PRACowniA

27 czerwca 2008

Ponerologia polityczna – Nauka o naturze zła

Filed under: Polityka,Psychologia — iza @ 01:39
Tags: , , ,

Zamiast pisać coś w rodzaju wstępu – co i dlaczego pojawi się w tym i następnych wpisach – oglądałam film Michaela Moore’a “Sicko”. Film polecam z całego serca, to kolejny “must watch”, za to musi się dziś obejść bez wprowadzenia. Jutro postaram się wpis uzupełnić. A dziś pierwszy z trzech odcinków napisanych w kwietniu przez Time for change dla Democratic Underground. Czytających po angielsku odsyłam do zapoznania się z dyskusją, jaka się tam wywiązała (284 komentarze do tego odcinka), naprawdę warto.

update:
Krótki wstęp towarzyszy następnemu odcinkowi. W dodatku miałam szczęście, bo zostałam wyręczona i napisał go R. – autor tamtego przekładu. Od siebie dodam, że sprawdziłam dziś upowszechnienie się terminu „ponerologia” i o zgrozo, google dają tylko nieco ponad 100 wyników na polskich stronach, podczas gdy dla angielskiej wersji tego słowa – „ponerology” – jest ich ponad 50.000! A tymczasem nie sposób zrozumieć mechanizmów rządzących tym światem, bez tej wiedzy, którą otrzymaliśmy w darze od Andrzeja Łobaczewskiego i którą okupił wielkim cierpieniem i heroiczną pracą. Może rację ma Time for change, kiedy mówi, że znakomita większość ludzi wcale nie chce rozpoznawać zła? Zwyczajem dzieci myślą, że wystarczy zasłonić oczy, żeby potwory przestały istnieć i wtedy nic już nie zagraża…


Ponerologia polityczna – Nauka o naturze zła w adaptacji do zagadnień politycznych

Time for change
1 kwietnia 2008

Kiedy źli ludzie zyskują kontrolę nad zasobami potężnego narodu, konsekwencje dla tego narodu i dla świata mogą być, i często są, przerażające. Zło jest na tym świecie rzeczywistością i ludzkość musi to zrozumieć lepiej od nas, żeby uniknąć […]

„Wielu ludzi wierzy, że człowiek ewoluuje, że społeczeństwo ewoluuje oraz że mamy kotrolę nad arbitralnym złem w naszym środowisku; albo że przynajmniej będziemy ją mieli po tym jak George Bush i jego neokoni poświęcą jakieś 25 lat na tę niekończącą się Wojnę z Terroryzmem” – z Przedmowy Wydawcy do książki „Political Ponerology – A Science on the Nature of Evil Adjusted for Political Purposes” Andrzeja M. Łobaczewskiego [wydanie amerykańskie „Ponerologii politycznej”]

Przez całe życie najbardziej interesowało mnie zrozumienie natury zła tkwiącego w człowieku i zawsze byłem przekonany, że jest to jedno z najważniejszych zagadnień, jakie ludzie muszą zrozumieć. Dziękuję Ci więc, Larry Ogg, druhu z DU, za zapoznanie mnie z książką Łobaczewskiego o ponerologii (i za twoje sugestie, jak najlepiej te informacje zaprezentować).

Laura Knight-Jadczyk w swojej Przedmowie Wydawcy do „Ponerologii Politycznej” pokazuje dzisiejszy świat w szerszej perspektywie:

Na poziomie społecznym nienawiść, zawiść, chciwość i konflikty rosną w tempie wykładniczym. Przestępczość wzrasta szybciej niż przyrost naturalny. Dodajmy do tego wojny, zamieszki i czystki, oraz to, że miliony ludzi na całym świecie nie mają co jeść, ani gdzie się schronić z powodu działań politycznych… Ogrom ludzkiego cierpienia jest po prostu zatrważający…

Żałosny stan dzisiejszego świata, jak opisano w tym krótkim ale trafnym podsumowaniu, jest wynikiem przede wszystkim działania czynnika ludzkiego zła. Co więcej, kroniki ludzkości borykającej się z ludzkim złem są przepaściste.

Musimy więc znależć lepsze rozwiązanie. Stanowi to główny motyw książki Łobaczewskiego. Ponieważ, jak Laura Knight-Jadczyk pisze w Przedmowie Wydawcy, dużo można zrobić w kierunku zwalczenia zła, a „pierwszą rzeczą jest jak najwięcej się na jego temat nauczyć”.

Opis i definicja ludzkiego zła

Zanim zrozumie się, jak zło funkcjonuje na makro-poziomie, to znaczy jak oddziałuje na całe społeczeństwa, należy zrozumieć, jak działa ono w przypadku jednostek. Istnieją pewne różnice zdań w tej kwestii, ale sporo jest również wspólnego. Knight-Jadczyk cytuje Marthę Stout, która pracowała z ofiarami psychopatów.

Wyobraź sobie – jeśli potrafisz – że nie posiadasz sumienia, żadnego, w ogóle, żadnego poczucia winy czy wyrzutów sumienia niezależnie od tego, co robisz, żadnego ograniczającego uczucia troski o dobre samopoczucie osób obcych, przyjaciół czy nawet członków rodziny.

Wyobraź sobie – żadnej walki ze wstydem, nigdy w całym życiu, niezależnie od tego, jak egoistycznie, opieszale, krzywdząco czy niemoralnie postępowałeś. Udaj, że nieznane jest ci pojęcie odpowiedzialności, chyba że jako brzemię, które inni zdają się nosić bez sprzeciwu, niczym naiwni głupcy.

Knight-Jadczyk rozszerza ten opis:

Są w stanie imitować uczucia, ale jedyne prawdziwe uczucie, które przejawiają, to rodzaj „głodu drapieżcy”, nakierowany na cel, do którego dążą. Wszystko inne, każdy czyn, są podporządkowane właśnie temu celowi. Krótko mówiąc, psychopata jest drapieżcą.człowiekiem żerującym na innych. Jeśli weźmiemy pod uwagę stosunki drapieżników z ich ofiarami w królestwie zwierząt, możemy w pewien sposób wyobrazić sobie, co kryje się za „maską normalności” psychopaty. Prowadzi nas to ważnego pytania: Co naprawdę psychopaci zyskuje od swojej ofiary? Łatwo to stwierdzić, kiedy kłamią i oszukują w celu zdobycia pieniędzy, dóbr materialnych czy władzy. Ale w wielu wypadkach możemy tylko powiedzieć, że psychopaci czerpią radość ze sprawiania innym bólu.

Psychiatra M. Scott Peck w książce “People of the Lie” [Ludzie kłamstwa] definiuje złą osobę jako kogoś, kto absolutnie nie chce przyznawać się do winy ani próbować zrozumieć siebie. To po prostu zbyt bolesne. Żeby więc uniknąć takiej konieczności, zły człowiek wiedzie swoje życie usiłując doprowadzić do tego, żeby zarówno on sam jak i inni ludzie widzieli go takim, jakim chce być postrzegany, a nie takim, jakim jest naprawdę. Oznacza to udawanie, kłamanie i wszystko inne co jest w tym celu konieczne. Dlatego też żaden błąd popełniony przez złego człowieka nigdy nie będzie naprawiony, oznaczałoby to bowiem przyznanie się do jego popełnienia. Oto nieco bardziej techniczna definicja:

Z drugiej strony, naprawdę źli ludzie raczej czynnie niż biernie unikają rozwijania się. Zrobią wszystko co w ich mocy, żeby chronić swoje lenistwo i zachować integralność swojej chorej jaźni. Raczej zniszczą innych, niż mieliby ich zadowolić. Jeśli trzeba, nawet zabiją, żeby uniknąć bólu własnego duchowego rozwoju. Ponieważ integralność ich chorej jaźni zagrożona jest przez duchowe zdrowie otaczających ich ludzi, wszelkimi sposobami będą szukali sposobów skruszenia i zburzenia duchowego zdrowia istniejącego w pobliżu.

Definiuję zatem zło jako ćwiczenie z politycznej władzy – czyli narzucenie swojej woli innym poprzez otwarty lub skryty przymus – żeby uniknąć rozszerzenia swojej jaźni, co mogłoby wspomóc rozwój duchowy. Zwykłe lenistwo jest brakiem miłości, zło jest czymś do miłości przeciwnym.

Częste trudności z rozpoznaniem ludzkiego zła

Różne oszacowania przytoczone w książce Łobaczewskiego wskazują na występowanie w całej populacji* około 4-6% złych osobników, bez żadnych znanych odchyleń ze względu na kulturę, narodowość, czy rasę (ale generalnie uważa się, że dziesięciokrotnie częściej zjawisko to występuje u mężczyzn niż u kobiet). Jeśli więc występuje tylko u niewielkiej części populacji, pojawia się pytanie, dlaczego całe społeczeństwa dostają się pod władzę takich ludzi, doświadczając przez to – często przez długi czas – straszliwych krzywd. Być może najważniejszą odpowiedzią na to pytanie jest stwierdzenie, że stosunkowo normalnym ludziom często nie udaje się świadomie rozpoznać wśród siebie zła, a to z kilku powodów:

Pozór normalności

Jak wskazuje sam tytuł książki Dra Pecka na temat zła (People of the Lie), oszukiwanie jest jedną z głównych cech złych ludzi. Jest to dla nich niezmiernie ważne, skoro nie chcą, żeby większość ludzkości od nich stroniła. Niektórzy są w tym naprawdę świetni. Wielu bardzo dobrze też radzi sobie z wzbudzaniem zaufania. Martha Stout kontynuuje swój opis psychopatów w ten sposób:

Dodaj teraz do tej dziwnej fantazji zdolność zatajania przed innymi faktu, że twój rysopis psychiczny jest kompletnie inny niż ich. Ponieważ na ogół zaklada się, że sumienie jest czymś powszechnym u ludzi, ukrycie faktu, że nie masz sumienia przychodzi niemal bez wysiłku… Dzięki swojej zimnej krwi nigdy nie zostaniesz zdemaskowany przez innych. Lodowata woda w twoich żyłach jest czymś tak dziwacznym, czymś tak wykraczajcym poza ich osobiste doświadczenie, że z rzadka tylko mogą domyślać się twojego stanu. Twoja dziwna przewaga nad większością ludzi, którzy są kontrolowani przez swoje sumienie, najprawdopodobniej pozostanie nieodkryta.

Zaprzeczanie

Zaprzeczanie jest mechanizmem obronnym, który ludzie powszechnie stosują w celu uniknięcia bólu psychicznego związanego ze stawieniem czoła czemuś, co jest dla nich bardzo nieprzyjemne. Jest to tak powszechne, że wszyscy w mniejszym lub większym stopniu okazjonalnie tego mechanizmu używają. W miarę jednak dorastania, uczymy się mierzyć z problemami, które wcześniej były dla nas zbyt trudne, i jest to część procesu dojrzewania emocjonalnego. Doskonalenie tego procesu daje nam siłę stanięcia wobec świata takiego, jakim on naprawdę jest, a nie jakim chcielibyśmy, żeby był. Co do zaprzeczania złu, Knight-Jadczyk zauważa:

Ludzie zwykli zakładać, że inni ludzie przynajmniej starają się „postępować właściwie” i „być dobrymi”, w porządku i szczerymi. Bardzo często więc nie poświęcamy wymaganego czasu, żeby starannie określić, czy człowiek, który wkroczył w nasze życie, jest faktycznie „dobry”.

Zaprzeczanie ma miejsce również na szczeblu narodów. Stany Zjednoczone jako naród zaprzeczają wielu sprawom (tj. większość Amerykanów im zaprzecza). Mówimy na przykład o pojęciach takich jak wolność czy demokracja nie mając pełnej świadomości wielu historycznych (i bieżących) przykładów, gdzie odmówiliśmy tych darów innym ludziom. Prawdopodobnie najtrudniejsze dla Amerykanów jako narodu do przyznania jest to, że ich prezydent jest człowiekiem złym.

Szukanie zła w niewłaściwych miejscach – uprzedzenia klasowe

Dla wielu, a może i dla większości ludzi, zło jest czymś, z czym można się zetknąć w więzieniach i w slamsach. Zupełnie nie uważają za złych tych, którzy mają pieniądze i dobrze się ubierają. Ale dobrze sobie radzący psychopaci nie kończą w więzieniach ani w slamsach. Mogą być bankierami, lekarzami, wszelkiego rodzaju profesjonalistami, politykami, a nawet przywódcami narodów.

Rasizm, nacjonalizm i inne izmy

Kiedy wyrządza się zło członkom innej narodowości czy rasy, ludzie często nie chcą tego zauważać, zwłaszcza kiedy takie czyny usprawiedliwiane są przez ich przywódców. Na przykład przez wiele dziesięcioleci właściciele niewolników w Stanach Zjednoczonych usprawiedliwiali niewolnictwo, pomimo zapisu z naszej Deklaracji Niepodległości, że „Wszyscy ludzie są stworzeni równymi sobie”. Całkiem niedawno śmierć setek tysięcy cywilnych Irakijczyków została usprawiedliwiona po to, żeby wytłumaczyć naszą inwazję i okupację ich kraju. Nasi przywódcy i dziennikarze nie robią tego wyraźnie, bezpośrednio i w arogancki sposób, usprawiedliwianie przyjmuje raczej formę zmowy milczenia na ten temat. Albo usprawiedliwiają to mówiąc np. „to nie my zaczęliśmy tę wojnę”, jakby setki tysięcy zabitych irakijskich cywilów było odpowiedzialnych za ataki z 11 września. Noam Chomsky zwięźle podsumowuje to zjawisko w “What we Say Goes – Conversations on U.S. Power in a Changing World” [Co mówimy – Rozmowy na tenmat USA]:

Kiedy podbijasz kogoś i go uciskasz, musisz mieć powód. Nie możesz po prostu powiedzieć, „Jestem sukinsynem i chcę ich ograbić”. Musisz powiedzieć, że to dla ich dobra, że na to zasługują albo że w rzeczywistości skorzystają na tym. Takie było podejście właścicieli niewolników. Większość z nich nie mówiła „Patrzcie, zniewoliłem tych ludzi, ponieważ chcę łatwo dających się wykorzystać tanich robotników, wyłącznie dla własnej korzyści.”

A jednak, kiedy prezydent USA daje narodowi amerykańskiemu wymówkę do pełnej agresji wojny, ci często akceptują taki sposób racjonalizacji.

Konsekwencje zła dla jednostek i społeczeństwa

Dla tych, którzy sądzą, że złych ludzi można znaleźć wyłącznie w więzieniach i w slamsach, kryminolog, Georgette Bennett zauważa:

Konsekwencje przestępstw gospodarczych dla przeciętnego obywatela są zatrważające… Szkody spowodowane włamaniami, napadami i innego rodzaju zaborem mienia, popełnianym przez ulicznych złodziejaszków, dochodzą do 4 miliardów dolarów rocznie. Jednakże na pozór uczciwi obywatele w korporacyjnych salach konferencyjnych oraz pokorni sprzedawcy w sklepach oszukują nas na kwotę 40-200 miliardów dolarów rocznie…

Ale szkody daleko przekraczają tylko stratę pieniędzy. Łobaczewski pisze:

Kiedy (normalni) ludzie wpadają w pewien stan… psychopaci, jak złośliwy patogen działający w organiźmie, atakują ich słabe punkty i całe społeczeństwo pogrąża się w sytuacji, która… prowadzi do horroru i tragedii na ogromną skalę…

Czy i jak wiele szkody faktycznie wyrządzi psychopata, zależy od okoliczności. Martha Stout tłumaczy:

Jeśli urodziłeś się we właściwym czasie, z dostępem do rodzinnej fortuny, i masz szczególny talent do wzbudzania w ludziach nienawiści do ciebie i uczucia pozbawienia ich tego co mają, możesz zaplanować zabicie sporej ilości niczego nie podejrzewających ludzi. Mając wystarczająco dużo pieniędzy możesz przeprowadzić to nawet na odległość, siedząc gdzieś sobie wygodnie i przyglądając się z satysfakcją.

W takich wypadkach złe jednostki czy kliki mogą przejąć kontrolę nad całym narodem, a wtedy destrukcja osiąga kolosalne rozmiary, przybierając formę ludobójstwa czy masowych morderstw. James Petras wyjaśnia w “Rulers and Ruled in the U.S. Empire”[Rządzący i rządzeni w imperium Stanów Zjednoczonych]:

Tłumaczenie przyczyn ludobójstwa „irracjonalnym zachowaniem mas”… pomija centralne znaczenie, jakie ma manipulacja elity osadzonej w państwie, gospodarce i cywilnym społeczeństwie. W żadnym z przypadków ludobójstw XX i XXI wieku „masy” nie były w stanie ich zainicjować, zorganizować i kierować nimi, aczkolwiek oczywiście część niższych klas społecznych była ich wykonywcą.

Psychopaci na wysokoch stanowiskach władzy

Moje przekonanie, że George Bush i jego administracja są źli, nie jest oparte na jakimś pojedyńczym incydencie, a raczej na dominującym obrazie. Jest to człowiek, który w młodości rozsadzał żaby. Jako gubernator Teksasu wyśmiewał się z błagającej go o życie kobiety (Carla Faye Tucker), przedrzeźniając w dyskusji z innymi ludźmi jej rozpaczliwą prośbę. W środku narodowego kataklizmu, wobec tysięcy umierających ludzi, pozostał bezczynny i nie zrezygnował ze swoich rozrywek. A kiedy w końcu dotarł do Nowego Orleanu, kazał strażakom czekać w pobliżu i nic nie robić, zamiast ratować umierających ludzi, żeby on mógł pozować z nimi do zdjęć. Praktycznie każde działanie w czasie jego prezydentury było skalkulowane na zwiększenie bogactwa i potęgi jego dobroczyńców, a wszystko za cenę strat ponoszonych przez znaczną większość Amerykanów, z których wielu zostało konsekwentnie doprowadzonych do zupełnej nędzy. Wykreował wojnę, która zaowocowała ponad milionem ofiar śmiertelnych wśród irackiej ludności cywilnej oraz ponad czterema tysiącami zabitych amerykańskich żołnierzy – i to bez żadnego wyraźnego powodu poza wzbogaceniem się i zwiększeniem władzy jego dobroczyńców. Jednostronnie zadecydował, że nie podlega prawu naszego kraju. A co najgorsze, kieruje bezterminowym więzieniem bez postawienia zarzutów i bez procesu sądowego oraz torturowaniem naszych jeńców wojennych – zupełnie bez żadnego konkretnego powodu.

Ludzie z DU [Democratic Underground] nie są jedynymi, którzy są otwarci na stwierdzenie istnienia w ich własnym kraju związku pomiędzy złem i władzą polityczną. W Przedmowie do „Political Ponerology” nie tylko odnotowane zostało istnienie tego powiązania, ale spróbowano podać wyjaśnienie tego faktu i nie wahano się wskazać na rolę George’a W. Busha:

W ciągu ostatnich kilku lat coraz większa rzesza psychologów, psychiatrów i innych osób związanych zawodowo z zagadnieniami zdrowia psychicznego zaczyna patrzeć na te kwestie w nowy sposób w odpowiedzi na pytania dotyczące stanu naszego świata oraz możliwości, że istnieje pewna zasadnicza różnica pomiędzy takimi osobnikami jak George W. Bush czy wielu tzw. neokonów, a całą resztą nas…

Dr Stout opisuje “połączony” przypadek, gdzie pacjent zwykł był w dzieciństwie rozsadzać żaby przy pomocy petard. Powszechnie wiadomo, że George W. Bush robił to samo, człowiek więc w naturalny sposób się zastanawia…

Zaczęliśmy też zdawać sobie sprawę, że ujawnione charakterystyki opisują dość dokładnie osobników, którzy szukają sytuacji zapewniających im władzę, w szczególności na polu polityki i handlu. Nie jest to zaskakująca idea, ale szczerze przyznamy, że nie przyszła nam do głowy, dopóki nie dostrzegliśmy powtarzającego się schematu i nie rozpoznaliśmy go w zachowaniu wielu postaci historycznych, a ostatnio u Busha i członków jego rządu… Polityka, ze swojej natury, będzie przyciągać większą niż inne dziedziny ilość patologicznych „typów władców”. To zupełnie logiczne i zaczynamy uświadamiać sobie, że jest to nie tylko logiczne, ale i przerażająco trafne. Przerażające, ponieważ patologia u ludzi sprawujących władzę może mieć katastrofalny wplyw na wszystkich podlegających władzy takich jednostek.

Geneza „Ponerologii Politycznej” Łobaczewskiego

W miarę jak Laura Knight-Jadczyk i jej współpracownicy coraz lepiej zaczynali rozpoznawać rozległe możliwości sprawujących władzę polityczną psychopatów, jeśli chodzi o powodowanie destrukcji dotykającej całe społeczeństwa, sukcesywnie publikowali swoje przemyślenia i odkrycia w Internecie. W konsekwencji otrzymali e-mail od Andrzeja Łobaczewskiego, o którym nigdy wcześniej nie słyszeli:

Drodzy Państwo,

Dostałem na komputer Wasz Specjalny Projekt Badawczy. Wykonujecie naważniejszą i najbardziej wartościową pracę dla przyszłości narodów. Jestem starym psychologiem klinicznym. Czterdzieści lat temu wziąłem udział w tajnych badaniach nad prawdziwą naturą psychopatologii tego makrosocjalnego zjawiska… Jestem w stanie dostarczyć Wam większość niezwykle wartościowych naukowych dokumentów, przydatnych dla Waszych celów.

Mam na myśli moją książkę, „Political Ponerology – A Science on the Nature of Evil Adjusted for Political Purposes”.

Łobaczewski był jednym z kilku naukowców, którzy wzięli udział w tych badaniach i w pisaniu książki. Jednocześnie był jedynym, który przeżył. Powód, dla którego książka ta musiała być przygotowywana i pisana w tajemnicy był taki, że Łobaczewski i jego znajomi naukowcy byli ofiarami jednego z najgorszych i najbardziej represyjnych reżimów w historii świata. Łobaczewski opisuje historię pierwszej wersji tej książki:

Oryginalny egzemplarz tej książki powędrował do pieca na kilka minut przez nalotem służby bezpieczeństwa w komunistycznej Polsce. Druga kopia, mozolnie odtworzona przez naukowców pracujących w niemożliwych warunkach przemocy i represji, została posłana kurierem do Watykanu. Nigdy nie potwierdzono jej odbioru – manuskrypt i wszystkie bezcenne dane przepadły. W 1984 roku trzecia i ostateczna wersja została napisana z pamięci przez ostatniego żyjącego z pierwotnej grupy badaczy: Andrzeja Łobaczewskiego… Po 50 latach gnębienia, książka jest wreszcie dostępna.

Knight-Jadczyk opisuje swoją reakcję po otrzymaniu manuskryptu Łobaczewskiego:

W miarę czytania, zdałam sobie sprawę, że trzymam oto w rękach w zasadzie kronikę zejścia do piekła, transformacji i triumfalnego powrotu do świata, powrotu bogatego w wiedzę o tym piekle, która jest dla nas wszystkich bezcenna, szczególnie w tych dniach i w tym czasie, kiedy staje się oczywiste, że podobne piekło właśnie ogarnia tę planetę. Ryzyko podjęte przez grupę naukowców prowadzących badania, które stały się bazą dla tej książki, przekracza pojęcie większości z nas. W dużej części byli to ludzie młodzi, dopiero rozpoczynający karierę, kiedy naziści zaczęli kroczyć w swoich stumilowych oficerkach przez Europę. Badacze to przeżyli i kiedy naziści wyjechali i zastąpili ich komuniści pod władzą Stalina, badacze stanęli w obliczu ucisku, jakiego… nie sposób sobie nawet wyobrazić.


Parę słów na temat książki Łobaczewskiego i naszej potrzeby zrozumienia tematu

To co tutaj napisałem, ustawia scenę dla ostatniej części książki Łobaczewskiego, gdzie opisuje on patokrację (którą definiuje jako ruchy społeczne, społeczeństwa, narody czy imperia, które są przejęte przez psychopatów), między innymi jak patokracje powstają i pod jakimi groźbami. Zdecydowałem się nie wchodzić tu w szczegóły na ten temat, czuję bowiem, że zajęłoby to zbyt dużo miejsca. Jeśli tekst ten wzbudzi zainteresowanie, rozwinę powyższe kwestie za kilka dni.

Głównym motywem książki Łobaczewskiego jest to, że jeśli cywilizacja ma przeżyć i rozwijać się, musi się nauczyć, jak postępować ze złymi jednostkami, które dążą do destrukcji tej cywilizacji. Na koniec, Łobaczewski wyraża przekonanie, że istotne jest, by w dalszym ciągu kontynuowane były obiektywne naukowe studia, ażeby ludzkość potrafiła rozpoznać zło, kiedy je widzi, i nauczyła się jak je zwalczać (coś podobnego powiedziałem około półtora roku temu w swoim poście pod tytułem “Evil Must Be Recognized for What it Is Rather than Denied”).

Podobnie Łobaczewski twierdzi, że istotne jest przyjęcie ściśle obiektywnego i naukowego sposobu patrzenia na złe jednostki, zamiast podejścia moralizatorskiego. Nie mam pewności, czy jestem do tego zdolny, ale oczywiście zgadzam się z nim, że jest to sprawa monumentalnej wagi i musimy jak najwięcej się na ten temat dowiedzieć,

W ostatnim akapicie na swojej witrynie internetowej Łobaczewski podsumowuje, dlaczego uważa ten temat za tak niezmiernie ważny:

Moralność i humanizm nie mogą długo stawiać oporu drapieżności tego zła. Wiedza na temat jego natury – i natury jego podstępnego wpływu zarówno na jednostki jak i na grupy ludzi – jest jedynym antidotum.

Knight-Jadczyk kończy Przedmowę Wydawcy umieszczając ten temat w kontekście obecnych czasów:

Opierając się na charakterystyce syndromu, opisującego napad tej choroby (patokracji), wydaje się że dla Stanów Zjednoczonych w szczególności, a może i dla całego świata, nadejdą wkrótce „złe czasy” takiego horroru i rozpaczy, że holocaust II Wojny Światowej wyda się jedynie przygotowaniami. A więc, ponieważ oni przez to przeszli i przeżyli, i przynieśli stamtąd informację dla reszty nas, posiadanie mapy, która nas poprowadzi w tych opadających ciemnościach, może ocalić nam życie.


* Scott Peck częstość występowania zła określa na 20 razy mniej – czyli na około 2 przypadki na tysiąc osób. Różnica ta prawdopodobnie ma związek z faktem, że Peck nie klsyfikuje “zwykłych psychopatów” jako ludzi złych, o ile tylko aktywnie nie próbują wyrządzać innym istotnej krzywdy. Te przypadki odpowiadają temu, co Łobaczewski nazywa “psychopatią właściwą”, którą przypisuje tym, których rola w procesie ponerogenezy jest “wyjątkowo istotna”.

Advertisements

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: