PRACowniA

1 marca 2013

Radykalne lekarstwo – człowieczeństwo i prawda

Anart Grey
Sott.net
15 listopada 2012

Normalny człowiek, tak naprawdę chłopiec, na „wojnie” – przerażony i ewidentnie nią złamany. Spójrzcie na jego dłonie, zaciska je jak ogarnięte paniką dziecko, pęcherz moczowy nie wytrzymuje napięcia terroru wojny. Zrozumcie, wojna nie jest czymś naturalnym i nie ma nic „normalnego” w tym, że ludzie wyżynają się nawzajem na rozkaz swoich psychopatycznych przywódców – a jednak kilka pokoleń później psychopatyczni przywódcy wciąż wysyłają młodych chłopców na „obce” ziemie, żeby zabijali i ginęli, a wszystko to w imię kłamstw i dla własnej korzyści.

Dla żołnierzy nic się nie zmieniło od czasów II wojny światowej, tyle tylko, że dzisiaj próbujemy uśmierzyć terror lekami albo uwolnić się od niego przy pomocy gier wideo, propagandy i jeszcze większej ilości kłamstw.

Jesteśmy narodem, który używa wojny prewencyjnej do osiągania własnych finansowych i politycznych celów. To jest fakt. Jesteśmy narodem, którym rządzą ludzie tak zupełnie pozbawieni sumienia i zwykłej ludzkiej empatii, że najbardziej krzywdzimy tych, którzy zdecydowali się żyć i umierać w służbie naszemu współczesnemu społeczeństwu – a dokładniej, w służbie temu, czym w ich przekonaniu jest nasze współczesne społeczeństwo. Przeczytałam niedawno artykuł na temat faszerowania żołnierzy lekami i uświadomiłam sobie, że opisywani w nim ludzie stanowią zaledwie kroplę w całym morzu cierpienia, które my, jako społeczeństwo, stworzyliśmy poprzez wojnę i jej następstwa, poprzez nieludzkie zamysły i nieludzkie działania. To morze cierpienia jest niemal zupełnie ignorowane przez przedstawicieli władzy, odpowiedzialnych za ten stan rzeczy, przez ludzi stojących na czele tych wszystkich organizacji rządowych, które zajmują się planowaniem wojen. Patologiczne jednostki na pozycji władzy wysyłają młodych ludzi na wojnę. Patologiczne jednostki na pozycji władzy opuszczają tychże ludzi i skazują ich po powrocie do kraju na życie na ulicy lub leczenie środkami psychotropowymi, albo na jedno i drugie.

(more…)

Reklamy

19 lutego 2013

Martha Stout o wojnie limbicznej i „włączniku paranoi”

Harrison Koehli
Sott.net
29 października 2007

© AP/Reuters — Wydarzenia 11 września 2001 roku były traumatycznym przeżyciem dla amerykańskiego społeczeństwa. Administracja Busha wykorzystała wywołany w ludziach strach, a administracja Obamy to kontynuuje.

Książka Marthy Stout The Paranoia Switch (Włącznik paranoi) stanowi ważny wkład w rozwój nowej dziedziny nauki – ponerologii, czyli badań nad przyczynami zła oraz jego genezą, zarówno na poziomie społecznym, jak i interpersonalnym. Stout – wieloletnia terapeutka traumy – prezentuje w niej kliniczną diagnozę choroby współczesnej „kultury terroru” oraz tych, którzy manipulują jej głównym przejawem – traumą – dla własnych korzyści.

Włącznik paranoi

Traumatyczne wydarzenia nadwerężają nasz układ limbiczny. Nadreakcja ciała migdałowatego, rejestrującego emocjonalne znaczenie doświadczanych zdarzeń, prowadzi do osłabienia reakcji hipokampu, który zazwyczaj nadaje priorytety napływającym informacjom oraz pozwala wyższym ośrodkom mózgu na tworzenie spójnych wspomnień z uwzględnieniem ich emocjonalnego znaczenia. A zatem, w miejscu prawdziwych wspomnień – zintegrowanych przez wyższe ośrodki mózgu –  traumatyczne wydarzenia pozostawiają jedynie niezintegrowane fragmenty pojedynczych obrazów i doznań, które w przyszłości mogą zostać „wyzwolone” przez podobne epizody. W taki oto sposób strzelający gaźnik w silniku samochodowym może wywołać paranoiczną reakcję u weterana wojennego, wskutek uruchomienia jego „włącznika paranoi”.
(more…)

15 listopada 2012

Czego możemy nauczyć się od natury w zakresie leczenia traumy

Filed under: Nauka,Psychologia,Różne — koliber @ 09:51
Tags: , , , , , , ,

Źródło tłumaczenia: Trauma.org.pl
Peter Levine Ph.D.

Trauma jest częścią życia

Jednorazowy, krótki kontakt z przytłaczającym wydarzeniem może strącić normalnie funkcjonującą jednostkę w przepaść emocjonalnego i fizycznego cierpienia. To, czy dana osoba wydostanie się z tej ciemnej, pełnej szaleństwa otchłani czy jeszcze bardziej w niej pogrąży pozostaje tajemnicą. Współczesna psychiatria niewiele może powiedzieć na temat tego, dlaczego w następstwie tego samego wydarzenia, jedna osoba bezradnie poddaje się traumatycznym okolicznościom, podczas gdy inna pozostaje nienaruszona, a nawet silniejsza.

Ludzkie reakcje na potencjalne zagrożenie są bardzo zróżnicowane, dlatego trudno jest zidentyfikować i sklasyfikować źródła traumy. Większość ludzi (zarówno profesjonalistów jaki i laików) kojarzy traumę z wydarzeniami takimi jak wojna, skrajna przemoc fizyczna, psychiczna czy seksualna, poważne wypadki czy katastrofy naturalne.  Jednakże często „zwyczajne” czy wyglądające niegroźnie wydarzenia mogą być równie traumatyczne. Przykładem może być niewielki uraz kręgów szyjnych (whiplash) spowodowany wypadkiem samochodowym, który często prowadzi do niezrozumiałych i uciążliwych fizycznych, psychicznych i emocjonalnych objawów. Standardowe zabiegi medyczne i operacje (szczególnie te przeprowadzane na przestraszonych dzieciach, które przytrzymuje się w trakcie podawania znieczulenia) mogą być głęboko traumatyzujące. Po takich „rutynowych” zabiegach dzieci często stają się lękliwe, hiperaktywne, wycofane, agresywne, moczą się w nocy. Czasami objawy te pojawiają się dopiero po paru miesiącach a nawet latach. Mogą mieć postać „psychosomatycznych” dolegliwości (takich jak ból głowy czy brzucha) lub niewyjaśnionych lęków czy depresji.

U wielu osób objawem jest kompulsywne odreagowywanie „acting out”. Rodzice masowych morderców Jeffreya Dahmera i Teda Kaczynskiego (zwanego też Unabomber) w przejmujący sposób opisali wpływ, jaki na kształtowanie się ich synów miały zabiegi medyczne. Ojciec Dahmera i matka Kaczynskiego opisują głębokie wycofanie, rozpacz, izolację i dziwaczne zachowania, jakie ich dzieci zaczęły przejawiać po zabiegach medycznych. W następstwie operacji przepukliny w wieku 4 lat, coś pękło w młodym Jeffreyu Dahmerze. Później wielokrotnie ciął i usuwał wnętrzności z nieżywych zwierząt. Zachowanie te można traktować jako próbę opanowania i przezwyciężenia obezwładniającego przerażenia wywołanego przez operację, która polegała na rozcięciu ciała i zabiegu na wnętrznościach. W wieku 9 miesięcy, przerażony Kaczynski został przywiązany do stołu, ponieważ bronił się przed badaniem medycznym. Kilka lat później widok unieruchomionej wiewiórki złapanej przez jego ojca wywołał u Kaczyńskiego napad histerycznej wściekłości i przerażenia. Zdezorientowani rodzice tych dwojga ludzi przez długi czas rozpaczliwie zastanawiali się nad skutkami tych wydarzeń i ich wpływie na dalsze życie ich synów.

W bardziej „zwyczajnej” historii, opisanej w Reader’s Digest i zatytułowanej Everything is not Okay, pewien ojciec opisuje „rutynową” operację kolana swego syna Robbiego: Lekarze mówią, że wszystko jest w porządku. Kolano jest w dobrym stanie, ale nic nie jest w porządku u chłopca, który obudził się w wywołanym lekami koszmarze, rzucając się na szpitalnym łóżku – słodki chłopiec, który nigdy nikogo nie zranił ,patrzący poprzez mgłę znieczulenia oczami dzikiego zwierzęcia, uderzający pielęgniarkę, krzyczący: „czy żyję?” i nie dający się mi złapać za rękę, wpatrujący się prosto w moje oczy, nie wiedząc kim jestem.

Niestety, podobne historie są powszechne i często prowadzą do tworzenia się ran psychicznych. Nie próbuję tutaj usprawiedliwiać ani nawet tłumaczyć niczyich gwałtownych i antyspołecznych zachowań. Czy „zwyczajne” wydarzenia mogą być odpowiedzialne za skrajne zachowania niektórych ludzi jest pytaniem, na które powinniśmy sobie odpowiedzieć, ale nie to jest celem moich rozważań. Ważne jest, aby zrozumieć, że wydarzenia, które nie wyglądają wcale na szczególnie traumatyczne mogą być traumatyzujące w takim samym stopniu jak okropności wojny. Doktor David Levy (pisząc w 1946) odkrył, że dzieci przebywające w szpitalach z powodu rutynowych zabiegów często przejawiały takie same ostre objawy jak ranni żołnierze, którzy musieli być ewakuowani z linii frontu w Afryce i Europie. Szkoda, że środowisku lekarskiemu zajmuje tak długo uznanie tych istotnych informacji, które mogłyby zapobiec niepotrzebnemu cierpieniu.  Oczywiste jest, że to, co czyni wydarzenie potencjalnie traumatyzującym, to postrzeganie (świadome lub nieświadome) go jako zagrażające życiu.

Dopiero w ostatnich dwudziestu latach trauma została szeroko uznana, mimo że jej istotę ujmowały już mity greckie, zwyczaje sumeryjskie i rytuały szamańskie wielu kultur pierwotnych. Ostatnie badania naukowe odegrały znacząca rolę w zredefiniowaniu traumy we współczesnym kontekście, co częściowo usunęło stygmatyzację z nią związaną. Nowe badania i terapie medyczne wniosły odrobinę nadziei na złagodzenie tego szczególnego rodzaju cierpienia. Jednak psychiatrii nie udało się uchwycić istoty traumy ani nie odkryć czy i w jaki sposób można ją leczyć.

Większość teoretycznych i klinicznych badań nad Zespołem Stresu Pourazowego (PTSD) zakłada niepokojąco mechanicystyczny obraz ludzkiej traumy, który uważam, jest z gruntu nieprawdziwy. Przykładem takich badań są poszukiwania zależności przyczynowych między traumą a patologią mózgu. Sekcja zwłok weteranów z Wietnamu, którzy przejawiali długotrwałe objawy PTSD, wykazywała, że mieli oni zmniejszony obszar hipokampa (limbiczna część mózgu biorąca udział w uczeniu się). Zjawisko to zostało potwierdzone przez badania laboratoryjne, które wykryły znaczące zmniejszenie się obszaru hipokampa u zwierząt poddanych silnemu i długotrwałemu stresowi. Pesymistyczne wnioski jakie można wysnuć na podstawie tych badań są takie, że objawy PTSD obejmujące zaburzenia pamięci, lęki, niezdolność do modulowania emocji i kontrolowania agresji wynikają z uszkodzenia mózgu – innymi słowy –PTSD jest nieodwracalną (nieuleczalną) formą uszkodzenia mózgu. Chociaż dowody wydają się być przekonywujące, uważam, że wspomniane „uszkodzenie mózgu” i inne biochemiczne zmiany są wtórnymi skutkami, którym można zapobiec, a w wielu przypadkach zmiany te są odwracalne.

W obliczu zagrożenia, ciało i umysł mobilizują ogromne ilości energii w celu przygotowania się do reakcji „walki lub ucieczki”. Gotowość tą wspiera zwiększenie przepływu krwi i skierowanie jej do odpowiednich części ciała oraz uwolnienie „hormonów stresu” takich jak adrenalina i kortyzol. Najprawdopodobniej, to właśnie długotrwały nadmiar kortyzolu (lub nawet jego deficyt charakteryzujący depresję w chronicznym PTSD) prowadzi do uszkodzenia obszaru hipokampa w mózgu. Zmniejszenie się tego obszaru nie następuje nagle. Długotrwała, nierozwiązana, chroniczna trauma i stres wpływają na poziom kortyzolu, który z kolei najprawdopodobniej prowadzi (po jakimś czasie) do zmniejszenia się struktur mózgowych. Jednak nawet w przypadku długotrwałej (chronicznej) traumy, istnieje duże prawdopodobieństwo, że uszkodzenie hipokampa jest odwracalne. Zmniejszenie tej struktury wydaje się wynikać z utraty dendrytów, które mogą (przynajmniej częściowo) zostać przywrócone jeśli chemiczne stresory zostaną zdeaktywowane i powrócą do normalnego poziomu. Dlatego tak ważne jest wspomaganie i wspieranie osób doświadczających przytłaczających wydarzeń życiowych, aby zapobiec niepotrzebnej tragedii. (more…)

26 października 2012

Wywiad z Peterem Levinem na temat doświadczania somatycznego

Peter Levine w wywiadzie z Victorem Yalomem i Marie-Helene Yalom na temat Doświadczania Somatycznego. Przetłumaczone i opublikowane za zgodą (c) 2010, Psychotherapy.net, LLC.  Mistrz terapii somatycznej Peter Levine mówi o fizjologicznym podłożu traumy i jej terapii przy pomocy opracowanej przez niego metody – Doświadczania Somatycznego (Somatic Experiencing).

Nieświadomy obraz

Victor Yalom: Peter, poświęciłeś większość swojego życia pracy z traumą i stworzyłeś podejście zwane Doświadczaniem Somatycznym (Somatic Experiencing), które koncentruje się na fizjologicznych aspektach traumy. Według ciebie praca z traumą poprzez ciało jest konieczna, aby skutecznie rozwiązać jej problem i powinna poprzedzać terapię na poziomie emocjonalnym i poznawczym. Porozmawiamy o tym bardziej szczegółowo za chwilę, ale zacznijmy od pytania: Jak do tego doszedłeś? Jak to się w ogóle stało, że zainteresowałeś się tematem traumy?

Peter Levine: Moja kariera zaczęła się trochę przypadkowo. W latach 60 zacząłem praktykę w zakresie terapii umysłu i ciała (mind-body). W tamtym czasie była to raczkująca dziedzina. Pracowałem nad zasadami stosowania świadomości ciała jako narzędzia do redukcji stresu. Uczyłem ludzi sposobów rozluźniania różnych części ciała, dzięki czemu wchodzili w głęboką relaksację – dużo głębszą niż się spodziewałem. Pewnego dnia skierowano do mnie pacjentkę – nazwijmy ją Nancy – która cierpiała na szereg dolegliwości fizycznych, między innymi migreny, silny zespół napięcia przedmiesiączkowego, fibromialgię, chroniczne zmęczenie, bóle w wielu częściach ciała. Psychiatra, który ją do mnie kierował, miał nadzieję, że jeśli udałoby mi się zastosować u niej moje techniki relaksacji, mogłoby to pomóc uśmierzyć jej lęki albo przynajmniej ból.

VY: Czy byłeś wtedy psychologiem?

PL: W tamtym czasie kończyłem biofizykę medyczną. Wtedy nie było jeszcze takiej dziedziny jak praca z ciałem. Poznałem jednak kilka inspirujących osób, takich jak Ida Rolf czy Fritz Perls i bywałem w Esalen – wziąłem wtedy dziekankę – i tam właśnie spotkałem się z wieloma podejściami pracy z ciałem i umysłem.

VY: To w tamtych czasach miały miejsce przeróżne rzeczy i odkrycia

PL: Zwariowane czasy. Dokładnie. Było to jednocześnie ekscytujące i chaotyczne, poza kontrolą. Więc pewien psychiatra skierował do mnie tę kobietę, Nancy. Miała bardzo dużo lęku. Przyszła ze swoim mężem, ponieważ nie mogła wyjść z domu sama. Cierpiała na to, co dziś nazwalibyśmy ostrą agorafobią. W każdym bądź razie, kiedy weszła do mojego gabinetu zauważyłem, że jej puls był bardzo silny – prawdopodobnie około 90, 100 uderzeń na minutę. Pracowałem więc trochę z jej oddechem a potem z napięciem w szyi. Jej serce zwolniło. Pomyślałem, „Ok, świetnie”, puls dalej zwalniał, ale nagle wystrzelił do, nie wiem, 140-150 uderzeń na minutę. Wiedziałem to obserwując jej puls na tętnicy szyjnej.

VY: Nie o to ci chodziło.

PL: Niezupełnie. Sukces przerodził się w totalną porażkę i przestraszyłem się, że Nancy może wejść w skrajny atak paniki. Więc powiedziałem, prawdopodobnie najgłupszą rzecz, jaką można było powiedzieć, coś w stylu: „Nancy, zrelaksuj się, musisz się rozluźnić”. I jej serce zaczęło zwalniać… i cały czas zwalniało i zwalniało i doszło do bardzo niskiego poziomu, prawdopodobnie koło 50. Nancy zrobiła się blada, spojrzała na mnie i powiedziała: „Umieram, umieram doktorze, nie pozwól mi umrzeć. Pomóż mi, pomóż, pomóż”. I w tym stresującym momencie, przyszedł do mnie z podświadomości obraz, wizja tygrysa skradającego się po drugiej stronie pokoju i gotującego się do skoku. Powiedziałem: „Nancy, Nancy, tam jest tygrys, tygrys cię goni, uciekaj, uciekaj na te skały…”

VY: To był spontaniczny obraz, który po prostu pojawił się z twojej wyobraźni czy podświadomości?

PL: To był spontaniczny obraz. Moja podświadomość. Tak, bo naprawdę nie miałem pojęcia, co robić. Sam byłem w stanie bliskim paniki. Więc ku memu zdumieniu, ku naszemu zdumieniu, jej nogi zaczęły się poruszać, jak gdyby chciały biec. Jej całe ciało zaczęło się trząść i drżeć. To się pojawiało falami. I zmieniała się jej temperatura ciała – od bardzo gorącej do bardzo zimnej. Jej palce stawały się prawie sine. I te drgawki i fale gorąca i zimna trwały około 30-40 minut. Potem jej oddech stał się wolny i spontaniczny. Otworzyła oczy, spojrzała na mnie i powiedziała: Czy chce pan wiedzieć, co się stało, doktorze? Chce pan wiedzieć, co mi się przytrafiło?” Powiedziałem „Tak, słucham”.

(more…)

11 lipca 2011

Trauma – wir przemocy

Kika słów tytułem wstępu. Wydawnictwo „Czarna Owca” przygotowuje do wydania książkę Petera A. Levine’a pt. „Obudzić tygrysa”. Zamieściliśmy ją na liście naszych lektur i gorąco zachęcamy wszystkich do jej przeczytania, jak tylko będzie dostępna. Mamy nadzieję, że najbliższe wpisy, które przygotowujemy, pozwolą Wam zrozumieć, dlaczego jest to ważna pozycja – zwłaszcza dla tych, którzy z językami obcymi, a zwłaszcza z angielskim, są na bakier i skazani są na źródła pisane w języku ojczystym.

Podobnie jak w wielu dziedzinach, tak i w neurobiologii jesteśmy bowiem zacofani – o co najmniej 50 lat.  Polska Wiki mózgowi poświęciła 1 paragraf. O teorii potrójnego mózgu, czy też „mózgu trójjednego” (triune brain) mało kto słyszał, a jak słyszał to niewiele i najczęściej w kontekście „niepoważnej nauki”. Podstawy pod tę teorię położył już w XIX w. brytyjski neurolog, John Hughling Jackson, a w latach 60. XX w. rozwinął ją Paul MacLean.

Kolejnym jej etapem jest Polyvagal Theory, opracowana przez prof. Stephena Porgesa, dyrektora Brain Body Center na Uniwersytecie Illinois w Chicago, Wydział Psychiatrii. Jak niektórzy z Was może wiedzą, nerw błędny po angielsku nazywa się „vagus nerve”; to jego zaskakująco złożonej budowie i niezwykle ważnym funkcjom teoria zawdzięcza swą nazwę. Jedyną, jak się wydaje, osobą w Polsce, która zapoznała się z tą teorią i wykorzystuje ją do leczenia autyzmu jest dr Magdalena Cubala-Kucharska, która stworzyła dla tego terminu polski odpowiednik: teoria  poliwagalna. I niech tak będzie, przede wszystkim z szacunku i uznania dla pani doktor (a zbiera niestety cięgi od wyznawców jedynie słusznej medycyny), a poza tym chyba się zgodzicie, że „teoria wielobłędna” brzmi zupełnie bez sensu. W największym skrócie, teoria poliwagalna bazuje na rozwoju filogenetycznym, autonomiczny układ nerwowy dzieli na trzy, a nie na dwie, części, które działają sekwencyjnie. Teoria wyjaśnia m.in. zachowania w stresie i działanie emocji, a także – a może przede wszystkim – społeczne zachowania człowieka.

W bliskim kontakcie z prof. Porgesem był niemal od początku prac nad tą nową teorią dr Peter A. Levine – amerykański teoretyk, praktyk i dydaktyk, zajmujący się traumą i zespołem stresu pourazowego (PTSD) od strony psychofizjologicznej. Dr Levine opracował własną metodę leczenia traumy i PTSD, „Somatic Experiencing” – którą opisał najpierw w „Waking the Tiger”, a znacznie dokładniej i umieszczając swoje badania w szerokim kontekście historycznym i naukowym, w niedawno wydanej, kolejnej doskonałej książce pt. „In an Unspoken Voice”.

Podczas gdy teoria trójjednego mózgu jest bardzo bliska wielu nauczaniom ezoterycznym (choćby Gurdżijew i jego „trójmózgowe istoty”, czyli trzy centra człowieka), tak teoria poliwagalna okazuje się doskonale tłumaczyć, dlaczego program Éiriú Eolas tak świetnie się sprawdza! Wszystkie klocki pięknie do siebie pasują i układają się w coraz pełniejszy obraz.

Zanim zamieścimy wpis przybliżający Wam, o co w tym wszystkim chodzi, zapoznajcie się z jedynym jak dotąd przetłumaczonym na j. polski artykułem Petera Levine’a, znalezionym w sieci. Czytając go, miejcie na uwadze, że jest to jeden z wielu artykułów dra Levine’a i tutaj akurat autor skupia się na przemocy jako skutku przeżytej traumy. Oczywiście nie zawsze tak jest. Z drugiej strony, jakże często przeżyta trauma skutkuje ukrytą przemocą skierowaną do wewnątrz, przeciwko sobie samemu, swojemu zdrowiu, ciału i duszy.

Zachęcamy też do zajrzenia na stronę kognitywistyki i zapoznanie się z zarysem historii badań nad mózgiem, może nie od rzeczy będzie też przypomnieć sobie budowę autonomicznego układu nerwowego.
(more…)

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: