PRACowniA

7 marca 2012

Wieki Ciemne i inkwizycje, starożytne i współczesne, część 3

…albo dlaczego tyle rzeczy na naszej planecie jest spartaczonych, a ludzkość jest na skraju wymarcia

Laura Knight-Jadczyk
SOTT
Dark Ages and Inquisitions, Ancient and Modern – Or Why Things are Such a Mess On Our Planet and Humanity is on the Verge of Extinction
15 stycznia 2012

Religia Nauki

Pozwolę sobie zauważyć, że w XVIII wieku nie istniało coś takiego jak ‘zawodowy naukowiec’. Ci, którzy studiowali zagadnienia naukowe, byli dobrze wykształconymi członkami klas wyższych, mającymi dużo wolnego czasu oraz pieniądze pozwalające im na prowadzenie badań. Był to Złoty Wiek Nauki. Później, w XIX wieku, pewne odkrycia doprowadziły do ekonomicznych i politycznych przemyśleń i wtedy właśnie nauka weszła na złą drogę, ponieważ ludzie, mający tendencję do myślenia w „czarno-białych” kategoriach, posiadają również takie cechy charakteru, jak potrzeba dominacji nad innymi oraz silną skłonność do zachłanności. Dążenie do osiągnięć naukowych stało się dążeniem do kariery zamiast stanowić hobby, a armia pracowników naukowych miała służyć agendzie, znanej później jako kompleks militarno-przemysłowy.

© n/a - Alfred Russel Wallace

Wróćmy do Darwina. Kiedy w 1859 r. Darwin opublikował On The Origin of Species (O pochodzeniu gatunków), zaczęła się zarysowywać linia frontu pomiędzy Nauką i Religią (w odróżnieniu od walki jednej religii przeciwko innej, choć trzeba zauważyć, że jest to nadal wojna pomiędzy „wierzeniami”). Nawet ci, którzy nie uznawali już Biblii za autorytet, widzieli zbliżanie się konfliktu albo-albo. Trzeba było albo stanąć po stronie Nauki, w jej totalnie materialistycznym aspekcie, albo było się „po przeciwnej stronie”. Żadna ze stron nie dopuszczała jakiejkolwiek płaszczyzny porozumienia.

Wielu naukowym umysłom tamtych czasów zaświtała myśl, że poprzez badanie sfer nadnaturalnych można znaleźć dowody na istnienie inteligentnego projektu – lub świadomości istniejącej niezależnie od materii. Jednym z nich był Alfred Russel Wallace – współtwórca, wraz z Darwinem, teorii ewolucji. Jego zamiarem było przeprowadzenie najpierw wstępnych studiów w celu określenia, czy takie dowody w ogóle mogą być zebrane. Nie znalazł niczego, co zbliżałoby się do poziomu naukowego dowodu, ale z całą pewnością zobaczył rzeczy, które nie były – i nie mogły być – wyjaśnione przez prawa nauki. Dla Wallace’a mechaniczna ewolucja z jej przetrwaniem najlepiej przystosowanych nie odpowiadała na wszystkie pytania ani nie rozwiązywała wszystkich problemów.

© n/a - Alfred Russel Wallace

W późnych latach 60. XIX wieku Wallace zaprosił pewną liczbę szanowanych naukowców, między innymi znanego fizyka Johna Tyndalla, do udziału w jego badaniach nad zjawiskami psychicznymi. Miał pomysł na stworzenie nowej gałęzi antropologii. Zaprosił również darwinistę z przekonania – T. H. Huxleya. Huxley odmówił  przyjęcia zaproszenia, odpisując: “To wszystko może być prawdą, jako że nie znam dowodów temu przeczących, ale tak naprawdę nie mogę w sobie wzbudzić żadnego zainteresowania tematem”. Kiedy Wallace naciskał, Huxley oświadczył, że „słyszał już wystarczająco dużo o kontaktach z duchami, żeby wiedzieć, że to wszystko jest jedynie bzdurą”. (Pamiętajmy, że Huxley był biologiem samoukiem w czasach, kiedy biologia była dość prymitywna, niemniej stał się jednym z najlepszych ekspertów tamtych czasów w zakresie anatomii porównawczej. Jednakże wydaje się, że kierowały nim pewne pobudki polityczne. Mówiono o Huxleyu, że „Przed nim nauka była głównie zajęciem dla dżentelmenów, a po nim stała się profesją”.)

Wallace w końcu zrezygnował z męczących prób zainteresowania kolegów naukowców dziedziną paranormalną. Opublikował pracę naukową, naświetlając w niej swoje poglądy, że selekcja naturalna może mieć swoje ograniczenia, a za rozwój umysłu i zachowania moralne może być odpowiedzialna jakaś „nadrzędna inteligencja”. Zauważył też, że naukowiec próbujący badać sfery tzw. „nadnaturalne” zostaje błyskawicznie zniesławiony, “określony mianem łatwowiernego i przesądnego, o ile nie jest otwarcie oskarżony o kłamstwa i oszustwa, a jego staranne i powtarzalne eksperymenty są ignorowane, jako nie warte nawet chwili uwagi”.

Ale Wallace był pewien, że życie to coś więcej, niż tylko materia. Żywił przekonanie, że studiowanie tego, co się uważa za nadnaturalne, może przyczynić się do wyjaśnienia samej natury życia. Ogłosił (i prawdopodobnie miał rację), że ucierpią na tym wszystkie gałęzie nauki, jeśli mnogość niewytłumaczalnych, acz dziejących się, zjawisk nie doczeka się poważnych badań i nie będzie się „traktować ich jak coś, co stanowi zasadniczą część fenomenu ludzkiej natury”.

Wallace w końcu przekonał jednego z najbardziej szacownych naukowców brytyjskich, chemika i wynalazcę Williama Crookesa, aby zbadał owe zjawiska. Crookes był odkrywcą talu, miękkiego metalu, będącego również silną neurotoksyną. Później naukowcy będą utrzymywać, że Crookes wdał się w badania zjawisk paranormalnych tylko dlatego, że jego badania chemiczne uszkodziły mu mózg!

Crookes, ze swojej strony, oznajmił, że nie uważa pomysłów Wallace’a za szczególnie przekonujące, a jego początkowy udział w eksperymentach stanowił próbę sprowadzenia Wallace’a na właściwą drogę. Zamierzał przyjrzeć się kilku medium, gruntownie je zdemaskować i przejść do bardziej naukowych poszukiwań.

(more…)

Reklamy

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: