PRACowniA

8 lipca 2016

Zdemoralizowany umysł w kulturze konsumpcjonizmu

Filed under: Nauka,Polityka,Psychologia,Zdrowie — iza @ 15:00
Tags: ,

Szaleństwo kultury: sponeryzowana zachodnia kultura konsumpcjonizmu niszczy morale człowieka i stwarza psychiczno-duchowy kryzys

John F Schumaker
New Internationalist Magazine
1 kwietnia 2016

Zachodnia kultura konsumpcyjna stwarza psychiczno-duchowy kryzys, który dezorientuje i pozbawia nas poczucia celowości. Jak możemy uzdrowić chorą kulturę i sami się uleczyć?

Obsunięcie się w epokę depresji zdaje się być nieuniknione. Trzy dekady temu średnia wieku dla pierwszego ataku depresji wynosiła 30 lat. Dziś jest na poziomie 14 lat. Stephen Izard z Duke University to jeden z licznych naukowców, którzy wykazali, że tempo rozprzestrzeniania się depresji w zachodnich uprzemysłowionych społeczeństwach podwaja się z każdym pokoleniem. Przy tym tempie ponad 50% obecnej młodej generacji w wieku 18-29 lat popadnie w depresję wkraczając w wiek średni. Ekstrapolacja tego schematu na kolejne pokolenie prowadzi do przerażającej prognozy, że praktycznie każdy padnie ofiarą depresji.

(more…)

Reklamy

29 października 2012

Jak psycholodzy załatwiają ruchy demokratyczne

Bruce E. Levine
ZMagazine
20 października 2012 10:10 CDT

W latach 80. ubiegłego wieku, kiedy ukończyłem studia z zakresu psychologii klinicznej, stało się dla mnie jasne, że zawód psychologa coraz bardziej polegał na zaspokajaniu potrzeb „struktury władzy” w zakresie utrzymania status quo, co było dla psychologów jedyną drogą prowadzącą do zdobycia pozycji społecznej, prestiżu i innych profitów.

Psychologia uniwersytecka w latach 1970-1980 wcale nie była doskonała. Dominującą siłę stanowili behawioryści – specjaliści od manipulacji, lubiący rządzić innymi – którym największą frajdę sprawiało warunkowanie ludzi, jakby byli szczurami w labiryncie. Jednakże, była również znacząca grupa ludzi, takich jak Erich Fromm, którzy wierzyli, że autorytarne i niedemokratyczne społeczeństwo prowadzi do alienacji i jest źródłem problemów emocjonalnych. Fromm był zaniepokojony faktem, że specjaliści od zdrowia psychicznego pomagają ludziom przystosować się do społeczeństwa, bez cienia myśli o tym, jak odczłowieczającym stało się to ​​społeczeństwo. W tamtych czasach  Fromm nie był marginalną postacią, jego idee były traktowane poważnie. Miał na koncie wydane bestsellery i występował w telewizji.

Jednak już w 1985 roku, kiedy sam otrzymałem tytuł Ph.D. (doktora) – z programu psychologii klinicznej zatwierdzonego przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne – ludzie z ideami podobnymi ideom Fromma byli już zepchnięci na margines. Skupiano się głównie na konkurencji – który typ leczenia najszybciej umieści pacjentów z powrotem na linii produkcyjnej. Zwycięzcami konkursu – wyłonionymi znacznie bardziej dzięki public relations niż wartości naukowej – były terapie poznawczo-behawioralna w psychologii i biochemiczna w psychiatrii. W połowie lat 80. firmy farmaceutyczne zaczęły anektować psychiatrię i formować to, co mamy obecnie – „psychiatryczno-farmaceutyczny kompleks przemysłowy”. Coraz bardziej marginalizowana była idea, że leczenie, na które składały się manipulacja i napychanie wyobcowanych ludzi lekami, żeby dostosowali się do tego szalonego wyścigu szczurów, a tym samym utrzymali status quo, było aktem politycznym – bardzo problematycznym dla tych, którym na sercu leżała demokracja.

Moje taktyczne wycofanie się

Po ukończeniu studiów wydało mi się oczywiste, że akademicka psychologia kliniczna oraz wydziały psychiatrii, szpitale i świat mainstreamowych instytucji klinicznych znacznie bardziej przygnębią mnie, wytłumią, zniszczą i rozwścieczą, niż ja zdołam cokolwiek osiągnąć w próbie zreformowania ich, więc podjąłem decyzję o „taktycznym wycofaniu się” w prywatną praktykę. Dopiero kilkanaście lat później, pod koniec lat 90., zacząłem pojawiać się na scenie publicznej – pisząc artykuły i książki, udzielając wywiadów i rozmawiając o problemach zawodu związanego z ochroną zdrowia psychicznego.

Główną motywacją do wystąpień publicznych było moje zażenowanie kierunkiem, jaki obrała moja profesja, i chciałem się od niego odciąć. Pamiętam, jak pomyślałem, pół serio, że gdy wszystkie te dzieci, które miały problem z dopasowaniem się do dehumanizującego środowiska i które były coraz bardziej naszprycowane lekami – najpierw psychostymulującymi, a następnie przeciwdepresyjnymi i przeciwpsychotycznymi – dorosną i zorientują się, co się z nimi stało, dostaną szału. Jeżeli kiedykolwiek miałaby wybuchnąć jakaś rewolucja i przypominałaby rewolucję francuską, to zamiast głów królów, królowych i kapłanów pod gilotynę podkładano by głowy psychiatrów. I pomyślałem, że jeśli zabiorę głos, to być może zostanę oszczędzony.

Na przestrzeni wielu lat odkryłem garstkę innych psychologów – a nawet kilku odważnych psychiatrów – którzy również wypowiadali się przeciwko głównemu nurtowi psychologii i psychiatrii. Większość z nich zapłaciła za to wysoką cenę zawodowej marginalizacji. Natknąłem się również na autorów książek psychologicznych, o których rutynowo milczało środowisko głównych specjalistów od zdrowia psychicznego, a których ja poważałem. Jednym z takich autorów psychologów-aktywistów był Ignacio Martin-Baró, psycholog społeczny i ksiądz w Salwadorze, który spopularyzował termin „psychologia wyzwolenia” i który został ostatecznie zamordowany w 1989 roku przez wyszkolone przez Amerykanów salwadorskie szwadrony śmierci. Martin-Baró zauważył m.in., że „w celu uzyskania pozycji społecznej i rangi, amerykańska psychologia układała się z władzą, w jaki sposób wyjdzie naprzeciw potrzebom jej ustalonych struktur”. Jak widzimy, robi to na wiele sposobów.

(more…)

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: