PRACowniA

28 stycznia 2013

Witamina C w walce z rakiem

Dobre wieści dla tych, którzy zainteresowani są podjęciem próby leczenia raka witaminą C, a nie znajdują możliwości aplikowania jej dożylnie, co prawdopodobnie w Polsce wciąż jest niemożliwe, jako że wymaga współudziału lekarzy.

Bill Sardi
Researchers Achieve Cancer-Killing Effect With Oral-Dose Vitamin C
15 stycznia 2010

W niedostrzeżonej pracy, opublikowanej w 2008 roku, brytyjscy naukowcy po raz pierwszy wykazali, że stosując doustnie witaminę C w specjalnej, zamkniętej w liposomach postaci, możliwe jest uzyskanie dostatecznie wysokiego jej stężenia we krwi, by osiągnąć efekt rakobójczy bez jakichkolwiek niepożądanych skutków ubocznych.

Do tej pory naukowcy z National Institutes of Health twierdzili, że maksymalne stężenie witaminy C we krwi, jakie można uzyskać po podaniu doustnym, nie jest wystarczające do uzyskania efektu cytotoksycznego w stosunku do komórek rakowych. Teraz brytyjscy naukowcy zademonstrowali, że są w stanie uzyskać stężenie dwukrotnie wyższe od dotychczas – niesłusznie – określanego jako maksymalne. Dodatkowo, uzyskane stężenie należy do zakresu, o którym już wiadomo, że działając wybiórczo na komórki nowotworowe zabija je, nie będąc jednocześnie szkodliwym dla komórek zdrowych.

Badania prowadzone nad różnymi nowotworami wykazują, że stężenie witaminy C, jakie uzyskano w opisywanym badaniu, powoduje śmierć od 30% do 50% komórek rakowych. Dla porównania, leki przeciwnowotworowe są zatwierdzane przez FDA pod warunkiem doprowadzania do 50-procentowego zmniejszenia się guza.

Naukowcy Stephen Hickey i Hilary J. Roberts, długoletni zwolennicy leczenia witaminą C i autorzy książki Ascorbate: The Science of Vitamin C (Kwas askorbinowy – Zakres wiedzy o witaminie C) w artykule opublikowanym w Journal of Nutritional & Environmental Medicine wyrażają przekonanie, że przy stosowaniu pewnych konkretnych dawek witaminy kilka razy dziennie możliwe jest uzyskanie jeszcze wyższego jej stężenia we krwi – nawet trzykrotności tego, jakie błędnie uważano za maksymalne.

Linus Pauling

Po raz pierwszy w historii medycyny w celu przedłużenia życia śmiertelnie chorym na raka pacjentom witaminę C zastosował Linus Pauling, dwukrotny laureat Nagrody Nobla. Osiągnięcie to ogłoszono w 1978 roku.

Rok później naukowcy z kliniki Mayo powtórzyli to badanie z doustnym podawaniem witaminy C i błędnie odrzucili możliwość stosowania witaminy C do walki z nowotworami. Jednakże przy podawaniu doustnym nie jest możliwe osiągnięcie tego samego stężenia witaminy C we krwi, co przy podawaniu jej dożylnie.

Dopiero ostatnio okazało się, że odrzucenie zasadności stosowania witaminy C w leczeniu raka oparte było na badaniu ze stosowaniem jej doustnie. Późniejsze badania wykazały jednak, że w walce z rakiem skuteczne może być aplikowanie witaminy C dożylnie. Wyniki przeprowadzonych wstępnych badań w tym zakresie są zachęcające. Naukowcy zajmujący się badaniami nad nowotworami dopominają się ostatnio o zrewidowanie stanowiska w zakresie terapii z zastosowaniem dożylnego podawania witaminy C.

Według pary naukowców Hickeya i Robertsa powtarzane dozy i wykorzystanie specjalnej postaci witaminy C w liposomach stanowi klucz do skuteczności tej terapii. Zanim witamina stosowana w takiej postaci dostanie się do krwiobiegu, najpierw jest wchłaniana w jelitach a następnie [rozpoznana przez organizm jako pożądane lipidy i przez układ limfatyczny] transportowana jest do wątroby [gdzie następuje metabolizacja liposomów i uwolnienie witaminy C. Tym sposobem omija się żołądek i proces trawienia.] Kolejnym istotnym czynnikiem w terapii jest ograniczenie spożycia węglowodanów (oczyszczonego cukru), które pogarszają wchłanianie witaminy.

[Komentarz] Liposomy są to maleńkie kulki – pęcherzyki fosfolipidowe (tłuszczowe). Dzięki podobieństwie budowy chemicznej ich otoczki do budowy błon komórkowych mogą, nawet wybiórczo, łączyć się z błoną konkretnego typu komórek i uwalniać do nich swoją zawartość. Tak więc witamina C w liposomach, często nazywana (chyba błędnie) liposomalną witaminą C, to mikroskopijne porcje kwasu askorbinowego zamknięte w tłuszczowych kulkach.  Zob. też liposomy w Wikipedii pl.

Dr John Ely, emerytowany profesor na Uniwersytecie w Waszyngtonie, wykazał również, że cukier usuwa witaminę C z białych ciałek krwi i powoduje ich ospałość. Białe krwinki to te komórki, które atakują komórki nowotworowe i niszczą je.

Preparat witaminy C w liposomach użyty w tym studium składa się z saszetki zawierającej 1-gramową dawkę (1000 miligramów) sproszkowanej witaminy C zamkniętej w otoczkach z lecytyny (fosfatydylocholina), produkowany przez Livon Laboratories w Henderson, stan Nevada, USA.

Brytyjskie laboratorium (Biolab, Londyn), które w ciągu 10 lat przeprowadziło tysiące testów z witaminą C, potwierdza, że przy aplikowaniu doustnym zgodnie z protokołem stosowanym przez Hickeya i Robertsa 20-gramowych i 36-gramowych dawek witaminy C osiągnięte stężenie we krwi było o wiele wyższe, niż udało się uzyskać kiedykolwiek wcześniej. Podzielenie dziennej dawki na kilka porcji pozwala uniknąć skutków ubocznych, takich jak biegunka, występujących przy wysokich dawkach przyjmowanych jednorazowo.

Swoje cytotoksyczne działanie witamina C zawdzięcza przejściowej produkcji nadtlenku wodoru (H2O2) w tkankach łącznych (ale nie w krwi), który następnie niszczy komórki rakowe, po czym zmienia się w zupełnie nieszkodliwą wodę (H2O), zapewniając tym samym całkowicie bezpieczną terapię.

Zważywszy na opór, z jakim środowisko lekarskie podchodzi do leczenia witaminą C i oferowania tej metody pacjentom z rozpoznanym nowotworem, prawdopodobnie chorzy będą musieli wziąć sprawę w swoje ręce i przeprowadzać terapię w domu. Na szczęście są już dostępne na ten temat książki z instrukcjami.

Trudno zrozumieć, dlaczego tak ważne badanie przeszło zupełnie niezauważone przez środowisko onkologiczne. Praca została opublikowana w czasopiśmie naukowym skatalogowanym przez amerykańską Narodową Bibliotekę Medyczną (NLM , National Library of Medicine), ale artykuły z tego czasopisma nie są dostępne na stronie internetowej NLM. Kiedy praca została zgłoszona do publikacji, wydawnictwo nagle zmieniło redaktorów, a nowy redaktor próbował wykreślić ten raport z listy artykułów do publikacji. Ostatecznie jednak praca została opublikowana, tyle że tym razem samo czasopismo nagle zawiesiło swoją działalność, a opublikowane w nim dotąd artykuły nie są już indeksowane w rejestrach NLM. Wygląda to na rozmyślne działanie, mające na celu zapółkowanie tej pracy. Streszczenie pracy można znaleźć na stronie Journal of Nutritional and Environmental Medicine.

[Komentarz] Wnioski zawarte w ww. streszczeniu w skrócie: Ponieważ pojedyncza dawka doustna może wytworzyć stężenie przekraczające 400 mikromoli na litr, farmakokinetyczna teoria sugeruje, że powtarzane dawki mogą utrzymać poziom znacznie przewyższający zakładane wcześniej maksimum. Krótkotrwałe traktowanie in vitro komórek ludzkiego chłoniaka Burkitta askorbinianem na poziomie 400 mikromoli na litr doprowadziło do śmierci 50% komórek nowotworowych. Przy stosowaniu częstych dawek doustnych równoważny poziom w osoczu może się utrzymywać w nieskończoność. Istnieje pilna potrzeba przeprowadzenia dalszych badań i nad terapeutycznymi aspektami wysokich dawek doustnych samego kwasu askorbinowego lub (w terapii nowotworów) synergistycznie, w połączeniu z substancjami takimi jak kwas alfa-liponowy, miedź, i witamina K3.

Garść dodatkowych informacji:

Fragment artykułu pt. „Antyoksydanty chronią przed rakiem, a niektóre nawet go leczą”

Jak rośnie nowotwór?

Nowotwór rozwija się, kiedy komórki namnażają się w obecności utleniania i innych szkodliwych czynników. Zgodnie z mikroewolucyjnymi modelami komórki ulegają uszkodzeniu i zmieniają swoje zachowanie, rosnąc w niekontrolowany sposób i zachowując się jak organizmy jednokomórkowe, z których wyewoluowały. Ten indywidualizm komórek rakowych bierze górę nad współpracą przy procesach kontrolnych, które są nieodzowne dla złożonych organizmów wielokomórkowych. Co istotne, przeciwutleniacze ograniczają zniszczenia powodowane przez procesy oksydacji, hamując tym samym łagodny rozrost raka, jaki ma miejsce na wczesnym etapie. Innymi słowy, zapobiegają tworzeniu się nowotworu.

Kiedy nowotwór staje się złośliwy, wykazuje niewiarygodnie ogromną różnorodność genetyczną. Podczas gdy niezłośliwy guz przypomina kolonię podobnych anomalnych komórek, guz złośliwy to cały ekosystem. W późnym stadium niektóre (ale nie wszystkie) antyoksydanty mogą wręcz sprzyjać rozrostowi komórek. Istnieją obok siebie tysiące różnego typu komórek – współpracują ze sobą, współzawodniczą i walczą o przetrwanie. W konsekwencji beztlenowych warunków, jakie przeważają na wczesnym etapie uzłośliwiania się komórek, komórki rakowe zaczynają różnić się od zdrowych sposobem wytwarzania energii (tzn. beztlenowym, wykorzystując glukozę). Jest to dobrze znany efekt Warburga [7], odkryty w latach 50. ubiegłego stulecia. [8]

[Komentarz] Komórki rakowe mają inny metabolizm i są o wiele efektywniejsze od normalnych w uzyskiwaniu energii do swego wzrostu. Odkrył to już 75 lat temu niemiecki chemik i noblista Otto Warburg. Tak zwany „efekt Warburga” polega na tym, że komórki nowotworowe karmią się korzystając z glikolizy, a nie utleniania jak normalne. A glikoliza jest jakieś 18 razy bardziej energodajna niż paliwo z tlenu (źródło).

Jak zatrzymuje się proces namnażania?

Pewne antyoksydanty, takie jak witamina C, są w stanie wykorzystać różnice pomiędzy komórkami nowotworowymi i zdrowymi. Zabijają one komórki rakowe, a wspomagają zdrowe. [9] Takie substancje mogą działać albo jak antyoksydanty, albo jak prooksydanty, w zależności od środowiska. W wypadku guzów działają jak prooksydanty, produkując nadtlenek wodoru, który atakuje komórki rakowe. W stosunku do zdrowych komórek działają jak ochronny antyoksydant.

Taka podwójna natura jest czynnikiem kluczowym w kuracji, ponieważ standardowa chemoterapia czy naświetlanie uszkadzają zdrowe komórki na równi z nowotworowymi. Najwyraźniej idea leku, który do pewnego stopnia selektywnie atakuje komórki rakowe, zrobiła wrażenie na Watsonie, który nawołuje do podjęcia badań nad znalezieniem innych, poza metmorfiną, związków chemicznych, które wybiórczo atakowałyby komórki rakowe. [10] Metformina jest lekiem na cukrzycę, który znajduje zastosowanie w walce z rakiem dzięki temu, że obniża poziom glukozy w krwi. Co ciekawe, redukcja węglowodanów i inne metody “zagłodzenia raka” to standardowe ortomolekularne metody walki z rakiem. [2]

Znane są już niektóre z takich selektywnych w działaniu substancji. Są to m.in.: witamina C, witamina D, witamina K, kwas alfa-lipidowy, selen. Istnieje gwałtowne zapotrzebowanie na badania nad możliwością łączenia ich w terapii przeciwnowotworowej. Najwyższy czas, żeby medycyna przyznała się do niepowodzenia w badaniach nad rakiem i wprowadziła metody ortomolekularne. Ludzie powinni trzymać się metod opartych na diecie, przynajmniej do czasu, kiedy medycyna zdecyduje się skupić na pacjentach, a nie na zyskach.

Witamina C i dieta mięsna

Witamina C jest potrzebna do przemiany aminokwasów lizyny i proliny w hydroksylizynę i hydroksyprolinę, które stanowią podstawowy budulec tkanki łącznej [i tylko w niej występują. To znaczy, że nie występują w produktach roślinnych – przyp.]. To dlatego szkorbut określany jest jako degeneracja tkanki łącznej. Czego jednak większość ludzi nie wie, hydroksylizyna i hydroksyprolina zawarte są w czerwonym mięsie i są wchłaniane do krwiobiegu po spożyciu mięsnych potraw. Spożywając czerwone mięso, zmniejszamy więc zapotrzebowanie na witaminę C i przetwarzanie proliny i lizyny, ponieważ ich hydroksylowe pochodne są już w krwi.

Po pierwsze, metabolizm ketogeniczny produkuje mniej wolnych rodników niż metabolizm oparty na spalaniu węglowodanów. Po drugie, istnieje wiele innych substancji, endogennych [powstających w organizmie] oraz dostarczanych np. z pożywieniem, które działają jak przeciwutleniacze a obecne są w diecie czysto mięsnej. A jeśli jest ich za mało? Czy mięso- i jajkożercy powinni się martwić?

Na szczęście, nie. A odpowiedź może leżeć w kwasie moczowym.

Kwas moczowy jest pochodną puryn zawartych w mięsie. Substancje te są końcowym produktem metabolizmu związków puryny. Dzieje się tak dlatego, że geny kodujące produkcję enzymu o nazwie urykaza, koniecznego do rozkładania kwasu moczowego, są nieobecne w DNA naczelnych od milionów lat.

Swoją użyteczność cząsteczka ​​askorbinianu zawdzięcza własności bycia silnym dawcą elektronów. Kwas moczowy jest również silnym donorem elektronów (1). W rzeczywistości, może być nawet silniejszym dawcą elektronów niż witamina C (2). Z tego powodu kwas moczowy jest silnym przeciwutleniaczem, podobnie jak witamina C. Dlatego też utrata urykazy i w konsekwencji wzrost poziomu kwasu moczowego we krwi u naczelnych prawdopodobnie zastąpiły askorbinian w pewnych funkcjach biochemicznych, w tym w antyoksydacyjnym działaniu.

Ponieważ mięso jest bogate w puryny, kwas moczowy jest nieuchronnie obfity w krwioobiegu tych, którzy spożywają duże ilości mięsa – zarówno tkanki mięśniowej jak i organów wewnętrznych. Wniosek: Nawet jeśli ludzcy mięsożercy nie spożywają w produktach pochodzenia zwierzęcego dużych ilości witaminy C, czysto mięsna dieta jest i tak wystarczająca do wytworzenia funkcji biochemicznych, za które zwykle odpowiedzialna jest witamina C.

[Komentarz] Zainteresowanych tematem gorąco zachęcamy do regularnego zaglądania na forum SOTT i śledzenie wątku poświęconego witaminie C i jej wykorzystaniu w terapiach przeciwnowotworowych, zarówno w formie zastrzyków jak i doustnej. Liposomy pojawiają się na 15 stronie.

Zachęcamy również do przeczytania pracy przeglądowej podrzuconej nam w komentarzu przez stałą czytelniczkę [Witamina C jako oręż w walce z rakiem], choc nie zawiera informacji o najnowszych badaniach, dobrze przybliża temat i terminologię.

Tłumaczenie: PRACowniA

Advertisements

24 komentarze »

  1. Rak jest wyleczalny z natury:

    _http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/02/10/z-cyklu-zdrowie-rak-jest-wyleczalny-z-natury/

    Komentarz - autor: Mag — 29 stycznia 2013 @ 17:55

  2. @Mag

    Dzięki za link i okazję do postawienia kilku pytań.

    1. Kim jest, lub był, dr Stanisłam Rymsza? Poza kilkudziesięcioma kopiami tegoż artykułu krążącymi po sieci, Internet milczy na jego temat.

    2. Ktoś widział ten artykuł na własne oczy, czy może istnieje on jedynie jako twór internetowy?

    Artykuł rzekomo pochodzi z tygodnika „Ład”, wydanie z 27 października 1985 r. Tymczasem w Wikipedii czytamy:

    Ład – czasopismo, wychodzące najpierw jako dwutygodnik, później jako tygodnik, wydawany w Warszawie przez Ośrodek Dokumentacji i Studiów Społecznych w latach 1981-1995, z przerwą w latach 1984-1986. Pismo związane było z polskim ruchem chrześcijańsko-demokratycznym. Na swoich łamach prezentowało głównie tematykę polityczną i kulturalną, a z każdym numerem ukazywały się dodatki tematyczne, poświęcone mediom, wierze, rodzinie i historii, przedrukowywano również ważniejsze wystąpienia papieża Jana Pawła II.

    3. Co to znaczy „wyleczalny z natury”?

    Nie będę tu polemizować z padającymi w artykule stwierdzeniami, które moim zdaniem stoją w sprzeczności z obecnym stanem wiedzy. Ale nie będę go promować, bo może wyrządzić krzywdę. Może wprowadzić w błąd cierpiących na raka i przekonać ich, że rak jest wyleczalny doustnymi dawkami zwykłej witaminy C. Przy tylu wątpliwościach, promowanie czegoś, co igra z ludzkim życiem, uważam za kompletny brak odpowiedzialności w najlepszym razie, a złą wolę w najgorszym.

    Mam nadzieję, że ktoś zna odpowiedź na postawione pytania. Chociażby ci, którzy zamieścili artykuł na swoich stronach w dobrej wierze, sprawdziwszy uprzednio fakty.

    Komentarz - autor: iza — 30 stycznia 2013 @ 20:29

  3. Iza od kiedy to wiki jest miarodajną kopalnią wiedzy ?
    Czy nie zauważyłaś, że wikipedia jest wybiórcza i nieobiektywna ?, że drukują w niej tylko to, co nie zagraża systemowi reżimowemu ?
    Czy nie zwróciłas uwagi na to, że jednym z największych orędowników Fundacji Wikimedia jest tak zwany „Instytut Otwartego Społeczeństwa” założony przez prezesa Soros Fund Management LLC, George’a Sorosa ?
    Tutaj jest coś o obiektywiźmie anglojęzycznej wiki:

    http://pl.wiki-rath.org/introducing_mastcell.html

    Pozdrawiam i życzę miłej lektury 🙂

    Komentarz - autor: margo0307 — 1 lutego 2013 @ 10:40

  4. Polecam również obejrzenie poniższego filmiku – wielce wymownego…

    Komentarz - autor: margo0307 — 1 lutego 2013 @ 11:32

  5. Chociaż dr Stanisław Rymsza zdaje się nie istnieć i być postacią fikcyjną, to być może jest to pseudonim rzeczywistej osoby ( np. dr Stanisław Burzyński – chociaż powoływanie się na znajomość z prof. Janem Dembowskim i wiek Burzyńskiego, temu przeczy ). Z ciekawości przejrzałem Internet pod tym kątem i sądząc po ilości artykułów pochlebnych i wręcz przeciwnie, zastanawiam się czy coś w tym jest na rzeczy. Na tej naszej kochanej Ziemi dość często przełomowe idee, przynoszące pozytywne efekty ogółowi, a odbierające dochody garstce, są zaciekle atakowane i dezawuowane. Nie przesądzając niczego, warto się nad tym zastanowić i wysnuć własne wnioski.

    Komentarz - autor: Ram — 1 lutego 2013 @ 11:41

  6. _________________________________________________________________________________
    „…Na tej naszej kochanej Ziemi dość często przełomowe idee, przynoszące pozytywne efekty ogółowi, a odbierające dochody garstce, są zaciekle atakowane i dezawuowane…”

    W pełni się z tym zgadzam, jak również ze słowami Astromarii, oddającymi faktyczny stan rzeczy jaki obecnie ma miejsce w naszej rzeczywistości…

    Cyt. Kiedyś nauka oparta była na dowodach.
    Dziś oparta jest na grantach. I na politycznej (a raczej korporacyjnej) poprawności. Spolegliwy uczony może liczyć na kasę, sławę i wpływowe stanowiska.
    Dziś światem rządzą korporacje, więc nauka musi dostarczać dowodów, które zwiększają ich zyski, choćby działo się to kosztem zdrowia i życia ludzi. Dlatego „wybitni uczeni” zajmują się dziś fabrykowaniem dowodów na to, że aspartam i margaryna są zdrowe, że klimat się ociepla z powodu nadmiernej emisji dwutlenku węgla, że onkochemia leczy nie tylko raka, ale każdą chorobę z awitaminozą włącznie, że szczepienia ratują zdrowie i życie, że GMO nie tylko jest bezpieczne dla zdrowia, ale jest wielkim postępem naukowym i ratunkiem przed głodem itp.

    Tak naprawdę te wszystkie „odkrycia” są jedynie dojną krową dla korporacji, które zarabiają na tym miliardy dolarów rocznie.
    A dla ludzkości to wszystko jest prostą drogą do zagłady.
    Niestety, lunatycy pogrążeni w śnie hipnotycznym nie są w stanie tego dostrzec, więc muszą się tym zająć przebudzeni, których wzywam do działania…”

    Komentarz - autor: margo0307 — 1 lutego 2013 @ 16:41

  7. Pytania Izy odnośnie linkowanego artykułu, który rzekomo ukazał się w Ładzie, są więcej niż zasadne. W tym gniocie aż roi się od błędów. Wystarczy zacząć od tego, że organizm ludzki NIE produkuje i NIE magazynuje witaminy C. Fakty te znane są powszechnie od circa 80 lat i wydaje się, że twierdzenie przeciwne rzekomego dr Rymszy, powinno natychmiast zapalić czerwoną lampkę w umysłach czytelników.
    Sposób podawania witaminy C rozpuszczonej w wodzie z CUKREM, powinien jeszcze wzmóc podejrzliwość, co do prezentowanych tam treści, ponieważ fakt, że cukier stanowi pożywkę dla komórek rakowych znany jest od czasów prac nad mechanizmem oddychania komórek nowotworowych Otto Warburga.
    Powyższe to tylko wierzchołek góry lodowej przeinaczeń (a może celowej dezinformacji?) podanych w tym artykule. A już powoływanie się rzekomego dr Rymszy na intuicję prof. Jana Dembowskiego winno wzbudzić potężne salwy śmiechu. Nie ma to jak podeprzeć się „autorytetem” członka Koła Przyrodników Marksistów oraz wyznawcą „naukowych” bredzeń Łysenki. Oj!

    Komentarz - autor: Magia — 3 lutego 2013 @ 10:53

  8. Iza, wielkie dzięki dla PRACowni za tłumaczenie artykułów Sardiego i dr Hickeya. Dzięki za nowe, ważne informacje.

    Komentarz - autor: Magia — 3 lutego 2013 @ 11:02

  9. @margo

    Iza od kiedy to wiki jest miarodajną kopalnią wiedzy ?

    Nie uważam. Ale nie znalazłam innego źródła. Kiedy znajdę, albo ktoś podrzuci dowód, że Wiki w tej sprawie się myli, wtedy przyjmę te nowe informacje w miejsce wikipediowych.

    Czy nie zauważyłaś, że wikipedia jest wybiórcza i nieobiektywna ?, że drukują w niej tylko to, co nie zagraża systemowi reżimowemu ?

    Ależ oczywiście. Jednak datę wybuchu II w.ś. podają chyba prawidłową? Wię może i ten bit informacji ma podstawy w rzeczywistości? Nie sądzę, żeby miał zagrażać systemowi… Ale kto wie? Pozostaję otwarta na nowe dane.

    I generalnie, jestem zwolenniczką rozsądnej podejrzliwości. Oraz roztropności i przezorności – także w kwestii zbyt pochopnego wylewania dziecka z kąpielą. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 6 lutego 2013 @ 15:50

  10. gdzie kupic wit c naturalna, czy to sa tabletki czy proszek jak to dostac i jak dawkowac (rak pluc z przerzutami) prosze o pomoc.

    Komentarz - autor: monika — 11 marca 2013 @ 01:09

  11. Ten artykuł w „Ładzie” osobiście czytałem i zapamiętałem go dokładnie. Od razu mi się przypomniał, gdy przeczytałem informację powyżej.

    Komentarz - autor: Esperado — 23 Maj 2013 @ 21:30

  12. Firma Stanlab (wygoogluj). Kupuję kwas l-askorbinowy w op.1kg. 60PLN z wysyłką. Dawkuję 1 łyżeczkę dziennie. Przy raku nie znam dawek.

    Komentarz - autor: ufoludek — 24 Maj 2013 @ 10:12

  13. A tak na serio: wyleczyli kogoś tą witaminą C w liposomach? Pięć lat to chyba dość czasu na sprawdzenie skuteczności…

    Komentarz - autor: Esperado — 24 Maj 2013 @ 21:02

  14. No, tu: http://www.patrickholford.com/index.php/advice/lifestagearticle/954/ wreszcie znalazłem informację o gościu, który dzięki witaminie C trzyma pod kontrolą raka prostaty (i kto wie, czy by się go nie pozbył, ale za każdy wlew płaci 100 funtów).
    Dennis Vaughan is a case in point. A check up six months ago revealed his prostate cancer was becoming more active. His prostate specific antigen (PSA) score, which measures how active the tumour is, went from 13 to 18.5. His oncologist wanted him to have drugs or radiotherapy but Vaughan, who is a strong believer in a natural approach to health, preferred to try a treatment offered by his London GP that involved infusing vitamin C into the bloodstream. He underwent weekly treatment – with up to 75 grams of vitamin C at a time. “It’s a very easy treatment”, says Dennis, “You lie back in a chair and read or listen to music for an hour and a half. There’s no discomfort and afterwards you feel fine.” Treatment costs £100 a time, and after seven weeks his PSA score dropped back down to 13, a level described as moderately elevated. At the time of going to press he’s back on a strategy of watchful waiting and his oncologist has said that he now doesn’t need to see him for another year.

    Komentarz - autor: Esperado — 24 Maj 2013 @ 22:33

  15. …a tu gość pokazuje jak zrobić własnoręcznie liposomową witaminę C do łykania: http://www.youtube.com/watch?v=1cBp879mfgI
    Na pewno taniej wychodzi niż ta dożylna z London GP.

    Komentarz - autor: Esperado — 24 Maj 2013 @ 22:43

  16. I jeszcze jedno: dr Rymsza napisał, że „tylko jeden kwas askorbino­wy jest witaminą C, chociaż wszystkie one mają identyczny wzór ilościowy (C6H8O6), z wyjątkiem dihydroaskorbinowego (C6H6O6). Różnica polega na budowie molekuł (drobin) tych kwasów. Prawdziwa witamina C mu­si mieć literkę „L” przed swą nazwą: acidum L-ascorbinicum. To jest klucz do zagadki, na której załamują się ba­dania i odkrycia wszystkich uczonych”.

    Komentarz - autor: Esperado — 24 Maj 2013 @ 22:59

  17. @Esperado

    A tak na serio: wyleczyli kogoś tą witaminą C w liposomach? Pięć lat to chyba dość czasu na sprawdzenie skuteczności…

    Możesz zzajrzeć na Forum SOTT. Jest wątek o wit. C w liposomach, w którym znajdziesz fragmenty artykułów i sporo linków:

    Do-it-yourself liposomal nutrients

    Komentarz - autor: iza — 25 Maj 2013 @ 00:58

  18. Pani Moniko interesuje mnie to samo co pania dwa lata temu. U mojego taty rozpoznano raka pluc i szukam dla niego pomocy.Duzo znalazlam pozytywnych informacji na temat witaminy C i k2 niestety nie widzę opini pacjetow jak to ma sie w rzeczywistości ? Czy ktos sam stosowal te witaminy lub zna kogos kto stosowal ta terapie.Jestem ciekawa efektow.Prosze o pomoc i informacje agnese80@interia.eu

    Komentarz - autor: Aga — 3 października 2015 @ 22:22

  19. Mainstrem się obudził! Dacie wiarę? 😀
    O, bardzo proszę:
    „Witamina C w wysokim stężeniu niszczy komórki niektórych typów raka jelita grubego – wskazują badania na hodowlach komórkowych i na myszach, które publikuje tygodnik „Science”. Rodzi to nadzieję na wykorzystanie witaminy C w walce z nowotworami złośliwymi. […] Witamina C pobudza utlenianie [sic] komórek raka. [..] „
    http://www.pap.pl/aktualnosci/news,429546,witamina-c-niszczy-komorki-raka-jelita-grubego.html

    Komentarz - autor: Magia — 14 listopada 2015 @ 03:48

  20. Czy można stosując doustnie liposomalną witaminę C, np. taką jak tutaj: http://www.red-ox.pl/glowna/27-liposomalna-witamina-c.html uzyskać takie stężęnia jak przy wlewach kroplowych?

    Komentarz - autor: Grib — 6 stycznia 2016 @ 03:10

  21. Robert Mam do odsprzedania witaminę C 25% wraz z zestawem oprócz werflonów. kopowałem Ozon Clinik Płońsk lecz nie chcą zwrotów. płaciłem 180 złotych odsprzedam taniej. Żona przegrasła walkę bo za późno zaczęła stosować ta witaminę. tel. 660712795.

    Komentarz - autor: robertkrol1981@onet.pl — 10 czerwca 2016 @ 10:54

  22. Szanowni Państwo, witamina C to jedno (i świetnie że ją mamy, o czy piszecie szeroko tu na forum) ale czy jest ona wystarczająca do usunięcia PRZYCZYN powstania nowotworu. Nie.
    Jesteśmy niedożywieni (ale przejedzeni), niewyspani, zestresowani, przeciążeni obowiązkami. W takich warunkach świetnie rozwijają się wszelkie choroby na tle trwającego wysokiego poziomu stresu oksydacyjnego w naszych komórkach.
    Czy można temu zapobiec? Raczej w dzisiejszym świecie jest to problematyczne, szczególnie że w trakcie przetwarzania żywności ginie ogromna ilość substancji odżywczych.
    Jest taki nasz pierwotny, komórkowy przeciwutleniacz – nazywa się glutation, obecny jest od komórki bakterii do ludzi włącznie, ma zdolność regeneracji innych przeciwutleniaczy (m.in wit C), są superkoncentrowane aktywne biologicznie wyciągi owocowe – flawonoidy , antocyjany.
    W rodzinie używamy prekursorów glutationu o nazwie immunocal, a wyciągi robią Węgrzy pod nazwą flavon, Flavony są silnie przeciwzapalne i umożliwiają regenerację gruczołów (tu potrzeba co najmniej roku do nawet 3 lat), oczyszczają ciało, zaś wysoki poziom glutationu odbudowuje zasoby ciała na poziomie pojedyńczej komórki.
    Moim zdaniem dopiero kompleksowe działanie (wit C, wzmacnianie ciała), wraz z nastepczym uzupełnianiem mikrolementów (naprawiające się ciało wprost krzyczy o te mikroelementy) zbliża nas do pewności wygrania z rakiem.
    W sytuacji tej choroby trzeba wyciągać wszelkie działa przeciwko niej i stąd mój wpis – bo jestem po kilku rozmowach odnośnie samej wit C i amigdaliny, zastosowanej już PO chemii i skutek jest – życie można przedłużyć o kilkanaście miesięcy w takim przypadku, ale przecież myślimy żeby to było raczej kilkanaście LAT, albo i więcej.
    Pamiętajcie jeszcze o jednej rzeczy: profesor Zbigniew Religa ODMÓWIŁ przyjmowania chemii. Dobrze wiedział co, robi.
    I czytajcie Jerzego Ziębę, tam widać, że to nie są proste sprawy, ale zdecydowanie są do ogarnięcia przez każdego.
    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: tolek — 14 lutego 2017 @ 12:00

  23. „I czytajcie Jerzego Ziębę, tam widać, że to nie są proste sprawy, ale zdecydowanie są do ogarnięcia przez każdego.”

    Ziębę można czytać choćby dlatego, że na polskim rynku wydawniczym się nie przelewa z tego typu publikacjami i jest poziom odniesienia do dalszej dyskusji.
    Nie można natomiast Ziębie wierzyć. Część informacji w jego książkach jest prawdziwa i sprawdzona, a część sprawdzona i nieprawdziwa.
    Poza tym ta jego maniera… połowa tekstu do kosza jako zbędna, bo to nieustające ataki na „przeciwnika”.
    Parafrazując Ziębę: mądre to..? 😉

    Komentarz - autor: Art — 17 lutego 2017 @ 19:55

  24. Przy okazji jeszcze odnośnie glutationu.
    Do syntezy glutationu potrzebny jest silny relatywnie, insulinowy sygnał. To kolejny powód, aby ściśle- substratowo-proporcjonalne, dość łopatologiczne podejście do diety zastąpić bardziej zniuansowanym, odpowiednim, dobowo-rytmicznym i spersonalizowanym podejściem.

    Silny sygnał insulinowy oznacza przede wszystkim silną insulinową wrażliwość tkanek, której się nie osiągnie na bardzo nisko węglowodanowej diecie, która jest z kolei odpowiedzią na uprzednio zniszczony metabolizm. To raczej obejście problemu, a nie jego rozwiązywanie.

    Potrzebna jest stopniowa budowa insulinowej wrażliwości, czyli konsumpcji odpowiedniej ilości odpowiednich węglowodanów w odpowiednim czasie i jednocześnie powiększanie zdolności organizmu do buforowania glukozy. To ostatnie można uzyskać poprzez:

    – zwiększanie zdolności magazynowania glikogenu przez wątrobę, poprzez jej odtłuszczenie. Mniej tłuszczu w cytoplazmie hepatocytów oznacza większą pojemność dla glikogenu. To stąd są tak sprzeczne informacje o pojemności glikogenowej wątroby. Jedne zródła podają 70g a inne 120g. A przecież to zależy od „kondycji” hepatocytów.

    – zwiększanie zdolności magazynowania glukozy poprzez zwiększenie masy mięśni „szybkich”. Czego z kolei nie uczynimy bezmyślnym, aerobowym treningiem, tylko odpowiednio dobranym treningiem intensywno-opornościowym, gdzie w ogóle mamy szansę zaprząc do pracy mięśnie „szybkie” i wygenerować impuls do neogenezy nowych, zdrowych komórek mięśniowych, zwiększając przy tym insulinową wrażliwość.

    Stężenie insuliny powinno być średniodobowo – niskie, ale jednocześnie „słyszalne” dla tkanek, w odpowiednim, dobowym rytmie.

    Komentarz - autor: Art — 18 lutego 2017 @ 19:29


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: