PRACowniA

26 października 2012

Wywiad z Peterem Levinem na temat doświadczania somatycznego

Peter Levine w wywiadzie z Victorem Yalomem i Marie-Helene Yalom na temat Doświadczania Somatycznego. Przetłumaczone i opublikowane za zgodą (c) 2010, Psychotherapy.net, LLC.  Mistrz terapii somatycznej Peter Levine mówi o fizjologicznym podłożu traumy i jej terapii przy pomocy opracowanej przez niego metody – Doświadczania Somatycznego (Somatic Experiencing).

Nieświadomy obraz

Victor Yalom: Peter, poświęciłeś większość swojego życia pracy z traumą i stworzyłeś podejście zwane Doświadczaniem Somatycznym (Somatic Experiencing), które koncentruje się na fizjologicznych aspektach traumy. Według ciebie praca z traumą poprzez ciało jest konieczna, aby skutecznie rozwiązać jej problem i powinna poprzedzać terapię na poziomie emocjonalnym i poznawczym. Porozmawiamy o tym bardziej szczegółowo za chwilę, ale zacznijmy od pytania: Jak do tego doszedłeś? Jak to się w ogóle stało, że zainteresowałeś się tematem traumy?

Peter Levine: Moja kariera zaczęła się trochę przypadkowo. W latach 60 zacząłem praktykę w zakresie terapii umysłu i ciała (mind-body). W tamtym czasie była to raczkująca dziedzina. Pracowałem nad zasadami stosowania świadomości ciała jako narzędzia do redukcji stresu. Uczyłem ludzi sposobów rozluźniania różnych części ciała, dzięki czemu wchodzili w głęboką relaksację – dużo głębszą niż się spodziewałem. Pewnego dnia skierowano do mnie pacjentkę – nazwijmy ją Nancy – która cierpiała na szereg dolegliwości fizycznych, między innymi migreny, silny zespół napięcia przedmiesiączkowego, fibromialgię, chroniczne zmęczenie, bóle w wielu częściach ciała. Psychiatra, który ją do mnie kierował, miał nadzieję, że jeśli udałoby mi się zastosować u niej moje techniki relaksacji, mogłoby to pomóc uśmierzyć jej lęki albo przynajmniej ból.

VY: Czy byłeś wtedy psychologiem?

PL: W tamtym czasie kończyłem biofizykę medyczną. Wtedy nie było jeszcze takiej dziedziny jak praca z ciałem. Poznałem jednak kilka inspirujących osób, takich jak Ida Rolf czy Fritz Perls i bywałem w Esalen – wziąłem wtedy dziekankę – i tam właśnie spotkałem się z wieloma podejściami pracy z ciałem i umysłem.

VY: To w tamtych czasach miały miejsce przeróżne rzeczy i odkrycia

PL: Zwariowane czasy. Dokładnie. Było to jednocześnie ekscytujące i chaotyczne, poza kontrolą. Więc pewien psychiatra skierował do mnie tę kobietę, Nancy. Miała bardzo dużo lęku. Przyszła ze swoim mężem, ponieważ nie mogła wyjść z domu sama. Cierpiała na to, co dziś nazwalibyśmy ostrą agorafobią. W każdym bądź razie, kiedy weszła do mojego gabinetu zauważyłem, że jej puls był bardzo silny – prawdopodobnie około 90, 100 uderzeń na minutę. Pracowałem więc trochę z jej oddechem a potem z napięciem w szyi. Jej serce zwolniło. Pomyślałem, „Ok, świetnie”, puls dalej zwalniał, ale nagle wystrzelił do, nie wiem, 140-150 uderzeń na minutę. Wiedziałem to obserwując jej puls na tętnicy szyjnej.

VY: Nie o to ci chodziło.

PL: Niezupełnie. Sukces przerodził się w totalną porażkę i przestraszyłem się, że Nancy może wejść w skrajny atak paniki. Więc powiedziałem, prawdopodobnie najgłupszą rzecz, jaką można było powiedzieć, coś w stylu: „Nancy, zrelaksuj się, musisz się rozluźnić”. I jej serce zaczęło zwalniać… i cały czas zwalniało i zwalniało i doszło do bardzo niskiego poziomu, prawdopodobnie koło 50. Nancy zrobiła się blada, spojrzała na mnie i powiedziała: „Umieram, umieram doktorze, nie pozwól mi umrzeć. Pomóż mi, pomóż, pomóż”. I w tym stresującym momencie, przyszedł do mnie z podświadomości obraz, wizja tygrysa skradającego się po drugiej stronie pokoju i gotującego się do skoku. Powiedziałem: „Nancy, Nancy, tam jest tygrys, tygrys cię goni, uciekaj, uciekaj na te skały…”

VY: To był spontaniczny obraz, który po prostu pojawił się z twojej wyobraźni czy podświadomości?

PL: To był spontaniczny obraz. Moja podświadomość. Tak, bo naprawdę nie miałem pojęcia, co robić. Sam byłem w stanie bliskim paniki. Więc ku memu zdumieniu, ku naszemu zdumieniu, jej nogi zaczęły się poruszać, jak gdyby chciały biec. Jej całe ciało zaczęło się trząść i drżeć. To się pojawiało falami. I zmieniała się jej temperatura ciała – od bardzo gorącej do bardzo zimnej. Jej palce stawały się prawie sine. I te drgawki i fale gorąca i zimna trwały około 30-40 minut. Potem jej oddech stał się wolny i spontaniczny. Otworzyła oczy, spojrzała na mnie i powiedziała: Czy chce pan wiedzieć, co się stało, doktorze? Chce pan wiedzieć, co mi się przytrafiło?” Powiedziałem „Tak, słucham”.

(more…)

Reklamy

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: