PRACowniA

Moje czytanie Perkinsa

Zacznijmy od tego, że przeczytałam „Wyznania…” w dwa albo trzy wieczory, co w przypadku książki pretendującej do miana wnikliwego, faktograficznego dzieła demaskującego i analizującego kulisy brudnej ekonomii i polityki, nie jest dobrą rekomendacją. Czyta się ją jak przeciętną powieść polityczną i tym w rzeczy samej jest.

Mam tej książce do zarzucania dwie główne rzeczy – brak konkretów i wnikliwości oraz niestrawną megalomanię Perkinsa dominującą nad całym jego przekazem.

Z Przedmowy:

“Rekonstruując wydarzenia korzystałem z różnych narzędzi i źródeł: opublikowanych dokumentów, własnych notatek, wspomnień własnych i innych uczestników owych wydarzeń, (…) a także relacji innych autorów, głównie opublikowanych ostatnio, w których podano informacje dawniej tajne lub w inny sposób niedostępne.”

Bibliografia zajmuje 8 stron i wszystkie dane zawarte w książce zaczerpnięte są z obcych źródeł. A to oznacza, że były wcześniej dostępne. Perkins nie powiedział niczego nowego! Nic nie zdemaskował, niczego nie ujawnił, nie wykazał się też „głębokom wglądem”. Nie jest to książka, jakiej można by oczekiwać po osobie rzeczywiście wtajemniczonej i dobrze poinformowanej, bo siedzącej wewnątrz opisywanego systemu.

Jak dla mnie mamy dwie możliwości.

Pierwsza, że Perkins – wbrew deklaracjom – był jedynie drobnym pionkiem w tej grze, nie miał dostępu do twardych danych, jego wybujałe ego rozdmuchało wagę jego udziału w działalności EPR-owców i w efekcie napisał książkę będącą niczym więcej jak autoreklamą; książkę, która dzięki dobremu marketingowi opartemu na zapotrzebowaniu na tego typu ‘niby-demaskatorskie’ pozycje, przyniosła mu całkiem pokaźny zysk. Za tą możliwością przemawia choćy fakt, że Perkins ani jednym zdaniem w całej książce nie daje dowodu swoich ekonomicznych umiejętności, nie przedstawia żadnych szczegółów swoich rzekomych analiz, które tak bardzo miały zaważyć na losie wielu narodów, nie wychodzi poza ogólniki. To w polączeniu z informacją, że nasz czołowy HitMan „przez kilka miesięcy brał udział w kursach i studiował statystyki, żeby dowiedzieć się, że statystykami można manipulować”, naprawdę stawia pod znakiem zapytania twierdzenie Perkinsa o jego roli w tym systemie.

Druga możliwość jest taka, że Perkins faktycznie należał do ‘elity’ i – z jakichś powodów – po dwudziestu latach grzecznego milczenia dostał zgodę na podbudowanie swojego budżetu i napisanie książki, pod warunkiem oczywiście, że nie ujawni niczego ponad to, co i tak zostało już ujawnione.

Jest w tej książce trochę interesującego materiału – głównie pozbieranego z różnych źródeł – krótki przegląd historii udziału USA (rządu, korporacji, Banku Światowego itd) w wydarzeniach ekonomicznych i politycznych w różnych krajach i dla osób, które o tej stronie zagranicznej polityki amerykańskiej nie wiedzą nic, albo wiedzą niewiele, jest to dobry powód do przeczytania „HitMana”. Może to być dobry punkt startowy do wyrobienia sobie poglądu na temat tego, w jakim świecie żyjemy i do jakich dochodzi w nim manipulacji.

„Perkins wyraża nadzieję, że jego książka przyczyni się wyraźnie do pobudzenia i powiększenia świadomości wielu ludzi o tym, jak funkcjonuje system w którym „nieliczni opływają w bogactwach a większość zatapia się w ubóstwie, zniweczonym środowisku i przemocy.” (Dobrosielski)

„Pobudzić świadomość” jest dobrym określeniem. Pod warunkiem, że czytelnik będzie dostatecznie wytrwały i nie zniechęci się irytującymi i fałszywymi deklaracjami na temat nieustannie towarzyszących autorowi „wyrzutów sumienia”, które jednak przez ponad trzydzieści lat nie przeszkodziły mu wieść dostatnie życie i robić to co robił (jeśli rzeczywiście coś robił).

Jeśli chodzi o same wyznania Perkinsa, to po prostu nie trzyma się to kupy. Na swój prywatny użytek uważam, że jest to najbardziej fikcyjny wątek tej książki. Wyznania winy brzmią fałszywie i niewiarygodnie, zwłaszcza kiedy przeplatają się co parę stron z opisami dostatniego, wygodnego i ekscytującego życia, płytkimi emocjami, powierzchowną analizą i wprost niewiarygodną megalomanią oraz narcyzmem autora. Nic nie poradzę, ale to, co miało być wyznaniem winy, odbieram raczej jako chełpienie się i to niekoniecznie i nie na pewno własnymi „osiągnięciami”.

I na koniec – o autora wizji drogi wyjścia, powstrzymania amerykańskiego imperializmu i świetlanej przyszłości. Czegoś równie naiwnego dawno nie czytałam. I nie specjalnie mam ochotę wgłębiać się, czy Perkins rzeczywiście tak odfrunął w stronę New Age, czy też z zimną krwią i pełną premedytacją nabiera czytelnika na popularne idee z jednej strony, a z drugiej znalazl sobie w tym wygodny sposób życia i satysfakcjonowania swojego narcyzmu.

To naprawdę zasmucające, kiedy się sobie uświadomi, jak bezkrytycznie ludzie czytają książki, jak łatwo dają się złapać na drobne przynęty, jak wszyscy śpiewają jednym głosem i nie przychodzi im do głowy, żeby samodzielnie się zastanowić i wyrobić sobie własne zdanie.

Wszystko, co napisałam, nie oznacza bynajmniej, że chcę kogokolwiek zniechęcić do tej lektury. Wręcz przeciwnie, zachęcam zwłaszcza tych, którzy słabo się w temacie orientują, ale zachęcam do czytania krytycznego, z otwartym umysłem. I do sięgnięcia w następnej kolejności po książki znacznie lepsze i głębsze, jak choćby „No logo” Naomi Klein, wydane po polsku. Czekam z niecierpliwością na polskie wydanie jej „The Shock Doctrine”, mam nadzieję, że któreś wydawnictwo podejmie się tego zadania.

[update: Podjęło się.  Wydawnictwo Muza, w październiku 2008]

1 komentarz »

  1. Doktrynę szoku przeczytałem kilka miesięcy temu i ta książka odmieniła moje życie. Teraz czytam angielską wersję „Wyznań…” W większości mam podobne odczucia co do autora tej książki jak Ty. Nie uważam, żeby był szczery w opisywaniu swojego poczucia winy. Z drugiej jednak strony, może nie umie pisać o tych emocjach?
    Jeśli jest jak jak napisałeś, że dostał zgodę na opisanie tego wszystkiego pod warunkiem, że nie poda niewygodnych danych, to to też byłoby przerażające. Bo widać tak zupełnie się już z nami nie liczą, że nawet nie próbują ukrywać samego faktu.

    Komentarz - autor: Heniek — 15 Sierpień 2011 @ 21:08


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: