PRACowniA

30 Kwiecień 2010

Studium przypadku – sprawozdanie z „alternatywnej konferencji”

SOTT Editors
Sott.net
28 lutego 2010

Studium przypadku COINTELPRO i poneryzacji – sprawozdanie z „alternatywnej konferencji”

© The Christian Science Monitor / Bennett

Parę dni temu otrzymaliśmy od czytelnika list. Postanowiliśmy go opublikować z dodatkiem paru własnych uwag, aby zilustrować rozmiar dezinformacji, z którą musi się zmierzyć przeciętny poszukiwacz prawdy.

Czytelnik: […]Pod koniec ubiegłego tygodnia wziąłem udział w konferencji Alternative Research Community (Arc) (Stowarzyszenia Alternatywnych Badań) w Bath i chciałbym przedstawić krótkie sprawozdanie. Dobrze było porozmawiać z ludźmi, którzy szukają odpowiedzi, lecz jednocześnie było to dla mnie załamujące doświadczenie. Wygląda na to, że poziom umiejętności odróżniania prawdy od kłamstwa jest tutaj… niski, wręcz zerowy. Wielu ludzi, włącznie z organizatorami, sprawiało sympatyczne wrażenie osób szczerze szukających drogi do wiedzy i próbujących zapanować nad wszystkimi informacjami, które zalewają alternatywną scenę, lecz była to naprawdę ciężka praca – poradzić sobie z prawdziwe wielkimi problemami, jakimi są zarówno dezinformacja, jak i naiwność. To tak, jakby żyli oni w zupełnie innym świecie. To prawda – dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

Ludzie po prostu zakładają, że skoro są po „alternatywnej” stronie, to znają Prawdę i nikt im jej nie odbierze. Szkoda, ponieważ część z nich wygląda na szczerych, a jednak są jak te owce prowadzone przez wilki. Słuchanie tak wielu bzdur wygłaszanych przez niektórych prelegentów – podczas gdy inni byli z kolei zbyt powierzchowni i spekulatywni – oraz patrzenie na to, ile publiczność jest w stanie bezkrytycznie zaakceptować, sprawiło, że pod koniec miałem ochotę wziąć solidny prysznic.

Bardzo zasmuca również to, że osoby, z którymi tam rozmawiałem, podobno czytały Dana Wintera czy też Drunvalo Melchizedeka, a Projekt Camelot uważają za coś powszechnie znanego, ale nie słyszały o pracy Laury ani o SOTT. Cieszę się, że PC ogłosił, że wkrótce przeprowadzi wywiad z Laurą. [przeprowadził: link]

[…] Chyba najbardziej szokującym dla mnie zdarzeniem był fragment dyskusji, którą przypadkiem usłyszałem w kawiarni. Rozmowa toczyła się pomiędzy jednym z mówców, Ralphem Ellisem, i grupką ludzi. Rozmawiali o Palestynie i Ellis zasadniczo bronił syjonistycznego punktu widzenia. Był niezwykle spokojny i charyzmatyczny oraz używał zimnej jak lód, pozbawionej emocji argumentacji, czyniąc to dobitnie i z pewnością siebie.

Z Psychopath Checklist-Revised (PLC-R) (Lista Objawów Psychopatii) dra Roberta Hare’a:

Czynnik 1: Osobowość agresywno-narcystyczna

–  Wygadany o powierzchownym uroku

–  Wybujałe mniemanie o sobie

–  Patologiczne kłamanie

–  Sterowanie i manipulowanie

–  Brak skruchy i poczucia winy

–  Płytkość emocji

–  Brak empatii

–  Nieprzyjmowanie odpowiedzialności za własne czyny

Książka  “Węże w garniturach”, autorstwa dra Roberta Hare’a i dra Paula Babiaka (nb. lektura obowiązkowa!  do nabycia u Wydawcy – przyp.) bardzo szczegółowo opisuje, ile owi osobnicy potrafią zdziałać przy pomocy samej siły swej osobowości. Ten rodzaj niebezpiecznego, układnego uroku dobrze charakteryzuje cytat z C.S. Lewisa:

„Największe zło nie dzieje się obecnie w owych nędznych „spelunkach przestępstwa”, które lubił opisywać Dickens (…) Rodzi się ono i jest wprowadzane w życie (wnioskowane, popierane, wykonywane i protokołowane) w schludnych, wyłożonych dywanami, ogrzanych i dobrze oświetlonych biurach, przez spokojnych ludzi w białych kołnierzykach, z przyciętymi paznokciami i gładko wygolonymi policzkami, którzy nie muszą podnosić swego głosu.” (Fragment „Listów starego diabła do młodego”, przekład: Stanisław Pietraszko)

Zanim zaczniecie się zastanawiać, czy uzasadnione jest przywoływanie tu tematu psychopatii, przeczytajcie poniższy fragment.

Ralph Ellis

Czytelnik: Nigdy nie słyszałem w prywatnej rozmowie tak nieludzkiego poglądu. Ellis dowodził, że tamta ziemia należy do Żydów, ponieważ tak mówi Biblia; że podczas wojny sześciodniowej Arabowie zmusili Żydów do zagarnięcia większości tych ziem; że biedni Izraelczycy są stale manipulowani przez złe spiski chrześcijańskie i arabskie; że Żydzi w Izraelu są oblężeni, więc nie mają innego wyjścia, jak tylko budować mur i wysyłać czołgi, aby od czasu do czasu zabiły paru Palestyńczyków, co jest całkowicie w porządku; że fakt, iż było więcej ofiar śmiertelnych po stronie Palestyńczyków, pokazuje jedynie, że Izraelczycy są lepszymi żołnierzami, etc.

Jeden z uczestników rozmowy całkiem sprawnie odpierał te argumenty, jednak Ellis tak bardzo obstawał przy swoim, że w końcu ten facet totalnie wyśmiał całą tę argumentację jako niedorzeczną, nazwał Ellisa niepoważnym człowiekiem, a następnie po prostu odmówił słuchania tego wszystkiego. To było wspaniałe. […]

Wydaje się, że to doskonale pasuje do nieludzkiej mentalności, którą każdego dnia demonstrują siły okupujące Palestynę:

Żołnierz IDF: „Najlepsze jest to, że nie musisz przestrzegać żadnych praw ani zasad. Czujesz się, jakbyś to ty był prawem. Ty jesteś prawem. Ty decydujesz. To tak, jakbyś wraz z opuszczeniem Izraela i przekroczeniem przejścia granicznego w Erez stawał się prawem. Jesteś Bogiem.”

Co może powodować, że ktoś zaczyna zachowywać się w ten sposób?

“Kim są ci, których widzimy i w wiadomościach, i w normalnym życiu, postępujący w taki sposób? Czasami są to ludzie chorz psychicznie albo działający pod  presją jakichś skrajnych emocji. Czasem są  to członkowie grup znajdujących się w krytycznej sytuacji, bądź narkomani lub zwolennicy kierującego się złą wolą przywódcy. Jednak najczęściej nie należą do żadnej z tych kategorii, są raczej ludźmi, którzy nie mają sumienia. Są socjopatami.

… Trzymanie się przekonania, że wszyscy ludzie są trochę podejrzani, wydaje się być postawą bardziej demokratyczną i mniej potępiającą (oraz w pewnym sensie mniej niepokojącą) niż zaakceptowanie faktu, że kilka osób żyje w permanentnym mroku. Uznanie, że niektórzy ludzie dosłownie nie mają sumienia, nie oznacza formalnie rzecz biorąc, że niektórzy ludzie są źli, ale jest to niepokojąco bliskie prawdy. A dobrzy ludzie bardzo nie chcą wierzyć w personifikację zła”.

– – Martha Stout: „The Sociopath Next Door

Powróćmy do naszego czytelnika:

Czytelnik: Dowiedziałem się potem, że ten cały Ellis był nie tylko prelegentem, lecz był zdaje się także mocno zaangażowany we wszystko, co działo się tamtego dnia – w czuwanie nad czasem wykładów i przewodzenie panelowi dyskusyjnemu, etc. Zastanawiałem się więc, jak wiele innych potencjalnych „swobodnych dyskusji”, których nie słyszałem, mogło ujawnić podobne cechy u innych ludzi??

© edfu - Okładka książki Ralpha Ellisa

Potem usłyszałem wykład Ellisa i był to dla mnie stek bzdur nie do zniesienia. Zasadniczo twierdził on, że Jezus był prawnukiem Kleopatry, Marka Antoniusza i Juliusza Cezara (tak, ich wszystkich), jak również potomkiem kilku innych perskich i bliskowschodnich królów i królowych; że został wybrany wysokim kapłanem; że w rzeczywistości został świeckim królem Żydów, ale „fakt” ten został zatuszowany; że nie był przywódcą duchowym, lecz rewolucjonistą jak Che Guevara; oraz że został wygnany przez Rzymian do Wielkiej Brytanii, gdzie został królem Arturem we własnej osobie!!

Jego argumentacja zdawała się opierać na wybiórczo dobranych cytatach z Biblii i dość przypadkowym kojarzeniu ze sobą różnych postaci historycznych w oparciu o spekulatywne tasowanie dat w tę i z powrotem. Jak powiedział mu później w trakcie dyskusji panelowej inny z prelegentów, Alan Wilson, „to wszystko to domysły za domysłami i w ten sposób można zbudować, co tylko się zechce”. (Przy czym Wilson też miał swój udział w snuciu domysłów, tyle że przynajmniej lepiej zna historię starożytną). Komentarz ten odnosił się do zapewnienia Ellisa, że kamień Excalibur był magnetycznym meteorytem, w którym utkwiły miecze – z wyjątkiem miecza Jezusa/Artura, który był wystarczająco bystry, aby użyć miecza wykonanego z innego materiału, udało mu się więc go wyciągnąć. Byłem skonsternowany, kiedy podczas rozmów okazało się, że na wielu uczestnikach Ellis wywarł pozytywne wrażenie. Pewnie dlatego, że był dobrym mówcą i miał zręcznie przygotowaną prezentację w Powerpoincie.

Jako autor książek, Ralph Ellis jest opisany następująco:

Ralph Ellis jest kapitanem linii lotniczych i ma wyraźnie niekonwencjonalne, wolne od uprzedzeń poglądy na temat historii i religii. Napisał jak dotąd pięć książek, w których rzekomo wyjaśnia wszystkie dotąd niewyjaśnione aspekty historii ludzkości. W jego nowej koncepcji piramidy w Egipcie stają się głównym kompleksem świątynnym wczesnych Izraelitów, którzy byli w rzeczywistości hyksoskimi królami-pasterzami Dolnego Egiptu.

Podobny opis znaleźliśmy na stronie Arc Convention:

Ralph Ellis był wyszkolony w ekspertyzie minerałów i informatyce, ale po kilku latach przepracowanych w przemyśle zdecydował przekwalifikować się na pilota. Jego wyraźnie niezależne i wolne od uprzedzeń spojrzenie na historię i religię umożliwiło mu prowadzenie badań nie ograniczonych przez z góry przyjęte poglądy na historię i doktrynalne dogmaty. Jego książki to: King Jesus (Król Jezus), Eden in Egypt (Eden w Egipcie), K2: Quest of the Gods (K2: W poszukiwaniu bogów), Cleopatra to Christ: Scota, Egyptian Queen of the Scots (Od Kleopatry do Chrystusa: Scota – Egipska królowa Szkotów), Solomon: Falcon of Sheba (Salomon: Sokół Szeby) oraz Thoth, Architect of the Universe (Thoth – architekt wszechświata).

Wydaje się jednak, że zainteresowanie Ralpha Ellisa “historią” starożytną to tylko hobby. Powyższy tekst nie wspomina, że Ellis jest również przewodniczącym Congregation B’nai Israel (Zgromadzenia Synów Izraela), które przedstawia się jako „dom dla waszego całkowicie żydowskiego doświadczenia w południowych dzielnicach Atlanty” – nie ma więc „wyraźnie niezależnego i wolnego od uprzedzeń spojrzenia na religię”. Jednak, na co wskazuje relacja naszego czytelnika, człowiek ten nie jest jedynie oddanym swojej religii przeciętnym Żydem, lecz raczej bezwstydnym  zwolennikiem imperialistycznych celów Izraela, czyli syjonistą.

© Possum News Network

Jak to możliwe, że ta sama osoba, która twierdzi, że ma otwarty umysł w dziedzinie religii i historii, jednocześnie promuje judaizm – religię, która jest tak bardzo dogmatyczna i mitologiczna? Sprzeczność tę łatwo zrozumieć, kiedy przyjrzeć się, w jaki sposób w przeszłości syjoniści manipulowali ludźmi, nie wyłączając Żydów, aby dokonać swojej „zemsty Talmudu” na gojach, jak to opisał Douglas Reed w „Kontrowersji Syjonu”. Według Reeda, inspirowane przez syjonistów grupy były odpowiedzialne za rewolucje o charakterze ateistycznym, takie jak rewolucja komunistyczna, która była częścią ich głównej strategii podboju i wyniszczenia aryjskich narodów i aryjskiej kultury:

Równoległy w tym samym tygodniu 1917 roku tryumf bolszewizmu w Moskwie i syjonizmu w Londynie, były wydarzeniami jedynie pozornie odległymi. W poprzednim rozdziale ukazaliśmy identyczność ich źródeł; te same skryte siły, które propagowały syjonizm za pośrednictwem rządów zachodnich, popierały również rewolucję światową. Te dwie siły równolegle realizowały przesłanki starożytnego Prawa: ‘Burz i niszcz… rządź narodami’; jedna z nich spełniała niszczycielską misję na Wschodzie, a druga skrycie opanowała Zachód.

Rok 1917 potwierdził ocenę Disraelego co do rewolucji 1848 roku, w związku z którą powiedział on, że Żydzi kierują ‘wszystkimi’ stowarzyszeniami tajnymi i mają za cel zniszczenie chrześcijaństwa. Kierownicza grupa, która wyłoniła się w 1917 roku, obejmowała tak wielu Żydów, że można ją nazwać żydowską. W tym wypadku charakter siły napędowej rewolucji ujawnił się jako fakt historyczny, nie podlegający dyskusji. Co więcej, potwierdziły go jej czyny – charakter jej pierwszych dekretów, symboliczne wyszydzanie chrześcijaństwa, i stempel autorski, rozmyślnie pozostawiony w miejscu morderstwa monarchy. Wszystko to wskazywało na ślady zemsty talmudycznej.

Był takim w istocie, jeśli chodzi o przywództwo, na długo przed rokiem 1917 (co do lat późniejszych, następne rozdziały dadzą temu świadectwo). Nie wszyscy Żydzi byli wmieszani w konspirację, ale też i o rewolucji francuskiej, ruchu faszystowskim, czy nazistowskim nie można mówić jako o konspiracji wszystkich Francuzów, Włochów, czy Niemców. Komunizm miał wyraźne korzenie wschodnio-żydowskie, jako że jego organizacja i przywództwo wywodziły się z żydowskich terenów Rosji kontrolowanych przez Talmudystów.

(…) Wybuch rewolucji z 1917 roku obnażył jej cele, świadczące że nie była ona spontanicznym epizodem, lecz trzecią z kolei ‘erupcją’ organizacji znanej od czasów Wieshaupta. Ponownie ujawniły się jej dwie podstawowe cechy: atak na wszelkie prawowite rządy i na religię. Po roku 1917 rewolucja światowa musiała odrzucić dawną maskę ruchu skierowanego wyłącznie przeciw ‘królom’ i władzy politycznej kleru.

– – Douglas Reed – „Kontrowersja Syjonu”
(polska wersja jest dostępna na tej stronie i z niej pochodzi też powyższy cytat).

Czy może to być powodem, dla którego Ellis przedstawia Jezusa jako świeckiego wojownika, czyli zupełnie inaczej niż przyjmuje się powszechnie w społeczeństwach z wysokim odsetkiem Chrześcijan?

Jest też, oczywiście, „Hasbara Handbook” (Podręcznik Hasbara), szczegółowo wykładający techniki, których mają nauczyć się adwokaci Izraela, aby rozpowszechniać swoje przesłanie. Jedną z tych technik jest tzw. Point Scoring (Zdobywanie punktów)

Point Scoring

Point scoring to metoda komunikacji, której głównym zadaniem jest podawanie określonych argumentów, korzystnych dla przedstawiającego je, i atakowanie oponentów poprzez podkopywanie ich pozycji. Komunikacja metodą Point Scoring powinna nosić znamiona racjonalnej debaty przy jednoczesnym unikaniu szczerej dyskusji. Izraelski aktywista posługujący się tą metodą ma za zadanie przekazać możliwie wiele pozytywnych uwag na temat Izraela i jednocześnie atakować racje Palestyńczyków oraz starać się stworzyć godny zaufania wizerunek.

Point Scoring działa tylko dlatego, że większość słuchaczy nie analizuje tego, co słyszy. Odnotowują oni raczej jedynie kilka kluczowych argumentów i tworzą sobie niejasne wrażenie, czyj „argument” był silniejszy.


Siedem podstawowych narzędzi propagandy

Propaganda jest stosowana przez tych, którzy w celu spopularyzowania określonego przesłania chcą porozumiewać się w sposób, który angażuje emocje i osłabia racjonalne myślenie. Aby z powodzeniem prezentować Izrael opinii publicznej i odparować anty-izraelskie wypowiedzi, konieczna jest znajomość narzędzi propagandy.

[Podręcznik omawia następnie techniki, takie jak: Name Calling – przypisanie komuś negatywnej cechy czy atrybutu, wyzywanie, Glittering Generality – błyskotliwy ogólnik, Transfer – przekaz, Testimonial – poświadczenie, Plain Folks – proste chłopaki, Fear – strach, Bandwagon – tworzenie sztucznej większości]

Nasz czytelnik pisze dalej:

Czytelnik: Wśród prelegentów był gość honorowy: kolejny facet, którego trudno mi było znieść – Michael Tsarion, który, tak na marginesie, przy byle okazji ochoczo zasypywał Ellisa komplementami […]

Wygląda na to, że sponeryzowane poglądy Ellisa skutecznie przeniknęły do ‘alternatywnego środowiska’, psując je od środka. Nasz Czytelnik ani razu nie wspomina w swoim sprawozdaniu, że propagowanie przez Ellisa judaizmu, które obnaża jego podwójne standardy odnośnie religii i historii, było otwarcie nazwane po imieniu podczas tej konferencji. Zamiast tego, Ellisowi udało się zyskać poważanie i reputację alternatywnego myśliciela. Andrzej Łobaczewski tak pisze o procesie poneryzacji:

Każde takie zrzeszenie dotknięte opisywanym tutaj procesem cechuje postępujące uwstecznianie się działania w nim naturalnego rozsądku i wyczucia realiów psychologicznych, a tym bardziej obiektywnej racjonalności myślenia. Traktując to w naturalnych kategoriach, możemy dostrzegać „głupienie”, czy narastanie deficytów intelektualnych i zanikanie morale. To powoduje już krytykę. Jednakże analiza tego procesu z punktu widzenia ponerologii wskazuje na to, że nosiciele patologicznych czynników osobowości, których dopuszczono do uczestnictwa w grupie, wywierają presję na bardziej normalnych członków zrzeszenia, którzy przez brak dobrej znajomości psychologii nie czują się na siłach, aby ich wykluczyć.

– – Łobaczewski – “Ponerologia polityczna”

Widać więc, jak niezmiernie istotna jest umiejętność rozeznania i głęboka psychologiczna wiedza, jeśli ktoś zamierza zagłębić się w „dżunglę” alternatywnych teorii.

Łobaczewski pisze dalej:

Jeżeli więc zaobserwujemy, że jakiś członek ugrupowania jest traktowany bez koniecznego dystansu krytycznego, mimo że zdradza jedną ze znanych nam anomalii psychologicznych, a jego poglądy są przyjmowane co najmniej na równi z poglądami normalnych ludzi, chociaż opierają się na charakterystycznie odmiennym sposobie widzenia spraw ludzkich, musimy wyciągnąć wniosek, że ta grupa ludzi jest dotknięta procesem ponerogicznym, i o ile nie podejmie się żadnych kroków, ten proces będzie trwał nadal aż do jego logicznego zakończenia.

Powinniśmy traktować tę grupę zgodnie z opisanym już pierwszym kryterium ponerologii, niezależnie od wielkości i liczebności takiego związku: zanik naturalnego krytycyzmu w połączeniu z okazywaniem respektu jednostkom patologicznym staje się przyzwoleniem dla ich działań i tym samym stanowi kryterium rozpoznania danego stowarzyszenia jako ponerogenicznego.

Taki stan rzeczy bywa równocześnie sytuacją progową, po przekroczeniu której dalsze upośledzanie ludzkiego zdrowego rozsądku i krytycyzmu moralnego przebiega coraz łatwiej. Zbiorowość, która wchłonęła już dostatecznie dużą dawkę tworzywa patologicznego, aby zrodziło się w niej przekonanie, że ci nie całkiem normalni są nosicielami jakiegoś rodzaju geniuszu, zaczyna, przy użyciu charakterystyczniej paramoralistyki, wywierać presję na jednostki bardziej krytyczne.

Prościej rzecz ujmując, przyjęcie choćby jednego patologicznego osobnika „do alternatywnego stada owieczek”  rozpoczyna proces „infekcji”. Skutkuje to wypaczonym (sponeryzowanym) światopoglądem, połączonym z zanikiem zdolności do krytycznego myślenia wewnątrz grupy, co zapoczątkowuje efekt kuli śnieżnej.

Kiedy już taki proces się zacznie, bardzo trudno jest go zatrzymać, a tym bardziej – odwrócić:

Z teorii wzorców kulturowych Ericha Fromma wiemy, że nawet najbardziej niedorzeczne i rażąco fałszywe idee mogą zostać przyjęte i uznane za bezsprzecznie prawdziwe. Ponadto, zjawisko to sprawia, że ci, którzy nie są nienormalni, zaczynają tak się czuć, jeśli nie akceptują odbiegających od normy poglądów większości. Trwa więc bezustanna społeczna presja na poszczególnych członków grupy, aby przyjęli społecznie ukształtowane przekonania bez względu na ich zasadność. Pomaga to, oczywiście, wytłumaczyć dominację religii, jak również wielu świeckich form szaleństwa, które wywarły wpływ na całe społeczeństwa.

– – John F. Schumacker – „The Corruption of Realisty” (Korupcja rzeczywistości), str. 236

Jak na ironię, alternatywni myśliciele, którzy wierzą, że uwolnili się od religijnych dogmatów, przyjmują teorie niektórych ze swoich bohaterów z bezkrytycznym fanatyzmem.

W “Protokołach Mędrców Syjonu” – a raczej “Protokołach Patokratów”, ponieważ w równym stopniu odnoszą się one do wszystkich patologicznych elit świata – „Protokół 12: Kontrola prasy” szczegółowo opisuje to, co dotyczy manipulacji społecznymi wzorami przekonań, dokonywanej poprzez kontrolowaną opozycję i sfabrykowany dowód społeczny (odzwierciedlając tym samym techniki opisane wcześniej w „Hasbara Handbook”). Natomiast „Protokół 17: Adwokatura” radzi, jak walczyć z istniejącym kościołem w sposób, o którym wspomniał Douglas Reed. Dokument ten został oczywiście napisany z doskonałą znajomością sposobu działania ludzkiego umysłu:

„Nie ma nic równie niebezpiecznego jak inicjatywa osobista” – „Protokoły Mędrców Syjonu”

Nasz czytelnik pisze dalej:

Czytelnik: […] Nawet to, jak Tsarion był ubrany i jak się zachowywał, wydawało się mieć na celu pokazanie, że jest fajny, zbuntowany i ma wszystko pod kontrolą (skórzana kurtka motocyklisty, czapka z daszkiem, nieogolony „szorstki” wygląd, łańcuchy, itd.). (Podobnie Ellis zawsze nosi skórzany kapelusz, pewnie po to, żeby mieć coś z Indiany Jonesa lub kogoś w tym stylu.) Z tego, co udało mi się usłyszeć, Tsarion brzmi podobnie jak David Icke (chociaż sam mówi, że wiele go z Icke’em różni), w tym sensie, że gdy mówi o konspiracji Illuminati, faszyzmie itd., zaraz potem oznajmia, że to nie problem, ponieważ w końcu wszystko jest iluzją, możesz skupić się na swojej „duchowości” (cokolwiek to oznaczało dla obecnych, jako że nie zostało to nigdy przez nikogo właściwie zdefiniowane, jak tylko w mglisty sposób), a żadne zło cię nie dosięgnie.

Myślę, ze ci dwaj byli najgorsi, odniosłem wrażenie, że prawdopodobnie są wilkami w owczych skórach. […]

Internetowa biografia Tsariona podaje:

Michael Tsarion, nazywany nauczycielem nauczycieli, jest Uczonym od Wróżb i Mitologiem Gwiazdowym (Divination Scholar and Sidereal Mythologist). Jako ekspert Astrologii Gwiazdowej, jest twórcą Archetypal Stellar Taroscopic© Astrological system of Hermetic Divination (Archetypowego Gwiazdowego Taroskopicznego© systemu Hermetycznego Wróżbiarstwa) i założycielem Taroscopic Mystery School (internetowej Taroskopicznej Szkoły Tajemnej). Michael jest potomkiem długiej linii filozofów, wolnomyślicieli, ascetów i wizjonerów. Jego urodzona w Himalajach matka była ukochanym przez wszystkich jasnowidzem o międzynarodowej sławie, a wśród jej klientów byli: Barbara Marx Hubbard, Lord George Trevelyan, Jerry Jampolsky, Elizabeth Kubla-Ross, Shirley MacLean, Edgar Mitchell i wiele innych gwiazd i naukowców. Uczęszczała do szkoły J. Krishnamurtiego w Indiach i jako pierwsza jasnowidząca miała zaszczyt regularnie występować w Irlandzkiej telewizji. Dyrektor generalny Britain’s Independent Broadcasting uznał jej przepowiednie za “wstrząsająco trafne”.

Michael jest też wnuczkiem Tary Singha, znanego filozofa, autora książek i nauczyciela teozoficznego „A Course in Miracles” (Kursu cudów), który był bliskim przyjacielem J. Krishnamurtiego (Nauczyciela Świata), szwajcarskiego architekta Le Corbusiera, Keitha Critchlowa, Alana Chadwicka, Eleonory Roosevelt i prezydenta Nehru. Ten ostatni zaproponował mu współudział w przeprowadzeniu 5-letniego planu odbudowy Indii po wycofaniu się Brytyjczyków. Tarah Singh odgrywał też kluczową rolę w Bractwie Wewnętrznego Światła wielebnego Paula Salomona, jednej z pierwszych prawdziwych amerykańskich szkół tajemnych. Obecnie prowadzi on Foundation for Life Action (Fundację na rzecz Akcji Życia) w Los Angeles.

Michael Tsarion

Michael urodził się, wychował i dorastał w Irlandii ucząc się metafizyki od Krishnamurtiego, wielebnego Paula Solomona i Petera Balina. Dorastając w otoczeniu wiodących wolnomyslicieli i twórców szkół tajemnych czuł presję odnalezienia swojej własnej, prawdziwej ścieżki, aby nie być zależnym od cudzych systemów i wpływów. Uszanował swoich przodków przeznaczając swoje życie na głębokie badania źródłowych nauk metafizycznych. […]

Od urodzenia obdarzony intuicją, w wieku 11 lat w szkole nauk tajemnych wielebnego Paula Solomona – Fellowship of Inner Light Movement (Braterstwo Ruchu Wewnętrznego Światła) zapoznał się z tarotem i odkrył jego głęboki wpływ na ludzką intuicję i jego wartość jako narzędzia zwiększającego moc. Swoje życie poświęcił na popularyzowanie tarota.

Był związany z Paul Solomon Foundation of Virginia, Zakonem Różokrzyżowców, sufickim Zakonem Naqsbaandi, uczył dzieci indigo na Akademii New Age w Berkley oraz jest częstym gościem w programach Seeing Beyond (Widząc Nieznane) i KEST – wiodących metafizycznych audycjach radiowych w Bay Area. Wystąpił w The Quest z Peterem Weisbachem, w Seattle’s Conspiracy Corner, w Radio Liberty dra Stana Monteitha, w Radio Alchemy, KKUP oraz The Hilly Rose Show, a także nagrał pięciogodzinne programy w KMVT. Przemawiał jako gość na zjeździe Boeing Parapsychological Society i konferencjach poświęconych UFO i zjawiskom paranormalnym w Kalifornii i Waszyngtonie, gdzie jego wystąpienia i wykłady na temat Atlantydy i przedpotopowej historii zostały życzliwie przyjęte przez weteranów na tym polu, takich jak Jordan Maxwell, Lloyd Pye, dr Roger Leir, Peter Davenport, Robert Perala oraz Glenn Kimball, etc. W swojej książce „Atlantis, Alien Visitaions and Genetic Manipulation” (Atlantyda, odwiedziny obcych i manipulacje genetyczne) stara się skorygować nadmiar dezinformacji na temat Atlantydy i przedpotopowych epok, oraz podaje dokładne powody, dla których ludzie znaleźli się – życiowo i społecznie – w tych niepewnych czasach. Wraz z Jordanem Maxwellem, Michael był źródłem informacji dla badacza i pisarza, Davida Icke’a. […]

Tsarion ma ciekawe źródła inspiracji. Na wygasłej stronie Tsarion dedykuje swoją pracę mi.in. takim osobom jak:

Aleister Crowley, aka 'Wielka Bestia'

Jiddu Krishnamurti, Maharaj Charan Singh, wielebny Paul Solomon, Rune Moller, David Singer, Peter Balin…

Jordan Maxwell (mistrz Astroteologii i Gwiezdnego Symbolizmu),
[…]

Edward Aleister Crowley i MacGregor Mathers, pani Coleman Smith, pani Freida Harris….

Gerald Massey, R. A. Schwaller de Lubicz, Alvin Boyd Kuhn, Madame Helena Petrova Blavatsky, Mustafa Gadalla, James Morgan Pryse, Bryan Wilson Key & Bonnie Gaunt….

Wygląda na to, że magia, wróżbiarstwo, mity i rytuały znajdują się bardzo wysoko na liście zainteresowań Tsariona. Oto co Gurdżijew miał do powiedzenia na temat ludzi, których ciągnie do takiego pseudo-ezoteryzmu:

„Idea wtajemniczenia, która dotarła do nas dzięki systemom pseudoezoterycznym, została nam także przekazana całkowicie błędnie.

Legendy dotyczące zewnętrznych obrzędów wtajemniczenia stworzono ze strzępków informacji, które dotyczyły pradawnych misteriów. (…)

Specjalne ceremonie prezentacji, czyli wtajemniczenia odnotowywały przejście z jednego poziomu bycia na drugi.

Jednakże żaden rytuał nie może spowodować zmiany bycia. Rytuały mogą dać jedynie wyraz dokonanemu już przejściu.

I tylko w systemach pseudoezoterycznych, w których nie ma nic oprócz rytuałów, zaczyna się im nadawać niezależne znaczenie.

Przypuszcza się, że rytuał przekształca się w sakrament, przekazuje lub komunikuje osobie wtajemniczanej pewne siły. To znów odnosi się do psychologii drogi imitacji.

Nie ma żadnego zewnętrznego wtajemniczenia i nie może być. W rzeczywistości istnieje tylko wtajemniczenie samego siebie. Systemy i szkoły mogą wskazywać metody i sposoby, ale żaden system ani szkoła nie może wykonać za nikogo pracy, która musi być wykonana samodzielnie.

Wewnętrzny rozwój i zmiana bycia zależy wyłącznie od pracy człowieka nad samym sobą.”

[Gurdżijew we „Fragmentach nieznanego nauczania” P.D. Uspieńskiego]

Z ciekawą dyskusją na temat Tsariona można zapoznać się w tym wątku na naszym forum, gdzie został on zacytowany:

Moją główną misją jest ujawnienie, że nie potrzebujemy żadnych zewnętrznych autorytetów. Musimy zrozumieć, że tu na Ziemi mamy być własnymi kapłanami i kapłankami. Inicjację do tych ról daje nam właściwe stosowanie Wyższych Sztuk Wróżbiastwa. Po to właśnie zostały stworzone. To one są warunkiem wstępnym osiągnięcia tego szczytnego celu. Są środkiem do zrodzenia się w każdym z nas koniecznej mentalnej, emocjonalnej i moralnej higieny, koniecznej do zaistnienia faktycznej, trwałej, pozytywnej zmiany w naszym życiu, a następnie na całym świecie. Jak wiemy, jest wielu ludzi nazywających siebie „nauczycielami”, którzy angażują się w te tajemne tematy. Prawie wszyscy z nich zaczynali od innych dyscyplin, od obszarów psychologii akademickiej, mitologii, filozofii czy nawet biznesu i nauk ścisłych. Są oni często poważnie upośledzeni przez złe nawyki, których nabrali dążąc do zdobycia tytułów naukowych w tych dziedzinach. Ja wywodzę się z rodziny o wyraźnie filozoficznych i metafizycznych tradycjach. Mam to we krwi od wielu pokoleń. Warto zatem pamiętać, że choć wielu może nauczać starożytnych dziedzin, tylko nieliczni mogą to robić w starożytny sposób. I na tym polega różnica – Michael Tsarion.

Bez względu na to, czy jest on świadomym „wilkiem”, jak podejrzewa nasz czytelnik, czy też jedynie ślepcem prowadzącym ślepców, jasne jest, że ma przerośnięte ego. Chciałby, abyśmy uwierzyli, że nie ma zewnętrznych autorytetów – oczywiście poza nim, ponieważ nigdzie nie studiował, a mądrość odziedziczył wraz z krwią.

 

Chemtrails?

Czytelnik: […] Inni przemawiający wydawali się być szczerzy, ale w różnym stopniu wprowadzeni w błąd i łatwo dający się ponieść swoim ideom. Wśród tych ostatnich był Andrew Johnson, który twierdzi, że wszystko, co zdarzyło się 11 września, zostało dokonane przy użyciu broni energetycznej, włącznie z samolotami, które nie były prawdziwymi samolotami, i huraganem Erin, który tamtego ranka zbliżył się do Nowego Yorku, a potem się oddalił. Johnson miał też bzika na punkcie chemstrials, przedstawił na ich temat wiele spekulacji, ale zero dowodów; dokładniej, jego dowody opierały się wyłącznie na zdjęciach i nagraniach wideo pokazujących, że w istocie wszędzie lata mnóstwo samolotów i niektóre smugi pozostają na niebie dłużej niż inne, ale za skarby świata nie wiem, co jeszcze mają pokazywać. Jestem gotów przyznać, że może w tym być jakaś anomalia, ale każdy może snuć na ten temat swoje domysły. Musiałem jednak opuścić jego wykład, kiedy zaprezentował kilkugodzinny film skompresowany do paru minut, pokazujący cztery czy pięć samolotów latających tam i z powrotem, a po chwili burzę z piorunami – według Johnsa to „ciekawa” wskazówka, że zadaniem chemstrials może być wywoływanie zmian pogody. Dzięki Bogu nie nazwał tego „dowodem”.

Film z wystąpieniem Adrew Johnsona na temat chemistrals możecie obejrzeć tutaj. Oceńcie sami.

Czytelnik: Muszę się przyznać, że kiedy to wszystko zobaczyłem, opuściłem parę wykładów i wybrałem zwiedzanie Bath. Jednym z tych wykładów, których wysłuchałem, było wystąpienie Leo Rutherforda, całkiem sympatycznego faceta, który, co się chwali, podał parę słusznych argumentów przeciwko monoteistycznym religiom, cytując parę najbardziej bezdusznych fragmentów z Biblii i w zabawny sposób kpiąc sobie z nich.

Jednakże nawet to było według mnie nieco powierzchowne; zabrakło omówienia pochodzenia Biblii, cytatów, które by mówiły o tym albo o motywacji różnych autorów. W podsumowaniu Johnson przedstawił swoje poglądy na duchowość, co nie było złe, ale znów wydawało się powierzchowne – być może z powodu ograniczeń czasowych. Nie usłyszałem niczego na temat walki ze sobą albo z samooszukiwaniem się, ani o poważnych trudnościach rozwoju duchowego, a jedynie kilka stwierdzeń o ponownym połączeniu z pierwiastkiem żeńskim i Ziemią (jeśli dobrze zrozumiałem). Przeglądając jego książki, które miał na sprzedaż, odniosłem wrażenie, że bezkrytycznie idealizuje on praktyki „szamanów”, jednakże żeby nie przedstawiać gołosłownej opinii, musiałbym więcej poczytać.

Krótka notka autobiograficzna Leo Rutheforda:

Parę słów o mojej wyprawie. Przez dwadzieścia lat pracowałem w przemyśle, a przez ostanich dwanaście byłem dyrektorem zarządzającym fabryki produkującej beczki i puszki z cyny. Do czterdziestego roku życia cierpiałem z powodu stresu i depresji i „normalne życie” straciło dla mnie sens. Porzuciłem więc dawne życie  i wyruszyłem na poszukiwanie alternatywnej drogi, drogi obdarzonej sercem. Przeszedłem wszelkiego typu terapie, uczyłem się tańczyć, śpiewać i bawić się w sposób, w jaki nie bawiłem się od dzieciństwa, a także uzyskałem tytuł magistra psychologii holistycznej na Antioch University w San Francisco, gdzie mieszkałem przez pięć lat. Zupełnie przez przypadek natrafiłem na piękną starożytną wiedzę autochtonicznych szamanów. Zapoznała mnie z tą ścieżką Joan Halifax w 1980 r. i od tamtego czasu kontynuowałem pobieranie nauk u wielu różnych nauczycieli. Wraz z upływem czasu stawałem się coraz młodszy! Ogromną radość sprawia mi przekazywanie innym poprzez te warsztaty części doświadczenia i wiedzy, które pomogły mi zmienić swoje życie. Proces ten trwa nadal…

Niektóre z jego poglądów na temat szamanizmu można znaleźć w tym artykule i na tej stronie. Dla dogłębnego zrozumienia tematu szamanizmu, polecamy przeczytanie tego wątku na naszym forum.

© flickr / adjohnsondp - Ralph Ellis i Michael Tsarion podczas sesji panelowej

Czytelnik: Miał też miejsce panel pytań i odpowiedzi, którym pokierował Ralph Ellis (cóż za niespodzianka!). Jedyne co mogę powiedzieć na temat sposobu odpowiadania, to że nie był on nawet zły – był tak fatalny, że żadnym pytaniem nie zdołałbym skłonić odpowiadającego do trzymania się kontekstu. Ta linia znalazła jednak wsparcie wśród zmanipulowanej publiczności, która radośnie biła brawo za każdym razem, gdy Tsarion lub inny uczestnik panelu twierdził, że Illuminati śmiertelnie boją się “ludzi takich jak my”. Co ciekawe, podczas dyskusji na temat Illuminati, Ellis zapytał innego panelistę, czy może nie są oni wcale tacy źli, skoro “cieszymy się lepszym życiem niż dawniej”. Nikt nie wyłapał niedorzeczności tego stwierdzenia, ale na szczęście inny panelista, Daniel Tatman, poprawił go potem zwracając uwagę na oczywistą rzecz, a mianowicie, że jedynym powodem, dla którego „my” – mieszkańcy Zachodu – żyjemy na stosunkowo wyższym poziomie, jest fakt, że w innych częściach świata ma miejsce wyzysk miliardów ludzi.

Jednym słowem, było to przygnębiające doświadczenie, dające poczucie wyobcowania, ale jednocześnie przydatne przypomnienie o tym, z czym poszukujący prawdy mają do czynienia w tej dżungli.

W rzeczy samej, ilustruje to metody pracy COINTELPRO i proces poneryzacji:

Obserwując procesy poneryzacyjne różnych ludzkich zrzeszeń, jakie miały miejsce w historii, można łatwo dojść do wniosku, że najpierw następuje jakieś moralne wypaczenie ideowej treści zrzeszenia. Można analizować skażenia ich ideologii, zauważając przede wszystkim wnikanie do nich obcych, bardziej przyziemnych treści, które zubażają ich zdrowe oparcie w zrozumieniu natury ludzkiej i zaufaniu do niej. To otwiera drogę dla inwazji czynników patologicznych i ponerogennej roli ich nosicieli.
– – Łobaczewski – “Ponerologia polityczna”

Można to zaobserwować m.in. w ruchu New Age, gdzie zasiano ziarno idei, że warto odciąć się od rzeczywistości „myśląc tylko o pozytywnych rzeczach” i „wysyłając światu miłość” nie wykonując przy tym ciężkiej pracy nad sobą, która jest istotna, jeśli chce się widzieć świat obiektywnie. W gruncie rzeczy, oznacza to próbę narzucania rzeczywistości warunków zgodnie z własnymi życzeniami. Zaspokaja to ludzką skłonność do obierania „linii najmniejszego oporu” – idea istnienia drogi na skróty jest zbyt atrakcyjna dla wielu ludzi.

Na współczesnej scenie teorii alternatywnych zasiane zostały ziarna, które w podobny sposób przynoszą skutki odwrotne od zamierzonych. Jedno z nich to pogląd, że jeśli już raz uda się przebić przez mainstreamową rzeczywistość i dotrzeć do „alternatywnej strefy”, to jest to wszystko, czego potrzeba, wszystkim można ufać, i że od razu zna się „całą historię”. Jak pokazały działania organizacji takich jak CIA i FBI, wcale tak nie jest.

“Doktryna szoku” Naomi Klein podaje szczegółowe przykłady tego, jak w XX wieku tajne agencje zakładały ukryte „sfingowane” grupy w różnych obszarach społeczeństwa po to, aby zasiać niepokój lub dezinformację i wesprzeć niszczycielską agendę. W ten sposób CIA działało przeciwko Salvadorowi Allende w Chile i prezydentowi Indonezji Sukarno.

© unknown - Nowa twarz COINTELPRO

Władza Realna zwiększa ostatnio wysiłki, aby podważyć wszelkie potencjalnie skuteczne analizy, mogące odsłonić prawdę. Środowisko alternatywne jest zatem zagrożeniem dla establishmentu i jego oczywistym celem. Pomimo oficjalnego twierdzenia, że działające w ramach FBI COINTELPRO zostało zawieszone jako oficjalny program w latach 70-tych, wiele wskazuje na to, że podobne techniki są obecnie szeroko stosowane. Cass Sustein, szef Biura ds. Informacji i Spraw Regulacyjnych Białego Domu, otwarcie popiera takie metody w ramach obrony przed „zwolennikami teorii spiskowych”. W pracy opublikowanej w styczniu 2008r. Sustain pisze:

Wiele milionów ludzi wyznaje teorie spiskowe; wierzą oni, że ludzie obdarzeni władzą współpracują ze sobą w celu ukrycia prawdy o jakichś istotnych brudnych interesach albo strasznych wydarzeniach. Niedawnym tego przykładem jest rozpowszechnione w pewnych częściach świata przekonanie, że ataki z 11 września zostały przeprowadzone nie przez Al-Kaidę, lecz przez Izrael albo Stany Zjednoczone. Ci, którzy podpisują się pod teoriami spiskowymi, mogą stwarzać poważne zagrożenia, włącznie z ryzykiem użycia przemocy, i istnienie takich teorii rodzi istotne polityczne i prawne wyzwania. Pierwszym wyzwaniem jest zrozumienie mechanizmów, według których działają teorie spiskowe; drugim wyzwaniem jest zrozumienie, w jaki sposób takie teorie mogą być podważone.

Potem zaczyna wykładać czarno na białym:

Najlepszą odpowiedzią jest kognitywna infiltracja ekstremistycznych grup. W tym świetle analizuje się następnie różne polityczne dylematy, takie jak pytanie, czy korzystniejsze dla rządu jest obalanie teorii spiskowych, czy ich ignorowanie.

Poprzez „ekstremistyczne grupy” rozumie on wszystkich tych, którzy mogliby podejrzewać, że nasz rząd nie troszczy się zanadto o nasz interes. Następnie szczegółowo omawia to, jak „teorie spiskowe” rodzą się i jak są propagowane, po czym analizuje, w jaki sposób najlepiej manipulować tymi procesami z premedytacją, siejąc dezinformację i ziarna niezgody, oraz jak czynić to w możliwe najbardziej przebiegły sposób po to, aby dalej móc „wiarygodnie zaprzeczać”.

Jak ciągle podkreśla SOTT, nie da się bezpiecznie poruszać w tym środowisku w pojedynkę. Na każdego czeka tam pułapka. Jedynie ze sprawnie działającą wiedzą na temat ponerologii, ze znajomością własnej psychologicznej „maszyny” i – co najważniejsze – przy współpracy ze szczerą i obiektywną grupą ludzi można żeglowac po tych niebezpiecznych wodach.

G.I. Gurdżijew: „Nie zdajesz sobie sprawy ze swojej własnej sytuacji. Jesteś w więzieniu. Jedyne, czego możesz pragnąć, jeśli jesteś człowiekiem wrażliwym, to uciec. Ale jak uciec? Trzeba wykopać pod murem tunel. Jeden człowiek nic nie jest w stanie zrobić. Ale przypuśćmy, że jest dziesięciu czy dwudziestu ludzi – jeśli pracują na zmianę i jeśli jeden ubezpiecza drugiego, to mogą ukończyć tunel i zbiec.

Co więcej, nikt nie może uciec z więzienia bez pomocy tych, którzy uciekli wcześniej. Tylko oni są w stanie powiedzieć, w jaki sposób ucieczka może się udać czy też dostarczyć narzędzia, pilniki i wszystko to, co może być potrzebne.”

Chcielibyśmy zakończyć przypomnieniem dla nas wszystkich:

Albert Einstein: „Ważne jest, by nigdy nie przestać pytać.”

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:
Case Study on COINTELPRO and Ponerization: Report from an ‚Alternative Convention’
dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego zródła i autora oraz zródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Advertisements

7 komentarzy »

  1. Tekst bardzo mi się podobał. Podziękowania dla autora za pracę dla innnych i podzielenie się włąsnymi spostrzeżeniami i ostrzeżeniami. Myśle że jest on bardziej potrzebny niż np:nowe „sensacyjne teorie”. Chciałbym zwrócić na jedno uwagę. on pewnego czasu sam zaczynałem mieć świadomość że „coś z tym trzeba zrobić” Z „tym” to znaczy z : powszechną naiwnością i zachwytem „szukających” wyjaśnień i z natłokiem ‚pomagierówi i „guru” (mącicieli i manipulatorów). A TU taki -trafiający w sendo – artukuł. Chyba coraz bardziej przekonuje się o powszechnym „połączeniu” mentalnym wszystkich istot. Przepraszam błąd, wszystkich LUDZI bo niektóre istoty to chyba jednak nie ludzie. Albo może obecne wpływy planetarne indukują u ludzi podobnych podobne myśli..
    Pozdrowienia for all

    Komentarz - autor: Fomalhaut — 1 Maj 2010 @ 09:48

  2. Żydzi (ich przywództwo) starają się nadawać ton każdemu ruchowi ideowemu. Z lewa Trocki, Marks z prawa (gospodarczego) M.Friedman, Rothbard. Żydówka Naomi Klein jest antysyjonistką, ale nie pozwala by źle mówić o 11 września i w ten sposób kontroluje antysyjonizm swoich zwolenników. Gdyby Amerykanie uznali Izraelczyków za wrogów, to problem na Bliskim Wschodzie sam by się rozwiązał. A tak…można „ronić” łzy nad Palestyńczykami, apelować o bojkot Izraela i nic z tego nie wyniknie. Klein to wie albo wiedzą jej promotorzy. Ojciec Rydzyk chodzi w aurze antysemityzmu, ale…promuje syjonizm, a po wrogach Izraela jeździ jak buldożer. Znany w Polsce portal racjonalista.pl promuje syjonizm. Między czytelnikami racjonalisty a słuchaczami RM nie ma kontaktu. To są rozłączne grupy. Agentura syjonistyczna umieszcza wśród nich wspólny mianownik. Ci ludzie zejdą się z różnych kierunków by budować to samo.

    Pewni ludzie lubią klimaty Davida Icke, historie alternatywne, „duchowość”. Czemu ich nie zagospodarować? Tak się też robi z partiami politycznymi. W Polsce można wybierać między lewicą Michnika a prawicą jego rodaka Wildsteina. W USA między republikanami a demokratami. Obie amerykańskie partie połowę dotacji mają od środowisk żydowskich. Należy tylko zadbać by poza koncesjonowaną opozycją nie wyrósł nikt inny.

    Komentarz - autor: Zerohero — 3 Maj 2010 @ 12:39

  3. Zaczęłam pisać komentarz, ale się rozrósł i będzie z tego notka – wymaga ona oczywiście oszlifowania, więc to trochę potrwa. Napiszę więc krótko: mam taki obrazek (będzie w blogu), na którym widać stado owiec wędrujących drogą, zdjęcie pokazuje je od strony pasterza. Podpis: „kto idzie za owieczkami widzi tylko dupy”. A teraz cytat z tego, co tu tworzyłam: Dlatego nie wolno przystępować do ŻADNEJ grupy, choćby nie wiem jak oświeconej. Zawsze trzeba stać na uboczu i używać wyłącznie własnego rozumu. A może raczej intuicji – tylko trzeba się nauczyć z niej korzystać.

    Pozostaję konsekwentnie niezrzeszona…

    Komentarz - autor: astromaria — 4 Maj 2010 @ 15:17

  4. Nie lękajcie się jednak. Gurdżijew wie wszystko. SOTT wie wszystko.

    Beeeeee…

    Beeeeee…

    Komentarz - autor: Obywatel — 6 Maj 2010 @ 00:34

  5. A co zrobić, kiedy ten rozum podpowiada słowa takie jak „nie wolno”?

    Komentarz - autor: iza — 6 Maj 2010 @ 18:22

  6. To wtedy jeszcze jest rozumem? W sensie ontologicznym chyba już nie.

    „Głupio jest żyć wśród mądrych ludzi,
    co świat do końca zrozumieli”

    (J. Kaczmarski)

    Komentarz - autor: Obywatel — 7 Maj 2010 @ 17:59

  7. @Obywatel
    Hmm, niestety software wordpressa tego nie wyświetlił, ale to było pytanie skierowane do Astromarii („Dlatego nie wolno przystępować do ŻADNEJ grupy„). Nie jestem pewna, czy się z Tobą zgodzi.

    Komentarz - autor: iza — 7 Maj 2010 @ 19:24


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: