PRACowniA

25 sierpnia 2019

Technologia 5G to „najgłupszy pomysł w historii świata”, mówi profesor nauk medycznych Uniwersytetu Stanu Waszyngton

Filed under: Nauka,Polityka,Różne,Zdrowie — iza @ 21:44

Arjun Walia
Collective Evolution
19 lutego 2019

Martin L. Pall, doktor i emerytowany profesor biochemii i podstawowych nauk medycznych na Uniwersytecie Stanu Waszyngton

 

Chociaż wdrażanie technologii bezprzewodowej 5G jest już w toku, politycy wciąż nie zajęli się kwestiami bezpieczeństwa. Jako przykład podałem niedawno premiera Kanady Justina Trudeau, ale ma to miejsce na całym świecie. Jest to jeden z wielu przykładów sprawowania całkowitej kontroli nad polityką przez wielkie korporacje. Niedawno pisałem o tym, jak według Roberta F. Kennedy’ego Juniora do tego doszło i jak udało im się spowodować, że rząd, koncerny medialne i federalne agencje regulacyjne, mające nas chronić i informować, sprzeniewierzyły się swojej roli.

W zamieszczonym tam filmie RFK Jr jako przykład podaje tzw. Big Pharmę, ponieważ to właśnie ta gałąź przemysłu dostarcza Kongresowi największych pieniędzy, więcej niż koncerny naftowe i gazownictwo. We wspomnianym wyżej artykule podałem wiele przykładów oszustw, żeby umożliwić czytelnikom zdobycie jaśniejszego i popartego dowodami obrazu rzeczywistości.

Oczywiste jest, że nie jesteśmy chronieni, a politycy zwyczajnie postępują zgodnie z wolą swoich panów, czyli wielkich korporacji, a te z kolei są niewolnikami swoich „finansowych władców”: wielkich banków. Produkty i usługi są wciąż zatwierdzane i wdrażane bez poddania ich jakimkolwiek testom bezpieczeństwa. Jest to poważny problem i jeden z głównych powodów drastycznego wzrostu zachorowalności na wiele schorzeń, zwłaszcza zaburzeń neuropsychiatrycznych.

Wyjaśnia to badanie opublikowane w czasopiśmie Journal of Chemical Neuroanatomy i zatytułowane „Pole elektromagnetyczne o częstotliwości mikrofalowej (EMF) wywołuje szeroko rozpowszechnione skutki neuropsychiatryczne, w tym depresję”, a jest to tylko jedno z tysięcy recenzowanych badań, zgłaszających wiele zastrzeżeń odnośnie tego typu technologii.

Czy te instytucje rzeczywiście troszczą się o dobro ludzkości? Jeśli nie, to dlaczego nadal je wspieramy? Czyżby dlatego, że ulegamy złudzeniu troski o nas? I dlaczego nadal pozbawiamy się władzy, wybierając skorumpowanych polityków?

W tym artykule chciałbym skoncentrować się na doktorze Martinie L. Pallu, emerytowanym profesorze biochemii i podstawowych nauk medycznych na Uniwersytecie Stanu Waszyngton (WSU). Jak stwierdził w raporcie zatytułowanym „5G: Wielkie ryzyko dla UE, USA i zdrowia ludzi na świecie! Przekonujące dowody na osiem typów poważnych zagrożeń spowodowanych działaniem pola elektromagnetycznego (EMF) oraz mechanizm, który je wywołuje”:

„Instalacja dziesiątek milionów anten 5G bez ani jednego testu bezpieczeństwa biologicznego jest najgłupszym pomysłem, jaki przyszedł komuś do głowy w całej historii świata”.

Raport ten zawiera wiele informacji, stanowiących zaledwie fragment dostępnej wiedzy naukowej na temat szkodliwości technologii 5G. Zainteresowanych tematem często kieruję do Environmental Health Trust, ponieważ jest to świetne źródło dające dostęp do dalszych badań naukowych.

Nie są to nowe informacje. Badania potwierdzające ryzyko wystąpienia problemów zdrowotnych związanych z technologią 5G publikuje się od lat, a setki naukowców zwróciły się w tej sprawie do Organizacji Narodów Zjednoczonych. Inicjatywy te podjęto w wyniku pracy doktora Marina Blanka z Wydziału Fizjologii i Biofizyki Komórkowej na Uniwersytecie Columbia.

Według niego w odniesieniu do promieniowania radiowego, ogólnie rzecz biorąc:

Stworzyliśmy coś, co nam szkodzi i wymyka się spod kontroli. Przed żarówką Edisona w naszym środowisku było niewiele promieniowania elektromagnetycznego. Obecnie jego poziom jest wielokrotnie wyższy niż naturalny poziom tła i gwałtownie wzrasta z powodu mnogości nowych urządzeń emitujących to promieniowanie. Mówiąc wprost, niszczy się żywe komórki ciała i wielu z nas przedwcześnie umiera, zabijając się”.

Ponownie zaznaczę, że wdrożenie tych technologii bez wcześniejszego przeprowadzenia jakichkolwiek testów bezpieczeństwa jest wręcz nie do pojęcia. Jakim cudem jest to choćby dopuszczalne? Jednak przeprowadzenie testów bezpieczeństwa najprawdopodobniej nic by nie zmieniło, a korporacjom i tak zezwolono by na wdrożenie i wykorzystanie tych technologii.

Ponieważ ten artykuł dotyczy pracy doktora Palla, poniżej jego wykład, w który podaje szczegółowe informacje na temat swoich badań oraz powodów, dla których powinniśmy obawiać się technologii 5G.

To zgroza, ale niektórych ludzi udało się przekonać, że jest to „pseudonauka”. Nie tylko jest to zaskakujące, ale także bardzo niepokojące.

Podczas „Spotkania przy okrągłym stole na temat zdrowia w pomieszczeniach zamkniętych”, sponsorowanego przez Narodowy Instytut Zdrowia NIH, a współorganizowanego przez amerykańskie CDC (Centers for Disease Control and Prevention, czyli amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom) i kilka innych organizacji, dr Martin Pall z WSU stwierdził, że „wprowadzenie 5G jest absolutnym szaleństwem”. Podczas krótkiej prezentacji dr Pall potwierdził, że obecne promieniowanie 2G / 3G / 4G, na które narażona jest populacja, badania naukowe wiążą z obniżeniem płodności, bezsennością, zmęczeniem, depresją, stanami lękowymi, znacznymi zmianami w strukturze mózgu u zwierząt, uszkodzeniem DNA komórek, stresem oksydacyjnym, zaburzeniami hormonalnymi, rakiem i innymi problemami zdrowotnymi. Dr Pall pokrótce wyjaśnił, w jaki sposób na nasze komórki działa elektrosmog emitowany przez telefony komórkowe, routery WiFi, nadajniki telefonów komórkowych i inne technologie bezprzewodowe.

 

Komentarz SOTT: Wdrożenia 5G nie da się już powstrzymać, a ilość odnotowywanych skutków zdrowotnych wciąż rośnie. Jest to – delikatnie mówiąc – niepokojące, ponieważ gdy promieniowanie to pokryje satelitarnie całą planetę możliwość ucieczki będzie znikoma lub żadna.

Zobacz też:

Komentarz Pracowni – dodatkowy „przegląd prasy” (skróty) i garść linków

Bruksela jest pierwszym miastem, gdzie wstrzymano wprowadzenie 5G z powodu obaw o zdrowie

Celine Fremault, minister regionu stołecznego Brukseli odpowiedzialna za budownictwo mieszkalne, jakość życia, środowisko i energię, oznajmiła, że w związku z możliwością zagrożenia zdrowotnego Bruksela wstrzymała wprowadzenie technologii 5G, bowiem jej pilotażowy projekt nie jest kompatybilny z belgijskimi normami bezpieczeństwa radiacyjnego, które wynoszą 9 V/m, lub 95 mW/m2. Zgodnie z wytycznymi dla promieniowania w pomieszczeniach zamkniętych za niezwykle niebezpieczną uważa się już wartość 1 mW/m2, jednak zamiast kierować się tysiącami recenzowanych badań naukowych, wiele agencji rządowych bierze pod uwagę wyłącznie efekty termiczne.

Istnieją niezależne badania dowodzące, że 5G stanowi zagrożenie dla życia biologicznego, chociaż przedstawiciele branży bezprzewodowej, w której posiadaniu znajduje się FCC (Federalna Komisja Łączności), są innego zdania. Niedawno opublikowano nawet propagandową reklamę stacji telewizyjnej CNBC w celu wyciszenia sprzeciwu. Jednak przyciśnięci do muru przyznają, że nie przeprowadzono żadnych badań nad bezpieczeństwem tej technologii, i chociaż setki naukowców biją na alarm, nie ma planów przeprowadzenia ich w przyszłości.

Na korytarzach budynków rządowych głos rozsądku zagłuszają zapewnienia technokratycznych korporacji, widzących w 5G niespotykane wcześniej możliwości ekonomiczne oparte na całkowitej eksploatacji rzeczywistości. Mimo to sprzeciw wobec 5G rośnie:

  • Filmiki takie jak ten pokazują chciwość i deprawację stron odpowiedzialnych za realizację planów elit rządzących.
  • Dziesiątki lokalnych rządów wprowadziło przepisy zapobiegające lub ograniczające rozpowszechnienie tej technologii z powodów zdrowotnych. Environmental Health Trust podaje listę przepisów prawnych wprowadzonych przez 21 amerykańskich samorządów lokalnych.
  • 13 marca Rada Miejska Portland zażądała od FCC przeprowadzenia nowych badań nad wpływem 5G na środowisko.
  • Strony takie jak EMF Safety Network, info oraz My Street, My Choice informują o sposobach zahamowania 5G w naszym najbliższym sąsiedztwie.

Dowody naukowe potwierdzające zagrożenie związane z 5G:

Społeczności i organizacje oddolne:

Komentarz SOTT:

~ *~

Przykładowe zagrożenia zdrowotne związane z technologią 5G, opisane w powyższych źródłach:

  • Zmiany komórkowe, przyspieszona apoptoza (programowana śmierć komórkowa) prowadząca do zwiększenia ryzyka zachorowania na choroby neurodegeneracyjne.
  • Zwiększony stres oksydacyjny oraz uszkodzenia spowodowane działaniem wolnych rodników, będące głównym czynnikiem we wszystkich chorobach przewlekłych
  • Wzrost ryzyka zachorowania na wiele rodzajów raka, przyspieszenie procesu wzrostu guzów
  • Zmiany w funkcjonowaniu systemu hormonalnego
  • Zmiany w sposobie i szybkości namnażania się bakterii, zwiększona odporność mikrobów na antybiotyki, wielolekodoporność (multidrug resistance MDR)
  • Zmiany w strukturze DNA, uszkodzenie pojedynczych i podwójnych nici DNA, zmiany w ekspresji genów
  • Zmiany w procesie syntezy protein, związane ze stresem oksydacyjnym, stanami zapalnymi i procesami metabolicznymi
  • Zaburzenia zachowania, uszkodzenia układu nerwowego
  • Zmiany strukturalne i funkcjonalne w mózgu oraz wrażliwość na alergeny
  • Problemy skórne związane ze zwiększonym przenikaniem promieniowania 5G (gruczoły potowe działają jak przewodnik, a ponad 90% promieniowania zostaje wchłonięte przez naskórek i skórę właściwą)
  • Nieprzezroczystość i uszkodzenia nabłonka soczewki oka
  • Zmienność rytmu serca (wskaźnik stresu), arytmia
  • Osłabienie układu odpornościowego
  • Absorpcja fal milimetrowych (millimeter waves MMW) przez rośliny jadalne i deszcz. Liście wystawione na działanie MMW wykazują oznaki martwicy
  • Spadek populacji ptaków i owadów, zaburzenia ekosystemu
  • Obniżenie płodności u mężczyzn i kobiet, obniżenie poziomu hormonów płciowych i libido, zwiększenie występowania spontanicznej aborcji oraz uszkodzenie DNA plemników.
  • Zaburzenia metabolizmu glukozy
  • Obniżenie poziomu wytwarzania melatoniny
  • Zakłócenia w sygnalizacji kanału wapniowego, co jest najczęstszym genetycznym czynnikiem ryzyka wystąpienia autyzmu

Jak zauważono w jednym z artykułów, powszechność zastosowania technologii 5G oznaczać będzie problem ze znalezieniem grupy kontrolnej, by udowodnić, że zaburzenia zdrowotne spowodowane są promieniowaniem 5G.

~ *~

W tym miesiącu Sąd Apelacyjny dla Waszyngtonu orzekł przeciwko próbom obejścia regulacji dot. ochrony środowiska konserwacji dziedzictwa kulturowego przez Federalną Komisję Łączności w celu przyspieszenia wdrożenia technologii 5G.

W marcu br. przeciwko 5G zagłosowała gmina Rzym. Walka o całkowite odrzucenie technologii 5G we Włoszech nie ustaje.

Pod koniec kwietnia Genewa zamroziła budowę dalszych przekaźników 5G na obszarze swojego kantonu, w jej ślady poszły dwa kolejne szwajcarskie kantony, Vaud i Jura. Powodem jest niepewność co do potencjalnego wpływu technologii na zdrowie.

~ *~

Obszerne opracowanie na temat szkodliwości promieniowania EM wraz z potężną bibliografią:
https://www.zdrowapolska.org.pl/files/Zdrowa_Polska_ELEKTROSMOG_broszura.pdf

Na blogu Scotties’Tech (ang), w kolejności od najstarszych do najnowszych:

Are WiFi, Bluetooth, 4G, and 5G bad for you? Hold on to your hats…
What you can do about 5G, WiFi, etc.
The Internet of Things and 5G: It’s all BONKERS!
Wireless Trolls: How to win against electrosmog naysayers

~ * ~

Na zakończenie cytat z wyżej linkowanego artykułu Josha del Sol Beaulieu o Brukseli:

Kiedy lemingom z tej gałęzi przemysłu przedstawiana jest lawina naukowych dowodów na wiszącą na włosku katastrofę, a te mimo wszystko nie chcą słuchać i dalej prą w kierunku zwiększania zysków, daje się w tym dostrzec cień wyrazu całkowitej pogardy dla życia. Może to brzmieć zbyt ostro, niemniej zachęcam do głębokiego zastanowienia się nad tym.

Być może u źródeł parcia do 5G leży globalne, nieświadome „życzenie śmierci”. Być może leży ono także u źródeł pragnienia, by wyjść poza ludzkie uwarunkowania poprzez sztuczną inteligencję i transhumanizm. Taka struktura myślowa wyraźnie w technologii postrzega drogę ucieczki i zbawienia, a nie w człowieczeństwie, czy w naszym połączeniu z bóstwem.

Każdego zdrowego psychicznie człowieka, z normalnymi wartościami, ta sytuacja wprawia w osłupienie. Kiedy jednak uporamy się już z rozpaczą, czas na jakąś odpowiedź płynącą z duszy. Może nią być na początek postanowienie, żeby myśleć samodzielnie i być zarządcą własnego umysłu. Następnym etapem jest inspiracja i prawdziwe poczucie więzi, gdy dążymy do stania się częścią rozwiązania w szerszej skali – i lepszej przyszłości.

Na tej ścieżce należy pamiętać, że siła naszego indywidualizmu jest w każdym z nas, ponieważ to, kim jesteśmy, nie zamyka się w domenie dualizmu i separacji, których tutaj doświadczamy.

 

Tłumaczenie: PRACowniA

Reklamy

83 Komentarze »

  1. Kijem rzeki nie zawrócimy, ale zawsze można się chronić przed skutkami. 100 mg (lub więcej) jodu dziennie i jesteśmy bezpieczni.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 26 sierpnia 2019 @ 12:59

  2. @Michał Wolski

    Mam wrażenie, że mimo wszystko, jeśli chodzi o zapobieganie skutkom smogu elektromagnetycznego to bardziej idzie o stosowanie naturalnego jedwabiu i ,,przykrywanie się nim” na wszelakie możliwe sposoby, np. pościel, szaliki, ubrania(w miarę możliwości).
    Jod powinien być wykorzystywany w przypadku usuwania metali ciężkich z organizmu w tym z szyszynki, co akurat sam stosuję.
    Ciekawa sprawa w walce z operatorami sieci telefonii komórkowej – to akurat ten człowiek i radzę się dokładnie zapoznać z materiałem: https://youtu.be/bguwlps7QsA, https://youtu.be/7lOWxahEGgw, a będzie jeszcze kolejna, trzecia część.

    Komentarz - autor: obudzony — 26 sierpnia 2019 @ 17:05

  3. Kiedy dojdzie do emisji sygnału 5G przez satelity i na całą Ziemię, minimalizacją skutków będzie pozostawanie w obrębie tylko tego sygnału. A więc poza sieciami 3,4,5 G naziemnymi, WI FI, sieci energetycznych, itp. Czyli pozostanie wynieść się na „pustkowie” po prostu.

    Jedna rzecz… skoro przed satelitami nie ma ucieczki, rzecz dotyczy wszystkich. A więc jeśli są one tak szkodliwe, szkodzą wszystkim. A więc … zwyciężyłaby po prostu głupota i chciwość? Samodestrukcja. Dobrze myślę..?

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 00:39

  4. @Art
    Głupota i chciwość – niewątpliwie. Poza tym obstawiałabym jeszcze arogancję i krótkowzroczność („jakoś to będzie”, „mnie to nie dotyczy”, „ważne jest to, co teraz”) – czyli podejście charakterystyczne dla psychopatycznych odchyłów. Nie trzeba do tego nawet psychopaty „pełną gębą”. Samodestrukcja? A jakaż to pociecha, skoro na dno pójdą wszyscy bez wyjątku?

    Skutki nie będą natychmiatowe, w każdym razie nie dość, żeby decydenci zdołali się opamiętać (o ile w ogóle jest na to jakaś szansa).

    Niedawno, po zaciekłym boju rodziców, w Kalifornii usunięto przekaźnik telefonii komórkowej z terenu kampusu szkoły podstawowej (kto na to pozwolił?!), po tym jak w ciągu zaledwie paru lat zachorowało na raka kilkoro uczniów i paru nauczycieli. Teraz sprawdzają, czy przypadkiem nie była za to odpowiedzialna kawa bezkofeinowa sprzedawana na terenie kampusu. Bo może się uda ponownie uruchomić wieżę? Poza tym, może zachorowalność w szkole uda się zmieścić w granicach przeciętnych statystyk?

    Na marginesie, na własnej skórze doświadczam przymuszania ludzi do używania telefonów komórkowych. Amazon, banki wymagają komórki do weryfikacji konta. Na razie wystarcza mój staroświecki telefon, włączany tylko w razie konieczności, a przez większość czasu rozładowany, ale coraz bardziej wygląda na to, że bez „tableta” się nie obejdzie. Jeszcze nie wiem, co wtedy zrobię. Z Amazona mogę zrezygnować, bez banku będzie trudno.

    Komentarz - autor: iza — 27 sierpnia 2019 @ 01:37

  5. Jako pozytywny przykład mogę podać moje osobiste doświadczenia z małej miejscowości na Podkarpaciu, gdzie mieszkańcy świadomi zagrożenia płynącego z 5G zbuntowali się przeciwko budowie stacji bazowej w naszej miejscowości. Miejscowy przedsiębiorca planował za własne pieniądze wybudować sieć 5G i później dzierżawić sygnał operatorom za pieniądze. Opór mieszkańców okazał się tak duży i masowy, że na razie człowiek ten pomimo posiadanego ważnego pozwolenia budowlanego nie zdecydował się na budowę. Wszystkie protesty odbywały się w tym roku i oczywiście ja także w nich uczestniczyłem. Co ciekawe ten człowiek, to mój znajomy i rówieśnik jeszcze ze szkoły podstawowej i nadal zastanawiam się czy to wynika z jego niewiedzy, głupoty czy niepohamowanej chęci zysku. Jeden z operatorów sieci komórkowej przyznał na spotkaniu z mieszkańcami, że anteny 5G będą musiały być rozmieszczone co ok. 300 m, co kompletnie rozsierdziło mieszkańców. Pozytywnym jest niewątpliwie fakt, że na 6 tys. mieszkańców miejscowości zebrano ok 2 tys. podpisów przeciwko tej inwestycji. Jeżeli za jakiś czas ten facet powróci do swojego chorego pomysłu, to wybiję mu to z głowy przy pomocy człowieka, który podobno ,,pozamiatał” największych operatorów w całej Polsce jak sam twierdzi. Tutaj czwarta część filmu linkowanego wcześniej przeze mnie i chodzi o p Zbigniewa Gielzoka:

    Komentarz - autor: obudzony — 27 sierpnia 2019 @ 03:23

  6. @obudzony Podstawową funkcją jodu jest ochrona przed tzw. stresem oksydacyjnym, który pojawia się w przypadku każdego promieniowania.
    Jod więc chroni przed skutkami każdego promieniowania. Poza tym to najlepszy możliwy antybiotyk. Dopiero po trzecie oczyszcza.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 27 sierpnia 2019 @ 08:03

  7. @Art Sygnał o takiej częstotliwości nie dociera pod ziemię…

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 27 sierpnia 2019 @ 08:05

  8. @ Iza

    To by jednak oznaczało, że upadają wszelkie „teorie spiskowe” o „rządzących” i „rządzonych” nieformalnie i globalnie. Przynajmniej pod kątem planowej depopulacji. Depopulacja owszem będzie, nie tylko ze względu na 5G ( także ze względu na chciwość, przed skutkami której jednak sprawcy mogą uciec), ale ze względu na 5g dotyczyć będzie wszystkich…

    @ Michał Wolski

    – jod,
    nie sądzę, żeby był to środek wystarczający. Przy nagłej ekspozycji nie jest ( osłabia skutki, ale nie eliminuje), a co dopiero przy stałej, trwającej całe życie. Może pomóc, ale jednocześnie nie znamy potencjalnych skutków ubocznych długotrwałego stosowania. Już przy krótkotrwałym można sobie nieźle zaszkodzić bez koniecznych dodatków.

    – pod ziemią
    problem w tym, że światło słoneczne jest absolutnie konieczne do prawidłowego rozwoju i zdrowego życia. Zamieniłby więc stryjek siekierkę na kijek.

    Chyba, że jest jakieś antidotum, o którym nie wiemy albo… 5g nie jest jednak tak szkodliwe. Albo czysta głupota.
    Jedno z trzech.

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 09:19

  9. @ Iza

    Może wyraziłem się mało zrozumiale… chodzi mi o to, że jeśli byłby jakiś jeden ośrodek decyzyjny, to powinien pokrzyżować plany satelitarne, najbliższe Muska chociażby…

    Wychodziłoby więc na to, że tych ośrodków jest wiele, celem jest po prostu zysk, a na oczach klapki.

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 09:50

  10. Przy okazji link do zhakowanego badania wymienionego w tekście:

    sci-hub.tw/10.1016/j.jchemneu.2015.08.001

    Co by nie mówić, Sci-Hub realizuje swoją misję (” knowledge to all” ) dobrze. Coraz lepiej nawet, a właściciele domeny krajowej Tajwanu, przy której Sci-Hub „bezkarnie” pozostaje już od dłuższego czasu, wydają się skutecznie opierać niewątpliwie ogromnym naciskom zewnętrznym. I dobrze.

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 11:46

  11. @Art Co do światła słonecznego, to przecież uprawy roślin przy sztucznym świetle nie dają nam w efekcie skarlałych, czy chorych roślin, więc najwidoczniej naturalne światło słoneczne nie jest aż tak niezbędne jakby się mogło wydawać miłośnikom kosmicznych dawek witaminy D.
    Co do jodu, to mamy kilka informacji:
    – wiadomo, że promieniowanie wszelakiego typu jest obecne jest zawsze i wszędzie
    – wiadomo, że antyutleniacze w ścianach komórek chronią do pewnego stopnia (do pewnego poziomu promieniowania) przed jego skutkami
    – wiadomo, że ofiary śmiertelnej dawki promieniowania dochodzą do zdrowia po podaniu dużych dawek jodu.
    Z tego można wyciągnąć logiczny wniosek, że jod jako najsilniejszy antyutleniacz, całkowicie chroni przed skutkami promieniowania.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 27 sierpnia 2019 @ 11:54

  12. @ Marcin Wolski

    – światło słoneczne

    Rośliny to nie zwierzęta i człowiek. Poza tym pewności nie ma, czy te rośliny uprawiane przy całkowicie sztucznym świetle są „takie same” jak przy naturalnym. Być może czegoś nie wiemy, w tym nie wiemy nawet, czego nie wiemy.

    Światło słoneczne jest niezbędne dla układu nerwowego, stąd tak bardzo pożądany jest poranny spacer. Po to, aby siatkówka oka dostała odpowiednią „dawkę” tego promieniowania.

    Być może można światło słoneczne sztucznie wywoływać w całym jego spektrum działań, ale patrz pkt 1 – tego nie jesteśmy pewni.

    – jod

    Ja nie jestem przeciwnikiem. Sam stosuję, ale to nie zmienia faktu, że długofalowych skutków pewni nie jesteśmy. Tym bardziej dużych dawek. Nie róbmy z tego kolejnej religii. Badania musiałyby trwać co najmniej tak długo, jak długo trwa życie.
    A to z przyczyn finansowych i etycznych, przynajmniej oficjalnie (chyba) nie nastąpi. Bazujemy zatem na przesłankach.
    Wiemy za to, że niektóre efekty udokumentowane, następują po wielu latach. Tak jak skutki dużej ilości kwasów wielonienasyconych w diecie ( jedno jedyne badanie trwające ok. 10 lat i przerwane). Być może jest analogia.

    Podobnie nie jestem przekonany co do „zdrowia” tych napromieniowanych ludzi. Widoczne objawy się cofnęły… a to nie to samo. Szczególnie w dłuższej perspektywie.

    – witamina D

    Problem w tym, że ludzki organizm ma „wyłącznik” ustawiony na ok. 60 ng/ml i odcina jej syntezę przy dłuższym przebywaniu na słońcu. Choć ten „wyłącznik” nie jest doskonały i potrafi „się zepsuć” przy naprawdę długiej ekspozycji.
    Która jednak i tak każdemu przy zdrowych zmysłach nie przyjdzie do głowy przy odkrytym ciele. Jak będzie przy sztucznym naświetlaniu?

    Ważne jest też to, że choć warunkiem koniecznym zdrowia jest stężenie witaminy D w pewnym zakresie we krwi, to utrzymywanie tego zakresu przy sztucznym podawaniu witaminy, może być niewystarczające. Tę różnicę daje najwidoczniej słońce, poprzez nie do końca poznany mechanizm towarzyszący…

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 12:38

  13. @ Michał Wolski, sorki 😉

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 12:39

  14. @Art I wspominałeś o koniecznych dodatkach. Nic podobnego. Stosuję od blisko 4 lat w dawkach przewidzianych dla katastrofy atomowej x5 – x10 dziennie. Skutki uboczne to koniec z psuciem zębów, energia jak u nastolatka, zatrzymanie starzenia. Bez żadnych dodatków. Jod może szkodzić w niskich dawkach – 1-60 mg. A takie dawki polecają jodowi guru…. Sporo w życiu się dowiedziałem, jod jak na razie to numer jeden. To eliksir zdrowia – zarówno fizycznego, jak i psychicznego czy umysłowego. Prawdziwy eliksir życia. Oczywiście jod to nie wszystko. Do pełni szczęścia konieczna jest dieta bez glutenu (najlepiej keto), zimne kąpiele (np. w górskim strumyku) i odpowiednio długi sen.
    Tak przynajmniej twierdzi dr Kruse, a z tego co obserwuję, może mieć rację.
    https://www.jackkruse.com/brain-gut-12-dare-to-disagree/

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 27 sierpnia 2019 @ 12:49

  15. Michał Wolski

    Mój jeden komentarz zaginął w czeluściach wordpressowego schowka i trzeba poczekać, aż Iza go stamtąd wydobędzie.

    Ja stoję póki co na stanowisku, że nie ma cudownego środka solo. A z pewnością nie ma „dowodu” w postaci konkretnego życia, aż do śmierci. Są przesłanki i osobiste doświadczenie. 4 lata to nie jest długo, nadzwyczaj dobra witalność może mieć swoją cenę, która się dopiero objawi.

    Ale mogę się mylić, tak jak w wielu sprawach się myliłem i mylić się będę. To przecież ścieżka nieustannych iteracji.

    Po drugie jestem świadomy, że ryzyko trzeba podejmować. Każdy na swoją odpowiedzialność. Ale ze skutkami potencjalnie także dla innych.

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 13:03

  16. @Art 4 lata to bardzo długo, jeśli weźmiemy pod uwagę, że każda dawka jodu znika z organizmu w ciągu 48 godzin. Jak np. witamina C, która do jodu jest bardzo podobna funkcjonalnie (pełni rolę antyutleniacza w mózgach zwierząt, podczas gdy jod jest ludzkim antyutleniaczem mózgu), jedynie o dwa rzędy wielkości słabsza. Wystarczy dwa dni bez jodu i czujesz się znowu jak bez jodu. Oczywiście tarczyca wysiada dopiero po latach niedoboru jodu, ale można ją bardzo szybko postawić na nogi suplementacją jodu. Korzystnych własności jodu nie sposób wymienić w jednym komentarzu, oczyszcza nie tylko z metali ciężkich, ale również np. z alkoholu, likwidując całkowicie kaca (jak i mocno skracając czas upojenia). Energii której dodaje nie trzeba później odpokutować jak to bywa w przypadku każdej substancji pobudzającej.
    Zgłębiając biochemię komórki, okazuje się, że poprzez wzbogacenie komórki w jod zwiększa się jej wydajność energetyczna, mitochondria mogą pracować pełną parą. Życie bez jodu można porównać do używania silnika bez, lub z śladową ilością oleju. Co ciekawe, archeologiczne znaleziska dowodzą, że tysiące lat temu istniały plemiona skupione na dwóch zajęciach – polowaniu i pozyskiwaniu jodu. Z kolei pokarm pochodzenia zwierzęcego i jod jest wg mnie wystarczający do zachowania zdrowia i długiego życia.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 27 sierpnia 2019 @ 13:13

  17. @ Michał Wolski

    Nie wystarczy być antyutleniaczem. Przecież w przyrodzie nic nie ginie. Jak coś się utlenia, to coś innego się redukuje.

    Utlenianie to odbieranie elektronów. Antyutleniacz przekazuje własny elektron, czym redukuje substancję, której przekazał elektron, ale przecież sam się utlenił. Pozbawił się elektronu i stał się utleniaczem, potencjalnie niebezpiecznym dla innych.

    Zatem idea antyutleniaczy nie polega na prostym redukowaniu, ale na takim przekazywaniu elektronów z substancji na substancję, aż dojdzie do takiego utlenionego związku, który rozłoży się na związki mniejsze, najmniej niebezpieczne. Nie znaczy że nieszkodliwe, ale mniej niebezpieczne.

    Taką rolę spełnia glutation w komórce, ponieważ jeśli to on stanie się na końcu reakcji utleniania i redukcji utleniaczem, rozłoży się do najmniej szkodliwych związków. Dlatego trzeba zabiegać o sprawne przeprowadzenie tychże reakcji
    Na przykład : wit E – wit C – glutation.

    Wskaż biochemiczny szlak działania jodu w takich dawkach ?

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 13:31

  18. wyjaśnij co rozumiesz przez podany przez siebie przykład. Witamina E ma niewiele wspólnego z witaminą C, skoro witamina E pełni podobną rolę do jodu w ścianach komórkowych. Jod reaguje ze wszystkim, więc to nie jest jedna ścieżka. Jeśli problemem jest przeładowanie żelazem (co ma efekt utleniający), jod reaguje z żelazem i wyprowadza go w formie soli poprzez nerki w tym przypadku w formie jodku żelaza. Z jakiegoś powodu (tak jesteśmy zaprojektowani?) jod w nadmiarze jest neutralny dla tkanek, chroniąc je i nic poza tym. To po prostu własności jodu (które były dla mnie zagadką już 31 lat temu, gdy zdobywałem bardzo szybko wiedzę z zakresu chemii przygotowywany do kolejnych eliminacji olimpiad przedmiotowych) umożliwiają takie działanie. Tworzy sole praktycznie z wszystkim. A sole w swojej naturze są tym bardziej bezpieczne im łatwiej rozpuszczalne w wodzie. A czym mniej rozpuszczalne w wodzie, tym mniej mogą człowiekowi zaszkodzić pomimo swojej toksyczności.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 27 sierpnia 2019 @ 13:42

  19. Jeszcze nawiązując do 5G. Wiadomo, że czym większa częstotliwość, tym mniejsza szkoda dla człowieka. Najgorsze (co potwierdziła praktyka), były telefony typu Centertel, operujących na najniższych częstotliwościach. W miarę zwiększania częstotliwości maleje amplituda fali, a tym samym szkodliwość dla człowieka. To nie moc sygnału jest kluczowa, a właśnie częstotliwość. Przytoczone badania w artykule piętnują same promieniowanie EM, a nie konkretnie częstotliwości wykorzystywane przez 5G. A co jeśli 5G jest jeszcze bezpieczniejsze niż obecnie stosowane częstotliwości?

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 27 sierpnia 2019 @ 13:45

  20. Mój przykład to klasyka działania reakcji utleniania i redukcji na granicy faz. W tym przypadku fazy tłuszczowej i wodnej.
    Witamina E działa w fazie tłuszczowej i utlenia się oddając elektrony kwasom tłuszczowym, z reguły wielonienasyconym (lub ich metabolitom), które są podatne na utlenienie.

    Wit. E pozostaje z tym brakującym elektronem i jest dalej potencjalnie niebezpieczna. „Chce” od kogoś elektronu z powrotem.
    Na odsiecz nadchodzi witamina C ( faza wodna), która oddaje własny elektron witaminie E na granicy faz. Ale sama się utleniła. Ale związek z brakującym elektronem jest już w fazie wodnej. To połowa sukcesu. Na ostateczny ratunek przybywa glutation wewnątrz komórki, który oddając własny elektron, zaraz później „rozpada się” na związki mniejsze, o znacznie, znacznie mniejszej reaktywności.

    To cała idea „antyutleniania”. Coś na końcu musi coś sensownego zrobić z tym swoim brakiem elektronu. Czyli siać zniszczenie mniejsze niż „normalne” ROS-y. Tą substancją jest glutation.

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 14:03

  21. Zacznijmy od tego, że witamina E może użyć witaminy C, ale jedynie z braku lepszych opcji. Jak wcześniej pisałem, ludzkim utleniaczem jest jod, nie witamina C (dlatego człowiek jej nie wytwarza i jest mu zbędna, o ile nie odżywia się cukrami). W ścieżkę którą wpisałeś zamiast witaminy C jod jest lepszą opcją i w tym momencie glutation też jest zbędny. A jod może przyjąć wiele elektronów (ma wartościowość 1-7), zmieniając po prostu wartościowość soli którą tworzy.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 27 sierpnia 2019 @ 14:19

  22. „ludzkim utleniaczem jest jod”

    Wyjaśnij komu jod zabiera elektrony i co te substancje robią dalej, utlenione przecież i tylko czyhające na to, aby jakiejś innej substancji odebrać elektrony z powrotem?

    Ja podałem całą ścieżkę, mogę dokładnie opisać na co rozkłada się glutation i dlaczego związki te są możliwie najmniej niebezpieczne.

    Póki co Ty takiej ścieżki nie wskazałeś. Co robią te związki z własnym stanem nierównowagi, po odebraniu elektronu przez jod?

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 14:31

  23. @Art Upraszczasz i chcesz w to uproszczenie wbić wszystko. Jod podobnie jak chlor czy brom mają inny mechanizm redukcji. Jod przejmuje atom wodoru H i reaguje z tlenem tworząc wodę i cząsteczkę jodu, patrz w linku „Key reactions…”:
    „https://en.wikipedia.org/wiki/Hydrogen_iodide”

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 27 sierpnia 2019 @ 15:03

  24. „Jod przejmuje atom wodoru H”

    Atomów wodoru ( obojętnych) w organizmie są znikome ilości. Jod przejmuje nie atom, a jon wodoru. Tym samym utleniony został związek z którego jon wodorowy pochodził.

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 15:28

  25. Raczej zredukował, nie utlenił 😉
    Sednem jest jednak nie + czy – , a sama nierównowaga elektryczna, dążąca za wszelką cenę do równowagi.

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 15:56

  26. @ Michał Wolski

    Mam przy okazji prośbę. Czy mógłbyś podrzucić mi źródła tego co wiesz na temat jodu?
    W możliwie skondensowanej wersji z wnioskami i z odnośnikami do badań raczej, a nie czyichś „słowotoków”, przez które trzeba przebrnąć.
    A jeśli badań brak, to przynajmniej do konkretów i wniosków „na chłopski rozum”.
    Takie kompendium, jeśli oczywiście coś takiego masz już zrobione.

    Tutaj albo na maila: ephoros77@gmail.com

    Ale mam życzenia, co? 😉

    P.S.
    Kiedyś zabierałem się za ten temat bardzo szczegółowo, ale pamięć ludzka jest zawodna. To jest gigantyczny problem ,zupełnie nie doceniany i … nie przyznawany 😉

    Innymi słowy, aby umieć „łączyć punkty” najbardziej efektywnie, trzeba wciąż „znać”/ „pamiętać” wszystkie już wcześniej połączone. Moim zdaniem to problem w istocie gigantyczny i niedoceniany dlatego, że ludzie się do tego po prostu nie przyznają, że pozapominali po prostu jakąś część, czasami mniejszą, a czasami większą (wszystko ?) ;).
    Jak tu przyznać ma się profesor, że „zapomniało mu się” o zupełnie, wydawać się mogłoby, podstawowych kwestiach? 😉

    Zabawny i pouczający jest esej na ten temat Suskinda: Amnesie in litteris. Polecam 🙂

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 17:05

  27. Jako że wiedza o jodzie jest bardzo intensywnie zwalczana (np. na początku XX w. z amerykańskich bibliotek zniknęły wszelkie opracowania na temat jodu. W tym samym czasie eliminowano jod z leczenia, później nawet eliminowano spożycie jodu, np. przez zastępowanie jod w obróbce mąki toksycznymi zamiennikami. Z tych też powodów źródła na temat jodu są bardzo rozproszone i często wprowadzające w błąd. Często w badaniach działanie jodu przypisywano selenowi (badaniu poddawano ludzi jedzących wodorosty), przez co ludzie bardziej zwracają uwagę na często nieistotny element, miast na kluczowy. Informacje na jego temat podsumowałem we wpisach w grupie FB Jod dla zdrowia. Co do źródeł, to były nimi wszelkie książki na temat jodu i bardzo liczne odnośniki z wątku na forum https://cassiopaea.org/forum/threads/iodine-and-potassium-iodide.13371/ pomogły mi dotrzeć do bardzo wielu źródeł.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 27 sierpnia 2019 @ 17:44

  28. @Art Obawiam się, że nie doceniasz możliwości psychopatów u władzy, którzy w dalszym ciągu skutecznie odstraszają od jodu…

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 27 sierpnia 2019 @ 17:49

  29. „Obawiam się, że nie doceniasz możliwości psychopatów u władzy, którzy w dalszym ciągu skutecznie odstraszają od jodu…”

    Badania są na tyle rozproszone, że moim zdaniem, bez jednego decyzyjnego ośrodka „odstraszanie od jodu” na poziomie badań byłoby wręcz niemożliwe. Pojedynczych tak, ale nie wszystkich.
    A właśnie przykład G5 pokazuje, że takiego jednego ośrodka raczej nie ma ( przy określonych założeniach)

    Wnioskuję w ten sposób również przez analogię do innych kwestii, które są nie po linii obowiązujących wytycznych.
    Badania istnieją i są dostępne. Kwestia tylko chęci poznającego.

    Lata temu śledziłem wątek o jodzie na cassiopaea.org…

    No cóż… nie ma darmowych lunchów 😉

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 18:08

  30. Komentarz wygrzebany 🙂 Nie wiem, za co mu się dostało. Może za długość, choć teoretycznie nie ma ograniczeń. Może WordPressowi nie spodobały się myślniki. A może po prostu miał zły humor..

    @Michał
    W kwestii zwalczania wiedzy – ciekawe, czy w tym samym (lub innym) czasie była zwalczana też w Rosji, Chinach, Iranie itp. A może Azjaci nigdy na to nie wpadli? I co wiadomo o dawniejszej (ludowej?) polskiej wiedzy na ten temat? Naprawdę jestem ciekawa. Na Ameryce świat się dla mnie nie kończy. W dodatku na początku XX w. Ameryka nie miała jeszcze takiego wpływu na trzy czwarte świata, jaki ma teraz. Przewróciło się jej w głowie dopiero pod koniec II w.ś.

    Komentarz - autor: iza — 27 sierpnia 2019 @ 19:31

  31. @ Iza

    Czy do dzisiaj gdziekolwiek na świecie ukazał się jakikolwiek podręcznik na poziomie akademickim o tym, jak zachować zdrowie ?

    W tym sensie wiedza jest zwalczana, ale raczej z prozaicznego powodu… tam piniądza nie ma 😉

    Komentarz - autor: Art — 27 sierpnia 2019 @ 19:59

  32. Nie przeczę bynajmniej podejmowaniu działań na rzecz wyciszenia „wiedzy alternatywnej”, głównie na szeroko rozumianym.”Zachodzie”, bo to podwórko lepiej znam. Z czego te działania wynikają? Moim zdaniem jest kilka czynników. Oczywiście walka o kasę i presja korporacji. Ale też stan kształcenia. W post-oświeceniowym i post-modernistycznym „progresywnym” świecie, wszystko, co nie mieści się w ciasno skrojonych i w pełni materialistycznych ramkach, jest „zabobonem”. Ci ludzie naprawdę w to wierzą. Wierzą w to, czego się ich uczy na uczelniach. Wierzą w autorytety, bo inaczej czuliby się zagubieni i bezwartościowi. Wierzą w technologię, przecież to nas odróżnia od ciemnego średniowiecza. Nie po to płacili za studia – pieniędzmi, wysiłkiem, poświęceniem – żeby im jakiś laik mówił, co jest lepsze. Bronią swojego autorytetu i swoich stołków jak lwica swoje lwiątka. Nawet to w pewnym sensie rozumiem. Niezależnie od dyscypliny, zainteresowanie „obrzeżami” nie popłaca, a czasem kończy się tragicznie.

    Ciekawi mnie natomiast, skoro na jod już zeszło, czy coś z tego można znaleźć w medycynie chińskiej czy innej „ludowej”. A jeśli nie, to dlaczego? Jak sobie dawniej ludzie z tym radzili? Może nie potrzebowali jodu? A jeśli tak, to dlaczego? Ludy nadmorskie mogły nie mieć tego problemu, ale te zdecydowanie śródlądowe?

    Co do „jakiegokolwiek podręcznika”, to nie sądzę, żeby istniała taka realna możliwość, i to nie ze względu na cenzurę, ale przede wszystkim dlatego, że nie ma jednego rozwiązania dla wszystkich. A nawet skończonej ilości. Co pamaga jednym, innym szkodzi. Tysiące rozwiązań i miliony kombinacji. I ciągle powstają nowe. Ludzie chorowali, chorują i będą chorować. Taka jest natura tego świata.

    Komentarz - autor: iza — 28 sierpnia 2019 @ 02:25

  33. @ Iza

    A mi się wydaje ( może tylko wydaje 😉 ) że kwestia braku takiego podręcznika tkwi gdzie indziej. I jest związana właśnie z kształceniem, które ma przecież za zadanie zdobyć zawód, który jest dzisiaj ściśle związany z korporacjami i ich odpowiednikami dawniej.,

    Jakkolwiek istnieje mnóstwo możliwości, to jednak główne zasady da się sensownie przedstawić w tak zwięzłej formie jak podręcznik. Większość różnic wynika chyba z genetyki, a to stosunkowo młoda dziedzina. Takiej próby, próby napisania „przewodnika po zdrowiu”, nie podjęto prawdopodobnie w jakichkolwiek czasach ( na poziomie akademickim).

    Moim zdaniem dlatego, że tam nie ma kasy ( w zachowywaniu zdrowia) i jest to wina ludzkiej natury po prostu. Człowiek niestety jest dość głupi i dopiero „jak trwoga, to do Boga”. Kto byłby zainteresowany konieczną jednak do pewnego stopnia „ascezą” , „powściągliwością” oraz „dyscypliną” w dłuższym okresie? Wiadomo, że korporacje najmniej, ale też człowiek chyba po prostu ze swej natury. Prędko więc tworzy się błędne koło sprzężenia zwrotnego dodatniego, tak charakterystycznego dla patologii.

    Dzisiaj, ale też chyba dawniej, tak zwany „pacjent” niczego innego nie oczekuje od „lekarza”, jak „magicznej pigułki”.
    Między innymi po to, aby zachować swój dotychczasowy „styl życia”. Oczywiście jest w tym utwierdzany na „milion” sposobów, przez reklamy, mit autorytetu, itd, ale jednak ziarno pada na podatny grunt po prostu…

    Komentarz - autor: Art — 28 sierpnia 2019 @ 07:10

  34. @ Iza

    Przypomnę tylko, że nie chodzi o podręcznik do ogólnego radzenia sobie z dolegliwościami, ale „przewodnik po zdrowiu”.
    Tak jak instrukcja do czegokolwiek. Jesteśmy zdrowi i chcemy to zdrowie podtrzymać.
    To się da zrobić. więcej, to się wydaje zupełnie naturalną potrzebą, jeśli wyjść na chwilę z siebie ( w sensie z dzisiejszej rzeczywistości i popatrzeć spokojnie na nią z boku 😉 )

    Tylko kto z tego miałby czerpać profity, skoro człek za swej natury nie jest zainteresowany?

    Komentarz - autor: Art — 28 sierpnia 2019 @ 07:16

  35. Owszem, istnieje dietetyka ( młoda dyscyplina i abstrahując od jej mainstreamowych idei), istnieje AWF ( o wiele bardziej nastawiony na wyczyn niż zdrowie, wręcz zdrowiu zaprzeczający).

    Ale nie istnieje dyscyplina, której zadaniem byłoby zebrać wszystkie składowe do przysłowiowej kupy.

    Komentarz - autor: Art — 28 sierpnia 2019 @ 08:13

  36. Ha, nawet w polskiej wikipedii pod hasłem „zdrowie” znalazłem teraz to:

    ” Niestety w licznych edukacyjnych programach profilaktycznych nie rozważa się jednak całościowego podejścia, ukierunkowanego na rozwijanie umiejętności życiowych, pozwalających na stałe utrzymanie zdrowia ”

    To cytat ze skryptu AWF.

    A więc wróble ćwierkają…ćwierkały i będą ćwierkać – tu i ówdzie, ale czy zrodzi się z tego akademicki, holistyczny program ?
    Wątpię.

    Komentarz - autor: Art — 28 sierpnia 2019 @ 12:41

  37. Przecież istotą rzeczy rozproszenie wiedzy. Nie ma sensu zdobywanie ich z jednego źródła, jakim jest np encyklopedia. Jeśli jest chęć zdobycia wiedzy, wówczas się tą wiedzę odkryje (kto szuka ten znajdzie). Sam przez ćwierć wieku cierpiałem na ból kręgosłupa, a gdy tylko zacząłem szukać rozwiązania w sposób analogiczny do zdobywania wiedzy w innych interesujących mnie dziedzinach, okazało się, że rozwiązania od razu pojawiły się przed moimi oczami. Fakt, ze trwało kilka lat zanim uświadomiłem sobie ich wartość, ale lepiej późno niż wcale. Przy czym kolejny raz powtarzam, że jod jest kluczowy. Dzięki konsekwentnemu unikaniu glutenu wiele dolegliwości zanikło, lub mocno się zredukowało, ale to jod wyleczył je całkowicie. Tych wskazówek gwarantujących zdrowie nie jest wcale tak dużo, wg mnie jest ich 7:

    – Używanie dużych ilości soli wieloskładnikowych
    – całkowite unikanie glutenu i innych produktów z nasion
    – istotne ograniczenie spożywanych cukrów
    – dieta opierająca się na tłustych produktach odzwierzęcych, najlepiej roślinożernych ssaków, ewentualnie ptaków.
    – suplementacja jodu
    – wysypianie się
    – kąpiele w zimnej wodzie

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 28 sierpnia 2019 @ 13:51

  38. Ta akademicka wiedza ( nieważne czy poprawna) jest jednak kumulowana w dyscyplinach mającymi za zadanie walkę z patalogiami.

    Akademickiej wiedzy kumulującej utrzymanie zdrowego status quo – brak

    Tu chodzi o główną ideę upstream, że się tak wyrażę.

    Niby ten stan (braku) zgodny jest i z naturą (dzisiejszą przynajmniej) człowieka i z interesami korporacji wszelakich, ale jednak całkowity brak takowej – to całkowita porażka ludzkości

    Komentarz - autor: Art — 28 sierpnia 2019 @ 14:41

  39. Co do wskazówek, według mnie jest ich więcej niż 7, ale to jest najmniej tutaj istotne. Ważne że są jakieś ( nawet nie chodzi o to czy są poprawne). Chodzi o ich zbiór i szczegółowe jednak ( ale nie za szczegółowe) praktyczne wskazówki.

    Np.. wysypianie się… to przecież nie wystarczy, bo rzecz zahacza i o odżywianie ( w tym timing), i o ekspozycję na światło słoneczne wcześnie za dnia, i o brak światła niebieskiego wieczorem, i o temperaturę otoczenia, i o całkowite zaciemnienie.

    To tylko przykład i nieważne czy przytoczyłem wszystko to, co istotne albo nieistotne. Chodzi o ideę 😉

    Komentarz - autor: Art — 28 sierpnia 2019 @ 15:27

  40. A nawet pal licho podręcznik!

    Skoro to takie proste, dlaczego nie stworzono „konstytucji zdrowia”, w punktach, które byłyby jako credo zamieszczone w każdym podręczniku medycyny 😀

    Jednocześnie realizując przecież profilaktyki: wczesną i pierwotną I fazy, mówiąc językiem współczesnym i profesjonalnym:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Profilaktyka_zdrowotna

    Ech, na głowę mi chyba coś zaszkodziło 😉

    Komentarz - autor: Art — 28 sierpnia 2019 @ 16:18

  41. @ Iza

    W sprawie jodu znalazłem cytat z książki Albert Szent-Györgyi, tego, co odkrył wit. C w 1933.
    Cytat jest z jego książki Szent-Györgyi, A., Bioenergetics (New York: Academic Press, 1957),

    „When I was a medical student, iodine in the form of KI was the universal medicine. Nobody knew what it did, but it did something and did something good. We students used to sum up the situation in this little rhyme:

    If ye don’t know where, what, and why Prescribe ye then K and I.”

    Facet urodził się w 1893, a więc na studiach pewnie był w granicach +- 1912-1918

    Komentarz - autor: Art — 28 sierpnia 2019 @ 17:13

  42. @Iza Gdyby rola jodu była powszechnie znana, byłby to produkt pierwszej potrzeby, równie ważny co energia elektryczna.
    W związku z tym, że informacji na temat znaczenia jodu jest mało, a te co są trącą ignorancją (zarówno medycyny alternatywnej jak i akademickiej), plus dziwne „spiskowe” akcje (plemienia antyludzkiego) mające za celu eliminację tego pierwiastka zarówno z użycia jak i świadomości, poza zdobywaniem aktualnej wiedzy na temat antyutleniaczy w biochemii testuję sporo na sobie, dlatego właśnie założyłem grupę by dzielić się wnioskami, bo jak historia uczy, ludzie którzy cenną wiedzę zachowywali dla siebie, nie żyli zbyt długo.
    Zwłaszcza gdy jod w odpowiednich dawkach jest warunkiem wystarczającym by żyć długo…
    I pomijając już moje zdanie o 5G, nie boję się już również bardzo prawdopodobnego skażenia radioaktywnego na naszej planecie, w najbliższej przyszłości, wynikającej z masowych awarii reaktorów jądrowych.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 29 sierpnia 2019 @ 08:52

  43. @ Michał Wolski

    Dla mnie Twoja dawka 100 mg / dobę nie jest jakoś szczególnie szokująca. W książce wymienionej powyżej gość pisał, że zarówno w XIX wieku jak i w pierwszych dwóch dekadach XX w. podstawowa dawka lecznicza to 1g KI, a więc ok. 770 mg jodu.

    Chodzi o generalną ideę:

    1. czy bierzemy jod przeciwko realnie już występującym w nas infekcjom celem ich zwalczania
    2. czy te infekcje są nagłe czy przewlekłe
    3. czy bierzemy prewencyjnie

    Ad. 1 należy ustalić adekwatną dawkę
    Ad. 2 j.w. z tym zastrzeżeniem, że to leczenie objawów/skutków i o ile możliwości należy dążyć do wyeliminowania przyczyn

    Ad 3. tutaj jest chyba największa rozbieżność stanowisk… według mnie nie należy „podkręcać” układu immunologicznego za bardzo bez potwierdzonych infekcji, profilaktycznie tylko, ponieważ nie działa on idealnie i może zacząć atakować zdrowe tkanki. A jod podkręca go, ponieważ zastępuje chlorki w mieloperoksydazie, enzymie którego używają neutrofile, krwinki białe do „respiratory burst” czyli uśmiercania patogenów.
    Analogia to zbyt dużo policjantów patrolujących ulice. Większa szansa, że pałą oberwą niewinni 😉

    A przy już istniejących chorobach autoimmunologicznych jod może wręcz zaszkodzić.

    Reasumując, moim zdaniem jod NIE JEST panaceum na wszystko z jednej strony, a z drugiej mam go zawsze pod ręką na wypadek nagłych infekcji. Swego czasu kupiłem go sporo 😉

    A kwestia dziennego zapotrzebowania jest, moim zdaniem, wysoce kontekstowa i zmienna. Ja, póki co, na samopoczucie, siły witalne i „starzenie się” – również nie narzekam 😉

    Komentarz - autor: Art — 29 sierpnia 2019 @ 14:38

  44. @ Iza

    Powyższe może też być odpowiedzią na Twoje pytanie o zapotrzebowanie/stosowanie jodu w różnych kulturach.

    Układ immunologiczny, aby zniszczyć wroga w fagosomie potrzebuje: H2O2, MPO ( mieloperyksodaza) i halogenka, którym bazowo są chlorki. Ale jodki, jako najcięższe są podobno najbardziej wydajne poprzez mechanizm którego na razie nie rozumiem i do którego nie dotarłem.

    Czyli, tam gdzie infekcje były mniejsze i wszystkie inne składowe – wystarczające, tam niszczenie wroga w fagosomach przy udziale chlorków tylko, być może było wystarczające…przynajmniej do czasu…

    Teraz otoczenie jest jednak inne, bardziej „agresywne”.
    Moim zdaniem ta „idea” powyżej jest ogólna i prawdziwa, ale jej konkretne zastosowanie – trudne. Po zbyt niepewnym gruncie się poruszamy…

    Komentarz - autor: Art — 29 sierpnia 2019 @ 16:28

  45. Powtarzasz propaganda, która z zasady jest fałszywa. Jod to najlepsze antidotum na tzw. „choroby autoimmunologiczne” (naprawdę wierzysz, że organizm może atakować własne tkanki? Przecież to bezsens, zwłaszcza, że doskonale wiemy co je wywołuje (artykuł na tym samym portalu), a także wiemy, że jod jest praktycznie jedynym lekarstwem który zarówno leczy jak i chroni przed infekcją. O ile nie zostanie podany w dawkach śladowych, które mogą wzmocnić patogeny, zamiast człowieka.
    I taka uwaga, nie 100 mg, bo tyle brałem przez pierwsze dwa dni, a 1000 mg dziennie, czyli 1g. Efekty takiej dawki są dla mnie wystarczające, że nie mam potrzeby póki co testowania dawek 2-8 g dziennie, które również były w użyciu w historii medycyny – z doskonałą skutecznością.
    A czy należy brać codziennie wysoką dawkę wyjaśnia powyższy artykuł – czyżbyś nie kojarzył faktów? Jod doskonale radzi się z tzw. mgłą umysłową.
    Ciekawostka – jod pomaga również w wypadku wstrząsów mózgu, powinni zażywać go bokserzy w dużych dawkach.
    I fatalne porównanie. Jod to nie milicjanci, jod to smar, olej, bez niego mechanizm źle chodzi i szybko się zużywa. Jod poprawia pracę mitochondriów (nawet o rząd wielkości), a mitochondria są w każdej komórce. Długotrwałe stosowanie 6g jodu dziennie było badane przez wiele lat na kilkuset pacjentach szpitala gruźliczego, bez jakichkolwiek skutków ubocznych. Analizując sposób jego działania, to wcale nie dziwi.
    Wybór jest wg mnie prozaiczny – jod lub nowotwory.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 29 sierpnia 2019 @ 21:43

  46. @ Michał Wolski

    Propaganda mówisz… być może, tylko ja już dwukrotnie wskazałem dokładnie mechanizmy działania, jodków w fagosomach i systemu antyoksydacyjnego, a Ty NIC!

    Napisz COŚ konkretnego, co nie byłoby jedynie Twoją wiarą. Przecież spędziłeś nad tym wiele lat. Z chęcią się dowiem, naprawdę.

    Co do badań, były nawet z większymi dawkami niż 8g. I co z tego? Mówimy o „life span”.

    „Analizując sposób jego działania, to wcale nie dziwi.” – gdzie jest ta anailza?

    BTW przejrzałem forum na „kasjopei”. NIewiele się tam zmieniło przesz lata.
    Ludzie tam są dużo bardziej powściągliwi i racjonalni niż Ty.

    Komentarz - autor: Art — 29 sierpnia 2019 @ 21:57

  47. „Co do badań, były nawet z większymi dawkami niż 8g. I co z tego? Mówimy o „life span”.”

    Zapomniałem dopisać najważniejsze, że o PROFILAKTYCE. A Ty podajesz badania u gruźlików. Przecież pisałem o przypadku istniejących infekcji. To zupełnie inna bajka i sam bym stosował duże dawki.

    Komentarz - autor: Art — 29 sierpnia 2019 @ 22:22

  48. Przecież jod nie jest w całości wykorzystywany przez układ odpornościowy w procesie fagocytozy! To raczej wąskie zastosowanie. Szerokie to te o którym mówię – ochrona mitochondriów przed utlenianiem. Dzięki temu mogą działać wydajniej. Wysycenie organizmu następuje gdzieś w okolicy 1000 mg dla mężczyzny. Polecam też teksty dr Kruse, okazuje się, że opony mózgowe koncentrują ok 60% jodu w organizmie. Co się stanie z jodem jeśli zażyjemy go zbyt dużo? No przecież się nie zmagazynuje. Jako sole opuści organizm szybko.
    Ale wątpię by dawki poniżej grama były zbyt duże do ciągłego stosowania. Zwłaszcza gdy mamy taki poziom zanieczyszczeń promieniowaniem wszelakiego typu. Duże dawki to dawki profilaktyczne. Małe dawki nie zapewnią całkowicie braku chorób.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 29 sierpnia 2019 @ 22:32

  49. Badania na gruźlikach prowadzono bez podwyższonego promieniowania. Elektryczność głównie służyła do oświetlenia, rozszczepienie atomu było nadal w sferze marzeń. A promieniowanie „zużywa” jod.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 29 sierpnia 2019 @ 22:34

  50. @ Michał

    Przejrzałem też tweety Jacka Kruse ( niewiele o jodzie) oraz pobieżnie stronę. Przyjrzę się bliżej, ale wiesz, łączenie własnej narracji ze sprzedażą produktów nie wygląda najlepiej z definicji.

    Poza tym, jak nie potrafisz wyjaśnić mechanizmu w prostych słowach… cóż to np znaczy „działać wydajniej”? Opisz mechanizm.

    Różnica między moją pisaniną a Twoją polega na tym, że ja swoją analogię poparłem mechanizmem działania, a Ty rzuciłeś tylko analogią : „jak smar”. Wyjaśnij.

    Wiesz, o swoje mitochondria, póki co, jestem spokojny. Mam 52 lata, biegam 100m poniżej 13s, ( rzadko to robię jednak) a tętno spoczynkowe podczas snu mam 36-37. To dość wydajny system. Póki co 😉

    Komentarz - autor: Art — 29 sierpnia 2019 @ 22:53

  51. @Art Ponieważ jesteś nieco starszy, nie chciałbym Cię pouczać. Polecam książkę Human Longevity by drs. Valentine, w pracy nie ma wprawdzie słowa o jodzie, ale jest bardzo dużo o antyutleniaczach, ich wpływie na pracę mitochondriów a także ich przełożeniu na starzenie. Okazuje się, że dopiero gdy poziom zużycia mitochondriów sięga 94% człowiek zaczyna zauważalnie słabnąć. Jeśli człowiek przekroczy ten poziom, niewiele życia mu zostało, bez względu na dotychczasowe osiągnięcia. Patrz np. casus Jamesa Fixxa. Jod zatrzymuje (lub ewentualnie zwalnia do minimalnego tempa) proces zużycia mitochondriów. Spekuluję, na bazie wyżej wspomnianej książki, że mimo iż obecnie biegasz nieco szybciej, jestem pewien, że za lat 20 nie będziesz mieć żadnych szans, o ile nie wprowadzisz. jodu. Dodam, że zanim zacząłem unikać glutenu i stosować jod, nie potrafiłem już biegać. Te dwie rzeczy kondycyjnie przywróciły mnie młodości.
    Druga sprawa, to fakt, że dobre osiągi to nie wszystko. Ważniejsza jest wytrzymałość. W książce o której wspominałem opisany jest przykład pszczół – robotnice żyją rok, a królowa – 20-30 lat. Różnica wynika z faktu lepszych antyutleniaczy w ścianach mitochondriów. Każda pszczoła, w zależności jak ją karmić, może wyrosnąć na silną robotnicę umierającą po roku, lub na królową żyjącą wielokrotnie dłużej.
    A co jest ważniejsze w życiu – umiejętność biegania o kilka procent szybciej, czy dłuższe życie pozwalające na zdobycie większej ilości wiedzy i doświadczenia?
    Właśnie o te „póki co” się rozchodzi. Ja nie mówię póki co, tylko ciekawe jak bardzo jod spowalnia starzenie. Na razie wygląda to tak, że doświadczam drugiej młodości, która jak śmiem oczekiwać, nie skończy się jak ta pierwsza po tych marnych dwudziestu paru latach.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 4 września 2019 @ 09:52

  52. @ Michał

    Dlatego prosiłem Cię o konkretne badania, które tłumaczyłyby mechanizm działania. I jeszcze raz. A co jeśli się mylisz i po „krzywej wzrostu” zaliczysz, czego Ci nie życzę, spadek formy i sił witalnych?. To, że ktoś coś napisał, jeszcze nie jest powodem, aby mu wierzyć. Szczególnie w niesprawdzonej, dłuższej perspektywie.

    Co do Jacka Kruse, przestrzegam również przed braniem COKOLWIEK na wiarę. Facet pisze mętnie i w straszliwie nieprzystępny sposób. Ale co ważniejsze, po prostu produkuje zdania nieprawdziwe.

    Konkretny przykład. Kruse napisał tak:

    Humans are born without much myelin and this is why they have no innate or cell mediated immunity.

    https://jackkruse.com/energy-and-epigenetics-3-autoimmunity-cancer-autism/

    Tymczasem jest to po prostu nieprawda i to podwójna. Nie tylko noworodek rodzi się z układem immunologicznym już pracującym ( tym we krwi), choć oczywiście dopiero raczkującym, ale co ważniejsze, układ immunologiczny limfatyczny pracuje pełną parą i jest w tym okresie najbardziej rozwinięty. Bardziej niż później.

    https://www.frontiersin.org/articles/10.3389/fimmu.2018.01759/full?utm_source=F-NTF&utm_medium=EMLX&utm_campaign=PRD_FEOPS_20170000_ARTICLE

    Pamiętaj Michał, że jego całą teorię można sprowadzić do jednego zdania:

    „It is a field effect not a dietary effect.”

    A to jest, mówiąc delikatnie, co najwyżej hipoteza. Moim zdaniem nieprawdziwa w sensie sprowadzenia „zmiany pola” do jedynej przyczyny „upstream”. Nie, w to nie wierzę i mam podstawy. Co nie zmienia faktu, że pole elektromagnetyczne ma ogromny wpływ.

    Wiemy z całą pewnością, że „dietary effect” istnieje już na poziomie bakterii jelitowych. Które robią bardzo konkretne, istotne, pozytywna albo negatywne rzeczy dla organizmu. One są technicznie zresztą „poza organizmem”. Dieta to jest praktycznie wszystko, co na nie wpływa. To jest zresztą fascynujący temat, gdzie dzieją się obecnie rzeczy niesamowite. Praktycznie co tydzień ukazuje się jakieś badanie, które wnosi ISTOTNĄ cegiełkę do muru zrozumienia problemu.

    Podsumowując, masz konkrety, to proszę, pisz. Ja i tak chcę ten temat zbadać wnikliwie. Nic na wiarę jednak. Tego się nauczyłem i jak na razie mi służy. Co nie znaczy, podkreślam, że mam rację. Może to Ty ją masz.

    Komentarz - autor: Art — 5 września 2019 @ 00:42

  53. „Okazuje się, że dopiero gdy poziom zużycia mitochondriów sięga 94% człowiek zaczyna zauważalnie słabnąć.”

    Trudno mi to sobie wyobrazić, bo to by oznaczało, że organizm jest strasznie „nieekonomiczny”. Cały metabolizm tlenowy jest oparty o mitochondria, a w okresie normalnego funkcjonowania, snu, odpoczynku, codziennej krzątaniny, to jest przecież cały metabolizm w tym sensie, że ani przez sekundę organizm nie wchodzi na metabolizm wyłącznie anaerobowy.

    Ale ok, jeżeli nawet by tak było, to po prostu trzeba zadbać o wystarczającą ilość mitochondriów „w rezerwie”, czyli dbać o ich biogenezę na bieżąco i „bio kondycję”. O systemie antyoksydacyjnym już pisałem i potrzebuję konkretnych danych o udziale jodu w tym procesie….

    Komentarz - autor: Art — 5 września 2019 @ 01:25

  54. Napisałeś jakoś tak: „czy naprawdę wierzysz, że organizm mógłby zaatakować własne tkanki ?” ( autoimmunity)

    Ja napiszę tak: to nie kwestia wiary, tylko w moim przekonaniu sensownego wyjaśnienia odkrytego mechanizmu ( co nie oznacza, że za pomocą tego mechanizmu można wyjaśnić całe zjawisko !!!)

    Wyjaśnienie: dieta wpływa na ilość gram dodatnich bakterii jelitowych, które ginąc uwalniają LPS ze ścian komórkowych. Dostając się do organizmu są bardzo podobne do kolagenu, więc system immunologiczny zwalczając je czasem traci zdolność rozróżniania swojego od wroga. Prawdopodobne. Ale nieroszczące sobie pretensji do wyjaśnienia każdego problemu autoimmunologicznego.

    A co ty proponujesz? Wiarę, że organizm jest „idealny”? Dziesiątki dowodów świadczą, że nie jest i nigdy nie był, nawet w przedindustrialnym okresie.

    Niedawno potknąłem się biegnąc i upadłem podpierając się zgiętym nadgarstkiem. Sytuacja nad wyraz typowa będąca udziałem tysięcy osób. Na szczęście nie było złamania, ale ręka zbita, spuchła okropnie. Możliwość ruchu ograniczona.
    I co się stało? Po kilku dniach gojenia się został również zaatakowany staw palca wskazującego, z którym miałem dawno, dawno problemy ( dna moczanowa, artretyzm może już..?) ale nie miałem ich od lat, od kiedy przeszedłem dietetyczną głównie przemianę. Będzie już ze 12 lat temu…
    A jednak układ immunologiczny zaatakował (przy okazji) miejsce kiedyś chore, ale od lat „zaleczone”, które nie sprawiło mi przez te lata ani razu problemu!
    Chcesz mi powiedzieć, że organizm „się nie myli”? No way! 🙂

    Komentarz - autor: Art — 5 września 2019 @ 02:13

  55. „w moim przekonaniu sensownego wyjaśnienia odkrytego mechanizmu ” i „walczając je czasem traci zdolność rozróżniania swojego od wroga. Prawdopodobne. ”

    Czyli wierzysz. Laik mógłby też napisać, że na skutek kumulacji resztek plików w koszu na pulpicie, MS Office przestał odróżniać pliki Excela od plików graficznych. Informatyk powie, że doszło do infekcji wirusem określonego typu. Trudno sobie wyobrazić, żeby na poziomie mikrobiologii cokolwiek „losowo” działało.
    Co do Twojego przykładu, to przyczyną mogą być właśnie patogeny wywołujące tzw. choroby „autoimmunologiczne” (na marginesie, domyślam się, że nie zadałeś sobie trudu zapoznania z materiałami oferującymi tak pożądane przez Ciebie badanie – masz link i zapoznaj się – https://pracownia4.wordpress.com/2015/05/20/leczenie-przeciwamebowe-w-chorobach-reumatycznych/), które na skutek urazu masowo zostały uwolnione z jednego miejsca i trafiły w drugie, osłabione, zwłaszcza jeśli doszło do przerwania skóry. Może też być inna przyczyna, np. gdy masz nadmiar żelaza, uszkodzenie ciała skutkuje powstaniem infekcji indukowanego przez żelazo – w tym momencie jod również chroni przed powstaniem takiego mechanizmu. Tak, chcę powiedzieć, że organizm podobnie jak komputer się nie myli. Tylko człowiek się myli w interpretowaniu jego działania.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 6 września 2019 @ 08:58

  56. @Art
    „Dlatego prosiłem Cię o konkretne badania, które tłumaczyłyby mechanizm działania. I jeszcze raz.”

    Dostałeś je, ale nawet nie chce Ci się zapoznać. Książka o której piszę to pozycja naukowa, dzięki której możesz poznać stan obecnej wiedzy, gdyż często odwołuje się do badań innych znanych badaczy.

    „A co jeśli się mylisz i po „krzywej wzrostu” zaliczysz, czego Ci nie życzę, spadek formy i sił witalnych?”

    To nie jest kwestia mylenia się czy eksperymentowania. To kwestia logicznej obróbki danych. Ja nawet tytoniu nie zapaliłem przed przeanalizowaniem wiedzy na jego temat z naprawdę wielu źródeł danych. Podobnie z jodem. Zażyłem go po zdobyciu wiedzy w celu likwidacji problemu który męczył mnie ćwierć wieku. I pomogło w 15 minut. Rozumiem, że mimo iż słowo „ekspert” pochodzi od słowa „doświadczać”, doświadczenie nie me dla ciebie wartości. Niech tak będzie, ale doświadczenie te potwierdza wielu.

    Co do Krusa, to imputujesz mi myślenie autorytarne. Nigdzie nie pisałem, że Jack Kruse jest nieomylny we wszystkich kwestiach. Nikt nie jest. Czy to znaczy, ze w ogóle nic nie wiemy? Poleciłem Ci konkretny artykuł, z którym też nie do końca się zgadzam, gdyż jestem pewien, że człowiek nie jest stworzony do jedzenia morskich organizmów przy czym się upiera.

    „”„Okazuje się, że dopiero gdy poziom zużycia mitochondriów sięga 94% człowiek zaczyna zauważalnie słabnąć.”

    Trudno mi to sobie wyobrazić, bo to by oznaczało, że organizm jest strasznie „nieekonomiczny”. ”

    Najwyraźniej źle to ująłem, bo nie zrozumiałeś. Z wiekiem zużycie mitochondriów wzrasta. Gdy przekroczy te 94%, człowiek ze starości traci siły i dopadają go choroby neurodegeneracyjne, tzn. Parkinson, Alzheimer, nowotwory. To zostało zbadane naukowo, opis badania w książce, którą Ci poleciłem. Zresztą obserwujemy, że tak właśnie jest. A mechanizm ochrony mitochondriów przed zużywaniem przez antyutleniacze jest opisany w wielu nowych książkach dot. biochemii na poziomie komórkowym (po 2010), która to gałąź przeżywa ostatnio gwałtowny rozwój na skutek osiągnięcia określonego poziomu technologicznego i przetwarzania danych. Poleciłem jedną książkę, ale równie dobrze mógłbym polecić jedną z dziesiątek innych. Zażywając jod, czujesz jak to działa na sobie. Oczywiście najpierw wiedza. Bo bez tego zamiast pewności siebie boisz się wyimaginowanych efektów ubocznych.
    Tak na marginesie, jakie są skutki uboczne nadmiaru spożycia soli? I jak ten nadmiar najłatwiej określić? Odpowiedź na to pytanie jest kluczowe dla odpowiedzi o skutki uboczne zażywania jodu.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 6 września 2019 @ 09:16

  57. @ Michał Wolski

    Ech, nie rozumiemy się na fundamentalnym poziomie.

    1. Odsyłasz mnie do książki, ja proszę o konkretne badanie naukowe. Żeby zaoszczędzić czas. Bez żadnej ściemy, które potwierdzałoby to, co mówisz, właśnie na poziomie biochemii chociażby. Ani w procesie biogenezy mitochondriów, ani w systemie antyoksydacyjnym nie widzę takiej roli jodu, jaka mu przypisujesz. Ale OK, nie chcesz podać choć jednego badania NAUKOWEGO bezpośrednio, sięgnę do książki.

    2. Parkinson i Alzheimer? Zużycie mitochondriów ma wpływ na wszystko w organizmie. Dosłownie na wszystko.
    A te choroby mają coraz dobitniej udokumentowany link z bakteriami jelitowymi. Daleko jeszcze przed momentem istotnego zużycia mitochondriów. Badaniami konkretnymi służę.

    3. Bynajmniej nie odrzucam własnego doświadczenia. Wiem natomiast, że ono jest lub może być tymczasowe. Jedna z moim zdaniem przekonująco uzasadnionych hipotez dotyczących starzenia się i długowieczności mówi o tym, że biologiczne procesy są dwojakie i prowadzące do lifespan i healtspan. To nie musi być to samo i najprawdopodobniej nie jest. Inaczej mówiąc możesz optymalizować jedno, ale w jakimś stopniu kosztem drugiego. Na przykład przechodząc na biochemię mamy mTorC1 i mTorC2. Teoretycznie byłoby optymalnie aby jeden szlak działał WYŁAĆZNIE od szyi w dół, a drugie w górę ( mózg). Wtedy ich zwiększanie byłoby TYLKO KORZYSTNE. A tak nie jest, bo i jedno i drugie działa w całym organizmie wpływając pozytywnie na jedno, a negatywnie na drugie.
    To jest tylko jeden przykład, a są ich dziesiątki Ta gra „nie jest do jednej bramki”.

    Przekładając to na Twój przykład, a co jeśli jesteś teraz na przysłowiowym „haju”, czujesz się wspaniale, ale kosztem właśnie długości życia? Nie mówię, że to byłoby koniecznie złe, bo fajnie przeżyć życie „na haju” pozytywnym. Ale jeśli ktoś chce żyć bardzo długo to BYĆ MOŻE musi działać trochę inaczej. Być może…

    Ja stoję póki co na stanowisku, że nie ma cudownego środka. Liczy się dosłownie wszystko i najsłabsze ogniwo łańcucha może zawsze być powodem kłopotów. Jedno jedyne ogniwo.

    OK, nie ma chyba sensu dalej przerzucać się wciąż podobnie brzmiącymi argumentami. I tak mam w planie zbadać temat.
    Dzięki za dyskusję.

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 10:50

  58. „Odsyłasz mnie do książki, ja proszę o konkretne badanie naukowe. Żeby zaoszczędzić czas.”

    Czasem nie da się na skróty. Tak jak kwaternionów nie zrozumiesz bez nauki tabliczki mnożenia, macierzy, liczb zespolonych, a każda z tych kwestii jest istotna i pełna niezbędnych szczegółów. Nie ma takiego badania. Nie ma i być nie może, bo kto by robił badanie „jak jod może rozwiązać problem chorób i krótkiego życia”. Nikt z pieniędzmi nie ma takich ambicji, wręcz jak historia uczy, takie badania są ukrywane, likwidowane. Jedyna opcja poznać temat od podszewki, z wielu źródeł. Nie ma innej opcji. Rozumiem, że nie chce Ci się zdobywać nowej wiedzy, ale to niestety konieczność.
    Jako człowiekowi który jodu nie zna, wydaje Ci się, że powoduje jakiś „haj”.
    A to brak jodu, powoduje mgłę umysłową i wszelkie problemy charakterystyczne dla stanów „haju”. Pod wpływem jodu czujesz, że wszystko działa jak należy. Pewnie kiedyś ludzie tak się czuli cały czas bez suplementacji jodu, ale mieli jod w mleku krowim, mieli jod w chlebie. I nie mieli telefonów komórkowych, które faktycznie zużywają jod w ilościach znacznie większych niż potrzeby tarczycy. Dostrzegasz zagrożenie, ale nie dostrzegasz logicznego rozwiązania, które tak naprawdę zawsze istnieje. Jeśli w jakiejkolwiek sytuacji w życiu nie widzisz rozwiązania, znaczy, że nie masz wiedzy.
    Poleciłem Ci książkę, mogę polecić ich więcej, ale Ciebie nie interesuje wiedza w formie jaka jest, Ty byś chciał ją dostać w formie jaka Ci pasuje, a jakiej nie ma, z uwagi na inne uwarunkowania, których nie chcesz przyjąć do wiadomości. I nie rozumiesz, że bez jodu nie ma długiego życia, a przede wszystkim długiego życia w zdrowiu. I to jest kluczowy czynnik bez którego zdrowia nie osiągniesz. Podobnie jak zdrowia nie osiągniesz bez soli, czy tłuszczy zwierzęcych.
    Ciągle powtarzasz co byś chciał, a jak to dostajesz, to wybrzydzasz. Pora zakasać rękawy i poszukać tego czego szukasz w takim razie. Bez pracy nie ma kołaczy…

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 6 września 2019 @ 11:02

  59. BTW, zaczynam podejrzewać, że nie sięgnąłeś do żadnego z badań wymienianych w książkach. Niektóre mają po kilkaset pozycji ;). Założę się o dobre wino, że sami autorzy książek nie sięgnęli po wszystkie.;) Ale tak fajnie się je dodaje i tak fajnie wyglądają w książce 😉
    Nie mówiąc już o ich analizie.

    Sorki, to tylko taka dygresja, ale nie mogę zrozumieć dlaczego jeśli proszę od początku o konkret, dostaję książkę 😉
    Ale i za tą dziękuję 😉

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 11:05

  60. Nie Michał, to nie te czasy, żeby wiedza mogła być ukrywana i NIC się nie przedostało.
    To nie czasy kilkunastu wydawnictw naukowych, które recenzują i nic się nie ukaże, co nie przejdzie przez ich sito.
    To czasy, gdzie i tam liczy się klikalność.

    Poza tym, to tak jak z internetem i ewentualną obawą, że ludzie „przejrzą na oczy” jak im się da narzędzie do ręki. Już wiemy że nie przejrzą. Dostali całą masę zabawek przy okazji.

    Inaczej mówiąc, jeżeli jest wiedza o jodzie, to ona w badaniach jest. Opublikowanych dzisiaj. Choćby w „podrzędnym” medium

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 11:17

  61. „BTW, zaczynam podejrzewać, że nie sięgnąłeś do żadnego z badań wymienianych w książkach.” Z autopsji, czy jaką miałeś przesłankę? Sięgam do badań, jeśli poruszają ciekawiące mnie kwestie. Często sięgam do badań, bo pozwalają zrozumieć mechanizm, więc z pewnością kilka przestudiowałem, bo zwykle tak robię.

    „to nie te czasy, żeby wiedza mogła być ukrywana i NIC się nie przedostało.” – a kto mówi, że nic się nie przedostało? Z fusów to wywróżyłem? Oczywiście, że informacji jest mnóstwo, ale rozproszonych, również dezinformacji, ba dezinformacji jest nawet więcej niż faktycznej informacji. A Ty przychodzisz, i mówisz, że nie te czasy. Nie ma tak uproszczonych badań, byś przeanalizował dwie tabelki (np. dzienna dawka jodu i ile delikwent przeżył) i wiedział, o, jod faktycznie musi wydłużać życie. Tak to nie działa. Raczej wiedząc jak jod działa z własnego doświadczenia, wiesz czego szukać.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 6 września 2019 @ 11:31

  62. „Rozumiem, że nie chce Ci się zdobywać nowej wiedzy”

    Cały czas nieporozumienie.
    O jakiej wiedzy NAUKOWEJ może być mowa, gdy, jak twierdzisz, badania są ukrywane?

    Nie może. Może być mowa o własnym i innych ( nieusystematyzowanych) doświadczeniach i wierze. Co oczywiście też ma wartość i to dużą.
    Ale metoda naukowa na swoją definicję.

    BTW, nie wiem czy wiesz, ale ostatnio zostały przedsięwzięte próby rozwiązania tego dylematu przez samych zainteresowanych ludzi.
    Chodzi o zorganizowanie się i przeprowadzenie badań na własną rękę i „poza systemem”. To kosztuje niemałe pieniądze, ale z drugiej strony ludzie są fantastycznie rozproszeni i przy odpowiedniej koordynacji można ZDOBYĆ WIEDZĘ NAUKOWĄ.
    Bez tego, jest własne doświadczenie i wiara.
    BTW, wiara może być prawdziwa.

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 11:34

  63. Wiedza jest wówczas naukowa, gdy spełnia zasady logiki, a nie gdy jest umieszczona w czasopiśmie naukowym. Doświadczenie to najlepsze źródło wiedzy, a nie ostateczne, gdy nie ma lepszych. Z pewnością czytanie wszystkiego co wydaje się cenne ma sens, nawet jeśli przekazujący wiedzę często wierzą w rzeczy mniej lub bardziej absurdalne. Ja Ci nie daję książki, tylko punkt startowy, który, gdybym go znał wcześniej, znacznie skróciłby mi poszukiwania. Daję Ci to co sam chciałbym otrzymać żeby najprędzej wypłynąć na wody obfite w dorodne ryby. Nie potrafię lepiej, ale wiem, że wiedza która czeka na tych wodach umożliwia zrozumienie jak działają komórki w kontekście uzyskiwania energii, a także co sprawia, że jod działa.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 6 września 2019 @ 11:43

  64. @ Michał

    Ja naprawdę rozumiem co to znaczy wiedza rozproszona. Od lat składam te klocki tak jak potrafię.
    Ale proszę choć o JEDNO BADANIE. Ono też będzie miało ma referencje. A po nitce do kłębka…

    A Ty mi mówisz, że bez pracy nie ma kołaczy. Mi, który siedzi z nosem najpierw w książkach a teraz w badaniach niemal codziennie 😉
    Cóż, nobody’s perfect 😉

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 11:43

  65. „Często sięgam do badań, bo pozwalają zrozumieć mechanizm, więc z pewnością kilka przestudiowałem, bo zwykle tak robię.”

    Więc podaj, jeszcze raz proszę JEDNO takie badanie, wskazujące na mechanizm działania jodu. JEDNO.

    Dyskusja staje się przerzucaniem wody widłami, więc ja się wycofuję.

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 12:03

  66. @Art Znaczy nie wierzysz w korupcję w nauce? Pytasz o badania, rozumiem, że nie o jakieś badania, tylko takie które dowodzą, że wysokie dawki przekładają się na utrzymanie zdrowia i długowieczność. Pomimo dużej ilości badań w temacie jodu, jestem pewien, że takowych nie ma. Dlaczego? Ponieważ inne badanie opisujące tzw. efekt Wolffa Chaikova, wykazało (patrz korupcja), że wysokie dawki „rozwalają” tarczycę. Nienaukowe byłoby w tej sytuacji badanie działania wysokich dawek, skoro oficjalnie „nauka” już wie.
    Podam inny przykład, jeśli znajdziesz badanie w którym porównuje się zachorowalność po szczepieniu i bez szczepienia, to ja poszukam tego badania o które Tobie chodzi. Przecież to podstawowe badanie jakie trzeba byłoby wykonać przed stosowaniem szczepień na większą skalę. Znajdź proszę, a jak nie znajdziesz, to wyjaśnię dlaczego nie znalazłeś, a jak znajdziesz, to podyskutujemy.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 6 września 2019 @ 12:20

  67. Mówisz o badaniach epidemiologicznych, a ja proszę o „badanie” wyjaśniające mechanizm. Może lepiej używać „study” a nie „badanie”. COKOLWIEK „do ciężkiej cholery” 😉

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 12:28

  68. @Art
    Tutaj masz jedno badanie, świadczące o tym, że wysoki poziom hormonów tarczycy jest powiązany z długowiecznością, a jak wiadomo, bez jodu tarczyca nie jest w stanie ich wyprodukować. Niedobory jodu ograniczają poziom hormonów tarczycy.
    Tylko jak wspomniałem, to nie jest to co chciałeś, a jedna z poszlak.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 6 września 2019 @ 12:28

  69. I cytat z badania, bo najwyraźniej masz zbyt dobre zdanie o tym co się plebsowi ujawnia:

    „Greater longevity has been associated with higher TSH and lower TH levels, but mechanisms underlying TSH/TH differences and longevity remain unknown. ”

    Może po prostu autor nie miał świadomości najnowszych prac, ale faktycznie są znane mechanizmy wydłużania życia przez dostarczanie organizmowi przeciwutleniaczy.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 6 września 2019 @ 12:31

  70. „Może po prostu autor nie miał świadomości najnowszych prac, ale faktycznie są znane mechanizmy wydłużania życia przez dostarczanie organizmowi przeciwutleniaczy.”

    Tak, ale podaj mechanizm działania jodu jako „przeciwutleniacza”. Lub kofaktora lub cokolwiek innego. Przecież już to wałkowaliśmy. Nie wystarczy „przeciwutleniać”, czyli oddać własny elektron. Trzeba jeszcze coś sensownego zrobić z tym, że likwidując ROS-a własnie stało się samemu ROS-em.

    W całym znanym mi systemie antyoksydacyjnym, poza tarczycą, jodu nie ma. Hormony tarczycy z kolei potrzebne są oczywiście w całym organizmie. Ale jaki związek mają z mechanizmem antyoksydacji?

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 12:50

  71. „Podam inny przykład, jeśli znajdziesz badanie w którym porównuje się zachorowalność po szczepieniu i bez szczepienia, to ja poszukam tego badania o które Tobie chodzi. Przecież to podstawowe badanie jakie trzeba byłoby wykonać przed stosowaniem szczepień na większą skalę. Znajdź proszę, a jak nie znajdziesz, to wyjaśnię dlaczego nie znalazłeś, a jak znajdziesz, to podyskutujemy.”

    Nie wiem czy jest porównanie bezpośrednie, ale są konkretne dane, z których można wyciągnąć pewne wnioski. I to polskie dane.
    Nie tak dalej jak wczoraj czytałem na jakimś portalu, że „według danych PZH w zeszłym sezonie grypowym na grypę zachorowało 3,9 mln osób”

    Tymczasem według tych samych danych PZH, w zeszłym sezonie na grypę w Polsce ZACHOROWAŁO ( potwierdzono wirusa grypy) 368 osób.
    Koniec i kropka. Dane nie do podważenia.

    Znajdź mi coś równie mocnego, co analogicznie obnażałoby „fake” „wiedzę” o jodzie?

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 13:11

  72. Ktoś oczywiście może argumentować, że to jest „próba” i na podstawie „próby” można szacować wyniki na populacji.
    Zgoda, ale:

    1. przebadano i skierowano na badania wirusologiczne nieco ponad 800 osób, a więc próba jest mikroskopijna

    2. notabene, tylko 43% okazało się pozytywnych. więc tylko z tego powodu z 3,9 mln już robi się dużo mniej niż 2 mln.

    3. czy próba mogła być „reprezentatywna”? Przez samą wielkość próby – nie. Poza tym jest kwestia kluczowa wyboru ludzi do badania obecności wirusa. Teoretycznie ma nad tym panować program SENTINEL, a ludzie wybierani na zasadzie „co któryś”, spełniający kryteria, ale brak upublicznionych danych, w jaki sposób zrealizowano te zalecenia. Przecież to do cholery tylko 800 osób więc można opublikować szczegółowe dane.

    Z 1-4 moim zdaniem wynika, że są podstawy, aby szacunki populacyjne odnośnie zachorowania na grypę traktować jako bazujące na wątpliwych przesłankach.

    Oczywiście to nie jest porównanie ludzi szczepionych i nie, ale dane, które pokazują gigantyczną rozbieżność między faktami a narracją medialną.

    Jest coś takiego analogicznego o jodzie?

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 14:17

  73. Nietrudno przecież sobie wyobrazić sytuację, w której kryteria zaliczające ludzi do chorujących na „grypę i grypopodobne” trochę „poluźnić”, a kryteria ludzi kierowanych na badania wirusowe trochę „napiąć” i już mamy wyniki różniące się „znacznie”.

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 14:46

  74. Przy okazji, pamiętacie „Dziarskiego Dziadka”? 🙂

    Dziś ma już prawie 97 lat, a film zrobiony był rok temu.
    Jod pozyskuje, jak twierdzi, ze śledzi.
    Liczy się całokształt. I ja nie twierdzę wcale, że facet postępuje optymalnie.

    Zwróćcie uwagę na sposób wysławiania się ( lekarz weterynarii) wskazujący na rewelacyjną wprost kondycję intelektualną.

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 15:11

  75. Świetny dziadek. Dzięki! Żeby tylko nie ten Reagan… no ale trudno się panu Antoniemu dziwić, Może ktoś powinien mu Preparatę podrzucić 😉

    PS/ Wyciągnęłam z poczekalni kilka komentarzy. WordPress się czasem szarogęsi. Nie mam na to wpływu, jestem u niego ino gościem.

    Komentarz - autor: iza — 6 września 2019 @ 15:48

  76. @ Iza

    Tak, Reagan tutaj „skrzypi”, choć „komunizm” – już nie tak bardzo 😉
    Swoją drogą ciekawe jak wygląda proces zmiany poglądów w takim wieku. Gorzej, tak samo, a może lepiej?
    Z jednej strony wydłuża się ta część życia, w której tkwił w błędzie, ale z drugiej – „nic do stracenia”. Lub prawie nic 😉

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 16:12

  77. @ Michał

    Dzięki za cytat z badania. Wreszcie coś ;). A propos, to badanie jest zupełnie za free w PMC, nie jest więc w jakikolwiek sposób „blokowane”

    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4473605/

    Co do interpretacji własnego badania, to przecież to nie jest to, co się „plebsowi” ujawnia, tylko to, co się ujawnia przede wszystkim społeczności naukowej.
    Poza tym masz czarno na białym samo badanie.
    Interpretacja, jaka by nie była, podlega weryfikacji przez samo badanie, ujawnione przecież w tym samym momencie. Tylko trzeba chcieć je sobie przeanalizować. Będę analizował jak wejdę w temat.

    Natomiast teza, że specjalnie się produkuje „fake” interpretacje własnego badania, jest może i efektowna, ale wątpliwa.
    Ale… w końcu to ostatecznie nie ma żadnego znaczenia, skoro samo badanie jest dostępne.

    Przypomina mi się słynne badanie dotyczące diety, cholesterolu i zaleceń dietetycznych:

    1. teza
    2. grupa kontrolna własnoręcznie wybrana
    3. wyniki zaprzeczające tezie
    4. konkluzja – zła grupa kontrolna

    😉

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 17:35

  78. @ Art

    komunizm” – już nie tak bardzo

    Moim zdaniem to zależy od przyjętej perspektywy. Dla ludzi „tam i wtedy” był oczywiście zły, choćby tylko dlatego, że doktrynerski i opresyjny. Ale czy była jakaś alternatywa? W szerszej perspektywie był już wtedy (II w. św.) dziejową koniecznością i bez niego prawdopodobnie nie byłoby Polski – przez długi czas, może nawet do teraz.

    Można sobie pospekulować, co by było potrzebne, żeby po wojnie Polska się nie dostała do radzieckiej strefy wpływów. Tylko bez pobożnych życzeń, a z uwzględnieniem geopolitycznych uwarunkowań przynajmniej od początku XX wieku. Bo bądźmy szczerzy i realistyczni – żadne działania polskiego podziemia w czasie II wojny światowej nie były w stanie tego odwrócić. Karty zostały rozdane wcześniej. Czy przy jakimś rozwoju wypadków rozdający mogli ponieść porażkę? Jaki byłby tego skutek? Czy jakaś drastyczna zmiana w linii czasu musiałaby zajść wcześniej? Wbrew pozorom takie rozważania pomagają uzyskać bardziej obiektywną perspektywę i zmniejszyć skłonność do obwiniania za wszytko takich czy innych „ruskich”.

    PS/ Ten fragment dyskusji znacznie lepiej by pasował do wpisu o genezie II w. św. Ale jakoś od początku ten post stał się platformą dla innych tematów. Widać tak miało być 🙂

    Komentarz - autor: iza — 6 września 2019 @ 18:38

  79. @ Iza

    „Ruskim” komunizm też został narzucony. Czy przyjęli go z otwartymi ramionami? Na początku? Potem? Jaka była alternatywa?

    Tak można rozważać w nieskończoność, ale uważam, że w tych rozważaniach będzie się lokował własny bias, czyli własne wyobrażenie tego , jak być powinno.

    Więc może od tego, paradoksalnie trzeba zacząć rozważania? Jakie jest „idealne” państwo?

    Czy nie jest tak, że jakakolwiek państwowość jest opresyjna? Można mówić o stopniu tej opresji, stopniu rozdźwięku z oczekiwaniami społeczeństwa, choć wiemy, że i te można „sztucznie” wywołać. I wreszcie o stopniu manipulacji danymi.

    Ja jestem tak „zdegustowany” tym przejawem świata, który widzę na co dzień ( choć wiem, że ten świat przyjdzie po mnie i tak) że przestałem się tym zajmować prawie w ogóle. Bardziej mnie „podnieca” jakieś badanie, niż nawet rewelacyjny artykuł czy książka, która ma za cel odpowiedź na pytanie „jak było naprawdę”.
    Nie odpowie z „pewnością”, Nie znamy zakulisowych rozmów, nie znamy miliona rzeczy, które mogły mieć wpływ.

    I co najważniejsze, tak jak mówisz, ocena zależy od perspektywy.

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 20:26

  80. @ Iza

    Weźmy bliższy przykład. Zajęcie Krymu przez Rosjan. Z jakiej perspektywy można oceniać zjawisko?

    – prawa międzynarodowego?
    – historycznej przynależności?
    – strategii ogólnej?
    – strategii czysto militarnej?
    – woli ludzi tam mieszkających ( o ile uzyskano ją bez tricków)?
    – inne?

    Jaka będzie wypadkowa tych rozważań bezwzględna? ( nawet ta będzie moim zdaniem zależeć od biasu) , a jaka będzie względna, czyli w zależności od poczynań innych gdziekolwiek indziej na świecie ?

    Przecież to są dywagacje „bez końca”. Zależne od „perspektywy”.

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 22:35

  81. To są tak zwane perspektywy „poważne” bo z tego co ja słyszę naokoło siebie, przeważa opcja lubienia jankesów i nielubienia ruskich albo odwrotnie 😉

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 22:49

  82. Z jakiej perspektywy oceniać? To proste – z perspektywy prawa międzynarodowego. Z jakiej perspektywy rozumięć? Wszystkich wymienionych.

    A wracając na chwilę do 5G: Centrum Badań nad Globalizacją (Centre for Research on Globalization) wystąpiło z inicjatywą międzynarodowej petycji o ban na 5G. To kolejne podejście po utracie danych. Do tej pory zebrali:
    ponad 124 tysiące (już 132 tys.) podpisów od prywatnych osów, ponad 1100 od organizacji z 203 krajów, w tym od:

    3381 naukowców
    1913 lekarzy
    5848 inżynierów
    3525 psychologów, psychoterapeutów i pracowników socjalnych
    3052 pielęgniarek

    Sama petycja z informacjami i możliwością złożenia podpisu: International Appeal Stop 5G on Earth and in Space

    Komentarz - autor: iza — 6 września 2019 @ 23:23

  83. „To proste – z perspektywy prawa międzynarodowego.”

    Kto interpretuje to prawo w konkretnym przypadku? Jaki sąd?

    Czytałem argumenty za, czytałem przeciw.
    Np tutaj analiza gościa z Max Planck Institut

    https://www.mpil.de/files/pdf4/Marxsen_2014_-_The_crimea_crisis_-_an_international_law_perspective.pdf

    To przecież też zależy od „perspektywy”…
    Każdy ma „ekspertów” po swojej stronie.

    Komentarz - autor: Art — 6 września 2019 @ 23:56


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: