PRACowniA

17 lipca 2013

Fabrykacja wojny domowej w Egipcie i tajemniczy snajperzy

Niall Bradley
Sott.net
9 lipca 2013 10:10 CDT

Tydzień po obaleniu prezydenta Mohameda Morsiego przez egipską armię, zwolennicy obalonego przywódcy zostali wczoraj rozgromieni podczas protestu pod „elitarnymi koszarami” w Kairze. Jak na razie mówi się o 50 zabitych i setkach rannych. Bractwo Muzułmańskie obwinia egipską armię i policję, ale rzecznik wojskowy powiedział, że za masakrę odpowiedzialna jest jakaś „grupa terrorystyczna”.

„Mamy ludzi trafionych w głowę, mamy pociski eksplodujące w ciele, porozrzucane narządy wewnętrzne i części ciała” – powiedział Gehad Haddad, rzecznik Bractwa Muzułmańskiego.

Rzecznik wojskowy Ahmed Ali, przekonany, że rolą policji i wojska jest „ochrona rewolucji ludowej” bez względu na przynależność polityczną, powiedział, że siły bezpieczeństwa działały „w obronie własnej przeciwko uzbrojonym ludziom, atakującym ich z różnych miejsc, między innymi z dachów”.

Nikt nie kwestionuje, że były starcia między zwolennikami Morsiego – i przynajmniej niektórzy z nich wydawali się być uzbrojeni i zdecydowani na użycie przemocy – i siłami bezpieczeństwa, przysłanymi w celu usunięcia tych pierwszych, ale nie wiadomo, kim byli ci uzbrojeni napastnicy:

Będący na miejscu zajść świadkowie – w tym zwolennicy Bractwa – powiedzieli, że armia użyła tylko gazu łzawiącego i oddała strzały ostrzegawcze, a faktyczna strzelanina i śmiertelne strzały były dziełem „bandytów” w cywilnych ubraniach.

Ta rzeź miała miejsce po zapewne największych masowych demonstracjach w historii współczesnej i sytuacja prawie na pewno wymknie się spod kontroli, oraz sprowadzi na Egipt chaos.

Nie pierwszy raz od wybuchu powstania w 2011 roku „tajemniczy napastnicy” zaczęli strzelać ludziom w głowy. W marcu 2013 r. dochodzenie w sprawie śmierci prawie 900 protestujących w Egipcie pod koniec rządów Mubaraka, prowadzone przez rząd Morsiego, doprowadziło do konkluzji, że „to policja stała za niemal wszystkimi zabójstwami i snajperami ustawionymi na dachach z widokiem na Kairski plac Tahrir, mającymi strzelać do ogromnego tłumu ludzi”.

Przedstawiciele policji powiedział komisji, że sprzęt snajperów, jaki jest używany w czasie powstania, można znaleźć jedynie u członków elitarnej jednostki antyterrorystycznej, którzy pracowali dla wszechobecnej agencji bezpieczeństwa narodowego Mubaraka i otrzymywali rozkazy bezpośrednio od ministra spraw wewnętrznych.

Większość ofiar zabito strzałem w głowę lub w klatkę piersiową, co sugeruje korzystanie ze snajperów. Raport stwierdza, że zginęli lub zostali ranni również widzowie, przyglądający się starciom ze swoich domów.

Czyli to Mubarak nakazał zespołom snajperów strzelać w głowę protestującym, żeby móc uzasadnić zakrojone na szeroką skalę tłumienie powstania w rozpaczliwej próbie utrzymania władzy.

Sprawa zamknięta?

Niezupełnie. Snajperskie ataki kontynuowano podczas krótkiego panowania Morsiego. Całkiem niedawno, bo w styczniu b.r., ‚tajemniczy’ snajperzy – w zwiększonej liczbie –wybili ludzi w Port Said.

.

Minister spraw zagranicznych powiedział, że występuje jako wysłannik Waszyngtonu – powiedzieli doradcy – i zapytał, czy pan Morsi zaakceptuje powołanie nowego premiera i gabinetu, który przejmie wszystkie uprawnienia legislacyjne i wymieni wybranych przez niego gubernatorów.

Doradcy powiedzieli, że wiedzą, jaka będzie odpowiedź pana Morsiego. Odpowiedział już na podobny wniosek, wskazując na swoją szyję. „Po moim trupie” – powiedział do swoich współpracowników, powtarzając ślubowanie, że prędzej umrze, niż zaakceptuje coś, co uważa za de facto zamach stanu, a więc druzgocący cios dla egipskiej demokracji.

Jego główny doradca ds. polityki zagranicznej, Essam el-Haddad, wyszedł wtedy z pokoju, aby zadzwonić do ambasadora Stanów Zjednoczonych, Anne W. Patterson, i powiedzieć, że pan Morsi odmawia. Kiedy wrócił, powiedział, że rozmawiał z Susan E. Rice, doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego, i że zaraz rozpocznie się wojskowy zamach – powiedzieli wyżsi doradcy.

Matka właśnie nam powiedziała, że za godzinę koniec zabawy” – taką wiadomość tekstową przesłał koledze jeden z doradców, używając gry słownej z sarkastycznym egipskim określeniem dla zachodniego patrona Egiptu: „Matka Ameryka”.

Jednak dzięki koncepcji CIA „wiarygodnego zaprzeczenia” Obama może usiąść, pograć w golfa i z kamienną twarzą oświadczyć, że USA „nie angażują się [w konflikt] i nie popierają żadnej egipskiej partii czy ugrupowania”.

Ale co to oznacza, kiedy pochodzi od rzecznika kraju, który od dziesięcioleci skutecznie i potajemnie rządzi Egiptem na odległość, poprzez ogromną militarną „pomoc”, oraz bezpośrednio, poprzez prowadzone na miejscu machinacje CIA?

Oznacza to, że jest jak w aferze Lawona

Termin „afera Lawona” odnosi się do nieudanej izraelskiej tajnej operacji o kryptonimie „Susannah”, prowadzonej w Egipcie latem 1954 roku. W ramach operacji pod fałszywą flagą izraelski wywiad wojskowy zwerbował grupę egipskich żydów do podłożenia bomb w egipskich, amerykańskich i brytyjskich budynkach cywilnych na terenie Egiptu – w kinach, bibliotekach i amerykańskich centrach edukacyjnych. Winą za ataki miało być obciążone Bractwo Muzułmańskie, egipscy komuniści, „nieokreśleni malkontenci” lub „lokalni nacjonaliści”. Celem było stworzenie klimatu przemocy i braku stabilności, wystarczającego do skłonienia rządu brytyjskiego do zachowania swoich wojsk okupacyjnych w egipskiej strefie kanału Sueskiego.

… Te pogromy snajperskie służą jednemu celowi: stworzeniu „klimatu przemocy i braku stabilności, wystarczającego”, żeby rządzącej w Egipcie elicie i ich braciom w USA i Izraelu udało się, niezależnie od ceny, udaremnić marzenia zwykłych Egipcjan o urzeczywistnieniu autonomii i samorządności narodu – przez naród i dla narodu.

Komentarz Pracowni:

Jak dowiadujemy się z artykułu Guardiana z 12 lipca, już kilka dni później, pomimo rosnącego w Egipcie zaniepokojenia sposobem rządzenia w okresie przejściowym, administracja Obamy zgodziła się udzielić wsparcia tymczasowemu rządowi i przekazać egipskiej armii cztery myśliwce F-16. Darowizna ta wskazuje, że rząd Obamy godzi się z obaleniem byłego prezydenta, Moriego, mimo że wcześniej wyrażał niejednoznaczny stosunek do roli wojska w tym przewrocie. W Egipcie obawiano się, że pomoc USA dla egipskiej armii o wartości 1,3 mld dolarów rocznie może się skończyć po odejściu Moriego.

Darowizna samolotów nastąpiła o rozmowie telefonicznej pomiędzy przedstawicielem Unii Europejskiej ds. polityki zagranicznej, panią Catherine Ashton, i nowym tymczasowym prezydentem Egiptu, Adly Mansourem. Poprzedziły ją również dotacje i pożyczki w wysokości 12 mld dolarów z Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kuwejtu – konserwatywnych państw Zatoki Perskiej znanych z opozycji wobec Morsiego i jego Bractwa Muzułmańskiego. Pieniądze te mają zasilić mocno nadwerężone rezerwy walutowe Egiptu.

A wczoraj, 16 lipca, został zaprzysiężony nowy rząd Egiptu.

Szefem nowego rządu został ekonomista Hazem el-Beblawi, a jego pierwszym zastępcą – obecny minister obrony Abdel-Fattah El-Sissi, który zachowa funkcję szefa Ministerstwa Obrony i będzie również piastował stanowisko ministra przemysłu obronnego.

Na swoim stanowisku pozostanie także minister spraw wewnętrznych Mohammed Ibrahim wyznaczony jeszcze przez prezydenta Mursiego. [źródło]
– –

Artykuł Nialla Bradleya jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

1 lipca 2011

Globalna rewolucja

Sott Editors
Sott.net
27 kwietnia 2011 11:11 CDT

Kontynuacja poprzedniej części Łączenie punktów: Nadchodzą zmiany na Ziemi [czyli ciąg dalszy podsumowania ubiegłego roku i pierwszych miesięcy bieżącego].

© Unknown

Jak w górze, tak i na dole.

Ziemia przechodzi dramatyczne zmiany. Pełno jest burz śnieżnych i powodzi, tornad i przedwczesnych upałów; serie potężnych trzęsień nawiedzają społeczeństwa; technologiczne osiągnięcia zwracają się przeciwko nam wskutek chciwości i zaniedbań, zaś na niebie co i rusz pojawiają się cuda i dziwy, o jakich czytaliśmy w relacjach z dawnych epok.

Masy ludzkie są jednym z elementów składających się na pełny obraz kosmosu i jako takie odgrywają swoją w tym rolę, idącą zresztą w parze z „wojną bogów” toczoną na górze. Czy jest tak dlatego, że ludzie instynktownie czują, iż dzieje naszej planety zbliżają się do punktu zwrotnego? Czy może zostali sprowokowani przez swoich przywódców, którzy uznali, że czas zacieśnić pętlę kontroli w obawie utraty zasobów i przywilejów u progu czasu próby? (more…)

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: