PRACowniA

31 marca 2015

Krym powrócił do ojczyzny

Sergey Andreev
rp.pl
29 marca 2015

Sergey Andreev, ambasador Rosji w Polsce – foto: PAP/ Tomasz Waszczuk

Winowajców nieszczęść Ukrainy trzeba szukać wśród tych, którzy, łamiąc ukraińską konstytucję, dokonali zamachu stanu, i tych, którzy wbrew prawu międzynarodowemu im patronowali – pisze ambasador Rosji w Polsce.

Mój szanowny kolega ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce Robin Barnett w „Rzeczpospolitej” z 20 marca 2015 r. zamieścił artykuł „Pamiętamy o Krymie„. W jego tekście nie znalazłem nic nowego lub nieoczekiwanego – tę samą zniekształconą interpretację wydarzeń, które miały miejsce w ciągu ostatniego roku na Krymie i na Ukrainie i które codziennie na szeroką skalę, uporczywie są wbijane do świadomości społeczeństwa polskiego przez główne krajowe mass media.

Niemniej jednak jestem wdzięczny mojemu szanownemu koledze za możliwość skorzystania z prawa do odpowiedzi, tym bardziej cenną, że rosyjski punkt widzenia w polskich mediach jest przedstawiany znacznie rzadziej.

Bezprawie w Kijowie

Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że ponad rok temu USA, Wielka Brytania i ich sojusznicy dopomogli w przeprowadzeniu nielegalnego i bezprawnego zbrojnego zamachu stanu w Kijowie. Jego siłą uderzeniową były oddziały szturmowe ukraińskich ekstremistów nacjonalistycznych: Swobody, Prawego Sektora i innych spadkobierców ideologii i tradycji Ukraińskiej Powstańczej Armii i jej przywódców, faszystowskich popleczników Bandery i Szuchewicza – ludzi, których „bohaterskie czyny” może jeszcze ktoś pamięta, jeżeli nie w Wielkiej Brytanii, to w Polsce.

Na Ukrainie podniosła się fala rozpraw z tymi, którzy nowej władzy się nie podobali. Było to bezprawie z oczywistym antyrosyjskim, przy tym również antysemickim i często antypolskim, tłem. Tłumy skandowały na placach: „Moskali na szubienice”, „Moskali pod nóż”, „Bandera przyjdzie – porządek zaprowadzi”. Uwagi na to można było nie zwracać tylko pod jednym warunkiem – jeżeli bardzo się nie chciało widzieć rzeczy oczywistych.

(more…)

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: