PRACowniA

15 kwietnia 2013

Dr Heinrich Gross: lekarz doskonale psychopatyczny

de.Sott Editors
Sott.net
6 marca 2013 14:57 CST

© ORF/3sat
Heinrich Gross, nazistowski lekarz austriackiego pochodzenia, w nielegalnych Oddziałach Szturmowych (SA) NSDAP na początku swojej długiej kariery jako naczelny lekarz i biegły sądowy w zakresie psychopatologii

Wyśmienity film dokumentalny Ein ganz normaler Arzt (Całkiem zwyczajny lekarz), w którym jego reżyser Andreas Nowak podejmuje temat zbrodni popełnionych podczas II Wojny Światowej, otrzymał w 2000 roku Austriacką Nagrodę Dziennikarską im. dra Karla Rennera. Postanowiliśmy udostępnić go szerszej publiczności, wraz z polskimi napisami, gdyż doskonale ilustruje kilka ważnych koncepcji, przedstawionych przez profesora Andrzeja Łobaczewskiego w jego przełomowej pracy na temat zjawiska psychopatii i psychopatów w szeregach władzy – Ponerologia Polityczna.

Całkiem zwyczajny lekarz

Film Nowaka obnaża systematyczną praktykę eutanazji – tzw. „wspomaganej śmierci” – dokonywanej na niepełnosprawnych niemowlętach i dzieciach podczas II Wojny Światowej. Choć niewątpliwie w tego typu przestępstwach uczestniczyło wielu lekarzy i wiele pielęgniarek z całej III Rzeszy, Całkiem zwyczajny lekarz bierze pod lupę nazistowskiego lekarza psychiatrę austriackiego pochodzenia, Heinricha Grossa, który swego czasu kierował austriackim szpitalem, w którym zabito 800 dzieci. Grossowi wytoczono tylko dwa procesy: pierwszy – kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej, w którym został on skazany za zabójstwo, ale wyrok ostatecznie został uchylony ze względów proceduralnych, drugi – w 2005 roku, 6 miesięcy przed śmiercią Grossa, który jednak został przerwany z powodu starczej demencji, na którą cierpiał oskarżony. Gross, pomimo dokonanych zbrodni, cieszył się 50-letnią karierą wysokich lotów na stanowisku biegłego sądowego – eksperta w zakresie psychopatologii.

(more…)

Reklamy

29 października 2012

Jak psycholodzy załatwiają ruchy demokratyczne

Bruce E. Levine
ZMagazine
20 października 2012 10:10 CDT

W latach 80. ubiegłego wieku, kiedy ukończyłem studia z zakresu psychologii klinicznej, stało się dla mnie jasne, że zawód psychologa coraz bardziej polegał na zaspokajaniu potrzeb „struktury władzy” w zakresie utrzymania status quo, co było dla psychologów jedyną drogą prowadzącą do zdobycia pozycji społecznej, prestiżu i innych profitów.

Psychologia uniwersytecka w latach 1970-1980 wcale nie była doskonała. Dominującą siłę stanowili behawioryści – specjaliści od manipulacji, lubiący rządzić innymi – którym największą frajdę sprawiało warunkowanie ludzi, jakby byli szczurami w labiryncie. Jednakże, była również znacząca grupa ludzi, takich jak Erich Fromm, którzy wierzyli, że autorytarne i niedemokratyczne społeczeństwo prowadzi do alienacji i jest źródłem problemów emocjonalnych. Fromm był zaniepokojony faktem, że specjaliści od zdrowia psychicznego pomagają ludziom przystosować się do społeczeństwa, bez cienia myśli o tym, jak odczłowieczającym stało się to ​​społeczeństwo. W tamtych czasach  Fromm nie był marginalną postacią, jego idee były traktowane poważnie. Miał na koncie wydane bestsellery i występował w telewizji.

Jednak już w 1985 roku, kiedy sam otrzymałem tytuł Ph.D. (doktora) – z programu psychologii klinicznej zatwierdzonego przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne – ludzie z ideami podobnymi ideom Fromma byli już zepchnięci na margines. Skupiano się głównie na konkurencji – który typ leczenia najszybciej umieści pacjentów z powrotem na linii produkcyjnej. Zwycięzcami konkursu – wyłonionymi znacznie bardziej dzięki public relations niż wartości naukowej – były terapie poznawczo-behawioralna w psychologii i biochemiczna w psychiatrii. W połowie lat 80. firmy farmaceutyczne zaczęły anektować psychiatrię i formować to, co mamy obecnie – „psychiatryczno-farmaceutyczny kompleks przemysłowy”. Coraz bardziej marginalizowana była idea, że leczenie, na które składały się manipulacja i napychanie wyobcowanych ludzi lekami, żeby dostosowali się do tego szalonego wyścigu szczurów, a tym samym utrzymali status quo, było aktem politycznym – bardzo problematycznym dla tych, którym na sercu leżała demokracja.

Moje taktyczne wycofanie się

Po ukończeniu studiów wydało mi się oczywiste, że akademicka psychologia kliniczna oraz wydziały psychiatrii, szpitale i świat mainstreamowych instytucji klinicznych znacznie bardziej przygnębią mnie, wytłumią, zniszczą i rozwścieczą, niż ja zdołam cokolwiek osiągnąć w próbie zreformowania ich, więc podjąłem decyzję o „taktycznym wycofaniu się” w prywatną praktykę. Dopiero kilkanaście lat później, pod koniec lat 90., zacząłem pojawiać się na scenie publicznej – pisząc artykuły i książki, udzielając wywiadów i rozmawiając o problemach zawodu związanego z ochroną zdrowia psychicznego.

Główną motywacją do wystąpień publicznych było moje zażenowanie kierunkiem, jaki obrała moja profesja, i chciałem się od niego odciąć. Pamiętam, jak pomyślałem, pół serio, że gdy wszystkie te dzieci, które miały problem z dopasowaniem się do dehumanizującego środowiska i które były coraz bardziej naszprycowane lekami – najpierw psychostymulującymi, a następnie przeciwdepresyjnymi i przeciwpsychotycznymi – dorosną i zorientują się, co się z nimi stało, dostaną szału. Jeżeli kiedykolwiek miałaby wybuchnąć jakaś rewolucja i przypominałaby rewolucję francuską, to zamiast głów królów, królowych i kapłanów pod gilotynę podkładano by głowy psychiatrów. I pomyślałem, że jeśli zabiorę głos, to być może zostanę oszczędzony.

Na przestrzeni wielu lat odkryłem garstkę innych psychologów – a nawet kilku odważnych psychiatrów – którzy również wypowiadali się przeciwko głównemu nurtowi psychologii i psychiatrii. Większość z nich zapłaciła za to wysoką cenę zawodowej marginalizacji. Natknąłem się również na autorów książek psychologicznych, o których rutynowo milczało środowisko głównych specjalistów od zdrowia psychicznego, a których ja poważałem. Jednym z takich autorów psychologów-aktywistów był Ignacio Martin-Baró, psycholog społeczny i ksiądz w Salwadorze, który spopularyzował termin „psychologia wyzwolenia” i który został ostatecznie zamordowany w 1989 roku przez wyszkolone przez Amerykanów salwadorskie szwadrony śmierci. Martin-Baró zauważył m.in., że „w celu uzyskania pozycji społecznej i rangi, amerykańska psychologia układała się z władzą, w jaki sposób wyjdzie naprzeciw potrzebom jej ustalonych struktur”. Jak widzimy, robi to na wiele sposobów.

(more…)

18 października 2011

Naród na prochach

Mateusz Rolik
08 września 2011
Źródło: nowadebata.pl – część 1

W ostatnim czasie nasila się w USA publiczna debata na temat kondycji współczesnej psychiatrii oraz zasadności stosowania leków psychiatrycznych. Dyskusja koncentruje się na trzech głównych zagadnieniach: rzeczywistej skuteczności leków przeciwdepresyjnych; nieodwracalnych zmianach w mózgu człowieka spowodowanych stosowaniem leków psychiatrycznych; rosnącym wpływie przemysłu psychiatrycznego na psychiatrów, których producenci leków coraz częściej po prostu opłacają. Na poziomie fundamentalnym trwająca dyskusja dotyczy skutków i przyszłości biopsychiatrii, czyli obowiązującego dziś modelu chorób psychicznych. Zgodnie z nim mają one przede wszystkim podłoże biologiczne (tzw. teoria nierównowagi chemicznej w mózgu) i z tego powodu powinny być leczone farmakologicznie. Coraz więcej obserwatorów uważa, że biopsychiatria, zamiast leczyć choroby psychiczne, w rzeczywistości je potęguje i utrwala. Tym samym stała się przyczyną „epidemii chorób psychicznych” nie tylko wśród dorosłych, ale również wśród dzieci.

Ważnym głosem w tej dyskusji był głośny esej Marcii Angell opublikowany w „New York Times”, którego pierwsza część zatytułowana była „The Epidemic of Mental Ilness: Why?” („Epidemia chorób psychicznych: dlaczego?”), a druga – „The Illusion of Psychiatry” („Iluzja psychiatrii”) [do przeczytania na SOTT.net]. Angell napisała swój artykuł w formie recenzji trzech ważnych książek, jakie ukazały się w ostatnim czasie w USA, poświęconych ciemnej stronie współczesnej psychiatrii. Każda z nich kładzie nacisk na nieco inne aspekty funkcjonowania tej profesji. Oto one:

Nadmieńmy, że z uwagi na jej pozycję w środowisku naukowo-medycznym głos Marcii Angell odbił się głośnym echem w USA. Angell jest z wykształcenia lekarzem, matematykiem i chemikiem. Była stypendystką Fundacji Fullbrighta, jest autorką dwóch książek , należy do wielu stowarzyszeń i organizacji lekarskich w USA. Przez ponad dwadzieścia lat pracowała dla pisma „New England Journal of Medicine”, z którego odeszła w 2000 roku będąc jego redaktorem naczelnym. W 1997 roku magazyn „Time” zliczył ją do grupy 25 najbardziej wpływowych Amerykanów. Obecnie Angell pracuje jako wykładowca na Uniwersytecie Harvarda.

(more…)

31 sierpnia 2011

Mistrz Antoni Kępiński

Filed under: Nauka,Psychologia,Różne — koliber @ 14:48
Tags: , ,

Skoro już o Profesorze mowa, to przybliżmy jego wyjątkową i piękną postać. 

Miesięcznik Alma Mater
Grudzień 2001
Autor: Zdzisław Jan Ryn

Antoni Kępiński

Od przedwczesnej śmierci Antoniego Kępińskiego (1918-1972) minęło 29 lat. Obecne pokolenie lekarzy psychiatrów i psychologów zna Kępińskiego jedynie z jego publikacji, zwłaszcza książkowych, do dzisiaj wznawianych. Z grona jego najbliższych współpracowników, a nawet uczniów, wielu już odeszło. Postać Kępińskiego zwolna przechodzi do panteonu najwybitniejszych luminarzy polskiej psychiatrii i jest utożsamiana z krakowską psychiatrią humanistyczną.

Warto przypomnieć słowa ks. profesora Józefa Tischnera wypowiedziane podczas Mszy świętej odprawionej w Kaplicy Pałacu Biskupów Krakowskich w 10. rocznicę śmierci Kępińskiego:

Spotykamy się tutaj po to, ażeby w skupieniu pomodlić się za spokój Duszy naszego Przyjaciela i Mistrza, św. pamięci Antoniego. Rozmaite są ludzkie losy i rozmaita jest pamięć o ludziach, którzy odeszli. Dwie skrajności są udziałem tych, którzy odeszli. Jedna to zapomnienie. Odchodzą, pozostaje nagrobek na cmentarzu, niszczony przez czas. Druga skrajność to skrajność przedwczesnego uświęcenia, rzekłbym – uświętobliwienia. Często po tych, którzy odchodzą pozostaje pamięć przede wszystkim jako o ludziach szlachetnych, wielkich, świętych. Jest to piękna pamięć, ale i ona musi być poddana próbie czasu.

Myślę, że nasze spotkanie i nasza modlitwa za Antoniego nie jest oczywiście dążeniem do żadnej z tych skrajności. Zapomnieć o dziele Antoniego nie można. W 10 lat po jego śmierci widać to także wyraźnie. Ale też widzimy to całkiem ostro, iż Antoni nie pasuje do stereotypów obiegowych, popularnych, cukierkowych i odpustowych o świętości.

Nie wiem, jakie pod tym względem będą dalsze losy pamięci o Antonim. Ale wydaje mi się, że naszym zadaniem jest strzec i dawać świadectwo czemuś, co nazwałbym myśleniem heroicznym. Antoni był uczonym, który przeszedł przez wszystkie tragiczne doświadczenia Polaków w czasie drugiej i po II wojnie światowej. I wśród tych doświadczeń zachował to, co należy nazwać   m y ś l e n i e m   h e r o i c z n y m .

(more…)

10 sierpnia 2011

Psychologia i psychiatria pod panowaniem patokracji

Ponerologia polityczna
Andrzej Łobaczewski
rozdział VII

Gdyby istniał kraj o ustroju takim, jak to sobie wyobraża Amerykanin wierzący w tamtejszą doktrynę o „Communism’ie”, gdzie lewicowa ideologia byłaby podstawą rządów surowych, jak należy sądzić, ale nie pozbawionych podstawowych wartości humanitarnych, współczesne nauki społeczne, biohumanistyczne i medyczne byłyby tam cenione i odpowiednio wykorzystywane dla dobra ludu. Wówczas także poradnictwo psychologiczne i psychiatryczne dla młodzieży i osób z różnymi trudnościami byłoby przedmiotem naturalnej troski władz. Ludzie poważniej chorzy korzystaliby z wysoko kwalifikowanej opieki psychiatrycznej.

Tymczasem pod panowaniem patokracji sprawy mają się zupełnie odmiennie. Kiedy znalazłem się na Zachodzie, spotkałem także osoby, nie tylko o poglądach lewicowych, które wierzyły bez wątpliwości w istnienie krajów rzeczywiście komunistycznych. Ludzie ci byli prawie pewni także i tego, że w krajach, które tak nazywali, wspomniane nauki cieszą się wolnością. Kiedy temu zaprzeczałem, niedowierzali i pytali „dlaczego”. Co może mieć komunizm do tych nauk? Dlaczego psychiatria miałaby podlegać kontroli politycznej? Chociaż niektórzy słyszeli już o nadużywaniu psychiatrii przeciwko oponentom politycznym, próby wyjaśnienia im, jak wyglądała tutejsza rzeczywistość, natrafiały na trudności, które nie powinny nas już dziwić. Pytanie więc „why?” pozostawało bez dostatecznego wyjaśnienia.

Sytuację tych dziedzin nauki oraz ich roli społecznej i leczniczej, jak także ludzi w te sprawy zaangażowanych, możemy zrozumieć dopiero wówczas, kiedy poznaliśmy już prawdziwą naturę patokracji i to w świetle podejścia ponerologicznego. Wyobraźmy więc sobie, co jest możliwe tylko teoretycznie, że w kraju, gdzie panuje taki system władzy, pozwolono by na swobodny rozwój nauk, umożliwiono normalny przepływ informacji naukowej i międzynarodowe kontakty naukowców. Psychologia i psychiatria rozwijałyby się wtedy bujnie i znalazłyby wybitnych przedstawicieli. Jakie byłyby tego skutki polityczne?

(more…)

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: