PRACowniA

Odpowiedź na komentarze do wpisu z 30 marca

Piszecie w swoich komentarzach, że rozgorzały emocje. Co ciekawe, każdy widzi je u innych, a nie u siebie – jak choćby Olo, który jednym tchem pisze, że kipi tu od emocji, i że mój post go przeraził, tak jakby przerażenie nie było emocją… Z drugiej strony, emocje same w sobie nie są niczym złym, nie są też niczym dziwnym przy – bądź co bądź – niełatwym i kontrowersyjnym temacie. Rzecz w tym, czy się jest tych emocji świadomym i jaki się robi z nich użytek.

Czy wpis Pawła na jego blogu wzbudził we mnie emocje? Oczywiście że tak, inaczej musiałabym być chyba kołkiem drewnianym. Jeśli ktoś mierzy w ludzi, których znam, cenię, szanuję i podziwiam, ludzi mi bliskich, to mierzy jednocześnie we mnie i w moje uczucia. To po prostu boli. Jeśli dodatkowo towarzyszy temu otwarte wyrażenie złej woli – a tak było – wszelkie moje ewentualne wątpliwości typu „nie wie, co robi” i gotowość przyjęcia na wszelki wypadek ostrożnego założenia na korzyść takiej osoby tracą uzasadnienie.

Co więc robić w takiej sytuacji? KAP sugeruje „rozwiązać sprawę z bezpośrednio zainteresowanym”, mając na myśli Pawła, jak się domyślam. Rzecz w tym, że Paweł nie był zainteresowany rozwiązaniem sprawy. Ktoś na jego blogu zwrócił mu w komentarzu uwagę na – umownie rzecz nazywając – negatywny aspekt zamieszczenia linka. Po kilku buńczucznych odpowiedziach Paweł podziękował za spostrzeżenie i – wpis zostawił. Na mój komentarz też nie odpowiedział merytorycznie, jeszcze raz podał swoją filozofię „wolnoć Tomku w swoim domku” i post zostawił. Jak więc „załatwić sprawę z samym zainteresowanym”, jeśli ten zainteresowany wcale nie jest załatwieniem sprawy zainteresowany? Podobnie zresztą sprawa się miała w przypadku „konfliktu” Laury i Arka z VB – żadne próby „rozwiązania sprawy bezpośrednio” nie przyniosły pozytywnego skutku, a jedynym rezultatem takiego podejścia było wzmożenie ataków ze strony VB. Nic nie poradzę, że dowody na to, że rzeczywiście tak się sprawa miała, są w języku angielskim. Kto jest rzeczywiście zainteresowany faktami i dowodami, musi sobie jaoś z tym utrudnieniem poradzić. Podałam w swoim poście linki do korespondencji z VB i do wielu innych materiałów.

Myślę, że jest to jednocześnie odpowiedź dla Olo na jego „być może”:

„Być może Paweł wykazał się po prostu brakiem wiedzy, linkując do VB i AJ.”

Dodam, że do linków prowadzących do AJ się nie ustosunkowywałam – nigdy i nigdzie. Cokolwiek AJ sobą prezentuje i cokolwiek robi, nijak się to ma do bezpośrednich ataków, gróźb i oszczerstw autorstwa VB. Ale skoro już został tu wspomniany, to czytających po angielsku zachęcam do zapoznania się z poniższymi artykułami i komentarzami do nich na stronie SOTT:

z tym i tym.

Nie, żebym kogoś do czegoś chciała przekonywać, czy żebym zamierzała kruszyć kopie o to, kim jest AJ i jaka rolę odgrywa w obecnej sytuacji. Po prostu kto ciekaw, może zajrzeć na SOTT.

A teraz ustosunkuję się do kilku Waszych komentarzy.

Osi napisał:

„Tak sie zastanawiam, bo czytałem kiedyś kasjo… i rozumiem ze ten blogu jest z tym projektem związany”

I podobnie Olo:

„Obserwuję tego bloga i kasjo już od jakiegoś czasu i nachodzą mnie ciekawe wnioski. […] Obawiam się że projekt kasjo gdzieś po drodze zboczył ze zdrowej i wyważonej drogi”

Nie wiem, co się kryje pod „czytałem kasjo”, „obserwuję kasjo”, „projekt kasjo”, natomiast jeśli chodzi o związek tego blogu (i stron: quantumfuture.net/pl i kasjo.net) z samym eksperymentem kasjopeańskim, to jest on taki, że w kilka osób zainteresowanych i zainspirowanych pracą Laury i Arka oraz zespołu SOTT tłumaczymy i publikujemy artykuły ze strony SOTT i cassiopaea. Ot, cały związek. Nasze wypowiedzi są jedynie naszymi wypowiedziami, a nasze błędy – wyłącznie naszymi błędami.

Osi:

„mamy post niejakiego gikiego na swoim blogu w ktorym podał linka do strony której autor, ma inne poglądy na temat eksperymentu kasjo, niż właściciele tego bloga,”

Nie w tym rzecz, że VB ma inne poglądy na temat eksperymentu kasjopeańskiego, czy na jakikolwiek inny temat, i że daje im wyraz na swojej stronie. Nie byłoby wtedy żadnej sprawy. Rzecz w tym, że – jak napisałam w swoim poście – sprawa dotyczy „strony szerzącej oszczerstwa, kłamcy, szantażysty i prześladowcy, który używał gróźb włącznie z groźbami zamachu na cudze życie, który podawał się za kogoś, kim nigdy nie był, przypisywał sobie tytuły, do których nie miał żadngo prawa, czym wyrządził wymierne krzywdy wielu innym osobom, i w końcu – agenta COINTELPRO i jego gangu wyznaczonego do waki z Laurą i Arkiem, do deprecjonowania ich oraz ich osiągnięć, szerzenia na ich temat kłamstw i szkodzenia im na wszelkie możliwe sposoby”. A to już nie jest tylko „inne zdanie”. Jak napisałam wyżej, linki do dokumentacji załączone są na koncu mojego wpisu.

„oczywiście giki miał prawo to zrobić i nikogo tym nie zaatakował po prostu pokazał swoim czytelnikom że istnieje inny punkt widzenia co jest pozytywny gdyż nie można ograniczać się tylko do jednego.”

Patrz – powyższa moja odpowiedź. Zauważ też, że Paweł absolutnie NIC nie powiedział o „innym punkcie widzenia”, czy to swoim, czy VB. Napisał tylko: „Czy rozumiesz obie strony? złe i dobre? jasne i ciemne?”, sugerując nie wprost, że sam coś wie, rozumie albo widzi. Tym, którzy się nie zorientowali, podpowiem, że jest to robienie szumu i manipulacja czytelnikami.

„Niezrozumiały jest dla mnie ten atak na tego biednego gikiego, pełen nienawiści i fałszywych insynuacji,”

Najpierw odpowiem cytatem: „Pity those who pity”, oraz zapytam, co jest Twoim zdaniem fałszywą insynuacją i na jakiej podstawie tak twierdzisz (proszę o konkrety, a nie opinię). Jeśli rzeczywiście coś takiego się tu znalazło, to podziękuję za zwrócenie mi uwagi, ochoczo to odszczekam i jeszcze przeproszę.

„dlatego mam pytanie do autorki postu, która jak rozumiem jest związana, nazwijmy to z filozofią 4 drogi prezentowaną przez kasjo: Pani Izo, czy ta filozofia obliguje do atakowania i obrazania wszystkich którzy mają inne zdanie niż Pani?”

Nie obliguje. A teraz ja zapytam, bo nie wiem – czy w ten nie wprost sposób chciałeś powiedzieć, że ja atakuję i obrażam wszystkich, którzy mają inne zdanie niż ja?

Teraz KAP…

Z KAPem jakoś trudno się nam dogadać.

„Nie znam tematu, więc napiszę krótko – każda akcja rodzi reakcję. Rozbudzając emocje, otrzymuje się rozbudzone emocje. Giki napisał wprost: “Iza poleciała na emocjach zamiast przedstawić rzeczowe suche fakty, gdybym je dostrzegł zapewne sprawa inaczej by się potoczyła.”

Giki napisał wiele rzeczy, ale to jeszcze niczego nie przesądza. Iza nie poleciała na emocjach, tylko napisała to, co myśli. Jasno i klarownie, bez niedopowiedzeń i manipulacji. Zrobiła to po długim namyśle, kiedy emocje dawno opadły. Co więcej, przedstawiła fakty – najpierw na blogu Pawła, cytując fragment wyniku długich i pracochłonnych dociekań co do osoby VB:

„UPDATE 2008: After SIX YEARS of constant defamation and cyberstalking on the part of Vincent Bridges and his associates, the enormous amounts of time and even money that are spent on this activity, we suggest that it is time to state the obvious: Vincent Bridges is not just a cyberstalker, he is a paid COINTELPRO agent.”,

a następnie przedstawiając w swoim poście fakty wraz z linkami do dokumentacji. Ale te fakty Pawła nie przekonały i kiedy w końcu usunął swój post, to nie dlatego, że zdał sobie sprawę z przekroczenia pewnej istotnej granicy i popełnienia błędu, ale – jak sam napisał: „Z powodu ataków na tego bloga i na moją osobę wpis został [usunięty] zmieniony.” Daruję sobie i Wam komentarz.

„Jestem przekonany, że gdyby każda ze stron wzięła głęboki oddech (a jeszcze lepiej chwilę relaksu w stanie alfa) przed swoją wypowiedzią, to wypowiedzi brzmiałyby inaczej, bo obie strony mogą mieć dobre intencje.”

Po pierwsze, to nie intencje się liczą, a czyny. A na Pawła czyny, poza tymi już wymienionymi, składały się jeszcze jego obraźliwe i niczego poza obrażaniem innych nie prezentujące komentarze, których część usunęłam. O jakich dobrych intencjach Ty mówisz?

„Spokój tego bloga został już zburzony, a czy to było potrzebne?”

Spokój nie jest wartością samą w sobie, na pewno nie jest nią dla mnie. Wszystko zależy od okoliczności i od tego, co zajmuje miejsce spokoju. A czy było to potrzebne? Jeśli ktokolwiek czegokolwiek się z tego nauczy, to było.

Rittswood –

„iza, czy musisz kasować te wypowiedzi ? Pytam poniewaz np. dla mnie to wyjątkowo istotne. Na podstawie takich korekt nie można do końca zobrazować całej sprawy. Czy jeżeli ktoś kieruje pod czyimś adresem oszczerstwa, to czy nie kieruje się jakimś celem, czy znamy ten cel aby starać się go zrozumieć ?”

Nie muszę, ale tak zdecydowałam. Jeśli ktoś chce obrażać innych – może to robić do woli, ale nie u mnie. Cel obrażania może być tylko jeden – obrazić drugiego człowieka. Nie widzę powodu, abym miała udostępniać na to swój kawałek wirtualnej przestrzeni. Nie kasuję komentarzy rzeczowych i merytorycznych, nawet jeśli są krytyczne. Nie kasuję emocjonalnych wypowiedzi, jeśli coś wnoszą do dyskusji. Ale próby obrażania, zwłaszcza moich gości, będą kasowane bez wyjątku.

„Jeżeli ktoś powie coś co jest nieprawdą na mój temat to czy będę walczył aby temu zaprzeczyć ? Nie.”

W porządku, to Twój wybór i Twoje prawo. Tak jak prawem innych może być obnażanie i ujawnianie kłamstw. Bo chyba nie chciałeś przez to powiedzieć, że to jedyne słuszne podejście?

„Ponieważ to strata energii, każdy kto zna mnie lub posiada nawet najmniejsza wiedze na mój temat będzie wiedział że to nieprawda a takie błedne informacje będą automatycznie odrzucane.”

Moim zdaniem przeceniasz tych „każdych”, a to co powiedziałeś, nazwałabym myśleniem życzeniowym, z angielska – „wishful thinking”. Ale to tylko moje zdanie.

„Ludzie którzy bezmyślnie wchłaniają tą nieprawdę sa dla mnie conajmniej warci współczucia, ale na tym poprzestaję, to wazne aby na tym poprzestać. Czym zatem z tym walczyć ? Nie, nie trzeba.”

Nie sądzisz, że to zależy od tego, co za tym ich „wchłanianiem” idzie? Czy poprzestają na myśleniu sobie czegoś o Tobie, czy też podejmują konkretne działania przeciwko Tobie wymierzone? A co byś zrobił, gdyby rzecz dotyczyła nie Ciebie, a kogoś Ci bliskiego? Gdyby ktoś rzucał oszczerstwa i groził na przykład Twojej mamie/ żonie/ dziecku?

„Tylko ja znam prawdę o sobie”

Jesteś tego pewien? Ja, na podstawie własnego doświadczenia i na podstawie obserwacji innych, mogę powiedzieć, że przeważnie nie znamy o sobie prawdy, żyjemy własnym o sobie wyobrażeniem, a prawdę o nas odzwierciedlają nasze czyny, a nie nasze o sobie mniemanie. Ale może w Twoim przypadku jest inaczej i należysz do wyjątków.

„Każdy z nas posiada własną prawdę i szanujmy ją również u innych nawet jeżeli tak kontrastowo odbiega od naszej.”

Zgoda. Ale jedynie dopóty, dopóki jest to tylko „posiadanie swojej prawdy”, a nie szerzenie dezinformacji, obrażanie, zagrażanie, rzucanie oszczerstw, czy popełnianie przestęstw, i to nie tylko wtedy, kiedy dotykają bezpośrednio mnie. Oczywiście inaczej się sprawa może przedstawiać w przypadku kogoś, kogo nic poza nim samym nie interesuje.

I jeszcze raz Olo:

„Problem w tym, że jako zwykli ludzie nie mamy dostępu do obiektywnej wiedzy, kto tak naprawdę ma rację.”

Przepraszam, ale kto Ci ten kit wcisnął? A kto ma dostęp do obiektywnej wiedzy? Ludzie niezwykli? Herosi? Agenci, władza, kto? Uważaj, bo to doskonała wymówka, żeby nic nie robić i nic nie wiedzieć. Wiem coś o tym, bo sama w tej pułapce dość długo tkwiłam. Jasne, że wielu rzeczy nie będziemy wiedzieć „na pewno”. Ale informacje są dostępne, myślenie daje się doskonalić, można wymieniać się informacjami, można pytać, można sprawdzać źrodła, można dochodzić do jakichś wniosków i sprawdzać, czy trzymają się kupy i przystają do rzeczywistości. Można dyskutować. Można pozostać otwartym na nowe informacje, które mogą zmienić nasze poprzednie wnioski. Trzeba tylko chcieć i podejmować wysiłek.

I na koniec – kiedy czytałam komentarze do mojego posta, taka oto myśl mi się nasunęła. Większość z Was wyraziła swoje opinie na temat samych komentarzy, czasem na temat „temperatury” mojego wpisu. Roiło się od „opinii”, brakowało konkretów. Nikt nie zadał żadnego pytania merytorycznego, nikt nie poprosił o podanie dodatkowych faktów na temat konfliktu z VB i nikt nie zapytał, dlaczego ta sprawa zasłużyła sobie w mojej opinii na osobny, „autorski” wpis. Czy mam rozumieć, że swoim postem dostatecznie to wyjaśniłam? Czy też może nikogo to tak naprawdę nie interesuje, a komentarze zlatywały się po prostu jak ćmy do ognia, bo można było coś komuś powtykać i powytykać? Naprawdę mnie to ciekawi, może ktoś ma jakieś na ten temat przemyślenia?

***

powrót do wpisu Niebezpieczna głupota

2 komentarzy »

  1. Oj Iza, Iza… gdybym nie znał Arka poprzez wypowiedzi na jego blogu, to zastanów się jakie mógłbym sobie wyrobić zdanie temat całego projektu kasjopei na podstawie Twoich komentarzy? Zastanów się nad celem tego całego posta. Co w ten sposób osiągnęłaś? Jak ten post (kolejny prowadzący na manowce), odbiorą czytelnicy?

    Pomyśl, co wywołujesz słowami „Niebezpieczna głupota”, „Z KAPem jakoś trudno się nam dogadać”, „Iza nie poleciała na emocjach”, „bez niedopowiedzeń i manipulacji.”, „Nie kasuję emocjonalnych wypowiedzi”, „próby obrażania, zwłaszcza moich gości, będą kasowane bez wyjątku”, „działania przeciwko Tobie wymierzone”, „szerzenie dezinformacji, obrażanie, zagrażanie, rzucanie oszczerstw, czy popełnianie przestęstw”

    Proszę, po prostu przemyśl to. Słyszałaś o NLP? Możesz przeczytać takie krótkie kompedium choćby tutaj: http://new.salon24.pl/102721,nlp-czy-mozna-przeprogramowac-umysl-czlowieka Możesz samodzielnie przeanalizować, jaki przekaz dominuje w Twoich tekstach.

    Jestem przekonany, że skoro już robisz tego bloga, to jest w Tobie dużo dobrej woli. Możesz to pokazać, jeżeli tylko zechcesz.

    Komentarz - autor: KAP — 4 Maj 2009 @ 20:29

  2. Ponownie zgadzam się z KAP-em co do ukrytych przekazów które przedostają się tu pomiędzy wierszami.

    Swoją drogą to fajny pomysł żeby tę gorącą dyskusję przenieść w jakieś odosobnione miejsce.

    Nie chcę wprowadzać na cudzy ląd prywaty, więc odniosę się tylko do tego: „Co ciekawe, każdy widzi je u innych, a nie u siebie – jak choćby Olo, który jednym tchem pisze, że kipi tu od emocji, i że mój post go przeraził, tak jakby przerażenie nie było emocją…” – Wiesz Iza, nie wiem skąd tutaj podejrzenie że nie zdawałem sobie sprawy z własnych emocji pisząc swój komentarz. Sam przecież o nich napisałem, a że zrobiłem to spokojnie, to chyba nie ma nic do rzeczy.🙂 Co do „obiektywnej wiedzy”, to częściowo się zgadzam, częściowo nie, ale jak już mówiłem, bez prywaty.🙂

    Wyobrażam sobie że z tego natłoku komentarzy i sprzecznych opinii można się trochę zakręcić, no a jak strzelają to człowiek się kryje.🙂

    „Nasze wypowiedzi są jedynie naszymi wypowiedziami, a nasze błędy – wyłącznie naszymi błędami.” – No i właśnie, to samo mógł powiedzieć Paweł, i w sumie powiedział.

    Oczywiście istnieje jeszcze granica istotności błędu, który według ‚tutejszych’ kryteriów jest kardynalny. Ale że Paweł daje do zrozumienia że nie ma zamiaru tych kryteriów przyjąć, to czy nie byłoby lepiej napisać posta w stylu „odcinamy się od tego co Paweł prezentuje”? Takie stwierdzenie jeszcze zachowuje cechy „dobrego PR-u”, no a że jest inaczej, to KAP znalazł na to ‚paragrafy’ NLP.😀

    Komentarz - autor: Olo — 5 Maj 2009 @ 00:17


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: