PRACowniA

27 lutego 2013

Autorytaryzm i orientacja na dominację społeczną na gruncie polskim

Obszerny fragment znalezionej w sieci pracy o autorytaryzmie z anlizą występowania i skali tego problemu w Polsce. Mamy nadzieję, że Autor wybaczy nam usunięcie w wypożyczonym fragmencie odniesień do naukowców i ich prac. Jedynym ku temu powodem jest chęć uprzystępnienia tego ważnego opracowania nieprofesjonalnym czytelnikom. Z pełnym tekstem artykułu, z odniesieniami i obszerną bibliografią, można zapoznać się ściągając plik PDF ze strony uniwersytetu rzeszowskiego.

Dr Jarosław Klebaniuk
Instytut Psychologii
Uniwersytet Wrocławski

Autorytaryzm i orientacja na dominację społeczną jako źródła zagrożeń dla gospodarki opartej na wiedzy

[…] Na przestrzeni kilkudziesięciu lat przeprowadzono liczne badania nad autorytaryzmem, a ostatnie kilkanaście lat przyniosło także badania nad orientacją na dominację społeczną. Zjawiska te rzadko łączy się z gospodarką opartą na wiedzy. Próba odnalezienia takich związków zostaje podjęta poniżej.

Autorytaryzm jako zagrożenie

Racjonalność dokonywanych wyborów, w tym również decyzji związanych z podejmowaniem i prowadzeniem działalności gospodarczej, wymaga niezależności i autonomii. […] Brak autonomii należy więc uznać za jeden z czynników ograniczających możliwości pełnego wykorzystania własnego potencjału przez przedsiębiorcę. Nie zawsze jest to czynnik leżący w politycznych i makroekonomicznych warunkach, które panują w danym kraju. Niekiedy mamy do czynienia z wewnętrznym mechanizmem osobowościowym.

Badania nad autorytaryzmem zostały zainspirowane masowym poparciem dla dyktatury nazistowskiej w Niemczech w latach trzydziestych XX wieku. […] Współcześnie dominuje poznawcze rozumienie autorytaryzmu, w myśl którego stanowi on swoisty zespół reguł organizacji i przetwarzania informacji określający opis i wartościowanie rzeczywistości społecznej. Jadwiga Koralewicz, autorka polskich prac i badań, wyróżnia  warstwę normatywno-wartościującą autorytaryzmu – „przekonanie o konieczności podporządkowania się wyidealizowanym autorytetom”, a także poznawczo-deskryptywną – „przekonanie jednostki o braku wpływu na swój los i świat i kontroli nad nimi”. Za przeciwieństwo autorytaryzmu uważa autorka syndrom demokratyczny, którego istotą jest wizja świata, w której ludzie połączeni są ponadgrupową wspólnotą oraz odczuwają potrzebę decydowania o swoim losie i żywią przekonanie, że są w stanie wpływać na rzeczywistość i własne życie.

(more…)

26 lutego 2013

Autorytaryzm

Laura Knight-Jadczyk
“Comets and the Horns of Moses”
fragment z rozdziału 2: Percepcja, rzeczywistość i religia

[…] W pewnym sensie kultura jest centralnym bankiem zaburzeń kognitywnych, które poszczególnym członkom społeczeństwa zapewniają środki do tłumaczenia sobie rzeczywistości empirycznej na jej łatwiejszą do zaakceptowania wersję. Zbiorowy brak obiektywizmu w odniesieniu do rzeczywistości empirycznej często nosi miano “religii”, nawet wówczas, kiedy proces ten rozlewa się na inne kategorie terminologiczne.

W powiedzeniu, że zadaniem starszych ludzi jest okłamywanie młodych, może być ziarno prawdy. Na tej samej zasadzie można by usprawiedliwić Ernesta Beckera, kiedy opisuje kulturę jako “kłamstwo na skalę makro”. Kultura nie tylko normalizuje błędy, ale i przekazuje ogromną ilość żywotnych danych, które są w zgodzie z podstawową bądź empiryczną rzeczywistością. Pociąga to za sobą oczywiste korzyści w postaci dostarczania informacji niezbędnych do przetrwania. Jednak błąd kognitywny jest również niezbędny do przetrwania. Z tego też powodu rzeczywistość kulturową trzeba postrzegać jako celowe i konieczne połączenie informacji i dezinformacji. [~ Schumaker (1995) The Corruption of Reality: A unified Theory of Religion, Hypnosis, and Psychopathology.]

Każda grupa społeczna tworzy swoje własne ograniczenia i narzuca je swoim członkom. Oznacza to, że pomiędzy różnymi grupami występuje spore zróżnicowanie, natomiast w obrębie grupy odróżnianie się nie jest dobrze widziane. Kiedy ktoś przenosi się z jednej grupy do innej, musi zmienić sposób myślenia i dostosować się do innych ograniczeń, jakie narzuca nowa grupa.

Autorytarianie

Współczesna psychologia kognitywna dostarcza dużo nowych danych, które mogą pomóc nam zrozumieć, że – jak powtarzał Gurdżijew – człowiek jest maszyną. Istnieją ludzie – w istocie stanowią oni całkiem spory segment każdego społeczeństwa – którzy są autorytarianami, jak nazywa ich Altemeyer. [1] Mają oni wyraźnie genetyczne skłonności do podążania za autorytetem i nigdy go nie kwestionują. Przyczyna tego zdaje się leżeć w sposobie pracy mózgu, co opisuje inny psycholog, Daniel Kahneman. Głównie chodzi o to, że mózg zabezpiecza się przed stresem i zawsze szuka sposobu na zaoszczędzenie energii. Ponadto, kiedy mózg uczy się w dzieciństwie, jak odcinać się od nieprzyjemnych doznań i tworzyć “alternatywne wersje” wydarzeń – zazwyczaj leniąc się przy tym – ustanawia schemat, który się z czasem utrwala, przynosi bowiem ulgę w stresie.

Kiedy odrzuca się racjonalizm w jednej sferze, irracjonalność w innej przychodzi już z ogromną łatwością. Domyślne ustawienie ludzkiego mózgu każe mu szukać przyczyn skutków. Jest to cecha ewolucyjnie adaptywna, bowiem stworzenie, które potrafi poprawnie odczytywać znaki płynące ze środowiska i przewidywać przyszłe wydarzenia, które mogą nieść zagrożenie życia, przetrwa.

Ciekawie się robi, kiedy dodać do tego ewolucyjną tendencję do samoświadomości. Ludzie są w stanie pamiętać błędy z przeszłości, co – w połączeniu ze zdolnością rozpoznawania schematów – pozwala im antycypować, co złego może się stać w przyszłości. Potrafią sobie także wyobrazić własną śmierć. Dla człowieka wyposażonego w potrzebę znajdowania rozwiązań, reakcji obronnych i oszczędzania energii, drogą najmniejszego oporu okazują się być przekonania religijne. [2] Niedowierzanie i stawianie czoła trudnym prawdom albo bolesnej rzeczywistości wymaga bowiem wysiłku i sprowadza psychiczny ból. Badania wykazały, że trauma – kojarzona z reakcjami walki, ucieczki lub zamarcia ­– może bardzo silnie aktywować te obwody. Tu robi się nieciekawie. Otóż religia może być łatwo wszczepiona jednostce lub całej grupie przez osobnika (bądź osobników), który pragnie ustanowić kontrolę i utrzymać ją. Im bardziej człowiek czuje, że nie ma kontroli nad swoim życiem, tym większe jest prawdopodobieństwo, że podąży za liderem, który obieca mu poczucie pewności, rozwiązanie i bezpieczeństwo. To jest osobowość autorytarna. Chciałabym się tu na chwilę zatrzymać i zdefiniować ten typ osobowości w oparciu o ostatnie badania, bo wielokrotnie będziemy się tu z nim spotykać.

Osobowość autorytarna. Rzeczownik ‘autorytarianin’ ma dwa znaczenia i oznacza: 1) jednostkę przekonaną o konieczności podporządkowania się autorytetom, 2) dyktatorstwo albo tyranię. Zatem autorytarianami można nazywać ludzi, którzy silnie wierzą w zasadę podporządkowywania się autorytetom, ale również i tyranów, którzy domagają się od wszystkich podporządkowania –  i mniej więcej właśnie to najczęściej nam się od nich trafia. […]

Ta cecha osobowości polega na autorytarnym posłuszeństwie, wysokim stopniu uległości wobec ustanowionych w danym społeczeństwie autorytetów, autorytarnej agresji, skierowanej przeciwko różnym ludziom w imię tychże autorytetów, oraz konwencjonalizmie – skrupulatnym przestrzeganiu norm społecznych, aprobowanych przez owe autorytety. Dlaczego takich zwolenników autorytaryzmu (authoritarian followers) psychologowie nazywają „prawicowymi autorytarianami (right-wing authoritarians, RWA)? Czy wszyscy z nich są członkami konserwatywnych partii politycznych? Nie. Słowo ‘prawicowy’ użyte jest tu w sensie psychologicznym i oznacza wolę zadowalania ustanowionego autorytetu. Jednym z pierwotnych znaczeń przymiotnika ‘prawy’ (right) było “słuszny, legalny, właściwy, poprawny”, co w dawnych czasach oznaczało robienie tego, co chcieli lokalny dziedzic oraz król. […]

(more…)

Obłoki srebrzyste poza sezonem i daleko na południe – pył kometarny z wybuchu rosyjskiego meteoru?

Sott.net
Poniedziałek, 25 lutego 2013

W okresie pomiędzy 19-21 lutego 2013, w Zjednoczonym Królestwie, Danii, Norwegii i Holandii zaobserwowano pojawienie się obłoków srebrzystych. Biorąc pod uwagę to, że obłoki takie widziane są zazwyczaj tylko w okresie letnim, istnieje podejrzenie, że w tym przypadku mogły one powstać w efekcie rozproszenia w wyższej warstwie atmosfery pyłu kometarnego, który powstał 15 lutego z wybuchu meteoru lub fragmentu komety nad Południową Rosją w rejonie miast Chelyabinsk/Chebarkul.

Poniższe zdjęcia poschodzą z witryny spaceweather.com

Zdjęcie wykonane przez Terry’ego Parkera w dn. 20 lutego 2013r., obszar nad Birmingham, Zjednoczone Królestwo. „Jestem pilotem samolotu ze Zjednoczonego Królestwa i czasem zdarza mi się zaobserwować obłoki srebrzyste. Zazwyczaj w lecie około północy, patrząc w kierunku na północ. Ale wczoraj (20 lutego 2013) byłem wielce zdumiony zaobserwowaniem ich tak blisko wschodu słońca patrząc na południe w kierunku na Francji”.

(more…)

23 lutego 2013

Czy zjawiska metapsychiczne są ułudą?

Rupert Sheldrake
The World of T.C.Lethbridge
Are psychic phenomena illusory?
6 lutego 2013 11:46 CST

Przeczucia [1]

Wygląda na to, że wiele zwierząt przeczuło nadejście wielkiego tsunami w Azji 26 grudnia 2004 r., aczkolwiek ich reakcje pojawiły się dopiero tuż przed samym zdarzeniem. Zanim potężne fale wdarły się na ląd, słonie na Sri Lance i Sumatrze przeniosły się na wyżej położony teren, to samo zrobiły słonie w Tajlandii, trąbiąc wcześniej.

Według mieszkańców wioski Bang Koey w Tajlandii stada bizonów pasły się w pobliżu plaży, aż nagle podniosły łby i spojrzały na morze, nastawiając uszu. Następnie odwróciły się i zaczęły w panice gnać na wzgórze. Zdezorientowani ludzie pobiegli za nimi, co uratowało im życie.

Na plaży Ao Sane, w pobliżu Phuket, psy pognały na wzgórza, a w Galle na Sri Lance właściciele psów nie mogli zrozumieć, dlaczego ich pupile nie chcą iść na swój codzienny poranny spacer na plażę.

W dystrykcie Cuddalore na południu Indii bawoły, kozy i psy uciekły, przenosząc się na wyżej położone tereny, to samo zrobiła gniazdująca kolonia flamingów.

Na Andamanach prymitywne grupy plemienne, zaalarmowane zachowaniem zwierząt, oddaliły się przed kataklizmem od wybrzeża.

Skąd zwierzęta wiedziały? Zwykle spekuluje się, że wyczuły one drgania wywołane podmorskim trzęsieniem ziemi. Ale to wyjaśnienie nie jest przekonujące. Drgania wystąpiłyby w całej Azji Południowo-Wschodniej, nie tylko w dotkniętych obszarach przybrzeżnych.

(more…)

21 lutego 2013

Amerykański styl życia. Zabójstwa i tortury

Joe Quinn
Sott.net
18 lutego 2013 08:42 CST

John Brennan, wkrótce dyrektor CIA, oraz jeden z dronów CIA – przedstawcie mu się!

Ilu Amerykanów wie, że ich rząd przyznaje sobie prawo do arbitralnego i swobodnego decydowania o zabijaniu rodzimych obywateli i że może to robić “legalnie”, nie mając żadnych dowodów na to, że ów obywatel stanowi jakiekolwiek zagrożenie dla kogokolwiek, a tym bardziej dla rządu bądź jego “interesów”?

Ilu Amerykanów wie, że rząd USA odpowiedział na powództwa sądowe, wniesione przez ACLU, gdzie kwestionowane są uprawnienia rządu amerykańskiego do angażowania się w celowane zabójstwa obywateli USA, mówiąc, że jest to pytanie polityczne i ani sąd amerykański, ani sędziowie nie mają tu nic do powiedzenia. („Nie istnieje żadne forum sądowe właściwe do oceny tych konstytucyjnych zagadnień”)? Założyłbym się, że niewielu. Ale dokładnie to właśnie rząd amerykański zrobił, jak wynika z dokumentu Departamentu Sprawiedliwości, jaki – bez podpisów i daty – dostał się do rąk NBC News. Z dokumentem (tzw. białą księgą) można zapoznać się tutaj. Rzeczywiste uzasadnienia prawne, zdefiniowane w 2010 roku przez prawników Departamentu Sprawiedliwości, rząd trzyma w tajemnicy, ale “biała księga” wyjaśnia, że rząd nie tylko zadecydował, że celowane zabójstwa, bez należnego procesu, są legalne, ale również że do uznania kogoś za bezpośrednie i nieuchronne zagrożenie nie są konieczne jakiekolwiek dowody, że człowiek ten stanowi nieuchronne zagrożenie. (Bądź tu mądry.)

[ACLU, American Civil Liberties  Union – Unia Praw Obywatelskich, amerykańska organizacja non-profit zajmująca się ochroną praw obywatelskich gwarantowanych przez konstytucją – przyp. tłum.]

(more…)

19 lutego 2013

Martha Stout o wojnie limbicznej i „włączniku paranoi”

Harrison Koehli
Sott.net
29 października 2007

© AP/Reuters — Wydarzenia 11 września 2001 roku były traumatycznym przeżyciem dla amerykańskiego społeczeństwa. Administracja Busha wykorzystała wywołany w ludziach strach, a administracja Obamy to kontynuuje.

Książka Marthy Stout The Paranoia Switch (Włącznik paranoi) stanowi ważny wkład w rozwój nowej dziedziny nauki – ponerologii, czyli badań nad przyczynami zła oraz jego genezą, zarówno na poziomie społecznym, jak i interpersonalnym. Stout – wieloletnia terapeutka traumy – prezentuje w niej kliniczną diagnozę choroby współczesnej „kultury terroru” oraz tych, którzy manipulują jej głównym przejawem – traumą – dla własnych korzyści.

Włącznik paranoi

Traumatyczne wydarzenia nadwerężają nasz układ limbiczny. Nadreakcja ciała migdałowatego, rejestrującego emocjonalne znaczenie doświadczanych zdarzeń, prowadzi do osłabienia reakcji hipokampu, który zazwyczaj nadaje priorytety napływającym informacjom oraz pozwala wyższym ośrodkom mózgu na tworzenie spójnych wspomnień z uwzględnieniem ich emocjonalnego znaczenia. A zatem, w miejscu prawdziwych wspomnień – zintegrowanych przez wyższe ośrodki mózgu –  traumatyczne wydarzenia pozostawiają jedynie niezintegrowane fragmenty pojedynczych obrazów i doznań, które w przyszłości mogą zostać „wyzwolone” przez podobne epizody. W taki oto sposób strzelający gaźnik w silniku samochodowym może wywołać paranoiczną reakcję u weterana wojennego, wskutek uruchomienia jego „włącznika paranoi”.
(more…)

18 lutego 2013

Kosmiczne intencje. Komety i rogi Mojżesza.

Laura Knight-Jadczyk
Sott.net
15 lutego 2013 04:55 CST

[Od redakcji: Zważywszy na naprawdę alarmujący wzrost liczby meteorów i kometarnych fragmentów, jakie wpadały w naszą atmosferę w ciągu ostatnich 10 lat, oraz zadziwiającą detonację meteoru nad Rosją dziś rano, zdecydowanie najwyższy już czas, żeby każdy uświadomił sobie realne i oczywiste zagrożenie, jakie dla całego życia na Ziemi stanowią ci kosmiczni “goście’. W tym celu Laura Knight-Jadczyk wydała ostatnio pierwszą książkę z nowego cyklu, przedstawiającego niepodważalne dowody, że nie tylko ludzka historia była regularnie przerywana (czy też ‘przebijana’) “deszczami ognia z niebios”, ale kolejna tura kosmicznej katastrofy może już być spóźniona.

Poniżej prezentujemy krótki urywek na ten temat, zaczerpnięty z tego tomu: Comets and the Horns of Moses [Komety i rogi Mojżesza] (książka jest dostępna na wszystkich stronach Amazon).]

Kiedy w poszukiwaniu materiału do tego cyklu przebijam się przez stosy książek o archeologii, historii (tej hipotetycznej i tej racjonalnie zrekonstruowanej na podstawie danych), a zwłaszcza przez wkład w naukę takich jej dziedzin, jak astronomia, geologia i genetyka – które powinny dokładnie iść w parze z archeologią i historią, ale zazwyczaj tak nie jest z tych wszystkich powodów, które omówiliśmy do tej pory – coraz bardziej oczywiste staje się, że wciąż i wciąż od nowa nasza planeta jest bombardowana przez różne ciała, wśród których najbardziej powszechnymi są te typu Tunguskiej, czyli napowietrzne wybuchy fragmentów komet. Wydarzenia te wielokrotnie rzuciły na kolana całe kultury, narody, a nawet cywilizacje. Nieuchronnym tego efektem są Wieki Ciemne, a potem, kiedy społeczeństwo zaczyna się odradzać, powstają mity, rodzą się religie – albo odradzają, w przekręconej, pełnej wypaczeń wersji – i zawsze – zawsze – fakty z poprzedniej ery zniszczenia są tuszowane i ukrywane za zasłoną metafor i alegorii.

Dlaczego? Co to za obłęd?

To bardzo proste. Dawniej, kiedy ludzie zaczynali dostrzegać atmosferyczne, geologiczne i klimatyczne zakłócenia oraz wszystkie nieszczęścia, jakie sprowadzają one na społeczeństwo, w tym głód, plagi i zarazy, zaczynali – indywidualnie i zbiorowo – oglądać się na swoich przywódców w oczekiwaniu, że ci wszystko naprawią. Stąd właśnie wzięło się pojęcie boskiego króla – król miał być w stanie wstawić się za swoim ludem do bogów. Jeśli królowi nie powiodło się wstawiennictwo, trzeba było znaleźć jakieś rozwiązanie. Składano ofiary, odprawiano rytuały i, oczywiście, kiedy i to nie działało, a bogowie wciąż byli zagniewani, król musiał umrzeć. Za taką reakcją stał prawdopodobnie ten sam mechanizm, swego rodzaju przełącznik w mózgu, który napędza do szukania ulgi w stresie: jeśli bogowie są źli, należy znaleźć kozła ofiarnego. A kiedy zagrożony jest naród, najbardziej oczywistym winnym są król i jego elity. Co więcej, oni instynktownie wiedzą, jak nieodporni są na taką reakcję ludu.

Zważywszy na to, że ludzka historia wydaje się być definiowana przez kolejne mniej lub bardziej zdegenerowane elity rządzące, i jeśli przyjmiemy, że taka degeneracja (oraz jej rozprzestrzenianie się w całym społeczeństwie) jest mechanizmem odpowiedzialnym za to, że cywilizacja ściąga na siebie kosmiczną katastrofę, obwinianie i usuwanie elity jest dobrym rozwiązaniem. Problem jednak w tym, że ludzie nie rozumieją tego mechanizmu, innymi słowy ​​brakuje im wiedzy, że – jeśli mają zapobiec dalszym zniszczeniom – muszą za wszelką cenę nie dopuścić do tworzenia się w przyszłości zdegenerowanych elit.

(more…)

Następna strona »

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: