PRACowniA

2 kwietnia 2012

Tańczmy planetarnego twista do muzyki Braci z Heliopolis – cz. 2

Harrison Koehli
Sott.net
29 lutego 2012

Przejdźmy dalej. Poniższy fragment z 22 lutego 1997 r. zamieściłem już w części 2 tego cyklu, gdzie wspominałem o idei, że zmiany w formacji chmur mogą spowodować zmiany w momencie pędu ziemi, a zatem i zmiany w szybkości jej obrotu. (Zob. tutaj krótką dyskusję nt. momentu pędu.) Opublikowaliśmy niedawno artykuł o tym, że przeciętna wysokość chmur – przy czym istnieje pozytywna korelacja pomiędzy tą wysokością a globalną temperaturą – malała w ciągu mniej więcej ostatniej dekady. Przypomnijmy, że SOTT wskazywał na to już od dłuższego czasu – zjawiska właściwe dla określonej wysokości, takie jak smugi kondensacyjne z odrzutowców (contrails) pojawiają się coraz niżej, dając pożywkę dla bardzo popularnych przekonań o powszechności smug chemicznych („chemtrails”). Innymi słowy, atmosfera (wyższa, a obecnie i niższa) wydaje się ochładzać. (Zajrzyjcie też do tego artykułu, który przynosi dalsze potwierdzenie tego, o czym pisałem już w części 2: globalne ocieplenie zatrzymało się w 1997 r.)

O: Na klimat wpływają głównie trzy czynniki, a niedługo będzie i czwarty. […] 1) Zbliżanie się fali; 2) Zwiększenie ilości chlorofluorowęglowodorów w atmosferze, co wpływa na powłokę ozonową, 3) Zmiana orientacji osi obrotów Ziemi, 4) Sztuczne majstrowanie na różne sposoby przez siły STS z 3 i 4 gęstości . […]

P: (Jan) Co powoduje zmiany nachylenia osi?

O: Zwolnienie rotacji Ziemi. Ziemia na przemian rozgrzewa się i ochładza wewnątrz.

Na moment pędu Ziemi, a zatem i na długość dnia (lub czasu jednego obrotu), ma wpływ kilka czynników: atmosferyczny moment pędu (związany z ruchem atmosfery wokół globu, w tym z różnymi prędkościami i kierunkiem wiatru), oceaniczny moment pędu [PL] (szacowany na bazie dystrybucji wód w oceanach), hydrologiczny moment pędu (związany z zasobami wodnymi na kontynentach – wodami powierzchniowymi, wilgotnością gleby, śniegiem, lodem, itd. – i ich zmianami) oraz moment pędu jądra (elektromagnetyczne sprzężenie jadra i płaszcza ziemskiego). Zmiana któregokolwiek z tych czynników prowadzi do obserwowalnych zmian długości dnia oraz ‘wędrówki bieguna’. Z kolei zarówno o długości dnia, jak i “wędrówce bieguna” decyduje rozmieszczenie masy wewnątrz Ziemi. Tak więc spowolnienie rotacji jest definitywnie związane ze zmianą nachylenia osi planety (wędrujący biegun) i pewną rolę zdaje się tu odgrywać dynamika w układzie jądro-płaszcz ziemski. Topografia, lepkość, grawitacja i elektromagnetyzm jądra oraz strefy przejściowej między jądrem a płaszczem (a także czynniki wspomniane powyżej, jak choćby atmosfera) mogą działać jako siły skręcające i są w jakimś stopniu odpowiedzialne za przeniesienie momentu pędu, a tym samym na zmianę prędkości obrotowej Ziemi.

W tym miesiącu w Europie można było na własnej skórze przekonać się, jak szybko temperatura może spaść do minus 40 st. C.

Według profesora Petera Huybersa, z Harvardu, Wydz., Nauk o Ziemi:  „przynajmniej teraz wiemy z pewnością ponad 99%, że zmiany w nachyleniu osi ziemskiej są jednym z czynników, przyczyniających się do deglacjacji”. Jak czytamy w tym artykule, „idea, że niewielkie przesunięcia osi Ziemi mogą być wystarczającym czynnikiem prowadzącym do epoki lodowej, znana jest od stu lat, ale profesor Peter Huybers wreszcie to udowodnił. Wykorzystując modele komputerowe do przetestowania konkurencyjnych hipotez doszedł do wniosku, że jedynie przechylająca się oś prowadzi do takiego wyniku”. W innym artykule prof. Huybers mówi: “Należy również wziąć pod uwagę inny istotny aspekt, a mianowicie że aktualna konfiguracja orbitalna jest niemal taka sama jak 20 tysięcy lat temu, podczas maksimum ostatniego zlodowacenia, z tą różnicą, że tym razem jesteśmy w pobliżu minimum”. A może jednak nie? Następna epoka lodowa nadejdzie wcześniej niż się nam powszechnie mówi, wg. Habibullo Abdussamatowa, kierownika laboratorium badań przestrzeni kosmicznej przy Obserwatorium Pułkowo w St. Petersburgu.

(more…)

26 marca 2012

Tańczmy planetarnego twista do muzyki Braci z Heliopolis – cz. 1

Lista nr 6 zgodności z informacjami od Kasjopean

Harrison Koehli
Sott.net
29 lutego 2012 11:39 CST

Czas na więcej dziwności. Jak już donosiliśmy w ostatnim raporcie SOTT, w styczniu tego roku namnożyło się na YouTube relacji i nagrań dziwnych dźwięków, słyszanych na całym świecie, doczekały się nawet relacji w oficjalnych mediach. Niektórzy mędrcy z YouTube twierdzą, że wszystkie są sfałszowane, paru naukowców twierdzi, że są to ‘normalne’ dźwięki i nie ma się o co martwić, a wielu ludzi jest przerażonych, jako że to zjawisko podsyca histerię „apokalipsy-2012-och-mój-Boże-wszyscy-zginiemy”. Co się tu więc faktycznie dzieje?

Podniecenie rozpoczęło się chyba wraz w nagraniami wideo z Kijowa na Ukrainie, które zostały zamieszczone 3 oraz 11 sierpnia 2011 (choć, jak zobaczymy później, nie były to pierwsze sprawozdania).

(Tutaj  można znaleźć tłumaczenie relacji autora wideo odnośnie dźwięków i jego analizy, a  tutaj  podsumowanie tego wątku, z dodatkowymi analizami i sprawozdaniami.)

Od tego czasu zamieszczono w Internecie dziesiątki nagrań wideo, niektóre są w sposób oczywisty sfałszowane, inne zaś może nie. Np. przynajmniej 28 filmów, opublikowanych w następnych miesiącach po Kijowie, wyraźnie używa dźwięku z oryginalnego wideo, odtwarzanego na tle przypadkowych ujęć, czasem z dodatkiem scenicznego dialogu „O-mój-Boże-co-to-jest?”. I na ile możemy to stwierdzić, w żadnym z nich nie wykorzystano fragmentów ścieżki dźwiękowej z filmów takich jak „Czerwony stan” czy „Wojna światów”, jak twierdzili niektórzy. Podobieństwo jest uderzające (dźwięki podobne do trąb, metaliczne hałasy, itp.), ale prawda czasami przypomina fikcję. I nie po raz pierwszy takie dźwięki były słyszane, zarówno w ostatnich czasach, jak i w mrocznych głębinach historii, zapisanej w mitach i legendach.

Od dźwięku trąb w Objawieniu św. Jana, przez starotestamentowe Jerycho i islamskiego Israfela, po nordyckiego boga Heimdala, rzymskiego Trytona i legendy arturiańskie, wszystkie te opisy dźwięku rogów zwiastowały masowe zniszczenie oraz „Koniec czasów”. I często z takimi dźwiękami kojarzone były obrazy „smoków ziejących ogniem” oraz bogów niosących śmierć i zniszczenie dla ziemi przy pomocy błyskawic, kamieni, ognia i siarki. Jak to wykazują astrofizycy Victor Clube i Bill Napier w swoich książkach „Kosmiczna zima” oraz „Kosmiczny wąż” – wszystko to są opisy oraz zachowane wspomnienia dawnych zderzeń z kometami z czasów, kiedy takie kosmiczne wydarzenia były częstsze w naszym układzie słonecznym. A dla tych, którzy ich doświadczali, mogło to równie dobrze być „końcem czasów”, choć bez religijno-metafizycznej oprawy.

XVIII-wieczny obraz przedstawiający Arkę Przymierza i siedmiu kapłanów z baranimi rogami przy oblężeniu Jerycha. Biblijna oprawa naturalnego zdarzenia katastroficznego?

(more…)

20 lipca 2011

Zderzenie Światów – Immanuel Velikovsky

Piotr Gordon
19 lipca 2011

Chciałbym zainteresować czytelników niezwykłą książką. Natrafiłem na nią ponad 30 lat temu i przeczytałem jednym tchem. A potem następne książki tego autora.

Autor, dr Immanuel Velikovsky, pracował nad nią 10 lat. Kiedy ukazała się w 1950 r., natychmiast stała się bestsellerem. U nas nie mogła się wtedy ukazać (nie ze względów politycznych). Tak się stało, że nie ukazała się do dziś. Przetłumaczyłem ją, a pewne zachodnie wydawnictwo, entuzjaści idei dr Velikovskiego, postanowili wydać ją po polsku. Jej tytuł polski to „Zderzenie światów”.

O czym książka traktuje, zorientujecie się Państwo po przeczytaniu mego wstępu, który załączam poniżej.

Argumenty dr Velikovskiego przekonały mnie, że coś się zdarzyło w starożytności, a nasi przodkowie to opisali, a także przekazali w opowieściach, w swoich kalendarzach, w starożytnych zegarach, w usytuowaniu budowli, wierzeniach itp. Idee dr Velikovskiego ujmują fakty w logiczny związek i tłumaczą je w bardzo sugestywny sposób. A co ciekawe, badania i odkrycia naukowe, dokonane wiele lat po ukazaniu się książki, potwierdziły wiele przewidywań dr Velikovskiego, które w momencie opublikowania książki traktowano jako herezję zaprzeczającą ustaleniom nauki.

Kiedy czytałem książkę po raz pierwszy, znałem już wyniki niektórych późniejszych badań i wiedziałem że pewne zjawiska musiały mieć inny przebieg niż opisał to dr Velikovsky. A jednak nawet gdyby dr Velikovsky mylił się całkowicie, warto tę książkę przeczytać.
– Piotr Gordon

(more…)

17 marca 2011

Porównanie tradycyjnej teorii astronomicznej (NASA) z modelem McCanneya

© jmccanneyscience.com press

Wydana w 2002 roku książka McCanneya „Planet X, Comets and Earth Changes” została napisana w dużej mierze z myślą o laikach. W przystępny sposób przedstawia efekt ponad 20 lat pracy autora nad zagadnieniami plazmy, budowy wszechświata, a w szczególności nad naturą komet i rolą, jaką odgrywają w Układzie Słonecznym. Na dobrą sprawę, cały model McCanneya, nazwany przez niego „Plasma Discharge Comet Model” (Model komety z użyciem wyładowań w plaźmie) powstał na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Jego model nie tylko wyjaśnia wiele zjawisk, których tradycyjny model „brudnych kul śnieżnych” nie potrafi wyjaśnić, ale był też w stanie przewidzieć wiele zjawisk i cech komet. Co więcej, kiedy owe zjawiska zostały w końcu potwierdzone obserwacjami, wprowadziły naukowców głównego nurtu w niezłe zakłopotanie, prowadzące do ukrywania faktów czy wymyślania na szybko „ulepszeń” oficjalnego modelu, upadających wraz z odkryciem kolejnych kłopotliwych zjawisk.

Poniżej przetłumaczony spory fragment rozdziału VI z dodanymi przeze mnie drobnymi uzupełnieniami. Dla lepszego zobrazowania głównych idei swojego modelu McCanney punkt po punkcie porównuje swoje tezy z tezami modelu obowiązującego. Podstawową tezą McCaina jest to, że Układ Słoneczny jest elektrycznie dynamiczny. Nie istnieje bowiem pole magnetyczne bez przepływu prądu, a prąd elektryczny nie płynie bez końca bez baterii.

(more…)

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: