PRACowniA

12 marca 2012

Ayn Rand – Manifest dla psychopatów

Filed under: Różne — iza @ 08:58
Tags: , , , ,

George Monbiot
George Monbiot’s Blog
Pon, 05 Mar 2012 18:33 CST

© AlterNet

Idee Ayn Rand stały się marksizmem nowej prawicy.

Rości sobie uzasadnione prawo do bycia najbrzydszą z filozofii, jaką stworzył powojenny świat. Egoizm, jak twierdzi, jest dobrem, altriuzm – złem, empatia i współczucie są nieracjonalne i destrukcyjne. Biedni zasługują na to, aby umrzeć; bogaci zasługują na nieograniczoną władzę. Filozofia ta została już przetestowana i upadła w sposób spektakularny i katastroficzny. A jednak system przekonań, skonstruowany przez Ayn Rand, której 30 rocznica śmierci mija właśnie dzisiaj, nigdy nie był bardziej popularny czy wpływowy.

Rand była Rosjanką (Alissa Rosenbaum) z zamożnej rodziny, która wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Poprzez swoje powieści (takie jak „Atlas Shrugged” – polskie wydanie pt. „Atlas zbuntowany”) oraz książki non-fiction (jak „The Virtue of Selfishness” [1] – polski przekład: „Cnota egoizmu”) wyjaśniała swoją filozofię, którą nazywała „obiektywizmem”. Utrzymuje ona, że jedyną drogą moralną jest czysty interes własny. Upiera się ona, że nikomu nic nie jesteśmy winni, nawet członkom własnej rodziny. Opisywała biednych i słabych jako „wyrzutki” i „pasożyty” oraz potępiała wszystkich, którzy chcieli im pomóc. Poza policją, sądami i siłami zbrojnymi nie powinna istnieć żadna inna rola dla rządu: żadnej pomocy społecznej, żadnego ubezpieczenia zdrowotnego lub edukacji, żadnej infrastruktury publicznej czy transportu, żadnej straży pożarnej, żadnych regulacji i żadnych podatków od dochodów.

„Atlas Zbuntowany”, opublikowany w 1957 r., opisuje Stany Zjednoczone zrujnowane przez interwencjonizm rządowy, w którym bohaterscy milionerzy walczą przeciwko narodowi darmozjadów. Milionerzy, których Rand ukazuje jako Atlasa, dźwigającego na swych barkach świat, wycofują swoją robotę z takim skutkiem, że naród się załamuje. Zostaje jednak uratowany dzięki niekontrolowanej chciwości i egoizmowi jednego z heroicznych plutokratów, Johna Galta.

Biedni mrą jak muchy na skutek programów rządowych oraz swego własnego lenistwa i niefrasobliwości. Ci, którzy próbują im pomagać, są gazowani. W niesławnym ustępie dowodzi ona, że pasażerowie w pociągu wypełnionym trującym gazem zasługują na swój los. [2,3] Jeden np. śmiał być nauczycielem, który uczył dzieci grupowej współpracy; inna matką, żoną urzędnika, która troszczyła się o swoje dzieci; kolejna niepracującą żoną, „która uwierzyła, że ma prawo wybierać polityków, o których wiedziała tyle, co nic”.

(more…)

Reklamy

11 października 2011

List otwarty byłego członka Herbatek do uczestników Okupacji Wall Street

Jak działa COINTELPRO i jak niszczy ruchy społeczne

vaslittlecrow
Reddit
4 października 2011
SOTT.net: How COINTELPRO really works and destroys social movements: Open letter from former Tea Partier to Occupy Wall Street protesters (Permalink)

© Robert Johnson

Nie oczekuję od was, że mi uwierzycie. Chciałbym, żebyście to przeczytali, ale też odnieśli się do tego z rezerwą i przeprowadzili własne śledztwo. Nie musicie mi wierzyć, ale pragnę powodzenia waszego ruchu. Jako były członek Herbatek (ang. Tea Party), chcę przekazać wam, młodym rewolucjonistom, garść porad, które uchronią was przed tym, co spotkało niedawno mój ruch. Nie ze wszystkim, co robicie, się zgadzam, jednak sympatyzuję z waszą sprawą i zgadzam się co do wspólnego wroga. Jesteście bardzo inteligentni, stąd ufam, że przyjmiecie to w duchu, jaki mi przyświeca.

Chciałbym wierzyć, że w Okupacji Wall Street chodzi o (r)Ewolucję, ale jak dotąd widzę tylko bolesną powtórkę z tego, jak rząd przeistoczył ruch herbatkowy sprzed wyborów prezydenckich w żart, jakim ruch jest dzisiaj. Byliśmy anarchistami i ultra-liberalistami, ale przede wszystkim byliśmy pokojowi. Media chciały więc ukazać nas jako rasistów. Gdy to nie wyszło, chcieli nas wplątać w stosowanie przemocy. A gdy i to się nie udało, uśmiercili nasz ruch pieniędzmi i bigoterią teokratycznego ramienia Partii Republikańskiej. To odcięło nam społeczne poparcie.

Dzielę się tymi obserwacjami po to, żebyście wiedzieli, co jest grane, i mogli zapobiec sukcesowi mediów w odmalowaniu was jako furiackich nierobów i hipisów, buntujących się bez powodu, oraz nie dopuścić do przejęcia ruchu przez bandę korporacjonistów, których celem jest wypaczenie pierwotnych idei ruchu. Jeśli sądzicie, że to niemożliwe, spójrzcie co się stało w Partii Niepodległości i ruchu herbatkowym. Nie pozwólcie, żeby spotkało to i was.

(more…)

22 czerwca 2010

Łączenie Punktów: Powrót samolotowego szaleństwa i lustrzana pogoda (2)

Sott Editors
Sott.net
8 Maja 2010 21:05 EDT

Katastrofa w Smoleńsku – Czas na pobudkę?

© EPA

Po raz drugi w ciągu 70 lat Polacy z przerażeniem dowiedzieli się, że w podsmoleńskim lesie zginęła – w nagłej i tragicznej katastrofie samolotu – znaczna część przywódców ich kraju.

10 kwietnia samolot polskich Sił Powietrznych Tu-154M, przewożący na pokładzie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego żonę oraz wysokiej rangi delegatów, rozbił się podczas wykonywania w gęstej mgle podejścia na rosyjskie, do niedawna wojskowe lotnisko. Zginęli wszyscy obecni na pokładzie – 88 pasażerów i 8 członków załogi.

Wszystko wskazuje na to, że już od etapu organizowania wyjazdu na czele listy priorytetów znajdowały się osobiste i polityczne interesy, przy jednoczesnym braku wystarczającej troski o bezpieczeństwo.

Katastrofa jest wciąż przedmiotem dochodzenia, prowadzonego przez rosyjskie i polskie komisje i prokuratorów. Znalezione zostały czarne skrzynki samolotu z nieuszkodzonymi rejestratorami parametrów lotu. Załoga 20-letniego Tupolewa była powiadomiona o złych warunkach atmosferycznych, m. in. przez kontrolerów ruchu ze Smoleńska. Piloci wiedzieli, że widoczność była znacznie gorsza od wymaganej, a kontrolerzy, kierując się względami bezpieczeństwa odradzali lądowanie w Smoleńsku, zalecając skierowanie się na jedno z zapasowych lotnisk. Załodze znany był również stan lotniska i jego wyposażenie, oraz fakt, że jedynym możliwym na nie podejściem będzie nieprecyzyjne podejście NDB (co w nawigacji lotniczej oznacza konieczność lądowania z widocznością terenu). Mimo to ktoś na pokładzie polskiego samolotu – albo pilot albo ktoś z członków delegacji – zadecydował o podjęciu próby lądowania.

Podczas podejścia samolot zszedł poniżej wyznaczonej ścieżki schodzenia i przekroczył dopuszczalne minima wysokości zapewniające bezpieczne podejście i lądowanie. W rezultacie około 1200 metrów od płyty lotniska, gdzie samolot powinien znajdować się na wysokości co najmniej 60 metrów, Tu-154M znalazł się na tyle nisko, że zahaczył o koronę drzewa. Lecąc dalej, ścinał czubki kolejnych drzew, na jednym z nich stracił fragment skrzydła, zaczął przechyliać się w lewo, aż przewrócony podwoziem do góry spadł na ziemię w odległości 350-500 metrów od pasa startowego, doszczętnie się roztrzaskując.

(more…)

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: