PRACowniA

22 sierpnia 2011

Palenie chroni przed nowotworem płuc

JoeVialls
16 lipca 2003

Źródło: Smoking Helps Protect Against Lung Cancer

Elektrownia jądrowa Fukushima

Każdego roku tysiące lekarzy i innych członków „Anty-Smoking Inkwizycji” wydają miliardy dolarów, utrwalając to, co bez wątpienia stało się najbardziej mylącym choć udanym oszustwem inżynierii społecznej w ​​historii. Z poparciem większości zachodnich rządów, ci orwellowscy lobbyści ścigają palaczy z fanatycznym zapałem, który całkowicie zasłania śmieszną klęskę amerykańskiej prohibicji alkoholowej, która rozpoczęła się w 1919 i trwała do 1933 roku.

Dziś spoglądamy wstecz na amerykański zakaz z uzasadnionym zdumieniem. Czy to prawda, że cały naród zgodził się na zakaz wypicia piwa czy whisky, nałożony przez niewielką grupę walących w tamburyny fanatyków? Niestety, jest to prawda, mimo całkowitego braku dowodów, że alkohol szkodzi człowiekowi, chyba że spożywany w ilości naprawdę astronomicznej.

Bezpieczeństwo alkoholu nie interesowało tych tamburyniarzy, dla których jedynym prawdziwym celem było sprawowanie kontroli nad resztą. Amerykanie widocznie „grzeszyli” ciesząc się alkoholowym drinkiem, i purytanie wstawili się w imieniu Boga, aby wszyscy znowu poczuli się nieszczęśliwi.

Choć nie ma bezpośredniego związku między alkoholem i tytoniem, to historia amerykańskiego zakazu jest ważna, ponieważ pomaga nam zrozumieć, jak garstce fanatyków udało się kontrolować zachowanie i życie dziesiątków milionów ludzi. Obecnie to samo dzieje się z palaczami, chociaż tym razem są to fanatycy rządowi i ignoranccy lekarze, a nie walący w tamburyny religijni fanatycy.

Niektóre rządy wiedzą, że ich przeszłe działania są bezpośrednio odpowiedzialne za spowodowanie większości nowotworów płuc i skóry w dzisiejszym świecie, więc posuwają się do ekstremalnych metod, próbując zmniejszyć w ten sposób odpowiedzialność i przerzucić zobowiązania finansowe od siebie, na nieszkodliwy ekologicznie tytoń. Jak dowiemy się z dalszej części raportu, skromny organiczny tytoń nigdy nie zaszkodził nikomu, a w pewien sposób można słusznie przyznać, że zapewnia zaskakującą ochronę zdrowia.

Nie wszystkie rządy na świecie podzielają ten sam problem. Japonia i Grecja mają największą liczbę dorosłych palaczy na świecie, ale najniższą liczbę zachorowań na raka płuc. W kontraście do tego, Ameryka, Australia, Rosja, i niektóre grupy wysp na Południowym Pacyfiku mają najniższą liczbę dorosłych palaczy na świecie, ale największą zachorowalność na raka płuc. To jest trop numer jeden w rozwikłaniu absurdu, ale zakorzenione na zachodzie medyczne kłamstwo, że „palenie powoduje raka płuc.”

Pierwszy europejski kontakt z tytoniem miał miejsce w roku 1492, kiedy Kolumb i kolega podróżnik Rodriguo de Jerez zobaczyli na Kubie palących tubylców. Tego samego dnia, de Jerez zaciągnął się pierwszy raz i stwierdził, że to bardzo relaksujące, tak jak miejscowi zapewniali go, że będzie. Była to ważna okazja, ponieważ Rodriguo de Jerez odkrył to, co Kubańczycy i rdzenni Amerykanie znali od wieków: że palenie cygar i papierosów nie tylko relaksuje, ale także leczy kaszel i inne dolegliwości. Kiedy wrócił do domu, Rodriguo de Jerez dumnie zapalił cygaro na ulicy, i został natychmiast aresztowany i osadzony na trzy lata przez przerażającą hiszpańską inkwizycję. De Jerez tym samym stał się pierwszą ofiarą antynikotynowych lobbystów.

W ciągu niespełna wieku, palenie stało się czynnością dającą wiele radości i akceptowanym w całej Europie zwyczajem społecznym, z kolonii przywożono tysiące ton wyrobów tytoniowych w celu zaspokojenia zwiększonego popytu. Coraz większa liczba pisarzy chwaliła tytoń jako panaceum na bolączki ludzkości. Na początku XX wieku palił niemal co drugi człowiek, ale częstość występowania raka płuca nadal była tak niska, że prawie niemierzalna. Wtedy stało się coś nadzwyczajnego: w dniu 16 lipca 1945 miał miejsce przerażający kataklizm, który ostatecznie spowodował to, że rządy państw zachodnich zniekształciły postrzeganie palenia na zawsze. Jak K. Greisen wspomina:

„Kiedy zmniejszyła się intensywność światła, odłożyłem szklankę i spojrzałem prosto w stronę wieży. W tym czasie zauważyłem chmurę dymu otoczoną niebieskim kolorem. Wtedy ktoś krzyknął, że powinniśmy obserwować falę uderzeniową przechodzącą po ziemi. Miała wygląd jasno oświetlonego okręgu, zaraz nad ziemią, powoli rozprzestrzeniającą się w naszym kierunku. Była żółtego koloru.

„Trwałość chmury dymu była jedną rzeczą, która mnie zaskoczyła. Po pierwszej szybkiej eksplozji, dolna części chmury zdawała się przybrać stały kształt i zawisła nieruchomo w powietrzu. Tymczasem górna część ciągle się podnosiła, tak że po kilku minutach miała co najmniej pięć kilometrów wysokości. Powoli przyjęła kształt zygzakowaty z powodu zmiennej prędkości wiatru na różnych wysokościach. Dym przebił chmurę przy wejściu w nią, i zdawał się być całkowicie nienaruszony przez chmurę”.

Eksplozja pierwszej bomby nuklearnej (Nowy Meksyk 16 lipca 1945)

Był to notoryczny „Trinity Test,” pierwsza brudna broń zdetonowana w atmosferze. Kula 6 kg plutonu, skompresowana do super-krytyczności przez wybuchające soczewki, Trinity eksplodowała nad Nowym Meksykiem, z siłą równą około 20.000 ton trotylu. W ciągu kilku sekund, miliardy śmiertelnie radioaktywnych cząsteczek zostały wessane do atmosfery na wysokości 6 mil [9 km], gdzie szybkie strumienie powietrza mogły daleko je roznosić.

Rząd amerykański wiedział wcześniej o promieniowaniu, zdawał sobie sprawę z jego śmiertelnych skutków dla człowieka, ale wprost nakazał test z kompletnym brakiem poszanowania dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Według prawa, było to zawinione rażące niedbalstwo, ale amerykańskiego rządu to nie obchodziło. Prędzej czy później, w taki czy inny sposób, znaleźliby innego winnego za jakiekolwiek długotrwałe skutki poniesione przez Amerykanów i innych obywateli, lokalnych i dalszych.

Jeśli pojedyncza mikroskopijna cząstka radioaktywna spadnie ci na skórę na plaży, masz raka skóry. Wdychasz pojedynczą cząsteczkę tego samego śmiertelnego błota, i śmierć z powodu raka płuc staje się nieunikniona, chyba że zdarzy ci się, że na szczęście palisz papierosy. Radioaktywna mikroskopijna cząstka zagrzebuje się głęboko w tkankę płucną, całkowicie przytłacza ograniczone rezerwy witaminy B17 w organizmie i powoduje błyskawiczne niekontrolowane rozmnażanie komórek.

Jak możemy być absolutnie pewni, że radioaktywne cząstki naprawdę powodują raka płuc, za każdym razem kiedy człowiek jest narażony od wewnątrz? Dla prawdziwych naukowców, w przeciwieństwie do medycznych szarlatanów i rządowych propagandystów, to nie jest problem. Aby jakakolwiek teoria została przyjęta naukowo, trzeba najpierw udowodnić, zgodnie z rygorystycznymi wymogami powszechnie uzgodnionymi przez naukowców. Najpierw podejrzany radioaktywny czynnik trzeba odizolować, a następnie użyć w odpowiednio kontrolowanych eksperymentach laboratoryjnych w celu stworzenia wymaganego skutku, tj. raka płuc u ssaków.

W ten sposób naukowcy bezlitośnie poświęcili dziesiątki tysięcy myszy i szczurów na przestrzeni lat, celowo poddawali ich płuca skażeniu radioaktywnemu. Udokumentowane wyniki tych różnych eksperymentów naukowych są identyczne. Każda mysz i szczur posłusznie dostają raka płuc, a następnie każda mysz i szczur umiera. Teoria została zatem przeliczona na fakty naukowe w ściśle kontrolowanych warunkach laboratoryjnych. Podejrzany agent [materiał radioaktywny] spowodował żądany rezultat [rak płuc] na skutek wdychania go przez ssaki.

Całkowitej wielkości ryzyka zachorowania na raka płuc u ludzi w wyniku atmosfery radioaktywnej nie można przecenić. Zanim Rosja, W Brytania i Ameryka zabroniły badań atmosferycznych 5 sierpnia 1963 r., do atmosfery wprowadzono już ponad 4.200 kg plutonu. Ponieważ wiemy, że mniej niż jeden mikrogram [milionowa część grama] wdychanego plutonu powoduje raka płuc u ludzi, dlatego wiemy, że wasz przyjazny rząd wprowadził do atmosfery 4,200,000,000 [4,2 mld] śmiertelnych dawek, a pół życia cząstki radioaktywnej to co najmniej 50,000 lat. Przerażające? Niestety, jest jeszcze gorzej.

Wspomniany powyżej pluton występuje w broni nuklearnej przed detonacją, ale zdecydowanie największą liczbą śmiertelnych radioaktywnych cząstek są te pochodzące z pospolitego brudu czy piasku zassanego z ziemi, i napromieniowane w czasie podróży pionowej kuli ognia. Cząstki te tworzą zdecydowanie największą część „dymu” na każdym zdjęciu atmosferycznego wybuchu jądrowego. W większości przypadków kilka ton materiału zostaje zassane i trwale napromieniowane w tranzycie, ale bądźmy bardzo konserwatywni i powiedzmy, że tylko 1,000 kg materiału powierzchniowego jest zasysane przez każdą atmosferyczną próbę jądrową.

Przed wprowadzeniem zakazu przez Rosję, W Brytanię i USA, łącznie przeprowadzono 711 atmosferycznych prób nuklearnych, tworząc 711,000 kg śmiertelnie niebezpiecznych mikroskopijnych cząsteczek radioaktywnych, do których należy dodać oryginalne 4,200 kg z samej broni, chociaż bardzo konserwatywnie, łącznie 715,200 kg. Istnieje ponad milion dawek śmiertelnych na kilogram, co oznacza, że nasze rządy skaziły nam atmosferę ponad 715,000,000,000 [715 mld] takich dawek, wystarczająco do spowodowania raka płuc lub skóry 117 razy w każdym mężczyźnie, kobiecie i dziecku na ziemi.

@WHO -- Zachorowalność / śmiertelność raka wg krajów i płci. Male – płeć męska, Female – płeć żeńska.

Zanim zapytasz, nie, cząstki radioaktywne nie tylko „nie znikają,” a przynajmniej nie w ciągu twojego życia lub twoich dzieci i wnuków. Z półtrwania 50,000 lat lub dłużej, te niezliczone miliardy śmiertelnych, wyprodukowanych przez rząd cząstek radioaktywnych, są zasadniczo z tobą na zawsze. Rozpowszechnione na całym świecie przez silne prądy, cząstki te są składowane w sposób losowy, ale w większym stężeniu w odległości kilku tysięcy mil od oryginalnych miejsc testowych. Zwykły wiatr lub inne zakłócenia powierzchniowe to wszystko co jest potrzebne by zmieszały się ponownie i stworzyły zwiększone zagrożenie dla osób w pobliżu.

Kiedyś niewinna zabawa figlarnego kopania piasku wokół na plaży, w dzisiejszych czasach może łatwo przełożyć się na samobójstwo, jeśli zdarzy ci się poruszyć kilka cząsteczek radioaktywnych, które mogą przykleić się do skóry lub wciągnąć do płuc. Przestań nabijać się z Michaela Jacksona, kiedy pojawia się na lokalnym lotnisku z maską chirurgiczną na nosie i ustach. Może wyglądać ekscentrycznie, ale Michael niemal na pewno przeżyje większość z nas. [artykuł pochodzi z 2003 roku – przyp. tłum.]

Dwanaście lat po katastrofalnym teście Trinity, stało się oczywiste dla zachodnich rządów, że sprawy wymknęły się całkowicie spod kontroli, z raportem 1957 British Medical Research mówiącym, że globalna „liczba zgonów z powodu raka płuc wzrosła ponad dwukrotnie w okresie 1945/55,” choć nie podano wyjaśnienia. W tym samym okresie 10 lat, liczba zgonów z powodu nowotworów w bezpośrednim sąsiedztwie Hiroszimy i Nagasaki wzrosła trzykrotnie. Do końca oficjalnego testowania atmosferycznego w 1963 r. zachorowalność na raka płuc na Wyspach Pacyfiku zwiększyła się pięciokrotnie od roku 1945. Po niszczeniu środowiska zupełnie przez 50.000 lat, nadszedł czas by „wielki rząd” rozpoczął ciężką akcję dywersyjną.

W 1959 roku Światowa Organizacja Zdrowia WHO zawarła umowę z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej IAEA, która dała pro-nuklearnej agencji weto na przeprowadzane przez WHO badania nad skutkami promieniowania.

Jak ludzie sami mogli być przyczyną swojego raka płuc, tzn. uznani za winnych szkody wyrządzonej przez własny rząd, który nigdy nie może być obwiniany lub pozwany? Jedyną oczywistą substancją, którą ludzie wdychali do płuc, poza powietrzem, był dym tytoniowy, a więc musiał zaingerować tu rząd. Słabo wykwalifikowani „naukowcy” medyczni znaleźli się nagle zalani ogromnymi dotacjami rządowymi, mającymi na celu osiągnięcie tego samego rezultatu końcowego: „udowodnij, że palenie powoduje raka płuc.” Prawdziwi naukowcy (zwłaszcza fizycy nuklearni) uśmiechali się ponuro z powodu wczesnych żałosnych starań początkującego lobby antynikotynowego i zwabili ich w najbardziej śmiertelną pułapkę ze wszystkich. Quasi-medyczni badacze zostali zaproszeni do udowodnienia ich fałszywych oświadczeń, według dokładnie tych samych sztywnych zasad naukowych, które wykorzystano podczas udowodnienia, że ​​radioaktywne cząstki wywołują raka płuc u ssaków.

Pamiętajmy, żeby jakaś teoria naukowa została uznana, musi najpierw być udowodniona zgodnie z rygorystycznymi wymogami, powszechnie uzgodnionymi przez naukowców. Najpierw podejrzany czynnik (dym tytoniowy), musi być wyodrębniony, a następnie użyty w odpowiednio kontrolowanych eksperymentach laboratoryjnych, stwarzających wymagany rezultat, tj. rak płuc u ssaków. Pomimo narażania dosłownie dziesiątków tysięcy szczególnie podatnych myszy i szczurów, na równowartość 200 papierosów dziennie przez całe lata, „nauce medycznej” nigdy nawet raz nie udało się spowodować raka płuc u żadnej myszy i szczura. Tak, dobrze przeczytałeś. Przez ponad 40 lat, setki tysięcy lekarzy celowo cię okłamywali.

Prawdziwi naukowcy trzymali quasi-medycznych badaczy za gardło, bo „połączenie” śmiertelnego eksperymentu radioaktywnej cząstki z łagodnym eksperymentem dymu tytoniowego, ostatecznie pokazało na zawsze, że palenie w żadnym wypadku nie może powodować raka płuc. I dalej, w jednym dużym „przypadkowym” eksperymencie, którego nigdy nie pozwolono im opublikować, prawdziwi naukowcy dowiedli z zaskakującą jasnością, że palenie faktycznie pomaga chronić przed rakiem płuc.

Wszystkie myszy i szczury używane są jednorazowo, tylko w konkretnym eksperymencie, a następnie niszczone. W ten sposób naukowcy zapewniają, że wyniki, niezależnie od badanej substancji, nie mogą zostać przypadkowo „skażone” przez prawdziwe lub wyimaginowane efekty innej substancji. Potem pewnego dnia, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kilka tysięcy myszy z eksperymentu palenia, „przypadkowo” trafiły do eksperymentu radioaktywnych cząstek, które w przeszłości zabijały każdego z jego niefortunnych badanych. Ale tym razem całkowicie przeciwko wszystkiemu, 60% „palących” myszy przetrwało narażenie na radioaktywne cząstki. Jedyną zmienną było ich uprzednie narażenie na dużą ilość dymu tytoniowego.

Natychmiast rząd wywarł presję i stłumił fakty, ale to nie uciszyło prawdziwych naukowców. Być może nieśmiale, ale prof. Schrauzer, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Chemików Bio-nieorganicznych, zeznał przed komisją Kongresu USA w 1982 roku, że naukowcy już od dawna wiedzieli, że niektóre składniki dymu tytoniowego działają na badane zwierzęta jako anty-rakotwórcze (przeciwnowotworowe). Dodał, że kiedy aplikuje się zwierzętom znane czynniki rakotwórcze (substancje rakotwórcze), stosowanie składników dymu papierosowego im przeciwdziała.

Ale prof. Schrauzer nie poprzestał na tym. Dalej zeznał pod przysięgą, przed komisją, że „żaden składnik dymu papierosowego nie wykazał, że jest przyczyną ludzkiego raka płuc,” dodając, że „nikt nie był w stanie wyprodukować raka płuc u zwierząt laboratoryjnych od palenia.” Była to dosadna odpowiedź na raczej kłopotliwy problem. Jeśli rząd blokuje publikację twojej pracy naukowej, obierz inny kurs i umieść podstawowe fakty na piśmie w Kongresie!

Zgodnie z przewidywaniami, ta twarda prawda doprowadziła rząd i quasi-medycznych „naukowców” do wściekłości. W roku 1982, rzeczywiście zaczęli wierzyć we własną śmieszną propagandę, i nie dali się stłumić przez wybitnych członków naukowego establishmentu. Dość nagle przerzucili winę na inne „tajne” składniki wprowadzone do papierosów przez koncerny tytoniowe. „Tak, to musi być to!” krzyczeli z niecierpliwością, aż do czasu, kiedy prawdziwi naukowcy złapali za telefon i powiedzieli, że te same „tajne” składniki występowały w eksperymentach z myszami, a tym samym także udowodnili, że nie były one w stanie spowodować raka płuc.

Śmiertelność na raka krtani, tchawicy, oskrzeli i płuc (1997-1999). W ponad 300 przypadkach, Windscale wytworzyła 76% sztucznego promieniowania w Europie w 1984 roku.

Sprawy wyglądały rozpaczliwie dla rządu i społeczności medycznej. Ponieważ finansowanie antynikotynowe rozpoczęło się na początku lat 1960, dziesiątki tysięcy lekarzy przeszły przez szkoły medyczne, gdzie uczono, że palenie powoduje raka płuc. Większość uwierzyła w to kłamstwo, ale w lakierze zaczęły się pojawiać pęknięcia. Nawet najbardziej tępi z oceną „C” lekarze nie mogli naprawdę skorelować danych, a gdy zaczęli pytać, odpowiadano im, by nie zadawali głupich pytań. „Palenie powoduje raka płuc” przerobione na wyznanie wiary, quasi-religijny mechanizm wiary, gdzie ślepa wiara stała się substytutem dowodu.

Nawet ślepa wiara potrzebuje systemu wsparcia, którym w tym przypadku stały się agencje reklamowe i media. Nagle ekrany telewizyjne zalano obrazami strasznie sczerniałych „płuc palacza,” z towarzyszącą im mantrą, że umrzesz w strasznej agonii, jeśli teraz nie skończysz z paleniem. To były żałosne śmieci, oczywiście. Na stole prosektoryjnym, płuca palacza i niepalącego mają wygląd identyczny – różowy, a jedynym sposobem na to, by medycyna sądowa mogła powiedzieć, że mogłeś być palaczem, to, jeżeli znajdzie plamy z nikotyny na palcach, paczkę Camel lub Marlboro w kieszeni, lub jeśli jeden z twoich krewnych niemądrze przyzna, że kiedyś paliłeś chwast demona.

Czarne płuca? U górnika, który całe zawodowe życie wdychał duże ilości mikroskopijnych czarnych cząstek pyłu węglowego. Podobnie jak cząstki radioaktywne, wchodzą głęboko w tkankę płuc i pozostają tam na zawsze. Jeśli pracowałeś w kopalni węgla przez 20 lub więcej lat bez maski na twarzy, twoje płuca będą prawdopodobnie wyglądały tak:

© Inconnu

Wiele osób pyta, jak to jest, że te palące myszy były chronione przed śmiertelnymi cząstkami radioaktywnymi, a nawet więcej pyta, dlaczego w dzisiejszych czasach są prawdziwe dane pokazujące, że znacznie więcej niepalących umiera na raka płuc niż palacze. Prof. Sterling z Simon Fraser University w Kanadzie jest chyba najbliżej prawdy, korzysta z prac naukowych żeby udowodnić, że palenie przyczynia się do tworzenia cienkiej warstwy śluzu w płucach, które tworzy warstwę ochronną, zatrzymuje wszystkie cząstki przenoszące raka przed dostaniem się do tkanki płucnej.

Prawdopodobnie jest to tak blisko, jak możemy dotrzeć do prawdy w chwili obecnej, i to tworzy doskonały sens naukowy. Śmiertelne cząstki radioaktywne wdychane przez palacza, są początkowo uwięzione w warstwie śluzu, a następnie zostają wyrzucone z organizmu, zanim będą mogły wejść do tkanek.

Wszystko to może być nieco przygnębiające dla niepalących, ale jest prawdopodobnie jedna lub dwie rzeczy, które można zrobić, aby zminimalizować ryzyko tak dalece jak to możliwe. Zamiast uciekać od palaczy w lokalnym pubie lub klubie, podejdź tak blisko jak można i wdychaj ich dym tytoniowy. Nie wstydź się, weź kilka głębokich oddechów. A może zapal jednego papierosa lub małe cygaro po każdym posiłku, w zaledwie trzy dni stworzysz cienką warstwę śluzową. Jeśli nie możesz lub nie spełnisz żadnego z tych warunków, rozważ telefon do Michaela Jacksona i poproś o zbędne maski chirurgiczne!

tłumaczenie: Ola Gordon [Palenie chroni przed nowotworem płuc]

Reklamy

59 Komentarzy »

  1. Co innego palenie tytoniu, a co innego palenie tytoniu z substancjami smolistymi – papieros. Kto płaci za badanie ten decyduje o jego wynikach.
    Tutaj macie kolejny wynik badań dotyczący picia alkoholu
    http://zdrowie.dziennik.pl/diety/artykuly/338217,alkohol-piec-razy-w-tygodniu-nie-szkodzi.html

    Komentarz - autor: kolekcjonersurowcow — 22 sierpnia 2011 @ 17:15

  2. „Nawet najbardziej tępi z oceną „C” lekarze nie mogli naprawdę skorelować danych, a gdy zaczęli pytać, odpowiadano im, by nie zadawali głupich pytań.”

    Zdecydowana większość lekarzy nie ma pojęcia co rozumieć pod hasłem korelacji, nie mówiąc już o wyciąganiu wniosków z liczb. Studia medyczne wymagają dużej zdolności do zapamiętywania danych, a nie ich analizowania – lekarze naprawdę mają duże problemy z prostymi operacjami logicznymi, a co dopiero z analizowaniem danych podważających informacje które zapamiętali.

    Komentarz - autor: Michał Wolski — 23 sierpnia 2011 @ 09:20

  3. Pomińmy raka, dlaczego palacze maja gorsze wyniki spirometrii, skąd się bierze poranny kaszel czy duszność, ogólnie gorsza wydolność oddechowa? Paczka fajek raczej nie będzie dla mnie butelką wina. Jedyne pole do dyskusji jakie widzę to ten organiczny tytoń wspomniany na początku, tylko jak on się ma do zachęty palenia kilku zwykłych papierosów dziennie czy wdychania wyziewów innych.

    Komentarz - autor: Satro — 23 sierpnia 2011 @ 21:22

  4. Skąd w takim razie osad na filtrze… jaki wpływa mają substancje smoliste? Wiele razy robiłem eksperyment z chusteczką, która robiła się czarna od dymu papierosowego. Każdy zresztą chyba wie, jak paskudnie kaszle palący weteran. Faktycznie, nie sądzę, by umiarkowane palenie od razu wywoływało raka, ale żeby przypinać metkę cudownego panaceum… w to raczej ciężko mi uwierzyć. Na pewno pozytywne znaczenie ma aspekt związany z działaniem relaksacyjnym nikotyny. Ciekawa teza, ale potrzeba więcej badań. Tym bardziej, że ton artykułu jest taki sam jak konkurencji propagującej walkę z paleniem.

    Komentarz - autor: fox — 23 sierpnia 2011 @ 22:59

  5. Gorsze wyniki spirometrii, poranny kaszel czy duszność, i gorsza wydolność oddechowa? Przepraszam skąd te informacje, jakieś źródło? Jestem palaczem, ale niczego takiego nigdy nie zaobserwowałem ani u siebie, ani u innych znanych mi palących osób. Dlaczego od razu „pomińmy raka”. Skoro mediom i pseudonaukowcom na usługach rządu udało się w tak absurdalny sposób zakłamać i wypaczyć prawdę na temat przyczyn powstawania raka płuc, to co stoi na przeszkodzie, żeby dołożyć palaczom równie „wiarygodnymi” wynikami spirometrii? Co do „wdychania wyziewów innych” może tylko dodam, że pojęcie „biernego palenia” zostało wymyślone i wprowadzone do obiegu przez nazistów III Rzeszy. Ciekawy zbieg okoliczności…

    Komentarz - autor: koliber — 23 sierpnia 2011 @ 23:12

  6. Informacje od znajomych pracujących w służbie zdrowia i obserwacje znanych mi ludzi plus internet poniżej. Koliber ile lat palisz ty i twoi znajomi? Tutaj link o POChP, może też ktoś to obali tak jak raka(dlatego napisałem że go pomijam) http://www.glebokioddech.pl/strona.asp?z=prasa&licz=19 Ja nie palę, dym tytoniowy mnie drażni i powoduje, że kaszlę i się duszę więc myślę, że mój organizm wie co dobre.

    Jeszcze pierwszy lepszy ciekawy artykuł: http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-oddechowy/Palacze-niszcza-pluca-a-potem-walcza-o-kazdy-oddech_34147.html

    „W dymie papierosowym jest ponad 4 tys. szkodliwych związków, których cząsteczki trafiają do płuc. Te trucizny mobilizują płuca do obrony, czyli do wytwarzania większej ilości śluzu. ” Czyli o śluzie tak jak w artykule, jednak czytamy dalej: „Ale część znajdujących się w dymie substancji blokuje ruch rzęsek i niszczy je, uniemożliwiając płucom samooczyszczanie(…)”

    Komentarz - autor: Satro — 24 sierpnia 2011 @ 00:29

  7. Strona do której dałeś linka jest sponsorowana przez dużą firmę farmaceutyczną, której „misją jest opracowanie i wprowadzenie na światowe rynki innowacyjnych leków na kluczowe choroby cywilizacyjne”. Tutaj nie ma czego obalać, tutaj wszystko samo się obala z urzędu.

    Ja palę jakieś 18 lat, a moi znajomi… najstarszy z nich to mój blisko 80-letni dziadek, który całe życie palił popularne bez filtra.

    Co do kolejnego linka to komentarz też sobie raczej daruję, bo tego typu artykułów można by znaleźć pewnie miliony. Masz wolny wybór, a ja nie zamierzam Cię do niczego przekonywać, ani namawiać do palenia.

    pozdrawiam,

    Komentarz - autor: koliber — 24 sierpnia 2011 @ 08:12

  8. Dysponuje ktoś może jakimiś badaniami lub raportami na ten temat? Temat jest na tyle rewolucyjny, że przydałaby się jakaś bibliografia.

    Komentarz - autor: fox — 24 sierpnia 2011 @ 09:10

  9. @Satro

    Pomińmy raka, dlaczego palacze maja gorsze wyniki spirometrii, skąd się bierze poranny kaszel czy duszność, ogólnie gorsza wydolność oddechowa?

    Skąd wziąłeś tę „ogólnie gorszą wydolność oddechową”?
    Poranny kaszel bierze się z chemii dodawanej do papierosów. Odkąd przestawiłam się na tytoń organiczny skończyła się chrypka i kaszel. Nic. Zero. Nul. Podobnie u otaczających mnie palaczy.

    Komentarz - autor: iza — 24 sierpnia 2011 @ 11:59

  10. @fox
    Badania są, tylko nie zalewają massmediów. Trzeba się trochę wysilić, żeby do nich dotrzeć.

    Komentarz - autor: iza — 24 sierpnia 2011 @ 12:01

  11. @bibliografia
    Postaram się coś podrzucić w najbliższych dniach.

    Komentarz - autor: iza — 24 sierpnia 2011 @ 12:09

  12. @kolekcjonersurowcow

    Ależ szkodzi. Alkohol to węglowodany, nie potrzebujemy ich zbyt wiele, jeśli w ogóle. Alkohol karmi candidę. Alkohol zaburza myślenie. Pięć razy w tygodniu to niemal codziennie!

    Komentarz - autor: iza — 24 sierpnia 2011 @ 12:16

  13. @iza
    – na gorszą wydolność oddechową narzekają znajomi uprawiający sport kiedyś przed paleniem i teraz. I piszesz o tytoniu organicznym o którym wspomniałem że tylko tu widzę szansę na jakieś właściwości zdrowotne, koliber i artykuł piszą o zwykłych papierosach, w których ty dostrzegasz szkodliwą chemię. No to chyba nie będę obwąchiwał barowiczów?

    @koliber

    no cóż wolna wola to podstawa, rozumiem, że dla Ciebie POChP to wymysł. Ja potrzebuję na to dowodów a nie podejrzeń. Jak znajdę coś konkretnego w przeciwnym kierunku, to przemyślę sprawę.

    pozdrawiam

    Komentarz - autor: Satro — 24 sierpnia 2011 @ 13:53

  14. @Satro

    Informacje od znajomych pracujących w służbie zdrowia i obserwacje znanych mi ludzi plus internet poniżej.

    Nie wygłupiaj się, to są dla Ciebie źródła informacji? Życzę powodzenia.

    Komentarz - autor: iza — 24 sierpnia 2011 @ 20:35

  15. @iza

    nie wiem czemu odnosisz się do mojego wcześniejszego postu zamiast do najnowszego. Za życzenia dziękuję, wzajemnie.

    Komentarz - autor: Satro — 25 sierpnia 2011 @ 00:16

  16. @Satro

    Krótkie sprostowanie, artykuł traktuje również o zwykłych papierosach, przeczytaj ponownie. „[…]Dość nagle przerzucili winę na inne „tajne” składniki wprowadzone do papierosów przez koncerny tytoniowe. „Tak, to musi być to!” krzyczeli z niecierpliwością, aż do czasu, kiedy prawdziwi naukowcy złapali za telefon i powiedzieli, że te same „tajne” składniki występowały w eksperymentach z myszami[…]”

    Co do POChP należy się kilka słów wyjaśnienia. Nie twierdzę, że ta choroba jest wymysłem, natomiast jestem bardzo bliski przyjęcia, że wymysłem jest powiązanie tej choroby do skutków palenia tytoniu.

    Pytam sam siebie, jak to się dzieje, że dyskutujemy tutaj cały czas o paleniu, kompletnie pomijając to, co w powyższym artykule jest najistotniejsze i najbardziej przerażające, czyli fakt dotyczący ponad 2000 eksplozji nuklearnych na ziemi, w wodzie i powietrzu, w przeciągu zaledwie 66 minionych lat. Ktoś wbija nam nóż w samo serce, a my rozwodzimy się nad tym, czy przyczyną rosnącego bólu w klatce piersiowej jest uprawianie sportu.

    „[…]Istnieje ponad milion dawek śmiertelnych na kilogram, co oznacza, że nasze rządy skaziły nam atmosferę ponad 715,000,000,000 [715 mld] takich dawek, wystarczająco do spowodowania raka płuc lub skóry 117 razy w każdym mężczyźnie, kobiecie i dziecku na ziemi[…]”.

    Komentarz - autor: koliber — 25 sierpnia 2011 @ 12:54

  17. @koliber

    Dyskutujemy nad tym co możemy zrobić – palić lub nie. Na to, że nam zatruto planetę niestety nie wiele możemy poradzić, może poza popularyzowaniem takiej wiedzy.

    Z PoCHP musiałbyś wyjaśnić (stwierdzić kłamstwo badania?) dlaczego u palaczy tytoniu (aktualnych i byłych) choroba występuje znacznie częściej niż w populacji osób niepalących – przykładowe dane na http://www.grabieniec.pl/pokaz_artykul.php?id_artykulu=564

    Komentarz - autor: Satro — 25 sierpnia 2011 @ 20:14

  18. Tak przy okazji, stawia to w nieco innym świetle kolejne straszydło – że od opalania się dostaje się raka skóry. ZGROZA!

    Komentarz - autor: iza — 25 sierpnia 2011 @ 21:36

  19. @Satro

    na gorszą wydolność oddechową narzekają znajomi uprawiający sport kiedyś przed paleniem i teraz.

    Widzisz, to nie jest takie proste. Żeby wyciągnąć jednoznaczny wniosek, trzeba uwzględnić wszystkie możliwe czynniki, a do tych należą m.in.:

    – starzenie się organizmu w zatrutym środowisku
    – palenie papierosów zawierających chemię
    – niewłaściwe oddychanie, którego skutki kumulują się (jeśli nie miałeś okazji, obejrzyj intro do programu Éiriú Eolas)
    – niewłaściwe odżywianie, którego skutki kumulują się w organizmie
    – stres, którego skutki kumulują się w organizmie
    itd….

    Pokaż mi badania, które uwzględniły chociaż część z nich.

    Wszyscy mamy swoje święte krowy, bo wszystkim nam jednako kłamano od kołyski. Wygonienie ich na pastwiska, gdzie ich miejsce, nie jest łatwe, wiem to po sobie. Tak jak nie jest łatwe podważenie CAŁEJ swojej dotychczasowej wiedzy i głębokich przekonań, bo co nam wtedy zostanie? Nie lubimy żyć zawieszeni w próżni, bez żadnych punktów stałych, wszyscy potrzebujemy choćby odrobiny pewności, żeby utrzymać równowagę. Tymczasem okazuje się, że nie ma (niemal?) NIC pewnego i z tą niepewnością trzeba uczyć się żyć mniej więcej w taki sam sposób, jak uczyliśmy się chodzić – krok po kroczku. Oczywiście można też niczego nie zmieniać i żyć w swego rodzaju komforcie. To decyzja, którą każdy podejmuje indywidualnie.

    Komentarz - autor: iza — 25 sierpnia 2011 @ 22:09

  20. @iza

    Znam ÉE. Oczywiście, że nie ma prawie nic pewnego na tym świecie, życie to gra wyborów. Poza innymi kwestiami do niepalenia wystarcza mi reakcja mojego organizmu na dym tytoniowy i tego już żadne badania czy mądre głowy raczej nie przebiją.

    Komentarz - autor: Satro — 25 sierpnia 2011 @ 22:30

  21. @Satro

    „Z PoCHP musiałbyś wyjaśnić (stwierdzić kłamstwo badania?)”

    Podany przez Ciebie artykuł pochodzi z „Magazynu Partnerów Polskiej Grupy Farmaceutycznej” więc i tym razem sobie daruję, ale mniejsza z tym.

    „Poza innymi kwestiami do niepalenia wystarcza mi reakcja mojego organizmu na dym tytoniowy i tego już żadne badania czy mądre głowy raczej nie przebiją”.

    Raczej nie przebiją powiadasz? Pomyśl o tym: kawa, czekolada, ciasteczka, pizza, cola, wódka… Jaka jest reakcja Twojego organizmu, cieknąca ślinka czy odruch wymiotny?

    Komentarz - autor: koliber — 26 sierpnia 2011 @ 08:14

  22. @Satro
    „Poza innymi kwestiami do niepalenia wystarcza mi reakcja mojego organizmu na dym tytoniowy i tego już żadne badania czy mądre głowy raczej nie przebiją.”

    To może ten fragmentem artykułu linkowany w jednym z komentarzy przez Arkadiusza Cię zainteresuje jako kolejny puzzel w układance: Nasze bogate życie wewnętrzne (to nie jest dokładnie ta strona, ale ten artykuł)

    […]Kiedy czyta się wymienione prze dr dr Throwbridge, Truss, Lorenzani (i innych) schorzenia spowodowane przez Candidę włos się jeży na głowie! Mamy tu ze strony przewodu pokarmowego: niestrawność, gazy, mdłości, wzdęcia, bóle brzucha, biegunki lub odwrotnie – zaparcia, obłożony na biało język, świąd odbytu, złe wchłanianie składników pokarmowych. Wszystkie możliwe alergie z nietolerancją substancji chemicznych i dymu tytoniowego włącznie.[…]

    Komentarz - autor: piotr — 26 sierpnia 2011 @ 10:50

  23. Przewertowałem pobieżnie internet w poszukiwaniu jakiś informacji i niestety wszelkie poważniejsze publikacje na ten temat, albo zostały usunięte, albo nie ma do nich dostępu. O ile poza naszymi granicami funkcjonują organizacje, które chociaż walczą o równe prawa dla palaczy, to w polskim internecie, Pracownia jest chyba jedyną stroną, która podjęła ten temat (zaznaczam jednak, że zrobiłem to „po łebkach”). Wszystko wynika oczywiście z tego, że Szkodliwość Palenia jest traktowana jako niepodważalny dogmat w wielu opracowaniach…Aczkolwiek, chociażby tlenek węgla w dymie papierosowym jest przecież szkodliwy.

    Mówi się, że co nie zabije, to wzmocni. Czasem chleb, który niektórzy spożywają, jest bardziej chemiczny, niż ten nieszczęsny papieros.

    W każdym razie… czekam na dalsze publikacje, bo temat intrygujący.

    PS. O ile pamiętam L. Knight-Jadczyk, traktowała co nieco na swoim blogu na temat palenia… ?

    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: fox — 26 sierpnia 2011 @ 19:45

  24. @fox
    Mnóstwo artykułów (lżejszych i bardziej naukowych) znajdziesz na SOTT.net (po ang). Wpisz w oknie wyszukiwarki „smoking” albo „nicotine”. Jest też dłuuugi wątek na forum z wieloma cytowanymi opracowaniami i pracami naukowymi:
    http://cassiopaea.org/forum/index.php/topic,84.0.html
    można zacząć od końca, albo chociaż gdzieś od połowy, bo jest tego ponad 80 stron. Przejrzenie dyskusji może być interesujące, bo to dla wielu jest święta krowa. 🙂

    Och i garść linków znajdziesz w komentarzach pod tym naszym postem:
    https://pracownia4.wordpress.com/2011/02/23/kometa-elenin-zwiastun-czego/

    Tak jak obiecałam, postaram się jeszcze coś podrzucić, może w ten weekend.
    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: iza — 26 sierpnia 2011 @ 23:35

  25. @koliber
    No nie mniejsza z tym tylko widzę sugerujesz przekłamanie badań, ja aż tak stanowczych poglądów nie mam.
    Co do tych produktów, nie napisałem, że od reakcji organizmu zależy czy pokarm jest zdrowy, chodziło mi że raczej żadne mądre wywody nie przekonają mnie do walki z odruchem wobec dymu tytoniowego.

    @piotr
    Ten sam artykuł:
    „Do czynników ułatwiających rozrost Candidy należą też:(…),alkohol, papierosy, wszelkie cywilizacyjne zanieczyszczenia środowiska.”

    Komentarz - autor: Satro — 27 sierpnia 2011 @ 01:47

  26. @Satro

    No nie mniejsza z tym tylko widzę sugerujesz przekłamanie badań, ja aż tak stanowczych poglądów nie mam.

    Temat-rzeka. Niektóre badania są zafałszowane, z różnych względów, ale głównie dlatego, że naukowcy na ogół gdzieś pracują – dla jakiejś instytucji, naukowej lub innej. Na badania potrzebne są fundusze. Na jedne badania fundusze się znajduje, na inne nie (polityka). Instytucja też ma swoją politykę i swoje swoje naciski. Itd. (przykładowy LINK).

    Bardziej znaczące jest to, co z badań robią media na polecenie tych, co pociągają za sznurki. Wiadomo przecież, że media służą propagandzie. Niejednokrotnie (a raczej jest to na prządku dziennym, że) sięgając do źródeł jakiegoś anonsu medialnego przekonywałam się, że dany artykuł miał niewiele wspólnego z rzeczywistym źródłem. Przekłamania w cytatach, wyjmowanie z kontekstu, pomijanie niewygodnych zastrzeżeń itd itp. Jest to na porządku dziennym, ale uchodzi na sucho, bo mało komu chce się szukać źródeł, często są one w innym języku, nie wszystkie prace są dostępne publicznie w całości, wywiady bywają okrojone, itd. Ale mem idzie w świat. I szerzy się jak zaraza. Dokładnie tak było z propagandą na temat szkodliwości palenia i ryzyka przebywania wśród palących. Co do tego drugiego, badanie, które takie ryzyko „znalazło”, było nierzetelne – Environmental Protection Agency wykorzystała (1992) badanie przeprowadzone przez American Cancer Society, które wykazało rzekomą zależność chorób serca od biernego palenia, ale musiało istotnie zaniżyć współczynnik zwany poziomem ufności (do 90% przy obowiązującym standardzie 95%), żeby cokolwiek wykazać, a i to niewiele, bo co tak naprawdę badanie wykazało, oscylowało wokół współczynnika ryzyka =1, czyli zero zależności!. Ale kto o to dba? Maszyna ruszyła. Wkrótce potem zaczęła się akcja wprowadzania zakazów palenia.

    BTW., Enstrom, o którym jest linkowany wyżej artykuł wykazał właśnie nierzetelność badań ACS.

    Pewnie to zabrzmi szokująco, ale nie ma ani jednej recenzowanej pracy naukowej, która by jednoznacznie wykazała zależność zachorowań od biernego palenia!

    LeVois i Layard w swojej pracy z 1994r. pt. Publication bias in the environmental tobacco smoke/coronary heart disease epidemiological literature napisali w streszczeniu (cała praca, PDF):

    Two approaches are used to assess publication bias in the environmental tobacco smoke/coronary heart disease (ETS/CHD) literature: (1) Statistical tests applied to all sex-specific relative risk (rr) estimates from 14 previously published studies indicate that publication bias is likely. A funnel graph of the studies’ log relative risks plotted against their standard errors is asymmetrical, and weighted regression of the studies’ log relative risks on their standard errors is significant (P < 0.01). (2) Previously unpublished ETS/CHD relative risks from the American Cancer Society's Cancer Prevention Studies (CPS-I and CPS-II) and the National Mortality Followback Survey (NMFS) do not show an increased CHD risk associated with ETS exposure. CPS-I: men, rr = 0.97 (0.90-1.05); CPS-I: women, rr = 1.03 (0.98-1.08); CPS-II: men, rr = 0.97 (0.87-1.08); CPS-II: women, rr = 1.00, (0.88-1.14); NMFS: men, rr = 0.97 (0.73-1.28); women, rr = 0.99 (0.84-1.16). Comparison of pooled relative risk estimates from 14 previously published studies (rr = 1.29; 1.18-1.41) and unpublished results from three studies (rr = 1.00; 0.97-1.04) also indicates that published data overestimate the association of spousal smoking and CHD (chi 2 = 25.1; P < 0.0001).

    Żeby naprawdę rozumieć, co tego typu prace wykazują, a czego nie wykazują, trzeba się choć trochę orientować w tym, na jakich zasadach opierach się epidemiologia i w pojęciach z zakresu statystyki.

    (rr= relative risk; rr=1 odpowiada tzw. null hypothesis, czyli zero korelacji)

    W najbliższym numerze naszego Dot Connector Magazine będzie solidny artykuł o tym wszystkim. Może za jakiś czas przetłumaczymy i opublikujemy go na Pracowni. 🙂

    Na zakończenie chciałabym wyraźnie podkreślić jedną rzecz: nikogo do palenia nie namawiałam i nie namawiam. Celem całej tej dyskusji jest pokazanie, jak działa maszyna propagandowa i jak łatwo łykamy wciskany nam kit, kompletnie bez zastonowienia i sprawdzania. W każdej dziedzinie i na każdym kroku. Taki kit stanowi później podstawę naszego światopoglądu i podejmowanych decyzji. Tu nie tyle chodzi o palenie, co o docieranie krok po kroku do prawdziwego obrazu rzeczywistości.

    Pozdrawiam 🙂

    Komentarz - autor: iza — 27 sierpnia 2011 @ 13:53

  27. „Silencing science: partisanship and the career of a publication disputing the dangers of secondhand smoke”, Sheldon Ungar i Dennis Bray; Public Understanding of Science January 2005 14: 5-23 (link)

    Abstract

    This paper examines the silencing of science, that is, efforts to prevent the making of specific scientific claims in any or all of the arenas in which these claims are typically reported or circulated. Those trying to mute the reporting or circulation of scientific claims are termed “partisans.” The paper examines silencing through a systematic examination of the “rapid responses” to a smoking study published in the British Medical Journal claiming that secondhand smoke is not as dangerous as conventionally believed. Media coverage of the smoking study is also examined, as is the question of whether there is self-silencing by the media regarding doubts about the negative effects of passive smoke. The results suggest that the public consensus about the negative effects of passive smoke is so strong that it has become part of a regime of truth that cannot be intelligibly questioned.

    Komentarz - autor: iza — 27 sierpnia 2011 @ 14:11

  28. Tlenek węgla i Candida? Z komentarza do artykułu dra Mercoli (link)

    Daniel John Richard
    […] Superhuman people enjoy tobacco, the reason for this is that the Candida infection causes allergies to tobacco smoke, first and second hand. Doctors speculate that 60-80% of the American population suffer from Candida. I have once suffered from Candida and had loathed the smell of tobacco smoke, it seemed downright nasty, I was convinced smoking is bad. Now that I am free of Candida I love the smell of tobacco smoke, even if it is from nasty chemical ridden cigarettes like Newport and Marlboro, they still smell damn good, though I would never smoke such nasty things. I smoke roughly 2 packs a day of natural tobacco. I understand well that I absorb vitamin B3 from nicotine, all of the „health benefits” of Vitamin B3 are the „Health Consequences” of smoking (supressed appetite, regulated nervous system, faster metabolism, detoxification of the blood cappilaries.) I understand that people with Candida suffer allergies to tobacco smoke because the smoke itself is cleaning them of the Candida, creating a detox reaction. According to Dr. Saleh Naser, nicotine is anti-viral, I understand that vitamin B3 is both anti-viral and anti-fungal. They say that nicotine even cures Tuberculosis:
    12. Shocker: Villain ‘Nicotine’ slays TB
    _http://www.data-yard.net/10c/nicotine.htm

    Nicotine sure is a villain, it has corrupted me so much as to commense intensely long hours of seeking the truth. I think you mentioned Carbon Monoxide? There is a little something mentioned of it here,
    13. The Carbon Monoxide Paradox
    _http://www.data-yard.net/10b/cm.htm

    Something about Carbon Monoxide making you super-human, err immune to disease, err prevents strokes and heart-attacks. Some more interesting evidences here…
    14. Parkinson’s Disease is associated with non-smoking.
    _http://www.forces.org/evidence/carol/carol36.htm

    15. Alzheimer’s Disease is associated with non-smoking.
    _http://www.forces.org/evidence/carol/carol16.htm
    These could be a few of the major points for smoking, so that you don’t end up convulsing, mentally retarded, pissing down the leg of your pants that you did not even put on yourself.

    Dodatkowo, dym tytoniowy ma właściwości grzybobójcze, a palenie redukuje poziom estrogenów – oba czynniki działają na niekorzyść Candidy (namnaża się przy wysokim poziomie estrogenów).

    Jako że liście tytoniu zawierają węglowodany (tym więcej, im wyższy jest stosunek potasu do azotu w nawozach), to pewnie zjadanie papierosów może zasilać Candidę, ale kto je papierosy? 😉

    Komentarz - autor: iza — 27 sierpnia 2011 @ 15:14

  29. Temat kłamstw medialnych bardzo dobrze znam, m.in dzięki temu trafiłem na pracownię 😉 Dzięki za obszerne informacje, a coś nt. palenia w ciąży?

    Komentarz - autor: Satro — 28 sierpnia 2011 @ 00:26

  30. @iza

    Gdzie można zakupić tytoń organiczny? Nie mogę na ten temat znaleźć żadnej informacji w Internecie 😦

    Komentarz - autor: odyss — 29 sierpnia 2011 @ 18:31

  31. @odyss
    W Polsce? Nie mam pojęcia.

    Można kupić online w paru krajach UE i w USA, ale tu wchodzą w grę przepisy celne i raczej na pewno do zapłacenia byłaby akcyza. Podejrzewam, że wyszłoby dość drogo.

    Ale już nawet zwykły tytoń do skręcania papierosów, niekoniecznie organiczny (bio) ale z zagwarantowanym brakiem „ulepszaczy” jest o niebo lepszy od chemicznych papierosów przemysłowych. Może spróbuj czegoś takiego poszukać?

    Komentarz - autor: iza — 29 sierpnia 2011 @ 21:32

  32. @Satro
    Chcesz, żeby nas zlinczowali albo ukamieniowali? 😉

    Szczerze mówiąc, niewiele wiem. Wiem, że istnieją badania, które wykazały korzystny wpływ palenia matki w pewnych dość konkretnych sytuacjach. Np. o ile dobrze pamiętam, przy astmie i pewnych chorobach atopicznych dziecko palącej matki ma mniejsze szanse zachorowania czy złapania alergii. Szerszych badań chyba nie robiono, bo kto by się odważył i skąd by wziął na to środki?

    Uważam też (ale to moje prywatne zdanie), że jedną z najgorszych rzeczy dla płodu jest silny stres matki. Jeśli papieros pozwala jej zachować równowagę psychiczną, lepsze to niż nerwy. Przy tej ilości chemii, jaką przeciętna matka spożywa, włącznie z plastikowymi tłuszczami, aspartamem i innymi świństwami, i wchłania przez skórę w postaci choćby mydeł i kosmetyków, papieros to naprawdę małe piwo.

    Komentarz - autor: iza — 29 sierpnia 2011 @ 21:57

  33. @odyss

    Z tego co wiem, a chciałbym być w błędzie, w naszym kraju jest jak na razie dostępny tylko jeden produkt wyprodukowany z organicznego tytoniu, mianowicie papierosy PUEBLO. No wiesz, na każdej paczce tytoniu z zagranicy rząd musi położyć swoją łapę i obowiązkowo dopilnować, żeby producent wkleił te durne napisy. Mój znajomy z USS Marines powiedział mi w tajemnicy, że podobne napisy, tylko że w znacznie większym rozmiarze, widział na pudłach w których transportowane są bomby atomowe „Zrzucanie powoduje raka”, „Atom zabija” i takie tam…

    Komentarz - autor: koliber — 30 sierpnia 2011 @ 07:52

  34. Interesujące podsumowanie 40 lat badań nad nikotyną. Wniosek: nikotyna poprawia pracę mózgu, zwiększa zdolnośc koncentracji, poprawia precyzję i pamięć. Usprawnia ośrodek motoryczny, podnosi prędkość i wytrzymałość. Spora lista referencji. (ang., duński):

    Science is conclusive: Tobacco increases work capacity
    http://dengulenegl.dk/English/Nicotine.html

    Komentarz - autor: iza — 10 września 2011 @ 01:43

  35. Nie ma co. Ciekawy artykul zbiezny tez z innym, tu: http://pytania.wordpress.com/category/bad-medicine/

    Komentarz - autor: yarekok — 25 września 2011 @ 14:05

  36. @yarekok

    Dzięki za linka. Świetny post, tylko jednej rzeczy mi brakuje w tekście Telemacha – wykazu źródeł. Z wielką chęcią bym je poznała. A tak – mimo całego szacunku dla autora – z braku czasu na przeszukiwanie Internetu pozostaje mi włożyć te informacje do worka „może tak, a może nie”.

    PS/ Dubla usunęłam. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 25 września 2011 @ 17:19

  37. Jak się to mówi, lepszy rydz niż nic. W księgarniach dostępna jest taka oto pozycja: „Dym. Powszechna historia palenia”. Recenzja do przeczytania tutaj.

    Komentarz - autor: koliber — 25 września 2011 @ 19:32

  38. A w komentarzach jest największe skupienie na tym czy palenia faktycznie ochroni i w jakim stopniu czy jednak ma inne z kolei skutki uboczne.

    Z kolei autor napisał że dostaje się cząstka radioaktywna i …”całkowicie przytłacza ograniczone rezerwy witaminy B17 w organizmie i powoduje błyskawiczne niekontrolowane rozmnażanie komórek”…

    To może lepiej przyjmować więcej wit. B17 zamiast szukać osłony w „minimalistycznym” podejściu do palenia, które dostarcza tylu wątpliwości.

    Sam wiem po sobie jak odrazu drażni gardło dym i podatniejszy jestem na infekcje. Po B17 czuję się normalnie (dawka to do 6 pestek z moreli albo pestki z 2 jabłek – tylko jabłka naturalne i pełno pestkowe).

    Komentarz - autor: Sergio — 24 października 2011 @ 16:51

  39. Mam pytanie z trochę inne beczki.

    A co sądzicie o elektronicznych papierosach?
    Wiele osób zachwala te e-papierosy, że są takie zdrowie (a już na pewno zdrowsze od zwykłych papierosów), ale założę się, że większość z tych osób myśli, że zdrowe jest również mleko, chleb i cukier.

    Niby lekarze mówią, że są nieszkodliwe, ale to ci sami lekarze, którzy mówią, że zwykłe papierosy są szkodliwe:
    http://ecigars.pl/informacje/opinia-lekarzy-na-temat-e-papierosow/

    A ja chciałbym zapytać co Wy o tym sądzicie? Zdrowe, czy nie?

    Komentarz - autor: Rafał — 10 listopada 2011 @ 01:08

  40. @Rafał

    To tak jakby pytać, czy oglądanie słońca w telewizorze, jest lepsze i zdrowsze od letniego spaceru brzegiem morza.

    „Wiele osób zachwala te e-papierosy”

    Wszak wiele osób ma w tym swój interes.

    „co Wy o tym sądzicie?”

    a daj se z tym spokój 😉

    pzdr,

    Komentarz - autor: koliber — 10 listopada 2011 @ 15:00

  41. @Rafał
    Za wcześnie mówić coś na pewno, bo historia e-cigs jest stosunkowo krótka i niewiele przeprowadzono rzetelnych badań, nie mówiąc już o braku możliwości przestudiowania skutków długotrwałego używania. Parę rzeczy jednak już wiadomo.

    Wiadomo na przykład, że to co napisano na podlinkowanej przez Ciebie stronie o glikolu propylenowym jest kłamstwem. E1520 jest trucizną. Chciałbyś napić się płynu chłodniczego? Chciałbyś popijać go albo wdychać regularnie, po ileś tam razy dziennie? Ja nie.

    What is Propylene Glycol?

    Szybkie tłumaczenie fragmentów:

    Glikol propylenowy (PG, glikol polietylenowy (PEG) i glikol etylenowy (EG) to pochodne ropy naftowej, które działają jako rozpuszczalniki, środki powierzchniowo czynne i środki zwilżające. Łatwo wnikają w skórę i mogą osłabić strukturę białek i komórek. W rzeczywistości, PG wnika w skórę tak szybko, że EPA przestrzega pracowników fabryki, żeby unikali kontaktu ze skórą, aby zapobiec zaburzeniom mózgu, wątroby i nerek. PG jest obecny w wielu dezodorantach sztyftowych, często w większym stężeniu niż w większości zastosowań przemysłowych. (Nyack, dr Vin, Ph.D., biochemik). Glikol propylenowy jest używany w kosmetykach do przenoszenia „aktywnych” składników w głąb skóry.

    Opublikowane analizy kliniczne wykazały, że glikol propylenowy wywołuje znaczną liczbę reakcji i był podstawowym czynnikiem drażniącym dla skóry, nawet w niskich poziomów stężeń. – American Academy of Dermatolodzy, Inc; styczeń 1991

    MSDS (karta charakterystyki) dla Glikolu propylenowego podaje: Może być szkodliwy w przypadku połknięcia lub wchłonięcia przez skórę. Może powodować podrażnienie oczu, podrażnienie skóry. Przewlekła ekspozycja może powodować zaburzenia żołądkowo-jelitowe, nudności, ból głowy i wymioty oraz depresję ośrodkowego układu nerwowego. („Toksykologiczny profil dla glikolu etylenowego i glikolu propylenowego (aktualizacja)” – Agencja ds. Substancji Toksycznych i Rejestru Chorób (ATSDR), 1996 Atlanta, Ga;. Department of Health and Human Services, Public Health Service)

    Glikol propylenowy jest stosowany jako rozpuszczalnik w akrylach, bejcach, farbach i barwnikach, w celofanie i płynie hamulcowym. Jest stosowany jako środek konserwujący w kawie smakowej. PG może mieć działanie znieczulające. Inne niepożądane efekty u zwierząt narażonych na PG: arytmia serca, zahamowanie wzrostu, obniżenie ciśnienia krwi, a nawet śmierć.

    Przy sprzedaży pojemników z tym środkiem chemicznym producent jest zobowiązany przedstawić kartę bezpieczeństwa materiału (MSDS), gdzie o tym powszechnie stosowanym środku utrzymującym wilgoć stwierdza się: „W razie kontaktu ze skórą: dokładnie umyć wodą z mydłem!” Tymczasem aplikujemy go sobie codziennie, czasem w ogromnej ilości i przez długi okres czasu.

    Nic dziwnego, że glikol propylenowy był łączony z wieloma poważnymi problemami zdrowotnymi, w tym z: kontaktowym zapaleniem skóry (podrażnienie), zatruciem, uszkodzeniem nerek i zaburzeniami czynności wątroby. Wykazano jego toksyczność dla ludzkich komórek w hodowlach. (Bulletin of Environmental Contamination and Toxicology, Jan. 1987). W wieloletnich testach wykazano, że hamuje on wzrost komórek ludzkiej skóry i oddychanie komórkowe w testach na zwierzętach. (J. Pharm. Belg. Nov / Dec 1989). Był przyczyną uszkodzenia mięśni szkieletowych u szczurów i królików (Pharm Res Sept. 1989). Zgłaszano bezpośrednie zmiany błon komórkowych (Human Reproduction, Feb. 1990 r.) i pogrubienie skóry (kontaktowe zapalenie skóry, 1987), odwodnienie skóry i przewlekłe uszkodzenie powierzchni skóry (Derm. Beruf Umwelt July/Aug, 1988) Wykazano również zwiększenie aktywności beta (zmiany obecne w stanach lękowych) po inhalacji. (The Medical Post Sept 27, 1994).

    Glikol propylenowy jest znanym czynnikiem drażniącym i uczulającym, powoduje suchość, rumień, a nawet pęcherze. (Ocena bezpieczeństwa kremów, 17:10-12, 1987)

    Mało?
    Tutaj są typowe składniki płynu wypełniającego kartridże:

    INGREDIENTS CONTENT

    TOBACCO ESSENCIAL FLAVOR,VIRGINIA <5%
    TOBACCO ABSOLUTE,VIRGINIA <5%
    TOBACCO ABSOLUTE,BURLEY <5%
    ORIENT TOBACCO ABSOLUTE,TURKY <5%
    NICOTINE (FROM TOBACCO LEAF) <1.2%
    2,3,5-TRIMETHYLPYRAZINE <1%
    2,3-DIMETHYLPYRAZINE <1%
    2,5-DIMETHYLPYRAZINE <1%
    2-ETHYLPYRAZINE <1%
    2-ACETYLPYRAZINE <1%
    4-(2,6,6-TRIMETHYLCYCLOHEX-2-BUTENE-4-ONE) <5%
    4-(2,6,6-TRIMETHYLCYCLOHEX-3-BUTENE-4-ONE) <2%
    LINAL0OL <2%
    MENTHOL <2%
    METHYL BUTYRIC ACID (2-) <2%
    ROSE OIL,BULGARIAN,TRUE OTTO <2%
    VANILLA EXTRACT <5%
    OCTALACTONE(GAMMA-) <1%
    UNDECALACTONE(GAMMA-) <1%
    PURE WATER <30%
    VEGETABLE GLYCERIN <40%
    GLYCEROL <10%

    Też na początku byłam podekscytowana tą nowinką na rynku, ale odpuściłam. Ta chemiczna mikstura ma być zdrowsza od ekologicznego tytoniu bez domieszek?

    Komentarz - autor: iza — 10 listopada 2011 @ 20:11

  42. Brzmi sensownie. Warto posłuchać. Koleś wspomina o swojej stronie i działe „Health Concerns”. Jest tutaj:

    https://www.zeecigs.com/electronic-cigarette-health-facts-concern-review.htm

    Health Concerns Smoking a Electronic Cigarette

    Komentarz - autor: iza — 10 listopada 2011 @ 20:17

  43. Ja pale już naście lat i powiem Wam, że paląc około paczki dziennie kilka lat temu zaczęło mnie niepokoić kasłanie, plucie flegmą i niechęć dopalenia papierosa do końca. Dla palacza, a przynajmniej dla mnie były to na tyle dziwne objawy, że aż mnie zaniepokoiły. Papierosy od zawsze palę tej samej marki. Remedium okazał się prosty trik, mianowicie gdy palę w domu, właściwie chodzi o to – gdy nikt nie widzi – urywam filtr. Paląc bez filtra nie mam kaszlu, nie pluję, nie sapię i nadal po nastu latach robię co drugi dzień po 300 pompek.
    Moja hipoteza robocza to: najwięcej chemii w papierosie jest w filtrze.

    Komentarz - autor: cycu — 10 listopada 2011 @ 20:54

  44. Dzięki za odpowiedzi. Teraz wiem, że sobie te e-fajki odpuszczę.

    Komentarz - autor: Rafał — 11 listopada 2011 @ 18:01

  45. Tak bardzo zwalczane palenie tytoniu ma wiele pozytywów, o których obecna poprawność polityczna nakazuje milczeć. Tytoń sprzyja koncentracji i uwadze. Posiada właściwości przeciwbólowe. Zapobiega i łagodzi objawy takich przypadłości jak: choroba Alzheimera, choroba Parkinsona, zespół Tourett’a.
    Palenie tytoniu pomaga również przy chorobach psychicznych: schizofrenii i depresji.
    Łagodzi objawy wszelkich stanów zapalnych. W tym również tak strasznej choroby jaką jest posocznica, zwana również sepsą.
    W polskiej prasie ukazały się dwa teksty na ten temat. W miesięcznikach popularno-naukowych: „Wszechświat” i „Świat Nauki”.
    Aby każdy zainteresowany mógł się z nimi zapoznać, wrzuciłem je na serwer.

    http://chomikuj.pl/ryniek_sp

    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: ryniek — 17 lutego 2012 @ 13:26

  46. Czy ktoś z szanownych czytelników i autorów posiada wiedzę, którą formę „inhalacji” najlepiej wybrać: papierosy zwykłe kioskowe, skręcane, a może tytoń fajkowy? Zwykłe papierosy zawierają średnio od 0,4 do 0,8 mg nikotyny, ale za to nikotyna przedostaje się do krwioobiegu przez płuca. Natomiast tytoń fajkowy jest mocniejszy (i znacznie lepiej smakuje 🙂 ), powyżej 1 mg, ale fajczarz zwykle się takim tytoniem nie zaciąga. Podobnie sprawa ma się w przypadku cygar. Nikotyna przedostaje się wtedy przez błony śluzowe, ale nie mam pojęcia jaka jest efektywność tego procesu.

    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: fox — 10 października 2013 @ 19:14

  47. Każdą możliwą 🙂 Na naszym rynku pojawił się tytoń Pueblo luzem, więc jeśli masz czas i chęci możesz nabijać fajkę, albo robić własne papierosy (nabijarka+gilzy), wyjdzie Cię trochę taniej. W jednym papierosie Pueblo (z paczki) znajduje się 1,0mg nikotyny, wartość całkiem przyzwoita.

    Komentarz - autor: koliber — 11 października 2013 @ 09:58

  48. Bardzo sie ciesze ze taki temat zostal poruszony, z gory przepraszam za brak polskich znakow;)
    Co ciekawe, ja od malego bylem otoczony palaczami, glownie plci meskiej, dziadkowie, tata, wujkowie. Moj dziadek ze strony ojca palil od 13 roku zycia co najmniej paczke popularnych do tego czesto pykal fajke i od czasu do czasu robil reczne papierosy. Przezyl zycie w dosc dobrym zdrowiu i umarl w wieku 89 lat w dwa tygodnie po babci bo stwierdzil ze nie chce mu sie juz zyc! Zwykle opowiadam tez anegdotke zwiazana z jego zyciem, bedaca niepodwazalnym dowodem na korzystne efekty palenia. Otoz w czasie 2 wojny sluzyl na wylawiaczu min. pewnej nocy skrecili z kolega papierosa i wyszli na poklad zapalic i wtedy statek wylecial w powietrze a oni jako jedyni przezyli i oto tez jestem i ja;)
    Drugi dziadek umarl mlodziej i jemu palenie chyba nie sluzylo bo strasznie kaszlal i mial zespol sercowo plucny. Co ciekawe niedawno zmarl kuzym mojego dlugowiecznego dziadka, na raka pluc choc w zyciu nie zapalil jednej fajki. Po co ten przydlugawy wstep? Sa to przyklady reprezentacyjne bo kiedys ze zdziwieniem przeczytalem na onecie, ze oto naukowcy odkryli dwa typy genu XXX, niestety nie pamietam doklanej nazwy, Osoby majacy jedna wersje sa chronieni przed rakiem pluc naturalnie i wystepuje u nich bardzo silny pociag do tytoniu. Druga grupa niestety nie ma juz takiej ochrony. Patrzac po moich znajomych widze ze rzeczywiscie nie wszystkim sluzy, Wydaje mi sie ze najgorzej jest jesli ktos pali z powodow spolecznych, szpanu itd. Bo wtedy postepujac wbrew swej naturze moze nawet zwikszac ryzyko raka pluc, ale oczywicie w takim samym stopniu jak wdychajac pyl azbestowy, debowy, opary chemiczne itd. bo ma genetycznie slabsze pluca. Palacze zaprawieni w bojach sa chyba bardziej odporni(owa otoczka;) Ja wiele mialem okresow gdy nie palilem, przy czym od 10 lat regularnie biegam a do tego od 7 lat praktykuje Tai Chi. Nie zauwaylem jakichs zmian kondycyjnych czy pale czy nie(ok 5 dziennie, skrecanych z tytoni typu red bull, golden virginia itp) Raczej postrzegam teraz palenie przez pryzmat filozofii chinskiej, otoz jest to dostarcznie organizmowi zywiolu(przemiany) ognia. Jednego z pieciu. Pomaga mi regulowac wode ktorej mam zwykle w nadmiarze. Choc zauwazylem ze mam jej juz mniej i teraz optymalne jest dla mnie palenie ok 3 fajek dziennie. Natomiast uwazam ze palenie jest po prostu cholernie przyjemne choc sam nie umiem wytlumaczyc dlaczego;)
    ostatnio odkrylem filterki z celulozy i chcialbym aby bibulka byla z liscia naturalego i byla by perfekcja.

    Komentarz - autor: Adam — 9 listopada 2013 @ 02:35

  49. @Adam

    Spróbuj wziąć pod uwagę kilka faktów, o których być może jeszcze nie słyszałeś, a które pozwolą Ci spojrzeć na to wszystko z innej strony. Palaczy ubywa, zachorowań na raka przybywa, umierają palacze i niepalący. Zdjęcie zwęglonego płuca palacza to kit Na przestrzeni ostatnich 50 lat nasze środowisko zostało skażone w wyniku ponad 2000 testów z użyciem broni jądrowej – na ziemi, pod ziemią, pod wodą i w powietrzu (psychopaci mają w naturze obwiniać swoje ofiary za popełnione na nich zbrodnie, a mając w kieszeni media i naukę są w stanie uwiarygodnić każde kłamstwo, ze szkodliwością palenia włącznie). Co ze skażeniem środowiska przez przemysł? Co ze skażeniem środowiska przez spaliny samochodowe? Czym myjesz meble i czym ścierasz podłogę, przecież wdychasz to wszystko. A odświeżacz powietrza, kulka na mole w szafce, zapach do samochodu itd. itp. Patrząc na to wszystko co się wokół dzieje i drżąc na samą myśl, że dostrzega się zaledwie wierzchołek góry lodowej, mamy przyjąć do wiadomości, że ci sami oprawcy, którzy zgwałcili i okaleczyli naszą planetę, wprowadzają swoje faszystowskie zakazy i nakazy w trosce o nasze zdrowie?

    Komentarz - autor: koliber — 10 listopada 2013 @ 00:51

  50. Mocnych słów używasz Kolibrze. To co napisałeś (o skażeniu) zgadza się z moimi wnioskami, jednakże jestem w opozycji jeśli chodzi o palenie papierosów. Faszystowskie zakazy, o których wspominasz, wydawać się takie mogą tylko palaczom. Zważ jednak na to, że na tej planecie żyją również ludzie, których wolą jest niepalenie. Ta wola jest ciągle „gwałcona” i dla nich owe zakazy nie mają takiego wydźwięku. Wprost przeciwnie. Jest to zgodne z ich oczekiwaniami. Jeśli świadomie wprowadzasz do swojego organizmu pewne (zbędne moim zdaniem) substancje, to jest to wyłącznie Twoja wola i ja nie mam nic przeciwko temu – o ile robisz to w izolacji, a działanie tych substancji dotyka tylko Ciebie.
    Każda akcja rodzi reakcję. Brak szacunku i nieakceptowanie woli niepalących (nie mówię tu o Tobie) zrodziła te, jak je nazywasz, faszystowskie zakazy i wytworzyła całkiem sporą polaryzację, aż do fanatyzmu, po obu stronach barykady, włącznie.

    Teza, że palenie jest główną przyczyną wielu chorób niekoniecznie może być prawdziwa (mógłbym się zgodzić z tym, że jest kozłem ofiarnym ogólnego skażenia), jednak nie wyklucza to pewnej jego szkodliwości. To, że tworzy się śluz ochronny w płucach palaczy jak najbardziej o tym świadczy – są to przecież reakcje obronne organizmu, który ulega przemianie (dostarczany jest żywioł ognia – post Adama).
    Organizm utrzymywany jest w homeostazie i wszystko wydaje się być w porządku. Wystarczy jednak, że z jakiegoś powodu stan ten ulegnie zmianie, a ilość szkodliwych czynników przeważy możliwości obronne organizmu – zaczyna się choroba. Czy zatem mądre jest dodatkowo nadwyrężać swój organizm żyjący w i tak już zatrutym środowisku?
    Jeśli komuś palenie sprawia przyjemność i poprawia ogólny nastrój to dobrze. Lecz kiedy osiągamy takie stany tylko i wyłącznie sztucznie, w taki właśnie sposób, to jest to uzależnienie.
    Ideałem jest życie w stanie radości i szczęścia będącego funkcją naturalnego rozwoju świadomości związku z całym wszechświatem i swej boskiej natury. Sztuczne protezy osiągania tych stanów są tego przeszkodą.

    Komentarz - autor: Ram — 13 listopada 2013 @ 11:37

  51. @Ram

    „Faszystowskie zakazy, o których wspominasz, wydawać się takie mogą tylko palaczom.”

    Tylko tym, którzy to widzą.

    „Zważ jednak na to, że na tej planecie żyją również ludzie, których wolą jest niepalenie.”

    Zważam na to i szanuję ich wolę, to kwestia kultury osobistej, szacunku, wyczucia i delikatności. Nie palę w miejscach, w których przeszkadza to innym, w sytuacjach podbramkowych zażywam tabaki albo snusu.

    „Jeśli świadomie wprowadzasz do swojego organizmu pewne (zbędne moim zdaniem) substancje, to jest to wyłącznie Twoja wola i ja nie mam nic przeciwko temu – o ile robisz to w izolacji, a działanie tych substancji dotyka tylko Ciebie.”

    Nie muszę tego robić w izolacji, jeżeli znajduję się w gronie palaczy. Swoją drogą, kiedy siedzisz w barze i popijasz piwo jest ok, kiedy siedzisz w restauracji i popijasz wino jest ok, kiedy wznosisz kieliszek za czyjeś zdrowie jest ok, nie musisz się wtedy martwić, czy komuś obok to przeszkadza czy nie, możesz nawet popijać w towarzystwie dzieci i jest to powszechnie akceptowane, pije się przy każdej okazji, na zdrowie przecież. Ja również mogę stwierdzić, że wprowadzasz do swojego organizmu pewne zbędne moim zdaniem substancje, ale w przeciwieństwie do palaczy, wcale nie musisz i nie robisz tego w izolacji, wręcz przeciwnie. Uważasz, że wpływ tych substancji dotyka tylko Ciebie?

    „Każda akcja rodzi reakcję. Brak szacunku i nieakceptowanie woli niepalących (nie mówię tu o Tobie) zrodziła te, jak je nazywasz, faszystowskie zakazy i wytworzyła całkiem sporą polaryzację, aż do fanatyzmu, po obu stronach barykady, włącznie”.

    Palenie nie jest problemem dla społeczeństwa, a problemem dla władzy. Już samo to jest warte palenia! Skoro tak zaciekle walczą z nikotyną, to musi w niej drzemać ogromny potencjał. Wojny, szczepionki, GMO, a może szklaneczka wody z fluorem? Ktoś chętny? Może papieroska?

    „Ideałem jest życie w stanie radości i szczęścia będącego funkcją naturalnego rozwoju świadomości związku z całym wszechświatem i swej boskiej natury. Sztuczne protezy osiągania tych stanów są tego przeszkodą”.

    Jak można żyć w stanie radości i szczęścia widząc to wszystko co się wokół Ciebie dzieje, o czym Ty piszesz?

    Komentarz - autor: koliber — 14 listopada 2013 @ 14:17

  52. Kolibrze.
    Piszę o wewnętrznym stanie bycia, niezależnym od okoliczności, co nie oznacza zadowolenia i niechęci zmiany zaobserwowanego stanu otoczenia. Piszę o ideale, o zapaleniu małej świeczki w swoim sercu promieniującej ciepłem i życzliwością, rozświetlającej wokół Ciebie (i nie tylko) mrok tego świata. Piszę o uśmiechu rozdawanym napotkanym współtowarzyszom niedoli, o współczuciu, empatii, o zrozumieniu ich słabości i zobaczeniu w nich potencjału dobra. Piszę o tym w jaki sposób możesz wpływać na zmianę tego świata. Nie przez wojowniczą postawę wyrzucając z siebie słowne błyskawice, które z natury swej są burzące. Nieugiętość wobec zła nie przejawia się w ostrych krytycznych słowach, a raczej na nie kultywowaniu zachowań do niego prowadzących, w odmawianiu, swoją postawą, uczestnictwa w nim. Ostatecznie piszę o nieskończoności, która jest Źródłem wszystkich doświadczeń, także tych negatywnych w jednostkowym odczuciu.
    Pisząc o tym wszystkim mam jednocześnie nadzieję, że w Twoim umyśle pojawią się pytania. Czy jesteś pewien, że wszystko już rozumiesz? Czy jesteś pewien, że nikt Tobą nie manipuluje? Czy masz absolutną pewność, że w koncernach tytoniowych nie ma skorumpowanych, chciwych, bezwzględnych psychopatów, których próbujesz tropić? Czy przypadkiem nie ulepieni są z takiej samej gliny jak ci w koncernach farmaceutycznych, paliwowych i wszystkich innych. I czy przypadkiem, rywalizując z innymi psychopatami i mając na to środki, nie tworzą oni fałszywej rzeczywistości np. poprzez sterowanie badaniami o pozytywnym wpływie palenia papierosów na ludzki organizm?
    Pisząc o tym nie chcę ci czegokolwiek udowadniać, nie chcę spierać się o słowa i ich znaczenie (choćby o słowo izolacja co w kontekście palenia miało wydźwięk wspólnoty palaczy, a nie pojedynczego człowieka), nie chcę ci niczego narzucać. Wszyscy jesteśmy skazani na mozolne poszukiwanie prawdy o tym świecie i nas samych. Po raz kolejny przytoczę tu słowa wielokrotnie już padające – wszystko to jest lekcjami, lekcjami na drodze do doskonałości.

    Komentarz - autor: Ram — 15 listopada 2013 @ 13:32

  53. @Ram

    „Piszę o wewnętrznym stanie bycia, niezależnym od okoliczności”

    Dążenie do osiągnięcia jakiegoś bliżej nieokreślonego „stanu” zadowolenia i radości, niezależnego od okoliczności, to jak dla mnie jakiś absurd, nie jestem tym zainteresowany. Uśmiecham się i czuję się szczęśliwy, kiedy przytulam swoje dzieci, kiedy dowiaduję się o kolejnej rzezi w jakimś zakątku świata czuję się nieszczęśliwy i smutny. Kiedy przytulam dzieci i przypominam sobie o tej tragedii, czuję się wtedy jednocześnie szczęśliwy i nieszczęśliwy, radosny i smutny. Dwie okoliczności i dwa odczucia, naraz.

    „Czy jesteś pewien, że wszystko już rozumiesz?”

    Nie, nie jestem tego pewien, wręcz przeciwnie. Co dzień budzę się z bólem niewiedzy i braku rozumienia i ten sam ból towarzyszy mi kiedy zasypiam. Moja niewiedza mnie przeraża. Chciałbym zrozumieć sens otaczającej mnie rzeczywistości, ale to są tylko moje chęci i marzenia. Jedno co wiem, to żeby „widzieć”, muszę posługiwać się sprawnym i trzeźwym umysłem, dlatego nikotyna, dlatego zmiana diety i dlatego całe mnóstwo innych rzeczy.

    „Czy masz absolutną pewność, że w koncernach tytoniowych nie ma skorumpowanych, chciwych, bezwzględnych psychopatów, których próbujesz tropić?”

    Zdziwiłbym się bardzo, gdyby ich tam nie było. Nie ma ich w naturalnym tytoniu, a jeśli są, no to już po nich 😉

    Komentarz - autor: koliber — 16 listopada 2013 @ 14:53

  54. @koliber

    Zakupiłem drewnianą fajkę i tytoń Virginia na początek. Świetnie smakuje i b. dobrze się po nim czuję. Tylko trochę deprymuje wzrok przechodniów – przecież nie przystoi młodemu 🙂 Natomiast w sytuacjach, kiedy nie mam czasu na zabawę z nabijaniem, wypalam zwykłego papierosa. Kłopot mam jednak taki, że fatalnie się po nim czuję. Średniej mocy papieros przyprawia mnie o mdłości i zawroty głowy, a podpalam co najmniej od połowy roku. Zastanawiam się czy jest to związane z tlenkiem węgla, czy z samą nikotyną, czy może jeszcze chodzi o dodatki. Czy wiadomo coś na ten temat?

    Na rynku oprócz Pueblo pojawiły się też LuckyStrike bez dodatków. Nie wiem co sypią do samego tytoniu, ale sprawdziłem skład na stronie BAT (http://www.bat-ingredients.com/ można nawet sprawdzić skład bletki i filtra konkretnej marki papierosów, ale tylko ze stajni BAT) i faktycznie nie posiadają choćby dodatku glikolu i gliceryny. Zauważyłem, że brak tych składników zasadniczo przekłada się na odczucia podczas palenia. Mianowicie zawsze borykałem się z problemem wysychającego i podrażnionego gardła po paleniu Kiedy przerzuciłem się na papierosy „bez dodatków” czuję znaczącą różnicę i problem zniknął. Zresztą powszechnie wiadomo, że gliceryna „wysusza”, bo jest higroskopijna, ale dodaje się ją (np. do shishy) gdyż daje gęstszy dym.

    Myślę, że warto też wspomnieć o tym, co znajduje się w kleju używanym do sklejania bletki (LS Blue Additive Free):

    Ethylene vinyl acetate copolymer do 1.62 mg <– wydaje mi się, że to są już znaczące ilości po wypaleniu kilku papierosów
    Polyvinyl acetate do 0.945 mg

    Obydwie substancje używane są do produkcji farb, zapraw, klejów itd. itp. Nie wiem w co zamieniają się po spalaniu (pewnie w smołę), ale warto mieć to na uwadze i szukać alternatywy. Z tego co zdążyłem się zorientować, wiadomo mi, że OCB oferuje bibułki z upraw ekologicznych, jeśli dobrze zrozumiałem, pokryte paskiem jedynie gumy arabskiej. Pewnie będzie się tego pojawiać coraz więcej, bo to teraz modny trend (sic!).

    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: fox — 8 grudnia 2013 @ 21:08

  55. @fox

    „Zakupiłem drewnianą fajkę i tytoń Virginia na początek. Świetnie smakuje i b. dobrze się po nim czuję. Tylko trochę deprymuje wzrok przechodniów – przecież nie przystoi młodemu 🙂 Natomiast w sytuacjach, kiedy nie mam czasu na zabawę z nabijaniem, wypalam zwykłego papierosa. Kłopot mam jednak taki, że fatalnie się po nim czuję. Średniej mocy papieros przyprawia mnie o mdłości i zawroty głowy, a podpalam co najmniej od połowy roku. Zastanawiam się czy jest to związane z tlenkiem węgla, czy z samą nikotyną, czy może jeszcze chodzi o dodatki. Czy wiadomo coś na ten temat?”

    Fajki nigdy nie próbowałem. Choć sam problem z mdłościami brzmi dla mnie znajomo. Tlenek węgla, nikotyna, dodatki mogą grać tu rolę. U mnie akurat rozwiązaniem problemu okazało się usunięcie uprzedzeń, które objawiały się automatycznym myśleniem o oczekiwanym nieprzyjemnym odczuciu tuż po rozpaleniu papierosa. Dodatkowo w tym samym czasie niedużo zwiększyłem ilość spalanych papierosów. Chyba moje „ciało” zaadaptowało się, bo problem znikł.

    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: Corran Horn — 8 grudnia 2013 @ 23:44

  56. @fox

    Super, świetna robota.

    „Zastanawiam się czy jest to związane z tlenkiem węgla, czy z samą nikotyną, czy może jeszcze chodzi o dodatki. Czy wiadomo coś na ten temat?”

    Palę Pueblo i nie obserwuję u siebie żadnych „skutków ubocznych”. Skoro po fajce czujesz się dobrze, to raczej nie nikotyna, może bibułka z klejem, sam nie wiem.

    pzdr,

    Komentarz - autor: koliber — 9 grudnia 2013 @ 09:17

  57. @ fox

    „Na rynku oprócz Pueblo pojawiły się też LuckyStrike bez dodatków. Nie wiem co sypią do samego tytoniu,”

    Ja osobiście nie dowierzałabym wielkim koncernom tytoniowym. Polecam Pueblo i jakieś ekologiczne bibułki bez dodatków (wybielaczy itp.). Wiesz, jestem zapartym palaczem od baaaaardzo dawna. Miałam typowy dla palaczy poranny kaszel i chrypkę, odkasływanie itd. Od kiedy kilka lat temu przerzuciałm się na naturalny tytoń i skręty, wszystko bardzo szybko minęło jak ręką odjął. Bez śladu. Pewnie bym nie wierzyła, gdybym sama tego nie doświadczyła.

    Komentarz - autor: iza — 10 grudnia 2013 @ 01:31

  58. http://http://www.youtube.com/watch?v=0ZA8Ha4TwbA 🙂

    Komentarz - autor: fox — 28 czerwca 2014 @ 22:55

  59. A może ten artykuł jest manipulacją stworzoną na zamówienie koncernów tytoniowych?
    Szach i mat, bo każda teorię spiskową można obalić odwrotniścią jej samej 😉
    Niemniej jednak ciekawe. Teraz cygara bedą smakowały jeszcze lepiej 🙂

    Komentarz - autor: Blask — 21 sierpnia 2016 @ 14:36


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: