PRACowniA

1 września 2015

Zdradzona Polska

Filed under: Polityka,Różne — iza @ 07:31
Tags:

Warszawa w 1939 roku

ORIENTAL REVIEW opublikował tłumaczenie trzech rozdziałów pracy Mikołaja Starikowa, rosyjskiego historyka, publicysty i działacza politycznego “Who Made Hitler Attack Stalin” (St. Petersburg, 2008), pozytywnie oceniającego wkład Stalina w Historię. Tekst ukazywał się w kilku odcinkach, tu, dla wygody czytelnika, połączonych w jeden tekst, z pewnymi skrótami. Może on szokować, gdyż tezy w nim zawarte sprzeczne są niekiedy z tym, co głosi się u nas. Mimo to warto wiedzieć, że nasza interpretacja historii nie jest jedyna, są inne narracje, a także zastanowić się nad niektórymi kwestiami, które dziś nabrały aktualności. Bo podobnie jak wtedy, tak i dziś Polska jest traktowana jako pionek w rozgrywce z Rosją. I to niezależnie od takich czy innych historycznych narracji. [Niniejszy wstęp i poniższe tłumaczenie: Marek Mróz, Bliżej Prawdy, maj 2015]

Mikołaj Starikow
Poland Betrayed
Oriental Review
21 marca 2015

Prawda o korzeniach niemiecko-polskiego konfliktu, który doprowadził do wybuchu drugiej wojny światowej zawsze była pieczołowicie skrywana. Aby ukryć ohydną polityczną postawę zachodnich potęg, należało w pierwszym rzędzie wytworzyć mit, że Hitler był szaleńcem z manią panowania nad światem, że dlatego jego agresywna natura zmusiła go do ataku na wszystkich swoich sąsiadów, jednego po drugim, aż dopiero siły postępowe ludzkości położyły temu kres. Także w ostatnich latach wymyślono kolejny mit, że druga wojna światowa była tylko pojedynkiem między dwoma dyktatorami, podczas którego „niewinne ofiary”, jak Polska i kraje nadbałtyckie, zostały zmielone przez młyńskie kamienie historii.

W 1939 r. Hitler nie myślał o wielkiej wojnie i wcale nie śnił o władzy nad światem. Chciał być równym partnerem dla USA i Wielkiej Brytanii i nie przygotowywał się do wojny z nimi. Ale nie łatwo jest zostać dopuszczonym do klubu wybrańców Mocy. Dla Hitlerowskich Niemiec „wejściówką” miało być zniszczenie Związku Sowieckiego. Gdy Hitler odrzucił rolę w napisanym dla niego w Londynie scenariuszu (aneksja Rusi Zakarpackiej w marcu 1939, mająca służyć za casus beli do wojny z ZSRR), Zachód nagle zmienił politykę na antyhitlerowską. Przywódcy Anglii i Francji wygłaszali przemowy potępiające agresywną postawę Hitlera. Szczególnie twardymi sojusznikami Londynu i Paryża zostali Polacy.

W tym czasie było to dość dziwne, bo stosunki Warszawy z nazistowskimi Niemcami, były subtelne ale przyjacielskie, co nie powinno dziwić, bo obydwa zawdzięczały swoje powstanie Francji, Brytanii i Stanom Zjednoczonym. Jakiekolwiek wątpliwości rozwiewają się po przyjrzeniu się datom, gdy polskie państwo powstawało: 11 listopada 1918. Właśnie tego dnia delegacja niemiecka podpisała porozumienie z przedstawicielami Ententy w lasku Compiegne (ściślej: w wagonie kolejowym w środku lasku – przyp. MM), o bezwarunkowej kapitulacji, a zaraz potem państwa zachodnie uznały powstanie Polski.

Józej Piłsudski w Mińsku, 1919 r.

W niecałe pół roku później, w marcu 1919, Polacy zaczęli dążyć do odbudowy państwa w granicach z XVI stulecia. A ponieważ oznaczało to przejęcie części ziem leżących w Rosji, otrzymali pomoc. Amerykanie dostarczyli mundurów i żywności. Mimo to Polski „od morza do morza” nie udało się wskrzesić.

Woli walki jednak nie stracili. Odparci na wschodzie zaczęli walki na zachodzie. W październiku 1920, przez niewymuszone naruszenie Umowy Suwalskiej (umowa podpisana 7.10.1920 r. pomiędzy Polską a Litwą ustanawiająca zawieszenie broni i linię demarkacyjną na Suwalszczyźnie, zerwana wskutek „buntu” gen. Żeligowskiego – przyp. MM), polskie jednostki opanowały Wilno i region wileński niezawisłej Litwy. 7 miesięcy później Polska rozpoczęła inwazję na Niemcy, które pogrążone były w anarchii i chaosie, w celu zajęcia Górnego Śląska, bogatego regionu przemysłowego i węglowego. Historyczne tło tych wydarzeń jest wielce interesujące. Na pokojowej konferencji w Wersalu postanowiono rozstrzygnąć polsko-niemiecki spór w drodze referendum. Polska ostro agitowała polską część populacji, a nawet wywołano przy nadażającej się sposobności powstanie, aby postawić Niemcy i społeczność międzynarodową wobec faktów dokonanych. Jednak niemieccy ochotnicy i policja powstanie zdusili; referendum odbyło się 20 marca 1920 r., w którym za przyłączeniem Śląska do Niemiec oddano dwa razy więcej głosów.

Dwujęzyczny plakat propagandowy

3 maja 1921 r. wybuchło powstanie, poparte przez polskie wojsko. Francja, Brytania i USA poparły Polskę ostrzegając rząd weimarski przed interwencją. Przeciwko powstańcom walczyli jedynie niemieccy ochotnicy („Freikorps“). W efekcie, podczas konferencji ambasadorów głównych mocarstw i państw stowarzyszonych, aneksję Śląska uznano przyznając Polsce 30% regionu, na którym znajdowało się 95% zasobów węgla.

Nowa Polska powstała w atmosferze agresji i naruszania umów. Właśnie takie opinie, jak i istnienie obozów koncentracyjnych stały w sprzeczności z ideą demokratycznego państwa. Polska, w przyszłości „ofiara” nazistowskiej agresji, nigdy nim nie była.

Gdy rządy w Polsce w 1926 r. przejął Józef Piłsudski, rząd stał się wojskową dyktaturą nieróżniącą się od nazistowskiej. Nic dziwnego, że pomimo konfliktów z powodu Śląska, gdy do władzy w Niemczech doszedł Adolf Hitler, stosunki polsko-niemieckie bardzo się ociepliły. Polska była pierwszym krajem, z którą nowy niemiecki kanclerz podpisał 26 stycznia 1934 r., mający obowiązywać 10 lat, pakt o nieagresji. Po nim nastąpiło kilka dalszych dwustronnych porozumień, mających jedną cechę wspólną: dyskusję o wspólnej akcji przeciwko Związkowi Sowieckiemu.

Rozmowy między nazistowskimi Niemcami a II Rzeczpospolitą o wspólnym marszu na ZSRR trwały dość długo, ale dopóki Hitler nie zbliżył się do sowieckich granic były raczej teoretyczne niż praktyczne. Bezprzykładny podział Czechosłowacji w październiku 1938 r. z błogosławieństwem mocarstw zachodnich (Polska wtedy zajęła Zaolzie), oznaczało przybliżenie się wojsk niemieckich do ZSRR. Były nawet plany rozwiązania sporów terytorialnych między Niemcami a Polską w przyjacielski sposób. „W 1938 r. sojusznicy zgodzili się, że Polska zostanie satelitą Niemiec” – pisze brytyjski historyk A. J. P. Taylor. „Szczyt” niemiecko-polskich relacji – „miesiąc miodowy” – przypadł na czas zaraz po Monachium: koniec 1938 i początek 1939 roku.

Wraz z przejęciem władzy przez Hitlera Polska zaczęła mieć osobliwe podejście do Niemców. Pro-nazistowskie organizacje etnicznych Niemców jako Związek Niemców w Polsce i partia Młodych Niemców w Polsce, szybko rosły w siłę. Obie organizacje finansowane i zarządzane były z Niemiec i nawet wysyłały przedstawicieli do polskiego sejmu. Nazistowskie idee były publicznie propagowane wśród miejscowych Niemców. W 1937 r. wydawano w Polsce 150 niemieckich czasopism, w tym 20 dzienników. Większością z nich kierowało ministerstwo propagandy Rzeszy kierowane przez Josepha Goebbelsa.

Kurt Daluege (z przodu, czwarty z lewej) i gen. Józef Kordian Zamorski (obok, piąty z lewej) w Krakowie w listopadzie 1936 r. Żródło: Polskie Narodowe Archiwum Cyfrowe

Stosunki między rządami obydwu państw odbywały się na różnych poziomach. Prominentni Polacy gościli w III Rzeszy, a nazistowscy przywódcy – w „bratniej” Polsce. W styczniu 1938 r. Oberst-Gruppenführer SS – Kurt Daluege – przyjechał do Warszawy, a dwa miesiące potem był już we Wiedniu organizując „referendum”. Daluege, dowódca niemieckiej policji (Sipo), swobodnie rozmawiał o tajnikach swej profesji z generałem Kordianem Zamorskim – szefem polskiej policji państwowej, która używała okrutniejszych metod niż niemiecka: bicie, tortury, bezprawne aresztowania, strzelanie do zatrzymanych przy najmniejszych oznakach oporu lub próby ucieczki. Działania te nie były stosowane wobec pospolitych przestępców, lecz przeciwko przeciwnikom politycznym, komunistom i ukraińskim nacjonalistom.

Niemiecko-polska współpraca była tak ścisła, że Kordian Zamorski został zaproszony na doroczny zjazd partii narodowo-socjalistycznej do Norymbergi, gdzie spotkał się z Hitlerem. Należy podkreślić, że cudzoziemcy na zjazd NSDAP zapraszani bywali sporadycznie, a jeszcze mniej z nich miało okazję spotykać się z Führerem. Ale nie tylko z Niemcami dowódca polskiej policji miał dobre kontakty. 7 października 1938 r. gen. Kordian Zamorski odwiedził Kurta Daluege w Berlinie, podczas swojej podróży do Rzymu na zjazd włoskiej partii faszystowskiej.

Reichsführer i późniejszy Kanclerz Niemiec Himmler z Kordianem Zamorskim (NAC)

Ale przyjazne stosunki polsko-niemieckie nie ograniczały się tylko do kontaktów szefów bezpieczeństwa obu państw. W grudniu 1938 r. przybył do Warszawy niemiecki minister sprawiedliwości Hermann Frank, a 18 lutego 1939 r. przybył nawet Reichsführer-SS – Heinrich Himmler/…/

Hitler, który w tym czasie był jeszcze gotów dotrzymać zobowiązań wobec Zachodu, początkowo koncentrował się na dwóch kwestiach w stosunkach z Warszawą: zwrotu Rzeszy ziem utraconych na rzecz Polski po I wojnie światowej oraz wsparcia ze strony wojska polskiego podczas planowanej wojny ze Związkiem Sowieckim. Ponieważ ta druga kwestia była ważniejsza, na temat pierwszej wypowiadał się nad wyraz dyplomatycznie. Wobec Polski zachowywał się jak gentleman, przynajmniej do czasu gdy sami Polacy nie naruszyli układów z Niemcami wykonując zalecenia Londynu.

 

 

Niemcy zaproponowali pokojowe i cywilizowane rozwiązanie terytorialnego problemu; na spornych terenach zadecydować miało referendum, jak w przypadku korytarza gdańskiego. Gdyby obywatele „korytarza” zdecydowali o przyłączeniu do Niemiec, Polska dostałaby linię kolejową o statusie eksterytorialnym oraz autostradę Reichsautobahn, dającą dostęp do Bałtyku. Gdyby „korytarz” został pod kontrolą polską, mieliby mieć możliwości transportowe. Poza tym Hitler nie chciał zwrotu Gdańska za darmo. Rekompensatą miałaby być część sowieckiej Ukrainy w ramach ustalenia i gwarancji nowych granic Polski przez nowy polsko-niemiecki pakt o nieagresji oraz gwarancje praw Polaków w Gdańsku. Te propozycje Polska odrzuciła. Decyzje o stosunkach polsko-niemieckich podejmowane były daleko od polskich granic.

Niemiecka mapa utraconych terenów z 1933 r. zatytułowana: „Polskie zwycięstwo nad Wilsonem – przyłączenie Pomorza Gdańskiego do Polski”

21 marca 1939 r. Polacy drastycznie zmienili swoje stanowisko wobec propozycji niemieckich. Tego dnia Niemcy mieli postawić ultimatum: Polska ma przekazać Gdańsk i „korytarz” Niemcom. Nie była to prawda. Niemcy nie proponowali niczego nowego, czekając na odpowiedź na stare propozycje. Odpowiedź miał przekazać minister spraw zagranicznych – Józef Beck, który tego dnia oczekiwany był w Berlinie. Ale nie pokazał się tam. Zamiast niego odpowiedź przekazał polski ambasador – Józef Lipski. Szef niemieckiego MSZ – Joachim von Ribbentrop, oczekiwał od polskiego ambasadora, że Warszawa niemieckie propozycje przyjmie, a także chciał wiedzieć, dlaczego Józef Beck zamiast do Berlina poleciał do Londynu.

To akurat łatwo wyjaśnić: jak tylko Hitler okazał czelność dogadywać się ze Słowakami i Ukraińcami, kierunek polityki brytyjskiej zmienił się, a zaraz potem także zmieniła swój ton „niezależna” polska szlachta. 21 marca 1939 r. Brytania „nagle” zaproponowała Francji i ZSRR podjęcie rozmów w celu powstrzymania „dalszej agresji w Europie”. Tegoż dnia przywódcy państw zachodnich rozważali w Londynie, co zrobić z Hitlerem, który wymknął się spod kontroli. Minister SZ „niezawisłej” Polski przyleciał także i miał po temu dobry powód – nowa „jednolita polityka”. Przedtem robili co mogli aby dogadzać Niemcom, ale teraz musieli stawiać się im jak najtwardziej. I aby Polska nie zmieniła tonu wobec Niemiec, Anglia, bez jakiejkolwiek prośby z polskiej strony, wydała porękę wojennej ochrony.

Po pięciu dniach, 26 marca 1939 r., ambasador RP w Berlinie – Lipski przekazał Ribbentropowi memorandum rządu polskiego odrzucające propozycje niemieckie dotyczące Gdańska. Lipski na koniec powiedział, że „jakiekolwiek dalsze próby niemieckich planów, zwłaszcza dotyczących powrotu Gdańska do Rzeszy, oznaczać będą wojnę z Polską”.

Polski ambasador Józef Lipski przemawia na zgromadzeniu Partii Nazistowskiej w Norymberdze, 10 września 1938 r. Siedem miesięcy później ośmieli się odrzucić niemiecką propozycję korytarza gdańskiego. Źródło: Niemieckie Archiwum Federalne

Był to zwrot polskiej polityki o 180 stopni. Hitler zrozumiał, że dalszych rokowań z Polską nie będzie i że Polska gotowa jest bronić swojego stanowiska siłą. I żeby Berlin pozbył się jakichkolwiek złudzeń, Polacy podjęli szereg wrogich akcji: większość personelu ambasady RP w Berlinie jak i członkowie społeczności emigracyjnej, wysłali swoje rodziny do Polski; polscy studenci w Berlinie wrócili do domów, a polskim konsulom nakazano spalić wszystkie tajne dokumenty i archiwa. 23 marca zarządzono częściową mobilizację polskiej armii, a na drugi dzień przekazano Niemcom „szorstkie” memorandum. 27 marca prezydent RP wydał dekret uchwalający dodatkowe 1,2 mld zł na obronę.

Tak zrobił kraj mający z Niemcami pakt o nieagresji! Była to ta sama Polska, która jeszcze tydzień wcześniej uważana była za głównego partnera Führera w planowanej kampanii wschodniej. Tym samym Hitler musiał kampanię odłożyć. Ten gest także prowadził wprost do wojny. Warto zauważyć, że nic w postawie Niemiec nie wskazywało na zagrożenie dla Polski. Nie było żadnej mobilizacji w Rzeszy, ani gróźb wobec Warszawy, ani też planów ataku na Polskę! Nawet najzacieklejszy krytyk agresji Hitlera musi przyznać, że dopiero 1 kwietnia 1939 r. Hitler wydał rozkaz przygotowania planu ataku na Polskę. I dopiero w połowie kwietnia zaledwie zarys takiego planu był gotowy.

Dla Hitlera stało się jasne, że Niemcy nie mogą opuścić ziem zagrożonych teraz przez Polskę, państwo rządzone z Londynu, wypełniające wszystkie polecenia Brytyjczyków. Ta polska „barykada”, która odcinała mu drogę na wschód, teraz odwróciła się i przykładała Niemcom nóż do szyi. Hitler musiał walczyć nie dlatego, że był maniakalnym agresorem, lecz dlatego, że jego gospodarka była zmilitaryzowana. Musiał więc podjąć decyzję co do kierunku dalszego postępowania. I czy to będzie wschód, czy zachód, Polska może zaatakować Niemcy kiedykolwiek to będzie dogodne dla Londynu. Hitler musiał podjąć decyzję i to szybko. […]

Jakie sprawy zaprzątały przywódców wielkich mocarstw wiosną i latem 1939 r.?

– Głównym celem Hitlera było nie dopuścić do sytuacji, gdy ZSRR przystąpi do wojny. W nadziei, że Anglia i Francja ponownie zdradzą swojego sojusznika – Polskę – Führer zamierzał wyeliminować zagrożenie z tej strony bez ryzyka starcia z Rosją. Później będzie można ponownie usiąść do stołu rokowań z Brytyjczykami, ale wówczas mógłby wymagać, aby traktowano go jak równego.

– Stalin miał taki sam cel – zneutralizować niebezpieczeństwo niemieckiego ataku. Mógł, rzecz jasna, zawrzeć alians z Francją, Anglią i Polską, ale przywódcy państw zachodnich takiej umowy by nie podpisali. I tak się stało. Nawet gdy niemiecki atak był już nieunikniony, Polska posłusznie wykonywała rozkazy Londynu odmawiając podpisania sojuszu ze Związkiem Sowieckim. Z tego powodu Stalin nie miał innej możliwości niż podpisanie ugody z Hitlerem.

– Głównym celem dyplomacji francuskiej i brytyjskiej było podburzenie Niemiec przeciw Rosji. Dlatego zdecydowano się zachęcać Hitlera do ataku na Polskę, co miało być początkiem niemiecko-sowieckiego konfliktu, ale Hitler nie był idiotą. Pamiętał dobrze pierwszą wojnę światową i nigdy by się nie zdecydował na wojnę z Polską ryzykując wojnę na dwóch frontach: z Anglią i Francją – na jednym, a ze Związkiem Sowieckim – na drugim. Jeżeli tak postąpił to tylko dlatego, że był pewny, iż ani Londyn ani Paryż nie przyjdzie z pomocą Polakom. W tym scenariuszu Brytyjczycy i Francuzi staliby z boku, a włączyliby się dopiero wtedy, gdyby ci się wykrwawili.

Sowiecki Minister SZ, Maksym Litwinow (zdjęcie z 1937 r.)

Dopiero teraz możemy zrozumieć czyny w/w graczy. 16 kwietnia 1939 r. Stalin zaproponował Europejczykom podjęcie wspólnej akcji przeciwko Hitlerowi. Szef sowieckiego MZS Maksym Litwinow powiedział brytyjskiemu ambasadorowi o gotowości podpisania trójstronnego paktu o wzajemnej pomocy między Anglią, Francją, a Rosją. Ta specyficzna propozycja pozostała bez odpowiedzi.

30 kwietnia 1939 r. Hitler nieoficjalnymi kanałami zrobił ostatni krok, by porozumieć się z brytyjskimi „przyjaciółmi” ostrzegając, że w przeciwnym razie zmuszony będzie do rokowań z Kremlem. Brytyjczycy wyśmiali już samą myśl o porozumieniu między nazistami a bolszewikami. Byli przekonani, że doprowadzili do władzy w Niemczech nieprzejednanego wroga komunizmu.

W ciągu tych 75 dni „wymiany poglądów” między dyplomacją wschodnią a zachodnią, przez 16 dni mocarstwa zachodnie badały reakcje sowietów, a przez dalsze 59 dni celowo zwlekano grając na czas. Stalin nie mylił się nie wierząc w szansę, aby Brytyjczycy i Francuzi grali fair. Doszedł do wniosku, że jedynym wyjściem jest ugoda z Hitlerem. 3 maja 1939 r. dał Hitlerowi pierwszy sygnał, zastępując na stanowisku ministra SZ anglofila Maksyma Litwinowa Wiaczesławem Mołotowem.

Hitler docenił „zmianę”. Żądania Niemiec były jasne i sprowadzały się do likwidacji jakiegokolwiek zagrożenia ze wschodu. Poza tym spieszył się: dzień 26 sierpnia 1939 r. był datą ataku na Polskę, dlatego potrzebował wcześniejszej umowy z sowietami i czym wcześniej, tym lepiej. Istotę niemieckiej propozycji i podejścia do sytuacji najlepiej zilustruje tekst telegramu wysłanego przesz niemieckiego MSZ Joachima von Ribbentropa do niemieckiego ambasadora w Moskwie, Friedricha-Wernera hrabiego von der Schulenburg, z 14 sierpnia 1939:

„Żądam, aby zwrócił się pan do pana Mołotowa osobiście i przekazał mu co następuje: ideologiczne spory pomiędzy narodowo-socjalistycznymi Niemcami a Związkiem Sowieckim były w latach minionych jedynym powodem, dla którego Niemcy i ZSRR znalazły się w dwóch wrogich obozach… Należy zakończyć raz na zawsze czas nieprzyjaźni w polityce zagranicznej i wyznaczyć drogi dla przyszłości obydwu krajów… Żywotne obszary Niemiec i ZSRR stykają się wzajemnie i w swoich kluczowych interesach nie różnią się… Niemcy nie mają żadnych agresywnych zamiarów wobec ZSRR. Rząd Rzeszy jest zdania, że między Bałtykiem a Morzem Czarnym nie ma problemu, którego by nie można było rozwiązać ku pełnej satysfakcji obu państw… W żywotnym interesie obu krajów jest uniknięcie w przyszłości ich zniszczenia, co odbyłoby się z korzyścią tylko dla zachodnich demokracji. Kryzys powstały w relacjach niemiecko-polskich w wyniku polityki angielskiej jak i angielskiego nawoływania do wojny oraz sojuszy związanych z tą polityką, czyni pilnym wyjaśnienie niemiecko-rosyjskich stosunków…”

Ambasador Geo Bonnet (Francja), ambasador Iwan Majski (ZSRR) i Brytyjczyk lord Halifax

A co w tym czasie działo się w Paryżu i Londynie? Tam także zdecydowano się zawrzeć umowę ze Związkiem Radzieckim, a konkretniej – ponownie użyć podstępu i grać na czas – w celu nie dopuszczenia do podpisania przez Niemcy i ZSRR paktu o nieagresji. Przecież brytyjskie tajne służby wiedziały, że 26 sierpnia miał nastąpić niemiecki atak na Polskę. Gdyby więc do tego czasu Stalin z Hitlerem nie dogadali się, było wielce prawdopodobne, że wojna wybuchłaby między nimi. Dlatego zachodni dyplomaci skupili się na „grze o czas”.

23 lipca 1939 r. lord Halifax informował sowieckiego ambasadora w Wielkiej Brytanii – Iwana Majskiego, że jego rząd JKM zgodził się na rozpoczęcie negocjacji. Użyli wszystkich środków do przeciągania sprawy w czasie. Np. jej delegacja do Moskwy zamiast lecieć samolotem płynęła pomału statkiem o nazwie City of Exeter, co dało im 5-6 dni…

W efekcie rokowania rozpoczęto 11 sierpnia. Skład zachodniej delegacji jest także wymowny. Sowieci wysłali przedstawicieli najwyższych kręgów wojskowych: komisarza obrony Klemensa Woroszyłowa, naczelnika sztabu – Borysa Szaposznikowa, dowódców marynarki i lotnictwa – Mikołaja Kuzniecowa i Aleksandra Loktjonowa. Brytyjczycy i Francuzi przesłali generałów „drugiego garnituru”, w dodatku bez pełnomocnictw do podpisywania dokumentów… Po co więc przyjechali? Odpowiedź daje pkt 8 instrukcji: „Przeciągnąć rokowania jak można najdłużej”. Kolejne punkty są także dziwne: „podtrzymywać rokowania w nadziei, że one same będą dostatecznie odstraszające” i „maksymalnie starać się ograniczyć ogólne sformułowania”.

Przybycie brytyjsko-francuskiej delegacji do Moskwy w sierpniu 1939 r.

Kiedy zachodni historycy i politolodzy zaczynają dyskusje nt. odpowiedzialności Stalina za wybuch II wojny światowej, zwykle niechętnie mówią o faktach. Grają na emocjach swych czytelników i słuchaczy. Dziś wszyscy dobrze znają okrucieństwa i zbrodnie nazizmu. Podobnie postrzega się Związek Sowiecki z powodu zawarcia paktu o nieagresji z diabłem. A ponieważ Hitler napadł na Polskę tydzień po podpisaniu tego dokumentu, Niemcy nie są jedynym krajem, mogącym być oskarżonym o agresję. To nawet logiczne, o ile pominie się kilka „nieistotnych” przypadków:

1. Nie tylko Związek Sowiecki ale także Anglia, Francja, a nawet sama Polska, miały z nazistowskim Niemcami własne „pakty o nieagresji”. To normalna praktyka w stosunkach międzynarodowych.

2. Wojna niemiecko-polska zaczęłaby się też, nawet gdyby Związek Sowiecki paktu z Niemcami nie podpisał. A kilka tygodni później, jesienią 1939 r., i tak nieuchronnie wciągnęłaby ZSRR – walki z Japonią zaczęły się wiosną tego roku po tym, jak Japonia zaatakowała Mongolię.

Jeśli pominiemy jałowe słowa moralistów, nie przejmujących się faktami, dojdziemy do gołej prawdy. Stalin nie miał innego wyboru niż dogadać się z Hitlerem, aby odwrócić agresję od własnego kraju.

Hitler nie rozpoczął wojny z powodu jakiegoś dokumentu, który był mu całkiem obojętny, ale z powodu dziesięcioletniej skrupulatnie planowanej i organizowanej finansowej i dyplomatycznej pomocy, mającej na celu nie tylko odnowę niemieckiego państwa, ale bezprecedensowy wzrost jego siły. I pomocy tej nie udzielał Stalin, lecz zachodnie mocarstwa i bankowe elity.

Stalin nie miał wyboru, ale Anglicy i Francuzi już tak. Ich delegacje przybyły na rozmowy do Moskwy na długo przed Joachimem von Ribbentropem. Mogli więc dogadać się ze Stalinem, gdyby tylko chcieli. Stalin przyjął propozycje Berlina, gdy zorientował się, że żadnej umowy z Francją i Brytanią nie będzie. Niemiecki poseł von der Schulenburg zaproponował pakt Mołotowowi 19 sierpnia, a 21 sierpnia Mołotow przekazał odpowiedź Stalina. Kończyła się frazą streszczającą anglo-amerykańską politykę względem Hitlera w ostatnich latach: „Rząd Sowiecki upełnomocnił mnie do poinformowania, że zgadza się na przyjazd Herr von Ribbentropa do Moskwy 23 sierpnia tego roku”.

Polska została załatwiona, Francja i Anglia skazały ją na śmierć. Minął więcej niż rok, a Francja stała się kolejnym kozłem ofiarnym polityki brytyjskiej, ze wszystkimi jej zdradami i oszustwami. Ale zanim Hitler wkroczył do Paryża, pierwsza była Warszawa… Polska doznała porażki z prędkością światła. Kolumny niemieckich czołgów łatwo radziły sobie z polską obroną. 8 września 1939 r. jednostki pancerne zbliżyły się do Warszawy, która bohatersko się broniła ale 27 września skapitulowała. Elita rządowa, która doprowadziła kraj do masakry, nie miała ochoty wykazywać bohaterstwa i już 5 września znalazła się w Lublinie, a dwa dni później przekroczyła rumuńską granicę. Za nią uciekł sztab wojska. Zamiast strzelać i strącać niemieckie samoloty i ginąć na polu bitwy, ok. 500 polskich samolotów odleciało do Rumunii, na Litwę i Łotwę.

W Polsce nie ogłoszono żadnej mobilizacji. Dwa dni przed wybuchem wojny, tj. 29 sierpnia 1939 r. rozważano taką możliwość, ale w końcu zrezygnowano. Plakaty, które zaczęto rozwieszać na murach polskich miast i wsi wzywające do wojskowej mobilizacji, zostały zerwane. Dlaczego polscy przywódcy postąpili w taki sposób? Ponieważ ambasadorzy brytyjski i francuski oficjalnie zażądali od Polski rezygnacji z jakichkolwiek działań mobilizacyjnych do 31 sierpnia. Oczywiście, rządy zachodniej demokracji dobrze wiedziały, że do inwazji niemieckiej dojdzie 1 września rano. Żądanie to miało jeden cel: umożliwić niemieckiej armii zadanie pierwszego ciosu.

1 IX 1939. Żołnierze Wehrmachtu łamią szlaban na polskiej granicy. Polacy byli pewni, że ich zachodni „sprzymierzeńcy” natychmiast przybędą z odsieczą, ale te nadzieje były bezpodstawne…

Polacy bardzo szybko pojęli gorzką prawdę. 1 września szef MSZ – Józef Beck, ten sam, który w kluczowym momencie rozmów niemiecko-polskich poleciał do Londynu zamiast do Berlina, natychmiast zadzwonił do ambasadora brytyjskiego w Warszawie Howarda Kennarda informując go o wybuchu wojny. Warszawa oczekiwała na natychmiastową pomoc sojuszników i ta nadeszła: Francuzi i Brytyjczycy przekazali rządowi Niemiec notę informującą, że oba kraje dotrzymają zobowiązań sojuszniczych wobec Polski, jeżeli Niemcy inwazji nie zaprzestaną. To upewniło Berlin, że noty te są tylko ostrzeżeniem, a nie żadnym ultimatum. Brytyjski i francuski szef MSZ podtrzymali wrażenie Hitlera, że ich kraje nie przyjdą Polsce z pomocą. Ich głównym celem nie było wstrzymanie niemieckiej inwazji i doprowadzenie do rokowań, lecz zachęcenie, aby walki rozgorzały na tyle, by Polska poległa, a niemieckie wojska jak najprędzej zaatakowały Rosję. Mimo że 1 września król brytyjski wydał rozkaz mobilizacji wojsk lądowych, lotnictwa i marynarki, a francuski premier wydał podobny dekret, Hitler był pewny, że sojusznicy walczyć nie będą. Była i taka możliwość, że nie dojdzie nawet do wypowiedzenia wojny, gdyby Polacy zostali jak najszybciej dobici, a wtedy powód do wojny by zniknął. Ale nawet w przypadku wypowiedzenia wojny można by było rozpocząć co rychlej rokowania z Zachodem, pod byle jakim pretekstem, kiedy Polska zostałaby już unicestwiona.

Tak postrzegali sytuację przywódcy niemieccy. Ale i polscy przywódcy pomału zaczęli pojmować podstępną grę zachodnich dyplomacji oraz że obietnice Anglii i Francji były pustymi słowami. Gdzie były obiecane samoloty? Dlaczego sojusznicze lotnictwo nie bombardowało niemieckich celów? Dlaczego Francja nie udzieliła Polsce pomocy zgodnie z umową? Kiedy Francja wypowiedziała Niemcom wojnę? Pytania te zadał polski ambasador francuskiemu ministrowi SZ – George’owi Bonnetowi w Paryżu. Odpowiedź Bonneta dała jasno do zrozumienia, że Paryż chciał dać Hitlerowi kilka dni „forów”, aby niemiecka armia zniszczyła polskie siły oporu. Poinformował mianowicie, że rząd Francji może wysłać ultimatum tylko za „zgodą parlamentu, który miał się zebrać po południu”. I dopiero po 48 godzinach od wysłania ultimatum można było wypowiedzieć wojnę.

Kiedy Luftwaffe bombardowało Warszawę, brytyjskie lotnictwo było zajęte zrzucaniem ulotek propagandowych na niemieckie miasta.

Odpowiedź ta przeraziła polskiego ambasadora. Rozpacz Polaków była aż nadto zrozumiała: zrobiliśmy wszystko, co nam kazaliście; teraz to do nas walą z całej siły, a żadnej pomocy nie dostajemy. Polacy stracili cierpliwość i już nie prosili lecz żądali tego, co im obiecywano. Wieczorem 2 września, po posiedzeniu parlamentu francuskiego, ambasador polski ponownie zwrócił się do ministra Bonneta, który oznajmił, że kwestia niemieckiego ultimatum musi być jeszcze omówiona na radzie ministrów. „Więc ambasador polski zirytował się i powiedział Bonnetowi co o nim myśli i zażądał, aby natychmiast przedłożono Niemcom ultimatum”. Taka sama scena odegrała się w stolicy Anglii. W nocy, 3 września, polski ambasador w Londynie dostał wskazówki, aby natychmiast udać się do lorda Halifaxa i przypomnieć mu o zobowiązaniach brytyjskiego rządu.

Zachód rozpoczął haniebną, brudną grę znaną w historii jako „dziwna wojna“. 3 września Francja i Wielka Brytania faktycznie wypowiedziały Trzeciej Rzeszy wojnę. Polska misja wojskowa opuściła Warszawę odlatując do Londynu. Możemy założyć, że polscy generałowie przyjęliby wszelkie propozycje wspólnych akcji zmierzających do pokonania agresora, tak jak łatwo możemy wyobrazić sobie emocje, jakich doświadczyli. W dodatku polska misja musiała czekać cały tydzień, aż została przyjęta przez szefa brytyjskiego sztabu generalnego – Edmunda Ironsida!

Gdy wreszcie zgodził się spotkać, od razu powiedział, że brytyjski sztab nie ma żadnego planu pomocy Polsce i poradził, aby kupili broń… od państw neutralnych. W reakcji na wściekłość Polaków gen. Ironside trochę złagodniał i obiecał sprzedać im 10000 przestarzałych karabinów Hotchkiss i 15-20 milionów nabojów do nich. Niemieckie czołgi były coraz bliżej Warszawy, a naloty likwidowały polskie dywizje wokół miasta. Aby przetrwać, Polska potrzebowała dział przeciwczołgowych i przeciwlotniczych, ale Brytyjczycy proponowali, aby przeciwko czołgom i samolotom postawili przestarzałe karabiny! Ale to nie koniec zdrady! Bezużyteczne karabiny miały zostać przekazane za 5-6 miesięcy, podczas gdy wojna Niemiec z Polską skończyła się w niecały miesiąc. „Pomoc” Londynu polegała na tym, że obiecywanej pomocy w ogólne nie było. Polska została haniebnie oszukana przez swoich sojuszników. Zdrada ta nie da się wyjaśnić głupotą, lub po prostu ślepotą, gdyż łatwo zrozumieć rzeczywiste cele Paryża i Londynu. I na odwrót, ich perfidia była logiczną konsekwencją wszystkich przedwojennych dyplomatycznych zamętów w zachodnich rządach i była podstawowym wynikiem brytyjskiej i francuskiej polityki.

Nie ma żadnych wątpliwości, że przywódcy Polski dokładnie zrozumieli haniebność czynów swoich sojuszników. Wymowny fakt: polski rząd na uchodźstwie (najpierw w Paryżu, a potem w Londynie), utworzony został z innych ludzi niż przedwojenny. Powód był oczywisty: ci, którzy mieli do czynienie z Brytyjczykami, nie chcieli już dla nich pracować. I odwrotnie, dla samych Brytyjczyków łatwiej było rokować z ludźmi, których nie oszukali.

 

Polski chłopiec na ruinach Warszawy we wrześniu 1939 r.

 

[Linki i ilustracje za Oriental Review]

Reklamy

42 Komentarze »

  1. Brawurowy i niezwykle bolesny tekst! DZIĘKUJĘ!

    Komentarz - autor: brusek — 1 września 2015 @ 10:12

  2. No, no, no! Tajemnicą poliszynela była (jest) zakulisowa polityka dwustronnych kontaktów. W świetle
    przedstawionych materiałów nie dziwi „wieszanie psów na sanacyjnych pułkownikach” bezpośrednio
    po zakończeniu II wojny ś. przez władze Nowej Polski!!

    Komentarz - autor: krzyk58 — 1 września 2015 @ 14:45

  3. Tekst ma parę rzeczy będących „prawdą wątpliwej jakości”

    Np.:
    ” Elita rządowa, która doprowadziła kraj do masakry, nie miała ochoty wykazywać bohaterstwa i już 5 września znalazła się w Lublinie, a dwa dni później przekroczyła rumuńską granicę.”

    Rzad Polski przekroczył granicę rumuńską 17 września wieczorem, po tym jak z rana 17.09 Armia Czerwona wkroczyła na tereny polskie, bohatersko pokonując KOP przy przewadze jak kilka milionów do kilkunastu tysięcy.

    Tak samo brakuje jakiejkolwiek wzmianki o tajnym załączniku do Paktu Ribbentrop-Mołotow. Takim drobnym dokumenciku, krojącym Europę Środkową jak tort między Sowietów i III Rzeszę.

    Oczywiście, rozumiem, to z pewnością drobne przeoczenia, które wcale nie mają robić z tekstu laurki dla Stalina. Ale przy tym, że tekst w większości jest merytorycznie i informacyjnie świetny, to te „przeoczenia” są bolesne – robią go niewiarygodnym na poziomie artykułów „Prawdy” … albo „Völkischer Beobachter”. W końcu Ci drudzy też nie kłamali pisząc o Katyniu en masse (bo i że wina Sowietów i że Polscy oficerowie i że zamordowani…), ale lekko „przeoczając” parę rzeczy (serdeczną współpracę z NKWD w wybijaniu polskich elit) wzbudzali podejrzenia – nie co do treści, a co do swoich intencji.

    Komentarz - autor: prehi — 1 września 2015 @ 18:21

  4. Gdyby Polska miała broń nuklearną,nikt nie odważyłby się nas zaatakować,nie przypadkowo,wielkie wojny się skończyły wraz z wynalezieniem broni nuklearnej,państwa,które tej broni nie posiadają mogą zostać podbite i zniszczone w każdej chwili.

    Komentarz - autor: Łukasz Mastalerek — 1 września 2015 @ 18:37

  5. Książki napisane w podobny sposób można znaleźć również na naszym rodzimym rynku wydawniczym (chociażby „Pakt Ribbentrop-Beck” Zychowicza, choć publikacja jest dość kontrowersyjna). Po takiej lekturze zawsze zastanawia mnie jedna rzecz. Jestem w stanie zrozumieć logikę każdego z „graczy” z tego okresu, czy to Niemcy, czy to ZSRR, czy to Wielką Brytanię i Francję. Tylko działania Polskiej ówczesnej elity są dla mnie cały czas zagadką. Pan Beck wracając w marcu 39 z Londynu ponoć był zadowolony z siebie, bo teraz Polska miała być uratowana. Nie rozumiem i nie potrafię pojąć tej naiwności i krótkowzroczności, tego że Polskie władze momentami wręcz parły do tej wojny, wojny której nie miały szans wygrać, o czym każdy kto miał choć odrobinę rozumu wówczas to wiedział. Tak samo jasne było to, że nasi sojusznicy nam nie pomogą. No i oczywiście 76 lat później sytuacja zdaje się wcale niczym nie różnić.

    Komentarz - autor: Janek — 1 września 2015 @ 18:38

  6. Dobry tekst, ale KONIECZNIE trzeba brać pod uwagę jego jednostronne, rosyjskie, spojrzenie. Znamienne jest „zapomnienie” o 17-tym września, po którym sowiety zajęły całą wschodnią część II RP. To obszar większy niż ten, który zajęli Niemcy. Podobnie autor jakoś nie bierze bod uwagę ogromnego wpływu Londynu na politykę Stalina. Ale ok, zwłaszcza dziś niektórym przyda się taka lekcja o polityce i metodach naszego „sojusznika” ze stolicą w Londynie.

    Komentarz - autor: ryskan — 1 września 2015 @ 21:28

  7. Meh…tyle manipulacyjnego tekstu a wystarczyło by napisać że Stalin dogadał się z Hitlerem i zajął połowę Polski bo…mógł to zrobić i że Anglia z Francja zagrały nami bo…mogły to zrobić
    szczerość i brutalna prawda ale zamiast tego woli kluczyć

    Komentarz - autor: anonim — 1 września 2015 @ 21:42

  8. „Książki napisane w podobny sposób można znaleźć również na naszym rodzimym rynku wydawniczym (chociażby „Pakt Ribbentrop-Beck” Zychowicza, choć publikacja jest dość kontrowersyjna). Po takiej lekturze zawsze zastanawia mnie jedna rzecz. Jestem w stanie zrozumieć logikę każdego z „graczy” z tego okresu, czy to Niemcy, czy to ZSRR, czy to Wielką Brytanię i Francję. Tylko działania Polskiej ówczesnej elity są dla mnie cały czas zagadką. Pan Beck wracając w marcu 39 z Londynu ponoć był zadowolony z siebie, bo teraz Polska miała być uratowana. Nie rozumiem i nie potrafię pojąć tej naiwności i krótkowzroczności, tego że Polskie władze momentami wręcz parły do tej wojny, wojny której nie miały szans wygrać, o czym każdy kto miał choć odrobinę rozumu wówczas to wiedział. Tak samo jasne było to, że nasi sojusznicy nam nie pomogą. No i oczywiście 76 lat później sytuacja zdaje się wcale niczym nie różnić.”

    Widać mieliśmy i mamy silnie działającą agenturę. Na uczelniach, w większych firmach, w rządzie. Służb specjalnych nikt nie kontroluje…

    Komentarz - autor: Corran Horn — 1 września 2015 @ 21:53

  9. Dzięki za komentarze!

    @krzyk58
    W świetle przedstawionych materiałów nie dziwi „wieszanie psów na sanacyjnych pułkownikach” bezpośrednio po zakończeniu II wojny ś. przez władze Nowej Polski!!

    Nie jestem pewna, czy dobrze odczytuję myśl, bo powyższe zdanie jest dość lakoniczne. Powiem więc po prostu, co myślę. Że psy wieszano – zgoda. I było za co. Tyle, że w tym przypadku wieszający warci wieszaków, a powód wieszania jest niezbyt chlubny. Ot, przeciwne obozy, jedni lizali buty Zachodowi, marząc o wielkomocarstwowości dla siebie, drudzy… cóż, część była idealistami, część to karierowicze, jeszcze inni – oportuniści. Wieszaki wciągnęły Polskę w kolejną wojnę, którą byśmy przegrali z kretesem i to tak, że śladu by po nas nie zostało, gdyby nie ZSRR, więc moim zdaniem mają większy grzech na sumieniu niż wieszający.

    @prehi

    Rzad Polski przekroczył granicę rumuńską 17 września wieczorem

    Racja. Błąd w tłumaczeniu, którego nie wychwyciłam. W oryginale (tutaj, pierwszy akapit) stoi:

    As early as Sept. 5, upon receiving the first reports that columns of tanks were hurtling toward the capital, the Polish leaders fled to Lublin, and on Sept. 17 they escaped across the Romanian border.

    Oczywiście, rozumiem, to z pewnością drobne przeoczenia, które wcale nie mają robić z tekstu laurki dla Stalina.

    Starikow ma tendencję do „wybielania” Stalina. Czy ma w tym rację, jeszcze dokładnie nie wiem (i może nigdy nie będzie tego na 100% wiadomo), ale jest całkiem możliwe, a nawet prawdopodobne, że nie był osobiście winny wszystkiemu, o co się go oskarża, i nie był aż takim diabłem, jak się go maluje. Co wcale nie znaczy, że nie miał na sumieniu wielu zbrodni. Była wojna (nie przez Rosję wywołana) i od niego zależał los jego kraju, i nie tylko jego kraju. Świat nie jest czarno-biały. Ale poza tą jedną być może „słabością”, Starikow dobrym historykiem jest i warto się od niego uczyć.

    @Janek

    Zychowicz – chwała bogu, że nie był wtedy u władzy. „Sojusz” z Niemcami przeciwko Rosji starłby nas z powierzchni ziemi. I jakoś coraz więcej mi wskazuje na to, że Pakt R-M uratował nie tylko Polskę, ale i Europę. A „działania Polskiej ówczesnej elity” przestaną być dla Ciebie zagadką, kiedy dopuścisz możliwość że „elity” niekoniecznie charakteryzują się mądrością, inteligencją czy szlachetnością charakteru. W istocie, zdarza się to niezwykle rzadko.

    @Łukasz Mastalerek

    „Gdyby Polska miała broń nuklearną”, a rozumu tyle, co przez większość swojej historii, to pewnie już byłaby pokryta grubą warstwą betonu. I nie tak trudno się domyślić, kto by ów beton sfinansował.

    Komentarz - autor: iza — 1 września 2015 @ 22:38

  10. @Iza
    Z większością tez Zychowicza się nie zgadzam, natomiast dobrze według mnie że kilka niewygodnych faktów wyciągnął na światło dzienne. Zakładam, że wszystkie państwa kierowały się chęcią zachowania lub poszerzenia swojej władzy. I o ile kroki wszystkich państw wydają się prowadzić w tym kierunku, o tyle działania Polskich władz kierowały prosto do samozagłady i tego właśnie nie potrafię zrozumieć. Potrafię zrozumieć dlaczego Niemcy i ZSRR podpisali Pakt R-M, ale kierunek obrany przez Rydza-Śmigłego i Becka pozostają dla mnie zagadką. Tym bardziej że obaj skończyli niezbyt zaszczytnie. Jedyne co mi przychodzi do głowy to, że już za bardzo pogrążyli się w myśleniu życzeniowym i żyli we własnej rzeczywistości.

    Komentarz - autor: Janek — 2 września 2015 @ 08:32

  11. Ludzie przecież ten Starikov to mednda która twierdzi że w Katyniu rozstrzeliwali Niemcy. Na końcu tego filmiku mówi to wprost https://www.youtube.com/watch?v=_P9o16OCaqA

    Komentarz - autor: wojtek — 2 września 2015 @ 15:35

  12. Wydaje mi się, że wszystko jest jeszcze bardziej skomplikowane. Polska nie miała rządu polskiego – po przewrocie majowym. To był rząd uległy polityce Niemiec, wszak sam marszałek określany mianem banszusa (nie wiem jak się to pisało, bo to określenie z języka niemieckiego). Stosunki generałów Piłsudskiego z Niemieckimi jeszcze w 38 roku – nie budziło wątpliwości, że są przyjacielskie. Rzeczywiście, po śmierci banszusa niektórym zaświtały różne swoje marzenia, jak głupota Becka z jego maniackim zachwytem Anglikami, bo zaproponowali właśnie jakiś tam pakt i czem prędzej pojechał go podpisać. Dopiero wtedy Hitler zmienił poglądy na temat tych pogrobowców Piłsudskiego i to o 180 stopni. Hitler postąpił tak jak postępuje zrozpaczony kochanek, jeśli tylko może dopaść byłą niegodną kochanicę. Niewątpliwie nie była to zwyczajna wojna, ale zemsta. Hitler łamał prawa wojenne na każdym kroku. Hitler nigdy nie ukrywał, że jego celem jest ZSRS, a od Polski chciał jedynie nie wtrącania się w jego politykę zagraniczną, oraz korytarza przez Pomoże, by mógł się rozprawić z bratnim systemem komunistycznym, nienacjonalistycznym. Niestety, ale za wszystkim stali, jak zawsze i wszędzie od wojen napoleońskich – rotszyldzi, ze swoimi różnymi przybudówkami. I tego ostatniego wątku nie należy nigdzie pomijać, gdzie się mówi o wojnach światowych i nie tylko. Ten żmijowy ród ma wszędzie agentów, miał ich w Niemczech, Polsce, W.B., i w ZSRS. Grabieże i wojny to ich „odwieczna” specjalność. A co do samego Stalina. Wszystkie zbrodnie dzisiaj przypisuje się jemu, ale należy pamiętać, że Stalin zginął z rąk oprawców, którzy również mordowali w Katyniu Polaków i to nie byli Rosjanie. Ich szefem był Beria z Kaganowiczem (ten drugi ppodonie był ważniejszy od Berii), oni rządzili Łubianką, czyli właściwie całym ZSRS, i nie przyznawali się do Rosjan, ani do Słowian. Stalin miał po części korzenie Polskie i miał do nich sentyment. Gdyby nie Wanda Wasilewska, to Lwów byłby w Polsce, właśnie Stalin miał takie plany. Dużo by pisać, ale nie ma sensu, jak ktoś naprawdę chce wiedzieć, to do informacji dotrze… Irytuje mnie, jeśli czasy tamte ktoś nazywa „stalinowskimi”.

    Komentarz - autor: Peter — 2 września 2015 @ 16:25

  13. „Tyle, że w tym przypadku wieszający warci wieszaków”. Pełna zgoda, nie dookreśliłem.. uwaga do kom.
    @prehi „Starikow ma tendencję do „wybielania” Stalina. Czy ma w tym rację” MYŚLĘ, że ma! Nie tylko
    Starikow, także Fursow, Interesująca książka Starikowa „Stalin:wspominamy razem”…

    Komentarz - autor: krzyk58 — 2 września 2015 @ 16:42

  14. Do pow. kom.”«С момента смерти Сталина на его дискредитацию потрачены десятки миллиардов долларов, прежде всего в СССР и России. Сняты тысячи псевдо-исторических фильмов, нагромождены горы лжи, тысячи “историков” промывают мозги людям во всем мире, делая из Сталина “страшилку” для детей. Немудрено. Вся сволочь мира ненавидит человека, который за первые 19 лет управления страной увеличил ее индустриальное производство в без малого 70 раз и из африканского состояния превратил во вторую в мире, а по целому ряду параметров и первую в мире страну».

    Проф. С.Лопатников

    Komentarz - autor: krzyk58 — 2 września 2015 @ 16:45

  15. Na raty – tak „naprędce”!
    https://pekokantylichwiarz.wordpress.com/stalin/

    Komentarz - autor: krzyk58 — 2 września 2015 @ 16:48

  16. Co się tyczy Stalina, otóż Slavoj Žižek w książce „W obronie przegranych spraw” w rozdziale 5 pt.: Stalinizm raz jeszcze, czyli jak Stalin ocalił człowieczeństwo, niestandardowo utrzymuje, że Stalin był REALISTĄ i zawdzięczamy mu powstrzymanie wdrażania utopijnej, bardzo radykalnej rewolucji kulturalnej wg. koncepcji budowania „zmechanizowanego kolektywizmu”. Chcąc lepiej zrozumieć o co chodziło, należałoby przeczytać choćby tych kilka stron wspomnianego rozdziału (nie ma tego dużo). O jaką rewolucyjną wizję stworzenia nowego człowieka chodziło?
    Jako przykład Żizek podaje parnoiczną wizję Trockiego, brrr!!:

    „Czym jest człowiek? Nie jest bynajmniej tworem skończonym i harmonijnym. Nie, jest on wciąż nader nieporadną istotą. Człowiek, jak zwierzę, nie rozwijał się według planu, ale samorzutnie, i nagromadził wiele sprzeczności. Pytanie, jak kształcić i regulować, jak poprawić i dokończyć fizyczną i duchową konstrukcję człowieka, jest kolosalnym problemem, który można zrozumieć tylko na gruncie socjalizmu. [..] Stworzyć nową, „ulepszoną odmianę” człowieka – oto przyszłe zadanie komunizmu. W tym celu musimy najpierw dowiedzieć się wszystkiego o człowieku, jego anatomii, fizjologii i tej części jego fizjologii, którą zwie się psychologią. Człowiek musi spojrzeć na siebie i zobaczywszy w sobie surowiec, a w najlepszym razie półprodukt, powiedzieć: „Wreszcie, mój drogi homo sapiens wezmę się za ciebie”

    Nie były to tylko czyjeś osobiste teoretyczne zasady – pisze Żiżek – ale wyrazy prawdziwie masowego ruchu w sztuce, architekturze, psychologii, pedagogice oraz w naukach zajmujących się organizacją, składającego się z tysięcy ludzi.

    Pomyślałam sobie, że warto byłoby przytoczyć całość wywodu Żiżka, bo te cholerne idee wciąż są obecne….a jego uwagi są warte zastanowienia.

    Komentarz - autor: Mariam — 2 września 2015 @ 18:52

  17. Drobny wycinek z zamierzeń „tych” co zawładnęli Rosją, w kontekście wypowiedzi @Mariam
    „Na stworzonej przez siebie półpustynie bolszewicy-trockiści budowali piekło .Poniższy akt prawny „Dekret o wyzwoleniu kobiet” może wydać się koszmarnym żartem,elementem scenariusza filmu sf ,upiornym snem ,niestety jest historycznym faktem

    1. Od 1 stycznia 1918 roku znosi się prawo do stałego związku z kobietami które osiągnęły wiek od 17 do 32 lat.
    Uwaga : wiek kobiety okresla sie zgodnie z wpisem w paszporcie a wypadku braku tego dokumentu ,wiek na podstawie wyglądu określą komitety dzielnicowe lub starostowie

    2. Dekret nie dotyczy kobiet zamężnych mających pięcioro lub wiecej dzieci

    3 .Dotychczasowi właściciele (mężowie ) zachowują prawo do kontaktów z żoną
    uwaga : w przypadku gdyby mąż sprzeciwiał się wejściu w życie tego dekretu utraci to prawo

    4. Wszystkie kobiety których dotyczy dekret przestaja być własnością prywatną a stają się własnoscią klasy pracowniczej

    5. Zarządzanie dystrybucją kobiet powierza się Radom Robotniczym , Żołnierskim i Chłopskim

    6. Obywatele mężczyźni mają prawo do korzystania z kobiet nie częściej niż cztery razy w tygodniu nie dłużej niż trzy
    godziny

    7 Każdy członek pracowniczego kolektywu zobowiązany jest płacić 1 % od swych zarobków na fundusz szkolnictwa

    8. Każdy mężczyzna, chcący skorzystać z narodowego mienia (kobiety) powinien przedstawić zaświadczenie od komitetu związkowego o przynależności do klasy pracowniczej

    9. Mężczyzna nie należący do klasy pracowniczej nabywa prawo do korzystania z kobiety pod warunkiem comiesięcznej składki (punkt7 ) w wysokości 1000 rub.

    10. Wszystkie kobiety uznane tym dekretem jako narodowe mienie otrzymują z funduszu narodowego wsparcie w rozmiarze 280 rub. w miesiąc.

    11. Kobiety zachodzące w ciążę zwolnione są ze swych obowiązków wobec państwa na 4 miesiące ( 3 miesiące do i 1 przed porodem )

    12. Niemowlęta po upływie miesiąca oddają się pod opiekę „Ludowym Żłobkom”, gdzie wychowują się i otrzymują wykształcenie do 17-letniego roku życia

    13. W przypadku urodzenia bliźniaków rodzice otrzymują w nagrodę 200 rub.

    16. Winni rozprzestrzeniania chorób wenerycznych będa stawać przed sądami rewolucyjnymi .

    Radzie poleca się wnosić poprawki i udoskonalać dekret
    Współcześni działacze społeczni związani z cerkwią czynią starania aby Stalina uznać świętym za to że uchronił mieszkańców ZSRR przed ,między innymi taką jak w Dekrecie, ewentualnością .

    Komentarz - autor: krzyk58 — 2 września 2015 @ 21:09

  18. Wyżej zalinkowany materiał pochodzi z watrku pt. „Stalin” – https://prawda2.info/viewtopic.php?t=16086
    Polecam uwadze rosyjski 40 odcinkowy serial pt. „STALIN – live”, 2006r.

    Komentarz - autor: krzyk58 — 2 września 2015 @ 21:13

  19. Kilka uwag : Autorze , nadużywasz okreslenia sowieci , sowiecki . To mi pachnie Macierewiczem i spółką . Lepiej pisac radziecki , ZSRR . Proste !
    Co do wybuchu II WŚ , to znani i uczciwi zachodni i rosyjscy historycy piszą dowdonie o roli Anglii w całej sprawie . Zachodni politycy np. po obejrzeniu spektakularnego pokazu sił ZSRR w 1935 r. pod Kijowem , z desantem (!) tankietek i tysiącami czołgów , poczuli się jak małe dzieci w kwestii sił lądowych , ktore na Zachodzie były zacofane . Stalin potem jednak zabił Tuchaczeskiego i inn, wybitnych oficerów i pozostała klapa !
    III Rzesza była od zawsze przez Anglików przeznaczona do wojny z ZSRR . Raz , aby zatrzymać pochód komunizmu zagrażającego zachodniemu kapitałowi , dwa , III Rzesza upadłaby bez zdobyczy wojennych ( np. złota ) krajów zajętych – Austrii i Czechosłowacji .
    Rozbudowa tak spektakularnej potęgi wojskowej , spowodowała deficyt bidżetowy niewiarygodny .

    Co do polityki II RP to była zła . Politycy sanacyjni nie wierzyli Stalinowi i działali wbrew polityce nazywanej słowiańśką . Krytykował to Dmowski . Piłsudski działał raczej pro niemiecko . Rządy sanacyjne oczywiście podkręcały politykę strachu przed „bolszewią ” . Zważmy , ze do czasu paktu
    R-M , wymuszonego polityką Anglii i Zachodu , Stalin nie zajął nawet tak mikroskopijnych tworów jak pribałtyki , chociaż np. na Łotwie były silne wpływy niemieckie !
    Czego by nie mówić o Stalinie . uratował Polskę . Tzw. okupacja sowiecka skutkowała budową tysięcy szkół , uczelni , szpitali . Bezpłatną slużbą zdrowia i niebywałym rozwojem PRL . Teraz tzw. wolna Polska , cokolwiek to głupstwo znaczy , zwija się ludnościowo , jest rozgrywana przez USA i Zachód , żyje na kredyt ( coraz większy dług ) i niedługo będzie to kraina emerytów bez twórczych młodych ludzi . Ci są bowiem na zmywaku !

    Co najważniejsze , podreśla to zawsze prof. Łagowski z Przeglądu ( gorąco polecam – wybitnie mądry facet ) przesunął nas o kilkaset km. na Zachód i zdjął z nas widmo wojny z Ukrainą , bo durni londyńczycy chcieli powrotu przedwojennego staus quo czyli niemożliwego ! Byli tak samo głupi jak ich poprzednicy w II RP .

    O Trockim , Żiżek trochę pieprzy , zostawmy wiec to .

    A co daje tzw. polityka historyczna widać w III RP , kiedy nasza polityka wschodnia jest wręcz samobójcza ! Zamiast mieć Jamał II i LHS popieramy bandycki rezim kijowski . To upadłe państwo , niedługo , zacznie nas zasypywać tysiącami uchodżców , jak rozbite przez USA i Zachód państwa Bliskiego Wschodu . Czegoś tak sprzecznego z własnym interesem nikt , nigdy nie widział ! Rosjanie np. dziwią się bardzo , jak Polska , zamiast zgodnie z abc politologii trzymać z Rosją , podkręca sztuczny twór Ukrainę i wręcz zniechęca ją do koniecznej federalizacji . A przecież banderowcy ( właśnie były zamieszki ) chcą od nas 19 powiatów !
    ZSRR jaki by nie był , zapewniał równowagę wobec kapitału ! Rosjanie ponieśli ogromne ofiary , aby ludziom w Europie Zachodniej żyło się lepiej .
    Dlaczego ? A no , jak upadł ZSRR podnieśli głowę neoliberałowie !
    Wszyscy dorośli po 40 tce to pamiętają . Wtedy to zaczął się festiwal kreowania pieniądza z instumentów pochodnych , a produkcję przeniesiono do Chin !
    Kapitał utracił bowiem jakąkolwiek realną konkurencję . Więc bogaci stają się jeszcze bogatsi , biedni – biedniejsi . Co widać . A wszystkim rządzą siłą USA . Bo zawsze mogą przeprowadzić kolejną „misję stabilizacyjną ” , po której żaden kraj już się nie podniesie . Amen .

    Komentarz - autor: fly — 2 września 2015 @ 21:22

  20. @Janek
    „Z większością tez Zychowicza się nie zgadzam, natomiast dobrze według mnie że kilka niewygodnych faktów wyciągnął na światło dzienne. Zakładam, że wszystkie państwa kierowały się chęcią zachowania lub poszerzenia swojej władzy. I o ile kroki wszystkich państw wydają się prowadzić w tym kierunku, o tyle działania Polskich władz kierowały prosto do samozagłady i tego właśnie nie potrafię zrozumieć. Potrafię zrozumieć dlaczego Niemcy i ZSRR podpisali Pakt R-M, ale kierunek obrany przez Rydza-Śmigłego i Becka pozostają dla mnie zagadką. Tym bardziej że obaj skończyli niezbyt zaszczytnie. Jedyne co mi przychodzi do głowy to, że już za bardzo pogrążyli się w myśleniu życzeniowym i żyli we własnej rzeczywistości.”

    Ja myślę, że jest kilka możliwości. Albo charakteryzowała ich „głęboka” psychopatia. To znaczy, byli oni jakby, to powiedzieli Cass: ‚porażkami’. I ich intelekt dążył do rozpadu przez brak odpowiednich hamulców, osadzonych gdzieś na poziomie instynktowym i rzeczywiście oni tak wnioskowali, dla nich to miało sens. Albo byli zwykłymi „sprawnymi” psychopatami i wykonywali swoją robotę jla obcych agencji na zasadzie płacisz – masz, a honor czy jakieś wyższe idee (chociażby, szczery i pragmatyczny, patriotyzm) dla nich nie istnieją, zarabiali na tym. A jak to nie to nie wiem, mało prawdopodobne, że byli chorzy psychicznie w takim tradycyjnym pojęciu. Prawdopodobnie byli psychopatami, a jeśli nie, to może, to była jakaś lekcja dla nich? Może Ci dwaj potrzebowali „zboczyć”, żeby się czegoś nauczyć oraz inni, których to obejmowało, albo byli pod jakimś silnym wpływem sił trzecich. Nie wiem Janek, to tylko rozważania hipotetyczne. Nigdy nie znajdziemy prostej odpowiedzi na Twoje pytanie 🙂

    Komentarz - autor: Corran Horn — 2 września 2015 @ 21:37

  21. Zapomniałem oczywiście dopowiedzieć , co opisał Starikow , i co jest przyjmowane za oczywistość przez mądrych zach. historyków , że Anglia i Fracja chciały , aby III Rzesza wykrwawiła się w smiertelnym boju z ZSRR . Mieli 2 pieczenie na raz . Powstrzymanie komunizmu i osłabienie Niemiec , chcących być mocarstwem .

    Natomiast są to zaszłości ! Proszę o jeden (1 ) choćby dowód , na poparcie samobójczej polityki obecnego Zachodu ! Bo ich polityka z lat międzywojnia miała jakiś sens .

    Trzymanie z USA , które bronią upadającego banksterskiego kapitalizmu i dodruku $ jest zabójcze ! Bez wspólpracy z Rosją , Europa nie istnieje !

    Brak tam jednak polityków z jajami ! Podporządkowanie się polityce USA spowodowało zalanie UE uchodżcami z rozbitych przez NATO krajów .
    To samo Zachód robi z Ukrainą . Po co ?
    Zna ktoś sens ?
    Aby to zrozumieć , trzeba koniecznie znać słynną mowę monachijską Putina , doktrynę Karaganowa i to co USA chcą nam zafundować w ramach TTIP .
    Wtedy , zamiast silnej Europy od Hawru do Władywostoku zostanie nam zdychający twór zalewany przez uchodzćów , skłócony i z wojną na Ukrainie .
    A wszystkie nasze problemy będą rozstrzygać sądy nowojorskie . Tzw. demokrację będziemy mogli sobie wsadzić w d…ę !
    Złośliwa radość z kłopotów Rosji , która wg. doktryny Karaganowa miała być pewną równowagą przez ekspansją Chin , da to , że Rosja odwróciła się od UE , za co UE będzię zdychać , a Chińczycy w BRICs potęznieć bez korzyści dla Europy . Ergo – politycy Zachodu są obecnie głupsi niż przed II WŚ .

    Polskich rządzących idiotów – pomijam . Ci nadal lecą z szablą na bolszewika i dumają nad rodzajem bomb użytych przez Putina i Tuska w Smoleńsku

    Komentarz - autor: fly — 2 września 2015 @ 21:53

  22. http://pl.sputniknews.com/gospodarka/20150902/934990.html

    A Ukraina była kiedyś najbogatszą republką . Po wyjściu z WNP miała czyste konto dłużne , te przejęła Federacja Rosyjska ,

    Komentarz - autor: fly — 2 września 2015 @ 22:04

  23. @Mariam

    Intryguje mnie ten cytat bo widać ze ten gościu coś wyczuwał np. to ze człowiek rozwijał się i rozwija „samorzutnie, i nagromadził wiele sprzeczności”. Ale tą „ulepszoną odmianę” człowieka nie mogła stworzyć Ich ideologia. Do tego potrzeba wysiłku…(tego klucza) aktywności której oni nie znali i dalej nie mogło być im dane a oni po prostu uznali ze Coś im się należy i zatrzymali się nawet nie wiedząc o tym. Nie wyczuwali dodatkowej potrzeby Ewolucji.

    Komentarz - autor: michal136 — 2 września 2015 @ 22:08

  24. Paradoksy historii. Tajna historia Rosji, Europy i świata.” W. Uszkujnik

    Książka pokazuje nam kulisy zarówno „rewolucji lutowej” jak i „rewolucji październikowej” w Rosji. W tle i u podstaw obu tych „zwycięstw” widać wyraźnie żydostwo i masonerię. Mord Stołypina (premier rządu rosyjskiego) 1 września 1911 roku był początkiem tych „sukcesów”, a rewolucja lutowa – dająca pełnię praw rosyjskim Żydom – naturalnym następstwem. Dlatego nie dziwi fakt, że w kolejnych władzach radzieckich 80% osób było Żydami. Znane „stalinowskie czystki” w armii w latach 1936-38 to w rzeczywistości mordowanie przez Żydów na czele z Kaganowiczem i Berią „antysemitów”
    Lektura obowiązkowa. Kliknij i ściągnij ją na dysk twardy w formacie PDF

    http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2015/07/uszkujnik-pdf.pdf

    Komentarz - autor: bob — 2 września 2015 @ 22:28

  25. @fly

    „Kilka uwag : Autorze , nadużywasz okreslenia sowieci , sowiecki . To mi pachnie Macierewiczem i spółką . Lepiej pisac radziecki , ZSRR . Proste !”

    Tekst jest tłumaczeniem z j. angielskiego. W angielskim jest tylko jeden przymiotnik dla rosyjskiego „cоветский” i jest to „soviet”. Polacy, jak zwykle, kombinowali. Po wojnie oficjalna propaganda zalecała używanie słowa „radziecki”, żeby się „mniej źle kojarzyło”. No to był ZSRR i radziecka władza. Ale czasy się zmieniły i trzeba było „potępić” poczynania poprzedników jako „polską propagandę komunistyczną” i dla odmiany zalecić używanie słowa „sowiecki” i ZSRS, choć tak naprawdę nie wiadomo, która wersja się gorzej kojarzy, skoro pokolenie pamiętające czasy sprzed wojny w większości odeszło. Tak czy inaczej, polscy językoznawcy w większości zalecają obecnie używanie przymiotnika „sowiecki”. I bądź to człowieku mądry… Komu ma się kojarzyć, i tak będzie się kojarzyło, jak nie z jednym to z drugim. Na przykład z Macierewiczem. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 2 września 2015 @ 23:28

  26. @fly „Stalin potem jednak zabił Tuchaczeskiego i inn, wybitnych oficerów i pozostała klapa ! ‚
    Istnieje kilka mocno prawdopodobnych wersji „zabicia przez Stalina” Tuchaczewskiego i &.
    Wszystkie one są mocno wiarygodne i pozycja Stalina „broni się sama”!
    Dodam że opluwany i lekceważony Stalin na pewno nie był debilem, czy krwiożerczą hieną,
    jaka „sprzedają nam” różnej maści hochsztaplerzy medialno-polityczni, wręcz przeciwnie
    ówczesnych polityków przerastał o „kilka głów”…

    „Znane „stalinowskie czystki” w armii w latach 1936-38 to w rzeczywistości mordowanie przez Żydów na czele z Kaganowiczem i Berią „antysemitów”

    Komentarz - autor: krzyk58 — 3 września 2015 @ 08:46

  27. michal136

    Boże broń przed „ulepszaczami”.
    Są tacy, którym ciasto z dodatkiem ulepszaczy nawet smakuje, sama kiedyś przepadałam za bagietkami 🙂

    Komentarz - autor: Mariam — 3 września 2015 @ 09:04

  28. Może warto wspomnieć przy okazji, że Andrzej Łobaczewski zaliczył Stalina do przypadków charakteropatii frontalnej, natomiast Berię do przypadków psychopatii właściwej.
    Łobaczewski pisze:
    „Nie branie pod uwagę patologicznych przyczyn zdarzeń tamtych niedawnych a nieludzkich czasów i interpretowanie ich w kategoriach historycznych i moralnych prowadzi do poczucia bezsilności, a pozostawia potężną lukę poznawczą. Równocześnie truje ludzkie umysły i dusze, co może otwierać drogi dalszym członom ponerogenezy. Dlatego ponerologiczne zrozumienie tych czasów i ludzi i popularyzacja tego, powinny stanowić jeden z warunków drogi do trwałego pokoju.”

    W innym miejscu stawia pytanie:
    „Co by było, gdyby jakaś instytucja o międzynarodowym autorytecie podała do publicznej wiadomości, że określeni przywódcy są osobnikami psychicznie nienormalnymi, a ich działalność musi prowadzić do nieszczęść?”

    Komentarz - autor: Mariam — 3 września 2015 @ 09:31

  29. @ Miriamko
    O to chodzi waśnie, że my jesteśmy niesmaczni (a niektórzy źli z natury) i polepszacze nic tu nie dadzą to trzeba analogicznie jak niemowlak uczyć się wszystkiego.

    pozdr.
    The son od the Sun

    Komentarz - autor: michal136 — 3 września 2015 @ 09:36

  30. Ad 21 fly. Niestety ale widać że nie rozumiesz tego do końca. Macierewicz nic tu nie ma autorskiego, możesz go nienawidzić, ale to nie zmienia faktów. Sowiety to poprzednik kahałów i rewolucjoniści – trockiści nazywali sami siebie, właśnie sowietami. To dowodzi rasistowskiego i syjonistycznego podejścia do całego zagadnienia tak zwanej rewolucji. Żeby trochę odwrócić uwagę od idei, w Polsce szczególnie, został wyraz sowiecki zastąpiony słowem radziecki. Jak pogrzebiesz, to wszystko się wyjaśni i to do końca… Dlatego nie masz się co obrażać na ludzi, którzy używają poprawnych sformułowań, również na Macierewicza, bo akurat tutaj nie mam do niego zastrzeżeń. A to co uważasz za takie proste, to tylko stopień, w jakim jesteś zmanipulowany.

    Komentarz - autor: Peter — 3 września 2015 @ 10:02

  31. fly napisał w komentarzu jakby mimochodem: „O Trockim , Żiżek trochę pieprzy , zostawmy wiec to .”
    A dlaczego zostawić? Pieprzy, czy nie pieprzy?
    Sprawdziłam na ile to było możliwe po przypisach i wygląda na to, że ów fragment przytoczony przez Żiżka pochodzi z : L. Trockij, Soczinienija, Moskwa [1924]–1927, wydanie niekompletne, t. 21, ss. 110–112.
    Pisma te, obejmujące obejmują fragmenty jego dorobku pisarskiego do 1927 r. i podobno są rzadkością biblioteczną, niemniej dla rzetelnych badaczy nie stanowi to jak się zdaje problemu.

    Komentarz - autor: Mariam — 3 września 2015 @ 15:24

  32. A pisząc w dalszym ciągu to, co poniżej pieprzy Żiżek, czy nie?

    „Nie były to tylko czyjeś teoretyczne zasady, ale wyrazy prawdziwie masowego ruchu w sztuce, architekturze, psychologii, pedagogice oraz w naukach zajmujących się organizacją, składającego się z tysięcy ludzi. Oficjalnie popierany kult tayloryzmu, którego najistotniejszym przedstawicielem był Aleksiej Gastiew, bolszewicki inżynier i poeta używający już w 1922 roku terminu „biomechanika”, badał wizję społeczeństwa, w którym człowiek i maszyna zleją się w jedno. Gastiew kierował Centralnym Instytutem Pracy, gdzie przeprowadzano eksperymenty polegające na trenowaniu pracowników, by działali jak maszyny. Postrzegał on mechanizację człowieka jako kolejny szczebel ewolucji, wyobrażając sobie

    ‚utopijną wizję świata, w którym „ludzi” zastąpią „jednostki proletariackie: identyfikowane przez symbole, takie jak „A,B,C albo 325,075,0 i tak dalej”. […] „Zmechanizowany kolektywizm” miał „zająć miejsce jednostkowej osobowości w psychice proletariatu”. Wszelkie emocje staną się zbędne, a dusza ludzka nie będzie mierzona już „krzykiem ani uśmiechem, lecz zaworem ciśnieniowym lub prędkościomierzem’.

    Czy nie widać w tym marzeniu pierwszego radykalnego sformułowania tego, co dziś zwykle okreslamy mianem biopolityki? Choć może to brzmiec w sposób szalony, można dowodzić, że ta wizja, gdyby naprawdę ktoś chciał ją narzucić, byłaby dużo straszniejsza niż faktyczny stalinizm. Stalinowska polityka kulturalna była własnie reakcją na to zagrożenie pełną modernistyczną mechanizacją; postulowała powrót nie tylko do artystycznych form, które byłyby atrakcyjne dla tłumów, ale – choć może zabrzmi to cynicznie – również dla elementarnych tradycyjnych form moralności. W stalinowskich procesach pokazowych ofiary uznawano za odpowiedzialne, oskarżano je o jakieś winy, zmuszano do zeznań…Mówoiąc w skrócie – choć zabrzmi to nieprzyzwoicie (i było to nieprzyzwoite) – traktowano je jako autonomiczne podmioty etyczne, a nie jako przedmioty biopolityki. Tej utopii „zmechanizowanego kolektywizmu” szczytowy okres stalinizmu lat 30. Przeciwstawił powrót etyki w jej najbardziej gwałtownym wymiarze jako skrajny środek przeciwko temu, że tradycyjne kategorie moralne zostaną pozbawione znaczenia, że nieakceptowane zachowanie nie będzie się wiązać z winą podmiotu, ale z dysfunkcją mierzoną za pomocą specjalnych zaworów ciśnieniowych lub prędkościomierzy.

    Dlatego też narzucenie „realizmu socjalistycznego” większość ludzi przyjęła ze szczerym zadowoleniem.”

    Komentarz - autor: Mariam — 3 września 2015 @ 15:29

  33. bardzo dobry tekst w którym wyraźnie widać kto tak naprawde rządzi światem:
    Alan Greenspan – szef FED od 1987 – Żyd
    Alan Greenspan – następca Greenspana – Żyd
    Janet Yellen – obecny szef FED – Żydówka
    Ciekawie prezentują się również niższe szczeble drabiny… Rozumiem, że po wieloletniej tresurze wiele osób na samą taką uwagę może reagować z lękiem. Jest to lęk przed myślozbrodnią, czyli czysty Orwell. Tym bardziej polecałbym zastanowić się nad sytuacją. Rząd Światowy to jedno, a Rząd Światowy dla którego 99% ludzkości będzie gojami lub Palestyńczykami to drugie. https://wolnewybory.wordpress.com/

    Komentarz - autor: 3calypso — 4 września 2015 @ 10:32

  34. bardzo dobry tekst w którym wyraźnie widać

    Dla jednych wszystkiemu winien jest ‚Putin’ ew. bardziej ogólnie – ‚Ruscy’, dla innych ‚Masoni’, dla jeszcze innych Żydzi…. Każdy taki nierozróżniający światopgląd jest moim zdaniem tak mocnym uproszczeniem, że zakrawa na lenistwo intelektualne.

    Komentarz - autor: iza — 4 września 2015 @ 17:51

  35. Ale zgodzisz się Iza, że taki światopogląd jest lepszy, niż brak jakiegokolwiek światopoglądu (pominęłaś UFO i Lucyfera, bo oni też mogą rządzić). Niestety, 99% ludzi nie ma żadnego światopoglądu i najważniejsze jest dla nich co z teleekranu powiedzą do nich dziś, bo co mówili wczoraj już nie pamiętają i pamiętać nie chcą. Każdy ma swój ulubiony kanał TV i tylko to ich od siebie różni, choć od Rydzyka do Michnika jeden krok. Dlatego nie ośmieliłbym się zarzucać lenistwa komukolwiek, z jakimkolwiek światopoglądem. Lenistwem jest łykanie papki głównego ścieku, bo to jest rzeczywiście lenistwo, do tego bardzo niebezpieczne dla łykającego, choć on sam o tym nie wie. Już samo to, że ktoś „wszedł” na taki blog jak Twój świadczy o nim dobrze, no chyba że robi to służbowo… I nie powinnaś się bać tak zwanej niepoprawności – jakiejkolwiek, a Twoja riposta jakby się ku temu chyliła. Obym był w błędzie.

    Komentarz - autor: Peter — 5 września 2015 @ 20:23

  36. @Peter

    „Ale zgodzisz się Iza, że taki światopogląd jest lepszy, niż brak jakiegokolwiek światopoglądu (pominęłaś UFO i Lucyfera, bo oni też mogą rządzić).”

    To jest dyskusyjne. Kasjopeanie raz powiedzieli, że lepszy jest brak wiedzy niż fałszywa wiedza/dezinformacja.

    Oraz, że niebezpieczne i bezwartościowe jest dopatrywanie się wszystkim konspiracji: „A: It is just as dangerous and just as useless to „see” conspiracy in everything s it is to „see” conspiracy in nothing. We tire of conspiracy „buffs.” They are nutty, and serve as perfect false sponsors to those who really DO seek to conduct widespread mental/psychic manipulations and control.” – Sesja z 4 grudnia z 1999 roku.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 6 września 2015 @ 12:55

  37. @ Peter

    Dlaczego miałabym się zgodzić a priori? Nie widzę większej różnicy między „łykaniem papki” medialnej a łykaniem jak leci na przykład Alexa J., Davida I., czy jakichkolwiek innych tzw. alternatywnych źródeł.

    Jeśli ktoś stara się zachwalić swój, jak mniemam, „bardzo dobry tekst”, i jako reprezentatywny fragment przytacza trzy żydowskie nazwiska na potwierdzenie tytułowej tezy o rządcach świata, to przynajmniej mnie tym zniechęca do kliknięcia, bo szansa na to, że znajdę tam coś, czego bym wcześniej nie widziała, jest znikoma. Link w komentarzu pozostał bez zmian i każdy zainteresowany może z niego skorzystać. Mnie i bez tego dotkliwie brakuje czasu.

    Mówiąc ogólnie, moim zdaniem każde uproszczone (czy zawężone) przedstawianie świata i źródeł jego problemów komuś służy – przede wszystkim tym pominiętym. Czasem wynika to z niewiedzy, czasem z lenistwa, a czasem jest celowe.

    „Już samo to, że ktoś „wszedł” na taki blog jak Twój świadczy o nim dobrze, no chyba że robi to służbowo…”

    A to dlaczego, bo zupełnie nie rozumiem? I co to znaczy „dobrze świadczy”? A gdyby nawet, to dlaczego wykluczasz zawodowców?

    Komentarz - autor: iza — 6 września 2015 @ 15:05

  38. Wiara w pomoc ze strony naszych „sojuszników” z Wielkiej Brytanii i Francji miała też bardzo negatywny wpływ na strategię obronną Polski w kampanii wrześniowej:

    Być może nie była to wiara, tylko świadome działanie agentów w Naczelnym Dowództwie.

    Komentarz - autor: RK — 7 września 2015 @ 12:39

  39. Pomyśleć, że dokładnie tak samo uczył mnie na lekcjach historii przyczyn wybuchu II WŚ w latach 1960-64 (Liceum w Łodzi) nauczyciel historii, spolonizowany Litwin. Wszystko co mówił było poza tekstem obowiązującego podręcznika. Do tych wszystkich faktów dołączył jeszcze fakt rokowań ZSRR z ówczesnym rządem II RP i bodajże 10 warunków postawionych Polsce w zamian za pomoc w wojnie z Hitlerem. Warunków rząd II RP nie przyjął, bo „wg słów nauczyciela, były upokarzające”. Również uczył nas i tego, że wcześniej proponował rząd ZSRR pomoc Czechosłowacji, co zostało zablokowane przez Polskę nie udzieleniem zgody na przejście Armii Czerwonej. Nie jestem historykiem. Powyższą myśl przytaczam z „pamięci” i nie wiem, czy mają pokrycie w faktach.

    Komentarz - autor: Lech — 17 września 2015 @ 11:41

  40. Jak to się mówi: kropla drąży skałę. Podążając tropem tego, o czym napomyka Żiżek, wpadła mi w ręce 😉 książka Łukasza Kamieńskiego „Nowy wspaniały żołnierz. Rewolucja biotechnologiczna i wojna w XXI wieku”. Rozpoczyna się ‚obiecującym’ rozdziałem pt. „Tayloryzm”… Ciekawe, co na to mieliby do powiedzenia współcześni makkartyści?

    Komentarz - autor: Mariam — 25 września 2015 @ 08:13

  41. NIE ZNAM CALOSCI ZAGADNIENIA ,ALE 38 ROK OD STRONY NIEMIECKIEJ B. DOBRZE I TO CO TU AUTOR PRZEDSTAWIA O POKOJOWYM HITLERZE TO BREDNIE . NIC NIE MOWO O WOJNIE CELNEJ ,WEGLU DLA PRUS ITD.. JESLI RESZTA TEZ TAK ZFABULARYZOWANA , TOO SZKODA PAPIERU.

    Komentarz - autor: arrauca — 29 października 2015 @ 20:50


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: