PRACowniA

18 Wrzesień 2010

MMS: Cudowny roztwór czy koń trojański? Decyduje twoje ciało i DNA

Dr med. Gabriela Segura
The Dot Connector Magazine
8 sierpnia 2010

Artykuł ten pierwotnie ukazał się w dwumiesięczniku „Dot Connector Magazine„, oficjalnej publikacji Sott.net.

Cudowny roztwór mineralny (Miracle Mineral Solution – MMS) jest gorączkowo reklamowany jako cudowny alternatywny środek w leczeniu AIDS, zapalenia wątroby, malarii, opryszczki, gruźlicy, raka i wielu innych budzących strach chorób. Prawda jednak jest taka, że MMS jest niebezpieczną trucizną i z tego względu absolutnie nie powinien mieć żadnego udziału w alternatywnych sposobach leczenia.

Wielu ludzi nie wie, że MMS jest w istocie utleniaczem. Jest bardzo skuteczny w zabijaniu bakterii w toalecie, ale z pewnością nie powinno się go łykać. Aktywnym składnikiem MMS nie jest żaden minerał, lecz dwutlenek chloru (utleniony chlor), który powstaje z chemicznej kombinacji chlorynu sodu i kwasu octowego (octu) lub cytrynowego. MMS jako trucizna faktycznie zabija niepożądane bakterie w twoim ciele, ale naiwnością byłaby wiara w to, że ostrożnie wybiera on, co zniszczyć, albo że spowodowane przezeń zniszczenia mają jedynie ograniczone konsekwencje. To szokujące, że MMS ma tak szerokie rekomendacje, że polecany jest ludziom już i tak osłabionym, a w dodatku zaleca się długotrwałe jego stosowanie. Tak naprawdę, potencjalne długotrwałe i niebezpieczne skutki uboczne regularnego stosowania MMS powinny przyprawić każdego o dreszcze.

Zanim przejdziemy dalej, do zrozumienia długotrwałych konsekwencji stosowania MMS1 i jego następcy – MMS2 – potrzebujemy trochę istotnej wiedzy na temat utleniania i wolnych rodników. Informacje te niezbędne są do zrozumienia, dlaczego MMS nie jest alternatywnym sposobem leczenia.

Tlen jest kluczowym pierwiastkiem wspomagającym życie, jednak w nieodpowiednim miejscu i czasie może siać spore spustoszenie w naszych komórkach, powodując raka, przyczyniając się do chorób układu krążenia, chorób zwyrodnieniowych i starzenia się w wyniku procesu zwanego utlenianiem. Efekty procesu utleniania możecie zobaczyć obserwując brązowiejące jabłko, gnijące wskutek kontaktu z powietrzem, lub przyglądając się płomieniowi świecy.

Tlenu używamy do pobrania elektronów z molekuł cukru i tłuszczu, wykorzystywanych jako paliwo. Jednakże i te molekuły, które chcielibyśmy zachować nietknięte, poddawane są spalającemu działaniu tlenu i również mogą tracić elektrony. Płomień świecy dobrze obrazuje proces utleniania, w którym elektrony wosku są odrywane przez tlen i uwalniane do atmosfery, czego rezultatem jest samopodtrzymujące się wydzielanie się światła i ciepła. Kiedy tlen przedziera się przez organizm, wiele molekuł traci elektron. Oznacza to, że tak powstałe wolne rodniki stają się chemicznie niestabilnymi i wysoce reaktywnymi jonami. Te niestabilne metaboliczne produkty uboczne procesu uwalniania energii w komórkach usiłują się ustabilizować, kradnąc zastępcze elektrony od sąsiednich molekuł, pozostawiając w konsekwencji jeszcze więcej uszkodzonych cząsteczek. Tak właśnie powstają w naszym organizmie wolne rodniki i powodują zapalenie – proces znany jako stres oksydacyjny lub zniszczenia oksydacyjne. Utlenianie może nawet powodować wyniszczające zmiany w DNA.

W zależności od tego, gdzie następują zniszczenia oksydacyjne, mogą rozwinąć się takie choroby jak miażdżyca (blaszki miażdżycowe w naczyniach krwionośnych), rak, artretyzm, katarakta oraz zaburzenia neurodegeneracyjne, takie jak choroba Alzheimera, choroby autoimmunologiczne i wiele innych problemów zdrowotnych, ogólnie powiązanych ze starzeniem się. Każdy wolny rodnik zawierający tlen może być określony jako reaktywna forma tlenu (z ang. ROS, Reactive Oxygen Species). Idealnym przykładem ROS-a jest kwas podchlorawy, obecnie znany również jako Cudowny Roztwór Mineralny 2 (MMS2). Pamiętajcie, że utrata elektronów z molekuł, których spójność jest istotna dla struktury ścian komórkowych, DNA, skóry czy oczu, powoduje zniszczenia i choroby. Oksydacja jest najbardziej toksyczną siłą, atakującą wszystkie molekuły naszego ciała – to wróg młodości, sprzymierzeniec wszystkich chorób i podstawowy mechanizm wszystkich uszkodzeń, procesów starzenia się i ostatecznie – śmierci.[1]

Teraz już pewnie rozumiecie, dlaczego antyoksydanty są tak ważne. Antyoksydanty pomagają przeciwdziałać lub neutralizować wolne rodniki, zanim te zdążą uszkodzić zdrowe komórki, służąc pomocą (to znaczy elektronem), kiedy potrzebna jest stabilizacja. Dlatego właśnie potrzebujemy tak wielu antyoksydantów takich jak witamina C, E, karotenoidy, resweratrol, tauryna, koenzym Q10, melatonina, żeby wymienić tylko kilka z nich.

Każdy jest wystawiony na działanie utleniaczy i każdy z nas posiada wielorakie metody obrony z użyciem przeciwutleniaczy oraz zdolność naprawy DNA. Wspólnie, czynniki te determinują rozmiar zniszczeń DNA wywołałych utlenieniem, a rozmiar takich uszkodzeń może z powodzeniem przyczynić się do zwiększenia ryzyka rozwinięcia się raka, zwłaszcza w tkankach, w których pojawiły się już inne zmiany. Pamiętajcie jednak, że ochrona DNA jest niezbędna nie tylko po to by, bronić nas przed rakiem, lecz również dlatego, że we wszystkich naszych komórkach DNA przechowuje dziedziczną tożsamość oraz instrukcje i informacje potrzebne do zarządzania naszym ciałem. Można by się również zastanawiać, jakie inne szczególne właściwości mogą drzemać w DNA.

Wróćmy jednak do MMS1, będącego zasadniczo kombinacją chlorynu sodu i kwasu octowego (octu) bądź cytrynowego, które razem tworzą dwutlenek chloru (utleniony chlor). Toksyczne efekty dwutlenku chloru związane są z właściwościami chlorynu sodu – bardzo silnego utleniacza, którego dawka 10-15 gram uważana jest za śmiertelną. Nawet małe 1-gramowe dawki mogą wywołać nudności i wymioty. Teraz tak: instrukcja stosowania MMS jako rozsądną dawkę podaje zażywanie do 60 kropli dziennie. W jednym gramie znajduje się 20 kropli, co oznacza, że zaleca się spożycie nawet 3 bądź więcej gram czegoś, co jest odpowiednikiem domowego wybielacza. Jest to trzykrotnie więcej niż dawka wywołująca nudności i wymioty oraz 20% ilości potrzebnej, by was zabić.[2] Chociaż mówi się nam, że mdłości i biegunka są pozytywną oznaką detoksykacji w trakcie kuracji MMS, możecie być pewni, że w ten sposób ciało mówi nam, że jesteśmy właśnie truci. Jeśli wymiotowałeś, mogło ci to uratować życie, zapobiegając zabójczemu przedawkowaniu MMS! W istocie istnieją raporty o negatywnych skutkach ubocznych, znany jest również co najmniej jeden przypadek zgonu powiązany z MMS. Możesz je z łatwością znaleźć w Internecie.[2]

Popularność MMS i jego gorliwy, prawie religijny marketing bazują m.in. na twierdzeniu, że przy jego użyciu  wyleczono z malarii dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy ludzi. Faktycznie, brzmi to imponująco, lecz jest to zjawisko naturalne, ponieważ chloryn sodu znajdujący się w MMS znany jest z tego, że wywołuje hemolizę w czerwonych krwinkach – co oznacza, że są one rozrywane i niszczone. Zabijając czerwone krwinki unicestwia się również pasożyta malarii, który je atakuje od wewnątrz. MMS prawdopodobnie zabija i pasożyta, i czerwone krwinki. W rzeczywistości, u konsumentów MMS może rozwinąć się anemia.

MMS naprawdę wygląda na niebezpieczny alopatyczny środek, podobny do antybiotyków czy chemioterapii. Jak to się dzieje, że nie zauważamy raczej prób usunięcia tej trucizny z rynku, podczas gdy jednocześnie takie agencje jak FDA i Codex naciskają na pozbycie się zdrowych witamin i przeciwutleniaczy? MMS jest większym zabójcą niż antybiotyki i posiada zdolność zabijania wszelkiego rodzaju mikrobów, włącznie z wirusami. Stosowanie takiej zabójczej broni ma również inne konsekwencje dla naszego ciała i zabójcze terapie nigdy nie powinny być pierwszą linią postępowania, kiedy rozprawiamy się z chorobą. Nigdy też nie powinny być brane pod uwagę, jeśli jesteśmy w stanie przejąć kontrolę nad swoim zdrowiem za pomocą diety i odpowiednich, faktycznie alternatywnych terapii.

Komentarz: Już po opublikowaniu tego artykułu w  numerze 10 magazynu „The Dot Connector Magazine”,  FDA ostrzegła konsumentów o poważnym niebezpieczeństwie związanym z zażywaniem MMS! FDA zaleca natychmiastowe zaprzestanie zażywania i wyrzucenie go do śmieci.

Przejrzyjmy niektóre z kart charakterystyki składników MMS. Dwutlenek chloru jest silnym utleniaczem i jako taki reaguje gwałtownie z łatwopalnymi materiałami, rtęcią, amoniakiem, siarką i wieloma związkami organicznymi [3]. Chloryn sodu jest substancją silnie drażniącą skórę, oczy i drogi oddechowe; silnym utleniaczem, który podtrzymuje spalanie; zagęszczone roztwory mogą być żrące dla skóry i oczu; podczas testów na zwierzetach, po podaniu [dwutlenku chloru] zaobserwowamo łagodną anemię hemolityczną i zwiększoną methemoglobinę u osobników męskich.[4] Dotkliwe skutki zdrowotne: spożycie nie jest normalną drogą kontaktu (dzięki ci, MMS!), szkodliwy w razie połknięcia, może wywoływać podrażnienie jamy ustnej, przełyku, żołądka i błony śluzowej (stąd biegunka, nudności i wymioty!). W razie kontaktu z oczami: wywołuje zaczerwienienie, podrażnienie, ból, zamazany obraz, łzawienie, rany i poparzenia rogówki. Wdychanie: bolesne, kaszel, bóle głowy, trudności z oddychaniem, nudności, spłycony oddech, obrzęk płucny. Chroniczne efekty zdrowotne: może mieć szkodliwy wpływ na płuca, skutkując przewlekłym zapaleniem oskrzeli i stałym uszkodzeniem płuc.[5] W skrócie, MMS NIGDY nie powinien być stosowany w leczeniu, czy to alternatywnym, czy też jakimkolwiek innym!

Teraz sprawa zaczyna się robić jeszcze bardziej interesująca. Wprowadzamy MMS2, który działa subtelniej, a tym samym jest niebezpieczniejszy od swojego poprzednika.

MMS2 to zasadniczo podchloryn wapnia, który jest związkiem chemicznym szeroko stosowanym w procesach uzdatniania wody i jako środek wybielający i dezynfekujący (wybielacz). Ten faktycznie jest minerałem, ale takim, z którego po spożyciu powstaje w wyniku reakcji kwas podchlorawy. Kwas podchlorawy (HOCl), będący związkiem wodoru, tlenu i chloru, jest produkowany przez niektóre z naszych komórek krwi w celu zabicia bakterii w dobrze znanym procesie utleniania. Jest on silnym utleniaczem i zgodnie z tym, o czym wspomniałam wcześniej, jest doskonałym przykładem niebezpiecznej reaktywnej formy tlenu (ROS). Tak samo jak w wypadku MMS1, patogeny nie mogą uodpornić się na MMS2 i jest to związane z silnymi wolnymi rodnikami, jakie uwalnia. Brzmi dobrze? Cóż, nie do końca. Zadaniem MMS2 jest wytworzenie w naszym ciele dużych ilości owego niebezpiecznego utleniającego kwasu podchlorawego w celu zabicia ‘silnych i nieuleczalnych’ chorób – a przynajmniej tak się twierdzi. Niestety, już ta ilość HOCl, którą nasz organizm sam jest w stanie wyprodukować, jest wystarczająco niebezpieczna. W rzeczywistości, część naszych białych krwinek ma właściwości toksyczne i jest szkodliwa dla DNA w wyniku tworzenia się kwasu podchlorawego.[6,7] Co więcej, prowadzone są badania nad przeciwutleniaczami, które z powodzeniem wykorzystuje się do blokowania kwasu podchlorawego, co ma na celu niedopuszczenie do uszkodzenia DNA.[7,8,9,10] Tak, uszkodzenie DNA! Jest to nadzwyczaj niebezpieczne!

MMS2 może również powodować zniszczenia poprzez aktywację „złych” czynników transkrypcyjnych. Wolne rodniki, takie jak kwas podchlorawy i inne toksyny, mogą sprawić, że czynniki transkrypcyjne zapoczątkują serię reakcji genetycznych, które w efekcie doprowadzą do raka. Czynniki transkrypcyjne to białka ułatwiające ekspresję genu – powodują, że materiał genetyczny coś zrobi [zostanie zsyntetyzowane określone białko]. Pewien szczególny czynnik transkrypcyjny, NF kappa B, jest podatny na wpływ wolnych rodników bądź toksyn, które zazwyczaj go aktywują. Po aktywacji, czynnik ten przenika do jądra komórek, gdzie mieści się nasze DNA, i może aktywować tam geny, które z kolei mogą zmienić potencjalnie złośliwą komórkę w komórkę zdecydowanie złośliwą.[8] Kwas podchlorawy (MMS2) aktywuje ten niesławny czynnik transkrypcyjny NF-kappa B, zwłaszcza pod nieobecność antyoksydantów takich jak tauryna.[11,12] NF-kappa B odgrywa również kluczową rolę w procesie kontroli stanów zapalnych, w końcowym efekcie wywołując choroby. [dla dociekliwych, artykuł po polsku (pdf): Link] Promowanie MMS2 jako lekarstwa na raka i wiele innych chorób jest po prostu zdumiewające.

Ale to jeszcze nie wszystko, moi drodzy. Najgorsze przed nami! W rzeczywistości, kwas podchlorawy (MMS2) ma moc chlorowania cegiełek DNA oraz rozrywania podwójnej spirali DNA, a zatem ingerowania w jego żywotne funkcje biologiczne.[13] Tak przy okazji, nowe skanery ciała montowane na lotniskach również mogą rozerwać podwójną spiralę DNA.[14] Dostrzegamy tu pewien schemat?

Niektórzy twierdzą, że kwas podchlorawy jest niebezpieczny jedynie dla niepożądanych bakterii, istnieją jednak badania wykazujące, że właściwości tego kwasu, które czynią z niego tak potężnego zabójcę zarazków, mogą uszkodzić nasze ciało przy pomocy tychże samych mechanizmów, jakie używane są do zabijania niepożądanych patogenicznych zarazków.[15] Jedno z tych badań ma niezwykle trafny tytuł: „Życie z mordercą. Wpływ kwasu podchlorawego na komórki ssaków.” [15]

Bogato udokumentowany jest związek ogromnej ilości zaburzeń ze szkodliwym działaniem kwasu chlorowego, włączając w to między innymi: cukrzycę, depresję, nadciśnienie, podagrę, niewydolność nerek i autyzm.[12] Ma to sens w świetle naszego krótkiego przeglądu kwestii oksydacji – wszędzie gdzie pojawia się zniszczenie oksydacyjne, pojawia się też choroba. Co więcej, nasz mózg ma wysokie zapotrzebowanie na tlen i jest przez to szczególnie wrażliwy na uszkodzenia oksydacyjne. Nie jest więc niespodzianką, że nasz umysł bywa czymś w rodzaju kanarka w kopalni węgla. [Górnicy często zabierali ze sobą do kopalni kanarki. W razie wycieku trującego gazu, kanarek szybko umierał, co ostrzegało górnika o niebezpieczeństwie]. Często pierwsze oznaki zapalenia poznajemy po spowolnieniu myślenia, problemach z pamięcią i bezsenności. Kwas podchlorawy może być niezwykle neurotoksyczny, dosłownie utleniając pewne lipidy i białka w mózgu i nie dopuszczając do spełniania przeznaczonych im funkcji, a tym samym przyczyniając się do neurodegeneracyjnych zaburzeń takich jak choroba Parkinsona, choroba Alzheimera oraz stwardnienie rozsiane. [16]

Dodatkowo, kwas podchlorawy może być bardzo niebezpieczny w pewnych połączeniach. [17] Jego silna moc utleniająca sprawia, że ten związek chemiczny staje się bardzo niebezpieczny, ponieważ w połączeniu z pewnymi substancjami może być wybuchowy. Dodanie kwasów do roztworu kwasu podchlorawego przyśpieszy ten proces. Mikstura stanie się niestabilna, uwolni się gazowy chlor i może dojść do wybuchowej reakcji chemicznej. Z takim związkiem chemicznym należy obchodzić się ostrożnie, zmieszany bowiem z wydawałoby się bezpiecznym produktem gospodarstwa domowego może uwolnić niebezpieczny chlor. Gazowy chlor może spowodować poważne problemy zdrowotne lub śmierć, zwłaszcza w słabo wietrzonych pomieszczeniach. To dlatego właśnie nie należy mieszać ze sobą chemikaliów stosowanych w gospodarstwie domowym, takich jak wybielacze.

Żeby jeszcze bardziej skomplikować tę tragedię, promuje się ostatnio stosowanie MMS razem z DMSO.[18] DMSO (dimetylosulfotlenek) jest rozpuszczalnikiem, który wzmacnia dostępność i skuteczność działania w organizmie wielu medykamentów, a więc potęguje ich efekt. Posiada zdolność wprowadzania lekarstw w głąb ciała. Niepokojącą rzeczą jest to, że DMSO również bardzo łatwo przenika barierę krew-mózg. Z powodu tej właściwości DMSO jest tak szeroko stosowany jako skuteczny transporter pewnych substancji do mózgu, które bez jego pomocy nie byłyby w stanie przekroczyć wspomnianej bariery.[19] Chociaż DMSO sam w sobie jest silnym przeciwutleniaczem, powinniście pamiętać, że ma także możliwość wzmocnienia i przetransportowania niebezpiecznych trucizn takich jak MMS1 i MMS2 do mózgu. Mam nadzieję, że jest już absolutnie jasne, dlaczego jest to bardzo, bardzo zły pomysł.

Proszę, przekażcie ten artykuł każdemu konsumentowi MMS. Mają oni prawo wiedzieć, co dzieje się z ich organizmem – i z DNA – kiedy przyjmują tego konia trojańskiego!

O autorce:

dr med. Gabriela Segura jest kardiochirurgiem z szerokim spektrum zainteresowań i  doświadczeniem w dziedzinie alternatywnych metod leczenia, psychologii, kondycji człowieka oraz w prowadzeniu badań. Odwiedźcie jej stronę internetową health-matrix.net.

Odnośniki:

[1] Sydney Macdonald Baker, Detoxification and Healing. New York: McGraw Hill, 2004.

[2] Snake Oil Humbles Nexus Conference, Sott.net

[3] Safety data for chlorine dioxide, physchem.ox.ac.uk

[4] Sodium chlorite entry on Haz-Map.nlm.nih.gov

[5] Chlorine Dioxide Material Safety Data Sheet from Halox Technologies, Inc. (PDF)

[6] Güngör N, Knaapen AM, Munnia A, Peluso M, Haenen GR, Chiu RK, Godschalk RW, van Schooten FJ. Genotoxic effects of neutrophils and hypochlorous acid. Mutagenesis, Volume 25, Issue 2, 2010, Pages 149-154.

[7] Gomez-Mejiba SE, Zhai Z, Gimenez MS, Ashby MT, Chilakapati J, Kitchin K, Mason RP, Ramirez DC. Myeloperoxidase-induced genomic DNA-centered radicals. The Journal of Biological Chemistry, Volume 285, No. 26, 2010, Pages 20062 – 20071.

[8] Burt Berkson, M.D., PhD. The Alpha Lipoic Acid Breakthrough, New York: Three Rivers Press, 1998.

[9] Ximenes VF, Padovan CZ, Carvalho DA, Fernandes JR. Oxidation of melatonin by taurine chloramine. Journal of Pineal Research, 2010, May 27.

[10] Kawai Y, Matsui Y, Kondo H, Morinaga H, Uchida K, Miyoshi N, Nakamura Y, Osawa T. Galloylated catechins as potent inhibitors of hypochlorous acid-induced DNA damage. Chemical Research in Toxicology. Volume 21, Issue 7, 2008, Pages 1317-1495.

[11] Schoonbroodt S, Legrand-Poels S, Best-Belpomme M, Piette J. Activation of the NF-kappaB transcription factor in a T-lymphocytic cell line by hypochlorous acid. The Biochemical Journal. Volume 321, 1997 Pages 777-785.

[12] Pennathur S., Maitra D., Byun J., Sliskovic I., Abdulhamid I., Saed G. M., Diamond M.P. and Abu-Soud H. M. Potent antioxidative activity of lycopene: A potential role in scavenging hypochlorous acid, Free Radical Biology and Medicine, Volume 49, Issue 2, 2010, Pages 205-213.

[13] Prütz, W. A. Hypochlorous acid interactions with thiols, nucleotides, DNA and other biological substrates. Archives of Biochemistry and Biophysics, Volume 332, No. 1, 1996, Pages 110-120.

[14] How Terahertz Waves Tear Apart DNA, Sott.net

[15] Pullar J.M., Vissers M.C., Winterbourn C.C. Living with a killer: the effects of hypochlorous acid on mammalian cells. IUBMB Life, Volume 50, 2000, Pages 259-266.

[16] Nusshold C., Kollroser M., Köfeler H., Rechberger G., Reicher H., Üllen A., Bernhart E., Waltl S., Kratzer I., Hermetter A., Hackl H., Trajanoski Z., Hrzenjak A., Malle E. and Sattler W. Hypochlorite modification of sphingomyelin generates chlorinated lipid species that induce apoptosis and proteome alterations in dopaminergic PC12 neurons in vitro, Free Radical Biology and Medicine, Volume 48, Issue 12, 2010, Pages 1588-1600.

[17] What is Hypochlorous Acid?, wiseGEEK.com

[18] A New Way to Administer MMS, mms-articles.com
[19] Dr. Morton Walker. DMSO Nature’s Healer. New York: Avery, 1993.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

 

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Advertisements

56 komentarzy

  1. Autor art zapomina o jednej rzeczy ?? Chemioterapia u chorych na raka ma skuteczność 0,2 % więc nie leczy a wyniszczenie organizmu jest druzgocące..
    Dla ludzi pod „kreską” lepsze jest MMS niż terapia od MAFII FARMAKOLOGICZNEJ. Piszę mafii ponieważ to prawda, ostatnio padła w TVNie informacja o kosztach leczenia pewnej dziewczynki chorej na raka. Koszt 580 000 złotych. Więc proszę nie oczerniać MMS i innych alternatywnych metod leczenia. Ten artykuł to reakcja obronna mafii farmaceutyczno-medycznej, której metodyka polega na hodowaniu chorych ludzi.
    Leczę się alternatywnie bez udziału farmacji od lat, a znajomi non stop inkubują nowe świństwa w swoich organizmach.. Szkoda gadać…

    Komentarz - autor: Wojox — 18 Wrzesień 2010 @ 22:40

  2. Widać, że nie przeczytałeś artykułu, więc nie krzycz. Przeczytaj. Spróbuj zrozumieć, co jest napisane. Na przykład tu:

    MMS naprawdę wygląda na niebezpieczny alopatyczny środek, podobny do antybiotyków czy chemioterapii.

    i choćby tu:

    dr med. Gabriela Segura jest kardiochirurgiem z szerokim spektrum zainteresowań i doświadczeniem w dziedzinie alternatywnych metod leczenia, psychologii, kondycji człowieka oraz w prowadzeniu badań. Odwiedźcie jej stronę internetową health-matrix.net.

    Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: iza — 18 Wrzesień 2010 @ 23:23

  3. Przeczytałem art. Polecam książkę Sławomira Nowakowskiego Uroda i Zdrowie Przeczytałem także..

    Komentarz - autor: Wojox — 19 Wrzesień 2010 @ 12:50

  4. Świetnie. Po tej książce, dla równowagi, możesz spróbować sięgnąć po coś na poważnie. Nie kupuj tanio niczego, co przeczytasz. ZAWSZE sprawdzaj źródła i referencje; tego akurat nie da się zrobić w przypadku p. Nowakowskiego, bo żadnych źrodeł ani referencji nie podaje – ja osobiście takiej literatury nie traktuję poważnie. Porównuj, sprawdzaj, szukaj opinii przeciwstawnych i analizuj je oraz ich źródła. Myśl i buduj bazę danych. No i nie bój się zmieniać zdania, kiedy pojawią się nowe fakty – to jedyny sposób, żeby nie stać się dinozaurem. 🙂 To naprawdę ekscytująca podróż.

    Komentarz - autor: iza — 19 Wrzesień 2010 @ 14:17

  5. Nie trzeba tyle kombinować żeby żyć Pani Izo. Często wystarczy zmienić sposób myślenia żeby oddzielić plewy od ziaren. Dzisiejszy Świat jest niestety zakłamany i to niestety w głównym nurcie. Więc Nowakowski ma rację, pani nie…Pozdrawiam…

    Komentarz - autor: Wojox — 19 Wrzesień 2010 @ 18:06

  6. Więc Nowakowski ma rację, pani nie…

    W czym mianowicie? Jakieś konkrety? Pewnie są miejsca otwarte dla gołosłownych opinii, ale to nie tutaj. Zapraszam więc do rzeczowej dyskusji. Z opiniami nie dyskutuję.

    Komentarz - autor: iza — 19 Wrzesień 2010 @ 22:13

  7. Na nasze ciało oraz jego stan od urodzenia wpływa to co: jemy, pijemy, czym oddychamy i co przedostaje się przez naszą skórę – te czynniki decydują o naszym zdrowiu lub jego braku. Tak więc codziennie na 100 sposobów się trujemy, żeby było łatwiej, wygodniej i szybciej, a na koniec (gdy jest już poważna choroba) z tych samych powodów tj. łatwiej, wygodniej i szybciej aplikujemy sobie cudowny lek, dietę, itp… – to jest jak wiara w świętego mikołaja, który właśnie przyszedł dać nam prezent, bo przecież my go tak potrzebujemy…

    Jednak ogromnie się cieszę, czytając różne fora, że coraz więcej ludzi rozumie, że „święty mikołaj” jest tylko piękną opowieścią.

    Komentarz - autor: dona — 20 Wrzesień 2010 @ 12:53

  8. Widać,że psychopaci przystąpili do eutanazji pod pretekstem leczenia.

    Komentarz - autor: Stawol — 20 Wrzesień 2010 @ 20:13

  9. Wiesz, tu może być więcej „na rzeczy”. MMS jest postrzegany i reklamowany jako środek medycyny alternatywnej. Dowodząc, że jest on niebezpieczny dla zdrowia, ba, może nawet zabić, otwiera się drogę do zanegowania (czytaj: zakazania) wszystkich alternatywnych metod leczenia. Niewykluczone, że dokładnie w tym celu został stworzony. A jeśli nie, to na pewno ktoś wpadnie na to, żeby go do tego wykorzystać. A wielebny Humble będzie miał jeszcze więcej na sumieniu (o ile je posiada) niż „tylko” podtruwanie łatwowiernych dla kapuchy.

    Komentarz - autor: iza — 20 Wrzesień 2010 @ 21:44

  10. Muszę powiedzieć, że ten artykuł mnie zaniepokoił. Ostatnio dość popularną metodą oczyszczania jest picie niewielkiej ilości 3% roztworu perchydrolu innaczej mówiąc czystej wody utlenionej. Jestem ciekaw jak się ten artykuł ma do tej sprawy, wszakże mówimy o utlenianiu.. jestem zaniepokojony ponieważ już kilku moich znajomych raczy się taką kuracją.

    Czy ktoś posiada jakieś rzetelne informacje w sprawie tej metody „leczenia” ?

    Komentarz - autor: Mariusz — 21 Wrzesień 2010 @ 00:21

  11. Coz za stek bzdur poparty argumentami z „branzy”. Nic dziwnego, ze agenci zwalczaja MMS skoro jest skuteczny i TANI – w efekcie wszyscy moga byc zdrowi a korporacje nie zarobia. O to jest ta cala walka.
    Zenujace.! FDA w roli autorytetu? Zalosne doprawdy.

    Komentarz - autor: yaphoto — 21 Wrzesień 2010 @ 13:36

  12. A o wodzie utlenionej to radze poczytac u Nieumywakina w jego ksiazce – rozjasni sie w glowach!

    Komentarz - autor: yaphoto — 21 Wrzesień 2010 @ 13:37

  13. @Mariusz
    Możesz spróbować przeszukać forum sott. Faktycznie niektórzy stosują niewielkie dawki wody utlenionej przy zwalczaniu Candidy i nie ma jednomyślności co do bezpieczeństwa tej kuracji. H2O2 jest utleniaczem, więc na pewno trzeba z nią uważać. Z drugiej strony, tlen JEST potrzebny organizmowi, choćby do spalania cukrów i tłuszczu. Istnieją nawet kuracje ozonowe, które zdają się działać. Wszystko jest kwestią równowagi. Nadmiar oksydantów jest szkodliwy, agresywne oksydanty (jak MMS) są jeszcze bardziej niebezpieczne. Do tego, organizm sam produkuje pewne ilości utleniaczy, więc zachwiać równowagę nie jest trudno. Istnieją badania, które wykazały, że zbyt duże dawki wody utlenionej mogą uszkodzić DNA. Zawsze istnieje też niebezpieczeństwo powstania zmutowanych mikroorganizmów, odpornych na działanie tego, co je ma zabijać.

    Każdy organizm jest inny, jedni bedą stosowali taką kurację z powodzeniem, inni mogą ją odchorować. Nie ma jednej metody dobrej dla wszystkich, trzeba nauczyć się czytać swoje ciało (co nie jest łatwe przy tylu popularnych mitach i – co tu ukrywać – własnych upodobaniach żywieniowych). Ja pozbyłam się Candidy bez używania wody utlenionej. Gdybym z jakiegoś powodu miała zdecydować się na wypróbowanie tej metody, najpierw oczyściłabym organizm przy pomocy diety i podstawowej suplementacji, następnie przez minimum dwa tygodnie stosowałabym bardzo podstawową dietę (Ultra Simple Diet) unikając wszelkiego pokarmu, który mi nie służy. W końcu zaczęłabym tę kurację, bacznie obserwując reakcję ciała. Przy najmniejszych niepokojących objawach, przerwałabym.

    Dodatkowy problem polega na tym, że ginąca Candida sama z siebie wywołuje całą gamę nieprzyjemnych objawów (tzw. „die off”, nie znam polskiego terminu) – bóle, kłucia, mętne myślenie itd, itp… Może więc być trudno rozpoznać, co jest symptomem „die off”, a co oznaką szkodliwego działania jakiegoś preparatu.

    Jeśli już walczyć z Candidą z użyciem wody utlenionej, to sensowniejsze wydaje stosowanie lewatyw, jako że największe spustoszenie Candida sieje w jelitach. Tylko trzeba BARDZO uważać z dawkowaniem, bo można się kompletnie zabąbelkować i przesiedziec w toalecie dwa dni 😉

    Nie wiem, czy moje wyjaśninia Ci pomogły, mam nadzieję, że choć trochę…

    Komentarz - autor: iza — 21 Wrzesień 2010 @ 17:51

  14. @yaphoto

    Coz za stek bzdur poparty argumentami z „branzy”.

    A jakie są Twoje argumenty? Bo widoczna emocjonalność argumentem nie jest.

    Nic dziwnego, ze agenci zwalczaja MMS skoro jest skuteczny i TANI – w efekcie wszyscy moga byc zdrowi a korporacje nie zarobia.

    Ciekawa jestem, czy Twoja opinia byłaby taka sama, gdyby ktoś Ci bliski bardzo poważnie odchorował stosowanie MMS? Czy wtedy też najbardziej liczyłoby się dla Ciebie, że jest tani (wcale nie jest, wziąwszy pod uwagę koszty produkcji) i że to nie korporacje na nim zarabiają, tylko jakiś wielebny dewiant?

    Zenujace.! FDA w roli autorytetu? Zalosne doprawdy.

    Naprawdę żałosny jest poziom zrozumienia czytanego tekstu. Łobaczewski nazywa to podświadomą selekcją i substytucją przesłanek:

    Dominacja emocjonalizmu, zarówno w życiu indywidualnym co zbiorowym, jak także w polityce, oraz podświadoma selekcja i substytucja przesłanek w myśleniu utrudniają komunikację.

    Więcej tutaj.

    Jeszcze raz zapraszam do rzeczowej dyskusji. Emocjonalne wybuchy i gołosłowne „opinie” będą moderowane.

    Komentarz - autor: iza — 21 Wrzesień 2010 @ 18:25

  15. „podświadomą selekcją i substytucją przesłanek”
    Właśnie tak Pani Izo, tak działają ludzkie mózgi.
    Dziękuję za informacje dotyczące candidia albanics. Wg. mnie to główny sprawca większości chorób. Pozdrawiam..

    Komentarz - autor: Wojox — 22 Wrzesień 2010 @ 18:13

  16. Kolejne ostrzeżenie, tym razem ze strony brytyjskiej agencji od kontroli standardów żywności (Food Standards Agency, FSA). Naprawdę warto rozpropagować te przestrogi. Nawet jeśli sami nie jesteście przekonani, pomóżcie innym poznać tę stronę medalu, niech sami zadecydują. Oni MAJĄ PRAWO WIEDZIEĆ. A co, jeśli komuś może to uratować życie (albo nie, jeśli nie natknie się na czas na informację o zagrożeniu)?

    Alert issued over health supplement

    24 Sept, 2010 05:27 pm
    Press Assoc.

    A food watchdog has warned people not to use a chemical marketed as a health supplement after tests showed it was similar to industrial-strength bleach.

    The Miracle Mineral Solution could cause severe nausea, vomiting and diarrhoea, potentially leading to dehydration and reduced blood pressure, the Food Standards Agency (FSA) said.

    If diluted less than instructed, it could damage the gut and red blood cells, potentially resulting in respiratory failure.

    The product, available over the internet, should not be sold, the FSA said.

    Tests showed it has a 28% sodium chlorite solution – the equivalent of industrial-strength bleach, the FSA said.

    Komentarz - autor: iza — 25 Wrzesień 2010 @ 14:00

  17. FDA ostrzegła konsumentów o poważnym niebezpieczeństwie związanym z zażywaniem MMS! FDA zaleca natychmiastowe zaprzestanie zażywania i wyrzucenie go do śmieci.

    Proszę, proszę… FDA i troska o zdrowie pacjentów? Przecież to jakiś żart. Wystarczy sięgnąć pamięcią do niedawnej „pandemii AH1N1, gdzie FDA wymusza masowe szczepienia celem wyłudzenia kasy z budżetów państw sterroryzowanych przez lobby farmaceutyczne.

    Nie jestem zwolennikiem sterylizacji organizmu za pomocą chloru, jednak terapie z wykorzystaniem dodatkowego tlenu – w moim konkretnie przypadku przyniosły mi znakomite zdrowie i odporność na wszelkiej maści sezonowe przeziębienia i grypy. W tym roku przekonałem swoją żonę do H2O2. W jej firmie zatrudniającej ponad 400 osób była jedyną osobą która nie miała dolegliwości układu oddechowego i trawiennego wywołanego podobno „przesileniem jesiennym”, czyli lekką formą grypy. Proszę zwrócić uwagę na specyfiki jakie oferują nam firmy farmaceutyczne. Telewizja w reklamach informuje wprost: Lek łagodzi objawy przeziębienia lub grypy”. ŁAGODZI OBJAWY – nie leczy z choroby, nie zabija bakterii, ale usypia układ obronny organizmu poprzez obniżanie ciepłoty ciała, osuszanie śluzówek i tym podobne czary. Na wszelki wypadek zabezpieczają się informacją że „lek niewłaściwie stosowany może nas zabić”.
    Nie dajmy się więc wyprowadzić na manowce – zwłaszcza takim instytucjom jak FDA, albo rządy miłości i porozumienia, które potrafią zagłaskać kota na śmierć. Tutaj chodzi o kasę. Nie o zdrowie.

    Komentarz - autor: Briv — 25 Wrzesień 2010 @ 17:55

  18. Znane nam lekarstwa w większości nam szkodzą niż pomagają!

    Dziś dowiecie się prawdy na temat leków które codziennie są między nami w ciągłym ruchu. Ale jak widzimy nasz kraj to toleruje… Ciekawe kto wziął niezły szmal za nasze zdrowie.

    Peralgina może zabić! POLOPIRYNA S, POLOPIRYNA C

    Wielu z nas leczy się na własną rękę. Ne zdajemy sobie sprawy, jak bardzo jest to dla nas groźne.Pyralgina – jeden z najpopularniejszych leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych – jest dostępna w Polsce bez recepty. W Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Szwecji sprzedaż leku – znanego tam jako metamizol – jest zakazana. Pierwszymi objawami agranulocytozy, choroby, którą może wywołać pyralgina, są dreszcze i podwyższona gorączka. Chory czuje się rozbity, wydaje mu się, że ma grypę. Później boli go gardło. Gorączka rośnie. Pojawia się martwica tkanek. W najcięższych przypadkach pacjent umiera z powodu ogólnego zakażenia. – To jest choroba przypominająca AIDS, chory traci odporność – mówi prof. Witold Gomułka. – Ma wysoką gorączkę i skłonność do zakażeń. Pojawiają się owrzodzenia na błonie śluzowej jamy ustnej. Wszelkie zakażenia kończą się tragicznie.
    „Meksykańska aspiryna”

    Substancją czynną pyralginy jest metamizol, który może niszczyć szpik kostny. Pozbawia organizm białych krwinek, odpowiedzialnych za odporność. Dlatego w większości krajów Unii Europejskiej metamizol w tabletkach jest dostępny tylko na receptę. Jak duże jest ryzyko? Producent leku – Polpharma (największa polska firma farmaceutyczna) – zapewnia, że znikome. W ulotce wydrukowanej maleńką czcionką ostrzega jednak, że „jak każdy lek, Pyralginum może powodować działania niepożądane. (…) Ze strony układu krwiotwórczego mogą wystąpić: agranulocytoza, (…) uszkodzenie szpiku kończące się śmiercią”. – Według wyliczeń Szwedów prawdopodobieństwo uszkodzenia szpiku wynosi 1 na 5 tysięcy – mówi prof. Gomułka. – To dużo. – W Stanach Zjednoczonych metamizol jest znany jako „meksykańska aspiryna”, a jego sprzedaż jest zakazana – mówi dr Zbigniew Hałat (54 l.), były główny inspektor sanitarny. – W Polsce na ekranach telewizorów widzimy kobietę, która złamała nogę i pyralgina jej pomogła. To jest najbardziej skandaliczna reklama, jaką widziałem. Lekceważenie bólu po złamaniu grozi martwicą tkanek! Taka pacjentka powinna natychmiast zgłosić się do lekarza.
    „Pyralginiszcze” bez recepty

    „Mądrzy Amerykanie bardzo szybko wycofali metamizol z rynku. Był to rok 1979. Od tego czasu Amerykanin nie ma żadnych szans na zatrucie swojego szpiku kostnego metamizolem, chyba że przywiezie sobie pyralginę z Polski lub innego kraju ze wschodu Europy” – pisał przed laty prof. Jacek Spławiński w artykule pt. „Cichym ściga lotem…, czyli o szkodliwości leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych”. W 1998 r. prof. Spławiński, jako członek komisji rejestrującej leki, głosował za wycofaniem pyralginy z rynku. O leku, który „niewątpliwie może wywoływać agranulocytozę i zgon” pisał z pogardą: „pyralginiszcze”. Potem zmienił zdanie – jak zapewnia – pod wpływem zachodnich opracowań naukowych. Przyznaje, że Polpharma – producent leku – zamawiała u niego ekspertyzy. Przez pewien czas był też szefem rady naukowej fundacji działającej przy Polpharmie. W 2002 r. prof. Spławiński był już orędownikiem pyralginy bez recepty.
    Chora statystyka

    Dlaczego polski urząd rejestracji leków patrzy przez palce na skutki uboczne pyralginy? – W Polsce zanotowano zaledwie kilka przypadków agranulocytozy wywołanej zażywaniem pyralginy – tłumaczy prof. Michał Pirożyński, były prezes urzędu. – W grudniu eksperci wydadzą opinię, czy przedłużyć pyralginie świadectwo rejestracji, które wygasa 31 grudnia br. Urzędem kieruje tymczasowo dr Andrzej Koronkiewicz. W sprawie pyralginy dzwoniliśmy do niego wielokrotnie – nigdy nie znalazł czasu na rozmowę. A może uznał, że temat jest zbyt drażliwy? Wiarygodnych badań na temat skutków ubocznych pyralginy w Polsce nie ma. W 2002 r. opublikowano wyniki badań zleconych przez Polpharmę, ale objęły one zaledwie sześć klinik hematologii (40 proc. w kraju). – W Polsce dane o uszkodzeniach szpiku zbierały oddziały hematologiczne – mówi prof. Tadeusz Chruściel, jeden z najwybitniejszych polskich farmakologów. – Teoretycznie chorzy powinni na te oddziały trafiać. Tymczasem praktyka jest taka, że pacjentów leczy się w miejscowych szpitalach. Wiele przypadków jest poza rejestrem oddziałów hematologicznych. – Żadna polska firma nie prowadziła nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii, bo nie było takiego obowiązku – tłumaczy Izabela Słowik, dyrektor ds. medycznych Polpharmy. – Od dwóch lat zbieramy informacje o działaniach niepożądanych. Wszystkie stwierdzone w Polsce przypadki agranulocytozy są wyleczalne.

    Komentarz - autor: Pyszne i oficjalne lekarstewka — 25 Wrzesień 2010 @ 18:04

  19. Pytanie do Izy. W jaki sposób pozbyłaś się Candidy? Ja próbowałam już wszystkiego bez większych efektów..
    z góry dziękuję za odpowiedź

    Komentarz - autor: Ania — 26 Wrzesień 2010 @ 09:12

  20. @Briv
    Proszę, proszę… FDA i troska o zdrowie pacjentów? Przecież to jakiś żart. Wystarczy sięgnąć pamięcią do niedawnej „pandemii AH1N1, gdzie FDA wymusza masowe szczepienia celem wyłudzenia kasy z budżetów państw sterroryzowanych przez lobby farmaceutyczne.

    Od czasu do czasu nawet takiej instytucji jak FDA zdarza się podnieść słuszny alarm 🙂

    Do diaska, przecież sam fakt, że FDA – czy jakakolwiek inna organizacja na usługach psychopatów – ostrzega przed używaniem jakiegoś specyfiku, nie czyni go automatycznie dobrym! Czy kiedy słyszycie w mainstreamowych mediach, że Izrael popełnił zbrodnię (co zaczyna się wreszcie zdarzać), przekreślacie od razu cały uprzedni wysiłek, jaki alternatywne media włożyły w nagłośnienie takich zbrodni i twierdzicie, że przecież TV kłamie, więc Izrael MUSI być niewinny?

    Generalnie – naprawdę nie musicie używać tu argumentów, że Big Pharma truje i robi kasę, bo jest to oczywiste i nikt przy zdrowych zmysłach temu nie przeczy. Ale to nie oznacza automatycznie, że wszystko, co nosi metkę „alternatywny” jest z definicji dobre.

    Komentarz - autor: iza — 26 Wrzesień 2010 @ 13:06

  21. @ Pyszne i oficjalne lekarstewka
    Chociaż ten komentarz jest zdecydowanie „obok” tematu, zaakceptowałam go w drodze wyjątku. Na przyszłość proszę Was jednak, nie odciągajcie od głównego tematu, jakim jest MMS – kwestia oficjalnych farmaceutyków to temat-rzeka, można by go drążyć bez końca, a tymczasem główny temat zostałby pogrzebany na dobre.

    Komentarz - autor: iza — 26 Wrzesień 2010 @ 13:14

  22. @Ania
    Odpowiem prywatnie. Postaram się to zrobić jeszcze dziś.

    Komentarz - autor: iza — 26 Wrzesień 2010 @ 13:17

  23. Witam,

    z giga gigantycznym zdumieniem przeczytałem te donosy. Opiszę swoją sytuację… przez ok 10 lat przewlekle chorowałem, nie dające żyć dolegliwości skórne, wypryski, skóra łuszcząca się, sucha, przetłuszczona, swędząca, zadrapania, kaszaki, cysty, świszczący oddech i chroniczne zmęczenie (nie, to niestety nie była hipochondria). Po prostu ciężko było żyć, nie można się było nawet skupić, tak przeszkadzający świąd twarzy miałem. Człowiek, który ma ta wszystko na raz a leczenie farmakologiczne oczyściło tylko jego kieszenie ima się różnych sposobów na powrót do życia… takim sposobem ponad rok temu spróbowałem MMS. Chciałem się tylko pozbyć alergii… jakie było moje zdziwienie, gdy po 3-4 dniach zasypiając nie miałem świszczącego oddechu (a miałem to od kiedy pamiętam!). Dziwnie się poczułem, bo brakowało mi czegoś… wtedy zrozumiałem dlaczego przy wizycie u alergologa, która poprzedzała moją przygodę z MMS przypisano mi leki na astmę (nie pamiętam nazwy, jakiś wziewnik i jakieś krople do nosa; tej recepty nigdy nie zrealizowałem). Stosując MMS miałem nudności czy biegunki, nie zaprzeczam… ale zawsze po dniu przerwy kuracji czułem się zdecydowanie lepiej niż przed jej rozpoczęciem. Tak czy inaczej w szybkim czasie (kilka tygodni) mogłem swobodnie funkcjonować, nie budziłem się w nocy z poczuciem jakby 10 par rąk drapało moją twarz. No i co tu dużo mówić, nikt i nic nie jest w stanie mnie powstrzymać od stosowania MMS (stosowałem go i zewnętrznie i wewnętrznie) i to, co mogę powiedzieć, to to, że zawsze będę go miał przy sobie. Chciałem zrobić zdjęcie badania swojej glukozy i krwi, ale moja komórka robi fatalne zdjęcia, w każdym bądź razie wyniki są w normie, podam je w skrótowej formie:
    glukoza na czczo: 86%
    Hematokryty HCT: 40.4%
    Krwinki czerwone RBC – 4.73 [10^3/mm^3]
    Hemoglobina HGB – 14.3 [g/dl]
    Krwinki białe WBC – 6.5 [10^3/mm^3]
    Wskaźniki czerwonokrwinkowe:
    MVC – 85..4 [um]
    MCHC -35.4 [g/dl]
    MCH – 30.2 [pg]
    RDW-CV – 12.4%
    Płytki krwi:
    PLT – 247 [10^3/mm^3]
    MPV – 11.0 [um^3]
    PDW – 13.1 [um^3]
    P-LCR – 33.3%
    Rozmaz (pomiar automatyczny)
    LYM – 3.2 [10^3/mm^3] (48.6%)
    MXD – 0.7 [10^3/mm^3] (11.7%)
    NEUT – 2.6 [10^3/mm^3] (39.7%)
    jak widać nie ma tutaj żadnej anemii (hemoglobina w normie, dodam, że kilka lat wcześniej miałem niższy poziom hemoglobiny niż w ostatnim badaniu). Wyniki badania są z początku września. W tym czasie (ok 11 miesięcy) wypiłem ok 0,5 litra MMS. Nikt nie narzeka na mój wygląd, za to często słyszę „nie zapomnę, jak przyjechałeś na przedostatnie święta” (studiuję i rodzina mnie czasami rzadko widuje, na jedne święta jak przyjechałem, to wyglądałem tragicznie… jak widać MMS nie taki straszny… osobiście Jimowi Humble’owi oddałbym nerkę, gdyby potrzebował. Pozdrawiam i życzę wszystkim powrotu do zdrowia na fundamencie zdrowej, nieprzetworzonej żywności.

    Komentarz - autor: Truther — 26 Listopad 2010 @ 23:49

  24. @Truther
    No cóż, widocznie masz póki co szczęście i cieszę się, że dobrze się czujesz. Pamiętaj jednak, że z wojny też niektórzy wracają żywi, a i chemioterapia nie każdego zabija. Nie jest to jednak wystarczający powód, żeby jedno czy drugie polecać lub zachwalać.

    Naczelną zasadą dobrej medycyny jest Primum non nocere – przede wszystkim nie szkodzić. A jednak nie całkiem szanowny pan Humble milczy na temat wszystkich udokumentowanych przypadków, kiedy jego specyfik zaszkodził – co najmniej jedna osoba zmarła, ostatnio komuś zaszkodziła JEDNA KROPLA (Link i Link) powodując biegunkę, wymioty, letarg i potworny ból brzucha. Jedna kropla. Czy pan Humble ostrzegł Cię przed taką możliwością? Czy wiedząc o wypadku śmiertelnym i dużej ilości przypadków ciężkich zachorowań i powikłań poleciłbyś ten specyfik komuś Ci bliskiemu, przemilczając niebezpieczeństwo?

    Nawet jeśli uważasz, że Tobie MMS pomogło, weź pod uwagę, że jego szkodliwe efekty się kumulują. Fakt, że do tej pory Ci się udało, nie znaczy jeszcze, że w którymś momencie Twoje ciało nie powie „dość”. Mam nadzieję, że zdążysz wcześniej odrobić lekcje i weźmiesz sobie do serca dostępne informacje, a jest ich coraz więcej. A nerka może Ci się jeszcze bardzo przydać, nie szastaj nią ani obietnicami, bo los potrafi czasem płatać bardzo przewrotne figle.

    Życzę dużo zdrowia i pogłębiania wiedzy.

    Komentarz - autor: iza — 28 Listopad 2010 @ 22:55

  25. Witam…
    ależ oczywiście, że zostałem uprzedzony o potencjalnych reakcjach… nie jest łatwo usunąć z siebie resztki i toksyny po zniszczonych pasożytach, bakteriach, itp… Panu Jimowi Humble’owi nie mam nic absolutnie do zarzucenia, mam wrażenie, że to człowiek szczery i o dobrych zamiarach jak ja :] Ten środek pomógł nie tylko mi, poleciłem go mamie, bo miała problemy żołądkowe, nie mogła nawet soku owocowego się napić… a po miesiącu z MMS popijała rosół sokiem pomarańczowym! (nie pochwalam tego, ale cóż, nie odchorowała tego)… zrobiła badania po kuracji z MMS i lekarz powiedział, „no, poprzednie badania chyba były niedokładne, teraz żadnej bakterii nie ma”.
    Biegunke i wymioty miałem, ale byłem uprzedzony o tym… a biorąc pod uwagę, że moje życie odzyskało naprawdę wielką jakość, to byłbym skory przeżyć 5-razy tyle tych wszystkich biegunek. Poleciłem też kilku osobom na dolegliwości skórne (suche powieki szczególnie) i cóż, bardzo zadowolone z tego są. Nikt nie narzekał na pogorszenie zdrowia od MMS. Jedyne co, to moja mama nie może po prostu znieść tego smaku i przestała zażywać MMS (nad czym ubolewam). Moje nerki mimo rocznego wytężenia pracują nienajgorzej:
    – ASPAT mam w normie: 20.6 (IU/l)
    zapomniałem napisać w ostatnim poscie, a to było z tego samego badania. Nie mam krwi w moczu czy innych takich.

    PS. nie mogę się doczekać na swóją paczkę z MMS, zamówiłem w zeszły poniedziałek 3 butelki i jeszcze do mnie nie doszły.

    Komentarz - autor: ~Truther — 30 Listopad 2010 @ 21:36

  26. ależ oczywiście, że zostałem uprzedzony o potencjalnych reakcjach…

    Twoja odpowiedź nie zostawia raczej wiele miejsca na wątpliwości, w jakim celu się tu pojawiłeś. Nawet już nie jestem pewna, czy faktycznie trułeś się tym wybielaczem, czy też cała historia jest wyssana z palca. Ale spróbuję jeszcze raz. Pytałam, czy zostałeś ostrzeżony, że zażycie tego specyfiku skończyło się ŚMIERCIĄ co najmniej jednej osoby, a znacząco duża ilość innych ciężko – naprawdę CIĘŻKO – to odchorowała (niektórzy ledwo się wywinęli śmierci)?

    Ukrywanie tego faktu przed swoimi klientami mówi samo za siebie.

    Jeżeli zaś chodzi o pana J.H., to albo w ogóle nie wysiliłeś się, żeby się czegoś o nim dowiedzieć i wolisz żyć iluzją (Twój wybór), albo sam jesteś tak samo patologiczny. Może to skutek zażywania tej trucizny, nie wiem. Każdy, kto ma oczy otwarte i kilka działających neuronów w mózgu, może znaleźć fakty solidnie go obciążające. Nawet brak znajomości angielskiego nie jest wytłumaczeniem, bo można skorzystać z któregoś z dostępnych translatorów, żeby choć z grubsza zapoznać się z tematem. Tu może chodzić o życie, więc nie warto żałować czasu i wysiłku. Poleganie na jednym tylko źródle nigdy jeszcze się niczym dobrym nie skończyło, a już zwłaszcza wtedy, kiedy to źródło jest bezpośrednio zainteresowane szerzeniem kłamstw i sprzedażą swojego produktu.

    Polecam zapoznanie się z tym wątkiem na forum Sott (eng). Pierwszych kilka stron to generalnie duże zainterosowanie specyfikiem, eksperymentowanie, wymiana doświadczeń i poszukiwanie naukowych danych. Gdzieś od mniej więcej piątej strony zaczynają wychodzić na jaw niepokojące fakty. A im dalej w las, tym ich więcej. W sumie dużo twardych danych, na podstawie których można samodzielnie wyciągnąć wnioski. Bo bez znajomości danych – najlepiej wszelkich dostępnych – można mieć jedynie naiwną opinię, przeważnie równie szkodliwą jak MMS.

    Komentarz - autor: iza — 30 Listopad 2010 @ 22:45

  27. „Twoja odpowiedź nie zostawia raczej wiele miejsca na wątpliwości, w jakim celu się tu pojawiłeś”… pojawiłem się tu zupełnie przypadkiem, pewnie szukałem czegoś o MMS. I przeczytawszy to, co napisałaś musiałem dorzucić swoje 3 grosze. Nikt mi nie powiedział, że rzekomo od MMS ktoś umarł. Ktoś mądrze powiedział „dawka czyni truciznę”, woda, cukier też zabija, dlaczego nikt mnie o tym nie ostrzega, gdy kupuję batonika?! Wypraszam sobie sugerowanie, że mam zaledwie kilka neuronów i nie znam angielskiego. Ponad 95% informacji, które mam na temat MMS to źródła angielskojęzyczne, bo na polskich jest bieda. Neuronów jak już powiedziałem mam więcej niż kilka, jestem ścisłowcem i rozwiązując problemy lokalizuję ich źródło. Uważnie przestudiowałem informacje na temat MMS i postanowiłem spróbować. Gdybym tego nie zrobił teraz mógłbym mieć do siebie gigantyczny żal – dzięki bogu spróbowałem! Jim Humble nie pobiera opłat za sprzedaż MMS. Zyski natomiast może mieć ze sprzedaży książek jak każdy autor. Nadal nie powiedziałaś, co Jim Humble ma na sumieniu, cały czas tylko insynuujesz, ale zero faktu. Proszę o fakty i o bardzo konkretny link, a nie jakieś wywody na forach… Na forach wypowiada się mnóstwo niekompetentnych ludzi… czekam na konkrety i niezbite dowody. Twoje zastraszanie nie znalazło pokrycia w moich badaniach, ani w samopoczuciu moim, ani w samopoczuciu osób, którym to poleciłem.
    Mówię to z ręką na sercu: MMS to błogosławieństwo.

    Komentarz - autor: Truther — 5 Grudzień 2010 @ 16:42

  28. @Truther

    Nikt mi nie powiedział, że rzekomo od MMS ktoś umarł

    I ciągle uważasz, że to w porządku?

    Jim Humble nie pobiera opłat za sprzedaż MMS

    Sez who?
    Skąd to wiesz?

    Nadal nie powiedziałaś, co Jim Humble ma na sumieniu, cały czas tylko insynuujesz, ale zero faktu. Proszę o fakty i o bardzo konkretny link, a nie jakieś wywody na forach… Na forach wypowiada się mnóstwo niekompetentnych ludzi…

    Nic nie insynuuje. Ty natomiast – wbrew temu, co twierdzisz – nie odrobiłeś zadania domowego. Jeśli chodzi o forum SOTT – przeczytałeś ten wątek, który Ci poleciłam? Rozumiem, że nie. Dla Twojej informacji: wśród członków i moderatów są: praktykujący lekarz, wykształcony zarówno w tradycyjnej, jak i alternatywnej/naturalnej medycynie, biolodzy ze stopniami naukowymi, kinestezjolog, neurofizjolog, pielęgniarki, specjaliści od żywienia – by wymienić tylko niektórych. Naprawdę czujesz się bardziej od nich kompetentny, czy może jednak można się czegoś od nich dowiedzieć, zwłaszcze że na poparcie tego, co mają do powiedzenia, przytaczają konkretne badania naukowe? Gdzie są badania potwierdzające nieszkodliwość MMS? Kto tu jest gołosłowny?

    Nie wyekstrahuję dla Ciebie wszystkich badań przytoczonych na forum, zechcesz sprawdzić, to sprawdzisz, nie zechcesz – Twoja sprawa. Ale nie będę też kontynuowała tej rozmowy, dopóki sam nie odrobisz lekcji i nie przyjdziesz z czymś konkretnym. Jak mówi przysłowie, można konia zaprowadzić do wodopoju, ale nie można go zmusić do napicia się.

    Na koniec garść dodatkowych linków – może któreś z nich ominąłaś w swoim „uważnym przestudiowaniu informacji”:

    Medical HOAX!! Just check the death rates!
    Opis przypadku śmiertelnego. Krótki cytat:

    „From almost the moment Silvie drank the mixture of MMS and lime juice — which she’d brewed up according to the instructions of Jim Humble, the principal proponent of the stuff — things went wrong. She became nauseated, and was soon both vomiting and suffering from diarrhea. But since the MMS literature emphasized that this was a normal reaction, she assumed it would pass. It didn’t.

    „It turned into a day of torture, with Silvie gradually getting worse, to the point of having severe abdominal pains, then urinary pains. I helped her all day, bathing her, comforting her and trying to get liquids into her. But she couldn’t keep anything down. About the time it started to get dark, she began to feel faint. That’s when I became fully alarmed. She fell into a coma while I was on the VHF calling for assistance.

    „With her unresponsive, I put out another radio call, this time for immediate emergency care. Fellow cruisers rushed to our boat within minutes. For over an hour we administered CPR and oxygen. But neither they, nor an adrenalin shot administered by a physician from the village, were able to revive her. Sylvie died aboard Windcastle around 9 p.m., just 12 hours after she’d taken that fatal drink of MMS.

    Tutaj przeczytasz o tym przypadku w oficjalnych mediach australijskich. I tu: Death in paradise

    Kenyan Government Warns Public of Miracle Mineral Solutions Danger
    Snake Oil Humbles Nexus Conference – nie zapomnij zapoznać się ze wszystkimi materiałami linkowami w tym i pozostałych artykułach i w komentarzach!
    Jim Humble, Nexus Magazine and The MMS Mafia
    Down the Rabbit Hole – The Assassination of JFK, Bishop Jim Humble And The Nexus Conference – to kolejny artykuł o szemranych powiązaniach miłosiernego biskupa Humble, między innymi z pedofilami i gwałcicielami dzieci.
    We put some of Jim Humble’s claims about MMS to two of Wales’ leading health experts
    The Miracle Mineral Solution cure that could make you very sick
    The Debate between HealthWyze.org and Jim Humble about whether M.M.S. is a Fraud – a tu możesz zapoznać się z poziomem dyskusji, na jaki stać p. Humble i „powalającą” ilością danych, którymi może poprzeć swoje szalbierstwa.

    Owocnej lektury!

    Komentarz - autor: iza — 5 Grudzień 2010 @ 23:38

  29. Dzięki za garść linków… no i wybacz, ale tam są jakieś niepojęte bzdury: „What Humble is saying is that an unbroken succession of ordinations, beginning with Jesus Christ himself ordaining his own apostles, has now lead to James Humble, D.D. as the latest of the true apostles walking the earth. In essence, Humble is claiming that he has been identified as one so noble, so pure of heart, so saintly, that Jesus has blessed him and his work.”… czytam uważnie wieści od Jima Humble’a i jego newsteller i w życiu nic tak kretyńskiego jak to, co zacytowałem nie powiedział… zdecydowanie odcina się od duchowości, jego ‚kościół’ nie ma nic wspólnego z tym, co my rozumiemy przez słowo ‚kościół’, na 100% nie ma to żadnego związku z jakąkolwiek religią. Dalej tego źródła nie czytam, bo szkoda czasu na czytanie ścieku.
    A przyznam Ci, że byłem skory uwierzyć, gdy się doczekałem na linki… Tak więc zostanę przy swojej opnii bazowanej na własnych empirycznych doświadczeniach i obserwacjach, które potwierdzają skuteczność MMS.
    PS. Linki jeszcze przejrzę gruntownie, mam nadzieję, że w innych nie natrafię na takie bzdury jak ta powyżej. (przykre, że ludzie oceniając człowieka biorą naczytawszy się artykułów jak z faktu ;/ )
    A i jedno bardzo mnie nurtujące pytanie: skoro masz tyle linków na udowodnienie, że MMS to trucizna i oszustwo, to jak wytłumaczysz, że po 10 latach przewlekłych chorób wydobyłem się z nich?

    Komentarz - autor: Truther — 6 Grudzień 2010 @ 00:15

  30. Czy naprawdę ta trucizna wypaliła Ci mózg?

    czytam uważnie wieści od Jima Humble’a i jego newsteller i w życiu nic tak kretyńskiego jak to, co zacytowałem nie powiedział…

    Po pierwsze, z newslettera Big Pharmy też nie dowiesz się, że Big Pharma jest krwiożerczą korporacją i truje.
    Po drugie, odłóż na bok emocje, kiedy czytasz, i staraj się zrozumieć, to co jest napisane, zamiast ragować jak byk na czerwoną płachtę na każde słowo, które może zachwiać Twoje przekonania. Jeśli nie jesteś tego w stanie zrobić, nie trać czasu na te linki i pozostań przy swoim newsletterze. Cytuję z jego strony (_http:(slash)(slash)www(dot)mareaweb.net/mms/NEWS011.htm)

    Let me tell you a little more about the Church. I bet you might think I am just an old inventor who found a cure in the jungle, or maybe you think I am just an old gold miner. Well, that’s sort of true, but there’s more to it than that. I spent 50 years studying spiritual things and traveling around the world in many cases to do my studying. In my travels I happened upon a small but very unusual church. This church has come to us down through the centuries from the original apostles of Jesus Christ. There is an unbroken lineage of succession of Bishops for 2000 years to now. The name of each Bishop is recorded. The first apostles were Bishops. The Catholic Church broke off from this first Church 325 years AD, but the Original Church continued until now. You have never heard of it because it is small. It embraces all denominations of Christianity and actually all religions of the world and always has for 2000 years. I became a minister, a Deacon, a Priest, and finally a Bishop. So let me introduce myself again. I am Bishop James Humble (Jim Humble).

    To do tego cytatu odnosi się w tamtym miejscu autor artykułu. I nie jest tu mowa o jego nowym kościele, więc Twoje dalsze się nie stosują.

    A i jedno bardzo mnie nurtujące pytanie: skoro masz tyle linków na udowodnienie, że MMS to trucizna i oszustwo, to jak wytłumaczysz, że po 10 latach przewlekłych chorób wydobyłem się z nich?

    Nie wiem. Nie nie znam Ciebie ani historii Twoich doleglości, ani nie jestem lekarzem. Być może były to zmiany hormonalne. Czasem pomaga placebo, czasem z kranu zaczyna płynąć inna woda. Czasem pomaga jeden z tysiąca innych czynników. Być może nawet MMS doraźnie Ci pomógł, antybiotyki też to czasem robią, nawet chemioterapii się to zdarza, co oczywiście nie znaczy, że są to dobre metody.

    Rzecz w tym – i jeśli masz serce i choć ślad sumienia, powinineś to bez większych problemów zrozumieć – że nie tylko o Ciebie tu chodzi. Skoro ktoś umarł, a wielu innych ludzi poważnie się rozchorowało, po prostu nie można tego faktu pomijać milczeniem i dalej zachwalać czy sprzedawać taki specyfik – o ile oczywiście ma się przed wszystkim dobro ludzi na uwadze, a nie swoje takie czy inne korzyści.

    Komentarz - autor: iza — 6 Grudzień 2010 @ 02:09

  31. tutaj cytat z tego samego linka, co wysłałaś:
    „Let me tell you one other important concept that was introduced to the group that was here at our first seminar. Now hold on to your chair and don’t get upset until you have read it all. Some of the group here got upset at first, too, but they all left here agreeing we have a tremendous idea for not only curing people but for changing the world as well. So here it is: we are forming a church of health and healing. Now that’s not religion, that’s health and healing. It’s called Genesis II Church of Health and Healing. (“Genesis” means the beginning, and “II” means the second beginning and this is the beginning of a new world without disease.)”
    Jak widać ten jego kościół to nie żadna spirytualistyczna bajka. Ideą tego ruchu jest jak sam mówi ‚leczenie’, trzymanie się prawdy i robienie tego, co jest słuszne (może brzmi trochę ogólnikowo… ale niektórym ludziom (np. mi przychodzi to naturalnie, tzn. mówienie prawdy i tego, co jest słuszne)).
    Trucizna mi nie wypaliła mózgu, rozumiem, że chcesz mi pomóc. Najśmieszniejsze, że oboje chcemy dobrze, ale nasze sposoby, jak to osiągnąć ze sobą poważnie kolidują.
    Co do placebo, zapewniam Cię, że to zdecydowanie nie było placebo. Po krótkim czasie jak odczułem poprawę odpuściłem sobie MMS (zostając nadal przy zdrowym trybie życia, nieprzetworzone jedzenie, etc.). Ale po jakimś czasie poczułem nawroty dolegliwości. Wtedy wziąłem ponownie dawkę MMS (była to godzina poranna… miałem nockę, bo przygotowywałem seminarium na pewien kurs), ale tak się źle czułem, że wziąłem MMS. Przez godzinę dosłownie słyszałem, jak mi bulgocze w brzuchu, ale dzięki temu mogłem normalnie pracować. I postanowiłem nie odpuszczać sobie tak szybko i ponowić na poważnie kurację z MMS.
    Historia moich chorób to 10 lat szwędania się od lekarzy 1. kontaktu, do alergologów, do dermatologów… dziesiątki się ich przewinęły… to co mi dolegało różnie określano: alergia, egzema, atopowe zapalenie skóry, czasami łuszczyca. Więc nie powiem Ci dokładnie, co mi było. Ważne, że wiem, jak z tym walczyć.
    Dzięki za dobre chęci… ja się unoszę, jak ktoś sugeruje, że jestem głupi (nie mam niewiadomo jakiego mniemania o sobie… staram się zawsze wnioskować tak prosto, jak to możliwe, moja opinia na temat MMS jest podyktowana tym, że uczynił to, czego się nie spodziewałem, chcąc wyleczyć jedną dolegliwość zauważyłem, że w międzyczasie pozbyłem się innych).

    PS. znasz kogoś osobiście, kto używał MMS, albo sama może próbowałaś używać MMS?

    Komentarz - autor: Truther — 6 Grudzień 2010 @ 20:54

  32. Jeszcze raz powtarzam, że w cytowanym przez Ciebie fragmencie nie chodzi o kościół założony przez JH, ale kościół, którego został biskupem i który sam opisuje w przytoczonym fragmencie – w samym artykule i potem przeze mnie. Tak więc swoimi pochopnymi słowami trafiłeś jak kulą w płot i wykazałeś się brakiem zrozumienia czytanego tekstu. I póki co, nic się w tej kwestii nie zmieniło… chyba że używasz tej platformy do reklamy, a to będzie się odtąd spotykało z ostrymi cięciami; lojalnie ostrzegam.

    Tak, znam osobiście kilka osób które próbowały tego środka i poza jedną, nie było żadnych rewelacji, ani w jedną, ani w drugą stronę. Ta jedna za to przez trzy tygodnie walczyła o życie. Dosłownie. Zapewniam Cię, że nie ma w tym cienia przesady. Na szczęście udało się ją uratować. Oczywiście nie musisz mi wierzyć. Wybór należy do Ciebie. Drogę do „wodopoju” znasz.

    Na przyszłość, prosze, usuń ze swojego podpisu link, który tu usilnie starasz się zamieścić. Nie powinno być trudno zrozumieć, że mogę i mam prawo nie życzyć go sobie na swoim blogu.

    Komentarz - autor: iza — 7 Grudzień 2010 @ 20:49

  33. Zmoderowałam komentarz Truthera z kilku powodów: nie zastosował się do mojej prośby, był arogancki i w zasadzie powiedział, że fakty go nie interesują. Jestem pewna, że z tymi cechami znajdzie się dla niego wiele miejsc w sieci, gdzie będzie czuł się szczęśliwy.

    Komentarz - autor: iza — 8 Grudzień 2010 @ 19:37

  34. To naprawdę interesujące, gdyby nie fakt, że już zaczyna być nudnawe, bo zdarza się za każdym razem i w dokładnie ten sam sposób. Ile razy odmówisz komuś i nie dasz mu tego, co próbuje Ci zabrać przy pomocy mniej lub bardziej „miłej” manipulacji, gwałtownie zmienia on front i pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Truther już nie jest miły. Przysyła bardzo brzydkie komentarze i nie potrafi jakoś zrozumieć, że jego gra została przejrzana.

    Nie mam mu tego za złe – większość ludzi tak się zachowuje, jak się ich odrobinę „poczochra”. Szkoda tylko, że marnuje w ten sposób energię, zamiast poświęcić ją na poszerzenie wiedzy, co – być może – pomogłoby mu ocalić swoje lub cudze życie. Ale może nie na tym mu zależy?

    Komentarz - autor: iza — 12 Grudzień 2010 @ 01:08

  35. Nie jestem w stanie przeczytać wszystkich komentarzy.
    Nagonki na koncerny farmaceutyczne nie mają sensu, bo gdyby udowodniono lecznicze działanie MMS to na 100% mielibyśmy go już w aptekach z atestem ministerstwa, ładną handlową nazwą i w estetycznym opakowaniu.
    Chemioterapia, antybiotyki itd – są ostatecznością w sytuacjach zagrażających życiu.
    Zwolennicy tzw. metod naturalnych nie biorą pod uwagę tego, że wszytko z czym się stykamy, w jakiś sposób jest naturalne – a przede wszystkim chemiczne – bo chemia to nic innego jak nauka opisująca budowę oraz właściwości wszelkich substancji (powietrze oraz skład naszego ciała też wchodzą w zakres nieszczęsnej chemii).
    Ważne jest też aby pamiętać – rekomendując wyższość metod „naturalnych”, „babcinych” i tym podobnych – że w czasach, kiedy nie było innych metod ( także wtedy gdy nie oczyszczano wody solami chloru ;)) – umieralność była nieporównywalna do dzisiejszej (polecam tabele obrazujące gwałtowny przyrost liczby ludności na świecie, który idzie w parze z odkryciami dotyczącymi usuwania ścieków z miast oraz kolejnych odkryć farmakologicznych a także w skutek zwiększenia dostępności takich środków medycznych na skutek rozwoju przemysłu – bilans ogólny mówi sam za siebie, nawet przy wysokich kosztach także ekologicznych, które ponosimy ale które staramy się obniżać).
    Zwolennicy nie szczepienia dzieci nie biorą pod uwagę tego jakie szanse przeżycia miały dzieci w epoce „medycyny naturalnej”.
    Nie zapominajmy także tego, że wciąż jesteśmy częścią świata biologicznego i że nie bez powodu związki chlorowe mają dla nas drażniący zapach.

    Komentarz - autor: MM — 15 Grudzień 2010 @ 03:30

  36. @MM

    „Nie jestem w stanie przeczytać wszystkich komentarzy”.

    Warto czasem zwolnić i zadać sobie trud wyjaśnienia choćby drobnej sprawy. Tako rzecze doświadczenie (moje).

    „Nagonki na koncerny farmaceutyczne nie mają sensu, bo gdyby udowodniono lecznicze działanie MMS to na 100% mielibyśmy go już w aptekach z atestem ministerstwa, ładną handlową nazwą i w estetycznym opakowaniu”.

    No tak, lepszym wyjściem byłyby nagonki na rządy, które dopuszczają to i inne temu podobne świństwa do obrotu. Albo lepiej, nagonki na koncerny i nagonki na rządy, plus rozpowszechnianie wiedzy na temat szkodliwości tych specyfików, to jest to!

    „Chemioterapia, antybiotyki itd – są ostatecznością w sytuacjach zagrażających życiu”.

    Kiedyś też tak myślałem, rozumiem cię, teraz myślę inaczej. Nie da się tego tak uprościć i usprawiedliwić jednym stwierdzeniem o „zagrożeniu życia”. Zagrożeniem dla życia jest to co doprowadziło do choroby i złudnym jest, według mnie, uważać, że sprawę załatwi hop-siup doraźnie podany antybiotyk czy kropelka MMS. Pomyśl o tym.

    O chemioterapii nie wiem nic i nie czytałem nic na ten temat, a wszystko co w mojej głowie siedzi to jakieś wyryte na amen przekonanie o jej „konieczności”, „skuteczności” itp. Skądś się to wzięło i uczepiło, ale skąd? Świeci mi się czerwona lampka, bo gdzieś na sott.net coś jakoś kiedyś, gdzieś mi tam wpadło w oko… na pewno sprawdzę jeżeli zajdzie potrzeba sprawdzenia. Zresztą ile to roboty, 84 artykuły. Jest i perełka – Survival of Billy Best proves Cancer Doctors wrong

    Na zadanie domowe możesz przetłumaczyć cały artykuł 😉

    „Zwolennicy nie szczepienia dzieci nie biorą pod uwagę tego jakie szanse przeżycia miały dzieci w epoce „medycyny naturalnej”.

    Widzisz, to nie jest tak, że ktoś nagle staje się zwolennikiem nie szczepienia dzieci, bo mu odbiło i uważa że lepsza jest medycyna naturalna. Chodzi o odpowiedzialność, i podkreślę jeszcze raz, o odpowiedzialność. Wiem coś o tym, bo właśnie teraz jestem ZMUSZONY podjąć taką decyzję. Cała moja dusza płonie i kona w męczarniach. Tu chodzi o twoje dziecko, o jego życie i zdrowie. Gdybym nie wiedział tego co wiem, gdybym nie przekopał interentu i nie przeczytał tego i owego… na litość boską, wystarczy dokładnie przeczytać ulotkę i już człowieka z nóg ścina. Wystarczy poczytać na tym czy tamtym forum, na którym rodzice szukają wiedzy, wsparcia, wymieniają się swoimi doświadczeniami, opowiadają swoje historie… Wystarczy przemnożyć ilość miliardów sprzedanych szczepionek przez cenę sprzedaży jednej sztuki, a potem przyrównać to do kosztów produkcji (kosztów?!). Wystarczy to czy tamto, tylko komu się chce sprawdzać i wojować potem z sanepidem, sądami, może z rodziną? Temat obszerny i na odrębną dyskusję. Wróćmy do MMS.

    Komentarz - autor: Darek — 16 Grudzień 2010 @ 00:56

  37. Autor podał tylko negatywne efekty wdychania i aplikacji na skórę MMS, takich rzeczy musi się chwytać z braku argumentów? MMS stosuje się tylko wewnętrznie.

    Komentarz - autor: hareton — 26 Listopad 2011 @ 17:11

  38. Przepraszam bardzo… ale przymuję MMS od przeszło dwóch lat (wewnątrznie, zewnętrznie… naprawdę na wiele sposobów) i to jak wyglądałem i czułem się dwa lata temu, a jak wyglądam i czuję się teraz to niebo a ziemia. Mojej skóry nie pokrywają dziesiątki wyprysków, nie swędzi, mój oddech się polepszył… Nie wiem, czy autorka tekstu miała okazję osobiście stosować ten środek (uważam, że warto to zrobić).

    Komentarz - autor: Empiryczny — 27 Listopad 2011 @ 14:41

  39. Witam Pani Izo!
    Chciałabym też wtrącić swoje trzy grosze do dyskusji na temat MMS na Pani Stronie. Trafiłam na nią przypadkiem, tak jak niedawno przypadkiem trafiłam na informacje o istnieniu czegoś takiego jak MMS.
    Oczywiście miałam w domu od dwóch lat książkę Jima Humblea pt. „PRZEŁOM Cudowny Suplement Mineralny Odkrycie XXI wieku”. Książkę kupił mój mąż, który skończył studia chemiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Zobaczywszy ją w supermarkecie, zainteresował się tym tematem, jako chemik. To oczywiste.
    Ale nie mieliśmy dużo czasu i po przeglądnięciu książki, nawet nie zastanawialiśmy się, czy taki produkt jest gdzieś dostępny w sprzedaży, czy nie. W tym czasie, kiedy kupiliśmy książkę pewnie był jeszcze nie osiągalny, więc książka naturalnym stanem rzeczy wylądowała w lamusie.
    Ostatnio na informacje o MMS trafiłam na początku listopada tego roku. Trafiłam znowu całkiem przypadkiem przeglądając Stronę ZMIANYnaZIEMI, a w niej jakiś temat o Afryce.
    Przy okazji pozdrawiam gorąco pana Wojoksa, z którym kiedyś dyskutowałam na tamtej stronie o Bogu i o zbliżającej się Apokalipsie.
    O MMS napisał internauta GwizdnyWendrowca, podając, że uratował dużą liczbę Afrykanów przed śmiercią w wyniku zarażenia wirusem HIV. Podał więcej informacji o tym specyfiku, napisał, że trzeba go zażywać ostrożnie, ale leczy wiele chorób bakteryjnych, grzybiczych i wirusowych.
    Tak się złożyło, że ja miałam w tym czasie grypę. Zaraziłam się ją od męża, który zaczął chorować trochę wcześniej i bałam się, że następnie rozchorują się dzieci i będzie kłopot.
    Kłopot dlatego, że prowadzimy rodzinne gospodarstwo rolne, a jak wiadomo, rolnik nie może pozwolić sobie nawet na przysłowiowe trzy dni zwolnienia z pracy z powodu grypy.
    I jak wiadomo przechodzona grypa jest bardzo niebezpieczna, więc postanowiłam poeksperymentować na sobie i wypróbować MMS. Przypomniałam też sobie wtedy o książce i bardzo szybko znalazłam ją w domu. Poszukaliśmy w Internecie sklepu wysyłkowego i zamówiliśmy preparat. Przeczytaliśmy niektóre rozdziały z książki, te najważniejsze, o sposobie zażywania. I rozpoczęliśmy kurację.
    Najpierw miałam eksperymentować na sobie tylko ja, ale bardzo szybko włączył się w to mąż i syn, który też zaczynał już kaszleć.
    Syn od razu poczuł się lepiej, na drugi dzień po zażywaniu przestał kaszleć, mężowi grypa przeszła też zaraz. Ja także na drugi dzień poczułam się na tyle dobrze, że zajęłam się sprzątaniem pozostawionego po remoncie pomieszczenia. Przez dwa dni miałam do tego więcej sił niż zwykle. Oczywiście jak zwykle zajmowałam się też zwierzętami na gospodarstwie. Od tego nie ma odwołania, choćby się nawet nie mogło utrzymać na nogach i choćby nie wiem, jaką miałoby się gorączkę. Taki jest urok rolnictwa, zwłaszcza teraz, gdy wszystko jest nieopłacalne i nie stać rolników na opłacenie zastępstwa.
    Więc, jak pisałam, mąż wyzdrowiał, syn poczuł się lepiej, ale ja na trzeci dzień poczułam się z powrotem gorzej. Zażywałam początkowo małą ilość kropli, bo tylko dwa razy dziennie po dwie, a mąż, jako chemik tłumaczył, że środek ten jest całkowicie bezpieczny, bo w żołądku rozkłada się do chlorku sodu, czyli soli kuchennej. Mąż zwiększył mi ilość kropli już do siedmiu. Wprawdzie kaszel mi ustąpił, ale za to zaczęła się biegunka i to bardzo ostra, z bólem brzucha. Zażywałam więc bakterie probiotyczne, bo takie w biegunce zwykle mi pomagały i węgiel medyczny, bo skoro Jim Humble twierdził, że MMS zabija szkodliwe mikroorganizmy i w związku z tym są wydzielane toksyny, to doszłam do tego, że te toksyny trzeba unieczynnić przy pomocy węgla. Mąż zmniejszył ilość kropli i biegunka mi przeszła. Przez trzy dni jej nie miałam, ale czułam się bardzo słaba, pomimo braku biegunki.
    Mąż i syn zwiększali ilość kropli bez żadnych powikłań, ja natomiast nie mogłam. Po każdym zażyciu zaczynało mi się przelewać w brzuchu, burczeć i po jakimś czasie dostawałam biegunki takiej, że dosłownie lało się ze mnie i to w odstępach 10-ciu, 20-tu minut. Ale brzuch już nie bolał, odbywało się to bezboleśnie i nawet nie traciłam sił, co wprawiało mnie w zdumienie. Postanowiłam dowiedzieć się wszystkiego o funkcjonowaniu tego leku.
    Nazywam to lekiem, proszę się nie obrazić, bo jest ta substancja jednak lekiem, jestem pewna, że leczy, ale każdy lek trzeba wiedzieć, w jakiej postaci przyjmować, w jakich dawkach i na jakie choroby.
    Ja postanowiłam zgromadzić całą dostępną mi wiedzę, jaką byłam w stanie zrozumieć. Zaczęłam od przeszukania Internetu, od tego co w nim można znaleźć na temat skutków ubocznych tego preparatu. I tak trafiłam na Stronę Pani, Pani Izo.
    Przeczytałam wszystko i teraz muszę powiedzieć, proszę się nie obrazić, ale muszę to powiedzieć, że pani dr med. Gabriela Seruga, absolutnie nie ma racji.
    Pani dr pisze ten artykuł, tak, jakby na świecie nie istniały bakterie, wirusy, grzyby i pasożyty.
    Bardzo możliwe, że ma takie podejście do tematu dlatego, że jest kardiochirurgiem z doświadczeniem z alternatywnych metod leczenia i z psychologii, ale nie z immunologii i nie z mikrobiologii lekarskiej.
    Nie można traktować tlenu tylko, jako paliwo do wytwarzania energii, a wolnych rodników powstałych w organizmie człowieka, jako tylko zabójcy uszkadzającego DNA i sprawcą przedwczesnego starzenia i śmierci.
    W końcu Bóg musiał po coś stworzyć te wolne rodniki. I zapewniam Panią, Pani Izo, że nie stworzył ich po to, aby powodowały raka.
    Oczywiście, gdyby Pani nie wierzyła w Boga, to może Pani pod to słowo podłożyć „Matkę Naturę”, „Przyrodę”, lub cokolwiek, co Pani uważa.
    I teraz zacytuję pani obszerniejszy fragment z „Mikrobiologii Lekarskiej” napisanej przez prof. dr hab. med. Marię Lucynę Zarębę i prof. dr hab. med. Jerzego Borowskiego, wydanej w 1997 roku przez Wydawnictwo Lekarskie PZWL Warszawa.
    Cytat:

    Bakteriobójcza aktywność neutrofilów ma miejsce na początku procesu fagocytozy, zanim neutrofil całkowicie zamknie bakterie. Do niej należą: degranulacja (uwalnianie zawartości ziarnistości do fagosomów) i wytwarzanie aktywnych związków tlenu. Neutrofile zawierają system enzymatyczny, który przekształca tlen do wysoce aktywnych pochodnych o znacznej toksyczności. Proces ten, zwany wybuchem tlenowym lub oddechowym, zachodzi przy udziale związanego z błoną cytoplazmatyczną układu enzymatycznego, który ulega aktywacji po związaniu receptorów mediujących procesy chemotaksji i fagocytozy.
    Wybuch tlenowy składa się z szeregu reakcji, w przebiegu których następuje zużycie tlenu i glukozy i dochodzi do powstania anionu nadtlenowego (O2-) i nadtlenku wodoru (H2O2). Mieloperoksydaza (MPO) dostająca się z pierwotnych ziarnistości do fagosomu współdziała z H2O2 i O2-. W obecności jonu chlorkowego (lub innego chlorowca) MPO przekształca H2O2 w kwas podchlorawy (HOCl). Jon O2- reaguje w obecności żelaza i laktoferyny (białko wiążące żelazo, obecne w ziarnistościach wtórnych), co prowadzi do powstania rodnika hydroksylowego (-OH), który niszczy bakteryjne białka i błony.
    U pacjentów z przewlekłą chorobą ziarniniakową (CGD) występują ciężkie, przewlekłe bakteryjne i grzybicze zakażenia, pojawiające się zwykle już w pierwszym roku zycia, takie jak: zapalenie płuc, ropień płuc, zakażenia skóry i tkanek miękkich, limfadenopia, zapalenie szpiku. W neutrofilach pacjentów z CGD zaburzone są procesy tlenowego niszczenia bakterii (upośledzenie wytwarzania nadtlenków i H2O2).
    Neutrofile niszczą bakterie zarówno w warunkach tlenowych, jak i beztlenowych, co wskazuje na istnienie niezależnych od tlenu mechanizmów bakteriobójczych. Wydaje się, że mechanizmy te są uruchamiane w środowiskach beztlenowych, takich jak przewód pokarmowy, bruzdy dziąsła i błona śluzowa pochwy. Istnieje wiele substancji, które prawdopodobnie odpowiadają za niezależną od tlenu aktywność przeciwbakteryjną.
    Koniec cytatu.

    Pani Izo, dowiedziałam się także z kilku źródeł, że konwencjonalna medycyna od dawna stosuje dwutlenek chloru do sterylizacji czerwonych ciałek krwi przeznaczonych do transfuzji. Okazało się, że 2,8-procen-towy roztwór chlorynu sodu aktywowany przez 15-procentowy kwas mlekowy w stężeniu 1:100 zabija w czerwonych komórkach krwi wszystkie wirusy H1V-1.4 Co ciekawe, stabilizowany chloryn sodu, który nie generuje dwutlenku chloru, został opatentowany, jako środek do stosowania dożylnego w leczeniu chorób autoim-munologicznych, zapalenia wątroby i raka gruczołów chłonnych. Jego działanie polega przypuszczalnie na zapobieganiu lub zmniejszaniu aktywności przeciwciał i reakcji autoimmunologicznej.
    Nie wiem, skąd jest tak wielkie występowanie biegunek przy zażywaniu tego preparatu. Jim Humble twierdzi, że on nie zabija bakterii tlenowych flory jelitowej człowieka, ale Jim Humble prawie w każdym rozdziale swojej książki przyznaje się do tego, że nie jest lekarzem medycyny. Ma więc prawo do pomyłki.
    Przestudiowałam wszystko, co tylko znalazłam o mikroflorze bakteryjnej człowieka.
    I teraz cytat z „Mikrobiologia skrypt dla studentów medycyny” wydawnictwo Michu Wrocław 2008, Wersja 1.2

    Cytat:
    Jelito grube zawiera 1010-1011 CFU / g treści jelita. Ponad 90% z nich to bakterie beztlenowe: Bacterioides spp. (~30%), Bifidobacteriae spp., Clostridium (np. difficile; niewiele). Do względnie beztlenowych należą: pałeczki Enterobacteriaceae (głównie E. coli) i ziarniaki Enterococcus spp. Stosunkowo najmniej stanowią: S. aureus, Candida i enterowirusy. Przewód pokarmowy jest łącznie skolonizowany przez ok. 400 gatunków, w czym stosunek beztlenowych do tlenowych wynosi 100:1.
    Podział wg Gibbsona wyróżnia bakterie szkodliwe (Staphylococcus, Clostridium, P. aeruginosa), oportunistyczne (Bacterioides, Enterobacter, Enterobacteriaceae) oraz korzystne (Bifidobacteriae, Lactobacillus).

    I jeszcze jeden cytat:
    Zakażenia układu pokarmowego
    Laseczka C. difficile występuje w przewodzie pokarmowym w niewielkich ilościach u 5 – 10% zdrowych ludzi i u ok. 25-30% pacjentów hospitalizowanych. Jej obfite namnażanie jest tłumione przez bakterie flory fizjologicznej (głównie inne beztlenowce), ale w stanach zniszczenia flory naturalnej antybiotykoterapią (szczególnie stosowaniem cefalosporyn i klindamycyny) laseczki te namnażają się i kolonizują jelito. Laseczki syntetyzują egzotoksyny odpowiedzialne za kliniczne objawy zakażenia. Wodnista biegunka pojawia się po 3 – 4 dniach antybiotykoterapii (rzadko występują samoistne przypadki bez stosowania antybiotyków). Uszkodzenie błony śluzowej i wysięk zapalny prowadzą do powstania grubych błon rzekomych, wydalanych przez chorego z kałem. Po odstawieniu antybiotyków może nastąpić powolna poprawa, jednak w wielu nie leczonych przypadkach może dojść do postępującego zapalenia i perforacji jelita.
    Koniec cytatu.

    Jeśli w przewodzie pokarmowym człowieka żyje procentowo 100 bakterii beztlenowych do 1 bakterii tlenowej, to MMS zabijając bakterie beztlenowe usuwa prawie całą mikroflorę człowieka. I to jest powodem biegunek, które jak sama stwierdziłam są identyczne jak te opisane w drugim cytacie. Jest to oczywiście, jak widać bardzo niebezpieczne i trzeba by stale przyjmować probiotyki, jak przy silnych antybiotykach.
    Pani Izo, ciągle jednak nie twierdzę, że MMS jest tylko trucizną. Jest na pewno cennym lekarstwem, tylko wymaga dopracowania i na pewno nie nadaje się do zażywania doustnego.
    Powinno się go podawać dożylnie, bo podany doustnie i tak traci niepotrzebnie swoja siłę na zwalczanie potrzebnych i korzystnych dla człowieka bakterii.
    I potrzebni są naukowcy i farmaceuci i firmy farmaceutyczne, którzy zajmą się badaniami z prawdziwego zdarzenia nad rozpoznaniem jak dokładnie reaguje dwutlenek chloru po dostaniu się do krwi, a jak wiadomo, krwinki go transportują po organizmie, bo mylą go z tlenem i to jest z pewnością dobrodziejstwo, które należy z pożytkiem wykorzystać dla dobra chorych zarażonych wirusem HIV, wirusami zapalenia wątroby, zwłaszcza HBV i HCV, które ciągle zbierają swoje żniwo.
    Każdego człowieka szkoda i jeśli jest szansa znalezienia skutecznego leku, który mógłby zwalczyć zakażenie, zwłaszcza wirusowe, to powinno się zrobić wszystko, co w ludzkiej mocy, aby taki lek znaleźć i zastosować po uprzednio odpowiednich testach i próbach.
    A że ktoś zmarł po zażyciu MMS, jak Pani twierdzi, to jeszcze nie powód, aby uznać ten środek za nic nie warty.
    Z pewnością wie Pani o wypadkach śmierci z powodu uczuleń na penicylinę, gdy jeszcze nikt nie wiedział o istnieniu uczuleń. Surowica przeciwtężcowa też zebrała swoje żniwo. To normalne, gdy zaczyna się wdrażać nowy lek. Chodzi tylko o to, aby maksymalnie zminimalizować straty. I tym właśnie powinni się zająć ci, którzy mają do tego wiedzę, możliwości i pieniądze. Jim Humble wielokrotnie powtarzał, że prosi wszystkich, którzy mogą coś w tej dziedzinie uczynić, aby to zrobili dla dobra społeczności.
    A ja okazałam się uczulona na ten preparat, dlatego nie mogłam go dalej stosować, ale jak do tego doszłam, nie będę już tu opisywać.

    Pani Izo! Zacytuję tutaj jeszcze słowa Pana Jezusa wypowiedziane 14.11.2011 roku, a dotyczące właśnie cudownych uzdrowień i cudownych, albo, jak kto woli, zwyczajnych odkryć nowych leków i nowych sposobów operacji.
    „Dziecko moje pisz. Powiem ci, moje dziecko, dlaczego żyjąc na Ziemi i przemierzając połacie Palestyny, uzdrawiałem ludzi i czyniłem inne cuda. Powiem ci, dlaczego teraz tak nie jest, albo jest tak w bardzo, bardzo nielicznych przypadkach.
    Czasami nawet niektórzy wątpią w tamte cuda, czynione przeze Mnie, w tamtych czasach, gdy żyłem na Ziemi. Wątpią, bo teraz też chcieliby takich cudów doświadczać, a nie doświadczają w ogromnej większości.
    Czyniłem tamte cuda z dwóch powodów.
    Pierwszym i najważniejszym powodem było to, aby pokazać, że mam władzę nad chorobą i śmiercią, bo jestem Synem Bożym.
    To było ich celem głównym, aby pokazać, że jestem Synem Bożym.
    A drugim celem tych cudów, albo raczej ich powodem, była Moja ludzka wrażliwość na ból, cierpienie, nieszczęście.
    I teraz jestem tak samo wrażliwy na ludzki ból, cierpienie, nieszczęścia, tylko teraz w większości przypadków, chcę pomagać rękami drugich ludzi. Teraz chcę do chorych przychodzić w innych ludziach i czynić im dobro rękami innych ludzi.
    Ja teraz chcę uzdrawiać poprzez miłość innych ludzi.
    Każde odkrycie lekarstwa, każde wynalezienie nowego sposobu operacji, to jest Moje błogosławieństwo człowiekowi, to jest przedłużenie Moich rąk czyniących nad kimś uzdrawiający znak.
    To, co teraz mówię, to jest dopełnienie do Mojego Kazania na Górze. Tam powiedziałem: Wszystko, co uczyniliście jednemu z moich najmniejszych braci, Mnieście uczynili.
    Ale teraz chcę jeszcze dopowiedzieć, że to, co czynicie dobrego moim braciom, to czynicie w zastępstwie za Mnie i z Moim błogosławieństwem.
    I gdy czynicie dobro innym, to Mnie do tych innych przynosicie w sobie. Mnie im dajecie i to Ja działam w was, waszymi rękami, waszym intelektem, waszą modlitwą.
    Ja tak działam. Ja nie muszę używać nadzwyczajnej mocy, jeśli jest możliwość udzielenia pomocy zwyczajnymi naturalnymi środkami.
    Ja ludziom błogosławię, aby odkrywali coraz nowsze lekarstwa. Ja nie muszę osobiście interweniować w pokonywanie każdej epidemii, jaka przewijała się przez wieki. Wystarczy, że daję ludzkości możliwość ich pokonywania. Każda taka możliwość jest Moim błogosławieństwem.”

    Komentarz - autor: Judyta — 10 Grudzień 2011 @ 02:16

  40. Witam! Pani Izo, ponawiam prośbę Ani, bardzo proszę o podzielenie się, jak zwalczyła Pani Candidę, ile to trwało i w jaki sposób jest Pani gotowa stwierdzić, że jest Pani z niej wyleczona na dobre? Pozdrawiam ciepło!

    Komentarz - autor: Gosia — 20 Marzec 2012 @ 13:22

  41. @Gosia
    Droga była długa i kręta, bo było to eksperymentowanie na bieżąco wraz z przybywaniem wiedzy. Trudno mi więc powiedzieć, w którym momencie Candida poszła sobie precz na dobre. A w jaki sposób mogę stwierdzić, że mam kandydozy? Po pierwsze, od dawna nie mam żadnych objawów. A po drugie, jeśli nie zabiły jest wcześniejsze kuracje, z nystatyną włącznie (w co wątpię), to po ponad roku życia na diecie ze śladowymi ilościami jakichkolwiek węglowodanów nie ma najmniejszej szansy, żeby w organizmie utrzymało się przy życiu coś, co żre tylko cukier dostarczony w takiej czy innej postaci. Proste jak barszcz. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 27 Marzec 2012 @ 22:52

  42. Dzięki za odpowiedź. Hmmm, czyli prawie zero węglowodanów. A czy jadła Pani mięso? Ja jem obecnie praktycznie prawie tylko warzywa plus świeżo wyciskane soki warzywne, ale od czasu do czasu ziemniaki, makaron czy ryż również, oraz owoce :/ proszę po krótce tylko wymienić, co Pani stosowała przez ten cały okres czasu. Jeśli miała Pani candidę, to doskonale Pani wie, jak ciężko pozbyć się tego paskudztwa. Jeśli nie chce Pani publicznie pisać, to bardzo proszę choć o krótkiego maila na deeep.future … gmail.com (proszę zamiast … wpisać @ – nie chcę aby mnie zaspamowano). Pozdrawiam

    Komentarz - autor: Gosia — 4 Kwiecień 2012 @ 23:27

  43. truder widac ze jestes […] i nie docieraja do Ciebie argumenty, co jednak zrobisz jak medycyna konwencjonalna nie pomoze Tobie albo bliskiemu??? powiem Ci przyjdziesz i sprobujesz na pewno nie odbieraj innym nadzie. Typowy […] ktory wierzy w to co powie ksiadz( wiara upadnie przez ksiezy bo zrobili sobie z tego niezly busines)

    Komentarz - autor: zdenek12 — 13 Maj 2012 @ 16:23

  44. @zdenek12

    Ostudź emocje, skup się i popracuj nad merytorycznym sensem swojego komentarza. Wyzywanie i obrażanie innych jest tutaj niemile widziane.

    Komentarz - autor: koliber — 14 Maj 2012 @ 13:20

  45. przy okazji tematu padły pytania i stwierdzenia na temat candidy w przewodzie pokarmowym. Znanych jest wiele zestawów preparatów ziołowych, które w połączeniu z sensownym odżywianiem i krótką głodówką pozwalają zdziałać tzw. cuda. Ale tu uwaga stosowania lewatyw a w szczególności hydromechanicznego oczyszczania jelit bardzo odradzam z dwóch powodów po pierwsze ścianki jelit to jeden z delikatniejszych fragmentów naszego ciała i ma jedną cechę – nie mamy tam komórek czuciowych i nie odczuwając bólu nie uświadamiamy sobie nawet jakich zniszczeń dokonujemy.

    Komentarz - autor: Bogdan — 16 Wrzesień 2012 @ 10:33

  46. Tez uwazam ze artykuł jest tendencyjny i mafia farmakologiczna się boi o swoje zyski. Do peklowania miesa uzywa sie substancje niebezpieczne i wszyscy to jedzą….choć w duzych ilosciach te substancje są śmiertelne

    Komentarz - autor: MYSLACY — 6 Grudzień 2012 @ 14:32

  47. Do peklowania miesa uzywa sie substancje niebezpieczne i wszyscy to jedzą

    Kto używa, to używa, i kto je, to je. Ci, którzy mają choć odrobinę świadomości i wiedzy, nie używają i nie jedzą. Dokładnie tak samo rzecz się ma z mms. Coś z Twoim myśleniem, Myślący, wciąż jest nie tak. Popracuj nad tym. Może odstawienie tej trucizny pomogłoby w transformacji z Mylącego na Myślącego?

    Komentarz - autor: iza — 6 Grudzień 2012 @ 14:45

  48. Witam, proszę o informacje, w jaki sposób można „odtruć” organizm po stosowaniu MMS. Zalecono mi ten preparat na candidę i pleśnie w organizmie, ale czułam się po nim fatalnie, wiec odstawiłam. Z przerażeniem zaobserwowałam u siebie opisane w artykule spowolnienie myślenia, problemy z pamięcią i koncentracją, dodatkowo silne zawroty głowy. Ponadto mam jakby poparzoną jamę ustną. Stosowałam MMS przez 2 tyg. i doszłam do 12 kropel. Jako plus mogę przyznać, że dolegliwości brzuszne faktycznie przestały mi dokuczać. Dziękuję za wszelkie informacje.

    Komentarz - autor: Aga — 18 Grudzień 2012 @ 00:09

  49. @Aga

    Biorąc pod uwagę, że MMS jest silnym utleniaczem, ja bym stawiała na dobry przeciwutleniacz, jakim jest np. witamina C. Będąc na Twoim miejscu, brałabym przez jakiś czas maksymalną, ale dobrze tolerowaną przez organizm dawkę, czyli poniżej progu biegunki. U mnie na ogół ta granica się przesuwa w zależności od zapotrzebowania i stanu zdrowia. Kiedy brałam duże ilości wit. C, jej kwasowość równoważyłam piciem wody z sokiem z cytryny, choć być może nie zawsze jest to konieczne.

    Gdybyś się decydowała na wit. C, warto zwrócić uwagę na skład chemiczny i unikać dodatków takich jak choćby aspartam.

    Pozdrawiam!

    Komentarz - autor: iza — 18 Grudzień 2012 @ 17:53

  50. FDA – to ta sama farmaceutyczna mafia, która zatwierdziła rakotwórczy aspartam, rakotwórcze gmo, codex alimentarius z całą listą zabronionych wcześniej trucizn, napromieniowaniem, antybiotykami w pokarmie itd, itd, itd… Jeżeli ktoś się powołuje na autorytet FDA to…… , albo skorumpowanym farmaceutą. Czy to nie FDA swoją polityką szczepionkową doprowadziła do tego, że amerykanie maja najbardziej schorowane dzieci na świecie? Czy to nie FDA zatwierdziła rtęc, aluninium, skwalen i inne trucizny w szczepionkach? FARMACEUTYCZNY OBŁĘD AUTORA TEGO ARTYKUŁU NAZYWA SIĘ: W I E L K I !!!!! Przerażają mnie ludzie z ubezwłasnowolnionym farmaceutycznie umysłem

    Komentarz - autor: Bob — 18 Luty 2013 @ 23:52

  51. Przeraża Cię to, że nie masz racji. Uczepiłeś się tego FDA, żeby trzymać się w bezpiecznej odległości od wszystkich innych argumentów przedstawionych w artykule. Ta wybiórczość nie jest raczej przypadkowa.

    Komentarz - autor: koliber — 19 Luty 2013 @ 01:45

  52. @Bob
    Świat nie jest czarno-biały. NASA jest agencją rządową. Nie znaczy to jednak, że wszystko, co upublicznia, jest kłamstwem. Media głównego nurtu są w taki czy inny sposób zależne od rządu. Nie znaczy to jednak, że wszystkie podawane przez nie informacje są kłamstwem. Trzeba je oczywiście przesiewać przez sito i obdzierać z propagandowej nakładki, jednak co do faktów, w dużym stopniu pokrywają się z rzeczywistością. Nauka jest skorumpowana. Nie znaczy to jednak, że wszystkie jej osiągnięcia mależy wyrzucić do kosza. Mainstreamowe badania z zakresu medycyny są obciążone uprzedzeniami związanymi z obowiązującym paradygmatem, a czasem, może nawet często, złą wolą, przeważnie interesami sponsora itd. Nie znaczy to jednak, że wszystkie badania są nic nie warte.

    Podobnie jest z alternatywnymi źródłami – i tam bardzo często szerzy się dezinformację, tam trafiają agenci, których zadaniem jest nie tylko kontrolowanie, by nie ujawnić za dużo, ale i „zaszczepianie” fałszywych informacji, itd….

    Żeby móc się czegoś dowiedzieć o tym świecie, trzeba nauczyć się rozróżniać bzdury od rzeczowych argumentów, prawdopodobną prawdę od sprytnie zawoluowanych kłamstw, nauczyć się czytać między liniami, sprawdzać źródła, samodzielnie myśleć i porównywać. Nie ma tu drogi na skróty, bo każdy skrót i pójście na łatwiznę prowadzi w maliny.

    Komentarz - autor: iza — 19 Luty 2013 @ 12:30

  53. Czytam sobie to wszystko i w głowie mi się przestaje mieścić. Czy WY LUDZIE piszący o tym jednym śmiertelnym przypadku macie świadomość jak wiele śmiertelnych przypadków występuje po antybiotykach, kuracjcach medycznych, chorobach cywilizacyjnych i błędach lekarskich ??? To jest jakaś parodia i hipokryzja zarazem. Tysiące uzdrowionych i jeden nie…. no cóż. Teraz dopiero doleję oliwy do wypowiedzi. Szanowni Państwo jeszcze nie otrułam sie MMSem, bo jeszcze go nie wzięłam. Butelka stoi na półce i jest przeznaczona dla mojego partnera, którego zjada borelioza. Medycyna klasyczna mówi na niego hipochondryk…chociaż testy wskazują, że ma problem w postaci BORELIOZY, przewlekłej. Jak na niego patrzę to widzę człowieka umęczonego, wyniszczonego fizycznie i psychicznie, bo przez ból nie może normalnie funkcjonować…Nie stać nas na ozonoterapie i inne alternatywy, które mu pomagają. A lekarze proponują co ? nic innego jak leczenie antybiotykami…długotrwałe. Tego też już próbował, miał antybiotyk dożylnie przezz trzy tyg. potem brał następny. Nie pomogło, a tylko osłabiło. Wytyczne NFZ w sparwie boreliozy są takie a nie inne…antybiotyki i basta a przewlekła borelioza to w ogóle nie istnieje. Nic nie jest w stanie odwieść go od spróbowania MMS. Żaden z racjonalnych i mądrych wywodów-kontrargumentów uczonych mnie również nie przekonał do zaniechania tej próby. jeśli to mu pomoże to powiem o tym głośno i stanę sie kolejnym ambasadorem tej metody, jeśli nie równiez o tym napiszę. Metody Nieumywakina – wody utlenionej używamy na codzień, nie tylko do dezynfekcji ran. Mnie dwa razy uchroniła przed antybiotykiem i anginą…tak wałśnie dokładnie tak!, a mojemu partnerowi pozwala uwaolnić się nieco od bólu. TYlko medycyna alternatywna mu pomaga, tylko i wyłącznie. Zresztą ja z AZS (atopowym zapaleniem skóry) też przeszłam na alternatywne metody leczenia, w tym kąpiele w wodzie utlenionej. W końcu po 2 latach gehenny mam odwilż…wiesiołek…olej budwigowy…woda utleniona…oczywiście staram sie całkowicie odstawić sterydy, ale z wygody czasme jeszcze zdarza mi się nimi paćkać. Moja intuicja mi podpowiada, że Pan Humble nie zarabia milionów, bo gdyby woda utleniona (przyp. Nieumywakin) i MMS stały się poparte badaniami naukowymi to runęłoby kilka poteżnych koncernów i fix ideii współczesnego świata.
    pozdrawiam

    Komentarz - autor: Aga — 1 Marzec 2013 @ 14:16

  54. Aga, lektura Twojego komentarza skłania do wysnucia jednego wniosku: ani Ty ani Twój partner NIE zadaliście sobie trudu poszukania WIARYGODNYCH informacji o naturalnych sposobach leczenia boreliozy, co zupełnie nie przeszkadza Ci atakować ekipę PRACowni i autorkę artykułu. Koniec. Kropka.
    Wygląda na to, że zamierzacie wpaść z deszczu pod rynnę.

    Zanim jednak popełnicie idiotyzm w postaci próby otrucia się MMS, proponuję (choćby i pobieżne) zapoznanie się z cyklem artykułów na temat boreliozy autorstwa fitoterapeuty, dr Różańskiego.

    Powszechnie dostępna jest też książka pt. „Naturalne leczenie boreliozy”, napisana przez botanika Wolfa-Dietera Storla.

    Wybór należy do Was.

    Komentarz - autor: Magia — 2 Marzec 2013 @ 14:50

  55. @Aga

    Nie stać nas na ozonoterapie i inne alternatywy, które mu pomagają. A lekarze proponują co ? nic innego jak leczenie antybiotykami…długotrwałe. Tego też już próbował, miał antybiotyk dożylnie przezz trzy tyg. potem brał następny. Nie pomogło, a tylko osłabiło. Wytyczne NFZ w sparwie boreliozy są takie a nie inne…antybiotyki i basta

    Przede wszystkim, przykro mi, że macie problem ze zdrowiem. Walka z boreliozą bywa ciężka, długotrwała i wyczerpująca. Ale przeważnie może być wygrana, w części przypadków nawet metodami allopatycznej medycyny. Fakt, czasem trzeba długo być na antybiotykach, próbować, zmieniać je, stosować środki osłonowe itd. Można wtedy wspomagać się naturalnymi metodami, byle nie na oślep, bo można sobie wyrządzić więcej szkody niż przynieść pożytku. Niestety, trzeba zostać semi-specjalistą, ale w końcu nie święci garnki lepią, prawda?

    Ja na miejscu Twojego partnera starałabym się przede wszystkim wzmocnić swój system odpornościowy. Moje sposoby to dieta ketogeniczna i wysokie dawki witaminy C (w miarę możliwości „liposomalnej”). Przy boreliozie może być ważne odtrucie organizmu z metali ciężkich, bo, z tego, co wiem, wiele mikrobów doczepia się do nich. Ważne jest, żeby toczyć walkę na wielu frontach na raz.

    Wśród pozytywnych skutków diety ketogegenicznej i wit. C są:
    – zwiększają odporność organizmu, działają przeciwzapalnie a więc co najmniej osłabiają dokuczliwe objawy
    – bakterie żywią się cukrem; wyeliminowanie węglowodanów pozbawia je żywności; dodatkowo, witamina C ma podobną budowę do budowy glukozy (upraszczając) i przy braku dostarczanej glukozy bakterie będą próbowały się żywić witaminą c, a ta nie jest dla nich „zdrowa”
    – jak się wydaje, pozytywne testy na boreliozę nie zawsze oznaczają, że ma się tę chorobę. Bardzo podobne objawy może wywoływać nietolerancja glutenu. Dieta ketogeniczna może więc w takim wypadku wszystko zmienić

    Jest tego więcej, trzeba tylko dobrze poszukać w sieci i zaprzyjaźnić się z biochemią, żeby dobrze problem zrozumieć. Warto, kiedy na szali jest zdrowie. Życzę wygranej walki!

    Co do MMS – oczywiście decyzja należy do Twojego partnera. Cieszyłoby mnie, gdyby przed jej podjęciem naprawdę dowiedział się jak najwięcej na ten temat.

    Na pół-żartobliwą nutę (ale tylko „pół”) – „Wybielacze” mogły zniszczyć życie na Marsie

    Komentarz - autor: iza — 2 Marzec 2013 @ 23:58

  56. No i muszę powiedzieć, że start nastąpił. Rezultaty są już po kilku dniach. o skutkach ubocznych jeszcze nie mogę napisać, bo takowe nie nastąpiły. Jedyne co sie zadziało to poprawa samopoczucia i ustąpieni echronicznego bólu u mojego faceta. Aż mi się buzia uśmiecha, gdy to piszę :). Naturalne metody leczenia i diety naparawdę testowaliśmy i mamy je już w codziennych nawykach. Mamy też spotkanie z chemikiem w tej sprawie, żeby bardziej zdawać sobie sprawę z tego w co się pakujemy, o czytanie internetu jest morzem bez dna. Wszak oczy są zwierciadłem duzy. Wszystkim entuzjastom kibicuję i życzę powodzenia. Absolutnie nikogo nie namawiam, każdy odpowida sam za siebie, i ma prawo zdecydować czy chce zaryzykować czy też nie. U nas póki co same pozytywy. Pozdrawiam wszystkich!

    Komentarz - autor: Aga — 6 Marzec 2013 @ 15:22


RSS feed for comments on this post.

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: