PRACowniA

27 czerwca 2013

PRISM-at dla waszego umysłu – NSA, WikiLeaks i Izrael

PRISM for your Mind: NSA, WikiLeaks and Israel

Niall Bradley
Sott.net
19 czerwca 2013 04:28 CDT

j. ang.:

prism (przm) rzecz..

1. graniastosłup – wielościan o równoległych podstawach tego samego kształtu i rozmiaru i ścianach bocznych będących równoległobokami.
2. pryzmat – bryła z przezroczystego materiału w kształcie graniastosłupa, często o trójkątnych podstawach i wykonana ze szkła, używana do rozszczepiania lub odbijania światła.
3. przedmiot z ciętego szkła, np. wisiorek w żyrandolu.
4. Forma kryształu o co najmniej trzech podobnych ściankach równoległych do wspólnej osi.
5. ośrodek lub coś, co zniekształca oglądany obraz.

[Albo tak…:]

prism rzecz. ˈpri-zəm

[…]

4. coś (ośrodek, medium, przedmiot), co zaburza, zniekształca, wykrzywia lub zmienia zabarwienie wszystkiego, na co się przez to coś patrzy

Bieżący skandal ze “szpiegostwem prowadzonym przez NSA” ma wiele wspólnych cech, a nawet bezpośrednich powiązań, z przeciekami ujawnianymi przez WikiLeaks – organizację, którą jej lider, Julian Assange, określił mianem “społecznej agencji wywiadowczej”.

Chociaż zobaczenie, jak wychodzą na jaw rządowe i korporacyjne przestępstwa i zwracają się przeciwko ich sprawcom, sprawiło nam trochę satysfakcji, SOTT.net ostrożnie podchodził do wychwalania Assange’a i WikiLeaks jako bohaterskich. Bo cóż takiego ujawniły dokumenty „Iraq War Logs” czy korespondencja dyplomatyczna Departamentu Stanu USA, co nie byłoby już powszechnie dostępną informacją? Oczywiście, pojawiły się pewne nowe szczegóły, ale nie zmieniły one faktu, że amerykańska inwazja i okupacja Iraku była nielegalna w świetle prawa międzynarodowego i że wszyscy, którzy brali w tym udział, albo popełnili zbrodnie wojenne, albo wspomagali ich popełnienie. Nie wyszło również na jaw nic na tyle niebezpiecznego, żeby wystarczyło do postawienia sprawców przed wymiarem sprawiedliwości bądź doprowadziło do poważnych zmian politycznych, które faktycznie poprawiłyby los zwykłych ludzi.

Jak można zauważyć, przez ostatnie lata robiło się tylko coraz gorzej.

Czy zatem Edward Snowden, autor przecieków z Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA, ukrywający się po ujawnieniu mediom „ściśle tajnych dokumentów”, faktycznie jest bohaterem albo zdrajcą? Czy też żadnym z nich? Rozmawialiśmy na ten temat w ostatniej audycji SOTT Talk Radio show. Posłuchajcie:

(more…)

Reklamy

11 grudnia 2010

Wylewanie dziecka z kąpielą – WikiLeaks i zasada Prawdy

Sott.net
7 grudnia 2010

Jak nasi czytelnicy wiedzą, droga, którą podąża Sott.net nie zawsze jest łatwa, staramy się jednak wybierać drogę słuszną i nie lubimy być obrzucani jajkami. Jeśli uważamy, że wbrew wszelkiej opozycji mamy rację, będziemy obstawać przy swoim. Na tej samej zasadzie, jeśli odkrywamy, że popełniliśmy błąd, przyznajemy się i go naprawiamy. Nie lubimy sytuacji, kiedy musimy przyznawać się do błędu i go naprawiać, dlatego staramy się błędów nie popełniać.

Jest takie stare powiedzenie, żeby „nie wylewać dziecka z kąpielą”, i nigdy nie było ono bardziej adekwatne niż w obecnej sytuacji związanej z WikiLeaks i Julianem Assange. Powiedzenie to znajduje szczególne zastosowanie w odniesieniu do tych, którzy wyśmiewają WikiLeaks i Assange’a i zwracają uwagę na liczne problemy, wobec których sytuacja ta stawia wnikliwych myślicieli i badaczy – do których my sami do pewnego stopnia zaliczamy siebie i Sott.net. Musieliśmy więc usiąść, przedyskutować i długo i poważnie rozważać ten temat, i oto do czego doszliśmy.

Przede wszystkim, Sott.net ma przyjaciół, którzy zajęli w tej sprawie stanowiska po obu stronach – są to przyjaciele, których opinie szanujemy i, co więcej, rozumiemy ich. Przepytaliśmy dokładnie zwolenników Assange’a i nawet oni przyznają, że treść przecieków z pewnością nie jest tym, czego by się oczekiwało. Jeden z nich zwrócił uwagę, że depesze dyplomatyczne nie mogą raczej zawierać rzeczywiście brudnych tajemnic, niczego poza standardową dwulicowością dyplomacji, albowiem dyplomaci myślą lub wiedzą tylko o tym, co podają im agencje wywiadowcze. Z depeszy dyplomatycznych można dowiedzieć się jedynie, jak zamierzają oni zabrać się za wspomaganie zamierzeń swoich rządów – zamierzeń, które są w trakcie realizacji, ale nie mogą być otwarcie zadeklarowane. Krótko mówiąc, znalezienie w dyplomatycznych depeszach, że zamierza się wystawić Iran – czy też Pakistan – na cel ataku, jest dokładnie tym, czego można by się spodziewać. Jak jeden z ekspertów napisał dość pogardliwie:

„W międzyczasie organizacja z pewnością odkryła sztukę rozbudzania apetytów, czego najlepszym przykładem są ostatnie dokumenty Cablegate. Jeśli jest w nich cokolwiek skandalicznego, to fakt, że rząd USA nie jest dostatecznie zły. Nie ma mowy o obaleniu rządów innych państw. Żadnych przykładów łamania prawa międzynarodowego. Żadnych rozmów o zabójstwach. Nic. Oczywiście, gdyby nie zadać sobie trudu przeczytania szczegółów, można by pomyśleć, że doszło do masowego naruszenia najbrudniejszych tajemnic Ameryki, które rozerwało zasłonę nad światem płaszcza i szpady korpusu dyplomatycznego USA (oczywiście amerykańscy politycy nazywają WikiLeaks organizacją „terrorystyczną”, pomagając jedynie w ten sposób nadmiernie rozdmuchać znaczenie dokumentów).”

(more…)

7 grudnia 2010

WikiLeaks służy izraelskim zamiarom demonizowania Iranu

Joe Quinn
Sott.net
30 listopada 2010

Najwyraźniej musiałem przeoczyć ten doniosły moment, kiedy mass media zmieniły front na antywojenny. Nie ulega wątpliwości, że tak się stało, skoro widzimy, jak WikiLeaks i media łączą siły, aby ujawnić brzydką prawdę o inwazji USA na Irak, i Afganistan, a ostatnio i o tym, co Departament Stanu USA myśli o światowych przywódcach. Bo przecież to właśnie się dzieje, prawda?

Nieprawda.

To co się dzieje? WikiLeaks jest promowana przez media w celu sprzedaży tych samych starych kłamstw, z tą różnicą, że teraz napływają one przyprawione do smaku przez „whistleblowera”, co ma ułatwić ich trawienie. Kłamstwa same w sobie już mnie nie frustrują tak bardzo, jak kiedyś, i potrafię zrozumieć, dlaczego opinia publiczna daje się nabrać, ale muszę przyznać, że jestem rozczarowany tym, jak łatwo trucizna WikiLeaks przełykana jest przez tak wiele rzekomo alternatywnych witryn. Strony takie jak Counterpunch, Global Research, Citizens for a Legitimate Government i Information Clearing House, by wymienić tylko kilka, wszystkie rozpowszechniają historię WikiLeaks bez – jak się wydaje – nawet odrobiny krytycznego myślenia.

Od pierwszego dnia afgańskie – a potem irackie – rejestry wojenne WikiLeaks ujawniły niewiele z tego, jeśli w ogóle cokolwiek, co nie było już wcześniej opublikowane:

To, że USA wykorzystuje grupy płatnych zabójców w Iraku i Afganistanie? Stara wiadomość. Siedem lat temu „The Guardian” poinformował nas nie tylko o tym, że w Iraku działają amerykańskie „oddziałały uderzeniowe”, ale rówież i o tym, że są szkolone przez Izrael! W każdym razie, czy idea, że „grupy uderzeniowe” są wykorzystywane do polowania na złych „talibów” w Afganistanie jest bardziej bulwersująca niż fakt, oficjalnie rozdmuchiwany wzdłuż i wszerz w USA w pierwszej połowie roku, że Obama podpisał ustawę zezwalającą CIA na mordowanie amerykańskich obywateli?
(more…)

30 września 2010

Łączenie Punktów: Pogwizdywanie na cmentarzysku (1)

SOTT Editors
Sott.net
14 sierpnia 2010

Lipiec 2010 był miesiącem ekstremalnej pogody i wyraźnie pogłębiającej się zapaści ekosystemu naszej planety. Pomimo złowieszczych ostrzeżeń, psychopaci u władzy robią wszystko, by ukryć fakty i jak najwięcej ludzi uwikłać w konflikty oraz sprowadzić na nich cierpienie i śmierć.

© thepolarproject.com

15 lipca, trzy miesiące po wybuchu na platformie Deepwater Horizon i jej zatonięciu w Zatoce Meksykańskiej, BP ogłosiło, że udało się zatkać cieknący szyb. Wiceprezydent spółki, Kent Wells, poczuł taką ulgę, że powiedział: „Jestem niezwykle rad, że w Zatoce Meksykańskiej nie ma już ropy ”. Nie bardzo wiadomo, co myśleć o tym komentarzu, po tym, jak jego firma wlała do Zatoki 5 000 000 baryłek ropy. Być może doszedł on do wniosku, że skoro wyciek jest zatamowany, BP pozbyło się problemu i może swobodnie działać dalej, jakby nic się nie stało? Na to wygląda, sądząc po podaniu do wiadomości zaledwie kilka dni później, że lada moment zaczną wiercić na jeszcze większej głębokości, u wybrzeży Libii. A czy ostatnia próba zatamowania wycieku naprawdę się powiodła? Nie można mieć pewności, ponieważ musimy uwierzyć BP na słowo. Pamiętajcie, że w interesie BP leżało zaniżenie ilości wyciekającej ropy – im mniej jej wycieknie, tym mniej będą musieli zapłacić rządowi USA i lokalnej społeczności znad Zatoki w postaci grzywny i rekompensat. Natomiast rzeczywisty koszt dla całej planety może przekroczyć wszelkie wyobrażenia.

Zapraszamy do najlepszego w sieci podsumowania aktualnej sytuacji na naszej planecie.

Toksyczna Zatoka

Skuteczne zatkanie szybu powinno wytworzyć pod nim ogromne ciśnienie i skoro nie było widać tego oznak, stało się oczywiste, że ropa wycieka gdzie indziej. Nie ufając oświadczeniu BP, 18 lipca rząd USA wysłał w podejrzany rejon swoje własne ekipy i od razu zauważono, że ropa i metan wciąż wydobywają się z dna oceanicznego. Zanim wieść ta przedostała się do prasy, anonimowi przedstawiciele rządowi potwierdzili, że ropa „wycieka w pewnej odległości od szybu”, czyniąc prawdopodobnie aluzję do wypowiedzi dobrze zorientowanego w temacie Matta Simmonsa, który skrytykował absurdalność skupiania się na zatkanym szybie, skoro istnieje inny ogromny wyciek ropy, „mile” od Deepwater. Po raz kolejny BP zostało przyłapane na kłamaniu w żywe oczy, gdy CBS News również doniosło, że w odlgłości trzech kilometrów od zaczopowanego szybu wykryto wydobywające się na powierzchnię ropę i metan. W typowy, kłamliwy sposób, czym jesteśmy raczeni od kwietnia,  dziennik „Miami Herald” zapewnił nas, że „urządzenia wykrywające namierzyły naturalne sączenia, będące powszechnym zjawiskiem w Zatoce”. Widzicie, wszystko jest w porządku. Zatkaliśmy cieknący szyb, a wszystkie pozostałe wycieki to wina Matki Natury. Dziwnym zbiegiem okoliczności Matt Simmons nie żyje. „Utopił się w swoim domu” lub „zmarł na atak serca”, w zależności od tego, którym doniesieniom dacie wiarę.

© thepolarproject.com

Operacja „static kill” zaczęła się od wypełnienia szybu po brzegi ciężkim błotem wiertniczym, po czym planowano dołożyć do tego cement, który teoretycznie miał zatkać szyb na dobre. Próbowano tego już w maju, bez powodzenia, okazało się bowiem, że zbyt duże ciśnienie nie pozwoliło na wprowadzenie czegokolwiek do szybu. Fakt, że tym razem udało się to zrobić, wspierają raporty o pojawiających się w wielu pobliskich miejscach przeciekach. Sam szyb został najprawdopodobniej uszkodzony 20 kwietnia, podczas pierwotnej eksplozji metanu – tłumaczyłoby to niższe od spodziewanego ciśnienie. Ropa i metan próbują przedostać się przez obudowę szybu i znajdują ujście przez pęknięcia w dnie oceanu. Zważywszy na jawne kłamstwa BP o uszczelnieniu głowicy, co mamy sądzić o niedorzecznym stwierdzeniu z 4 sierpnia, że nie tylko szyb został ostatecznie i na stałe zatkany, ale i większość ropy zniknęła z Zatoki!? Tak po prostu! Biały Dom utrzymuje, że „większością ropy zajęła się Matka Natura – ropa została skonsumowana przez bakterie głębinowe, bądź też po prostu wyparowała”.

Kłamstwa, kłamstwa, przeklęte kłamstwa. Większość ropy „zniknęła”, ponieważ BP przekupywało naukowców, mediom nie wolno jej filmować, a toksyczny Corexit rozproszył ją, przemieszczając w głąb wód Zatoki. Będące na porządku dziennym deklaracje psychopatów, że rzeczywistość jest taka, jak nam wmawiają, jeszcze jej taką nie czynią. Przypomnijcie sobie tylko, jak BP zostało przyłapane na „przerabianiu za pomocą Foto Shopa” zdjęć z katastrofy, i to nie raz, lecz kilkukrotnie. Kiedy już mediom zablokowany został dostęp do strefy katastrofy, BP wzięło się teraz za kontrolowanie badań naukowych nad fuszerką koncernu. W zeszłym miesiącu na światło dzienne wypłynęła wiadomość, że firma szalała z pieniędzmi, kupując milczenie naukowców i kontrolując badania naukowe dotyczące środowiskowych i zdrowotnych skutków katastrofy. BP bezczelnie próbowało wynająć cały wydział oceanografii jednego z uniwersytetów w Alabamie, kiedy przygotowywało się do obrony prawnej w związku z wytoczonymi mu procesami, podczas gdy naukowcy z Louisiana State University, Mississippi State University i Texas A&M podpisali kontrakty z BP na określenie rozmiaru ekologicznych zniszczeń w rejonie Zatoki Meksykańskiej. Kontrakt ten „zakazuje naukowcom publikowania swoich badań, dzielenia się nimi z innymi naukowcami czy też rozmawiania o danych, które zebrali, przez co najmniej następne trzy lata”.

(more…)

30 sierpnia 2010

Łączenie Punktów: Krew Zatoki, oblężenie Iranu i szpiegowskie zagrywki (3)

Zatkane wycieki z WikiLeaks?

© Unknown - Bradley Manning, analityk wywiadu wojskowego, poprzednio odbywający służbę w bazie Hammer w Iraku, przebywa obecnie w kuwejckim więzieniu.

Byliśmy oburzeni, aczkolwiek nie zaskoczeni, gdy dowiedzieliśmy się, że pod koniec maja zdradzone zostało przez jakiegoś informatora źródło nagrania wideo „Collateral Murder”, ukazującego brutalną rzeczywistość i opublikowanego w marcu przez WikiLeaks. 22-letni analityk wojskowy, Bradley Manning, który powoli zaczął otwierać oczy na pranie mózgu, jakiemu był poddawany przez całe życie, wysłał ten plik wideo – i nie wiadomo, co jeszcze – do administratorów strony internetowej WikiLeaks. Oficjalna wersja podaje, że pod koniec maja Manning ni stąd ni z owąd skontaktował się z Adrianem Lamo. Adrian Lamo nie jest byle kim – to „były” haker, który jako nastolatek zabawiał się zastraszaniem ludzi, włamując się do ich systemów, a obecnie się „nawrócił” i najwyraźniej pracuje dla rządu USA jako informator. 20 maja Manning rzekomo przeczytał profil Lamo na stronie Wired.com i „pomyślał, że Lamo może docenić jego wyczyn”. W taki sposób cała historia została zamieniona w opowieść o Manningu, „chełpiącym się” przed Lamo ujawnieniem filmu „Collateral Murder” zespołowi Assange’a. Ten stary profil ze strony Wired.com mocno sugeruje, że Lamo może być psychopatą. Oto fragment:

Niepisany osobisty kodeks etyczny Lamo zawiera pewne niepokojące szczegóły. Jeśli na przykład wydaje mu się, że ekspedient w sklepie był gburowaty, to jest w stanie posunąć się do grzebania w śmietnikach w poszukiwaniu prywatnych informacji dotyczących tego pracownika. Trzy lata temu, gdy Lamo pokłócił się z kilkoma współpracownikami Observers.net – antagonisty AOL – zemścił się, przywłaszczając sobie tożsamości sieciowe swoich przeciwników. Jego była dziewczyna, która prosiła o anonimowość, oskarżyła go również o prześladowanie. Pamięta, jak za każdym razem, gdy się przeprowadziła, on wysyłał jej anonimowy email. „Czasami dołączał mój zastrzeżony i nikomu nieznany numer telefonu. Starał się dać mi do zrozumienia, że wie, gdzie jestem”. Sąd zakazał Lamo zbliżania się do dziewczyny, kiedy opisała ona notoryczne molestowanie i znęcanie się nad nią. „Nosił przy sobie paralizator, którym mnie porażał – wspomina. – Wszystko chciał kontrolować. Cały czas chciał wiedzieć, gdzie jestem. Kiedy przestałam się do niego odzywać, włamał się do centrali telefonicznej i zmienił mi usługi”.

(more…)

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: