PRACowniA

29 października 2016

Rosyjskie działania w Syrii elementem radykalnego zmieniania globalnego porządku. Na horyzoncie pojawia się nowy świat

Joe Quinn
Sott.net
19 października 2016 23:45 UTC

Śledząc bieżące intrygi i potyczki geopolityczne w Syrii pomiędzy USA i Rosją, co i rusz zauważam pewne uparte i rzucające się w oczy przemilczenie we wszystkich doniesieniach mediów głównego nurtu: a mianowicie, konsekwentnie brakuje w nich podawania rozsądnego powodu, dla którego każde z tych państw jest tak zainteresowane Syrią. Oczywiście można spotkać zwyczajowe frazesy – na przykład, że oba państwa „walczą z terroryzmem” albo że USA wspierają demokrację w Syrii, próbując obalić „brutalnego dyktatora” Asada. Zakładam jednak, że na tym etapie większość ludzi ma już bardzo sceptyczny stosunek do takich wyjaśnień. Bądź co bądź pod koniec 2003 roku, w trakcie przygotowań do amerykańskiej inwazji na Irak, 15 milionów ludzi przejrzało tę polityczną grę i jej retorykę – według której inwazja miała ochronić zachodnie społeczeństwo przed (nieistniejącą) bronią masowego rażenia Saddama – i wyszło na europejskie ulice, skandując „nie dla wojny o ropę”.

Wielu znało prawdziwy powód ataku na Irak, ale czy znają prawdziwy powód walki o Syrię? A co z Rosją? Czy Putin toczy czysto ideologiczną wojnę przeciwko terrorystom i pomaga wieloletniemu sojusznikowi Rosji, Asadowi, utrzymać się przy władzy? Czy byłby to wystarczający powód do rozpoczęcia pierwszej w historii współczesnej Rosji dużej operacji wojskowej na obcym terytorium?

W artykule z października ub. roku [tłumaczenie na Pracowni] zarysowałem faktyczną politykę, stojącą w owym czasie za wojną w Syrii. Wówczas chodziło – i wciąż chodzi – o zasoby naturalne: ropę i – zwłaszcza – gaz ziemny. Ściśle powiązana z zagospodarowaniem tych dwóch surowców mineralnych i z przyszłym kształtem światowej gospodarki jest integracja euroazjatycka i Nowy Jedwabny Szlak, czyli sieć połączeń lądowych pomiędzy Azją i Europą (więcej na ten temat w dalszej części).

(more…)

Reklamy

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: