PRACowniA

4 lutego 2011

Czarownice, komety i kataklizmy planetarne – 3

Część trzecia i ostatnia

Laura Knight-Jadczyk
The Dot Connector Magazine
Sobota, 30 października 2010

"Czarownica" palona na stosie

Czarownice i ich praktyki istniały od wieków, chociaż w kontekście zupełnie odmiennym od tego, jaki zrodziła nowożytna krucjata przeciwko czarownicom. Stary Testament raczej ignoruje tę sprawę, poza opisem spotkania króla Saula z czarownicą z Endor, oraz wprowadzonym nakazem: „Czarownicy żyć nie dopuścisz” [Wj, 22:18]. Poza tym jednak i w sposób zdający się dziwnie przeciwstawiać temu prawu, osoby parające się magią ukazywane są w Biblii w zaskakująco neutralnym świetle. Nie ma żadnego ustalonego wyobrażenia ani objaśnień na temat czarownic i czarowników, diabłów ani jakichkolwiek demonicznych istot. Świat Starego Testamentu jest w istocie światem zaskakująco pozbawionym wszelkiej prawdziwej duchowości.

W starożytnej Grecji i Rzymie magia miała przywoływać deszcz, wstrzymywać burze gradowe, odpędzać chmury, uspokajać wiatr, sprowadzać urodzaj, zwiększać bogactwo, leczyć chorych i tak dalej. Można było jej użyć także przeciwko wrogom w celu pozbawienia ich możliwości osiągnięcia sukcesu. Wierzenia te, inspirowane naukami Pitagorasa, zaczerpniętymi z północnoeuropejskiego druidyzmu, były powszechne w świecie antycznym i generalnie „dobra magia” była legalna i potrzebna, potępiano zaś i karano za praktykowanie „złej magii”. Państwo wspierało nawet tych, którzy rzekomo zajmowali się „dobrą magią”. Wszystko zależało więc od tego, jaką opinię zyskał czarownik. Tak też zapewne było z Joanną d’Arc, którą Anglicy uznali za czarownicę, natomiast we Francji została kanonizowana.

Grecko-rzymski świat religijny – świat nadprzyrodzony – nie miał wyraźnego podziału na absolutne dobro i absolutne zło. Przejawiał każdy odcień i kombinację wszelkich wartości, wiernie odzwierciedlając świat ludzi. W takim to świecie magia była jedynie próba ujarzmienia mocy Niewidzialnego, podczas gdy religia zajmowała się składaniem hołdu i wdzięczności Naturze i jej przedstawicielom, w oczekiwaniu na korzyść. Tą drogą, modlitwy i zaklęcia można było łatwo połączyć.

Wiedźma lub czarownik to osoba znająca metodę – technikę – której mogła użyć do poskromienia i aktywacji nadprzyrodzonych mocy na pożytek własny lub innych. Taka osoba mogła „kontrolować” siły natury. (Tak przynajmniej wierzyli, choć z drugiej strony, na jakiej podstawie możemy twierdzić, że archaiczni, prawdziwi szamani nie mieli takich mocy?) (more…)

3 lutego 2011

Czarownice, komety i kataklizmy planetarne – 2

ciąg dalszy artykułu

Laura Knight-Jadczyk
The Dot Connector Magazine
Sobota, 30 października 2010

Taurydy

Dochodzimy w końcu do dowodu, który może połączyć ze sobą cały ten kometarny biznes z Halloween. Tak się składa, że koniec czerwca oraz koniec października i początek listopada to okresy, kiedy Ziemia przechodzi przez rój Taurydów. Oznacza to, że do wydarzenia, które stanowi granicę pomiędzy plejstocenem i holocenem (obecna epoka), musiało dojść pod koniec października. Był to dzień, w którym granica pomiędzy światem żywych i umarłych stała się bardzo cienka, ponieważ prawie każda żywa istota na tej planecie umarła, a pamięć o tym wydarzeniu dotarła do nas w obchodach “końca lata”, które nazywamy Halloween, a znane jest z Biblii jako Potop Noego.

(more…)

23 grudnia 2010

Wesołych Świąt… A tak przy okazji, kim był Jezus?

Filed under: Różne — pracowniaiv @ 13:00
Tags: , ,

Harrison Koehli
Dot Connector Magazine Nr12
Grudzień 2010

Jezus jawi się nam jako prawdziwy społeczny krytyk i rewolucjonista, człowiek, który wskazał korupcję i spowijającą świat chorobę, oraz ujawnił nieuświadomione możliwości nowego sposobu życia – polegającego na społecznych więziach opartych na współczuciu i zrozumieniu. Jednym słowem, oferował nowe życie tym, którzy go szukali…

Na półkuli północnej grudniowe zimowe przesilenie zwiastuje nadejście zimy, kiedy to Słońce dociera do najbardziej na południe wysuniętego punktu na naszym niebie i rozpoczyna drogę powrotną na północ. W oczach starożytnych Słońce umierało i miało ponownie się odrodzić, jak robiło to każdego roku – był to symbol narodzin, odnowy i wiecznego powrotu. Zatem Sol Invictus (łac. Słońce Niezwyciężone) było źródłem kultu licznych słonecznych bogów przeszłości, włączając w to syryjskiego Elah-Gabala, Sola rzymskiego cesarza Aureliana i perskiego Mitrę.

Wcześni chrześcijańscy pogromcy, nie chcąc raczej przepuścić okazji na coś dobrego i nieco cynicznie przejmując filozofię „nie naprawiaj tego, co nie zepsute”, dostrzegli, że przesilenie będzie całkiem dobrze pasować do ich własnego, nowo narodzonego boga, Jezusa. (Nie ważne, że w Biblii nie ma żadnych wzmianek o czasie narodzin Jezusa, a wcześniejsze tradycje mówią o 6 stycznia, 28 marca, 20 maja, 20 kwietnia, itd.) Skoro w tym dniu narodziło się Słońce, to narodziło się również dziecię Jezus. Jak powiedział Jan Chryzostom, piszący w IV w., „Któż jest w rzeczywistości tak niezwyciężony jak Nasz Pan?” W istocie, ta koślawa logika, która upatrzyła sobie przyjęcie 25 grudnia za datę narodzin Jezusa, była bardziej normą niż żenującą anomalią, mit Jezusa miał bowiem wiele wspólnego w tymi wstrętnymi „obcymi” bogami. Tajemny kult Mitry oferował swym wyznawcom życie po śmierci. Ich rytualne posiłki i oczywiste podobieństwa do chrześcijańskiego dogmatu – cudowne narodziny, z martwych wstanie poprzez ofiarę, ostatnia wieczerza, oczyszczenie poprzez chrzest oraz fakt, że byli oni kumplami urodzonymi tego samego dnia, i wiele innych – doprowadziły do donoszenia na wyznawców tego kultu oraz larum, że to Mitra „imitował” Jezusa, a nie odwrotnie.

(more…)

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: