PRACowniA

13 marca 2016

Dlaczego Zachód nienawidzi Korei Północnej?

Andre Vltchek
Global Research
8 marca 2016

korea38th-parallel-1024x786

Nowe sankcje, kolejne ćwiczenia wojskowe z udziałem USA i Korei Południowej tuż pod nosem Korei Północnej oraz dalszy ciąg zastraszania i znieważania. Wszystko to wyłącznie dlatego, że kraj, który nigdy nikogo nie zaatakował, nadal jest zdecydowany bronić się przed oburzającymi prowokacjami – wojskowymi, ekonomicznymi i propagandowymi.

Ile jeszcze może znieść jeden kraj?

Ponad 60 lat temu na północ od 38 równoleżnika zginęły miliony ludzi. Zostali dosłownie zmasakrowani przez koalicję, na czele której stały Stany Zjednoczone.

Po zwycięstwie Korei Północnej nigdy nie zostawiono jej w spokoju. Od tego czasu Zachód prowokował ją, groził jej, narzucał surowe sankcje i, oczywiście, manipulował światową opinią społeczną na jej temat.

Dlaczego? Można odpowiedzieć na kilka sposobów. Najprostsze wytłumaczenie jest takie, że to kraj komunistyczny, który w dodatku chce sam decydować o swoim losie. Tak jak od kilkudziesięciu lat robiła to Kuba i jak ostatnio robi kilka państw Ameryki Łacińskiej.

Poza tym istnieje inna, dużo bardziej złożona odpowiedź: ponieważ Korea Północna (KRLD) walczyła o swoje prawa u siebie i walczyła z zachodnim imperializmem za granicą. Pomogła wyswobodzić skolonizowane i uciskane kraje. I, jak Kuba, robiła to bezinteresownie, jak przystało na prawdziwie internacjonalistyczne państwo.

Najwięcej na tej pomocy skorzystała Afryka – m.in. Namibia i Angola, kiedy cierpiały z powodu strasznego reżimu apartheidu, narzuconego im przez RPA. Rozumie się samo przez się, że te reżimy były w pełni sponsorowane przez Zachód, tak samo jak rasistowski obłęd, przychodzący z Pretorii (pamiętajmy również, że faszystowska, apartheidowa RPA była jednym z państw, które walczyły u boku Zachodu w czasie wojny koreańskiej).

Zachód nigdy nie zapomniał i „nie przebaczył” internacjonalistom z Korei Północnej pomocy udzielonej wielu afrykańskim krajom. Piloci z Korei Północnej latali egipskimi myśliwcami w trakcie wojny izraelsko-arabskiej w 1973 roku. Korea Północna brała udział w wyzwoleńczej walce Angoli (uczestniczyła w operacjach bojowych, walcząc u boku Ludowych Sił Zbrojnych Wyzwolenia Angoli, FAPLA), walczyła w Rodezji, Lesoto, Namibii (twardo wspierając SWAPO – Organizację Ludu Afryki Południowo-Zachodniej) i na Seszelach. Wspierała Afrykański Kongres Narodowy i jego walkę z apartheidem w RPA. W przeszłości pomagała wtedy jeszcze rozwijającym się krajom afrykańskim, w tym Gwinei, Etiopii, Zimbabwe, Mali i Tanzanii.

Przelewanie swojej krwi przez ludność Korei Północnej za wolność najbardziej zniszczonego (przez zachodni imperializm) kontynentu na ziemi – Afryki – to jeden z głównych powodów, dla których Zachód gotów jest „pójść na całość”, starając się „ukarać”, systematycznie dyskredytować, a nawet zlikwidować ten dumny naród. Zachód ma obsesję na punkcie zaszkodzenia Korei Północnej, taką samą obsesję, jaką przejawiał przez dziesiątki lat w stosunku do Kuby, niszcząc ją.

Zachód plądrował Afrykę – potężny kontynent bogaty w zasoby naturalne – od stuleci. Solidnie się na tym wzbogacił. Każdego, kto starał się powstrzymać tę chciwą maszynę, należało zlikwidować.

Koreę Północną stawiano pod ścianą, nękano i prowokowano. Kiedy rząd w Pjongjangu reagował, zdecydowany bronić się, Zachód deklarował te działania „nielegalnymi” i utrzymywał, że stanowią prawdziwe „zagrożenie dla świata”.

Korea Północna odmówiła oddania swojej niepodległości i zejścia z obranej ścieżki i kontynuowała rozwój swojego programu obrony jądrowej. Aparat zachodniej propagandy wskakiwał na coraz wyższe obroty, rozpowszechniając toksyczne fabrykacje i zatruwając nimi całą planetę. W rezultacie cały świat jest przekonany, że „Korea Północna jest zła”, ale nie ma pojęcia dlaczego. Cała ta szarada zbudowana jest na stereotypach, ale nikt ich nie kwestionuje.

Wybitny specjalista w zakresie prawa międzynarodowego Christopher Black z Toronto uważa nowo nałożone na Koreę Północną sankcje za prawdziwe zagrożenie dla pokoju na świecie:

„W VII rozdziale Karty Narodów Zjednoczonych czytamy, że w razie zaistnienia zagrożenia dla pokoju Rada Bezpieczeństwa ONZ może zastosować odpowiednie środki wobec danego kraju. Artykuł ten wykorzystywany jest jako usprawiedliwienie dla nałożenia sankcji. Jednak to nie Korea Północna stanowi zagrożenie dla pokoju, a Stany Zjednoczone, które militarnie grożą unicestwieniem Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. KRLD wyraźnie oświadczyła, że posiadany arsenał jądrowy służy jedynie do powstrzymania ataku ze strony Ameryki, która zagraża pokojowi na świecie.

Fakt, że Stany Zjednoczone, jako członek Rady Bezpieczeństwa ONZ, nakładają sankcje na ten kraj, stanowi zagrożenie, jest hipokryzją i działaniem niesprawiedliwym. To wstyd, że Rosja i Chiny dołączyły w tym do Stanów Zjednoczonych, zamiast zażądać narzucenia sankcji na USA za zagrażanie KRLD i prowadzenie nowych ćwiczeń wojskowych, które stanowią oczywiste zagrożenie dla Korei Północnej. Jeśli Rosjanie i Chińczycy są uczciwi, to dlaczego nie naciskają na Stany Zjednoczone, żeby te wycofały swoje wojska, żeby Korea Północna poczuła się mniej zagrożona, i dlaczego nie podejmą kroków, by zagwarantować bezpieczeństwo KRLD? Żaden z tych krajów nie wyjaśnia swoich decyzji, ale ich działania czynią je wspólnikami USA przeciwko Korei”.

USA/NATO grożą Korei Północnej, Chinom i rosyjskiemu Dalekiemu Wschodowi

Bazy wojskowe Stanów Zjednoczonych/NATO w Azji (i w innych częściach świata) stanowią główne zagrożenie dla KRLD, Chin i dalekowschodnich obszarów Rosji.

Potężne bazy lotnicze na Okinawie (Kadena i Futenma) oraz bazy wojskowe na terytorium Korei Południowej stanowią bezpośrednie zagrożenie dla Korei Północnej, która ma pełne prawo do obrony siebie i swoich obywateli.

Absolutnie nielogiczne jest nakładanie sankcji na ofiarę, a nie na imperium, które jest odpowiedzialne za śmierć setek milionów ludzi we wszystkich zakątkach świata.

Andre Vltchek, filozof, pisarz, filmowiec i dziennikarz śledczy. Pisał o wojnach i konfliktach w dziesiątkach krajów. Jego najnowsze książki to: „Exposing Lies Of The Empire” (Ujawniając kłamstwa Imperium) i „Fighting Against Western Imperialism” (Walcząc z zachodnim imperializmem). Jego dyskusja z Noamem Chomskym została opublikowana w książce „On Western Terrorism (O zachodnim terroryzmie). Z kolei „Point of No Return” (Punkt bez możliwości odwrotu) jest uznaną przez krytyków powieścią polityczną. „Oceania” to książka poruszające temat zachodniego imperializmu w rejonie Południowego Pacyfiku. Jest też autorem prowokacyjnej książki o Indonezji: „Indonesia – The Archipelago of Fear” (Indonezja – archipelag strachu). Andre robi filmy dla teleSUR i Press TV. Po wielu latach spędzonych w Ameryce Łacińskiej i Oceanii, Vltchek przeprowadził się i obecnie mieszka i pracuje w Azji Wschodniej i na Bliskim Wschodzie. Można się z nim skontaktować przez jego stronę lub profil na Twitterze.

Komentarz:

Dla porównania zachęcamy do przeczytania artykułu Andre Vltcheka o Korei Południowej: South Korea and the Art of Collaboration.

„Jeśli czysta, naga propaganda wywołuje u was mdłości, trzymajcie się z dala od Korei Południowej. Podczas gdy zachodnia machina warunkująca myślenie chce was przekonać, że to Korea Północna skutecznie indoktrynuje swoich obywateli, ci z nas, którzy pracowali po obu stronach granicy, znają prawdę.

Od „dzieł sztuki” po obu stronach drutu kolczastego po instytucje, których zadaniem jest pranie mózgu milionom normalnych ludzi, w dziedzinie propagandy to Korea Południowa wiedzie prym. Propaganda jej rządu (i propaganda jej zachodnich opiekunów) ma dłuższy staż, jest bardziej zdecydowana i agresywna – a przez to bardziej skuteczna”.

Vltchek opisuje niemiecko-południowokoreańską wystawę w Seulu, będącą antykomunistycznym „projektem” propagandowym i poświęconą m.in. historii koreańskiej strefy zdemilitaryzowanej. Kuratora wystawy przedstawia jako typowego azjatyckiego aparatczyka, służącego zachodniej ideologii (jakich jest wielu też w Japonii, Indonezji, Tajlandii i Kambodży).

Kurator, zapytany, czy miał wystawę przedstawiającą świadectwa masowej rzezi Koreańczyków, dokonanej przez amerykańskie wojsko, wykrzyknął, że Amerykanie nigdy nikogo nie skrzywdzili, a już zwłaszcza rozmyślnie. Nie chciał słyszeć o paleniu żywcem Koreańczyków w tunelu ani o broni bakteriologicznej, o śmierci co najmniej 4 milionów ludzi, ani też o likwidowaniu uwolnionych zachodnich jeńców, którzy chcieli światu opowiedzieć prawdę.

Bogata, „demokratyczna” Korea Południowa, gdzie zakazane są partie komunistyczne, gdzie silnie antykomunistyczna ideologia została wpisana do ustawy o narodowym bezpieczeństwie jako obowiązująca, a wszelka krytyka rządu jest surowo zakazana, otwarcie i bezkompromisowo kolaboruje z Zachodem, zwłaszcza z USA, i jest jednym z najbardziej fundamentalistycznych ośrodków kapitalizmu, konsumeryzmu i pop-kultury. Ta ostatnia w wersji południowokoreańskiej szeroko propaguje w Azji nihilizm, idiotyzm, egotyzm i ignorancję, służąc za istotne narzędzie zachodniego imperializmu kulturowego.

Tzw. strefa zdemilitaryzowana – pas o szerokości 4 km oddzielający oba kraje – jest w rzeczywistości najbardziej zmilitaryzowaną strefą na świecie. Jej krajobraz, z jednej strony upstrzony kłębami drutu kolczastego i polami minowymi, a z drugiej – wypełniony betonowymi blokami i budowlami noszącymi takie nazwy, jak „dom wolności”, „most wolności”, „droga wolności” „wioska zjednoczenia”, przypomina najgorsze koszmarki epoki komunizmu. W naziemnej części strefy pełno jest propagandowych plakatów i innych „dzieł sztuki”, ale na tym nie koniec. Macki ciągną się dalej na północ, bombardując Koreę Północną głoszoną przez megafony propagandą. To uderzający paradoks, a może i przestroga: tak antykomunistyczny i prozachodni kraj swoją ortodoksją i metodami przebija wszystko, co dla nas stanowi ponury symbol okresu „komunizmu”, z wszechobecnością agentów wywiadu włącznie.

Tłumaczenie i komentarz: PRACowniA

Advertisements

9 komentarzy »

  1. ” Propaganda jej rządu (i propaganda jej zachodnich opiekunów) ma dłuższy staż, jest bardziej zdecydowana i agresywna – a przez to bardziej skuteczna”. ”

    Bardziej agresywna i zdecydowana… ha, łatwo napisać, ale może by jeszcze to udowodnić jakimiś miarodajnymi miernikami … Co by to mogło być? Liczba zamordowanych? Liczba w łagrach..? Liczba „niewzruszonych prawd” w przestrzeni publicznej? Coś jeszcze…?

    Zastanawiam się dlaczego sprawę przedstawia się relatywnie ( i to jest jak najbardziej OK), jednocześnie jednak zła złem wprost nie nazywając..?

    Komentarz - autor: Art — 13 marca 2016 @ 20:59

  2. Korea Północna nie jest szczególnie miły ani fajnym krajem. Jednak prawdą jest, że Zachód jej nienawidzi z powodów nieszczerych. Zachód tworzy Rząd Światowy i po prostu boi się państw opornych. W Korei Północnej jest dyktatura, ale to Zachodowi nie przeszkadza (patrz: Arabia Saudyjska). Jemu przeszkadza, że nie ma tam prozachodniego dyktatora, który jest w dodatku na łasce Zachodu. To ważne: nie wystarczy aby było prozachodni. Musi być marionetkowy.

    Ponadto Zachód uwielbia „demokrację”, bo w kraju demokratycznym globalistom łatwo przejąć rządy. Jeśli kraj demokratyczny ma oporny rząd, to można taki kraj zaatakować „rynkami finansowymi”, można prowdzić kampanię nienawiści przeciw lokalnemu rządowi w mediach tego kraju, można zrobić masowe demonstracje (kolorowe, majdany, KOD), można nasłać morderców i sabotażystów. Kraj prawdziwie demokratyczny przegra taką specyficzną wojnę. Dlatego Zachód nienawidzi krajów z silną władzami, ze służbami zdolnymi zadziałać twardo i zdecydowanie.

    Kraj niezależny może w razie czego być przystanią dla opozycji gnębionej na Zachodzie. Dlatego elity Zachodu zwlekają z ostateczną depopulacją i zachipowaniem. Nie mając zabezpieczonych granic wolą działać powoli.

    ale nie wynika z tego, że Korea jest OK. OK jest świat wielobiegunowy. To jest sól w oku budowniczych rządu światowego.
    Rząd Światowy. Nie żaden Zachód.
    Rząd Światowy jest kluczem do rozumienia tych spraw. Na Zachodzie nie ma już państw narodowych.

    Komentarz - autor: Zerohero — 14 marca 2016 @ 16:39

  3. /Korea Północna nie jest szczególnie miły ani fajnym krajem./

    Same eufemizmy. Nazwij rzecz po imieniu: czym jest?
    „Niefajna” i „niemiła” „dyktatura”? Czy po prostu zbrodniczy system ?
    „Nielubienie” jej przez określone sfery na zachodzie, nie jest podstawą do jej „lubienia”.
    Co zresztą nie jest imputowane wcale. Chodzi o pewne niedopowiedzenie.

    Podobnie, moim zdaniem, ma się rzecz z Rosją czy Syrią,
    Ich słuszne prawo do samostanowienia, polityka w kontrze do polityki zachodu, nie tworzy jeszcze z Assada czy z Putina polityków, którzy są wcieleniem dobra. Co też nie jest imputowane wcale, ale również niedopowiedziane, choćby poprzez brak dokładnego i wszechstronnego porównania.
    Weźmy ten sam centymetr bezwzględnej miary i mierzmy bezwzględne wartości różnych parametrów.
    Przykładowo kadet wojskowy jest porównywalnie „odmóżdżany”, zarówno w Rosji, jak i w USA.

    Komentarz - autor: Art — 14 marca 2016 @ 17:16

  4. @Arcie , dobrze piszesz o eufemizmach . Pracownia przegięła z KRLD ewidetnie ( podobnie przegina ze szczepieniami ).
    O ile np. można się zastanawiać czy lepsza łagodna dyktatura kubańska z pełnym , lecz skromnym zapleczem socjalnym , czy np życie w biednej prowincji demokratycznego Meksyku , gdzie mordowanych jest bodaj ca. 100 tys. ludzi rocznie , a ze 20 tys. przepada bez wieści – takie Ciudad Juarez jest tego wybitnym przykładem , bo gdy na Kubie zamknęli się w kiciu paru opozycjonistów , to wrzask USA i inn.”wolnego świata” był ogromny , natomiast mordowanie TYSIĘCY ludzi w Meksyku , jest traktowane jako przykład „problemów wewnętrznych”, to eufemizmy ws. KRLD są nie fair !

    Bo Korea Płd. , jaka by nie była i jak bardzo jest ogłupiona „konsumeryzmem i blichtrem Zachodu ” ma jednak pewien walor – MOŻNA Z NIEJ WYJECHAĆ , lub też przyzwoicie żyć . W KRLD jest to nierealne !

    Natomiast z Putinem @Arcie przesadziłeś . Porównywanie Rosji z Syrią jest złym porówniem . W Rosji , znam ją , choć nie chciałbym tam żyć , sytuacja w dziedzinie tzw. praw człowieka jest często lepsza niż u nas .
    Tak , tak ! Przykład ? A choćby Niemcow . Facet działal WBREW żywotnym rosyjskim interesom . Już za Juszczenki był jego doradcą , mocno wrogim Rosji . Tym niemniej był zapraszany do TV , był potem czynnym ROSYJSKIM politykiem – deputowanym do Dumy obwodu Jarosławskiego !
    (Fakt , że ktoś go zabił tuż pod Kremlem należy traktować w kat. prowokacji i nie ma związku ze sprawą wolności )

    Natomiast u nas byłoby NIE DO POMYŚLENIA działanie na rzecz wrogiego państwa i bycie czynnym politykiem.

    Przykład ? Mateusz Piskorski . Dr. politologii . Polityk . Za PRAWDZIWY opis Majdanu niemal wyklęty . Np. w progamie propagandzisty Rymanowskiego „Kawa na ławę ” niemal jednogłośnie (!) wyklęty . Jakiś pisiak chciał wręcz banicji !!! A jakże mu daleko do bycia doradcą W.W. Putina .W dodatku jeszcze gdyby był znany jako zajadły wróg polskich elit ! Więc porównanie chybione .
    Przy okazji Syria i Libia , jakie by nie były wcześniej , były przykładem dyktatury oświeconej . Ze swobodami kobiet i wyznawców innych wierzeń . Teraz Libia nie istnieje , a Syria jest kupą gruzów . Zginęły setki tysięcy ludzi !
    Często „lepsze” jest wrogiem dobrego ! pzdr.

    Komentarz - autor: fly — 14 marca 2016 @ 18:57

  5. @ fly

    O ile np. można się zastanawiać czy lepsza łagodna dyktatura kubańska z pełnym , lecz skromnym zapleczem socjalnym

    Skromnym? Skąd Ty bierzesz takie kwiatki? Z amerykańskich wiadomości? Stany zabroniły swego czasu swoim obywatelom wycieczek na Kubę, żeby im się w głowie nie poprzewracało.

    To artykuł z 2009 roku, ale nie sądzę, żeby zmieniło się tam na gorsze:

    http://www.globalresearch.ca/cuba-and-change-we-can-believe-in/13886

    One of the most notable characteristics of 21st century Havana is what is not there: obvious and visible destitution. The begging and aggressive peddling prevalent in so many poor Latin capitals (and in most US cities) is entirely absent in Havana. There are no homeless people sleeping under bridges or hidden in doorways, no stumbling addicts crashed on park lawns, nor frantic children hawking candy and crafts. …

    In Cuba, 85 percent of the population owns their own homes, mortgage-free. They have unrestricted access to high quality health care and a guarantee of a free public education through the university level. Teachers and community organizations have pivotal roles in determining educational priorities and curricula, ensuring the accessibility and relevance of the educational system. Every Cuban is guaranteed a basic income, and a job if they can work. One could go on about the percentage of female medical doctors (62 percent) or universal literacy (99.4 percent) or the number of incarcerated juveniles (zero), but in the US, such basic values have nothing to do with democracy or freedom. “Freedom” is reserved for markets and capital flow. …

    it is also a country without health insurance companies, home mortgages, or a usurious banking industry, and not accidentally, a country without unemployment or homelessness. It is a place where laid off sugar cane workers can go to school at state expense to become social workers or organic farmers, where masses of people from all strata of society participate in decisions about the economy and social development. Cubans do not depend on stock market gambles to provide for their retirement (at age 55) nor do they lose health insurance if they quit their jobs.

    Polecam przeczytanie całości. Tu jeszcze jeden, bardziej przekrojowy:

    http://sjlendman.blogspot.fr/2006/08/cuba-under-castro_28.html

    Chavez uczył się od Castro. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 14 marca 2016 @ 22:37

  6. /Stany zabroniły swego czasu swoim obywatelom wycieczek na Kubę, żeby im się w głowie nie poprzewracało./

    Ciekawe, w drugą stronę jest tak samo. Pewnie z tego samego powodu. 😉

    Komentarz - autor: Art — 15 marca 2016 @ 00:01

  7. @ Przemiła/y Izo , zastosowałaś/łeś wredny przykład sofistyki . Ja zakwestionowałem złe porównanie Putina do Assada u @Arta , chwaląc Kubę za pełną lecz skromną ( z konieczności ) opiekę społeczną – bo jest oczywiste , że nie mają z racji braku kasy dostępu do najnowszch technologii med . Ty z kolei przejechałaś/łeś się po mnie cytatem o opiece medycznej ( w ujęciu statystycznym ) potwierdzającym moją tezę . No fe !
    Co ma biedna opieka do jej powszechności ? Żadnej opozycji nie widzę !

    Izo , bronisz swoich i nie swoich tez jak suka młodych . Ja CHWALIŁEM Kubę za to co robi dla ludzi . Tym niemniej OCZYWSTE jest dla człeka bez zacietrzewienia , że np. szpital w większym mieście kubańskim , ma się NIJAK pod wzgl. wyposażenia do szpitala w mieście niemieckim czy nawet polskim . To chyba jasne jak słońce . Tak jak np. park maszynowy , samochodowy Kuby odstaje o lata świetlne od europejskiego !

    @ Arcie – wiem o tym zakazie . Nie mam złudzeń co do „bezstronności” USA w tym konflikcie . Wybitnie ciekawiło mnie zawsze Gantanamo . No bo jak , k…a ! Wygonili Jankesów , ale ci mają kawałek Kuby ?
    No i poczytałem o tej „umowie” ws. dzierżawy Guantanamo . Horror po prostu ! Wypowiedzieć ją mogą tylko …Jankesi ! A płacili k…a 3 tys. baksów na rok !

    Rosjanie za SWOJĄ historycznie bazę w Sewastopolu dawali banderowcom ca. 100 mln. $ rocznie . Nie licząc oczywiście innych benefitów idących w miliardy ( ceny gazu , ropy ) nie licząc tych kradzionych przez Kijow benefitów ) .

    Komentarz - autor: fly — 16 marca 2016 @ 22:22

  8. @Izo , Ty chyba jesteś kobietą . Twoja żarliwość w obronie szalonych konstatacji często powala ! Tym niemniej doceniam Pracownię i NIGDY nie będę życzyć Ci życia w KRLD . Już lepiej dawaj się „plugawić” przez zachodni konsumeryzm w Korei Płd. zachowując dotychczasową bojowość . W KRLD byłaby ona zresztą niemożliwa . pzdr .

    Komentarz - autor: fly — 16 marca 2016 @ 22:30

  9. Odnośnie Korei (obydwu! Zarówno tej południowej jak i północnej) Są to kraje przynależne do cywilizacji chińskiej (według typologii Feliksa Koniecznego, wg. którego istnieje współcześnie kilka cywilizacji: łacińska, arabska, turańska, żydowska, bramińska i chińska. W ramach Unii Europejskiej niektórzy dopatrują się jeszcze cywilizacji bizantyjskiej) W ramach każdej z cywilizacji mogą występować różne kultury np. w obrębie chińskiej są to kultury japońska i koreańska. Jedną z cech cywilizacji chińskiej jest to, że kolejno społeczeństwo, grupa, rodzina jest tam wszystkim a jednostka jest niczym. Z tego powodu komunizm w Korei Pd przybrał karykaturalne formy. Ale co do zasady każdy kraj z obrębu wspomnianej cywilizacji chińskiej jest dla kogoś wychowanego w cywilizacji łacińskiej czy nawet turańskiej miejscem nie do życia. Przykład niedawny: u nas nie jest problemem zwrócić po cichu uwagę kierownikowi, że w deklaracji VAT jaką przygotował do Urzędu Skarbowego jest drobny błąd rachunkowy – w dowolnym kraju przynależnym do kręgu cywilizacji chińskiej byłby to akt niewyobrażalnej bezczelności. Swego czasu samoloty pasażerskie południowokoreańskich linii spadały podejrzanie często – okazało się, że drugi pilot nawet gdy widział błąd to bał się o tym powiedzieć. Kraje cywilizacji chińskiej przodują też w światowych statystykach samobójstw – zwłaszcza Korea Pd (z północnej brak danych) Warto też przeczytać poniższy tekst
    http://wiadomosci.wp.pl/martykul.html?kat=138834&wid=18220956

    Komentarz - autor: Lexilis — 19 marca 2016 @ 08:54


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: