PRACowniA

16 Maj 2012

Chris Hedges: Siła Prawdy

truthdig.com
22 kwietnia 2012

Siła prawdy i siła miłości – nie tej sentymentalnej, lecz tej o której mówił Martin Luther King – to siła, którą posiada ruch Occupy Wall Street. Przemówienie Chrisa Hedgesa kończące niedawne Left Forum w Nowym Jorku.

Zostało nam naprawdę niewiele czasu. Mówiąc językiem teologii – nie ucieknę od własnej przeszłości w seminarium duchownym – stajemy do bitwy o życie przeciwko siłom śmierci. Aleksander Hercen ponad sto lat temu mówił anarchistom, że ich zadaniem nie jest reformowanie, lecz obalenie systemu. „Uważamy się za lekarzy, ale tak naprawdę jesteśmy chorobą”. I o to właśnie chodzi – jeśli mamy przetrwać jako gatunek. Pisałem relacje o ruchach społecznych na całym świecie, w Europie Wschodniej: w NRD, Czechosłowacji i Rumunii, o demonstracjach ulicznych, które obaliły reżim Slobodana Milosevica, o pierwszej palestyńskiej intifadzie w roku 1987 i o drugim ich powstaniu, pięć lat później. Nauczyłem się, że ruchy te mają własne życie, swoistą siłę odśrodkową, której nawet jego rzekomi liderzy nie rozumieją i nie są w stanie przejąć.

Aparaty bezpieczeństwa i nadzoru w państwach, gdzie działały te ruchy, często stosowały drakońskie środki, jak np. enerdowska Stasi – choć, nawiasem mówiąc, uważam, że to aparat właśnie naszego państwa jest zapewne najbardziej wścibski i represyjny w historii. Niemniej, ich podstawowym i zasadniczym celem było zawsze odcięcie ruchu głoszącego prawdę – takiego jak Occupy Wall Street – od mainstreamu.

Jak zapewne wielu z Was wie, byłem głęboko krytyczny wobec tzw. czarnego bloku. Tu ważne zastrzeżenie – moja krytyka nie była wymierzona w anarchizm jako taki; choć nie lubię etykietek, to gdybym koniecznie miał sobie jakąś przykleić, nazwałbym się właśnie anarchistą. Wierzę w nieuniknioną alienację władzy i ciągłym konflikt z ośrodkami władzy, niezależnie od tego, kto ją sprawuje. Akceptuję wizję świata, jaką w swej książce Zdrada klerków zawarł Julien Benda. Stwierdził on tam, że albo służymy przywilejom i władzy, albo sprawiedliwości i prawdzie. Im bardziej skłaniamy się na rzecz koncesji wobec tych sprawujących władzę i cieszących się przywilejami, tym bardziej zmniejszamy szanse prawdy i sprawiedliwości. W swojej własnej książce Death of a Liberal Class zdaję raport z postępującej destrukcji ruchów populistycznych i radykalnych, których siła przyniosła niegdyś demokratyczne swobody temu społeczeństwu – wszystkie realne ulepszenia amerykańskiej demokracji nie pochodziły bowiem od szeroko rozumianej elity, one przyszły z dołu. Partia Wolności, walcząca z niewolnictwem, sufrażystki, ruch robotniczy, ruch na rzecz praw obywatelskich – żaden z tych ruchów nigdy nie zajmował formalnie pozycji władzy. Nie zmienia to faktu, że w kwietniu 1968 najbardziej wpływowym człowiekiem w kraju był – aż do zamachu – Martin Luther King. Bo kiedy przyjechał do Memphis, razem z nim przyjechało 50 tysięcy ludzi.

Ruch Occupy Wall Street, obok jawnych środków represji, spotkał się również z represją głębszego rodzaju. Celem tej represji jest, jak już wspomniałem, odcięcie tego ruchu od głównego nurtu, odstraszenie od niego ludzi środka. Tym, co najbardziej przeraziło elity, był widok rodzin z przedmieść Nowego Jorku, matek i ojców którzy pokazywali się w Zucchotti Park z wózkami dziecięcymi. Oni wiedzą, że kiedy ten ruch zacznie przyciągać takie tłumy, jakie widziałem niegdyś w Lipsku, na berlińskim Alexanderplatz, na praskim placu Wacława – najważniejsi poplecznicy władzy, włącznie z szeregowymi żołnierzami elity, tj. policją, mogą się podzielić. A wewnętrzny podział oznacza paraliż.

(more…)

19 listopada 2011

Tak wygląda rewolucja

Chris Hedges
Truthdig
15 listopada 2011

© Todd Heisler / The New York Times - Nowy Jork, 15 listopada 2011. Demonstrujący w ramach akcji Occupy Wall Street wymachują decyzją sądu zezwalającą im na powrót do Zuccotti Park, a policja blokuje im drogę. Setki policjantów aresztowało około 200 demonstrantów we wtorek rano w operacji likwidowania prawie dwumiesięcznego obozu.

Witamy w rewolucji. Elity odkryły swoje karty. Nie mają nic do zaoferowania. Mogą niszczyć, ale nie mogą budować. Mogą uciskać, ale nie mogą prowadzić. Mogą kraść, ale nie mogą udostępniać. Mogą gadać, ale nie mogą nic powiedzieć. Są tak martwe i nieużyteczne dla nas jak te nasiąknięte wodą książki, namioty, śpiwory, walizki, pudła żywności i odzieży, jakie we wtorek rano pracownicy sanitarni wrzucili do śmieciarek w Nowym Jorku. Władza nie ma żadnych pomysłów, żadnych planów i żadnej wizji na przyszłość.

W Portland, Oakland i Nowym Jorku nasz rozkładający się reżim korporacyjny wkroczył dumnie ze swoimi uzbrojonymi w pałki policjantami do raju głupców. Myślą, że mogą posprzątać „bałagan” – używając terminów z zakresu higieny osobistej i bezpieczeństwa publicznego – zmuszając nas do zniknięcia. Myślą, że wszyscy pójdziemy do domu i zaakceptujemy ich korporacyjny kraj – kraj, w którym nie da się już odróżnić zbrodni od polityki rządu, w którym nic amerykańskiego – w tym obywatele – nie jest uważane przez tych u władzy za warte ochrony lub zachowania, w którym korporacyjnym oligarchom, opływającym w setki milionów dolarów, wolno złupić i zagrabić ostatnie strzępy bogactwa narodowego, kapitał ludzi i zasoby naturalne kraju, w którym ludzie biedni nie jedzą, a robotnicy nie pracują; kraj, gdzie chorzy umierają, a dzieci głodują, kraj, w którym zgoda rządzonych i głos ludu są okrutnym żartem.

Wracajcie do swoich klatek, mówią nam. Wróćcie do oglądania kłamstw, absurdów, ciekawostek i plotek o znanych postaciach, jakimi karmimy was 24 godziny na dobę w telewizji. Zainwestujcie swoje emocje w rozległy system popularnej rozrywki. Uruchomcie zadłużenie ze swojej karty kredytowej. Spłacajcie pożyczki. Bądźcie wdzięczni za ochłapy, jakie wam rzucamy. Powtarzajcie za nami nasze frazesy o demokracji, wielkości i wolności. Głosujcie w naszym sfałszowanym teatrze politycznym. Wysyłajcie młodych mężczyzn i kobiety na walkę i śmierć w niepotrzebnych wojnach nie do wygrania, które korporacjom zapewniają ogromne zyski. Czekajcie w milczeniu, kiedy nasza dwupartyjna superkomisja Kongresu – albo w drodze konsensusu, albo cynicznej dysfunkcji – zmienia was w społeczeństwo pozbawione podstawowych usług społecznych, w tym zasiłków dla bezrobotnych. Płaćcie za zbrodnie Wall Street.

(more…)

Odnajdując wolność w kajdankach

Chris Hedges
Truthdig
7 listopada 2011

Te twarze zobaczyłem na kilka chwil przed tym, jak nowojorska policja aresztowała nas w czwartek przed siedzibą Goldman Sachs. Nie były to twarze zadowolonych z siebie pracowników banku, którzy przyglądali się nam przez obrotowe, szklane drzwi i okna wejściowego hallu – żałosna zbieranina męskiego bractwa w wieku średnim oraz członkiń towarzystwa wzajemnej adoracji. Nie były to twarze umundurowanych na granatowo policjantów – ze swoimi dyndającymi linkami białych i czarnych kajdanek – czy też zastraszającego personelu ochrony Goldman Sachs, którego krótko przystrzyżone włosy i martwe oczy przypomniały mi o oficerach tajnej policji NRD, Stasi. Nie były to twarze otaczających mnie demonstrantów, tych z ogromnym, studenckim zadłużeniem, bez pracy, których zawiedzione marzenia ciążą niczym brzemię; których gniew i poczucie zdrady wywołały demonstracje i okupację wołającą o sprawiedliwość. Nie były to twarze gapiów – ani pracowników budowlanych, którzy zdawali się kibicować marszowi na bank, ani wygarniturowanych biznesmenów, nieskłonnych do sekundowania manifestującym. Były to twarze z daleka. Były to twarze konających dzieci. Były to zmieszane, zagubione twarze, które widziałem w południowym Sudanie, Gazie i slamsach Brazzaville, Nairobi, Kairu, Delhi i w strefach wojen, których przebieg relacjonowałem. Były to twarze z dużymi, szklanymi oczami, unoszącymi się nad spuchniętym brzuszkiem. Były to twarzyczki dzieci, wstrząsane konwulsjami głodu i choroby.

Twarze te zawsze są ze mną. Nie opuszczają mnie. Patrzę na własne dzieci i nie mogę ich zapomnieć – tych dzieci, które nigdy nie otrzymały swojej szansy. Wojna ciągnie ze sobą cały orszak horrorów, z głodem włącznie, ale tym najgorszym są ludzkie szczątki, które za sobą pozostawia – małe, kruche ciała, których splątane kończyny i nieobecny wzrok potępiają nas wszystkich. Bogaci i władczy, ci spoza szyb Goldman Sachs, śmiali się i robili nam zdjęcia, traktując nas jak ulotną i osobliwą rozrywkę w przerwie na lancz, krotochwilny przerywnik-dygresję od gromadzenia i zysku, od zbiorowej choroby kultu pieniądza – byliśmy jak okazy w klatce, i właśnie tym staliśmy się moment później.

(more…)

11 października 2011

List otwarty byłego członka Herbatek do uczestników Okupacji Wall Street

Jak działa COINTELPRO i jak niszczy ruchy społeczne

vaslittlecrow
Reddit
4 października 2011
SOTT.net: How COINTELPRO really works and destroys social movements: Open letter from former Tea Partier to Occupy Wall Street protesters (Permalink)

© Robert Johnson

Nie oczekuję od was, że mi uwierzycie. Chciałbym, żebyście to przeczytali, ale też odnieśli się do tego z rezerwą i przeprowadzili własne śledztwo. Nie musicie mi wierzyć, ale pragnę powodzenia waszego ruchu. Jako były członek Herbatek (ang. Tea Party), chcę przekazać wam, młodym rewolucjonistom, garść porad, które uchronią was przed tym, co spotkało niedawno mój ruch. Nie ze wszystkim, co robicie, się zgadzam, jednak sympatyzuję z waszą sprawą i zgadzam się co do wspólnego wroga. Jesteście bardzo inteligentni, stąd ufam, że przyjmiecie to w duchu, jaki mi przyświeca.

Chciałbym wierzyć, że w Okupacji Wall Street chodzi o (r)Ewolucję, ale jak dotąd widzę tylko bolesną powtórkę z tego, jak rząd przeistoczył ruch herbatkowy sprzed wyborów prezydenckich w żart, jakim ruch jest dzisiaj. Byliśmy anarchistami i ultra-liberalistami, ale przede wszystkim byliśmy pokojowi. Media chciały więc ukazać nas jako rasistów. Gdy to nie wyszło, chcieli nas wplątać w stosowanie przemocy. A gdy i to się nie udało, uśmiercili nasz ruch pieniędzmi i bigoterią teokratycznego ramienia Partii Republikańskiej. To odcięło nam społeczne poparcie.

Dzielę się tymi obserwacjami po to, żebyście wiedzieli, co jest grane, i mogli zapobiec sukcesowi mediów w odmalowaniu was jako furiackich nierobów i hipisów, buntujących się bez powodu, oraz nie dopuścić do przejęcia ruchu przez bandę korporacjonistów, których celem jest wypaczenie pierwotnych idei ruchu. Jeśli sądzicie, że to niemożliwe, spójrzcie co się stało w Partii Niepodległości i ruchu herbatkowym. Nie pozwólcie, żeby spotkało to i was.

(more…)

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: