uchylanie się od szczepienia z powodu poglądów, czy wątpliwośći zawsze będzie się wiązać z niebezpieczeństwem narażenia na sanepidowskie nieprzyjemności. Ale przecież dziecko może być chore, może gorączkować, może przewlekle przebywać w innym miejscu (np. u babci). No i na końiec można się ratować chemią, by te przebrzydłe szczepionki łatwiej znieść.
    @iza – a inncyh źródeł, niż wójek google nie masz? wymiatacze tkankowe to potoczna nazwa dla całej grupy substancji chemicznych, które wymiatają z tkanek to wszystko co szkodliwe. Dużo tego…
    ale w googlach nie znajdziesz – polecam bibliotekę akademicką, albo wizytę u lekarza.
    Pisałaś że tylko swoje dzieci zabezpieczają – być może tylko. nie wiem, co robią w gabinecie inni, ja wiem, komu zalecam a komu nie zalecam.
    I jeszcze jedna smutna wiadomość nt. szczepień. NSA wyjaśniło, dlaczego SANEPID nie ma prawa naliczać kar za uchylanie się od szczepień – bo jedyną osoba która ma takie prawo to wojewoda. Jeśli karę naliczy wojewoda nawet nie będzie się gdzie od tego odwołać.
    Co do szczepienia pciw krztuścowi – tak.. niestety tu sanepid pokazał całą swoją klasę – szczepionki (co wiadomo od kilku co najmniej lat) sa wadliwe i nieskuteczne (ale już kupione). Ale szczepienie jest nadal obowiązkowe – nie poradzimy, a ryzykować zamknięcie gabinetu? to z czego żyć? z dobrego słowa matek, za nie szczepienie?

    Izo – co do świadomej zgody, czy decyzji – tutaj mam mocno ugruntowany pogląd – w dobie ogólnodostępnej informacji mówienie „bo ja nie wiem”, kiedy widzę po twoich wypowiedziach, że dobrze wiesz i ze masz ambicje, by uczyć fachu profesjonalistów – nie śmiesz zasłanianiem się argumentacją że nie każdy ma możliwość zrozumienia. Nie rozumiesz? Przyjdź zapytaj, a nie wypisujesz w internecie kalumnie pod adresem lekarzy.
    „Ilu rodziców ma wystarczającą wiedzę, żeby świadomie podjąć decyzję?”- wiedza to nie wzrost, czy rasa – można ją powiększyć.
    ” Kiedy oddaje się dziecko do szpitala, powierza się je opiece lekarskiej i pielęgniarskiej i to oni głównie odpowiadają w tym czasie za jego bezpieczeństwo i życie.”- głównie? a kto poza nimi odpowiada?
    „Lekarze z reguły nie konsultują z rodzicami terapii; do diaska, nie konsultują nawet diety szpitalnej!” – buhahaha już to widzę. „prosze pani, pani dziecko ma biegunkę, jaka powinniśmy zastosować wg pani dietę „zero”, cukrzycowa, ogólną, czy biegunkową? no, chyba że pani przyniesie z domu to może jeszcze chipsowo czekoladową.” Niezłe – w polskim szpitalu konsultacja w sprawie diety… ubawiłaś mnie…”
    „jest cała rzesza lekarzy, którzy z pełną świadomością przykładają rękę do ludobójstwa…” – no, ładnie pojechałaś dziewczyno. to twoja prywatna opinia, czy masz na to jakieś dowody? jesli masz dowody, zapraszam do prokuratury, jeśli nie masz dowodów, również zapraszam do prokuratury – bo to zniesławienie jest i to mocno poważnymi oskarżeniami….
    „Wręcz przeciwnie, dodaje się coraz więcej świństw i niemal NIKT z tych, których głos mógłby się liczyć, z lekarzami na czele, się tym praktykom nie sprzeciwia.” – jeśli myślisz, że raporty i pisma lekarzy pediatrów, wakcynologów, neonatologów, neurologów są ogólnodostępne w internecie, czy choćby BIP to naiwna jesteś. Pisma, jakie składamy do SANEPIDU są traktowane jak dokumentacja medyczna i nie znajdziesz po nich śladu w necie, czy prasie. Ale jak to z głupim, czego nie wie, to dopowie…
    „Bez zdecydowanego stanowiska lekarzy i ich opowiedzenia się po stronie pacjentów, a nie po stronie reżimu, nie widzę szans na jakąkolwiek poprawę.” – z tym stanowiskiem tez nie ma zbyt duzo szans. Europa przeżywa epidemię gruźlicy, wręcz pandemię gruźlicy i już są głosy w środowisku medycznym o tym, by w reszcie EU wprowadzić kalendarz szczepień wzorowany na RP. Więc za kilka lat nawet do Strasburga się nie bedziemy mogli odwołać przeciw przymusowi szczepień.
    „Może któryś z lekarzy, dotąd nieświadomy, bo “tego nie uczyli”, zastanowi się i zacznie szukać informacji?”- naprawdę wszystkich dookoła masz za głupszych od siebie? naprawdę myślisz, że nie uczyli? że wywalono całą toksykologię i neurologię z programu studiów?
    „Ale nie mogę się z Tobą zgodzić, kiedy mówisz: “Jedyne, co mogę wam powiedzieć to to, że odpowiedzialność za zdrowie i życie waszych dzieci ponosicie Wy. Tylko Wy. Nie państwo, nie pan lekarz, nie pani pielęgniarka „- nie musisz się zgadzać. Ja wiem, że zawodowo i moralnie ponoszę odpowiedzialność za decyzje, jakie podejmuję, jeśli coś jest poza moimi decyzjami – jest niezależne ode mnie – nie jest na moją odpowiedzialność – prawo rzymskie, . Do mnie należy decyzja – szczepić dziś, albo szczepić kiedy indziej. nie to, czy szczepić w ogóle. A co do odpowiedzialności za zycie i zdrowie cudzych dzieci – nie biorę, nie brałem i brał nie będę – mam swoje pociechy. Kedy się decydowałaś na poczęcie i urodzenie dziecka raczej nie pytałaś swojego lekarza, czy weźmie za to odpowiedzialność. Sami podejmowaliście decyzję o powielaniu się, więc czemu chcesz zrzucać odpowiedzialność za skutki swoich czynów na osoby trzecie? Bo masz wiedzę za małą, by…? Ale wystarczającą by wiedzieć, jak zrobić, jak wychować to już nie?

    Lekarze zalecający szczepienia obowiązkowe, konsultujący dietę szpitalną z rodzicami, ponoszący odpowiedzialność za zycie cudzych dzieci (zwłaszcza wtedy, gdy dziecko z rodzicami), za nieznane substancje zawarte w lekarstwach… Ocknij się dziewczyno, bo chyba straciłaś poczucie rzeczywistości.

    Ten formularz miał na celu ochronę rodziców i dzieci, ale przed czym? Jeśli lekarz nawet ci to podpisze i zaszczepi dziecko i dziecko umrze z powodu powikłan poszczepiennych, to lekarz i tak nie odpowiada – zgodnie z ustawą o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Chyba że udowodnisz mu błąd w sztuce w trakcie kwalifikacji do sczepienia lub w trakcie podawania szczepionki. Tak niestety jest. I nie bedzie odpowiadał za to sanepid, ani producent szczepionek. Dura lex, sed lex. I to właśnie jest chore – nie szczepienia, nie ich ilość, tylko odpowiedzialność za to, co się robi i do czego się zmusz innych. Ale to nie lekarze zmuszają.

    I zrozumcie w końcu – raz na zawsze.
    SZCZEPIENIA W TEJ FORMIE, JAKA NAM SIĘ FUNDUJE NIGDY NIE MIAŁY BYĆ BEZPIECZNE, SKUTECZNE BO NIE TEMU ONE SŁUŻĄ.

    Służą powolnej degradacji młodego pokolenia i jako takie spełniają swoją rolę. I nie zależy to od lekarzy, pielęgniarek, rodziców, czy pań z sanepidu – to ustalono dużo wyżej, niż sanepid – ten ma się tylko rozliczyć z ilości szczepionek i ilości wyszczepionych dzieci. Szczepionki sa po to, by nas powoli, regularnie eliminować. Wiecie o tym wy, wiedzą o tym lekarze (przynajmniej część) i wie o tym sanepid. I co? myślicie, że ten formulaż coś załatwi?

    Komentarz - autor: RH+ — 26 sierpnia 2013 @ 15:28

  58. Tytułem komentarza:

    RH+ napisał:

    – “jest cała rzesza lekarzy, którzy z pełną świadomością przykładają rękę do ludobójstwa…” – no, ładnie pojechałaś dziewczyno. to twoja prywatna opinia, czy masz na to jakieś dowody?

    – I zrozumcie w końcu – raz na zawsze. SZCZEPIENIA W TEJ FORMIE, JAKA NAM SIĘ FUNDUJE NIGDY NIE MIAŁY BYĆ BEZPIECZNE, SKUTECZNE BO NIE TEMU ONE SŁUŻĄ. Służą powolnej degradacji młodego pokolenia i jako takie spełniają swoją rolę. I nie zależy to od lekarzy, pielęgniarek, rodziców, czy pań z sanepidu – to ustalono dużo wyżej, niż sanepid – ten ma się tylko rozliczyć z ilości szczepionek i ilości wyszczepionych dzieci. Szczepionki sa po to, by nas powoli, regularnie eliminować. Wiecie o tym wy, wiedzą o tym lekarze (przynajmniej część) i wie o tym sanepid. I co? myślicie, że ten formulaż coś załatwi?

    – Ale szczepienie jest nadal obowiązkowe – nie poradzimy, a ryzykować zamknięcie gabinetu? to z czego żyć? z dobrego słowa matek, za nie szczepienie?

    Komentarz - autor: Kasia — 26 sierpnia 2013 @ 19:54

  59. Ja bym jeszcze dodał do tego komentarza:
    RH+: „prawo stanowią elity. Elity stanowią ponad prawem.” – „jesli masz dowody, zapraszam do prokuratury”

    Komentarz - autor: Damian — 26 sierpnia 2013 @ 21:44

  60. @RH+ Zgadzasz się na to, przykładasz do tego łapę (mówiąc kolokwialnie), nie jesteś czysty moralnie. Mam nadzieję, że chleb kupiony za pieniądze zarobione na krzywdzie ludzkiej jest smaczny.

    Komentarz - autor: iluminat — 26 sierpnia 2013 @ 23:55

  61. Konformizm na wszystkich płaszczyznach życia.
    Pycha czyli wyobrażenie o własnej nieomylności (szczególnie w środowisku naukowym).
    Ignorancja wynikająca z lenistwa umysłowego.
    Chciwość i zachłanność schowana pod płaszczykiem kariery we wszelkich przejawach działalności człowieka (nie tylko medycznej)
    Rutyna i niechęć do zmian.
    Strach przed konsekwencjami swoich czynów (oporu) – czyli przed karą lub społecznym i systemowym wykluczeniem.

    To z grubsza wszystkie „szare eminencje zakulisowo rządzące światem”. To te ludzkie wady (programy umysłowe) powodują, że taki system społeczno ekonomiczny bazujący na nich, raz wprawiony w ruch, będzie się, niczym perpetum mobile, sam podtrzymywał przy życiu, dopóki coś nie wytrąci go z tego stanu. To coś to wzrost świadomości, ale bolesny wzrost, szczególnie dla tych, których świadomość nie wyrosła ponad stan bycia mechaniczną maszyną reagującą na inne podobne maszyny w z góry dający się przewidzieć sposób. Nie ma sposobu natychmiastowej i bezbolesnej zmiany tego stanu. Świadomość każdego człowieka musi sama pokonać swoje bariery, dojrzeć i zrozumieć stan w którym się znajduje, a to może jeszcze trochę potrwać. Co w tym układzie możemy zrobić? Rozwijać w sobie zrozumienie siebie, innych oraz poszerzać swoją wiedzę w różnorodnych dziedzinach. Lokalizować wewnątrz siebie wszystkie negatywne cechy i konsekwentnie likwidować je rozwijając im przeciwne. Odważnie prezentować swoją postawę wobec obserwowanych negatywnych zjawisk i nie uczestniczyć w ich powielaniu. W powyższej dyskusji o szczepieniach widać, że wielu z Was podjęło ten trud:)

    Komentarz - autor: Ram — 27 sierpnia 2013 @ 00:32

  62. @ Kasia

    🙂 Też to zauważyłam. Ale potem palnęłam się w głowę – przecież z tym drugim żaden lekarz nie ma nic wspólnego. To przecież rodzice są odpowiedzialni za ową „degradację młodego pokolenia”! Chyba nie czytałaś uważnie. Ustalono to znacznie wyżej, lekarze, urzędy, sanepid jedynie wykonują polecenia (skąd my to znamy?), a za szczepienie odpowiadają rodzice. Ergo: Proponuję prokuratora nasłać na wszystkich rodziców szczepionych dzieci.

    Komentarz - autor: iza — 27 sierpnia 2013 @ 01:12

  63. @ RH+

    może dopiero po studiach zaczynasz wiedzieć, czym jest odpowiedzialność.

    Do tego, żeby wiedzieć, czym jest odpowiedzialność, nie potrzeba studiów. Potrzebny jest rozum i sumienie. Sporej części absolwentów studiów – różnych, nie tylko medycyny – brakuje któregoś z dwojga, a nierzadko obydwu.

    Ja wiem, że zawodowo i moralnie ponoszę odpowiedzialność za decyzje, jakie podejmuję […] A co do odpowiedzialności za zycie i zdrowie cudzych dzieci – nie biorę, nie brałem i brał nie będę

    Twoja logika, Twój wybór – dość swobodny chyba przy takiej logice.

    Komentarz - autor: iza — 27 sierpnia 2013 @ 01:40

  64. @iza

    „Chyba nie czytałaś uważnie”

    Iza, czytałam uważnie. Odniosłam się wyłącznie do ostatniego wpisu Rh+. Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: Kasia — 27 sierpnia 2013 @ 10:39

  65. A Wy dalej swoje… No, niech będzie, że jestem zly, bo jestem lekarzem i wskazuję Wam luki w myśleniu. Żyjcie w świecie ułudy, że zrzucicie (ktokolwiek, czyli „zrzucimy”) odpowiedzialność, jaką nałożyło na nas państwo na cudze barki. Nie, nie zrzucimy. Sam kilkakrotnie byłem na dywaniku w sanepidzie, tłumacząs się, dlaczego tak mało dzieci wyszczepiamy. To szczegół. Panie tego nie wiedzą i nie muszą.
    Od samego początku jednak próbuję Wam zwrócić uwagę ludzie – to, że lekarz nie podpisze takiego formularza i to wg obowiązującego w Polsce prawa nie daje Wam wolności co do wyboru „sczepić/nie szczepić”.
    Dlaczego?
    Bo wg ustawy o szczepieniach ochronnych te szczepienia są obowiązkowe. Obligatoryjne. NAKAZANE.
    Możecie się wyłamać i narazić się na ukaranie przez wojewodę (już nie sanepidu, oni też się uczą) karą grzywny. Niestety żaden formularz jaki podsuniecie do nie/podpisania lekarzowi nie zwalnia rodziców (tak, mnie też) od odpowiedzialności za uchylanie się od szczepień OBOWIĄZKOWYCH.
    @Izo – tak, zawodowo i moralnie ponosze odpowiedzialność za to, co robię pacjentowi (od badania, po terapię i profilaktykę) i z autopsji wiem, że do czasu, gdy odpowiadałem za pierdoły nie miałem pojęcia, czym tak naprawdę odpowiedzialność jest. Dopiero, gdy zobaczyłem, jak to jest, gdy umierają ludzie z powodu czyichś błędnych (lub prawidłowych) decyzji zdałem sobie sprawę z tego, co to jest odpowiedzialność za pacjenta, za zdrowie i zycie. I to nie jest odpowiedzialność przed prawem, czy rodziną pacjenta, tylko przed sobą samym, swoim sumieniem. I nie sądzę, by osoba która nigdy nie była obarczona ciężarem takiej odpowiedzialności była w stanie to zrozumieć.
    Co do mojej moralności i wyborów – wybrałem nie brać na siebie odpowiedzialności za cudze dzieci – nie podwożę do szkoły, nie zabieram na wakacje, nie pozwalam cudzym dzieciom sypiać w moim domu. Dlaczego? Bo po to są rodzice.
    Natomiast jeśli coś zalecam matce (od smecty na biegunkę, po biopsję nerki), ponoszę odpowiedzialność w pełni. Od początku do końca i nie unikam jej.
    Jeśli jednak matka chce obarczyć mnie odpowiedzialnością za coś, na co wpływu nie mam – wypisuję się z tego.
    „Ustalono to znacznie wyżej, lekarze, urzędy, sanepid jedynie wykonują polecenia (skąd my to znamy?), a za szczepienie odpowiadają rodzice.”- chyba źle się zrozumieliśmy – rodzic odpowiada za dopilnowanie, by dziecko zostało zaszczepione wg kalednarza szczepień. A skąd wy to znacie? nie mam pojęcia – pochwal się.
    „Twoja logika, Twój wybór – dość swobodny chyba przy takiej logice.”- musisz jeszcze trochę pożyć, by się przekonać, że nie zawsze jest wybór. A w pracy lekarza jest ich niewiele.
    „To przecież rodzice są odpowiedzialni za ową “degradację młodego pokolenia”!”- albo nadinterpretujesz, albo manipulujesz słowami. Bo z moich słów to nie wynika. Izo, nie wiem, jak Ciebie chowali rodzice, ale mnie wychowali w świadomości, że cokolwiek stanie się z moim dzieckiem – to jest moja sprawa, to jest konsekwencja moich decyzji. I takie jest moje zdanie. Jeśli dziecko idzie ćpać z kumplami- to nie wina równie głupich kumpli – to wina rodziców, jeśli dziewczyna idzie się prostytuować bo potrzebuje na buty – to nie wina tych, co płacą – to wina rodziców, bo nie wpoili zasad moralnych. Jeśli w końcu dziecko ma nadwagę bo zajada się sihitfoodem to też nie wina koncernów produkujących te śmieci – to wina rodziców, bo nie wytłumaczyli dzieciakowi, jak to szkodzi. Bo to na rodzicach spoczywa odpowiedzialność za ich dzieci. I ja tę odpowiedzialność biorę i brałem odkąd stałem się ojcem.
    Poza tym Izo – manipulujesz moimi słowami, wycinasz części zdań i potem je komentujesz jako moje słowa – nie ładnie. To raczej dobrej opini antyszczepionkowym oszołomom nie robi.

    @illuminat – chleb wypieczony z mąki zmielonej z ziarna, który sam zebrałem smakuje wyśmienicie. tego, co go pieką w piekarniach nie kupuję – bo ponoszę odpowiedzialność za zdrowie swoje i moich dzieci.
    Co do przykładania łapy – gdybym przykładał do tego łapę i godził sie na to, nie wchodziłbym na tę stronę, by komentować pomysły które mają dać złudne poczucie bezpieczeństwa. Tylko uśmiechał się i czekał, aż pierwsza mama przyjdzie z takim pisemkiem. Ale to fałszywe bezpieczeństwo – a to gorsze, niż świadomość zagrożenia.

    Poza tym zamiast nagabywać lekarza, by wziął na siebie odpowiedzialność za to, co ustawodawca chce zrobić waszemu dziecku, miejcie trochę oleju w głowie i właśnie jego zapytajcie, co najlepiej zrobić, by ta chlerna rtęć nie chciała się wchłaniać. co zrobić, by te wszystkie substancje usunąć z organizmu, zanim zrobią z niego sieczkę. Czasem sposobem na walkę jest uniknięcie walki i spokojne obchodzenie ich planu. Na każdą tezę jest antyteza na każdą koncepcję antykoncepcja. I tylko od waszego wyboru lekarza zależy to, czy wam lekarz pomoże, czy nie. Jeśli wasz nie chce wam pomóc – zapraszam do siebie. U mnie nie czeka się w kolejce, nie zamyka się drzwi pacjentowi przed nosem i mówi się matkom, co mają robić w razie „obowiązkowych szczepień ochronnych”.

    I jeszcze raz na zakończenie- do wszystkich tutaj wylewających na moją głowę pomyje pomylone ze słowami.
    Nie jestem przeciw Wam (choć jestem lekarzem), jestem przeciw szczepieniom (ale też nie wszystkim), jestem przeciw odbieraniu ludziom prawa do decyzji o własnym zdrowiu i życiu. Ale niestety taki formularz w aktualnym stanie prawnym nic nie da (niestety) matce uchylającej się od obowiazku szczepień.
    Chcecie wsparcia środowiska lekarskiego, ale zamiast prowadzić z lekarzami dialog, który może przynieść jakiś relatywny skutek wolicie stroszyć pierze i atakować. To, że wasz lekarz nie powiedział wam o sposobach minimalizowania skutków konserwantów szczepionek – nie moja wina. Ja was uświadomiłem, że coś takiego jest możliwe. Więc chyba wynika z tego jasno – mówię to również matkom swoich małych pacjentów.
    Rozumiem Waszą złość i frustrację – przeżywałem to samo. Też atakowałem wszystkich wokół, którzy mówili, że to nie do końca tak z tym „szczepienia złe”. Bo szczepienia same w sobie nie są złe – tylko sposób ich prowadzenia.
    Cynicznie piszecie „skąd to znamy”, gdy piszę Wam to, co już wiecie – ustawę o szczepieniach uchwalił nierząd, bez porozumienia ze środowiskiem lekarskim, mikrobiologicznym i farmaceutycznym. Ale to nie argument, prawda? Lekarz powinien sam stanąć przeciw systemowi i próbować go obalać (mimo, ze wie, ze może go po prostu obejść).

    Obudźcie się ludzie- atakujecie lekarzy i chcecie ich pomocy przy rozwiązaniu tego pasztetu, jaki upiekł nam nasz ustawodawca. A najlepiej żeby tego kukułczego zbuka podrzucić komuś innemu, samemu umywać ręce.
    A co powiecie na projekt NRL, by pozwolić matkom decydować o szczepieniach, ale z zastrzeżeniem, że jeśli dziecko zapadnie na chorobę na którą zalecono szczepionkę, to koszty leczenia ponosza rodzice? (ja byłem przeciwny…)

    „Powinniśmy czynić dobro, przynajmniej w takim zakresie, w jakim jesteśmy w stanie, a potem niech się dzieje, co ma się dziać…” – to właśnie robię – jako lekarz w gabinecie, jako ojciec w domu i jako internauta na tym forum. W takim zakresie, w jakim jestem w stanie.

    Komentarz - autor: RH+ — 27 sierpnia 2013 @ 13:59

  66. RH+ ciekawe komentarze i argumenty. zaprosileś do swojego gabinetu, czy jest możliwość podania jakichś namiarów? na maila? jeżeli tak, proszę się odezwać – lukprz (at) interia.pl

    Komentarz - autor: ... — 27 sierpnia 2013 @ 16:58

  67. @ RH+

    Europa przeżywa epidemię gruźlicy, wręcz pandemię gruźlicy i już są głosy w środowisku medycznym o tym, by w reszcie EU wprowadzić kalendarz szczepień wzorowany na RP

    Masz jakieś dane na ten temat? Bo według tych danych (na moje oko pokrywających się z WHO), przynajmniej do 2011 roku sytuacja wygląda raczej odwrotnie:


    (interaktywna strona, można sobie wybierać kraje do porównania)

    Statystyka WHO za rok 2011:
    Przy 23 przypadkach TB na 100 000 osób w Polsce, wyższe występowanie TB w Europie znajdziemy w krajach byłego ZSRR, Bułgarii, Bośni i Hercegowinie, Turcji, Portugalii. Niższe współczynniki:

    Hungary 18
    Croatia 17
    Egypt 17
    Montenegro 17
    Serbia 16
    Spain 15
    UK &Ireland 14
    Albania 13
    Slovenia 9.3
    Malta 9.1
    Belgium 8.1
    Finland 7.5
    Ireland 7.5
    Slovakia 7.2
    Netherlands 6.8
    Sweden 6.8
    Denmark 6.5
    Norway 6.1
    Czech Republic 6
    Andorra 5.9
    Israel 5.8
    Iceland 4.8
    Switzerland 4.8
    Germany 4.5
    France 4.3
    Cyprus 4
    Greece 3.8
    Austria 3.7
    Monaco 3.2
    Italy 2.8
    San Marino 1.4
    Luxembourg <1

    Komentarz - autor: iza — 27 sierpnia 2013 @ 17:48

  68. @ RH+

    A Wy dalej swoje…

    Trudno się z Tobą rozmawia, ale to dobrze, bo z trudnych rozmów najwięcej można się nauczyć.
    Rozwinięcie – później, jak złapię trochę czasu.

    Komentarz - autor: iza — 27 sierpnia 2013 @ 17:57

  69. @RH+

    „Bo wg ustawy o szczepieniach ochronnych te szczepienia są obowiązkowe. Obligatoryjne. NAKAZANE”.

    Nakazane? Potrafisz wskazać podstawę prawną tego nakazu? Ustawa to jedno, obowiązek obywatelski to drugie, obowiązek w sensie prawnym to trzecie, itd. Nie jest tak łatwo, jak Ci się wydaje (na szczęście)

    „Możecie się wyłamać i narazić się na ukaranie przez wojewodę (już nie sanepidu, oni też się uczą) karą grzywny”.

    Tak, wojewodę… Nie słyszałem jeszcze o takim przypadku, ciekawe który wojewoda strzeli sobie pierwszy w stopę? Jeżeli ma choćby dwa sprawnie funkcjonujące neurony, zastanowi się przed wzięciem odpowiedzialności za taką decyzję i przed podpisaniem się, z imienia i nazwiska, pod takim nakazem. Niech coś się tylko stanie zaszczepionemu na siłę dziecku, co często się zdarza, to ma jednym słowem pozamiatane na amen.

    „Niestety żaden formularz jaki podsuniecie do nie/podpisania lekarzowi nie zwalnia rodziców (tak, mnie też) od odpowiedzialności za uchylanie się od szczepień OBOWIĄZKOWYCH.”

    Moim OBOWIĄZKIEM, jako rodzica, jest zapewnienie swoim dzieciom bezpieczeństwa i tyle w tym temacie jak sądzę. Może tyle, że jeszcze raz powtórzę, podaj podstawę prawną tego obowiązku.

    „niestety taki formularz w aktualnym stanie prawnym nic nie da (niestety) matce uchylającej się od obowiazku szczepień.”

    Tutaj, no wiesz, nie rozpędzaj się tak, skąd ta pewność? Możesz powiedzieć rodzicowi, że nie podpiszesz takiego oświadczenia, kiedy przyniesie Ci go do gabinetu, ale sprawa się troszkę skomplikuje, kiedy takie oświadczenie przyjdzie pocztą za potwierdzeniem odbioru… To już jest coś, w sensie prawnym oczywiście, nie podpisałeś = zająłeś takie a nie inne stanowisko.

    „Chcecie wsparcia środowiska lekarskiego, ale zamiast prowadzić z lekarzami dialog, który może przynieść jakiś relatywny skutek wolicie stroszyć pierze i atakować.”

    Jeżeli chcesz otwartej dyskusji, porzuć tą retorykę bycia „atakowanym” i skup się na problemie. Oczywiście, że chcemy wsparcia środowiska lekarskiego, tak jak środowisko lekarskie potrzebuje wsparcia społeczeństwa. Rodzice zastraszani i niedoinformowani, dzieci narażane na śmiertelne niebezpieczeństwo, w szpitalach bida aż piszczy, lekarze i pielęgniarki dostają marne grosze za swoją pracę… a w tym samym czasie Big Pharma zbija fortunę.

    Z jakiegoś powodu przyszło nam żyć w takim, a nie innym środowisku,w którym my i nasze dzieci jesteśmy narażeni na śmiertelne choroby i cierpienie. Być może Matka Natura chce nam w ten sposób coś pokazać, czegoś nauczyć, a może najzwyczajniej dąży do tego żeby się nas pozbyć. Powierzanie odpowiedzialności za nasze zdrowie krwiożerczym koncernom farmaceutycznym, przekupnym rządom i bezdusznym urzędom jest czystym szaleństwem, niedostrzeganie konsekwencji tego wyboru to w linii prostej – samobójstwo.

    Komentarz - autor: koliber — 28 sierpnia 2013 @ 08:13

  70. @iza – co do danych. Nie mogę się z nimi zgodzić – mimo, że publikowane przez WHO. Dlaczego nie mogę się z nimi zgodzić? Bo brane są statystyki z systemu opieki zdrowotnej, czyli dotyczą tylko ludzi objętych tym systemem (nie każdy jest, w RP również). Łatwiej mi uwierzyć w dane podawane przez pulmonologów i PTP, niż WHO (wszak to WHO stoi za tymi pomysłami, jak dobrze ludzi truć). Poza tym, cytując jednego z warszawskich pediatrów- „WHO jest dla krajów 3. świata, w Polsce radzę opierać się na danych i wytycznych publikowanych przez towarzystwa specjalistyczne.”
    @koliber –
    art. 17 ust. 10 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. Nr 234, poz. 1570, z 2009 r. Nr 76, poz. 641 oraz z 2010 r. Nr 107, poz. 679 i Nr 257, poz. 1723).
    to jeśli chodzi o podstawę prawną.

    „Jeżeli ma choćby dwa sprawnie funkcjonujące neurony, zastanowi się przed wzięciem odpowiedzialności za taką decyzję i przed podpisaniem się, z imienia i nazwiska, pod takim nakazem.”- jakim nakazem? Nakazem jest ustawa i późniejsze rozp. regulujące sprawy nie zawarte w ustawie
    jeśli chodzi o „nakaz” wojewody – nie musi niczego nakazywać. On jest od karania. I jeśli nie słyszałeś o takim przypadku to tylko dlatego, że NSA podało podstawę prawną dopiero w ostatnich miesiącach (nie jestem w stanie w tej chwili podać dokładnie sygn. akt sprawy, ale wszystko się znajdzie- iza jest w tym świetna :))

    “niestety taki formularz w aktualnym stanie prawnym nic nie da (niestety) matce uchylającej się od obowiazku szczepień.”

    „Tutaj, no wiesz, nie rozpędzaj się tak, skąd ta pewność? – ze znajomości prawa medycznego (które nie tylko nakłada na lekarzy obowiązki, ale również ma na celu ochronę lekarzy), ponad to art. 50 ustawy o przeciwdziałaniu i zwalczaniu zakażeń

    Możesz powiedzieć rodzicowi, że nie podpiszesz takiego oświadczenia, kiedy przyniesie Ci go do gabinetu, ale sprawa się troszkę skomplikuje, kiedy takie oświadczenie przyjdzie pocztą za potwierdzeniem odbioru…To już jest coś, w sensie prawnym oczywiście, – coś, czyli wysłane pismo za potwierdzeniem odbioru, ale nadal z punktu widzenia prawa nie daje to powodów do uchylania się od szczepień

    nie podpisałeś = zająłeś takie a nie inne stanowisko.”- w jaki sposób się skomplikuje? Odbierze, przeczyta i wyśle matce wezwanie na szczepienie. I zajmie stanowisko narzucone z góry przez ustawę (nr masz w początku kom). Nawet jeśli przyjdzie pocztą za potwierdzeniem odbioru – niczego to nie zmienia. System został zrobiony tak, by nie można było z nim walczyć. Poza tym po raz kolejny pytam – chodzi wam o to, by narobić trochę stresu lekarzowi (który za stan prawny nie odpowiada), bo prawnych i finansowych konsekwencji to nie spowoduje, czy o to, by ochronić swoje dzieci? Jeśli o to drugie – starajcie się współpracować z lekarzami (choć, przyznam, nie z każdym się da), bo medycyna nawet na rtęć w wodzie ma sposoby, na rtęć w ustroju też (jeśli nie minął zbyt długi czas od wchłonięcia)

    „Moim OBOWIĄZKIEM, jako rodzica, jest zapewnienie swoim dzieciom bezpieczeństwa i tyle w tym temacie jak sądzę. Może tyle, że jeszcze raz powtórzę, podaj podstawę prawną tego obowiązku.” To zapytam tak przewrotnie – a niby dlaczego mam ci cokolwiek podawać? Wszystko można znaleźć w necie, w dziennikach ustaw, w rozp. ministrów.
    a tak poważnie – mnie tego nie musisz tłumaczyć. Nie zapominaj jeszcze, ze jako obywatel RP masz obowiązek stosowania się do aktualnego prawa obowiązującego na terenie RP. Jesteś też opiekunem prawnym a to znaczy, że jako taki masz obowiązek dopilnowania, by twoja pociecha przestrzegała prawa obowiązującego na terenie RP. Jesteś też opiekunem ustawowym (ustawa o ochronie zdrowia) czyli osobą bezpośrednio odpowiedzialną za to, jak jest realizowana w stosunku do twojego dziecka opieka medyczna, profilaktyka itd.

    A moim obowiązkiem jako lekarza medycyny jest nieść pomoc medyczną swoim pacjentom w takim zakresie, jaki przewiduje polskie prawo. A ono przewiduje karę grzywny za niewykonanie szczepień ochronnych, jak i za uchylanie się od nich. Jeśli ktoś z Was ma wątpliwości, co wybierze lekarz – grzywna dla mamy, lub grzywna dla lekarza – to życzę mu skutecznego przyklejenia się do rzeczywistości, bo właśnie zaczął od niej odstawać.

    Poza tym – nie piszę tych komentarzy, by dyskutować nad czymś, co nie jest przedmiotem dyskusji (suche akty prawne nie podlegają dyskusji), nie po to, by chwalić szczepienia, czy je ganić (szczepienie nie ma moralności, nie może być złe, nie może być dobre – to rzecz w końcu), nawet nie po to, by przekonać Was, że walka jest przegrana (bo sam w to nie wierzę). Piszę tutaj, by pokazać luki w myśleniu, pułapki ukryte w sposobie, ale też by pokazać Wam, że są sposoby, by uniknąć złych konsekwencji szczepień, zmniejszyć ilość odczynów poszczepiennych, zmniejszyć same odczyny.
    I jeszcze jedno – nieznajomość prawa (czyli podstawy prawnej) nie zwalnia od przestrzegania go. I nie chodzi o to, że jestem (bo nie jestem) cerberem piekielnym na straży prawa. Osobiście rybka mi, czy nałożą na Was karę grzywny, czy opieka społeczna będzie miała kolejną podstawę do odebrania praw rodzicielskich – nie dotyczy mnie to osobiście, tak, jak nie dotyczy Was moje życie. Chodzi mi o wskazanie, że pewnych rzeczy w ten sposób się zrobić nie da.

    Z resztą – niech ktoś z Was spróbuje i zobaczy, co się stanie dalej.
    Powodzenia.

    Komentarz - autor: RH+ — 29 sierpnia 2013 @ 14:38

  71. @ RH+

    @iza – co do danych. Nie mogę się z nimi zgodzić – mimo, że publikowane przez WHO. Dlaczego nie mogę się z nimi zgodzić? Bo brane są statystyki z systemu opieki zdrowotnej, czyli dotyczą tylko ludzi objętych tym systemem (nie każdy jest, w RP również). Łatwiej mi uwierzyć w dane podawane przez pulmonologów i PTP, niż WHO (wszak to WHO stoi za tymi pomysłami, jak dobrze ludzi truć). Poza tym, cytując jednego z warszawskich pediatrów- “WHO jest dla krajów 3. świata, w Polsce radzę opierać się na danych i wytycznych publikowanych przez towarzystwa specjalistyczne.”

    Hmmm… o ile wiem, to w Europie Zachodniej wszyscy, lub prawie wszyscy są objęci. Poza tym WHO, jak sam się chyba zgadzasz, podkręcałoby dane raczej w kierunku konieczności wzmożenia szczepień, czyż nie? Ale niech Ci będzie. Powiedz w takim razie, co zrobić z tym fantem, a raczej fantami (przepraszam, będzie po angielsku).

    Przegl Epidemiol. 2000;54(1-2):9-24.
    Tuberculosis in Poland and the world at the beginning of the third millennium
    Szczuka I.
    Zakład Epidemiologii i Organizacji Walki z Gruźlica, Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc.
    Dotyczy roku 1998

    CONCLUSIONS:
    In recent years incidence of TB in Poland decreased. The incidence of tuberculosis in Poland was about 2 times higher than the average for E.U. countries, but lower than in other Eastern European countries. The distance between Poland and countries with lowest incidence is estimated at 25-30 years.

    Tuberculosis in Poland in 2005
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17956050
    Szczuka I.
    Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc, Zakład Epidemiologii i Organizacji Walki z Gruźlica.

    In last decade decrease incidence of TB has continued. The incidence of tuberculosis in Poland was about two times higher than mean incidence for enlarge European Union. The distance between Poland and EU countries with lowest incidence TB is estimated 20-25 years.

    Polish study: No historical benefit in vaccines
    W artykule autor powołuje się na to, pewnie znane Ci, badanie:
    Neurologic adverse events following vaccination; Progress in Health Sciences; Sienkiewicz D., Kulak W., Okurowska-Zawada B., Paszko-Patej G. [PDF]

    http://www.cdc.gov/tb/publications/factsheets/drtb/xdrtb.htm
    [CDC – Centers for Disease Control and Prevention, USA, szczepienia p/gruźlicy nieobowiązkowe, niezalecane]

    Can the TB vaccine (BCG) help prevent XDR TB?

    The TB vaccine is called Bacille Calmette-Guérin (BCG), and it is used in many countries to prevent severe forms of TB in children. However, BCG is not generally recommended in the United States because it has limited effectiveness for preventing the most common forms of TB and in preventing TB in adults. The effect of BCG against XDR TB would likely be similar to the effect on drug-susceptible TB.

    How many cases of XDR TB have been reported in the United States?
    In the United States, 63 cases of XDR TB have been reported between 1993 and 2011*.
    *The National Tuberculosis Surveillance System (NTSS) 1993-2011.

    How many cases of tuberculosis (TB) were reported in the United States in 2011?
    A total of 10,528 TB cases (a rate of 3.4 cases per 100,000 persons) were reported in the United States in 2011. Both the number of TB cases reported and the case rate decreased; this represents a 5.8% and 6.4% decline, respectively, compared to 2010. The number of reported TB cases in 2011 was the lowest recorded since national reporting began in 1953.

    Is the rate of TB declining in the United States?
    Yes. Since the 1992 TB resurgence peak in the United States, the number of TB cases reported annually has decreased.

    BCG Vaccine
    Introduction
    BCG, or bacille Calmette-Guerin, is a vaccine for tuberculosis (TB) disease. Many foreign-born persons have been BCG-vaccinated. BCG is used in many countries with a high prevalence of TB to prevent childhood tuberculous meningitis and miliary disease. However, BCG is not generally recommended for use in the United States because of the low risk of infection with Mycobacterium tuberculosis, the variable effectiveness of the vaccine against adult pulmonary TB, and the vaccine’s potential interference with tuberculin skin test reactivity. The BCG vaccine should be considered only for very select persons who meet specific criteria and in consultation with a TB expert.
    Recommendations
    Children. BCG vaccination should only be considered for children who have a negative tuberculin skin test and who are continually exposed, and cannot be separated from, adults who
    • Are untreated or ineffectively treated for TB disease (if the child cannot be given long-term treatment for infection); or
    • Have TB caused by strains resistant to isoniazid and rifampin.
    Health Care Workers. BCG vaccination of health care workers should be considered on an individual basis in settings in which
    • A high percentage of TB patients are infected with M. tuberculosis strains resistant to both isoniazid and rifampin;
    • There is ongoing transmission of such drug-resistant M. tuberculosis strains to health care workers and subsequent infection is likely; or
    • Comprehensive TB infection-control precautions have been implemented, but have not been successful.
    Health care workers considered for BCG vaccination should be counseled regarding the risks and benefits associated with both BCG vaccination and treatment of Latent TB Infection (LTBI).

    Jeśli pozwolisz, wróćmy jeszcze do danych WHO. Wszystko jedno, jak wybiórcze czy sfałszowane są te dane, jeśli przejdziesz się po tabeli (niestety, wybierając kraj po kraju na piechotę) na tej stronie:
    http://www.bcgatlas.org/
    zapewne podobnie jak ja zauważysz pewną zbieżność: ilość zachorowań jest negatywnie skorelowana zarówno ze szczepieniami jak i z zamożnością społeczeństwa. Im zamożniejsze (generalnie), ty mniej przypadków TB, oraz im dawniej zaprzestano szczepień (o ile w ogóle kiedykolwiek obowiązywały), tym mniej TB. Mylę się?

    Zastanawiam się nad jeszcze jedną kwestią, może masz na ten temat jakieś dane, albo wiesz, gdzie ich poszukać. Otóż czy nie jest przypadkiem tak, że szczepienia BCG zwiększają występowanie zakażeń szczepami M/XDR TB i generalnie ich występowanie w danej populacji? Na taką możliwość wskazywałyby wyrywkowe dane, na jakie się natknęłam, ale oczywiście za mało wiem, żeby wyciągać taki wniosek.

    No i na koniec dobra nowa-stara wiadomość: witamina C zabija prątki gruźlicy, nawet te oporne. Mainstreamowa medycyna jest na etapie badań laboratoryjnych i pewnie będzie się ociągać z postępami, ale mamy przynajmniej pierwszy krok. Zob. np.

    http://www.the-scientist.com/?articles.view/articleNo/35647/title/Vitamin-C-Slays-TB-Bacteria/

    The researchers then demonstrated that at a certain concentration, vitamin C could sterilize cultures within just a few weeks. It had the same effect on drug resistant strains and extensively-drug-resistant strains. “If you start with about 10 million cells, after 3 weeks [of vitamin C treatment] there is nothing left in your culture,” said Vilcheze. “It kills everything.” Concentrations had to be much higher to achieve that same effect in other pathogens, however, so M. tuberculosis is uniquely susceptible.

    Komentarz - autor: iza — 29 sierpnia 2013 @ 22:39

  72. @ RH+
    Było merytorycznie i naukowo o szczepieniach, teraz bardziej prywatnie. Piszesz:

    Poza tym – nie piszę tych komentarzy, by dyskutować nad czymś, co nie jest przedmiotem dyskusji (suche akty prawne nie podlegają dyskusji), nie po to, by chwalić szczepienia, czy je ganić (szczepienie nie ma moralności, nie może być złe, nie może być dobre – to rzecz w końcu), nawet nie po to, by przekonać Was, że walka jest przegrana (bo sam w to nie wierzę). Piszę tutaj, by pokazać luki w myśleniu, pułapki ukryte w sposobie, ale też by pokazać Wam, że są sposoby, by uniknąć złych konsekwencji szczepień, zmniejszyć ilość odczynów poszczepiennych, zmniejszyć same odczyny.

    Czy jesteś pewien, że w Twoim myśleniu nie ma i nie może być luk? Bo parę niekonsekwencji już się pojawiło. Jedną z nich w cytacie powyżej. Twierdzisz, że rozmawiasz z nami, żeby nas przekonać, że są sposoby na złagodzenie, czy też uniknięcie (w to bym do końca nie wierzyła, a przynajmniej nie generalizowała) powikłań, a nie dlatego, żeby dyskutować zasadność szczepień, ich szkodliwość bądź nieszkodliwość. A tymczasem najwięcej energii (albo nacisku) kładziesz w swoich komentarzach na, primo, obronę lekarzy (a dokładniej, na wyłączenie ich z tego problemu), secundo, zniechęcenie nas do korzystania z formularza czy jakichkolwiek prób uchylania się od obowiązku szcepień bądź wyrażania publicznie naszego nimi obrzydzenia – także czynami. Taka jest moja obserwacja, może błędna.

    Widzisz, najprawdopodobniej masz większą wiedzę od nas w kwestii samej medycyny, jej praktykowania w Polsce, związanego z nią prawodawstwa, i pewnie też praktycznych aspektów tegoż. Czy jest to wiedza pełna? Wątpię, bo takiej ze świecą szukać. Nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia opowieść o pieczeniu chleba z własnej mąki dla swoich dzieci (nawet jeśli jest bezglutenowy, czego nie nadmieniłeś, więc nie mam podstaw tego zakładać). Wiesz albo nie wiesz, ale spora część z nas jedzie na ketonach, a do glukozy generalnie mamy wstręt. Choćby dlatego – ale zdecydowanie nie tylko dlatego – że rak ją uwielbia i bez niej zdycha. Uzależniasz swoje dzieci – Twój wybór, nic mi do tego. Ale jest to już jakaś wskazówka.

    To co, podzielisz się z Czytelnikami szczegółami na temat owych sposobów minimalizowania zniszczeń? A przy okazji, czy pacjent ma prawo przynieść do gabinetu lekarza swoją szczepionkę, na przykład innej firmy niż oferowana w przychodni/szpitalu? Albo wziąć szczepionkę od lekarza i zobowiązać się do podania jej dziecku samodzielnie, w domu, gdzie dziecko czuje się bezpiecznie?

    Komentarz - autor: iza — 30 sierpnia 2013 @ 00:23

  73. Największym problemem uniemożliwiającym zmiany w myśleniu o tym co dobre, a co złe w dotychczasowym podejściu do leczenia jest uzależnienie ludzi od oficjalnej medycyny wynikające z niemalże bezgranicznego zaufania w jej moc i wiedzę. W przypadku szczepień to, że wielu ludzi (w tym lekarzy) ma świadomość ich nieskuteczności czy wręcz szkodliwości niewiele zmienia.

    W kraju lekomanów, jakim jest Polska, gdzie prawdziwa wiedza o przyczynach chorób i możliwości ich leczenia jest zerowa, to wieść gminna przekazuje z ust do ust nazwiska lekarzy, których recepty są gęsto zapisane – bo wtedy są dobrzy. W kraju gdzie z byle przeziębieniem biega się do lekarza i łyka antybiotyki, które dla świętego spokoju przepisują (nie bez nacisków samych pacjentów) lekarze. W kraju gdzie przeciętny Kowalski idąc do apteki z wielką estymą zwraca się do farmaceutki per pani magister bo święcie wierzy, że posiadła ona wiedzę tajemną, od której zależy jego zdrowie i życie. W takiej rzeczywistości niemożliwym jest natychmiastowe uświadomienie wszystkim nieskuteczności czy wręcz szkodliwości działań nie skupionych na indywidualnym przypadku Istoty ludzkiej, a traktujących wszystkie przypadki rutynowo.

    Tenże Kowalski od kołyski przyzwyczajany jest do nieponoszenia odpowiedzialności za swoje zdrowie i zrzucania jej na barki innych (służby zdrowia). Czy inaczej jest w systemie edukacji? Nieskutecznemu nauczaniu winni są nauczyciele. Nieskuteczne rządy – winni rządzący, bo ja Kowalski oddałem na nich swój głos i moja rola tu skończyła się. Teraz będę wymagał nie dając od siebie nic bo to oni są odpowiedzialni.

    A skąd się biorą ci wszyscy nieskuteczni i tworzący bezmyślnie nieskuteczne prawo, przepisy, rozporządzenia? Czy przychodzą znikąd? Nie, wyrastają w tych samych kulturowych uwarunkowaniach i podobnie myślą. To tacy sami Kowalscy jak wszyscy inni. To zabawne widzieć jak Kowalski żąda od innego Kowalskiego by zapewnił mu zdrowie, wykształcenie, cywilizacyjny postęp i dobrobyt kiedy wszystko to zależy tylko od niego. Właściwie to smutne jak się patrzy na obecny stan ludzkości. Gdyby każdy czuł związek z całością i wiedział, że jest ważnym elementem tej całości, odpowiedzialnie współpracował z innymi w wymiarze odpowiednim dla siebie. Gdyby tylko wiedział, że dobro całości jest sumą dóbr jej elementów i dopóki choć jeden element tej całości nie jest szczęśliwy to i całość taka nie będzie, być może zrozumiałby wtedy, że nie można być szczęśliwą wyspą wśród morza niegodziwości i nieszczęścia.

    Egoizm to takie właśnie złudzenie szczęśliwej wyspy (np. rodziny), wokół której choćby głód, choroby, bieda. To pewność, że mnie to nie dotyczy, nie dotknie, nie wytrąci ze stanu sytego spokoju. Dotyczy jak najbardziej o czym każdy tak myślący w końcu się przekona. Ciągła oddolna presja na system może go w końcu zmienić, ruszyć z posad. Choć ma on olbrzymią bezwładność, to jednak narastająca siła nacisku w końcu go poruszy. W tym cała nadzieja i wiara. Wzajemna wymiana wiedzy i współpraca jest tego elementem. Wytykanie sobie luk w myśleniu do niczego nie prowadzi, to marnowanie energii i rozpraszanie siły nacisku na system. Ortodoksyjna medycyna, która rzuca wszystkie siły i środki by zniszczyć siedlisko istniejącej (rak – radio i chemioterapia) czy potencjalnej (szczepienia obowiązkowe) choroby nie patrząc na to, że niszczy tym samym zdrowe tkanki organizmu musi odejść. Jednak by odeszła potrzebne jest doświadczenie i wiedza zdobyta na jego bazie. To proces jak każdy inny. Można rzec drobnymi kroczkami wznosimy naszą świadomość i zrozumienie na wyższy poziom, nowy paradygmat postępowania.

    Komentarz - autor: Ram — 30 sierpnia 2013 @ 11:56

  74. @Ram – popieram, podpisuję się wszystkimi rękoma i nogami. Podziw i szacunek – pierwszy konstruktywnych, choć niekonkretny, komentarz pod tym art.
    Dużo miłości i ciepła (od i do Ciebie).

    @iza – co do wiedzy całościowej – nie szukaj nawet ze świecą – jeden jest tylko co wie wszystko, ale to pierwotny poruszyciel, trudno czekać jego odpowiedzi.
    Co do „a dokładniej, na wyłączenie ich z tego problemu” – niestety nawet gdyby wszyscy lekarze chcieli się z tego problemu wymiksować – nie ma takiej szansy – to lekarze są w tym po uszy (możesz dodać „umoczeni”, ja bym powiedział „usmarowani i się nie wyliżą, nie w niedalekiej przyszłości”), bardziej, niż rodzice zaszczepionych dzieci. Nie chodzi o ich obronę – tylko o jasne powiedzenie- co lekarz może, czego nie może, czego mu nie wolno a co musi (albo przestanie być lekarzem). Raczej o zwrócenie Waszej/Twojej uwagi na to, że to nie lekarze są źródłem problemu.
    Nie potrafię zrozumieć, czemu nie macie żalu/pretensji/wrogości do pielęgniarek – przeca to One trzymają strzykawkę. Ale czy ważne, kto jest właścicielem dłoni kata? Czy ważne jest to, kto wydaje wyrok? Kat może się nie zgodzić na wymierzenie kary, ale wtedy znajdzie się inny (najgłupsze tłumaczenie z możliwych, prawda? Nie mniej jednak nie zmienia sytuacji samego skazanego, prawda? A to o niego chodzi.)
    „zniechęcenie nas do korzystania z formularza” – nie chodzi o zniechęcenie. Po przeczytaniu tego steku u góry można odnieść wrażenie, że formularz wszystko załatwi. Jeśli ktoś ma mgliste lub żadne pojęcie o sytuacji prawnej w zw. ze szczepieniami, ulegnie złudnemu poczuciu bezpieczeństwa. A wprowadzanie w ułudę do dobrych uczynków nie należy. Nie chodziło mi o zniechęcanie, tylko zwrócenie uwagi na pewien proces przyczynowo skutkowy. Bo jeśli lekarz podpisze (z powodu własnej niewiedzy, niedouczenia, albo wręcz ugruntowanej wiedzy – wszak podpisanie takiego formularza niewiele daje) to matka zezwoli na szczepienie? I ma to zmniejszyć szanse na NOP? Sprawi, że szczepionka od razu za pomocą energii elektromagicznej stanie się bezpieczna? Bo taki podtekst niesie to, co na górze.

    A jeśli nie podpisze? To co wtedy? Mama może w świetle prawa wyjść nie szczepiąc dziecka? To chyba też nie jest prawdą, prawda, Izo? Bo chyba nie powiesz, że jeśli lekarz nie podpisze karteczki, to cały misterny plan lobby szczepionkowego legnie w gruzach? Nie. Matka może być pociągnięta do odpowiedzialności i to staram się wskazać. W skrajnych przypadkach, a Polska jest skrajnym przypadkiem niestety, ta odpowiedzialność może obejmować utratę, bądź ograniczenie praw rodzicielskich (są przypadki w naszym kraju w których ograniczano rodzicom prawa rodzicielskie z powodu „braku zapewnienia dzieciom DOSTĘPU (sic!) do opieki medycznej – w mojej gminie 6 dzieci odebrano matce, która notorycznie unikała pielęgniarki środowiskowej i opieki społecznej).

    „jakichkolwiek prób uchylania się od obowiązku szcepień” – nie próbuję Was zniechęcić do unikania szczepień. Unikajcie, jeśli zrobicie to zmyślnie, możecie uniknąć wszystkich szczepień. Ale… zachęcanie (zwłaszcza publiczne) do unikania szczepień jest również zachęceniem do popełnienia wykroczenia (unikanie szczepień), co już jest przestępstwem. Więc dla swojego dobra, Izo, pisz takie rzeczy z komputera z którego nie da się Ciebie namierzyć (to nie groźby, ja CI dobrze życzę, bo choć nie do końca dobrze wyszło, to coś próbujesz i robisz, by przerwać ten obłęd).
    Z tego samego powodu nie napiszę CI na ogólnodostępnym forum sposobów na uniknięcie szczepień, czy powikłań poszczepiennych (lub zmniejszenie ich prawdopodobieństwa) – jestem lekarzem i chcę nim być.
    Wyrażanie publiczne obrzydzenia szczepieniami – to jest ok, sam jestem zniesmaczony tym tematem i tym, jak lobby szczepionkowe manipuluje danymi i tym samym lekarzami (pawia puścić można, gdy się słucha wykładów szczepionkowców). Jeśli jednak łączycie wyrażanie obrzydzenia szczepionkami z naskakiwaniem na lekarzy (to raczej heterogenne środowisko, nie homogeniczne) to już tego nie poprę a wręcz tępił będę jak fanatyków religijnych, czy rasistów.
    „To co, podzielisz się z Czytelnikami szczegółami na temat owych sposobów minimalizowania zniszczeń” – oczywiście, że podzielę się wiedzą – ale tam, gdzie miejsce na porady lekarskie, lub jako rozmowa prywatna, czysto poglądowa. Bo występuję tu jako lekarz. A wolałbym jednak w takich sprawach fartuch zrzucić.

    „Nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia opowieść o pieczeniu chleba z własnej mąki dla swoich dzieci” – opowieści nie było, raczej lakoniczne stwierdzenie będące prawdą, ale jednak odbiciem piłeczki.
    „Wiesz albo nie wiesz, ale spora część z nas jedzie na ketonach…” – robiłaś ankietę, badanie internautów pracowni4.wordpress, czy jak? Czy tak sobie tylko…
    „(…), a do glukozy generalnie mamy wstręt”- no to pokazuje Waszą generalną niewiedzę na temat biochemii i szlaków metabolicznych w organizmie. Nie wiem, czy wiesz, ale mózg też uwielbia glukozę i bez niej raczej nie popracuje. A ketony… no cóż zaburzenie stosunku stężeń ketonów do glukozy może kończyć się śpiączką ketonową a ta zgonem. Poza tym Wasza wątroba jest od tego, by te ketony przekuć w glukozę właśnie, tłuszcze, glikogen.
    „Uzależniasz swoje dzieci – Twój wybór, nic mi do tego. Ale jest to już jakaś wskazówka.”- brak słów. Powinienem się powiesić. Jestem mordercą własnych dzieci… Iza… trochę logiki.

    I meritum:
    „A przy okazji, czy pacjent ma prawo przynieść do gabinetu lekarza swoją szczepionkę, na przykład innej firmy niż oferowana w przychodni/szpitalu?” – oczywiście. Możesz zakupić szczepionkę i przynieść do punktu szczepień. Pamiętaj jednak o opakowaniu termicznym, o tym, by nie naruszyć aplikatora (igła i strzykawka), o tym, że nie może być przechowywana w temp pow. 8-10 st C. No i pamiętaj – za szczepionkę kupioną w aptece już ktoś odpowiada (masz coś takiego jak formułka – podmiot odpowiedzialny…). Z tym, że bardzo i stanowczo odradzam szczepionek poliwalentnych skojarzonych tzw 3w1. 3 razy większy szok dla organizmu, a skuteczność wątpliwa.
    „Albo wziąć szczepionkę od lekarza i zobowiązać się do podania jej dziecku samodzielnie, w domu, gdzie dziecko czuje się bezpiecznie?” – niestety ustawodawca przewidział takie pomysły. Praktykowanie czegoś takiego jest obarczone karą ograniczenia lub pozbawienia wolności do lat 3 (dla tego, kto szczepi, nie dla tego, kto pozwolił)

    Komentarz - autor: RH+ — 30 sierpnia 2013 @ 17:55

  75. @RH+

    „Nie wiem, czy wiesz, ale mózg też uwielbia glukozę i bez niej raczej nie popracuje. A ketony… no cóż zaburzenie stosunku stężeń ketonów do glukozy może kończyć się śpiączką ketonową a ta zgonem. Poza tym Wasza wątroba jest od tego, by te ketony przekuć w glukozę właśnie, tłuszcze, glikogen.”

    Mózg (i inne narządy) – wbrew obiegowej opinii – wolą czerpać energię z ketonów niż z glukozy. Mózg czerpie energię z glukozy, kiedy jest dostarczana w pożywieniu nie dlatego, że woli ją od ketonów, lecz dlatego, że chce jak najszybciej usunąć nadmiar tej szkodliwej substancji z organizmu. Glukoza jest potrzebna wyłącznie do odżywania czerwonych krwinek, no i w nagłych wypadkach – w tym właśnie celu przechowywana jest w wątrobie w formie glikogenu, co oznacza, że nie ma potrzeby dostarczać jej na bieżąco do organizmu, tym bardziej, że nadmiar białka przetwarzany jest również na glukozę. Mózgi niemowląt karmionych mlekiem matki odżywiają się w przeważającej mierze ketonami, do czasu dopóki ich dieta nie zostanie „wzbogacona” o węglowodany i cukry.
    I jeszcze jedno – tak dla porządku – ketoza (stan pożądany) to nie to samo co ketoacydoza (stan patologiczny).

    Komentarz - autor: Kasia — 30 sierpnia 2013 @ 20:01

  76. @Kasiu – ketoacydoza? Czytasz tylko zachodnie broszurki w internecie? Tym właśnie różni się wiedza o czym od czegoś o wiedzy.
    Chciałaś powiedzieć kwasica ketonowa. Nie wiem, gdzie to wyczytałaś, ale mózg ma zupełnie inny metabolizm, niż pozostałe tkanki. Nie jest również wrażliwy na insulinę, więc glukoza jest transportowana do komórki niezależnie od jej stężenia we krwi i ma pierwszeństwo w dostępie do glukozy. w takim razie dlaczego w barierze krew mózg są nośniki glukozy, transportujące ją przeciw gradientowi stężeń (czyli z niższego stężenia we krwi do wyższego w płynie tkankowym). Czy organizm wytworzył taki swoisty system samootrucia jako karę za błędy dietetyczne? Jeśli stężenie glukozy (tzw glikemia) spadnie poniżej pewnego poziomu mózg nie pracuje, mimo, że ciał ketonowych jest pod dostatkiem? Energia pozyskiwana z przemian ketonowych jest „czystszą” energia (bo powstaje CO2 i H2O, bez ciał ketonowych, bez kwasów), ale nie w przypadku mózgu, którego ukrwienie nie wystarczy by odebrać cały ładunek jonów wodorowych powstających w trakcie spalania ciał ketonowych.
    Poza tym wątroba ciała ketonowe przetwarza w procesie glukoneogenezy właśnie w glukozę, którą może potem wydzielić do krwiobiegu, lub zamienić w glikogen. A ciała ketonowe we krwi skąd się biorą? Właśnie z przemian glukozy w krwinkach, z przemian glukozy w nerkach, z przemian glukozy w mózgu, gdy zapotrzebowanie metaboliczne na tlen przekracza możliwości dostarczania go przez organizm. To się właśnie nazywa ketozą (nie kwasicą ketonową – ta jest wtedy, gdy stężenie ciał ketonowych przekroczy pewien poziom a pH spadnie poniżej możliwości buforowych krwi). Metabolizm mózgu AKCEPTUJE ketony, ale jako domieszkę (jak lepiszcze w produkcji peletu opałowego – czyli około 10%) każde wyjście ponad ten stosunek powoduje zakwaszenie tkanki mózgowej.
    Poza tym jeśli glukoza jest tak szkodliwa, wyjaśnij mi, dlaczego wszystkie nadmiary aminokwasów endogennych są przetwarzane w glukozę, kosztem bilansu azotowego? Dlaczego organizm woli wydalić mocznik i zużyć o wiele więcej energii, czyli wygenerować straty energii, wygenerować straty azotu, niż przechowywać energię i budulec organizmu w postaci białek? Dlaczego każda komórka mająca metabolizm wyższy ponad przeciętną organizmu ma swój własny magazyn glukozy?

    Twierdzenie, że dostarczanie do organizmu glukozy jest szkodliwe jest trochę nie trafione. W normalnym życiu raczej nie często spotyka się sytuację, gdzie dostarczasz organizmowi glukozy w postaci czystej. Częściej są to jednak wielocukry. Co do szkodliwości sacharozy mógłbym sie zgodzić, ale co do glukozy….
    Powiedz mi Kasiu – a co z cukrami z owoców, ze skrobią, z cukrami z warzyw? Znaczy chcesz powiedzieć, że warzywa i owoce są szkodliwe a najlepsze dla człowieka są tłuszcze?

    Ja rozumiem, Kasiu, że nauka, medycyna, biochemia, fizjologia są be. Więc nie trzeba się nimi interesować. Ale są dowody empiryczne na to, jak zachowuje się organizm po diecie ketonowej. Niestety mój szwagier próbował. Długo próbował, długo czuł się dobrze… Ale to było kiedyś. Teraz już nie czuje się dobrze… Choć nadal brnie w swój upór.

    bardziej skłaniałbym się do twierdzenia, że wszystko z głową i umiarem.
    i więcej sceptycyzmu w stosunku do tego, co czytasz w internecie – nie wszystko, co piszą ludzie jest prawdą, zwłaszcza w medium w którym nie możesz pociągnąć do odpowiedzialności człowieka który bzdur nawciskał i być może skrzywdził (to jest powód Izo, dlaczego nie daję konkretnych porad w internecie – wolę tak na jawniaka, w oczy, z imieniem, nazwiskiem, numerem prawa wykonywania zawodu – bo jak coś spierdolę, będziesz wiedziała, gdzie szukać i odpowiem za swoje słowa, czyny, porady).

    Czasem przejdź się do biblioteki, Kasiu, tam poszukaj wiedzy, a jeśli za mało wiarygodna – przejdź się na ostry dyżur oddziału endokrynologii i tam zobaczysz, jak działa na człowieka odstawienie cukrów w dłuższym wymiarze czasu.

    Naprawdę. Przez cały czas, jak piszę ten post nie mogę się opanować i nie uśmiechać – dieta tłuszczowa zdrowsza od warzyw i owoców… 🙂 lol XD.

    pozdrawiam, Kasiu.

    Komentarz - autor: RH+ — 30 sierpnia 2013 @ 22:52

  77. @RH+

    Ja nie mogę, normalnie RH++ to pisarz pierwsza klasa. Ty nobla dostaniesz, tak dalej.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 30 sierpnia 2013 @ 23:21

  78. @Corran Horn
    Miej litość człowieku, od 48h w robocie (i to nie lekkiej). W przerwach, by nie zasnąć piszę. Poza tym podjąłem temat, więc będę ciągnął do wyczerpania (tematu, albo siebie :P). Poza tym cynizm jest prostą drogą do nimfomanii (jak mawiał mój ulubiony nauczyciel filozofii).

    @Kasiu
    Zrób eksperyment – daj sobie podskórnie 30-40 jednostek insuliny i w odstępach 5 min mierz stężenie cukru (glukometrem) i rób badania stężenia ciał ketonowych w osoczu. zobaczysz, że cukier spadnie Ci szybciutko, ketony będą w mniej więcej stałym stężeniu, ale po 30 minutach nie bedziesz w stanie obsłużyć glukometru, potem, jeśli nie dostarczysz glukozy z zewnątrz nie będziesz w stanie obsłużyć nawet swoich własnych mięśni oddechowych.

    a tak na poważnie – nie rób tego eksperymentu.

    Niestety empiria przeczy Twojej tezie o tym, że mózg nie lubi glukozy. Zbyt dużo trupów to potwierdziło.

    Komentarz - autor: RH+ — 31 sierpnia 2013 @ 00:10

  79. @Iza
    „To co, podzielisz się z Czytelnikami szczegółami na temat owych sposobów minimalizowania zniszczeń?”- już się podzieliłem 🙂 z tymi, z którymi mam kontakt…

    Komentarz - autor: RH+ — 31 sierpnia 2013 @ 00:13

  80. @ RH+
    Dzięki za wykład z ortodoksji.
    Wiesz, internet jest doskonałym źródłem wiedzy, jeśli się umie z niego korzystać. I daje możliwość wyboru, czego o indoktrynacji akademickiej raczej nie można powiedzieć. Pewnie dlatego zniechęcają do korzystania poza „głoszeniem słowa”.

    Znaczy chcesz powiedzieć, że warzywa i owoce są szkodliwe a najlepsze dla człowieka są tłuszcze?

    BINGO! Należałoby tylko dodać, że nie wszystkie. Nasycone. Na pewno nie utwardzane. No i nie jest to cała prawda, diabeł ukrywa się w szczegółach. Masz punkt startowy. Teraz możesz się wziąć za naukę. Jeśli chcesz, rzecz jasna. I póki działa internet. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 31 sierpnia 2013 @ 01:45

  81. @Izo – może masz rację – moja wiedza jest ortodoksyjna i nie pełna. Jednak oparta na doświadczeniach – nie moich nauczycieli, nie autorów podręczników – oparta jest na moich doświadczeniach jako lekarza i logice. Bo niezależnie, co przeczytasz w internecie, co wujek google Ci powie – jeśli stężenie glukozy we krwi spadnie poniżej pewnej wartości granicznej, mózg umiera. Umiera w dwóch różnych procesach – jednym jest postępujące zakwaszenie płynu tkanowego, drugim procesem jest proces głodzenia. Poza tym nie odpowiedziałaś na pytania (nie były tylko do Kasi, do każdego, kto chce twierdzić, że glukoza jest neurotoksyną – bo to wynika ze słów Kasi):
    dlaczego błona komórkowa neuronu posiada białka transportujące glukozę do komórki bez insulinowej bramki?
    dlaczego komórka wydatkuje energię na transport trucizny do swojego wnętrza?
    dlaczego organizm zrezygnował z magazynowania aminokwasów w postaci białek i obył sie samym glikogenem, dwa razy tracąc energię na przetworzenie najpierw aminokwasu w cukier, potem cukru w aminokwas? zważywszy na to, że przestrzennie rzecz biorąc glikogen jest mniej wydajnym sposobem pakowania niż białka (glikogen ma mniejsze możliwości ugięcia łańcucha niż białko).
    dlaczego w końcu każda komórka o wysokim metabolizmie (łącznie z mózgiem w niewielkim stopniu) posiada własne magazyny glukozy?

    I kilka pytań dotyczących ketonów – czy wiesz, że metabolizm ketonów blokuje szlaki enzymatyczne w sposób podobny do etanolu- czyli na zasadzie kompetycji enzymatycznej?
    czy wiesz, że dostarczając do organizmu ketony powodujesz, że zmniejsza się (zgodnie z prawem regulacji w dół) ilość czynnych enzymów przetwarzających białka i węglowodany?
    Jak w takim razie zachowywać się będzie organizm w czasie głodzenia?
    Ile czasu potrzeba po przewlekłym stosowaniu diety ketonowej powrót do fizjologicznego metabolizmu (np. w przypadku braku produktów tłuszczowych?)
    jaki jest mechanizm ubytku masy przy stosowaniu diety tłuszczowej?
    Jak zachowuje się wątroba po załóżmy 6 miesięcznym stosowaniu tej diety i przejściu do diety urozmaiconej?
    Dlaczego w mleku ludzkim stosunek stężenia tłuszczy do wielocukrów jest z przewagą dla wielocukrów (oczywiście pomijam tu siarę, gdzie trudno mówić o jakimkolwiek stosunku – w siarze praktycznie rzecz biorąc nie ma wielocukrów)?
    Czy to oznacza, że ludzkie mleko jest szkodliwe dla człowieka?
    Skąd w takim razie w organizmie człowieka enzymy trawiące wielocukry?
    Wasze twierdzenie co do szkodliwości glukozy tyczą się tylko tej heksozy, czy powinniśmy odnosić to również do innych heksoz, jak również do krótkołańcuchowych cukrów prostych (pentoz, tetroz, trioz?)
    Jak ma się homeostaza organizmu przy ciągłym spalaniu tłuszczy?
    Jak ma sie pH płynów ustrojowych?
    jakie musi być stężenie ciał ketonowych we krwi, by utrzymać turgor komórkowy (stałe, prawidłowe napięcie błon komórkowych)?
    czym różni się bilans energetyczny neuronu ze spalenia takiej samej masy ciał ketonowych i glukozy?
    czym jest duży cykl Crebsa i skąd on w komórce?
    w którym procesie powstaje więcej acetonu odpadowego (nie związanego w procesie metabolicznym) w spalaniu samych ketonów, czy cukrów prostych?
    Czy aceton (jako ciało ketonowe) jest substancją dobrą dla organizmu i jaki ma na niego wpływ?
    Czy obniżenie pH płynu tkankowego wpływa dobrze na mózg?
    Jaki jest stosunek energii do ilości jonów wodorowych przy spalaniu ciał ketonowych i cukrów i jak się to ma do wydajności pracy mitochondriów?
    Jaki ma wpływ na srodowisko wewnątrzkomórkowe pominięcie glikolizy i przestawienie organizmu na czysty metabolizm mitochondrialny?
    Kiedy zapotrzebowanie na tlen jest większe – w małym cyklu krebsa, czy w pełnym cyklu krebsa przy założeniu, że otrzymujemy tyle samo cząsteczek ATP?
    Jakie są konsekwencje ciągłego spalania tłuszczy w mięśniach przy wyłączonym metabolizmie glukozy i jaki ma to wpływ na trwałość komórki mięśniowej?
    Dlaczego w płynie nasiennym jest wysokie stężenie fruktozy, przy praktycznie pomijalnym stężeniu ciał ketonowych? (jeśli zastanawiasz się, co to ma do rzeczy – plemnik ma tylko 1 mitochondrium, jest z drugiej strony najlepiej zbilansowaną energetycznie komórką w ciele człowieka – tak, czasem również kobiety, z zastrzeżeniem iż trwałość i długowieczność komórki jest tu ważniejsza, niż jej ruchliwość)

    I dalej:
    jaki jest próg nerkowy dla glukozy i jaki jest dla ciał ketonowych i co to oznacza?
    Jaki potencjał osmotyczny ma glukoza i jaki potencjał osmotyczny maja ciała ketonowe? i znów – co to oznacza?
    Dlaczego mózg pozbawiony glukozy umiera, mimo, że ciała ketonowe są obecne w PT (płynie tkankowym), co potwierdzają zarówno badania in vitro, jak i obserwacje in vivo (tyczy się to mózgu świni, szczura, myszy laboratoryjnej, jak i człowieka). Próby laboratoryjne są proste jak budowa dzidy bojowej (trochę bardziej skomplikowana od cepa, ale nadal prosta), tanie i możliwe do przeprowadzenia w warunkach skromnego laboratorium (maksymalnie 6 odczynników, pipeta najlepiej mikropipeta, kilka próbówek i aparat cyfrowy – choć kolorymetr byłby do tego lepszy, ale o wiele droższy).

    Odpowiedzi na te pytania to materiał 2 i 3 roku farmacji, medycyny, stomatologii – absolutne podstawy. Bez tego nie przejdziesz do fizjologii i poznania, jak to wszystko działa. Ja niestety musiałem to wszystko wkuć i nie będę ukrywał – egzaminy z biochemii i histologii (nauka o tkankach) były o wiele bardziej szczegółowe niż LEP, czy egzamin z Interny (oba są egzaminami zawodowymi). Jak już dokopiesz się do odpowiedzi, poukładaj je sobie. Przeczytaj i wtedy jeszcze raz zastanów się – naprawdę chcesz eksperymentować na sobie i jakich efektów się spodziewasz? A może nie cała ortodoksyjna nauka jest błędna?

    Wiem, że początkowo możesz się czuć dużo lepiej po odstawieniu cukrów (podobnie jest z postem – dopiero po kilku dniach zaczynasz czuć, z czego ograbia Cię metabolizm – spróbuj głodówki 3,4 dniowej, tylko nie eliminuj wody z diety), ale dobrze można się czuć również w początkach przyjmowania kokainy, amfetaminy, przełączenia metabolizmu na etanol, jednak skutki takich eksperymentów mogą być opłakane.

    I jak ma się ta dieta do planowanego wprowadzenia zakazu upraw warzyw i owoców w domowych ogródkach (CA- codex alimentarius?). Może właśnie w ten sposób wyręczasz tych, którzy chcą naszego „dobra” (ja jednak swoje dobro wolę zostawić dla siebie)?

    A wracając do tematu wiodącego – daj adres mailowy na który będę mógł Ci wysłać to, o co prosiłaś…

    pozdrawiam serdecznie
    i duzio
    miłości

    Komentarz - autor: RH+ — 31 sierpnia 2013 @ 02:58

  82. i jeszcze jedno pytanie:
    czy wiedziałaś, że w przypadku wysokiego stężenia ciał ketonowych wątroba przetwarza ketony w procesie glukoneogenezy i wydziela ją (glukozę) do krwiobiegu na bieżąco? Jak ma się to do twierdzenia, że organizm chce ją jak najszybciej wyeliminować?

    Komentarz - autor: RH+ — 31 sierpnia 2013 @ 03:09

  83. @RH+, odkurzanie podręczników ze studiów czy przesiadywanie w bibliotekach z reguły nie pomaga w poszerzaniu i weryfikacji wiedzy dotychczas pozyskanej; lepszym rozwiązaniem są wizyty w księgarniach i szperanie w Internecie, jeśli się wie, gdzie szukać. Douczanie się jest postawą chwalebną w przypadku każdego; „doktór” też powinien się douczać.

    Co do diety ketogenicznej, jest oczywistą oczywistością, że jeśli osoba, która przez większość życia pozyskiwała energię przede wszystkim ze spalania glukozy, nagle przestawia się na spalanie tłuszczy, nie biorąc pod uwagę tego, że z powodu wcześniejszych złych nawyków żywieniowych wiele jej narządów jest osłabionych, a do tego nadal prowadzi mało higieniczny tryb życia, który sprzyja m.in. nadmiernej produkcji insuliny, to może osiągnąć efekt odwrotny do zamierzonego…i tu się z Tobą zgadzam, wszystko z głową i z umiarem.

    Pozdrawiam!

    Komentarz - autor: Kasia — 31 sierpnia 2013 @ 12:28

  84. RH+ (bez „Drogi”)

    Staram się zrozumieć Twoje stanowisko wobec szczepień. Powiedzmy, że zgadzam się w zakresie „nie każdy nadaje się na bohatera” oraz „niemożna wymagać od nikogo bohaterstwa”. Tu, zgoda.

    Problem w tym, że o ile otrzeźwiałeś w temacie szczepień, to w innych tematach tkwisz „w mylnym błędzie”.
    Naprawdę, pisanie na PRACowni o dietetycznych nieporozumieniach (to eufemizm), które wkłada się wam (lekarzom) do głów podczas studiów czy stażu, jest – delikatnie mówiąc – chybionym pomysłem.

    Zanim zaczniesz zalewać Czytelników podręcznikowym bełkotem (przepraszam za szczerość), rozejrzyj się najpierw wokół i sprawdź czy przypadkiem zalecana „piramida żywieniowa” (czy nowszy „talerzyk”), ma jakiekolwiek oparcie w nauce.

    Na początek proponuję nieco historii, czyli jak doszło do powstania aktualnie obowiązujących mitów żywieniowych:
    Mit zbilansowanej diety
    Nauka w komisjach, czyli polityczne korzenie hipotezy tłuszczowo-cholesterolowej

    W piaskownicy zwanej Polską ciężko jest spotkać dobrą książkę odkłamującą te szkodliwe mity. Ale kilka, jakimś cudem zapewne :), się ukazało.

    Zdecydowanie najlepsza z nich to „Życie bez pieczywa”, autorstwa Christiana Allana (PhD, biochemia) i Wolfganga Lutza (MD).
    Nakład jest już chyba wyczerpany, ale jak się chce – to można znaleźć.

    Poza tym, „Dlaczego tyjemy” Gary Taubesa, czyli uproszczona wersja jego „Good Calories, Bad Calories”.

    Zaś ostatnio wydana została książka „Jedz tłusto i bądź zdrowy”, pióra Francesco Perugini Billiego (MD, PhD z biochemii i biotechnologii).

    Pozdrawiam, podjadając pieczony boczek. Pycha! 🙂

    ps. Wg przedstawianych przez Ciebie „dowodów” oraz „eksperymentów” powinnam od kilku lat być martwa. Niestety, odwróciwszy do góry nogami zalecaną „piramidę żywieniową”:
    – pozbyłam się (bez „pomocy” produktów BigPharmy) kilku „jednostek chorobowych”,
    – pozbyłam się też 20 kg, które nabyłam stosując się zaleceń „piramidalnie zbilansowanego” dietetyka (bez efektu „jojo”),
    – wyniki badań mam zdecydowanie lepsze, niż wtedy kiedy odżywiałam się w sposób „zbilansowany”,
    – i… nie korzystam z usług „służby zdrowia”.
    A to pech! 😀

    Komentarz - autor: Magia — 31 sierpnia 2013 @ 12:46

  85. @ RH+

    Odpowiedzi na te pytania to materiał 2 i 3 roku farmacji, medycyny, stomatologii – absolutne podstawy. Bez tego nie przejdziesz do fizjologii i poznania, jak to wszystko działa. Ja niestety musiałem to wszystko wkuć

    OK, wkułeś, egzaminy zdałeś, teraz możesz te bzdury wywalić do kosza i zacząć się uczyć. Naprawdę zrobili Ci wodę z mózgu.

    Czy wiesz, że dieta ketogeniczna leczy padaczkę, łagodzi Alzheimera, Parkinsona, naprawia uszkodzone mitochondria, włącza nieaktywne geny, a czasem prowadzi do naprawiania szkodliwych mutacji? Czy wiesz, że jest z dobrym skutkiem zalecana przy uszkodzeniach mózgu i tkanki nerwowej?

    Proszę, jeśli jest w Tobie trochę ciekawości i chęci uczenia się, przeczytaj, łącznie z odnośnikami i literaturą:

    Dlaczego dieta niskowęglowodanowa musi zawierać dużo tłuszu

    A co, jeśli to wszystko było jednym wielkim tłustym kłamstwem?

    a jeśli angielski nie jest problemem, przeczytaj ten artykuł, napisany przez lek. med. o specjalizacji chirurgia serca:

    The Ketogenic Diet – An Overview

    (ten artykuł jest w tłumaczeniu, ale trochę trzeba będzie poczekać na przekład, poniżej jeden akapit)

    To nie tylko zdrowy styl życia, dieta ketogeniczna jest również wykorzystywana przy schorzeniach takich jak drgawki u noworodków, padaczka, autyzm, guzy mózgu, choroba Alzheimera, choroba Lou Gehriga, depresja, udar, uraz głowy, choroba Parkinsona, migreny, zaburzenia snu, schizofrenia, zaburzenia lękowe, ADHD, drażliwość, zespół policystycznych jajników, zespół nadwrażliwości jelita grubego, nadkwasota/zgaga, otyłość, choroby układu krążenia, trądzik, cukrzyca typu 2, drgawki, niewydolność oddechowa i praktycznie przy każdym problemie neurologicznym, ale także w przypadku raka oraz schorzeń, gdzie konieczne jest odzyskanie zdrowia po niedotlenieniu. [A Paoli, A Rubini, J S Volek and K A Grimaldi. Beyond weight loss: a review of the therapeutic uses of very-low-carbohydrate (ketogenic) diets. European Journal of Clinical Nutrition. 2013;67:789-96.]

    Komentarz - autor: iza — 31 sierpnia 2013 @ 12:46

  86. Wy nie chcecie prowadzić dyskusji, wy chcecie mnie przekonać na siłę, zakrzyczeć. Dziękuję za tę wiedzę – cieszę się, że choć jeden czytelnik skorzystał z oferty pomocy.
    Iza, Ty zanim zaczniesz cokolwiek negować, spróbuj to poznać najpierw.
    A tak na marginesie – co wg waszej „nowonauki” jest odtrutką na rtęć? I jak się to ma do szczepionek?
    Twoje gadanie o ochronie dzieci przed skutkami szczepień też chyba nie do końca szczere – jakoś nadal nie mam gdzie wysłać Ci tych materiałów. Choć z drugiej strony to też wiedza oparta na nauce klasycznej, znaczy tej, która ma potwierdzenie w rzeczywistości, więc raczej nie będzie Ci przydatna.
    Poza tym -znalazłaś odpowiedzi na te pytania, które dałem Ci do przemyślenia? Jeśli tak, to jakie wnioski?
    Megi – dobrze że nie drogi. Nie chciałbym być drogi. „Tanie jest wszystko, co ma cenę”
    Piszesz o wynikach badań, że w normie – które konkretnie?
    ” i… nie korzystam z usług “służby zdrowia”.
    A to pech!” – nie wiem, jak u was jest, ale w RP jeśli pacjent nie choruje, przynosi najwięcej zysków lekarzowi pierwszego kontaktu. Więc jedyny komentarz, jaki mi się nasuwa – no to Twój lekarz szczęśliwy.
    „Zanim zaczniesz zalewać Czytelników podręcznikowym bełkotem (przepraszam za szczerość),” – zalewam pytaniami do przemyślenia, nie wiedzą z podręczników, bo gotowych odpowiedzi nie podaję.

    Jeśli myślisz, że mnie przekonałaś do czegokolwiek związanego ze szczepieniami, mylisz się dziewczyno. Moje poglądy nie uległy zmianie od czasu mojego zainteresowania toksykologią kliniczną i są takie jak widzisz powyżej. Zmienił się jednak mój stosunek do antyszczepionkowego towarzystwa – teraz mogę ze spokojnym sumieniem napisać i powiedzieć – takie same oszołomy, jak moherowe berety. Zryte berety.
    Poza tym zastanawiam się, czy wszystkie art na pracowni mają takie podstawy merytoryczne jak to, co tutaj wyżej. Bo jeśli sprawdziłyście podstawy prawne o które było tyle krzyku, to ten formularz w Polsce akurat jest polem minowym dla tych, którzy Wam zaufali. Jeśli tak, to żal mi tylko czasu straconego na czytanie tych kiepsko wysmażonych steków…

    A linki fajne, choć nie wszystkie i nie do końca poparte logiką i nie zawsze w kontakcie z rzeczywistością.
    Pozdrawiam
    i życzę owocnej walki z wiatrakami.
    Bez odbioru
    i nadal
    dużo miłości

    Komentarz - autor: RH+ — 31 sierpnia 2013 @ 13:43

  87. RH+,

    Współczuję. Zderzenie rzetelnej nauki z nauką propagandową bywa bolesne.

    Martwi mnie trochę twoje: „A linki fajne, choć nie wszystkie i nie do końca poparte logiką i nie zawsze w kontakcie z rzeczywistością”.

    Ale nic to. To tylko dysonans poznawczy. To da się (przy odrobinie dobrej woli i otwartości umysłu) przezwyciężyć. Dlatego zapodałam ci książki napisane przez twoich kolegów po fachu i biochemików, po jakichś tam „podrzędnych” uniwerkach, typu: Stanford, Harvard czy inna Siena z Mediolanem.

    Zamiast więc bezrozumnie bronić się przed nieistniejącym atakiem (to chyba projekcja, bo ani Iza ani ja w zakresie „dietetycznym” cię nie atakowałyśmy), zacznij czytać, uczyć się i dochodzić do własnych wniosków.

    I na koniec: wtłuczenie do głowy „prawd objawionych”, potrzebnych do zdania takiego czy siakiego egzaminu, nie jest równe zdobyciu RZETELNEJ wiedzy. Wiem coś o tym, bo po raz kolejny studiuję i sama zmagam się z tym problemem – muszę wtłuc do głowy coś, przeciwko czemu wszystko się we mnie buntuje i to nie dlatego, że miałam bliskie kontakty III stopnia z hochsztaplerami pokroju Randiego, tylko z powodu poczytania/znajomości NAUKOWYCH BADAŃ, które stoją w sprzeczności z nauczanymi „prawdami objawionymi”. Dlatego, w chwilach wątpliwości, podczas jakiegoś egzaminu, zawsze zaznaczam odpowiedź, która wydaje mi się najbardziej idiotyczna. Z rewelacyjnym skutkiem, bo okazuje się ona (ta odpowiedź) zgodna z głoszonymi „prawdami objawionymi”.

    Wiem, że przezwyciężenie dysonansu poznawczego czasami boli, ale jest możliwe.

    Powodzenia.

    ps. Byłabym zobowiązana gdybyś nie wkładał mi w usta słów, których nigdy nie napisałam. Nigdy nie przekonywałam cię do niczego, bo staram się szanować cudzą wolną wolę (choć ta – wolna wola – jest też traktowana jako iluzja przez głosicieli „prawd objawionych”. Przedstawiłam tylko parę danych i opinii, z którymi zrobisz, co będziesz chciał. Dziękuję.

    Komentarz - autor: Magia — 31 sierpnia 2013 @ 14:39

  88. Rh+,

    Zapomniałam umieścić to we wcześniejszym komentarzu, przepraszam.
    Z tym „dużo miłości”, to chyba nie tu. To miejsce jest wolne od njuejdżowej „nauki” i retoryki. To nie ten bar, RH+.

    Komentarz - autor: Magia — 31 sierpnia 2013 @ 14:45

  89. Wy nie chcecie prowadzić dyskusji, wy chcecie mnie przekonać na siłę, zakrzyczeć.

    Gdzie jest Twoje ustosunkowanie się do materiałów na temat gruźlicy, o które prosiłam?
    Gdzie są Twoje rzeczowe komentarze do treści proponowanych Ci artykułów i książek?
    Gdzie jest Twoja odpowiedź na pytanie o Twoją znajomość stosowalności DK w wymienionych przeze mnie schorzeniach?
    Kto tu kogo próbuje zakrzyczeć? Kto zmienia temat, kiedy ten staje się niewygodny?

    jeśli sprawdziłyście podstawy prawne o które było tyle krzyku, to ten formularz w Polsce akurat jest polem minowym dla tych, którzy Wam zaufali.

    Mimo prób tłumaczenia Ci, o co tu chodzi, ciągle nie rozumiesz, albo udajesz, że nie rozumiesz. Post zaczyna się od stwierdzenia, że nieznany jest dotąd przypadek lekarza, który by formularz podpisał. Formularz nie jest żadnym panaceum na ten problem. Jedyne, co może udać się osiągnąć, to zwrócenie uwagi paru lekarzy, którzy zaślepieni ortodoksją chowają głowę w piasek i nie chcą – świadomie albo nie – rozpoznać problemu. A jest takich dużo. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie tego formularza traktował jako pewnej broni przeciwko paranoicznemu ustawodawstwu oraz autorytarnym urzędnikom i takimże predstawicielom szeroko rozumianej ‚służby zdrowia’. Jeśli cokolwiek, to jest to rozpaczliwa próba wyrażenia w pełni zrozumiałego i dobrze uzasadnionego odruchu obywatelskiego nieposłuszeństwa, czyli czegoś, co jednostki autorytarne może wprowadzić w stan szoku i spowodować trochę zamieszania w dobrze przetartych ścieżkach neuronowych. Wtedy mają szansę zrealizować się nierealizowane dotąd struktury czynnościowe.

    Twoje gadanie o ochronie dzieci przed skutkami szczepień też chyba nie do końca szczere – jakoś nadal nie mam gdzie wysłać Ci tych materiałów.

    Adres kontaktowy jest jak byk na samym dole prawego panela strony, więc nie bzdurz, że nie masz gdzie wysłać. Wiesz, ja osobiście tych materiałów nie potrzebuję – ustawa się do mnie nie stosuje, moje dzieci też już mają okres szczepień za sobą. Wciąż jednak nie rozumiem, dlaczego nie chcesz się tymi sposobami podzielić publicznie, a Twoje wyjaśnienia w tej kwestii były – jak dla mnie – nieprzekonujące. Czyżbyś obawiał się, że ktoś może wziąć je pod lupę, sprawdzić zasadność i skomentować? Wiele możliwie obiektywnych oczu ma większe szanse znaleźć ewentualne luki i błędy niż jedna, wyizolowana osoba rozpaczliwie szukająca rozwiązania i ratunku w tej paranoi. A poznawszy nieco Twój stosunek do wiedzy, jeśli te sposoby są tak samo światłe jak Twoje rozumienie ketogenezy, to masz rację, wzięłabym je mocno pod lupę przed poleceniem komukolwiek.


    Twoje gadanie … Zryte berety… żal mi tylko czasu straconego na czytanie tych kiepsko wysmażonych steków…

    i nadal
    dużo miłości

    Nie, dziękuję.

    Komentarz - autor: iza — 31 sierpnia 2013 @ 15:39

  90. RH+
    „Megi – dobrze że nie drogi. Nie chciałbym być drogi. “Tanie jest wszystko, co ma cenę”
    Piszesz o wynikach badań, że w normie – które konkretnie?
    ” i… nie korzystam z usług “służby zdrowia”.
    A to pech!” – nie wiem, jak u was jest, ale w RP jeśli pacjent nie choruje, przynosi najwięcej zysków lekarzowi pierwszego kontaktu. Więc jedyny komentarz, jaki mi się nasuwa – no to Twój lekarz szczęśliwy.”

    1. Przekręcanie nicka nie świadczy o tobie najlepiej.
    2. Tych, które zlecacie w zakresie podstawowym i tych, które ja sama zlecam.
    3. Nie, mości lekarzu. W moim przypadku obowiązuje inna zasada: nie ma pacjenta (bo zdrowy) – nie ma kasy.

    Komentarz - autor: Magia — 31 sierpnia 2013 @ 15:53

  91. RH+: nie wiem, jak u was jest, ale w RP jeśli pacjent nie choruje, przynosi najwięcej zysków lekarzowi pierwszego kontaktu. Więc jedyny komentarz, jaki mi się nasuwa – no to Twój lekarz szczęśliwy.

    Magia: 3. Nie, mości lekarzu. W moim przypadku obowiązuje inna zasada: nie ma pacjenta (bo zdrowy) – nie ma kasy.

    Jedno z drugim niekoniecznie stoi w sprzeczności, choć równie niekoniecznie na sposób sugerowany przez RH+. Jeśli ów lekarz jest człowiekiem – z krwi, kości i duszy – a nie jedynie wyplutką systemu, to będzie z tego powodu szczęśliwy, zupełnie niezależnie od kasy, która ma dla niego znaczenie drugorzędne.

    Komentarz - autor: iza — 31 sierpnia 2013 @ 16:27

  92. I jeszcze jedno, w kwestii tej setki pytań, zadanych przez RH+ „czy wiesz, że…” „dlaczego komórka…” etc: Nie, nie wiem. Przynajmniej co do większości. Nie studiowałam medycyny/farmacji/stomatologii, więc nigdy nie musiałam tej ‚wiedzy’ wkuwać. A że zła wiedza jest gorsza od żadnej, powiem: i chwała bogu. Mogę się uczyć tego na swój użytek w takim zakresie, w jakim tego potrzebuję, i z takich źródeł, które sama wybiorę.

    Komentarz - autor: iza — 31 sierpnia 2013 @ 16:46

  93. @Iza
    I tak i nie.
    Pan Lekarz próbuje grać na nieznajomości systemu. Nie dopowiada np. o „kładzeniu do szpitala” i wykonywaniu odpowiednich badań w terminie krótszym niż siedem dni. Dlaczego?… Bo dopiero od 7 dnia „leżakowania” pacjenta dostają szmal.
    Jedynym hamulcem jest „zagrożenie życia”. Ale i to potrafią obejść z całkiem niezłym skutkiem, bo w dalszym ciągu chroni ich art. 52 ust. 2 Kodeksu Etyki Lekarskiej (czytaj: Kodeksu „Etyki” Korporacyjnej).

    Komentarz - autor: Magia — 31 sierpnia 2013 @ 16:49

  94. @Iza
    „I jeszcze jedno, w kwestii tej setki pytań, zadanych przez RH+ “czy wiesz, że…” “dlaczego komórka…” etc: Nie, nie wiem. Przynajmniej co do większości.”

    Na postawione przez niego pytania, „przynajmniej co do większości”, odpowiada książka Allena i Lutza „Życie bez pieczywa”. Przecież to jest książka, która przede wszystkim omawia procesy metaboliczne! Pan Lekarz RH+ książki nie przeczytał, nie skonfrontował jej zawartości z własnymi „wiedzeniami”, ale on „wie”, bo tak go nauczono. On nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że te same dane można interpretować na różne sposoby. Przyjął „jedynie-słuszny-sposób-interpretacji”. I już!

    Komentarz - autor: Magia — 31 sierpnia 2013 @ 17:54

  95. @ Magia

    Dlatego moja odpowiedź w większości przypadków jest „Nie, nie wiem, że…” 🙂 A prostować nie będę, bo nie ma sensu – i tak nie słucha, poza tym są na ten temat liczne źródła naukowe, na podstawie których można sobie złą wiedzę wyprostować, a braki uzupełnić – będzie tam fachowo i dokładnie. Tyle że pan doktor RH+ wygląda przede wszystkim na mocno oburzonego faktem, że nikt tu nie padł na kolana przed autorytetem medycznym, za to niektórzy ośmielają się mieć własne, choć niepotwierdzone dyplomem, zdanie. I zamiast się zainteresować, obstaje przy swoim, manipuluje i się unosi. Pozostaje nadzieja, że gdzieś w zaciszu domowym, w odosobnieniu, żeby nikt nie zobaczył, jednak zajrzy kiedyś do innych źródeł niż oficjalnie zaakceptowane – z pożytkiem dla siebie i pacjentów. Może z dobrą wiedzą uda mu się pomóc szwagrowi i wskazać, gdzie popełnia błędy, zamiast sobie z niego kpić publicznie?

    Komentarz - autor: iza — 31 sierpnia 2013 @ 18:36

  96. @Iza
    No fakt. Nie zwykłam padać na twarz przed jakimkolwiek autorytetem. Staram się wszystko sprawdzać.
    Widocznie moja wiedza jest „nieustrukturyzowana” i otwarta na nowe hipotezy i poglądy, a wiedza Pana Lekarza jest „ustrukturyzowana” i on już nie musi niczego sprawdzać ani niczego nowego się uczyć.
    Mea culpa, mea maxima culpa! 😀

    Komentarz - autor: Magia — 31 sierpnia 2013 @ 18:58

  97. @RH+

    „jeśli chodzi o “nakaz” wojewody – nie musi niczego nakazywać. On jest od karania”.

    To musimy rozejrzeć się za takim wojewodą „od myślenia”

    „w jaki sposób się skomplikuje? Odbierze, przeczyta i wyśle matce wezwanie na szczepienie”.

    Na podstawie jakich przepisów prawa wyśle matce wezwanie?

    „System został zrobiony tak, by nie można było z nim walczyć”.

    Ale ja będę walczyć, nawet dla samej idei stawienia oporu takiemu systemowi, przyłączysz się?

    „Poza tym po raz kolejny pytam – chodzi wam o to, by narobić trochę stresu lekarzowi”

    Nie, nie o to chodzi.

    „Nie zapominaj jeszcze, ze jako obywatel RP masz obowiązek stosowania się do aktualnego prawa obowiązującego na terenie RP”.

    To może zacznij (my) od zapisów w Konstytucji RP, chyba że już się przedawniła?

    „Jesteś też opiekunem prawnym a to znaczy, że jako taki masz obowiązek dopilnowania, by twoja pociecha przestrzegała prawa obowiązującego na terenie RP”.

    Moje pociechy żyją na terenie Planety Ziemia, a że „system” sobie ją przywłaszczył i narzuca żyjącym tu istotom swoje „prawa”…

    „Jesteś też opiekunem ustawowym (ustawa o ochronie zdrowia) czyli osobą bezpośrednio odpowiedzialną za to, jak jest realizowana w stosunku do twojego dziecka opieka medyczna, profilaktyka itd”.

    Weź no z tymi ustawami, jestem zwykłym ojcem, jak ktoś będzie chciał skrzywdzić moje dzieci to po moim trupie.

    Co do diety ketogenicznej, to gorąco polecam, tylko bez pośpiechu i krok po kroku, niezbędnych informacji szukajcie (jak zawsze) na forum sott.net. Jestem na niej od ponad roku i – tutaj uwaga – żyję i mam się świetnie, rosną mi paznokcie, włosy i takie tam, wszystko ok. Byłem oddać krew, przed pobraniem przebadali i też w porządku. W razie pytań służę, tyle że na innym kanale, choćby tutaj: Tłuszcze kontra węglowodany – wywiad z doktorem Gregiem Ellisem

    @Magia

    Również pozdrawiam 😛

    Komentarz - autor: koliber — 1 września 2013 @ 01:23

  98. @koliber, odnośnie diety ketogenicznej – można jakieś praktyczne porady jej stosowania w Polsce? (lub nakierować na takie informacje) Jak zacząłem się rozglądać co i gdzie można kupić, jaki jadłospis na tej podstawie stworzyć to rozłożyłem ręce – ciężko o zdrową żywność. Musiałbym sporo czasu poświęcić by później regularnie i spokojnie móc się zaopatrywać w to co trzeba.

    Komentarz - autor: Satro — 1 września 2013 @ 11:12

  99. Bardzo prosze o PDF w jezyku niemieckim.
    Dziekuje za wieilki wklad pracy. Pozdrawiam serdecznie Miroslaw

    Komentarz - autor: Miroslaw Borucki — 1 września 2013 @ 17:42

  100. @ Mirosław

    Przykro mi, ale nie mamy. Może zaglądaj na stronę źródłową (PreventDisease.com, kliknij na link na górze artykułu, tuż nad datą 9 sierpnia, zabierze Cię bezpośrednio na odpowiednią stronę), może się pojawi. Jeśli nie, to chyba będziesz musiał poszukać kogoś w Niemczech, najlepiej kogoś, kto orientuje się w tematyce i realiach niemieckich (fachowe terminy itd.). Może spróbuj znleźć jakieś przyzwoite forum poświęcone szczepieniom? W najgorszym razie pozostanie zawodowy tłumacz. Chyba że ktoś z Czytelników Pracowni pomoże. Powodzenia!

    Komentarz - autor: iza — 1 września 2013 @ 21:19

  101. Wsparcie prawne i informacyjne dotyczące szczepień można znaleźć kontaktując się ze Stowarzyszeniem STOP NOP http://www.stopnop.pl biuro@stopnop.pl

    Komentarz - autor: Ania — 6 września 2013 @ 17:41

  102. Plik PDF. Prezentacja prof. Majewskiej: Czy i jak szczepienia mogą wywoływać autyzm.

    Komentarz - autor: Magia — 1 listopada 2013 @ 11:36

  103. Mozna dostac to w jezyku niemieckim ? mieszkam w niemczech i nie chce szczepic dziecka a nie mam na tyle umiejetnosci w gramatyce, zeby to dokladnie przetlumaczyc….

    Komentarz - autor: Dawid J. — 23 stycznia 2014 @ 18:28

  104. Wszelkie procedury medyczne obarczone są ryzykiem. Nie idź na operację, bo możesz dostać zakażenia, możesz się nie wybudzić po znieczuleniu, możesz… Nie przyjmuj NLPZ-ów bo wywołasz wrzody żołądka, bo uszkodzisz wątrobę. Nie nie i nie.
    Szczepienia to nie kwestia indywidualna. Tu chodzi o odpowiedzialność ZBIOROWĄ. Im więcej osób nie będzie się szczepić, tym bardziej będą się szerzyć choroby, z którymi trzeba będzie się uporać. Czyim kosztem? Kosztem wszystkich naszych składek.
    Proponuję sporządzić formularz dla rodziców, w którym wiedzą o tym, że nie szczepiąc swojego dziecka NARAŻAJĄ jego zdrowie i życie na choroby przeciw którym miała chronić je szczepionka i ZOBOWIĄZUJĄ SIĘ do pokrycia WSZELKICH KOSZTÓW LECZENIA ZAKAŻENIA ze swojego i tylko swojego portfela.

    Komentarz - autor: Medyk — 29 stycznia 2014 @ 19:39

  105. @Medyk

    Problem w tym, że jak się okazuje, szczepionka działa w odwrotną stronę – pogarsza stan zdrowia i wystawia go na zupełnie nowe zagrożenia. NIGDY nie szczepiłem się np. przeciwko grypie i odpukać ostatnio mnie zmogła dobre naście lat temu. Przeziębienia leczę witaminą C, domowymi przetworami i odpowiednią dietą. Dzięki temu nie narażam na frustrację mojego lekarza (że mu czas zabieram), Pani w okienku (że musi mnie zarejestrować), ludzi w kolejce (że nie jestem na końcu), rządowi (że zubożam NFZ). Cierpi tylko farmaceutyka, bo kolejny antybiotyk się nie sprzedał i kolejna szczepionka niewykorzystana.

    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: fox — 29 stycznia 2014 @ 21:59

  106. @Medyk

    Wszelkie procedury medyczne obarczone są ryzykiem. Nie idź na operację, bo możesz dostać zakażenia, możesz się nie wybudzić po znieczuleniu, możesz… Nie przyjmuj NLPZ-ów bo wywołasz wrzody żołądka, bo uszkodzisz wątrobę. Nie nie i nie.

    To czarno-białe myślenie i zupełnie niepoważny argument. Tak, procedury medyczne obarczone są ryzykiem. Czasem jest to ryzyko konieczne, czasem są inne wyjścia. Problem w tym, że mainstreamowa medycyna woli pozostać głucha i ślepa na alternatywne metody terapii, zwłaszcza wtedy, kiedy dochodzi do konfliktu interesów z interesami koncernów farmaceutycznych, chociaż i inne przyczyny też wchodzą w grę.

    Weź takie nowe „odkrycie” w medycynie i powiedz, jaki ma sens wymyślanie nowego „cudownego leku” obniżającego poziom glukozy we krwii/mózgu, żeby chronić zwłaszcza cukrzyków przed szkodliwymi skokami, skoro na dobrą sprawę wystarczy im przejść na dietę ketogeniczną i problem skoków poziomu cukru zmaleje w stopniu wystarczającym, żeby nie trzeba było mówić o osłabieniu funkcji kognitystycznych czy zwiększonym zagrożeniu demencją? No nie, lepiej paść ich węglowodanami (korporacje zacierają ręce), a potem faszerować kolejnymi „wynalazkami” (dajmy i innym zarobić).

    Podobnie jest ze szczepieniami – w pewnych sytuacjach się sprawdzają, w innych nie, a przynajmniej nie ma przekonujących dowodów na konieczność ich przeprowadzania. To raz. Dwa, szczepionka szczepionce nie równa i problem nie tyle w wirusie w niej zawartym, co w całej reszcie świństw dodawanych do niej z powodów czysto ekonomicznych.

    Dlatego uważam, że współczesna medycyna sprawdza się w swojej mechanicznej części – kiedy trzeba coś wyciąć, amputować, zszyć, wsadzić w gips. Tu nic jej nie zastąpi.

    Świat nie jest czarno-biały.

    Szczepienia to nie kwestia indywidualna. Tu chodzi o odpowiedzialność ZBIOROWĄ. Im więcej osób nie będzie się szczepić, tym bardziej będą się szerzyć choroby, z którymi trzeba będzie się uporać.

    Idąc tym samym tokiem myślenia, czas zakazać używania leków przeciwgorączkowych przy grypie. Ostatnio kanadyjskie badania oparte na modelu matematycznym wykazały, że ich zażywanie sprzyja rozprzestrzenianiu się grypy i pociąga za sobą liczne dodatkowe zachorowania oraz śmierć do 1000 (tysiąca) osób rocznie w samej tylko Ameryce Północnej. Tylko co na to powiedziałby Bayer i pozostałe koncerny?

    Komentarz - autor: iza — 30 stycznia 2014 @ 18:21

  107. Informacja dla zamierzających wysłać komentarz:

    Raz na jakiś czas jakiś oponent zamieszcza link do tego wpisu gdzieś na Facebooku. Skutek jest taki, że przez kilka dni post ma ponad tysiąc odwiedzin dziennie i całe mnóstwo komentarzy, z których znakomita większość, jeśli nie prawie wszystkie, to zwykłe trollowanie. Dlatego – ze względu na dobro osób rzeczywiście zainteresowanych tematem i argumentami na rzecz poszczególnych stanowisk, a także dla higieny psychicznej gości i prowadzących ten blog – wpuszczane tu będą wyłącznie komentarze merytoryczne, które wnoszą coś do dyskusji i nie zawierają złośliwości, sarkazmu, wycieczek osobistych, kryptoreklamy itp., niezależnie od tego, po której stronie zdaje się „opowiadać” dany komentator.

    Mam nadzieję, że ta uwaga zaoszczędzi wielu osobom niepotrzebnego wydatku energii. Zamiast ćwiczenia palców na klawiaturze polecam spacer na świeżym powietrzu. Wyjdzie na zdrowie.

    Komentarz - autor: iza — 30 stycznia 2014 @ 19:14

  108. Jakie jest inne rozwiązanie by uchronić się przed zakażeniem? Proszę Cię… A co do cukrzyków, nie jesteś związana z medycyną, prawda? Przynajmniej taka się wydajesz. Widziałem pacjentów, którzy mimo amputowanej nogi z powodu cukrzycy nadal podjadali węglowodany. Nigdy sie do tego nie przyznawali, bo wiedzieli, że nie powinni. Jak sie im badało cukier to dziwili się, że tak wysoki. Chcesz takich ludzi zostawić bez leków na cukrzycę? TYLKO i WYŁĄCZNIE na własną odpowiedzialność.
    Co do leków przeciwgorączkowych, wysoka gorączka jest nie wskazana. To raz, a dwa to teraz wszelkie leki przeciwgorączkowe można kupować na pierwszej lepszej stacji benzynowej czy w kiosku. Ludzie nadużywają tego i przy byle kichnięciu ładują coś takiego, więc trudno powiedzieć czyja to wina.
    Kolejne… potrzebujesz argumentów, że szczepionki są potrzebne i pomagają? A czytałaś Ty dziewczyno historię? Jak zwalczono jedne z cięższych epidemii chorób zakaźnych a niektóre z nich nawet totalnie wykluczono? Bez szczepień zostaną nam tylko antybiotyki, które nagminnie przepisywane zaraz stracą swoją ‚magiczną’ właściwość. Tym się powinnaś zająć, to jest problemem a nie jakieś szczepienia, które są potrzebne a na które nie ma poważnych dowodów by wywoływały znaczący uszczerbek na zdrowiu. Pomijając słynne badania, które okazały się fałszem.

    Komentarz - autor: Medyk — 30 stycznia 2014 @ 19:22

  109. Pominąłem wypowiedź foxa, wybacz. Szczepienie sie przeciw grypie jest istotnie niepotrzebne. Ja również sie nie szczepiłem z tego względu, że wirusy grypy ciągle mutują, więc odporność ta jest tylko czasowa. Jedyne, kogo winno sie szczepić na grypę to osoby starsze, które same z siebie mają obniżoną odporność immunologiczną i tak też podręczniki medyczne zalecają. Co do Twojego leczenia przeziębienia, gratuluję Ci rozwiązania. Nie ma nic gorszego jak ładować w siebie tabletki z byle powodu. Również stosuję tę formę leczenia.
    Podejdźmy jednak racjonalnie. Szczepienia na choroby bakteryjne być muszą. To nie kwestia tego kto na tym zarobi, tylko ochrony organizmu przed bakterią. Skutki zakażenia mogą być ciężkie. A wyniki badań nad negatywnym skutkiem szczepień? Rozmawiałem ostatnio z Profesorem mikrobiologii wykładającym na jednym z Uniwersytetów Medycznych. Powiedział jasno, że nie ma bezpośrednich dowodów, by szczepionki wywoływały poważny uszczerbek na zdrowiu. Ja mu wierzę, bo go znam, uczył mnie i to nie jest człowiek, który leciałby na kasę.

    Komentarz - autor: Medyk — 30 stycznia 2014 @ 19:31

  110. Nie, nie jestem w żaden sposób związana z medycyną, o czym otwarcie powiedziałam w jednym z komentarzy powyżej.

    Widziałem pacjentów, którzy mimo amputowanej nogi z powodu cukrzycy nadal podjadali węglowodany. Nigdy sie do tego nie przyznawali, bo wiedzieli, że nie powinni. Jak sie im badało cukier to dziwili się, że tak wysoki. Chcesz takich ludzi zostawić bez leków na cukrzycę? TYLKO i WYŁĄCZNIE na własną odpowiedzialność

    Mogę tylko powtórzyć: czarno-białe myślenie i żaden argument. Zmianę diety należy zalecać na długo przed amputacją. Należy ją otwarcie promować, popierać badaniami i przekonywać rodziców, żeby od najwcześniejszych lat przestawiali swoje dzieci chore na cukrzycę na stosowną dietę. Problemów, które narastały przez dziesięciolecia przy wydatnym wsparciu, a nawet dzięki mainstreamowej medycynie, nie da się odwrócić jednym cięciem.

    Co do leków przeciwgorączkowych, wysoka gorączka jest nie wskazana. To raz, a dwa to teraz wszelkie leki przeciwgorączkowe można kupować na pierwszej lepszej stacji benzynowej czy w kiosku. Ludzie nadużywają tego i przy byle kichnięciu ładują coś takiego, więc trudno powiedzieć czyja to wina.

    Odwracasz kota ogonem. Ja nie mówiłam o winie. Pokazałam, jak niekonsekwentna jest medycyna w swoim podejściu. Gdyby stosowała konsekwetnie tę samą logikę, powinna wnieść o zakaz otwartej sprzedaży leków przeciwgorączkowych i wypisywałaby recepty w poważnych przypadkach, zakazując ich stosowania przy gorączce nie zagrażającej życiu – bo naraża się w ten sposób innych ludzi (również na śmierć). Mówiłam o logice (raczej jej braku), a nie o winie.

    A czytałaś Ty dziewczyno historię? Jak zwalczono jedne z cięższych epidemii chorób zakaźnych a niektóre z nich nawet totalnie wykluczono? Bez szczepień zostaną nam tylko antybiotyki, które nagminnie przepisywane zaraz stracą swoją ‘magiczną’ właściwość.

    Źle trafiłeś. Nie ma dowodów, że szczepienia pomogły wyeliminować epidemie. Są argumenty wskazujące na coś innego – że epidemie zniknęły lub zmniejszyły się do rozmiarów nie-epidemii w wyniku wprowadzenia wiedzy o higienie, na długo przed wprowadzeniem szczepionek. Pogląd ten wydaje się być śmiało prezentowany przez lekarzy i naukowców z dziedziny medycyny, ale znów jedynie wtedy, kiedy ten argument jest im na rękę. Żeby nie było, że argument jest gołosłowny, jeden z najświeższych przykładów:

    http://news.nau.edu/research-uncovers-historical-rise-fall-re-emergence-plague-strains/

    “We don’t think we’re going to see new large-scale plague pandemics. Not because the organism has changed—it’s just as deadly as it always was—but humans have changed. Improvements in hygiene, particularly the limiting of rat populations in cities, and the emergence of antibiotics would limit the effective spread of the pathogen. [said Dave Wagner, an associate professor in the Center for Microbial Genetics and Genomics at Northern Arizona University.”

    Na szybko: asystent profesora w Centrum Genetyki Bakteryjnej i Genomiki (czy jakkolwiek się to po polsku fachowo nazywa) na Uniwersytecie w Północnej Arizonie powiedział: Nie sądzimy, żeby miała się zdarzyć pandemia dżumy na dużą skalę. I to nie dlatego, że zmienił się organizm [bakterii, jak sądzę] – jest on tak samo zabójczy, jak był zawsze – ale dlatego, że ludzie się zmienili. Poprawa higieny, ograniczenie populacji szczurów w miastach, pojawienie się antybiotyków ogranicza rozprzestrzenianie się patogenu.

    Pomijam fakt, że wciąż się upierają, że czarna śmierć była wywołana pałeczką dżumy – a to płucnej, a to dymienicznej… jak szczury nie pasowały do modelu, to się zmieniło na pchły. I tak się łata medycynę, tak się łata fizykę, astonomię, kosmologię, i każdą inną dziedzinę nauki, odżegnując się od alternatywnych sensownych teorii jak diabeł od święconej wody, i przy pomocy prymitywnej propagandy utrzymuje się ludzi w przekonaniu, że „nauka wie”.

    Przepraszam, ostatni akapit to wyraz mojego rozgoryczenia. Odbiegłam nieco, ale nie tak znowu całkiem, od tematu.

    Bez szczepień zostaną nam tylko antybiotyki, które nagminnie przepisywane zaraz stracą swoją ‘magiczną’ właściwość. Tym się powinnaś zająć, to jest problemem a nie jakieś szczepienia,

    Widzisz, rzecz w tym, że do przyjmowania antybiotyków nikogo się jeszcze na siłę nie zmusza. Do szczepień – tak, z poważnymi konsekwencjami prawnymi w razie „niesubordynacji”. I nie są to „jakieś szczepienia”. Taki zwrot nie przystoi w poważnej rozmowie. Jeśli dla Ciebie są to „jakieś szczepienia”, to czemu w ogóle zabierasz głos w tak błahej sprawie?

    Komentarz - autor: iza — 31 stycznia 2014 @ 00:26

  111. Nie umniejszam znaczenia szczepień. I bynajmniej nie uważam tej sprawy za błahą. Profesor z Centrum Genetyki Bakteryjnej i Genomiki nie powiedział, że jest przekonany, że epidemia się nie zdarzy. Luźne powątpiewania w tej kwestii to zbyt wątpliwy argument. Czy Pan Prof. wypowiadał się negatywnie co do szczepień?
    Co do cukrzycy, nie jesteś środowiska medycznego, więc masz prawo nie wiedzieć, pozwól więc że Ci coś napiszę o tym. Raz, że cukrzyc jest kilka typów i w pierwszym typie unikanie węglowodanów i ćwiczenia dadzą mierne korzyści. Dwa, pozwól że będę kontynuował swój przykład z komentarza wcześniej. Pacjent po amputacji kończyny dolnej, czego przyczyną było wystąpienie stopy cukrzycowej w przebiegu cukrzycy, nie stosuje się nadal do zaleceń dietetycznych. Inaczej, odjęto mu nogę a on nadal nie przestrzega diety. Myślisz, że przestrzegałby dietę, gdyby się mu powiedziało na początku cukrzycy że jeśli tego nie zrobi to będą tak poważne konsekwencje? Wątpię. Oczywiście nie wszyscy pacjenci są tacy niezdyscyplinowani, ale takich osób jest naprawdę sporo. Chorzy piją alkohol mając dializy, chorą wątrobę, nie stosują diety przy schorzeniach trzustkowych, cukrzycy, palą papierosy mając przeszłość nowotworową w rodzinie. Ja osobiście bał bym się zaufać choremu i puścić go bez leków, bo jak się coś stanie, to bym za to odpowiadał. Nie pacjent za nieprzestrzeganie diety czy ćwiczeń, tylko ja.

    Komentarz - autor: Medyk — 31 stycznia 2014 @ 01:30

  112. @Medyk

    Może zainteresuje Cię nasza najświeższa notka:
    Choroba Verneuila lub odwrócony trądzik

    To jest coś zdecydowanie wartego wrzucenia na Facebooka i przyciągnięcia uwagi środowiska lekarskiego.

    Mam w rodzinie ten przypadek i do czasu znalezienia doktora Guillema było tylko cierpienie, błędne diagnozy, kolejne rozczarowania, dezorientacja i poszukiwanie w ciemno.

    Komentarz - autor: iza — 1 lutego 2014 @ 17:15

  113. Polecam książkę „Skutek uboczny śmierć” – co prawda porusza temat skutków ubocznych leków a nie szczepionek, ale to jedna swołocz – to chemia i to chemia, zarówno jedno jak i drugie na jedno pomaga na drugie szkodzi (nie u wszystkich). Fajna książka, napisana okiem osoby wysoko postawionej i przez wiele lat pracującej w branży farmaceutycznej na wysokich stanowiskach – dla znanych koncernów farmaceutycznych. Książka porusza kwestię korupcji, „uczciwości” przy dopuszczaniu leków do obrotu, korzyści majątkowych dla lekarzy przypisujących dany lek, ba nawet pokrótce omawia taktykę koncernów farmaceutycznych – spadają zyski to trzeba wymyśleć nowa chorobę – po co? po to żeby stworzyć na nią lek, który wygeneruje miliardowe obroty dla koncernu farmaceutycznego. A co z tego że lek szkodzi, że pomaga na jedno ale szkodzi na np inny organ? Tym lepiej – przy okazji klient kupi preparat osłonowy, albo nie, lepiej jak mu zaszkodzi – to będzie leczył się na co innego generując kolejne zyski dla przemysłu farmaceutycznego. Poczytajcie jak wyglądają badania kliniczne – jakie dane koncerny farmaceutyczne muszą podawać do informacji publicznej, a jakie mogą zachowac dla siebie. Co musi a co nie musi być napisane w ulotce informacyjnej leku dla pacjenta. Zapoznajcie się z definicją wyrażenia „możliwe inne skutki uboczne” Poczytajcie jak wygląda procedura dopuszczenia leków do obrotu. Może zechce Wam się poszperać na temat procesów sądowych z koncernami farmaceutycznymi – bardzo interesujące jak wielomilionowe odszkodowania płacą by zamknąć pacjentowi gębę. No ale dla części z Was nie ma to jak wziąć kolejną cudowna pigułkę lub kolejną strzykawkę która uchroni nas i nasze dzieci przed całym złem tego świata.

    Nie wierzę ślepo w nic. Każdy ma prawo do własnego zdania i każdy ma prawo decydować o losie swoich dzieci. A bzdurne komentarze typu że nieszczepione dzieci powinny w razie choroby być leczone z własnej kieszeni to już wogóle nie zsaługują na komentarz. A jak jest teraz? Byłam szczepiona jako dziecko i co? I teraz kiedy mam problemy ze zdrowiem to wiecie ile mnie to kosztuje pieniędzy? Cały system jest chory, Idę do ogólnego – dostaję skierowanie do specjalisty. Dzwonię do 10 poradni specjalistycznych. O kurcze nigdzie nie ma miejsc. Ba nawet zapisać mnie nie chcą bo na pół roku do przodu nie ma już miejsc a lekarz nie ustalił jeszcze grafiku na kolejne pół roku. Mam problemy ze zdrowiem, jest coraz gorzej, mam problemy w wykonywaniu codziennych czynności. Nie ufam do końca lekarzom ale chcę się zdiagnozować. Chce wiedzieć co mi dolega. Każdy dzień pogarsza mój stan zdrowia, nie ma mowy żebymczekała conajmniej pół roku. Idę na wizytę prywatną. Wizyta trwa 15 minut, jest wywiad, badanie i skierowanie na badania szczegółowe. 100zł (conajmniej) wydane na wizytę. Idę na badania. O diwo, mimo skierowania są płatne! Bo lekarz nie ma umowy z nfz. No i kolejne conajmniej 100zł. Wracam z wynikiem do specjalisty. Dalej nie wie do końca co mi jest. Płace 100zł i dostaję kolejne skierowanie. Na zapas robie wszystkie badania jakie są możliwe do zrobienia pod kątem moich przypadłości. No bo poco znowu placić 100zl za skierowanie skoro badania i tak będą płatne? Itd itp. No nic, jako że ogólny nie ma pojęcia co mi jest, dostałam skierowanie do kilku specjalistów. Do jednego udaje mi się dostac na nfz. Idę bez żadnych badń.Lekarz nie wie co mi jest, zleca badania i zapisuje receptę. Na recepcie 6 różnych rodzajów lekow. Tak na wszelki wypadek, a nuż może coś zadziała? Robię badania, idę z wynikiem, O dziwo, wszystkie zlecone badania wychodza ok. W międzyczasie biorę leki. Alke nie ma poprawy. To niech Pani odstawi wszystkie leki bo dolegliwości nie sa związane z ……. logią, prosze iśc do innego specjalisty – zostaje odesłana z kwitkiem dla lekarza rdzinnego ze w tej poradni specjalistycznej nie będę leczona poniewaz tu jest wszystko ok. Ale że leki które mi przypisali i zaczelam brać wywołały w międzyczasie poważne skutki uboczne to już nikogo nie obchodzi. Bo to nie jest ich sprawa. Ot, taka wrażliwośc organizmu. Może zapiszemy inne, jak nie te to może inne pomogą?

    I co z tego że byłam szczepiona? Co za różnica czy ktoś był szczepiony czy nie był? Skoro kiedy jest potrzeba skorzystania z uslug medycznych to i tak trzeba za to placić z własnej kieszeni? Ja cięzko pracuję i też się nie chcę godzić na to żeby nieroby zajmowaly kolejki u lekarza za moje pioeniądze. Ja płace na nfz – mi się pomoc należy wtedy kiedy teog potrzebuję a nie za pół roku z drobrym wiatrem, a może za rok. chcę się wypisac z nfz. Po co mam pąlcić wszystko podwójnie. 1/3 mojej miesięcznej pensji idzie na składki. Odkładając tą sumę co miesiąc nawet i w skarpetę jestem w stanie sobnie zapewnić godziwszą emeryturę i godziwsza pomoc medyczną niż tą niby bezpłatną. Bo i tak kwa musze placić jak mi coś potrzeba. ot koło zamknięte. Ale co tam, szczepmy się i ze skutkami ubocznymi zajmujmy miejsca w szpitalach i u lekarzy osobom potrzebującym.

    Z lekarzem to tak jak z księdzem w dzisiejszych czasach. To jest jak loteria. Albo trsfisz na takiego z powolania albo co najwyżej cię dobije, ale powolną śmiercią, nie natychmiast. A co tam, przecież w sumie dla neigo to lepiej jak wrócisz do niego bo za każdego pacjenta dostaje pieniądze za odbębnioną wizytę. A wypisze sobie jeszcze receptę. Ale nie na ten lepszy lek, tylko na ten, którego producenta ma firmowy notesik. O i pioro firmowe też ma. Ba, wypisze jeszcze kilka recept i na pewno zostanie zaproszony na seminarium organizowane przez ten koncern farmaceutyczny. Przecież to wazne – jedzie się szkolić …. na 2 tygodnie na egzotyczną plażę do 5-wiazdkowego hotelu all inclusive. Nie to przecież nie jest łapówka, to jest szkolenie. No ze 2 dni może z godzinkę coś pobąkiwali o nowym produkcie. Ba zanm nawet przypadek, kiedy lekarz i to nie byle jaki, bo badzo znany profesor widząc wypadek samochodiowy nie zatrzymał się w celu udzielenia pierwszej pomocy. Dlaczego? Dlatego że jakby coś posło nie tak to jego nazwisko straciło by renomę. Lepiej nie ryzykować.

    To wszystko działa w 2 strony. Nie chcecie aby nieszczepione dzieci leczyły się za wasze pieniadze? A ja nie chcę żeby szczepione dzieci leczyly się za moje pieniądze. Dlaczego? Dlatego że jestem żywym przykładem na to, że szczepionki zostawiają pik sobie ślad, któy może odezwać się po kilku czy kilkunastu latach, na to ze każda chemia podana organizmowi nie pozostaje obojętna, zarówno ta w pigulce jak i ta w pożywieniu. Może nie od razu, ale kiedyś napweno. Jestem też żywym przykładem jak można wyleczyć się samemu. Jak ogromne możliwości do samoleczenia ma ludzki organizm gdy przestanie się go notorycznie podtruwać.

    Niestety co z twgo że mamy chory system? Dlaczgo ktoś ma sie leczyć za mioje peiniadze a ja mam dodatkwo płacić kiedy mi potrzebna jest szybka pomoc medyczna?

    Komentarz - autor: kasia — 1 marca 2014 @ 15:08

  114. @kasia
    rozumiem co Cię gryzie tylko czy Ty to rozumiesz?
    Twoim problemem nie jest system tylko bieda i niski status społeczny. Popraw się i żyj godnie. Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: iluminat — 2 marca 2014 @ 02:06

  115. @iluminat
    mylisz się, ale takie jest standardowe myślenie dzieci zamożnych rodziców, to że liczę złotówkę i chcę za darmo skorzystać z tego co mi się należy to akurat nie ma nic wspólnego z zasobnością mojej kieszeni ani statusem społecznym. jest takie powiedzenie kto drobnych nie liczy ten grubych nie widzi. prawda jest taka że czy ja czy ktoś 10 razy bogatszy czy 10 razy biedniejszy musi płacić za prywatne wizyty u lekarzy. chodzi o system, nie o biedę. na szczęście jestem w takiej sytuacji że nie brakuje mi na godne życie ale to czy zarabiam 2000 czy 20 000 nie znaczy że mam na prawo i lewo szastać pieniędzmi ponieważ nie widzę sensu utrzymywania darmozjadów – bo co? bo zarabiam dużo to mam im dużo dawać z pensji i nic za to nie mieć? tym bardziej wolę odłożyć to na chociażby lokatę i wyjąć wtedy kiedy mam potrzebę skorzystać z wizyty lekarskiej za którą przecież i tak musze zapłacić prywatnie – rozumiesz? chodzi o sens płacenia podwójnie za jedną usługę. a jeszcze bardziej o to że wolalabym sama decydować na co wydaję swoje ciężko zarobione pieniądze i a nie nie dość że muszę płacić obowiązkową danine w postaci zus i nfz to jeszcze ktoś będzie mi narzucał co musze a co nie musze np szczepienia, a jak naprawdę jest problem to wtedy mówią pocałuj mnie w d idzź sonbie zapłać prywatnie jak masz problem teraz albo poczekaj az sie wykonczysz. to jest cała szajka i reka ręke myję.

    w styczniu dostałam skierowanie od rodzinnego do poradni chorób zakaznych z podejrzeniem choroby tropikalnej i wiesz co? najbliższy wolny termin mają na październik!!!!! udałam się więc do klinki na izbę przyjęć gdzie pan doktorek wręcz prawie mnie wyśmiał z moją dolegliwością i kazał iść do poradni. po kilku prywatnych wizytach i serii badań za ktore też oczywiście zapłaciłam prywatnie problem został znaleziony i na szczęście jest na dobrej drodze do wyleczenia. ale że do października mogłabym nie dożyć to nasz system ma w d pie za przeproszeniem. a we mnie momentami się gotuje. wiadomo, zdrowie jest najważniejsze i ja na zdrowiu oszczedzac nie bede a najlepiej nie chorować. ale się stało, nawet nie chcesz wiedzieć ile w sumie wydałam na lekarzy i badania w ciągu ostatnich 3 miesięcy. dobra tyle to kosztuje prywatnie ile kosztuje. niczyja wina. ale niby jakim prawem system co miesiąc wyciąga łapkę po kolejną daninę skoro ja i tak mam zapłacić prywatnie jak mi coś potrzeba?

    Komentarz - autor: kasia — 15 kwietnia 2014 @ 20:27

  116. Ale długa dyskusja… Nie ma mowy żebym czytał znowu tych ignorantów WIERZĄCYCH w dobrodziejstwa szczepień i denerwował się bezcelowymi wysiłkami wykształconych by uświadomić tych o myśleniu autorytarnym. Tu nie ma nad czym debatować – mleko się rozlało, tym co chcą wiedzieć już wiadomo, że szczepionki nie chronią przed chorobami, że zwiększają szansę na zachorowanie (wg raportu ONZ z 1971, szczepionka na gruźlicę ma ujemną skuteczność -5,5%), jest mnóstwo materiałów na ten temat, badań naukowych, a z drugiej strony nie ma nawet żadnego badania naukowego, takiego, które porównywałoby próbę statystyczną szczepioną i nieszczepioną na nic, a wykazywałoby jakiekolwiek korzyści ze szczepień!
    Mam 9 dzieci – Nie szczepię na nic od 7 lat – póki szczepiłem to była tragedia, ciągle przeziębienia, katar, zapalenie ucha – masakra. Teraz nawet nie mam po co iść do przychodni, bo po co. Po prostu są zdrowe – tak jak dzieci normalnie powinny być. Jeśli chorują, to przez dobę, czasem dwie. Tzw. rotawirusy (łapane od zarażonych szczepieniami) pokonują poniżej 24 godzin.
    Ludzie bardzo naiwni są, a cierpią dzieci. Czy naprawdę nikt nie czyta książek historycznych???
    Tak, wiem, historia nas uczy, że historia niczego nas nie uczy.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 16 kwietnia 2014 @ 14:03

  117. czy ktoś z tych którzy otrzymali od użytkownika RH+ informację o tym w jaki sposób można zminimalizować skutki konserwantów zawartych w szczepionkach jak i o skutecznym sposobie na uniknięcie szczepienia dzieciątka. Pozdrawiam

    Komentarz - autor: Agata W — 29 lipca 2014 @ 14:37

  118. @Agata W – poszukaj na stronie i forum stowarzyszenia STOP NOP – da się spokojnie nie szczepić maleństwa od urodzenia, bo prawo w Polsce wbrew pozorom taką możliwość gwarantuje. Trzeba tylko się uzbroić w trochę wiedzy (na ignorantów i nieżyczliwych ludzi) i znaleźć do regularnej opieki odpowiednich pediatrów, lekarzy. My z żoną syna nie szczepiliśmy i rośnie zdrowo.

    Komentarz - autor: Artis — 17 września 2014 @ 00:02

  119. Polecam grupę na Facebooku „Offtopowo szczepieniowa ;)” – Duże wsparcie pod kątem informacyjnym, prawnym, historie osób do których doczepił się Sanepid i jak sobie poradzili, udostępniane są najnowsze artykuły o tej tematyce, dowodzące głównie, że szczepionki to samo zło…

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 18 września 2014 @ 10:53

  120. Czytam komentarze i mnie krew zalewa że ludzie mają zaćmę mózgową (*nie ma takiej choroby? No to już jest !) Z prostej acz nie zawiłej przyczyny szczepionki są do dupy. Organizm w trakcie dorastania nabiera cech pozytywnej odporności poprzez naturalną walkę z infekcją, niejednokrotnie pomaga w tym higiena. Szczepienia są wbrew naturze ponieważ jest do dożylnie (domięśniowo ) dostarczane badziewie, śmiecie z którym organizm musi sobie poradzić i jedną nadzieją jest jedynie cierpliwość rodziców i szczególny genotyp jednostki ludzkiej zaszczepionej by móc sobie radzić. Proste Pytanie ? A na łuszczyce są qrwa mać szczepionki ? Ne Trypla ? Na Katar sienny ? Albo rzeżączkę by wszyscy mimo chorób narządów rodnych mogli się zdecydowanie pierd…ć ? Niema No to przestańcie pier…ć i zacznijcie myśleć a nie mordujecie własne dzieci…rodzice…DEBILE !!!! Koniec Tematu !!!! Piszę to Ja imć Maciej Józef Kosiacki !!!

    Komentarz - autor: mjkosiacki — 9 kwietnia 2015 @ 21:44

  121. @mjkosiacki I co zrobisz, jak nic nie zrobisz… To jest problem z dziedziny psychologii tłumu, a nie kwestia rozsądku czy myślenia…

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 10 kwietnia 2015 @ 11:43

  122. Nie słyszałam aby moja prababka była szczepiona, moja babka nie była szczepiona, moja matka też nie podobnie jak jej 6 rodzeństwa. Wszyscy dożywają 90 i ponad. Mnie zaszczepili na czarną ospę, niestety nie wiem po co?! Ja się nie zgodziłam, a mojej matce narobili zamieszania w głowie.
    Jeżeli w zdrowiu mamy dożyć późnej starości należy postępować tak, jak robi to nasi przodkowie. Umierały dzieci słabe i chorowite – fakt. Obecnie dzieci słabe i chorowite mają swoje dzieci jeszcze słabsze i chorowite, a do tego ciągle karmione wg porad telewizyjnych i gazetek reklamowych.
    Dawniej jadało się bardzo rzadko wieprzowinę, w ogóle mniej jadało się mięsa, a więcej kasz i fasoli/grochu. O margarynie nikt nie słyszał, chociaż w NRD wszyscy ją jedli i chodzili w okularach.

    Komentarz - autor: efka — 14 kwietnia 2015 @ 15:41

  123. Wszystko racja oprócz propagandy wege – kiedyś się jadało przede wszystkim wieprzowinę, zresztą skąd pochodziłyby tradycyjne „świniobicia”? Więcej kasz, fasoli i grochu to jadły biedne mieszczuchy, chorowite przez to bardziej…

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 14 kwietnia 2015 @ 21:04

  124. Tak sobie czytam…. ktoś napisał ze osoby nieszczepione są zagrożeniem dla tych zaszczepionych i mogą doprowadzić do epidemii…. yyy to po co wam się szczepić skoro możecie się zarazić od nieszczepionego? przecież po to się szczepicie by nie chorować. To stwierdza, że szczepionki nic nie dają w takim razie po co się szczepić? Pisze to do tych którzy obawiają się epidemii z winy nie zaszczepionych osób

    Komentarz - autor: natalie — 15 kwietnia 2015 @ 20:30

  125. @ Natalie

    To logiczne, co piszesz, bardzo logiczne. Tylko że jest jeden problem: ten świat kieruje się zupełnie inną logiką, nam niemalże niedostępną. Niestety łykaną bez popitki przez wszystkich ślepo zapatrzonych w autorytety. I nie wiem, czy cokolwiek można na to poradzić. Kłania się Gustave Le Bon ze swoją „Psychologią tłumu”:

    Gwałtowność uczuć jest jeszcze spotęgowana, zwłasz­cza w tłumie heterogenicznym, przez brak odpowie­dzialności. Pewność bezkarności, wzrastająca w miarę wzrostu liczebności tłumu, oraz świadomość chwilowej potęgi, którą czerpie on właśnie ze swej liczebności, tworzą warunki do powstawania w tłumie takich uczuć i czynów, na które nigdy by się nie zdobyła jed­nostka. W tłumie nieuk, głupiec i człowiek, zawistny nie odczuwają swej bezsilności i nicości, a w ich miej­sce pojawia się poczucie brutalnej siły, chociaż nie­trwałej, ale za to potężnej.

    Przesada ta dotyczy zwłaszcza złych uczuć — tego reliktu atawistycznego instynktów człowieka pierwot­nego, które jednostka potrafi przytłumić z obawy przed karą. […]

    Opierając się na owym poczuciu swej siły i na braku wątpliwości, co jest prawdą, a co nieprawdą, tłum jest w tym samym stopniu autorytarny, co nietolerancyjny. Jednostka może uznwać zdania przeciwne i nawet podejmować decyzję, tłum zaś nie czyni tego nigdy. Na zgromadzeniach ludowych najmniejsze wystąpienie przeciw tłumowi zostaje przyjęte z wściek­łością i gwałtownymi obelgami, po których szybko dochodzi do rękoczynów i dany mówca musi chyłkiem czmychać z zebrania, jeżeli nie potrafi w odpowiedni sposób odwrócić uwagi tłumu w innym kierunku. Niezależnością swych poglądów mówca najczęściej na­raża się tłumowi […]

    Autorytaryzm i nietolerancja to cechy wspólne wszystkim kategoriom tłumów … Autorytaryzm i nietolerancja są uczuciami dla tłu­mu jasnymi, tak że skwapliwie on je przyjmuje i dąży do jak najszybszego ich urzeczywistnienia. Wobec siły tłum staje się potulny, a na uczucie dobroci jest zu­pełnie niewrażliwy, gdyż dobroć uważa za objaw sła­bości. Tłum nigdy nie wielbił dobrych władców; kochał na ogół okrutników, którzy uciskali go z całą bez­względnością. Srogim tyranom tłum buduje okazałe pomniki, a upadłego tyrana chętnie i z lubością depce nogami, gdyż ten po upadku znowu zasila szeregi słabych, których tłum nienawidzi lub nimi pogardza, albowiem nie czuje przed nim trwogi.

    W Australii rząd ostatnio wpadł na kolejny genialny pomysł. Jak już odebrali zasiłki rodzinne większości rodzin nie szczepiących dzieci, teraz postanawiają zlikwidować też prawo do wyjątków dla tych, którzy odmawiają z powodów religijnych, światopoglądowych lub zdrowotnych. A chodzi o niemałe kwoty: od 11 tys. AUD rocznie na jedno dziecko, wzwyż.

    Dziękuję za taką Demokrację….

    Komentarz - autor: iza — 15 kwietnia 2015 @ 21:40

  126. Pominę kwestie szczepienia, a poruszę kwestię propagandową podpisywania przez lekarzy takich dokumentów. Lekarz nie jest w tym przypadku podmiotem odpowiadającym za skutki,chyba że podał lek osobie pomimo przeciwskazań i możliwość powikłań nie stosując się do intstukcji leku,bo w tym przypadku tylko odpowiada za to automatycznie. A to co jest w tym piśmie, to tak samo jak sprzedawce w sklepie poprosić o podpisanie deklaracji że dany produkt nam nie zaszkodzi. Od tego jest producent oraz podmioty atestowe i tylko one ponoszą odpowiedzialność za aplikowane specyfiki, chyba że jest obowiązek prawny, wtedy pozywa się instytucje państwowe. Więc bardzo dobrze że żaden lekarz tego nie podpisuje, nie ma obowiązku, nie jest kompetenty do tego, tak jak sprzedawca w sklepie, jest tylko narzędziem.

    Komentarz - autor: raavic — 4 września 2015 @ 02:01

  127. Mylisz się całkowicie. Porównanie chybione. Do lekarza mamy całkiem inne nastawienie niż do sprzedawcy – sprzedawca ma sprzedać produkt, a lekarz ma dbać o nasze zdrowie. I nie po to społeczeństwo oddaje spory procent dochodów na opiekę medyczną, żeby być traktowana przez lekarza jak przez sprzedawcę. Tak, to lekarz powinien podpisać taki papier – on domyślnie podpisał taki papier składając przysięgę Hipokratesa. Przysięgał nie szkodzić, a żeby nie szkodzić, musi mieć wiedzę. A żeby mieć wiedzę, musi dociekać, czytać z różnych źródeł, analizować badania naukowe – po prostu się edukować, a nie dawać się redukować do sprzedawcy.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 4 września 2015 @ 21:50

  128. każdy lek który przepisuje lekarz ma praktycznie efekt uboczny poczynając od witamin, po różne specyfiki, pomagają na jedno, szkodzą na drugie, wybierają mniejsze zło. Lecząc na jedno nie da Ci gwarancji żaden lekarz, jak Twój organizm zareaguje i czy mogą mogą wystąpić skutki uboczne. Tak jest w większości przypadkach jeżeli następuje jakiekolwiek leczenie.Jak by miał lekarz Tobie zagwarantować przy jakim kolwiek leczeniu to nawet antybiotyku byś żadnego nie dostał ani żadnego innego leku, przeczytaj sobie ulotkę pierwszego lepszego lekarstwa. Więc nie gadaj głupot dając przykład w tym przypadku przysięgi. Nie ma takiego cudownego specyfiku leczącego bez skutków ubocznych. Więc jak można i w tym przypadku żądać takiego protokołu, równie dobrze przy każdej wizycie lekarz powinien to obowiązkowo podpisywać. Wątpię by świadomie jakikolwiek lekarz próbował kogokolwiek zabijać okaleczać i powodować uszczerbek na zdrowiu. Wybierają mniejsze zło,kierując się dobrem, przepisując jakiekolwiek lekarstwa, ale wszystkie mają niestety efekty uboczne mniejsze lub większe.

    Komentarz - autor: raavic — 5 września 2015 @ 00:47

  129. @ Michał Wolski

    Jak wspomniał gdzieś w komentarzach jakiś „lekarz”, i w tym miał rację, przysięgi Hipokratesa się już nie składa. Zerknij na Wiki, ma linki do aktualnego przyrzeczenia. Co do reszty – pełna zgoda.

    Gdyby lekarze chcieli wiedzieć o niebezpieczeństwach i mieli odwagę cywilną, postawiliby się murem w imię etyki lekarskiej, sumienia i pacjentów. Ale nie chcą i nie mają, bo znakomita ich większość to produkty współczesnej cywilizacji, autorytarianie i wyrobnicy. I cieszą się tą odrobiną władzy, jaką mają nad „maluczkimi”.

    Nie wiedzieć czemu na myśl przychodzi Hannah Arendt i banalność zła…

    Komentarz - autor: iza — 5 września 2015 @ 12:09

  130. @ raavic

    wszystkie mają niestety efekty uboczne mniejsze lub większe.

    W tym rzecz: „mniejsze lub większe” i wsadzanie ich do jednego worka to czysta demagogia.

    Wątpię by świadomie jakikolwiek lekarz próbował kogokolwiek zabijać okaleczać i powodować uszczerbek na zdrowiu.

    W większości robią to nieświadomie, bo tę świadomość blokują. Co jednak niczego nie zmienia w kwestii odpowiedzialności.

    Wybierają mniejsze zło,kierując się dobrem

    Nie. Wybierają świadomy brak wiedzy lub jej ignorowanie, kierując się podporządkowaniem władzy i utrzymaniem stołka.

    I kto tu gada głupoty?

    Polecam przeczytanie i głębokie przemyślenie tego tekstu.

    Komentarz - autor: iza — 5 września 2015 @ 12:33

  131. Czemu demagogia? demagogia to upieranie się podpisywania deklaracji w tym jednym przypadku, ingnorując wszystkie inne przepisywane leki przez lekarzy pomimo iż mają również skutki uboczne. To jest demagogia.
    Więc próbujesz powiedzieć że lekarze są nieświadomi tego co robią, lub specialnie blokują swoją wiedzę,nie douczają się, czy też ją ignorują by szkodzić ludziom? interesujące.
    A wiesz co to demokracja? to władza ludu, jeden z nielicznych ustrojów który umożliwia ludziom zmienianie władzy i decydowaniu o prawie. Więc jak tak jest, to pozostaje zbierać podpisy, obalić to co się nie podoba, a nie wieszać psy na lekarzach i ich obarczać odpowiedzialnością. Swoją drogą myślę że lekarz z wykształcenia, zdobytej wiedzy naukowej ma większą wiedzę niż osoby czytające kolorowe magazyny i portale typu plotek. Marne atrybuty by podważyć ich wiedzę.

    Komentarz - autor: raavic — 6 września 2015 @ 16:20

  132. @ raavic

    demagogia to upieranie się podpisywania deklaracji w tym jednym przypadku, ingnorując wszystkie inne przepisywane leki przez lekarzy pomimo iż mają również skutki uboczne.

    1. Nikt się tu przy niczym nie upiera.
    2. Tutaj rozmawiamy o szczepionkach, a nie o innych lekach. Na temat „innych przepisywanych leków” nie wypowiadamy się tu, tak jak nie ustosunkowujemy się tu do problemu głodu na świecie, Palestyny, polityki imperialnej i tysiąca innych, odrębnych zagadnień, więc wyciągasz wnioski z pustego.
    3. Szczepionki są jak dotąd jedynymi farmaceutykami, do których używania ZMUSZA się pseudoprawnymi środkami WSZYSTKICH należących do autorytarnie określonej grupy. Widzisz różnicę?

    Dalej stosujesz demagogię. Masz jakieś konkretne argumenty?

    Na marginesie: Uważaj, bo po cienkiej linie już kroczysz ze swoją próbą obrażania i wycieczek osobistych. To niskie zagrywki, niegodne poważnego rozmówcy i są tu tolerowane jedynie w bardzo ograniczonym zakresie.

    Komentarz - autor: iza — 6 września 2015 @ 17:24

  133. Usunęłam kilka obleśnych komentarzy. Komuś ten sam w sobie niewinny tekst wyraźnie załazi za skórę, skoro znowu, po dwóch latach od publikacji, organizuje się nagonkę z trollami w pierwszej linii ataku.

    Niemerytoryczne komentarze będą konsekwentnie kasowane.

    Komentarz - autor: iza — 6 września 2015 @ 21:34

  134. @raavic
    „demagogia to upieranie się podpisywania deklaracji w tym jednym przypadku, ingnorując wszystkie inne przepisywane leki przez lekarzy pomimo iż mają również skutki uboczne.”

    Jesteś niedouczonym medykiem, bo nie wiesz nawet tego, że szczepionki nie są klasyfikowane jako leki.

    „każdy lek który przepisuje lekarz ma praktycznie efekt uboczny poczynając od witamin, po różne specyfiki, pomagają na jedno, szkodzą na drugie, wybierają mniejsze zło.”

    Jesteś bardzo niedouczonym medykiem, jeśli twierdzisz, że witaminy są klasyfikowane jako leki.
    Poza tym, nie nauczono cię też, że witaminy NIE są i nie były przyczyną żadnego zgonu:
    http://orthomolecular.org/resources/omns/v11n01.shtml
    Zatem wpisywanie ich na jedną listę z „różnymi specyfikami” przepisywanymi na receptę jest właśnie demagogią.
    Tymczasem, te „różne specyfiki” przepisywane przez „wykształconych” medyków i łykane zgodnie z ich zaleceniami są przyczyną 100 000 zgonów tylko w USA.
    http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/mm5605a1.htm
    Zdaje się, że w tym „teoretycznym kraju” takich statystyk się nie prowadzi. Zdaje się też, że w tym „teoretycznym kraju” zaniechano też prowadzenia jakiejkolwiek bazy odczynów poszczepiennych. Zdaje się, że to „wykształconym medykom” powinno zależeć na utrzymaniu takiej bazy, bo przecież „medykom zależy na dobru pacjenta”, prawda?

    Moja dobra rada: schowaj we własne buty PROPAGANDĘ i zacznij się UCZYĆ. Twoja pisanina:
    „Swoją drogą myślę że lekarz z wykształcenia, zdobytej wiedzy naukowej ma większą wiedzę niż osoby czytające kolorowe magazyny i portale typu plotek. Marne atrybuty by podważyć ich wiedzę.”
    jest wyjątkowo niskich lotów, bowiem świadczy o tym, że Ty, w swojej megalomanii, zakładasz, że nikt spośród nie licencjonowanych medyków nie jest w stanie przyswoić wiedzy, która jest wymagana od was. To błąd, wielki błąd. Gwarantuję Ci, że osoby naprawdę dbające o swoje zdrowie czytają i uczą się więcej niż `”licencjonowani medycy” i nie czerpią swojej wiedzy z kolorowych magazynów i „plotka” (te „źródła powielają takie same brednie, którymi Ty tutaj się posługujesz.)

    Komentarz - autor: Magia — 6 września 2015 @ 21:58

  135. Różyczka, o matko – muszę się zaszczepić – a nie przeszłam tę chorobę gdy miałam 6 lat, po wizycie u lekarza poszłam na lody! Ospa, o matko muszę się zaszczepić, a nie przeszłam tę chorobę w wieku 5 lat – strasznie nudziło mi się w domu ale wstyd był wyjść fioletowym. Odra – o matko muszę się zaszczepić, a nie była zaszczepiona w wieku 3 lat ( mam 31), ale na pewno jestem odporna inaczej czekała by mnie śmierć – a nie, przecież na kupę lat przed wprowadzeniem szczepień medycyna opanowała tego wirusa i da się go wyleczyć. Grypa- o matko, w tvnie mówili, że to śmiercionośna choroba i trzeba się szczepić – jak ja to robię, że przechodzi mi po grzańcu i witaminie C?? POLIO!!! – aaaa, emigranci jadą, będzie wreszcie ta epidemia o któej trąbią od dwóch lat, w końcu bo w Polsce ostatni przypadek był zarejestrowany w 1984 roku! Ale muszę się zaszczepić, w końcu przyjdzie ta epidemia bo czytałam artykuł w wprost.pl z 2013 roku. Moja córka ma dwa lata, muszę ją zaszczepić 10 w 1 – musi bronić zdrowia naszego społeczeństwa – a jest może 11 w 1? Pocałujcie mnie d.,..ę!

    Komentarz - autor: poszukująca faktów — 19 października 2015 @ 21:50

  136. Jesteś za szczepieniami? Jesteś tego pewien? Chcesz mnie przekonać, bym zaszczepił siebie i swoją rodzinę? Użyj KONKRETNYCH ARGUMENTÓW, zapoznaj się z MOIMI (i nie tylko) ZASTRZEŻENIAMI wobec szczepień i odpowiedz na nie RZECZOWO jedno po drugim. Jeśli chcesz powtórzyć banał, że osoby nieszczepiące się zagrażają szczepiącym się, to nawet nie wysilaj palców i swoje zdanie zachowaj dla siebie. Dotyczy to wszystkich innych banałów powtarzanych w TV i kolorowych pismach.

    P.S. Rozmawiałem swego czasu z dzieckiem lekarki i prawnika. Lekarka szczepiła inne dzieci, ale swojego nie. Kiedy w szkole dyrektor stwierdził, że nie przyjmie dziecka do szkoły, bo zagraża to zdrowiu innych dzieci, matka przedstawiła opinię medyczną, a ojciec zapytał dyrektora, na jakiej podstawie prawnej nie chce przyjąć dziecka do szkoły. No więc gdzie jest ten dobroczynny skutek szczepień, skoro nie jeden lekarz tak robi 🙂 Możesz ze mną dyskutować na konkrety, hasła propagandowe za których propagowanie ci płacą, lub wsadzili ci do łba, wsadź sobie do strzykawki i wstrzyknij z kolejną szczepionką, nie uzewnętrzniaj ich tylko proszę wobec mnie 😉 No chyba, że to będzie punkt wyjścia do dyskusji, wtedy ok.

    Komentarz - autor: Tomek — 6 stycznia 2016 @ 11:35

  137. Nie tylko szczepienia, a każda interwencja w nasze ciało przez konowałów i drani bez sumienia zwanych lekarzami jest niebezpieczna. Przeszedłem operację chirurgiczną, której ciężkie skutki uboczne muszę znosić przez całe życie, bo nie powiedziano mi ani słowa o możliwości ich wystąpienia (nie zgodziłbym się na operację, gdybym o tym wiedział), a poza tym zaskarżyć ich nie mogę, bo podpisałem przyjęcie odpowiedzialności, formularz, który podetknięto mi do podpisu przed samym wjazdem na salę operacyjną (..o, tu jeszcze potrzebny jest podpis…). Czy tak postępuje ktoś, kto ma uczciwe zamiary? Dlaczego nie przyjmują oni odpowiedzialności za swoje czyny? Do czasu wspomnianej operacji żyłem z dobrymi uczuciami w stosunku do każdego, nie znałem uczucia nienawiści. Teraz jestem pełen nienawiści do nich, którzy zniszczyli mi życie. Czy to jest daniem pomocy?

    Komentarz - autor: Jan — 23 lutego 2016 @ 08:00

  138. Ten tekst jest głupkowaty. Może dotyczyć każdego leku. Wszystkie leki mają skutki uboczne. Np. antybiotyki mogą powodować anafilaksję i być bezpośrednim zagrożeniem życia. Żaden szanujący się lekarz nie podpisze się pod tak głupim tendencyjnym pismem. Z drugiej strony prawo wyboru powinno być śle rownież pełna odpowiedzialność rodzica za ponoszenie kosztów leczenia i rehabilitacji jeśli brak szczepienia spowoduje zachorowanie i komplikacje np. w wyniku Polio. W drugą stronę też powinna być odpowiedzialność jesli po szczepieniu wystąpią powikłania.

    Komentarz - autor: polf — 23 lutego 2016 @ 16:45

  139. @ polf
    Tekst nie miał być „mądry”, cokolwiek to znaczy. Miał być prowokacyjny. I takim jest. Głupkowaty jest Twój komentarz. Której części tego zdania (28 komentarzy wyżej) nie rozumiesz: „Rrzecz w tym, że do przyjmowania antybiotyków nikogo się jeszcze na siłę nie zmusza. Do szczepień – tak, z poważnymi konsekwencjami prawnymi w razie „niesubordynacji”?

    Komentarz - autor: iza — 23 lutego 2016 @ 19:33

  140. Ten formularz oświadczenia powinien podpisać minister zdrowia przy każdym szczepieniu każdego dziecka. A następnie konował. Zanim się za szczepieni dziecko, proponuję przesłać go temu bandycie.

    Komentarz - autor: sempai — 24 lutego 2016 @ 07:00

  141. @polf
    Zamiast wiedzy – wierzenia. 🙂
    Dowiedz się ignorancie, że wszystkie „epidemie polio” z ostatnich lat dotyczą zachorowań spowodowanych wirusem zawartym w szczepionce OPV! Nawet WHO to przyznaje, dla przykładu ostatnie zachorowania na Ukrainie: http://who.int/csr/don/01-september-2015-polio/en/.
    Pod tym linkiem więcej na ten temat: http://www.sott.net/article/301161-Polio-is-returning-as-countries-see-rare-mutated-form-of-virus-resulting-from-the-vaccine
    Jednakże, ze względu na powiązania z producentami tych „preparatów medycznych”, jako remedium na dziesiątki tysięcy zachorowań na poszczepienne polio w skali globalnej, WHO zaleca: więcej szczepień przeciwko polio! 😀
    To całkowita odwrotność poglądu Einsteina: „Istotne problemy naszego życia nie mogą być rozwiązywane na tym samym poziomie myślenia, na jakim byliśmy, kiedy je tworzyliśmy.”

    Napisałeś też: „Z drugiej strony prawo wyboru powinno być śle rownież pełna odpowiedzialność rodzica za ponoszenie kosztów leczenia i rehabilitacji jeśli brak szczepienia spowoduje zachorowanie i komplikacje”

    Ci rodzice płacą składki a ty chcesz im odebrać prawo do leczenia ich dzieci?! Jesteś godnym pogardy totalitarystą, autorytarnym wyznawcą „szczepionkowej religii” i jej „kapłanów”. Jesteś po prostu żałosny.

    Komentarz - autor: Magia — 24 lutego 2016 @ 15:00

  142. Tu jest tyle komentarzy, że pewnie nikt tego nie zauważy, ale to jest przykre, szczególnie, że bardzo chciałbym zostać pediatra.. Po pierwsze uważam faktycznie, że każdy powinien mieć możliwość o decydowaniu czy szczepić czy nie, lecz na dłuższą metę nie widzicie jednego bardzo poważnego problemu, dzieci nieszczepione dużo gorzej przechodzą choroby, z racji braku pamięci immunologicznej, dodatkowo patogeny mogą się mutowac, o czym rodzice też nie wiedzą bo mają to w d… Ze antybiotyk jak ma się brać 10 dni to ma się brać 10 dni żeby zabić wszystkie bakterie… Wszyscy nagminnie w ostatnich czasach wrzucają na lekarzy, jeszcze rozumiem internistow albo zabiegowych, chociaż to tez paranoja, ale pediatrow? Ci lekarze chce leczyć dzieci z miłości do nich, a Wy uważacie, że zmuszają was do szczepień i zschowujecie się jakby chcieli kosztem zdrowia waszego dziecka zarobić… Wcale się nie dziwię, że jest coraz mniej pediatrow, rodzice są roszczeniowi, wydaje im się, że wszystkie rozumy pozjadali bo czytali na Google… Nie pojmuje was ludzie, mam siostrzenie, wiek 1,5 roku, siostra pytała czy szczepić, powiedziałem, że oczywiście na wszystkie obowiązkowe +pneumokoki, swoje też bd szczepić, bo jestem świadomy, że kiedyś, kiedy nie było szczepionek rocznie chorowalo kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy rocznie dzieci na Odrę, dochodziło do poważnych powikłań, a teraz? Do 100 rocznie, sam jestem ciekaw i z chęcią bym zobaczył jakieś poważne badania kliniczne na temat szczepionek, ale jak dla mnie, znając Immunologie organizmu, jestem w stanie powiedzieć, że szczepionki więcej przynoszą dobrego niż złego, jestem otwarty na polemizacje, oczywiście z kulturą, szanuję każdego zdanie i opinie, dlatego oczekuje tego samego, pozdrawiam

    Komentarz - autor: Oby Pediatra — 24 marca 2016 @ 19:46

  143. @Oby Pediatra

    Jak Pan widzi, Pański komentarz został zauważony.
    „na dłuższą metę nie widzicie jednego bardzo poważnego problemu, dzieci nieszczepione dużo gorzej przechodzą choroby, z racji braku pamięci immunologicznej”
    Dzieci nieszczepione i szczepione przechodzą choroby zakaźne wieku dziecięcego w INDYWIDUALNY sposób. Zdecydowana większość przechoruje je błyskawicznie i bez komplikacji. Niektóre (te najsłabsze) – z powikłaniami. W przypadku np. ospy wietrznej odsetek hospitalizacji wynosi ok. 0,5% wszystkich zachorowań (i to według słów doc. Teresy Jackowskiej, znanej propagatorki szczepień). Nie powiedziano Panu o tym w trakcie studiów? Co za pech!

    A’propos pani Jackowskiej, eksperta w zakresie szczepień i pediatrii – poczytaj tekst tej interpelacji poselskiej i zadaj sobie pytanie czy przypadkiem nie zachodzi tu konflikt interesów (są też wymienieni inni eksperci, którzy – gdyby mogli – zaszczepiliby nawet przydrożne kamienie):
    „dr hab. n. med. Teresa Jackowska – członek Zespołu oraz Krajowy Konsultant ds. Pediatrii, wykonuje płatne zlecenia dla producentów szczepionek, m.in. Pfizer, MSD, GSK i Novartis;”
    http://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=731DCD3B&view=null

    Dalej to już mi się nie chce gadać z facetem, który uzurpuje sobie prawo do wydawania jedynie słusznych sądów, bo zdał parę egzaminów i dostał „glejt na jedynie słuszną prawdę”. Czy ty, mości lekarzu, naprawdę uważasz, że inni (ci bez „papieru na prawdę objawioną”) nie potrafią przeczytać (ze zrozumieniem!) książki czy pracy naukowej, którą i ty czytałeś, często tylko po to żeby zakuć do egzaminu?

    Jeśli, oprócz mniemania o nieomylności osobników z „papierem”, znasz język angielski, to obejrzyj sobie zwiastun filmu „Vaxxed”, którego nie chcą wpuścić na ekrany władze federalne „najlepsiejszej demokracji” i zadaj sobie pytanie: dlaczego, nie chcą jeśli wypowiadają się w nim lekarze i naukowcy?
    http://vaxxedthemovie.com/

    REFLEKSYJNYCH Świąt życzę, Panu „Oby Pediatrze”.

    Komentarz - autor: Magia — 26 marca 2016 @ 21:46

  144. Witam wszystkich cieplo.
    Mam tylko jedno pytanie. Czy jest gdzies ten formularz w jezyku niemieckim? Bylbym wdzieczny.
    Pozdrawiam Matthaeus

    Komentarz - autor: Matze — 20 kwietnia 2016 @ 08:32

  145. Wszystko by było ok ale mój lekarz na siłę mi wciska szczepienia a jak na jakieś się nie zgodzę to się śmieje z pielegniarkami porażka. Przenoszę się do innego ośrodka. Z tego już 50% pacjentów się przeniosło.

    Komentarz - autor: ika — 19 lipca 2016 @ 11:57

  146. @ika

    Możesz posilić się tym formularzem:

    https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2016/06/30/neka-cie-przychodnia-wyslij-wniosek-o-wyjasnienia/

    Komentarz - autor: Olimpia — 19 lipca 2016 @ 17:08

  147. Witam, jestem w trakcie analizowania różnych stanowisk ad. szczepienia, zainteresowała mnie informacja lekarza RH+, zwłaszcza odnośnie osłony antyszczepionkowej przed i po szczepieniu. Przeczytałam ogólne informacje, ale chciałabym się dowiedzieć szczegółów. Jeśli tu jeszcze zaglądasz HR+, to proszę o informację, jak się z Tobą skontaktować, bądź jeśli ktoś z Was ma te informacje, to proszę, dajcie mi znać.
    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: Iwona — 28 października 2016 @ 14:00

  148. Na temat szczepień i ryzyka poważnych powikłań poszczepiennych (NOP) można wyszukać w Google wypowiedzi:

    => Dr.n.med. Dorota Sienkiewicz Klinika Rehabilitacji Dziecięcej UM

    => Matylda Szalaty biotechnolog (PAN)

    => Prof.dr.hab Maria Dorota Majewska neurobiolog

    => Justyna Socha Stowarzyszenie Stop NOP

    Filmy:
    – Wyszczepieni/Vaxxed
    – Usłyszeć ciszę
    – Historia Donowana

    Książki:
    – Szczepienia za i przeciw
    – Szczepienia przegląd ważnych badań

    Zanim zaszczepisz warto zobaczyć jaki jest skład szczepionek, oraz możliwe powikłania podane w ulotkach, przemyśleć czy są przeciwwskazania i czy szczepienie jest zasadne. Poznaj ryzyko

    Komentarz - autor: Natanael — 10 listopada 2016 @ 13:47


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: