PRACowniA

15 kwietnia 2013

Dr Heinrich Gross: lekarz doskonale psychopatyczny

de.Sott Editors
Sott.net
6 marca 2013 14:57 CST

© ORF/3sat
Heinrich Gross, nazistowski lekarz austriackiego pochodzenia, w nielegalnych Oddziałach Szturmowych (SA) NSDAP na początku swojej długiej kariery jako naczelny lekarz i biegły sądowy w zakresie psychopatologii

Wyśmienity film dokumentalny Ein ganz normaler Arzt (Całkiem zwyczajny lekarz), w którym jego reżyser Andreas Nowak podejmuje temat zbrodni popełnionych podczas II Wojny Światowej, otrzymał w 2000 roku Austriacką Nagrodę Dziennikarską im. dra Karla Rennera. Postanowiliśmy udostępnić go szerszej publiczności, wraz z polskimi napisami, gdyż doskonale ilustruje kilka ważnych koncepcji, przedstawionych przez profesora Andrzeja Łobaczewskiego w jego przełomowej pracy na temat zjawiska psychopatii i psychopatów w szeregach władzy – Ponerologia Polityczna.

Całkiem zwyczajny lekarz

Film Nowaka obnaża systematyczną praktykę eutanazji – tzw. „wspomaganej śmierci” – dokonywanej na niepełnosprawnych niemowlętach i dzieciach podczas II Wojny Światowej. Choć niewątpliwie w tego typu przestępstwach uczestniczyło wielu lekarzy i wiele pielęgniarek z całej III Rzeszy, Całkiem zwyczajny lekarz bierze pod lupę nazistowskiego lekarza psychiatrę austriackiego pochodzenia, Heinricha Grossa, który swego czasu kierował austriackim szpitalem, w którym zabito 800 dzieci. Grossowi wytoczono tylko dwa procesy: pierwszy – kilka lat po zakończeniu II Wojny Światowej, w którym został on skazany za zabójstwo, ale wyrok ostatecznie został uchylony ze względów proceduralnych, drugi – w 2005 roku, 6 miesięcy przed śmiercią Grossa, który jednak został przerwany z powodu starczej demencji, na którą cierpiał oskarżony. Gross, pomimo dokonanych zbrodni, cieszył się 50-letnią karierą wysokich lotów na stanowisku biegłego sądowego – eksperta w zakresie psychopatologii.

(more…)

Reklamy

1 Maj 2012

O „Ponerologii politycznej” – część 2

————————————————————————

Ponerologia polityczna: Nauka o naturze zła w adaptacji do celów politycznych.
Andrzej M. Łobaczewski
z komentarzem i dodatkowymi materiałami cytowanymi przez Laurę Knight-Jadczyk.

Część 2

————————————————————————

(Część 1 artykułu:  O “Ponerologii politycznej” cz. 1)

Laura Knight-Jadczyk
Sott.net
22 lutego 2011

Zaczynamy więc pojmować, jak wielkie znaczenie może mieć ta „nauka o naturze zła dostosowana do celów politycznych” i z jak wielu rzeczy my, jako społeczeństwo, nie zdajemy sobie sprawy. Aby dokładnie zrozumieć, jak całe społeczeństwo, a nawet cały naród, może stać się Patokracją, musimy dowiedzieć się trochę o typach ludzi, którzy tworzą rdzeń takiej „konspiracji”. Łobaczewski na konkretnych przykładach przedstawia najczęstsze charakteropatie i ich związek z uszkodzeniami mózgu.

Paranoidalne zaburzenia osobowości:

Charakterystycznym sposobem zachowania się osób paranoidalnych jest to, że są one zdolne do względnie poprawnego rozumowania i dyskusji, póki rozmowa dotyczy drobnej różnicy zdań. Kończy się to raptownie, kiedy argumenty rozmówcy podważają ich idee nadwartościowe, zaczynają kruszyć utrwalone stereotypy myślenia, albo zmuszają do uznania wniosku uprzednio podświadomie odrzuconego. Takie bodźce wyzwalają u nich potok wypowiedzi paralogicznych, pełnych paramoralizmów i często obrażających rozmówcę, ale zawsze w jakimś stopniu sugestywnych.

Tego rodzaju wypowiedzi budzą awersję u ludzi kulturalnych i rozsądnych, ale zniewalają umysły mniej krytyczne, jak np. osób z różnymi rodzajami upośledzeń psychicznych, osób które były już wcześniej przedmiotem egoistycznego wpływu jednostek z zaburzeniami osobowości, a w szczególności dużej części młodzieży.[…]

Dziś wiemy, że zjawiska paranoidalne mają dwojaki mechanizm psychologiczny: jeden z nich jest spowodowany uszkodzeniami tkanki mózgowej, drugi ma charakter czynnościowy lub behawioralny.

U osób bez uszkodzeń tkanki mózgowej podobne zjawiska pojawiają się rzadziej, głównie na skutek wychowania przez osoby z charakteropatią paranoidalną oraz doznanego w dzieciństwie terroru psychicznego. Następuje wtedy przyswojenie sobie takiego tworzywa psychicznego wraz z usztywnionymi stereotypami podobnego przeżywania. Utrudnia to prawidłowy rozwój myślenia i światopoglądu, a treści przemienione tym sposobem w tabu przekształcają się w czynnościowe ośrodki blokujące. […]

Charakteropatia frontalna: Ośrodki frontalne kory mózgowej (10 A i B wg. podziału Brodmanna), praktycznie biorąc, nie istnieją u żadnych stworzeń poza  człowiekiem; są zbudowane z filogenetycznie najmłodszej tkanki nerwowej. Ich cytoarchitektura wykazuje podobieństwo do znacznie starszych pól projekcyjnych wzroku, położonych na przeciwnym biegunie mózgu. To sugeruje pewne podobieństwo pełnionych funkcji. […] Opisane przez badaczy (Łuria i inni) funkcje tych ośrodków – akceleracja i koordynacja procesów myślowych – wydają  się być pochodnymi tej funkcji podstawowej.

Ilość uszkodzeń tego obszaru … została ostatnio znacznie zredukowana na skutek rozwoju położnictwa i opieki lekarskiej nad noworodkami. Dlatego ponerologicznie dramatyczną rolę tak powstałej charakteropatii można po części uważać za charakterystyczną dla minionych pokoleń i dla krajów z niedostatkiem opieki medycznej.

Ubytki kory mózgowej we wspomnianych ośrodkach wybiórczo upośledzają wyżej opisaną funkcję, nie powodując jednoczesnego pogorszenia pamięci, zdolności do tworzenia skojarzeń, jak również funkcji o podłożu instynktownym, jak na przykład zdolność do wyczucia sytuacji psychologicznej. Poziom ogólnej inteligencji jednostki nie ulega więc drastycznemu obniżeniu. […]

Patologiczny charakter takich ludzi, z reguły z komponentą histeryczną, narasta z biegiem lat. Nieupośledzone funkcje psychiczne rozwijają się nadkompensacyjnie, co prowadzi do dominacji reakcji instynktownych i emocjonalnych. Osoby bardziej witalne z natury stają się wojownicze, skłonne do podejmowania ryzyka oraz brutalne w słowach i czynach.

Ci z wrodzonym talentem wyczucia sytuacji psychologicznej rozwijają skłonność do wykorzystywania tego daru w sposób bezwzględnie egoistyczny. W myśleniu takich ludzi tworzy się skrócona droga, która omijając upośledzoną funkcję prowadzi od skojarzeń bezpośrednio do słów, czynów i niepodlegających dyskusji decyzji. Te swoje zdolności do wyczuwania sytuacji [psychologicznej] i uproszczonego, szybkiego decydowania – w porównaniu do osób normalnych, które muszą długo myśleć, bo przeżywają walkę motywów i nie dowierzają sobie – osobnicy tacy interpretują sobie jako dowód swojej wspaniałości. Nad losem tych gorszych nie warto się długo rozwodzić.

Wpływ takiego „stalinowskiego charakteru” na innych, traumatyzujący i aktywnie fascynujący, wyjątkowo łatwo omija kontrolę zdrowego rozsądku. Duża część ludzi okazuje się skłonna do uwierzenia w nadzwyczajne właściwości takich osób, ulegając wpływowi ich egotycznych przekonań. Jeżeli w rodzinie jedno z rodziców zdradza taki defekt, choćby w niewielkim stopniu, u wszystkich dzieci można dostrzec anomalie rozwoju osobowości.

Autor przebadał całe rodzeństwo starszych i wykształconych ludzi, gdzie źródłem takiego oddziaływania była najstarsza siostra z poporodową atrofią pól frontalnych. Od wczesnego dzieciństwa czterej młodsi bracia przyswajali sobie patologicznie zmienione tworzywo psychiczne, łącznie z narastającą u siostry komponentą histeryczną. Potem do wieku sześćdziesięciu paru lat zachowali powstałe w ten sposób zniekształcenia osobowości i światopoglądu, wraz ze spowodowanymi tym rysami histerycznymi, w nasileniu malejącym odpowiednio do zwiększającego się dystansu wieku. Podświadoma selekcja informacji sprawiała, że nie docierały do nich żadne krytyczne uwagi co do ich charakteru siostry, które mogły również znieważyć honor rodziny.

Chorobliwe urojenia siostry, jej skargi na „niedobrego” męża (w rzeczywistości porządnego człowieka) i syna, w którym znalazła sobie kozła ofiarnego dla pomsty za swoje niepowodzenia życiowe, bracia przyjmowali za rzeczywistość. W ten sposób partycypowali w świecie mściwych emocji, uważając siostrę za osobę zupełnie normalną i gotowi byli jej bronić – w razie potrzeby nie przebierając w środkach – od wszelkich podejrzeń o anormalność. Normalne kobiety były dla nich naiwne i mdłe, nie nadawały się do niczego poza podbojem seksualnym. Żaden z braci nie stworzył zdrowej rodziny ani nie rozwinął, przeciętnej choćby, mądrości życiowej.

Na ukształtowanie się charakterów tych mężczyzn złożyło się również wiele innych okoliczności zależnych od miejsca i czasu, w jakich się wychowali. Ich ojciec był Polakiem i patriotą, a matka Niemką. Zgodnie z obyczajem tamtych czasów, żona przyjęła formalnie narodowość męża, pozostała jednak wyznawczynią militaryzmu i przyswoiła sobie nasilającą się histeryczność, która spowijała wówczas Europę. Była to Europa trzech cesarzy: pojęcie „honoru” święciło [wtedy] swój tryumf. Przypatrywanie się komuś zbyt długo było wystarczającym pretekstem do pojedynku. Dlatego bracia wyrośli na pojedynkowiczów z wieloma bliznami po cięciach, jednak sami pokrajali innych więcej i gorzej. […]

[Odkładając na bok rozważania na temat czasu i miejsca] gdyby siostra nie doznała uszkodzenia mózgu i tym samym czynniki patologiczne by nie zaistniały, zło, które [ci mężczyźni] tak hojnie rozsiewali przez całe swoje życie, albo nie zaistniałoby wcale, albo zasięg jego oddziaływania zostałby zredukowany do warunkowanego przez bardziej odległe czynniki patologiczne […]

Rozważania porównawcze doprowadziły autora do przekonania, że Józefa Wisarionowicza Dżugaszwili, znanego potem jako Stalin, również należy zaliczyć do przypadków tej właśnie ponerogennej charakteropatii, która rozwinęła się na podłożu okołoporodowego uszkodzenia pól frontalnych kory mózgowej. Wskazuje na to wiele z tego, co można o nim przeczytać lub usłyszeć: jego brutalność, fascynujący charyzmatyzm, wydawanie nieodwołalnych decyzji; nieludzkie okrucieństwo, patologiczna mściwość wobec tych, którzy weszli mu w drogę; egotystyczna wiara w swój geniusz u człowieka obdarzonego w gruncie rzeczy przeciętnym intelektem. Tłumaczy to także jego psychiczną zależność od psychopaty, jakim był Beria. Na niektórych zdjęciach Stalina można dostrzec typowe zniekształcenia czoła, jakie obserwujemy u osób z wcześnie powstałymi uszkodzeniami wyżej opisanych obszarów. […]

(czytaj dalej)

—————————————————————————————————————-

30 kwietnia 2012

O „Ponerologii politycznej” – część 1

Już niebawem pojawi się tłumaczenie drugiej części bardzo ważnego artykułu o ponerologii politycznej. To świetna okazja do przeczytania, przypomnienia sobie i przemyślenia informacji zawartych w części 1. Zachęcamy do lektury!

————————————————————————

Ponerologia polityczna: Nauka o naturze zła w adaptacji do celów politycznych.
Andrzej M. Łobaczewski
z komentarzem i dodatkowymi materiałami cytowanymi przez Laurę Knight-Jadczyk.

————————————————————————

Laura Knight-Jadczyk
Sott.net
22 lutego 2011

[Książkę Andrzeja M. Łobaczewskiego [wydanie ang.] można nabyć w wydawnictwie Red Pill Press, zarówno w formie papierowej jak i elektronicznej].

Ten artykuł składa się z dwóch części. Muszę poinformować czytelnika, że naprawdę ciekawy materiał znajduje się w drugiej części, więc nie przegapcie jej!

————————————————————————

„Patokracja jest chorobą wielkich ruchów społecznych, następnie przenosi się na całe społeczeństwa, narody i imperia. W historii ludzkości miała ona wpływ na ruchy społeczne, polityczne i religijne, jak również towarzyszące im ideologie … i zmieniła je w ich własne karykatury …. Stało się to wskutek … udziału patologicznych czynników w procesie quasipatodynamicznym. To tłumaczy, dlaczego wszystkie patokracje na świecie są – i były – tak do siebie podobne pod względem swych najistotniejszych cech.

… Określenie tych zjawisk poprzez historię i właściwie zakwalifikowanie ich zgodnie z ich prawdziwą naturą i treścią – a nie zgodnie z omawianą ideologią, która w istocie uległa procesowi karykaturyzacji – to zadanie dla historyków. […]

Działania patokracji mają wpływ na całe społeczeństwo, zaczynając od jego liderów, a na infiltracji każdego miasta,przedsiębiorstwa i instytucji kończąc. Patologiczna struktura społeczna stopniowo spowija cały kraj tworząc „nowąklasę” w obrębie narodu danego państwa. Ta uprzywilejowana klasa [patokratów] czuje się stale zagrożona przez „innych”, czyli przez większość normalnych ludzi. Nie mają również żadnych złudzeń co do swojego osobistego losu w przypadku przywrócenia systemu społecznego normalnych ludzi. [Andrzej M. Łobaczewski „Ponerologia: Nauka o naturze zła w adaptacji do celów politycznych”]

—————————————————————————————————————-

Słowo „psychopata” z reguły przywodzi na myśl obraz z trudem panującego nad sobą – ale zaskakująco ugrzecznionego – sławnego dra Hannibala Lectera z „Milczenia owiec”. Przyznaję, że ten właśnie obraz przychodził mi na myśl zawsze, gdy słyszałam to słowo. Ale byłam w błędzie, a miałam się o tym przekonać dość boleśnie przez bezpośrednie doświadczenie. Szczegółowy przebieg wydarzeń jest spisany w innym miejscu; ważne jest to, że to doświadczenie było prawdopodobnie jednym z najbardziej bolesnych i pouczających epizodów w moim życiu i pozwoliło mi pokonać istniejącą w mojej świadomości blokadę dotyczącą postrzegania świata wokół mnie oraz tych, którzy go zamieszkują.

Jeśli chodzi o blokady w świadomości, muszę dodać dla ścisłości, że spędziłam 30 lat studiując psychologię, historię, kulturę, religię, mity i tak zwane zjawiska paranormalne. Zajmowałam się również przez wiele lat hipnoterapią – dzięki czemu zdobyłam całkiem przyzwoitą mechaniczną wiedzę na temat funkcjonowania umysłu/mózgu człowieka na bardzo głębokich poziomach. Mimo to nadal trzymałam się kurczowo niektórych przekonań, które w rezultacie moich badań w dziedzinie psychopatii legły w gruzach. Zdałam sobie sprawę, że zgromadziłam pewien zbiór idei na temat ludzi, które były dla mnie świętością. I nawet napisałam kiedyś o tym:

… moja praca nauczyła mnie, że zdecydowana większość ludzi chce czynić dobro, doświadczać dobra, mieć dobre myśli i podejmować decyzje, które zaowocują dobrymi skutkami. I z całych sił starają się tak postępować! Skoro większość odczuwa takie wewnętrzne pragnienie, to dlaczego, do diabła, ono się nie spełnia?

Przyznaję, byłam naiwna. Od czasu gdy napisałam te słowa, nauczyłam się wielu rzeczy, o których wówczas nie miałam pojęcia. Ale nawet wtedy zdawałam sobie sprawę z tego, jak nasze umysły mogą być wykorzystane do oszukania nas.

A zatem, jakie moje przekonania zrobiły ze mnie ofiarę psychopaty? Pierwsze i najbardziej oczywiste, to fakt, że naprawdę wierzyłam, że w głębi duszy wszyscy ludzie są „dobrzy” i że „chcą czynić dobro, doświadczać dobra, mieć dobre myśli i podejmować decyzje, które zaowocują dobrymi skutkami. I z całych sił starają się tak postępować…”

Rzeczywiście, jak dane nam było – mnie i wszystkim pracującym w naszej grupie roboczej – się nauczyć, nie jest to prawda, a nauczyliśmy się tego, jak to mówią, ku naszej rozpaczy. Jednocześnie była to nieoceniona lekcja. Aby pojąć, jakiego rodzaju istoty ludzkie zdolne są do rzeczy, które uczyniono mnie i bliskim mi ludziom, i co może je motywować, a nawet napędzać do takiego zachowania, zaczęliśmy badać literaturę psychologiczną w poszukiwaniu wskazówek, które były nam potrzebne do zrozumienia i uzyskania spokoju umysłu.

Jeżeli istnieje teoria psychologiczna, która potrafi wyjaśnić złośliwe i krzywdzące zachowania, dostęp do tego rodzaju informacji jest dla ofiary takich czynów ogromną pomocą, aby nie musiała spędzać czasu w poczuciu krzywdy i w gniewie. I z pewnością godnym celem istnienia takiej teorii psychologicznej jest możliwość pomocy ofierze w znalezieniu odpowiednich słów lub uczynków, które pomogą zasypać przepaść między nią a ludźmi i uzdrowić nieporozumienia. Z takim właśnie nastawieniem rozpoczęliśmy intensywną pracę nad tematem narcyzmu, która następnie doprowadziła nas do studiowania psychopatii.

Oczywiście, rozpoczynaliśmy pracę nie mając żadnej „diagnozy” ani etykiety dla tego, czego byliśmy świadkami. Zaczynaliśmy od obserwacji i badania literatury szukając wskazówek, charakterystyk, czegokolwiek, co pomogłoby nam zrozumieć wewnętrzny świat istoty ludzkiej – właściwie grupy istot ludzkich – która zdawała się być całkowicie zdeprawowana i niepodobna do niczego, z czym się dotąd spotkaliśmy.

(czytaj dalej)

—————————————————————————————————————-

17 października 2011

Nauka i religia

Filed under: Nauka,Polityka — iza @ 10:27
Tags: ,

Laura Knight-Jadczyk
Sott.net/The Dot Connector Magazine Nr14
19 sierpnia 2011
Nauka i religia

Korupcja nauki jest jednym z największych problemów, z jakimi nasz świat kiedykolwiek miał do czynienia – tak poważnym, że może doprowadzić do wyginięcia rasy ludzkiej. Ta perspektywa przeraża mnie i powinna przerażać ciebie. Mniejsza jednak o strach; serce mi pęka, kiedy uświadamiam sobie, że największa nadzieja ludzkości – Prawda, piękna Prawda – została sponiewierana i zmarnowana przez samych strażników świątyni – naukowców, podlegających wpływom skomplikowanej sieci powiązanych ze sobą patologicznych spisków, które oddzieliły się całkowicie od organizmu normalnej ludzkości.

(more…)

17 grudnia 2009

Kopenhaga – 1000 osób aresztowanych za czelność stawienia oporu naukowemu establishmentowi

[For Daring To Resist Establishment Science: 1000 arrested in Copenhagen]

SOTT Editors
SOTT.net
Sobota, 12 grudnia 2009 16:21 EST

Zdjęcia zamieszczone poniżej zostały zrobione podczas Szczytu Klimatycznego w Kopenhadze; otrzymaliśmy je dzisiaj [12 grudnia] od korespondenta SOTT.net, który był świadkiem masowych aresztowań setek demonstrantów, dokonywanych podczas zamieszek przez miejscową policję, zupełnie na chybił trafił. Policjanci zmusili ich do siedzenia nawet przez cztery godziny –  w kajdankach, z rozsuniętymi nogami, skutych szeregiem na zimnej, twardej ulicy. Demonstrantom nie zapewniono wody ani opieki medycznej, a wielu z nich, nie mając wyboru, siedziało w mokrych od moczu spodniach.

Według szacunków duńskiej policji, w dzisiejszej demonstracji podczas Szczytu Klimatycznego w Kopenhadze uczestniczyło 30tys. ludzi, jednak duńska telewizja podała liczbę ponad  trzykrotnie większą tj. co najmniej 100tys.

Jak donosi brytyjski Telegraph,  21 osób zostało aresztowanych „po dokonaniu spustoszeń w centrum miasta przez około 300 zamaskowanych, ubranych na czarno młodych ludzi”. Jeśli kierować się niedawnymi doświadczeniami z demonstracji podczas szczytu G20 w Londynie i Pittsburgu, możemy się zastanawiać, czy nie podburzono ich, aby posłużyli do odwrócenia uwagi i usprawiedliwienia brutalnej reakcji policji. W odpowiedzi na pytanie, za co aresztowano tych młodych ludzi, rzecznik policji oświadczył, że noszenie maski na twarzy jest  sprzeczne z duńskim prawem.

W rzeczywistości, około 700 ludzi zostało aresztowanych i poniżonych w ten bardzo mroźny dzień:

© Sott.net - - W trakcie zamieszek policja zaczyna dokonywać aresztowań na chybił trafił

© Sott.net


© Sott.net - Osaczeni przez radiowozy i psy policyjne: setki aresztowanych demonstrantów zmuszono do siedzenia godzinami w szeregu z rozsuniętymi nogami na skutych mrozem ulicach.


© Sott.net - Barykady 21 wieku: jeśli wszelkie spory naukowe zostały rozstrzygnięte a stanowisko nauki jest jednolite, skąd ta potrzeba brutalności policji?

Policja napomknęła nawet o swoich zamiarach poprzedniego dnia (w piątek, 11 grudnia), kiedy to całkowicie odosobniony incydent z udziałem „zamaskowanych anarchistów” podano za powód aresztowania ponad 50 członków leganej grupy zwanej ‚Nasz klimat – nie wasz interes’ [‚Our Climate – Not Your Business’], sprzeciwiającej się korporacyjnej agendzie stojącej za „ruchem zielonych”, która ma na celu dalsze wzbogacenie kilku i zubożenie wielu. Wyprzedzając wypadki, które miały miejsce podczas sobotniej masowej demonstracji, rzecznik duńskiej policji powiedział: „Nasze doświadczenia wskazują, że pewne czynniki destrukcyjne będą infiltrować demonstrację”.

Wspomniany czynnik destrukcyjny punktualnie wkroczył na scenę i rozpoczął terroryzowanie setek protestujących, realizując ewidentnie zaplanowaną operację policyjną. Mimo że liczba aresztowanych została precyzyjnie podana w doniesieniach o masowych aresztowaniach, mass media bez zająknięnia powiązały ją z niewielką utarczką, która miała miejsce o wcześniejszej porze tego samego dnia, w innej części miasta:

„Zainscenizowane ćwiczenia policyjne… odczłowieczyć protestujących”

W trakcie protestu dotyczącego zmian klimatu, który odbył się dziś w Kopenhadze, a w którym udział wzięło 100 tys. ludzi, duńska policja aresztowała na oślep setki aktywistów domagających się uczciwego rozpatrzenia kwestii klimatycznych. Podniosły się wątpliwości, że aresztowania miały miejsce nie w tym czasie i miejscu, gdzie nieco wcześniej tego dnia wybuchły krotkotrwałe, brutalne zamieszki. Od godziny 18 dziennikarzom zabroniono relacjonowania wydarzeń z miejsca aresztowań.

Szacuje się, że 100 ludzi, skutych i zmuszonych do siedzenia w szeregach, nadal jest przetrzymywanych na ulicy, przy ekstremalnie niskich temperaturach. Zdradzali oni objawy skrajnego fizycznego dyskomfortu, od godziny 15.30 nie mieli dostępu do wody, opieki medycznej ani toalet. Wielu z przetrzymywanych aktywistów, zmuszonych do siedzenia na gołej ziemi, nie miało wyjścia i oddawało mocz w spodnie.

Około 200 osób zostało wywiezionych z miejsca zdarzeń autobusami. Są doniesienia o kilku omdleniach, do których doszło ok 19.45.

Helga Matthiassen, która była przetrzymywana przez godzinę, zanim została zwolniona z powodu niedawno odniesionych obrażeń, powiedziała: „To oczywiste, że jesteśmy rozgniewani – ludzie na całym świecie się złoszczą, ponieważ są okłamywani przez rządy, które podczas rozmów klimatycznych dobijają targu z korporacjami, a gdy my, próbując przeciw temu zaprotestować, wychodzimy na ulicę, jesteśmy zatrzymywani na chybił trafił.

Podczas tych niedorzecznych, zainscenizowanych ćwiczeń policyjnych nie tylko odmówiono nam prawa do protestowania, zignorowano również nasze podstawowe ludzkie prawa. Wygląda na to, że nowym mottem duńskiej policji jest : czemu ograniczać się do robienia przestępców z protestujących, skoro można ich dodatkowo pozbawić człowieczeństwa?

Załączone zdjęcia odsłaniają prawdziwą naturę sił stojących za tym całym politycznym cyrkiem, sił, które wmawiają nam, że mamy przejść do porządku dziennego nad tymi irytującymi mailami, które demaskują „globalne ocieplenie spowodowane przez człowieka” jako przekręt i jeszcze raz przypominają nam, że różnice poglądów są tolerowane, a nawet mile widziane tak długo, jak długo akceptujesz to, co próbuje ci wcisnąć Globalna Patokracja.

Aktualizacja: Według najnowszych doniesień duńskich mediów aresztowano 1000 osób:

© ZoeCaron - Widok z lotu ptaka na ok 300 do 400 demonstrantów aresztowanych, skutych i usadzonych rzędami na ulicy.

© Scanpix

© Scanpix

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:
For Daring To Resist Establishment Science: 1000 arrested in Copenhagen
dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

23 czerwca 2008

Dzielna Irlandia! Co Ty na to, Polsko?

Filed under: Polityka,Wydarzenia bieżące — iza @ 23:30
Tags: ,

Wpis z lekkim poślizgiem, bo to już dobrze ponad tydzień, jak 12 czerwca Irlandczycy odrzucili w referendum Traktat Lizboński. Dzieje się jednak coś dziwnego, czego ja nie rozumiem, a wszystko wskazuje na to, że nikomu ten dziwny stan rzeczy nie przeszkadza. Zupełnie jak z tym przysłowiowym smrodem, którego w “dobrym” towarzystwie nie przystoi zauważać. Prawo unijne stanowi, że aby Traktat stał się obowiązujący, musi zostać przyjęty przez wszystkie kraje członkowskie. Irlandia Traktatu nie przyjęła, ale ratyfikacja w pozostałych krajach dalej jest w toku… Ratyfikacja czego? Martwej ustawy. Ale patokraci nie uznają odmowy, zaczną się więc machinacje i naciski. Coś wymyślą, choćby i prawo działające wstecz, Kto im zabroni? W zeszłym tygodniu podczas szczytu UE przywódcy 27 państw podjęli decyzję o kontynuacji procesu ratyfikacyjnego we wszystkich państwach członkowskich i jednocześnie dali Irlandii czas do października na „znalezienie wyjścia z impasu”.

Dziwne rzeczy można przeczytać w polskich artykułach. Na przykład Dziennik.pl pisze:

Przeciwnicy traktatu zwyciężyli prawie we wszystkich okręgach wyborczych, poza stolicą Irlandii – Dublinem. Irlandia to pierwszy kraj, gdzie przyjęcie traktatu napotkało takie trudności.

Otóż Irlandia jest jedynym krajem, gdzie społeczeństwo nie dało odebrać sobie prawa do decydowania w tak ważnej sprawie. Wcześniej próbowała tego samego Francja opowiadając się w referendum przeciwko – wtedy jeszcze – Konstytucji Europejskiej i wynik był niemal identyczny jak w Irlandii – 55% społeczeństwa było przeciwko. Jak podaje Onet:

Gdyby we Francji zorganizowano referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego przeciwko głosowałoby 53 proc. wyborców – wynika z sondażu ośrodka IFOP, który ukaże się w dzienniku „Sud-Ouest”.

Tyle, że Francuzom ta możliwość została odebrana i decyzję za nich – wyraźnie wbrew ich woli – podjął parlament. Analogicznie sprawa się przedstawia w Holandii – Konstytucja została odrzucona w referendum w 2005 roku, Traktat, przyjęty już przez niższą izbę holenderskiego parlamentu, jest na najlepszej drodze do ratyfikacji.

A Polska zachowuje się jak uboga krewna na przyjęciu u bogatej cioci – ślepa na własny interes, a przede wszystkim interes jej obywateli, zrobi wszystko, żeby się przypodobać. Może przykład Irlandii da Jej do myślenia.

Zachęcam do zapoznania się z argumentami przeciwko Traktatowi tutaj

Zobaczymy, co z tego wyniknie.

A poniżej nasze przekłady (nieco chropawe) trzech artykułów na temat irlandzkiego referendum, zamieszczone na SOTT, wraz z niektórymi komentarzami.
(more…)

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: