PRACowniA

1 listopada 2011

Współczucie wobec samego siebie

Filed under: Psychologia — koliber @ 09:51
Tags: , , ,

O tej samej książce, o której był poprzedni post, ale trochę inaczej. Jako że temat ważny

8 października 2011
pozaschematy.pl

Życie wcale nie jest proste. Każdy z nas natrafia na różne przeszkody i trudności. Materialne, społeczne, relacyjne, duchowe, psychologiczne. Gdy do tego wszystkiego dołożymy pęd do doskonalenia się, do więcej, bardziej, lepiej, robi się jeszcze gorzej. Nasi wewnętrzni Krytycy rosną w siłę, zasilani wymaganiami z zewnątrz. Jak znaleźć równowagę? Jak rosnąć nie dołując się, gdy coś nie wyjdzie, jak rozwijać swoje umiejętności, nie wpędzając się w depresję, że wciąż za mało i za słabo?

Zarówno praktyka jak i lawinowo rosnąca ilość badań wskazują, że remedium jest kultywacja współczucia wobec samego siebie. Bardzo często, gdy proponuję tego rodzaju podejście do samego siebie moim klientom, myślą,  że zachęcam ich do usprawiedliwiania się, pobłażania sobie czy wręcz leniwego odpuszczania. Jednak współczucie wobec samego siebie ma niewiele wspólnego z wymienionymi postawami. Ułatwia wręcz i pomaga pokonać różnego rodzaju wewnętrzne trudności i przeszkody

Self-compassion wchodzi na teren psychologii przede wszystkim za sprawą tak zwanej trzeciej fali psychoterapii poznawczo-behawioralnej, która pełnymi garściami czerpie ze wschodnich filozofii – buddyzmu przede wszystkim. Self-compassion staje się coraz popularniejszym pojęciem obok mindfulness, a popularność na przekłada się na badania kliniczne i eksperymenty. Zobaczmy więc czym jest, a czym nie jest współczucie wobec samego siebie, jak i dlaczego warto je praktykować.

Wyobraź sobie, że mierzysz się z jakimś problemem, a Twój serdeczny przyjaciel jest przy Tobie, gdy coś Ci nie wyjdzie nie ocenia Cię, ani nie krytykuje, a zachęca do dalszego działania, jest pełen zrozumienia dla tego, co przeżywasz i jest podporą w trudnych momentach. A teraz wyobraź sobie, że możesz dla samego siebie być takim przyjacielem.

Współczucie a wysoka samoocena

W naszej kulturze funkcjonuje kult wysokiej samooceny. Tak wiele zostało powiedziane i napisane na jej temat, że prawie każde dziecko wie, że wysoka samoocena pomaga niemal we wszystkim. A jednak stajemy przed paradoksem – ślepa pogoń za samooceną może mieć wiele negatywnych konsekwencji. Badacze sklasyfikowali i opisali wiele technik podnoszenia samooceny, takich jak porównywanie w dół (co nie może mieć pozytywnego wpływu na relacje interpersonalne i społeczne) czy wybiórcze dostrzeganie własnego postępowania (wypieranie błędów i porażek). W umiarkowanym stopniu z tych sposobów nieświadomie korzysta większość z nas, dzięki temu czujemy się całkiem dobrze ze sobą i przynajmniej na poziomie deklaracji mamy dobrą samoocenę. Nadmierne dążenie do wysokiej samooceny zbliża niebezpiecznie ku narcyzmowi, wzmaga uprzedzenia i dyskryminację (na czyimś tle trzeba wypaść lepiej) i napędza zaabsorbowanie samym sobą. Z drugiej strony wszyscy nie mogą być najlepsi. Prędzej czy później mierzymy się z porażkami i błędami. Niemożność osiągnięcia wyśrubowanych standardów prowadzi do depresji, stanów lękowych i głębokich wewnętrznych konfliktów przynoszących wiele cierpienia. Badacze coraz częściej mówią, że o ile wysoka samoocena przynosi wiele pozytywnych skutków, to koszty jej utrzymywania okazują się mocno destrukcyjne zarówno dla jednostki, jak i dla społeczeństwa.

Kristin Neff, badająca od dziesięciu lat postawę współczucia wobec samego siebie, twierdzi, że to ona jest remedium na pogoń za wysoką samooceną i jej negatywne skutki.

Self-compassion posiada trzy podstawowe komponenty.

  1. self-kindness – czyli łagodność i zrozumienie wobec siebie – zamiast ostrego krytykowania 
  2. poczucie wspólnoty z innymi ludźmi i świadomość, że ból, cierpienie i trudności są udziałem każdego człowieka – zamiast alienacji i wyizolowania
  3. uważność – utrzymywanie swojego doświadczenia w świadomości – zamiast wyolbrzymiania lub ignorowania bólu

Wynika z tego, że w przeciwieństwie do wysokiej samooceny, pozytywne uczucia wynikające ze współczującej postawy wobec siebie, nie wymagają bycia lepszym czy realizowania celów i standardów. Zamiast tego, dobre samopoczucie bierze się dbania o siebie, takimi jakimi jesteśmy – delikatnymi, nie idealnymi, ale wspaniałymi w swej całości. Gdy coś się nam nie powiedzie, nie tracimy na swej wartości, nadal jesteśmy w stanie mieć do siebie pozytywny stosunek. Łączność z innymi ludźmi pozwala dbać i doceniać także ich, bez konieczności rywalizowania i porównywania się z nimi, budując poczucie przynależności do świata, które wzmacnia poczucie sensowności istnienia.

Czy mam sobie pobłażać?

Ludzie czasem obawiają się, że współczując sobie będą pobłażliwi, zaczną się lenić czy objadać na przykład chcąc poprawić sobie nastrój. Jak pisze Neff rodzic, który chce dobrze dla swojego dziecka nie pozwala mu na wszystko. Podobnie wobec siebie, współczująca postawa oznacza dbanie o siebie i motywuje do przechodzenia przez trudne zmiany, uczenia się na swoich błędach i staranie się o lepsze życie. Badania Claire Adams i Marka Leary pokazują, jak postawa współczucia pomaga przy utrzymaniu diety. Bardzo często zdarza się, że jedna „wpadka”, czyli zjedzenie czegoś niezdrowego, powoduje zrezygnowanie z diety i „odpuszczenie” sobie z towarzyszącym poczuciem winy i porażki. Współczucie wobec siebie jest buforem w takiej sytuacji, „wpadka” nie oznacza porażki, tylko jest potraktowana z wyrozumiałością, dzięki czemu dieta nie zostaje przerwana. Osoby o wysokim poziomie współczucia stawiają sobie wysokie cele, więc taka postawa nie grozi lenistwem czy odpuszczaniem sobie. Za to porażka nie jest tak boleśnie odbierana i nieobecny jest syndrom „niewystarczająco dobrze”.

Badania Neff i zespołu prowadzą do wniosku, że samo-współczucie daje te same pozytywne efekty, co wysoka samoocena, z tym, że nie zawodzi również wtedy, gdy doświadczamy porażki. Porażka jest odbierana jako zagrożenie dla ego u osób o wysokiej samoocenie („Jestem do niczego, jestem nic nie warta/y”), samowspółczucie zaś powoduje, że potrafimy potraktować siebie z wyrozumiałością. Samoocena jest zazwyczaj uzależniona od opinii innych osób, pochwał, sukcesów i innych czynników zewnętrznych. Samowspółczucie uodparnia nas i uniezależnia od nich. W jednym z eksperymentów uczestnicy brali udział w udawanej rozmowie kwalifikacyjnej. Jedno z pytań, na które musieli odpowiedzieć brzmiało „opisz swoje słabości” – mało kto lubi na nie odpowiadać. Okazało się, że nawet wysoka samoocena nie uchroniła uczestników przed odczuwaniem wysokiego poziomu lęku i niepokoju, za to wysoki poziom samowspółczucia – jak najbardziej tak.

Jeśli chcesz się dowiedzieć jaki jest poziom twojego współczucia wobec siebie, wejdź na stronę stworzoną przez Kristin Neff http://www.self-compassion.org/. Można tam wypełnić skróconą wersję jej kwestionariusza (po angielsku). Wyniki mogą być podpowiedzią jakim obszarem warto się zająć. A w następnym artykule przybliżę kilka praktycznych sposobów na praktykowanie tej postawy.

Źródło: pozaschematy.pl

Advertisements

1 komentarz »

  1. Napisano:
    „Wyobraź sobie, że mierzysz się z jakimś problemem, a Twój serdeczny przyjaciel jest przy Tobie, gdy coś Ci nie wyjdzie nie ocenia Cię, ani nie krytykuje, a zachęca do dalszego działania, jest pełen zrozumienia dla tego, co przeżywasz i jest podporą w trudnych momentach. A teraz wyobraź sobie, że możesz dla samego siebie być takim przyjacielem”.

    Bardzo ładny wers!

    „Współczucie wobec samego siebie”, czyli dopuszczenie do głosu swych najgłębszych, najbardziej naturalnych (choć nie zawsze uznawanych za normalne) instynktów, z głębi „Oceanu” wydobytych: Głębia jest głębią, czy w gramie czy w tonie. Jest to JAKOŚĆ a nie ilość

    Nie sposób żywić zrozumienia dla Innych, nie będąc użytecznym, czyli wczuwającym się w Siebie. W każdym wielorakim aspekcie (czy raczej stanie Bycia).

    Samoodczuwanie pomocne może być zwłaszcza przy sklejaniu połamanych skrzydeł 😉

    I myśli sobie Ikar, co nieraz już w dół runął
    „Jakby powiało zdrowo, to bym jeszcze raz pofrunął!”

    Komentarz - autor: Mariam — 1 listopada 2011 @ 16:49


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: