PRACowniA

31 sierpnia 2017

To nie jest kraj dla starych pomników

J. Martin
Sott.net
17 sierpnia 2017

Nie przyszedłem tu, by zręcznie dyskutować o niuansach praw stanów czy społeczno-gospodarczych przyczynach amerykańskiej wojny secesyjnej. Nie przyszedłem ani by potępiać, ani popierać, ani też bronić którejś ze stron. Przyszedłem, by przedyskutować znaczenie pomnika (monumentu), tego dziwnego słowa, które weszło do naszego języka z łaciny i pochodzi od czasownika monēre, przypominać, poprzez średnioangielskie monumentum, oznaczające miejsce pochówku.

[Podobnie jest w j. polskim: słowo ‘pomnik’ wywodzi się od staropolskiej formy słowa ‘pamiętać’ – ‘pomnieć’ i imiesłowu ‘pomny’, czyli pamiętny, i oznacza miejsce upamiętniające jakieś wydarzenie bądź osobę. Natomiast, tak jak w wypadku j. angielskiego, słowo ‘monument’, o zbliżonym obecnie znaczeniu, acz sporo starsze w naszym języku, zaczerpnęliśmy również z łaciny, od monumentum i pochodnego monēre, przy czym monēre, poza podstawowym znaczeniem: przypominać, może też oznaczać: ostrzegać albo przestrzegać, a wśród znaczeń słowa monumentum jest pamiątka i dokument. – przyp.]

Bez względu na to, jakie twoim zdaniem były przyczyny tej wojny domowej, szczerze uznaję twoje stanowisko, a teraz, będąc ze sobą w pełnej zgodzie, możemy przejść do dyskursu na temat końca tej krwawej pożogi. Któż może zaprzeczyć, że rozerwała ona na kawałki Unię Stanów Zjednoczonych, zniszczyła pokój oraz spokój życia obywatelskiego i zwróciła brata przeciw bratu, a sąsiada przeciw sąsiadowi? Kiedy się skończyła, Konfederacja poddała się, a te stany, które uprzednio były się zbuntowały, zostały ponownie przyłączone. Ich specyficzna tradycja została słusznie zakazana, ale oni sami nie zostali wyjęci spod prawa, a nasz sławny przodek, Abraham Lincoln, jasno stwierdził w swoim końcowym przemówieniu, że te stany, które niegdyś były z dala od Unii, mają być powitane z powrotem, jak gdyby były wystąpiły z Unii tylko na chwilę. Lincoln uważał, że jakąkolwiek pomstę zamierzył Bóg, została ona zesłana.

W ciągu 40 lat od wojny secesyjnej i ku pamięci swoich ojców, działał ruch Zjednoczonych Córek Konfederacji i różnych innych kobiecych Stowarzyszeń Pamięci, stawiający sobie za cel ponowny pochówek ich ojców, braci, wujów, pradziadków i wujecznych dziadów i postawienie im pomników. To, co zainicjowały, czasami określane jest mianem „stracona sprawa” (Lost Cause). Głównie terapeutyczna, ustna i literacka historia wojny secesyjnej, która wyrażała ich gorycz i rozpacz, nie tylko z powodu przegranej wojny, ale i gospodarczego i społecznego spustoszenia, jakie po niej nastąpiło. Południe pogrążyło się w biedzie, z której tak naprawdę nigdy się nie podniosło.

Pomnik wcale nie musi oznaczać czegoś szczególnego, poza wspomnieniem tego, co minęło. Nie obwinia ani popiera, ale daje świadectwo, że coś się skończyło. Wojna się skończyła. Skończyło się niewolnictwo. Tak więc te pomniki, i te historie, są dobrymi i złymi, i tragicznymi pamiątkami strat.

Kiedy burzymy te pomniki, albo je przenosimy, niepokoimy groby pokonanych duchów. Czy nie możemy być usatysfakcjonowani naszym zwycięstwem nad nimi żyjącymi, że ścigamy ich nawet pod ziemią? Nie pojmuję, na jakie prawo powołują się ci, którzy naruszają przeszłość, nie potrafię sobie wyobrazić, jakiemu to ma służyć celowi, ale wiem, że jedyny zysk, jaki można w tym znaleźć, może być tylko diaboliczny.

Tak zuchwałe żądanie wysuwa dziś młodzież, która nie zaznała niewolnictwa, która rzuca się na martwych, jakby wciąż żyli. Powiedz mi, czy wrócimy do tego znowu za 150 lat? Kiedy martwi zapłacą dość? Może Bóg to wie, bowiem jestem przekonany, że ta młodzież nie wie. Jeśli zatem jest to dług, który nigdy nie może zostać spłacony, jaki sens zawracać sobie głowę spłacaniem odsetek? A jeśli jak Ahab mamy ścigać ich między płomienie zatracenia, powinniśmy strzec się, bowiem ci, którzy szukają zemsty, winni też odkładać grosz na własnego grabarza.

Te pomniki, które brukamy, są nagrobkami rasistowskiej przeszłości – zwyciężonej i złożonej w grobie dla potomności. Jeśli je wykopiemy, możemy uwolnić to, co w sobie więżą.

Tłumaczenie: PRACowniA

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: