PRACowniA

22 lutego 2015

Historia Alisy i Gabriela Dearman, pedofilia w wysokich kręgach

Joe Quinn
Sott.net
9 lutego 2015 14:32 CET

Alisa i Gabriel są rodzeństwem, Alisa ma 9 lat, Gabriel 8. Są dziećmi Anglika i Rosjanki i większość swojego życia spędziły w Hampstead, ekskluzywnej dzielnicy Londynu, gdzie mieszka więcej milionerów niż w jakimkolwiek innym obszarze Zjednoczonego Królestwa. Matka dzieci była wcześniej żoną pana Drapera, którego poznała w Rosji i tam wyszła za niego za mąż, i ma z nim jednego syna. Ojcem Alisy i Gabriela jest Richard Dearman. On i była pani Draper żyją teraz w separacji.

Według pani Draper, Dearman był seksualnym dewiantem o obraźliwym i gwałtownym zachowaniu wobec niej i ich dzieci. Ostatecznie w 2007 roku Dearman został poproszony o opuszczenie domu. W ciągu kilku kolejnych lat bezustannie nachodził dzieci, pokazywał się w okolicach szkoły i sklepu oraz kilkakrotnie włamywał się do domu pani Draper. Pomiędzy 2006 a 2010 rokiem policja była wzywana pięciokrotnie oraz złożono 3 raporty przeciw nadużyciom ze strony Dearmana. Pani Draper zeznała:

Zwyrodnialec w roli ojca

Dearman nigdy finansowo nie wspomagał dzieci, z wyjątkiem 10 funtów na dziecko miesięcznie, pobieranych z jego świadczeń w ciągu ostatnich 3-4 lat. Prawie nigdy nie spędziliśmy z nim pożytecznie czasu. Nigdy z dziećmi nie czytał książek, nie bawił się z nimi ani nie grał w żadne gry. Jedyną chyba zabawą było „łaskotanie”. Nie byłam z tego zadowolona, ponieważ zawsze prowadziło to do pewnego rodzaju nadużyć. Na przykład, Dearman nie powstrzymywał się od łaskotania dzieci nawet wtedy, gdy te krzyczały, żeby przestał. Poza tym miał w zwyczaju zaczynać tę dziwną zabawę późnym wieczorem, kiedy dzieci były już po kąpieli i kładły się do łóżka. To prowadziło do ich nadmiernego pobudzenia, a ponieważ chciałam chronić dzieci, sytuacje te prawie zawsze kończyły się sprzeczką.

Co więcej, James [najstarszy syn] niespodziewanie zaczął nie lubić Dearmana. Dearman odpowiadał poniżającymi uwagami i próbował dyscyplinować Jamesa w dziwny sposób. Na przykład zamykał go, kiedy byłam w pracy lub na zakupach, i dawał mu wiadro do robienia siusiu czy kupy. To prawie zawsze kończyło się sprzeczką.

Nękał mnie również seksualnie, próbując zmusić mnie do analnego seksu. Później kupił gigantycznego sztucznego penisa, sugerując mi, żebym go używała. Wielokrotnie próbował zmusić mnie do oglądania pornografii w Internecie.

Sprzeciwiałam się jego perwersyjnym zachętom seksualnym, jego zabawki seksualne wyrzuciłam do kosza i poprosiłam Dearmana, żeby zabrał swoje rzeczy, które miał w moim domu, i nigdy więcej nie wracał. (2007) Ciągle jednak nachodził dzieci w szkole, aby zrobić im ”niespodziankę”, często nas śledził, pojawiał się znikąd w parku, w drodze do szkoły i na zakupach.

Ostrzegałam go wiele razy, żeby przestał to robić. Ale on ciągle domagał się widzenia z dziećmi. Wiele razy przychodził i pukał do drzwi bez uprzedzenia i kilkakrotnie włamał się przez tylne drzwi ogrodowe. Podczas jednego z tych włamań był gwałtowny i upokorzył moją matkę, krzycząc i bijąc ją. Uciekł, zanim zadzwoniłam na policję.

Ponieważ śledzenie i nachodzenie nas nie ustawało, złożyłam wniosek do Sądu Rodzinnego, który wydał zakaz Prześladowania – początkowo na okres jednego miesiąca, następnie przedłużony na kolejne 8 miesięcy. W tym samym czasie toczyło się postępowanie w sprawie kontaktowania się z dziećmi.

Wysłałam Alisę do Rosji, żeby pobyła z moimi rodzicami. Niestety jej pobyt się przedłużył z powodu utraty ważności paszportu.

Tydzień po moim podaniu jego prawnicy złożyli wniosek o zakaz wywozu dzieci, bo według niego starałam się wywieźć dzieci z kraju. Sprawa została odrzucona, a wniosek oddalony.

Dearman złożył również wniosek o zezwolenie na kontakt z dziećmi. W końcu wydano zgodę, pomimo moich obaw o bezpieczeństwo dzieci. Zaczął widywać je regularnie: w każdą sobotę, w godzinach od 10 do 18.

Jego kontakty z dziećmi nie układały się dobrze. Dearman notorycznie zwracał dzieci zbyt późno. Odrzucił moje porady dotyczące ich diety i przynosił z powrotem przygotowane wcześniej przeze mnie domowe jedzenie.

Alisa i Gabriel często rozchorowywali się podczas tych kontaktów. Wiele razy po powrocie do domu wymiotowały, czasami mieli bóle brzucha i głowy. Obwiniałam o to jedzenie, którym były karmione przez Dearmana.

Wraz z moimi adwokatami wielokrotne wysyłaliśmy przypomnienia z prośbą, żeby nie karmił dzieci wysoko przetworzonym jedzeniem, takim jak słodkie przekąski. W jednym przypadku Alisa dostała wysokiej gorączki i miała problemy z poruszaniem się. Skontaktowałam się telefonicznie z lekarzem pogotowia i niewiele brakowało, żebym zabrała ją na pogotowie.

Dzieci wracały nie tylko fizycznie chore lub chorowały zaraz po wizycie, ale za każdym razem wracały w tragicznym stanie emocjonalnym i psychicznym. Skutkowało to wieloma dniami nieobecności w szkole, zwłaszcza w pierwszej połowie tygodnia, a w rezultacie – zaległościami w nauce.

Latem 2014 roku nowy partner pani Darper, pan Christie, przyłapał dzieci na seksualnym dotykaniu nie tylko siebie nawzajem, ale także psa. To odkrycie doprowadziło do serii jego rozmów z dziećmi. Christie nagrał na wideo rozmowy, podczas których dzieci podały szokujące i bardzo szczegółowe opisy straszliwej przemocy seksualnej i wykorzystywania ich przez ojca oraz – według dzieci – przez wielu członków personelu Szkoły Podstawowej Christchurch w Hampstead, do której uczęszczały. Dzieci także wskazały innych rodziców, prawników, lekarzy, pielęgniarkę szkolną oraz pracowników Rodzinnego Doradztwa Sądowego i Opieki Społecznej (Cafcass) – organizacji rządowej, ustanowionego do ochrony i promowania dobra dzieci uwikłanych w postępowania przed sądem rodzinnym.

Na tych taśmach Gabriel i Alisa wykazują wysoce niecodzienną znajomość praktyk seksualnych dorosłych oraz podają szczegółowe opisy rzekomych znaków rozpoznawczych na genitaliach swoich domniemanych oprawców. W jednym z segmentów Alisa opisuje, jak jej ojciec, Richard Dearman, ujął jej ręce i „ponieważ nie jesteśmy zbyt silni, ponieważ tam jest kręgosłup, mój ojciec, RD, trzyma nasze ręce i odcina nimi głowy niemowlakom, a jak dotknie [noża], wyciera swoje odciski palców”.

Całą serię nagranych filmów można obejrzeć tutaj.

Na początku września 2014 roku pani Draper poinformowała o wyznaniach dzieci policję z Branet i udostępniła im dowody w postaci nagrań wideo. Policja wszczęła dochodzenie, rozpoczęto przesłuchiwanie dzieci. Policyjne badania lekarskie potwierdziły, że dzieci były seksualnie wykorzystywane, odnotowano też poważne obrażenia wewnętrznego obszaru odbytu. Przeprowadzono również analizę próbek włosów w celu ustalenia, czy dzieciom nie podawano narkotyków. Pani Draper twierdzi, że wyniki badań nigdy nie zostały jej udostępnione. W dniu 11 września Gabriel i Alisa zostali zabrani do placówki opiekuńczej w celu zapewnienia im ochrony, a sześć dni później pani Draper została poinformowana, że dzieci odwołały swoje zarzuty wobec oprawców. Policja miasta Barnet zamknęła sprawę na podstawie cofnięcia rzekomo fałszywych zeznań i innych zarzutów, postawionych przez dzieci, (w tym zeznań na temat tajnych pomieszczeń w szkole i lokalnej restauracji McDonalda).

Wygląda na to, że policyjne dochodzenie stwierdziło, że zarzuty zostały sfabrykowane i że dzieci były prawdopodobnie poinstruowane przez pana Christie (człowiek, którego głos można usłyszeć na nagraniach wideo). Zeznanie emerytowanego policjanta, posterunkowego K. Wilsona, który najwyraźniej miał dostęp do części policyjnego raportu, było w większości krytyczne wobec sposobu prowadzenia dochodzenia:

Kategoryczne stwierdzenie, że dzieci były poinstruowane (co jest zapisane w raporcie dochodzeniowym), z tego, co rozumiem, pochodziło od opieki społecznej, brzmi po prostu mało prawdopodobnie.

Przeprowadzono drobne śledztwo, mające na celu udowodnienie lub odrzucenie popełnienia przestępstwa, jednak w przeważającej części, jak się wydaje, było ono ukierunkowane na obalenie zarzutów […]

Śledztwo nie przywiązywało wagi do faktu, że dzieci zdawały relację z zaistniałego wykorzystania seksualnego, ani nie szukało odpowiedzi na pytanie, skąd znały one ten specyficzny język, a jedyną rozważaną opcją była ta, że to pan Christie wytrenował dzieci.

Inni wymienieni z nazwiska podejrzani nie zostali formalnie przesłuchani.

Śledczy nie powinni zakładać, że zarzuty są nieprawdziwe ze względu na ich mało prawdopodobny lub pozornie absurdalny charakter. Nawet jeśli historia wydaje się być nieprawdziwa, należy dążyć do potwierdzenia tego podejrzenia.

Nie wydaje mi się, aby na tym etapie, bez próby dalszego dochodzenia, sprawa kwalifikowała się do zamknięcia.

Tych dwoje dzieci jest teraz przetrzymywanych w placówce opiekuńczej. Matce pozwolono na odwiedziny raz na dwa tygodnie, podczas gdy ich ojcu – raz w tygodniu. W okresie od września do grudnia 2014 roku odbyły się trzy rozprawy w sądzie rodzinnym, gdzie oboje rodziców przestawiali swoje argumenty. 12-dniowa rozprawa ustalająca przed Królewskim Trybunałem Sprawiedliwości (Royal Courts of Justice) w Londynie jest wyznaczona na 16 lutego. Rozprawa odbędzie się za zamkniętymi drzwiami.

Kontekst

Chociaż wiele z tego, co tych dwoje dzieci twierdzi, wydaje się być wytworem ich wyobraźni – na przykład, że 100 rodziców uczestniczyło w sesjach seksualnych oraz że te sesje odbywały się w McDonaldzie i Starbucksie – według raportu policyjnego były one seksualnie wykorzystywane i miało to miejsce na terenie kraju (Wielkiej Brytanii) gdzie od dawna zakorzeniła się kultura seksualnego wykorzystywania dzieci przez osoby na wysokich stanowiskach i u władzy.

Według dokumentu Towarzystwa Zapobiegania Przemocy Wobec Dzieci z 1990 roku – który był tematem artykułu w londyńskiej gazecie Times, napisanego przez Libby Jukes i Richarda Duce’a, zatytułowanego „NSPCC mówi, że rytualne wykorzystywanie dzieci stało się plagą” – z 66 zespołów powołanych do ochrony dzieci w Anglii, Walii i Północnej Irlandii, 14 otrzymało raporty o rytualnym wykorzystywaniu dzieci, a 7 pracuje bezpośrednio z dziećmi, które były ofiarami rytualnego wykorzystania, czasami w grupach liczących nawet 20 dzieci.

Peter McKelvie, były szef lokalnego programu ochrony dzieci w Wielkiej Brytanii, podniósł alarm na temat VIP-owskiego kręgu pedofilskiego, od 65 lat wykorzystującego seksualnie dzieci, do którego należy 20 wysoko postawionych członków brytyjskiego establishmentu, w tym ludzie powiązani z rodziną królewską. W rozmowie z BBC McKelvie powiedział:

Na przestrzeni ostatnich 30 lat – i znacznie dłużej – było wiele zarzutów postawionych przez ocalałych, że osobnicy na szczytach bardzo potężnych instytucji w tym kraju, w tym politycy, sędziowie, wysoką rangą wojskowi, a nawet osoby powiązane z rodziną królewską, byli zaangażowani w znęcanie się i wykorzystywanie dzieci.

Był także niesławny pensjonat Elm Guest House w południowo-zachodnim Londynie, odwiedzany przez bogatych i wpływowych osobników, którzy w latach 70. i 80. ubiegłego wieku wykorzystywali i mordowali młodych chłopców. Jednym z potwierdzonych gości był Cyril Smith, jowialny 200-kilogramowy liberał, członek parlamentu. Magazyn śledczy Private Eye zasugerował w latach 70., żeby Special Branch, ówczesny specjalny oddział krajowych służb bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii, wstrzymał dochodzenie w sprawie Smitha, żeby zapobiec upadkowi rządzącej koalicji konserwatystów i liberałów (Liberal – Labour). Były minister spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii Leon Brittan, zmarły w zeszłym miesiącu, został po śmierci oskarżony przez członka parlamentu z ramienia Partii Pracy, Toma Watsona, o „wielokrotne gwałty na dzieciach” w wyżej wymienionym pensjonacie. Watson twierdzi, że rozmawiał z dwiema osobami molestowanymi przez Brittana. W październiku 2012 roku Watson powiedział w Izbie Gmin, że policja powinna „zbadać wyraźne dane, sugerujące istnienie potężnej sieci pedofilskiej powiązanej z parlamentem i Numerem 10”. [przyp. tłum.: potocznie zwany w Wielkiej Brytanii „Numer 10” jest siedzibą rządu brytyjskiego i oficjalną rezydencją i biurem Pierwszego Lorda Skarbu Państwa, a także biurem premiera Wielkiej Brytanii przy ulicy Downing Street nr 10.]

W listopadzie 2014 roku dwaj dziennikarze – były redaktor wiadomości z Surrey Comet oraz były redaktor Bury Messenger – powiedzieli, że latach 80. otrzymywali oficjalne zakazy publikacji informacji zagrażających bezpieczeństwu państwa (tzw. D-notice), czy też ostrzeżenia ze strony rządu, żeby nie publikować materiałów, które mogą zaszkodzić bezpieczeństwu narodowemu, w odpowiedzi na ich dochodzenie w sprawie polityków pedofilów w pensjonacie Elf Guest House.

Niedawno z raportem o wykorzystywaniu seksualnym dzieci przez elity wystąpiła ofiara tego samego kręgu pedofilskiego z Westminster:

Ofiara domniemanego kręgu pedofilskiego Westminster, który działał prawie trzy dekady temu, twierdzi, że widziała, jak konserwatywny członek parlamentu udusił młodego chłopca podczas „orgii seksualnej”.

Poszkodowany, który został nazwany „Nick”, przedstawił szczegóły morderstwa 12-letniego chłopca policji, agencji dochodzeniowej Exaro i gazecie Sunday People i twierdził, że dwaj inni chłopcy również zostali zabici przez tych oprawców.

Poszkodowany twierdzi, że pierwszy raz został wykorzystany w wieku 11 lat, podczas imprezy świątecznej, podczas której jemu i innym dzieciom zabroniono porozumiewania się między sobą.

Powiedział: „Pytano nas, czy chcemy coś do picia. Zawsze była to whisky. Obaj członkowie parlamentu byli brutalni. Zostałem zgwałcony przy wannie, z głową zanurzoną w wodzie”.

Nick twierdzi, że pierwszą ofiarą śmiertelną był wykorzystywany seksualnie chłopak w wieku 10 lub 11 lat, który został zabity umyślnym przejechaniu go przez samochód prowadzony przez jednego z oprawców. Nick opisał, że śmierć ta była dla niego ostrzeżeniem, aby nie rozmawiać z nikim na temat gwałtów, których był świadkiem.

Nick powiedział, że został przekazany do pedofilskiego kręgu członków parlamentu i innych prominentnych osób przez swojego ojca, który też się nad nim znęcał, oraz że on i inni chłopcy często byli odbierani przez „luksusowe samochody z szoferem” i dostarczani na „orgie seksualne” w różnych miejscach, w tym w apartamentach w pobliżu Parlamentu.

Ojciec Gabriela i Alisy, Ricky Dearman, jest oskarżony o seksualne i fizyczne znęcanie się nad matką dzieci oraz samymi dziećmi. Jeśli to prawda, powyższe oświadczenie „Nicka”, że to jego ojciec oddał go sieci pedofilskiej z Westminster, może stanowić wskazówkę do rzeczywistości kryjącej się za pozornie dziwaczną historią Gabriela i Alisy. Można sobie wyobrazić, że pedofilscy politycy mogą na tym etapie postarać się, żeby ich zdeprawowane upodobania pozostały tajemnicą. Może to się wiązać z rozmyślnymi próbami manipulowania i zdezorientowania dzieci naznaczonych ciężką traumą, oraz „wmawiania” im niestworzonej historii, w którą nikt nie uwierzy, ponieważ jej główne aspekty można łatwo obalić.

Nie tylko oprawcy robią wszystko, żeby ukryć swoją deprawację, ale sam stopień demoralizacji i okrucieństwa także chroni ich przed wykryciem. Pomaga im również ich wysoka pozycja. Kto by kiedykolwiek uwierzył, że rzekomo normalny człowiek, tym bardziej autorytet, będzie czerpał przyjemność z brutalnego gwałtu na małym chłopcu i następnie uduszenia go? Nawet kiedy to piszemy, czujemy, że umysł próbuje zaklasyfikować te historie jako fantazje albo teorie spiskowe. Jednak nie ma wątpliwości co do tego, że brytyjskie „osoby publiczne” uczestniczyły (i najprawdopodobniej wciąż uczestniczą) w tak nieludzkich i zdeprawowanych działaniach.

Te przerażające nadużycia popełniane przez brytyjskich polityków wobec najsłabszych członków brytyjskiego społeczeństwa niestety odzwierciedlają także brytyjską politykę wobec bezbronnych ludzi na całym świecie. Tak jak brytyjskie dzieci są „konsumowane” przez Westminsterskich polityków, tak energia i życie bezbronnych ludzi na całym świecie są konsumowane przez tych samych ludzi, poprzez poparcie brytyjskiego rządu dla ataków militarnych na w dużej mierze bezbronne narody obcych krajów – i bezpośrednie zaangażowanie w takie ataki.

Istnieją niezliczone historie, podobne do historii Alisy i Gabriela. Większość pozostaje nieznana ogółowi społeczeństwa, a wiele (być może większość) kończy się poważnymi uchybieniami wymiaru sprawiedliwości. Choć w obecnych czasach trudno kogoś winić za bardzo ograniczone zaufanie do opinii publicznej, jeszcze mniej wiary powinno być pokładane w ustanowione autorytety, które po raz kolejny okazały się być kontrolowane przez skorumpowane elity polityczne. Tym samym nie ma zbyt wielu powodów, aby nie ujawnić szczegółów historii Alisy i Gabriela, pomimo faktu, że w ich sprawie toczy się dochodzenie.

Niezależnie od wyników rozprawy zaczynającej się 16 lutego, są oni i pozostaną ofiarami, jak wiele innych dzieci na całym świecie.

Jemeński chłopiec zabity podczas ataku drona jeszcze miesiąc wcześniej powiedział reporterom o swoim strachu przed „maszynami śmierci” na niebie.

Mohammed Tuaiman także został zamordowany przez zachodnich pedofilskich polityków

Jemeński chłopiec, zabity podczas ataku drona, zaledwie miesiąc przed śmiercią powiedział dziennikarzom brytyjskiej gazety o swoim strachu przed „maszynami śmierci” na niebie. 13-letni Mohammed Tuaiman w rozmowie z Guardian opisał, jak on, jego przyjaciele i sąsiedzi w wiosce Al-Zur w prowincji Marib byli przerażeni dronami przelatującymi nad ich głowami.

„Wiele dzieci w tej okolicy budzi się z powodu koszmarów, a niektóre mają problemy psychiczne” – powiedział.

Tłumaczenie: PRACowniA

Advertisements

2 komentarze »

  1. To się po prostu nie mieści w głowie!!! Ciężko się czyta sam artykuł, ale wczuć się w sytuację wykorzystywanych seksualnie dzieci? Nieprawdopodobne. I te skur…. mają swoich ludzi w wymiarze sprawiedliwości, policji, służbach specjalnych, parlamencie – to oprawcy są chronieni, sprawy tuszowane, a ofiary skazane na cierpienie lub śmierć. Ma to miejsce w wielu krajach na świecie, gdzie pedofilskie siatki dostarczają prominentnym politykom i ludziom władzy niewinne dzieci aby zaspokoić swą chuć tych nienormalnych gadów. Wielokrotnie miało to miejsce w USA, gdzie powstało trochę materiału na ten temat, ale nie wymieniano nazwisk wielu oprawców i nikogo za to nie skazano. Była i w Polsce sprawa wykorzystywania seksualnego nieletnich na Dworcu Centralnym w Warszawie, ale zbyt wielu prominentnym i sławnym osobom mogło to zagrozić więc sprawę powoli wyciszono i zamieciono pod dywan, a przecież to zaledwie czubek góry lodowej. Czy to jest jakiś rodzaj psychopatii, a może to psychopatia w najczystszym wydaniu?

    Komentarz - autor: obudzony — 22 lutego 2015 @ 21:45

  2. @ obudzony
    To psychopatia w monstrualnym, „nieziemskim” natężeniu. Komu potrzebni są „Obcy”, skoro istnieją takie bestie?

    Belgia (i okolice)
    Ten długi artykuł czytałam przez kilka dni, nie tyle ze względu na jego długość, bardziej ze względu na zawartość – zbyt potworne, by się dało znieść w pełnej jednorazowej dawce. Ale czytałam wytrwale, bo jest to minimum, jakie normalny człowiek może zrobić dla ofiar – usłyszeć je.

    Beyond the Dutroux Affair: The reality of protected child abuse and snuff networks in a world ruled by psychopaths

    Gdzieś się kiedyś natknęłam na polską wersję tej historii – nie aż tak pełną, ale też dość szczegółowo przedstawioną.

    Holandia (i okolice)
    Zandvoort File: Story of Marcel Vervloesem and the Elite Peophile Networks

    Pedokracja
    The Pedophocracy

    Komentarz - autor: iza — 22 lutego 2015 @ 22:33


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: