PRACowniA

31 lipca 2019

Polityczne uwarunkowania, które doprowadziły do zestrzelenia samolotu linii malezyjskich MH lot 17

Filed under: Polityka,Wydarzenia bieżące — iza @ 08:04
Tags: , ,

Kees van der Pijl
Unz Review
9 lipca 2018

© Reuters/ Maxim Zmeyev

Cztery lata temu [teraz już pięć], 17 lipca 2014 r., podczas wojny domowej na wschodzie Ukrainy, zniszczony został samolot malezyjskich linii lotniczych MH lot 17, zginęło wszystkich 298 pasażerów i załoga. Zespół dochodzeniowy (Joint Investigation Team, JIT), któremu powierzono śledztwo w sprawie zestrzelenia i w którego skład wchodzili przedstawiciele Holandii, Australii, Belgii, Malezji i – paradoksalnie, wziąwszy pod uwagę ewentualny udział w zbrodni – Ukrainy, 25 maja 2018 r. przedstawił swoje drugie sprawozdanie z postępów w śledztwie. Podobnie jak pierwszy raport z września 2016 r., przybrał on formę konferencji prasowej z animacjami wideo, ilustrującymi ustalenia dochodzenia. Tym razem było jeszcze mniej do zaprezentowania; a główny wniosek sprowadzał się do tego, że sprawcami były elementy rosyjskiej 53. brygady rakietowej Buk, co już dwa lata temu twierdziła londyńska grupa śledcza Bellingcat. W lutym 2016 r. główny prokurator JIT, Holender Fred Westerbeke, w piśmie do krewnych ofiar wciąż jeszcze odrzucał to twierdzenie jako pozbawione dowodów. Jak to możliwe, że stało się ono głównym elementem sprawy dla oskarżenia dwa lata i dwa miesiące później?

Po konferencji prasowej JIT natychmiast nastąpiła formalna deklaracja ze strony rządów Holandii i Australii, które uznały odpowiedzialność Rosji. Jednakże inny członek JIT, Malezja, odciął się od tego oskarżenia, a Belgia milczała. Oczywiście ten zbyt pochopny wniosek, przychodzący wkrótce po rzekomym incydencie ze Skripalami w Salisbury i podobnie zakwestionowanym ataku gazem na pozycje dżihadystów w Dumie przez rząd syryjski, prowadzi w tym samym kierunku: Rosja Putina musi być stale pod ostrzałem i jest nie ma czasu na czekanie na wyrok sądu.

W mojej książce Flight MH17, Ukraine and the New Cold War. Prism of Disaster Flight MH17 (Manchester University Press), powstrzymałem się od wchodzenia na śliski grunt i twierdzenia, kto późnym popołudniem 17 lipca pociągnął za spust, celowo lub przez przypadek, a nawet jakiego rodzaju broń została użyta. Zestrzelenie malezyjskiego samolotu stało się elementem wojny propagandowej, która rozpalała się już przed katastrofą. Książka jest o tym, co wiemy o wydarzeniach, które stanowiły tło katastrofy, w poprzednich miesiącach, tygodniach i dniach, a nawet tegoż dnia. Następujące po sobie wydarzenia tylko uwypuliły, że to kontekst nadaje sens tragedii.

Przeorientowanie supremacji USA po rozpadzie Związku Radzieckiego

Jeśli chodzi o kapitał, to obecnie zachodni imperializm projektuje swoją globalną siłę przede wszystkim z perspektywy spekulacyjnych inwestycji w aktywa finansowe. Dawno minęły czasy klasowego i międzynarodowego kompromisu, wymuszonego na nim po drugiej wojnie światowej. Teraz drapieżne instynkty dominującego kapitału finansowego wymagają przymuszenia wszystkich krajów do otwarcia się na utowarowienie i eksploatację. Biorąc pod uwagę globalny zasięg łańcuchów produkcyjnych i towarowych, ciągły przepływ zysków na Zachód nie może być uznawany za rzecz oczywistą, jak długo gdzieś utrzymuje się skuteczna suwerenność państwa. Dla liberalnego, anglojęzycznego centrum kapitału „obrona” nie jest zatem jedynie, czy nawet przede wszystkim, kwestią utrzymania integralności terytorialnej krajów, które ją tworzą – jest kwestią stale otwartego systemu krążenia globalnej gospodarki i zachowania centralnego znaczenia Zachodu. Zmiana reżimu jest logicznym tego następstwem i to z tej perspektywy musimy patrzeć na zamach stanu na Ukrainie w lutym 2014 r. i na wszystkie związane z tym kolejne wydarzenia, z zestrzeleniem malezyjskiego MH17 włącznie.

Zaraz po upadku Związku Radzieckiego w 1991 r. globalna perspektywa USA została wyrażona w kilku nowych doktrynach strategicznych. Pierwszą i być może podstawową jest doktryna Wolfowitza, nazwana tak na cześć Paula Wolfowitza, podsekretarza obrony w administracji Busha seniora, na którego zlecenie sporządzono w 1992 r. Defense Planning Guidance for the 1994–99 fiscal years (DPG, Wytyczne do planowania obronnego na lata fiskalne 1994-99). Zadeklarowano w nim, że Stany Zjednoczone są jedynym światowym supermocarstwem, które musi wyprzedzać wszystkich potencjalnych rywali w dziedzinie technologii zbrojeniowej i nigdy więcej nie zaakceptuje parytetu wojskowego, jak ten z ZSRR w czasie zimnej wojny. Pośrednio została również ostrzeżona Unia Europejska, która właśnie nabrała poczucia pewności siebie, że Stany Zjednoczone same zajmą się globalną kontrolą.

Dodatkowe doktryny, określające, na jakich podstawach interwencja zbrojna USA może być podejmowana i uzasadniona, dodały takie elementy, jak interwencja humanitarna (raport Carnegie Endowment z 1992 r., Self-Determination in the New World Order – Samostanowienie w Nowym Porządku Świata) – zastosowana w Jugosławii i ponownie w Libii. Następnie „wojna z terroryzmem”, która pierwotnie pojawiła się w latach 1979–1984 na wspólnych konferencjach izraelskiego Likudu i amerykańskich neokonów i została przywrócona do życia po upadku ZSRR jako „Zderzenie cywilizacji” przez zimnowojennego stratega Samuela Huntingtona; pomnikami stosowania tej doktryny są Afganistan i Irak. Wreszcie, Wielka Szachownica Zbigniewa Brzezińskiego z 1997 r. zajmowała się szczególnie reorganizacją byłego ZSRR, w tym Ukrainy.

Poprzez te różne epizody NATO zostało przekształcone w globalną strukturę policyjną, służącą interesom atlantyckiego kapitału. „Operacje poza strefą”, nie do pomyślenia w epoce jałtańskiej, po raz pierwszy wypróbowano w połowie lat dziewięćdziesiątych przeciwko bośniackim Serbom. Rozszerzenie Sojuszu na dawny blok radziecki, które również rozpoczęło się w tym czasie, było oczywiście motywowane zamiarem uniemożliwienia Europie wydostania się spod amerykańskiej kurateli i stąd jego bezczelny rozrost. Już w 1994 r. Ukraina stała się pierwszą byłą republiką radziecką, jaka przystąpiła do Partnerstwa dla Pokoju, nowo utworzonej poczekalni do członkostwa w NATO. Aby rozproszyć rosyjskie obawy związane z przybliżaniem się Zachodu, Akt Założycielski NATO-Rosja z 1997 r. ustalał, że w nowych państwach członkowskich nie będzie rozmieszczenia broni jądrowej ani stałych oddziałów wojskowych. Jednak niedługo potem Gruzja, Ukraina, Azerbejdżan i Mołdawia połączyły się w dyskretnej organizacji byłych republik radzieckich GUAM (od nazw państw członkowskich) – tworząc kolejne ciche powiązanie z NATO.

NATO bombarduje Jugosławię w 1999 roku

 

Mobilizowanie Gruzji i Ukrainy przeciwko odrodzonej Rosji

Rosja pod rządami Jelcyna skutecznie poddała swoją suwerenność ponadnarodowemu kapitałowi i Zachodowi, czego efektem była katastrofa społeczna i gospodarcza. Za jego następcy, Władimira Putina, kraj zaczął na powrót zmieniać się w społeczeństwo kierowane przez zarządzane państwo, zasilane rosnącymi cenami ropy. Kiedy w 2002 r. Stany Zjednoczone jednostronnie wycofały się z traktatu antyrakietowego ABM i zapowiedziały wprowadzenie systemu obrony przeciwrakietowej w Czechach, Polsce i Rumunii, Rosja zaczęła dążyć do osiągnięcia silniejszej pozycji na arenie międzynarodowej. Angloamerykańska inwazja na Irak pod fałszywym pretekstem wyraźnie pokazała, że Zachód porzucił zasady powojennego porządku międzynarodowego. Priorytetem stało się „promowanie demokracji”, mające na celu zapobieżenie mobilizacji suwerenności narodowej przeciwko globalnemu zarządzaniu przez Zachód. „Rewolucja róż” w Gruzji w 2003 r. i „pomarańczowa rewolucja” rok później na Ukrainie stały się wyznacznikiem, do czego Stany Zjednoczone są gotowe się posunąć.

„Kolorowa rewolucja” na Ukrainie, pierwsza próba, 2004 rok, tak zwana „pomarańczowa rewolucja”. Nieświadome niczego masy wdrażają cyniczny scenariusz starannie opracowany w Waszyngtonie.

 

Jednak nawet kolorowa rewolucja niewiele znaczy, jeśli nie towarzyszy jej zmiana podstawowej relacji państwo-społeczeństwo. Dlatego profesor ze Stanford, Stephen Krasner, przyszły dyrektor ds. planowania polityki w Departamencie Stanu USA, oraz Carlos Pascual, były ambasador USA w Kijowie, opracowali w 2004 r. kompleksową doktrynę zmiany reżimu. Stała się ona kluczowym elementem późniejszej interwencji na Ukrainie. Dla zagwarantowania, że państwa włączone do strefy wpływów USA-NATO naprawdę stały się neoliberalnymi państwami klienckimi, Pascual i Krasner opracowali strategię interwencji zapobiegawczej z zestawem środków, za pomocą których miała zostać tam ustanowiona „demokracja rynkowa”. Ukraina była kluczowym celem i polem bitwy, ponieważ Rosja zaczęła już kwestionować zachodnią presję.

Na monachijskiej konferencji bezpieczeństwa w styczniu 2007 r. Putin przypomniał słuchaczom o obietnicach złożonych Gorbaczowowi w 1991 r., że nie będzie rozszerzania sojuszu atlantyckiego, i ostrzegł, że dalsze próby rozszerzenia (państwa bałtyckie zostały włączone w 2004 r.) będą się wiązać z poważnym ryzykiem. Jednak NATO i UE nieubłaganie parły do przodu. Na szczycie NATO w Bukareszcie w kwietniu 2008 r. Amerykanie złożyli ofertę członkostwa w NATO Gruzji i Ukrainie, jednak propozycja ta została zawetowana przez Niemcy i Francję. Prawdopodobnie w celu wymuszenia tej kwestii, prozachodni prezydent, doprowadzony do władzy przez rewolucję róż w Gruzji, Micheil Saakaszwili, uzbrojony i zachęcony przez Stany Zjednoczone i Izrael, w tym samym roku rozpoczął przygodę militarną z zamiarem odzyskania oderwanej prowincji, Osetii Południowej. Skończyło się to całkowitym niepowodzeniem, ponieważ w Osetii Północnej stacjonowało rosyjskie wojsko, gotowe zadać najeźdźcom poważny, acz bardzo kosztowny cios. Richard Sakwa nazywa to „wojną o powstrzymanie rozszerzenia NATO”. Od tej pory każda postradziecka republika, która miałaby ochotę wstąpić do sojuszu atlantyckiego, musiałaby się liczyć z rosyjską ochroną dla grup przeciwstawiających się takiej integracji, niezależnie od tego, czy chodziłoby o rzeczywistych Rosjan, czy jakąkolwiek inną z prawie dwustu narodowości byłego ZSRR.

Komentarz SOTT: Wszystkie prorocze ostrzeżenia Putina z Monachium z 2007 r. sprawdzają się

Współpraca energetyczna UE z Rosją a sprawa Ukrainy

Rosyjski gaz, który zasila dziś Europę, odkryto już w latach 60. XX wieku. W 1964 r. został zbudowany rurociąg naftowy „Przyjaźń”, a kiedy gaz z Rosji zaczęły kupować Niemcy Zachodnie, powstały gazociągi „Sojuz”, „Urengoj” i „Jamał”. Kulminacją współpracy był zawarty w 1981 r. kontrakt na gazociąg z Urengoju w północnej Syberii do Bawarii, podpisany przez konsorcjum przemysłu ciężkiego i banków. z Deutsche Bank na czele.

Po rozpadzie ZSRR rosyjski gaz musiał przepływać siecią rurociągów niepodległej Ukrainy, która w międzyczasie stała się łupem rywalizujących klanów oligarchów. Dla większości z nich gaz był głównym źródłem szybkiego wzbogacenia – bezpośrednio, jak w przypadku kolejnego premiera, Julii Tymoszenko, „gazowej księżniczki”, lub pośrednio, jak w przypadku zięcia prezydenta Leonida Kuczmy, Victora Pinchuka, „króla rurociągów”, dostarczającego stalowe rury do transportu gazu. Niewłaściwe zarządzanie gospodarką i konflikty różnych oligarchicznych klanów na Ukrainie doprowadziły do zaległości płatniczych i powtarzających się zamknięć dostaw gazu z Rosji, a Gazprom, rosyjska państwowa firma gazownicza, dość szybko zaczęła szukać sposobu na obejście ukraińskiej sieci.

© RIA Novosti — Rosyjskie gazociągi przebiegające przez Ukrainę od 2009 roku

 

 

Kiedy władzę objął Putin, w ramach przywrócenia suwerenności państwowej zdyscyplinował rosyjskich oligarchów. Michaił Chodorkowski, oligarcha energetyczny i w tamtym czasie najbogatszy ze wszystkich rosyjskich miliarderów, kupował poparcie w Dumie, żeby zbudować transsyberyjski rurociąg do Chin, jednocześnie negocjując z ExxonMobil i Chevronem udział USA w jego koncernie Jukos, który planował połączyć z Sibnieftem w największą na świecie spółkę naftową. W 2005 r. Chodorowski został skazany na kilka lat więzienia. Jukos został przywrócony do rosyjskiego dziedzictwa za pośrednictwem szczególnej konstrukcji z udziałem Rosniefti i Gazpromu, w ramach szerszego podporządkowania gospodarki państwu.

Tymczasem Gazprom, żeby uniknąć przyszłych zakłóceń dostaw przez Ukrainę i zabezpieczyć europejski rynek, zaczął budować sojusze,. W 2005 r. dogadał się z ustępującym rządem Gerharda Schrödera na budowę rurociągu Nord Stream przez Bałtyk bezpośrednio do Niemiec, przy współpracy konsorcjum niemieckich firm. Schröder został przewodniczącym zarządu spółki joint venture Achimgaz. Dwa lata później została zawarta umowa z włoskim koncernem energetycznym ENI na rurociąg South Stream przez Morze Czarne do Bułgarii. Projekt miał być rozszerzony na Europę południowo-wschodnią, aż do Austrii. W ten sposób Gazprom i państwo rosyjskie wymanewrowały różne projekty rurociągów UE, mające na celu ominięcie Rosji. Istotnie, to plan UE polegający na wykorzystaniu rurociągu Nabucco, biegnącego przez całą Turcję, do połączenia się z rezerwami energetycznymi w rejonie Morza Kaspijskiego, sprowokował powstanie projektu South Stream o wartości 40 mld dolarów. Romano Prodi, premier Włoch, który zaczął omawiać South Stream z Putinem pod koniec 2006 r., otrzymał propozycję przewodniczenia projektowi, której odmówił, być może wiedząc, że przedsięwzięcie będzie silnie kwestionowane.

Proponowane trasy dla Nabucco i South Stream

 

Połączenie eurazjatyckie stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla spoistości rozszerzonego bloku atlantyckiego. Nord Stream i South Stream, oraz współpraca Gazpromu z irańskim koncernem NIOC i spółka joint venture z ENI w Libii były dla Waszyngtonu wysoce alarmujące. Już w maju 2006 r., kilka miesięcy po wstrzymaniu przez Gazprom dostaw gazu na Ukrainę, Senat USA jednomyślnie przyjął rezolucję wzywającą NATO do ochrony bezpieczeństwa energetycznego swoich członków i opracowania strategii dywersyfikacji, pomijającej Rosję. Senator Richard Lugar w dobrze przyjętym przemówieniu wygłoszonym na krótko przed szczytem NATO w Rydze na Łotwie w listopadzie 2006 r. opowiedział się za uzanie manipulacji dostawami energii za „użycie broni”, co może uruchomić art. 5 traktatu NATO (o wzajemnej obronie).

W sprawozdaniu dla Parlamentu Europejskiego w 2008 r. dyrektor Euroazjatyckiego Centrum Politycznego przy Instytucie Hudsona w USA zaleciła UE, żeby pomogła w liberalizacji i modernizacji ukraińskiej sieci, zamiast wspierać South Stream. Napięcie w rejonie Morza Czarnego, jak szczerze zauważyła w swoim sprawozdaniu, może posłużyć do całkowitego zablokowania tego rurociągu. Jednak w 2010 r po wyborze na prezydenta. Wiktora Janukowycza – frontmana potężnych wschodnich i południowych oligarchów – dzierżawa rosyjskiej krymskiej bazy marynarki wojennej w Sewastopolu, siedzibie jej czarnomorskiej floty, została przedłużona do 2042 r., więc perspektywy wzniecenia tam niepokojów były zminimalizowane przez utrzymaną dominację moskiewskiej marynarki.

© Nikolai Korolem — Rosyjskie bazy morskie na wybrzeżu Morza Czarnego

 

Zmiana reżimu w Kijowie

Jednym z aspektów odrodzenia się suwerennej Rosji był plan utworzenia Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, mający na celu odbudowanie stosunków z byłymi republikami radzieckimi (w fazie początkowej Ukraina miała status obserwatora). Unia Europejska odpowiedziała utworzeniem Partnerstwa Wschodniego. Zaoferowano je byłym republikom radzieckim w 2008 roku, co pozwala przypuszczać, że Europa była podwykonawcą większego antyrosyjskiego projektu, powstałego w Waszyngtonie. UE zaoferowała Ukrainie i innym byłym republikom radzieckim Układ o Stowarzyszeniu, który oprócz poparcia dla neoliberalnej przemiany w duchu doktryny Krasnera i Pascuala zawierał też postanowienia dotyczące dostosowania się poszczególnych krajów do polityki bezpieczeństwa NATO. Planowane reformy byłyby druzgocące dla ówczesnej struktury władzy na Ukrainie, zwłaszcza dla oligarchów z Donbasu, których politycznym przedstawicielem był Janukowycz. Należące do nich aktywa przemysłu ciężkiego rozpłynęłyby się pod wpływem konkurencji z UE, kraj stałby się dostawcą produktów rolnych, a rosyjski gaz zostałby odcięty.

Dlatego gdy w listopadzie 2013 r. zarówno UE, jak i Rosja starały się przeciągnąć Janukowycza każda na swoją stronę, a Bruksela wykluczyła trójstronny układ, który pozwoliłby ukraińskiemu prezydentowi odroczyć dokonanie wyboru, nie miał on innego wyjścia niż zrezygnować z podpisania unijnego Układu o Stowarzyszeniu i zaakceptować rosyjską kontrofertę. W międzyczasie hasło „Europa” stało się kryptonimem oznaczającym koniec dla zachłanności oligarchów, z poczynaniami Janukowycza i jego synów włącznie. Decyzja prezydenta wywołała masowe demonstracje i okupację obiektów, obejmując tym razem zbrojne powstanie ukraińskich ultranacjonalistów na historycznie antyrosyjskim zachodzie kraju. Umożliwiło to prawdziwym faszystom przejęcie kontroli nad protestami i przygotowanie zamachu stanu. Poprzez użycie przemocy na głównym placu, Majdanie (przez autorów spisku, i ogólnie na Zachodzie, przypisanej oddziałom prewencji), ukraińscy ultrasi pokazali, że dla osiągnięcia swoich celów są gotowi mordować rodaków.

Aby sytuacja nie wymknęła się całkowicie spod kontroli, 20 lutego 2014 roku do Kijowa polecieli ministrowie spraw zagranicznych Niemiec, Francji i Polski. Jednak równolegle do trwających negocjacji z Janukowyczem i opozycją, USA i inni ambasadorzy NATO spotkali się z Andrijem Parubijem, współzałożycielem partii faszystowskiej na Ukrainie i byłym dowódcą jej oddziałów paramilitarnych Patriot Ukrajiny. Parubij, będący dziś przewodniczącym parlamentu w Kijowie, dowodził uzbrojonymi gangami na Majdanie, które dwa dni później przejęły władzę w stolicy, instalując wybrany przez amerykańskich dyplomatów rząd nacjonalistyczny. Parubija wybrano na sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO), co było kluczowym stanowiskiem odpowiedzialnym za nadzór nad wszystkimi operacjami wojskowymi i wywiadowczymi, z którego zrezygnował trzy tygodnie po katastrofie MH17. Gdy rosyjsko-ukraińską część społeczeństwa praktycznie pozbawiono praw obywatelskich, odpowiedzią na zamach stanu była secesja Krymu i powstanie zbrojne w Donbasie. Parubij i inni przedstawiciele skrajnej prawicy byli bezpośrednio zaangażowani w brutalne stłumienie początków buntu w Odessie i Mariupolu.

Konfrontacja z BRICS na Ukrainie

Pod koniec marca partia wojenna w Stanach Zjednoczonych i NATO zaczęła opracowywać strategię, mającą zrobić z Ukrainy poligon doświadczalny do próby sił z Rosją i Chinami. Secesję Krymu i jego powrót do Federacji Rosyjskiej wykorzystano do wykreowania widma zagrożenia zbliżającą się rosyjską inwazją. Generał Philip Breedlove, w tym czasie szef amerykańskiego EUCOM‑u (US European Command, czyli Dowództwo Stanów Zjednoczonych w Europie, jedno z sześciu regionalnych dowództw wojskowych USA na świecie) i naczelny dowódca Sił Sojuszniczych NATO w Europie (SACEUR), koordynował stanowisko Zachodu z generałem Wesleyem Clarkiem, dowódcą Sił Sojuszniczych NATO w Europie podczas wojny w Jugosławii. Clark doradzał siłom Kijowa na wschodzie Ukrainy jeszcze przed wybuchem buntu w Donbasie. 12 kwietnia zapytał Breedlove’a, czy ten nie mógłby wydać oświadczenia obwiniającego za przemoc Moskwę, ponieważ „jeśli Ukraińcy stracą kontrolę nad narracją, Rosjanie odbiorą to jako otwarte drzwi”. Następnie Clark omówił ogólną sytuację geopolityczną, dając wgląd w powody, dla których partia wojenna w USA uważa, że trzeba sobie zatrzymać Ukrainę i przeznaczyć ją na pole bitwy w konfrontacji z Rosją i Chinami. Nie tracono niepotrzebnie czasu na demokrację rynkową. Twierdząc, że „Putin odebrał bezczynność USA w Gruzji i Syrii jako słabość USA”, Clark wyjaśnił, że:

Chiny uważnie obserwują. Jeśli obecne trendy się utrzymają, to w ciągu najbliższych pięciu lat Chiny będą miały cztery lotniskowce i dominację w przestrzeni powietrznej nad Zachodnim Pacyfikiem. A jeśli pozwolimy Ukrainie się wyśliznąć, zdecydowanie zwiększy się ryzyko konfliktu na Pacyfiku. Bo Chiny spytają, czy Stany Zjednoczone narzucą się wtedy Japonii, Korei, Tajwanowi, Filipinom i na Morzu Południowochińskie. … Jeśli Rosja przejmie Ukrainę, Białoruś dołączy do Unii Euroazjatyckiej i powróci (pod inną nazwą) Związek Radziecki. … Ani krajom bałtyckim, ani Bałkanom nie będzie łatwo opierać się politycznemu zamieszaniu, wzmacnianemu przez odradzającą się Rosję. Na co zda się „gwarancja bezpieczeństwa” NATO wobec wewnętrznej dywersji? USA staną wówczas w obliczu znacznie silniejszej Rosji, rozpadającego się NATO i poważnego wyzwania na Zachodnim Pacyfiku. O wiele łatwiej jest teraz utrzymać pozycję na Ukrainie, niż osiągnąć to później gdzie indziej.

W weekend 13-14 kwietnia dyrektor CIA John Brennan był w stolicy Ukrainy. Operacja Antyterrorystyczna (ATO, nazwana tak, ponieważ użycie siły wojskowej w tym kraju jest uzasadnione tylko pod tą etykietką) rozpoczęła się zaraz po wizycie Brennana. 15 października Parubij napisał na Twitterze, że weterani Majdanu są gotowi dołączyć do walki. Ponieważ wcześniej NATO błagało Janukowycza, żeby nie używał siły przeciwko (uzbrojonym) demonstrantom, teraz Moskwa poprosiła Sojusz o okiełznanie przywódców zamachu. Jednak według Ministra Spraw Zagranicznych Ławrowa odpowiedź brzmiała: „NATO poprosi ich o proporcjonalne użycie siły”.

W rzeczywistości nawet oligarcha Petro Poroszenko, wybrany na prezydenta 25 maja 2014 r., by nadać w ten sposób pozorów prawowitości reżimowi, który objął władzę w drodze zamachu stanu, okazał się niezdolny do powstrzymania ekstremistów. 30 czerwca, po czterogodzinnej naradzie RBNiO z udziałem Parubija, ministra spraw wewnętrznych Avakova i innych przywódców demonstrujących bojówek, Poroszenko oświadczył, że zawieszenie broni zostanie zniesione i rozpocznie się nowa ofensywa. Trzy dni później na Morzu Czarnym rozpoczęły się manewry marynarki wojennej NATO z udziałem Stanów Zjednoczonych, z wojną elektroniczna jako kluczowym elementem. W tym samym czasie kijowskie siły zbrojne otoczyły pierścieniem buntowniczy Donieck. NATO miało własne zmartwienia: nadchodzący wrześniowy szczyt w Walii miał eksploatować retorykę „rosyjskiej inwazji”, niezbędną po klęsce w Afganistanie, a przydatną z uwagi na wzrastającą rywalizację z blokiem BRICS.

Grupa BRICS, która przyjęła nazwę stworzoną znacznie wcześniej przez ekonomistę w Goldman Sachs, nigdy nie była niczym więcej jak luźnym zbiorem „(ponownie) wschodzących gospodarek”, ale zdaniem Waszyngtonu suwerenne podmioty nie poddające się neoliberalnemu globalnemu zarządzaniu są niedopuszczalne. Kiedy więc 16 lipca szefowie państw BRICS, goszczeni przez prezydent Brazylii Dilmę Rousseff (usuniętą z urzędu przez spisek prawicowy w maju 2016) podpisali porozumienie w sprawie powołania Nowego Banku Rozwoju, czyli banku BRICS, jako bezpośrednie wyzwanie dla zdominowanego przez USA i MFW Banku Światowego, Stany Zjednoczone nałożyły na Rosję nowe sankcje z powodu sytuacji na Ukrainie, biorąc na cel szczególnie powiązania energetyczne z UE. Stworzenie odpowiednika Banku Światowego z kapitałem 100 miliardów dolarów i z rezerwową pulą walut tej samej wielkości (odpowiednik MFW), stworzyło podwaliny pod oś rywalizacji na polu globalnej ekonomii politycznej, rzucając wyzwanie reżimowi środków oszczędnościowych Zachodu – a przynajmniej tak się wówczas wydawało.

Przy okazji finałów mistrzostw świata w piłce nożnej, jeszcze przed odlotem z Brazylii do Moskwy, prezydent Rosji Władimir Putin uzgodnił z kanclerz Niemiec Angelą Merkel kontynuowanie negocjacji w sprawie kompleksowego porozumienia „ziemia za gaz”. Wstępne założenia obejmowały normalizację statusu Krymu w zamian za obszerny plan odbudowy gospodarczej Ukrainy i obniżenie dla niej cen gazu. Jednak na zwołanym 16 czerwca specjalnym posiedzeniu Rady Europejskiej nie osiągnięto tym razem porozumienia co do tego, czy UE powinna podporządkować się oczekiwaniom Ameryki, ponieważ przeszkodziły w tym kraje eksportujące do Rosji i zależne od jej gazu. W tej sytuacji Rada podkreśliła zobowiązanie UE „do prowadzenia trójstronnych rozmów w sprawie warunków dostaw gazu z Federacji Rosyjskiej na Ukrainę” w celu „zapewnienia bezpieczeństwa dostaw i tranzytu gazu ziemnego przez Ukrainę”.

Zestrzelenie samolotu MH17 i South Stream

Zestrzelenie MH17 w dniu 17 lipca zmieniło wszystko. Jak wspomniałem powyżej, kto to zrobił i jak, pozostaje niejasne, chociaż istnieje kilka tropów ujawnionych przez ludzi obeznanych z lokalną sytuacją, czy przez insiderów, którzy wiedzą, jaki sprzęt wojskowy był tego dnia w użyciu – nie sposób jednak wyciągnąć jednoznacznej konkluzji. Oficjalne raporty holenderskiej Rady ds. Bezpieczeństwa (Dutch Safety Bard) i JIT można spokojnie odrzucić, chociaż DSB słusznie zwróciła uwagę na wątpliwą decyzję Kijowa o zezwoleniu samolotom cywilnym na przelot nad strefą wojenną. Niezależnie od tego, kto był sprawcą, ani czy było to działanie celowe, czy wypadek, nie ulega wątpliwości, że Zachód postanowił wykorzystać to wydarzenie do własnych celów.

Hillary Clinton, była sekretarz stanu i ówczesna kandydatka na prezydenta, w wywiadzie telewizyjnym z 18 lipca wezwała do zmuszenia „Rosji do zapłacenia za to”, gdy tylko zostanie ustalona jej wina. Przedstawiona przez Clinton lista zadań dla UE obejmowała: 1. „zaostrzenie sankcji”; 2. znalezienie alternatywy dla Gazpromu, 3. „ściślejszą współpracę z USA przy wspieraniu Ukraińców”. Negocjacje „ziemia za gaz” odłożono na półkę, a 22 lipca Europa przestała się wahać i przyłączyła się do amerykańskich sankcji wymierzonych w Rosję jako dostawcę energii. Mark Leonard, założyciel i dyrektor Europejskiej Rady ds. Stosunków Zagranicznych, powiedział później w wywiadzie prasowym: bez MH17 trudno byłoby znaleźć wystarczające poparcie dla zaostrzenia sankcji wobec rosyjskiej gospodarki”.

W 2009 roku UE wprowadziła nową politykę energetyczną, zwaną „Trzecim Pakietem Energetycznym”. Nie zezwala on na transport gazu do UE przez producenta, skutecznie zmuszając Gazprom do sprzedaży innym firmom nawet gazu przesyłanego przez ukraińską sieć energetyczną, zanim wpłynie on na teren UE. Nord Stream pozostawał wyłączony z unijnych zasad konkurencji, ale planowany South Stream – już nie, mimo że większość umów z Gazpromem podpisano przed wprowadzeniem Trzeciego Pakietu Energetycznego. Jeszcze podczas przewrotu w Kijowie komentatorzy zastanawiali się, w jakim stopniu amerykański gaz łupkowy mógłby zrekompensować ograniczenie dostaw rosyjskich. Planowane instalacje LNG na Florydzie i w stanie Maryland miały obsługiwać rynek europejski w miejsce Gazpromu, co z upływem czasu stawało się coraz bardziej realistyczną perspektywą.

Secesja i powrót Krymu do Federacji Rosyjskiej odegrały oczywiście tu swoją rolę. Krym jest historycznie rosyjskim regionem, przydzielonym Ukrainie w 1954 r. przez kaprys przywódcy radzieckiej partii, Chruszczowa, i nigdy nie pogodził się z przynależnością do niepodległej Ukrainy. Po przewrocie nacjonalistycznym pod koniec lutego status rosyjskiej bazy marynarki wojennej w Sewastopolu był niepewny. W 1991 roku Morze Czarne było śródlądowym morzem bloku radzieckiego, graniczącym z tylko jednym krajem NATO (Turcją). Teraz na jego brzegach położone były dwa kraje NATO / UE oraz dwa prozachodnie, aspirujące do członkostwa w NATO. Kiedy więc tydzień po przewrocie trzech byłych prezydentów Ukrainy, Krawczuk, Kuczma i Juszczenko, wezwało rząd zamachu stanu w Kijowie do anulowania umowy przedłużającej dzierżawę Sewastopola (siedziby rosyjskiej floty czarnomorskiej) do 2042 roku, problem, kto będzie w stanie projektować siłę marynarki na Morzu Czarnym, stał się poważny. Pod znakiem zapytania stanęła możliwość zapewnienia przez Rosję bezpieczeństwa dużych projektów, takich jak South Stream.

Pod obstrzał trafił sam South Stream. Parlament Europejski – który nigdy nie zapytał, dlaczego lutowe porozumienie z Janukowyczem, wynegocjowane przez UE, wypadło z gry po zamachu stanu – 17 kwietnia 2014 roku przyjął niewiążącą rezolucję, sprzeciwiającą się budowie gazociągu South Stream, i zalecił znalezienie alternatywnych źródeł gazu. 28 kwietnia Stany Zjednoczone nałożyły zakaz prowadzenia transakcji biznesowych na swoim terytorium na siedmiu rosyjskich urzędników, w tym na Igora Sieczina, prezesa Rosniefti, rosyjskiego państwowego koncernu naftowego, oraz Giennadija Timczenkę, którego Wołga Group kontroluje Strojtransgaz – firmę, której powierzono budowę bułgarskiego odcinka South Stream. Mimo to dwa tygodnie po powrocie Krymu do Rosji bułgarski parlament zatwierdził South Stream, omijając unijne przepisy antymonopolowe poprzez zmianę nazwy gazociągu na „połączenie lądowo-morskie”. W odpowiedzi Komisja Europejska poleciła Bułgarii przerwanie prac nad South Stream, po czym ucięła jej fundusze w wysokości dziesiątek milionów euro przeznaczone na rozwój regionalny, a ambasador USA przestrzegł bułgarskie firmy przed współpracą z Timczenką. Wizyta amerykańskich senatorów Johna McCaina i Rona Johnsona w połączeniu z innymi środkami nacisku ostatecznie doprowadziła do zaniechania tej inicjatywy na początku czerwca. Jak skomentował to wówczas Eric Draitser, „South Stream stał się jednym z głównych pól bitwy w prowadzonej przez Zachód wojnie gospodarczej przeciwko Rosji”.

Zestrzelenie MH17 ostatecznie przypieczętowało los South Stream. Rosyjskie banki finansujące projekt, z Gazprombankiem na czele, objęto nowymi sankcjami, uniemożliwiając im zdobycie niezbędnego kapitału na rynkach międzynarodowych. Putin już wcześniej wspomniał o przeniesieniu tranzytu gazu do UE poza Europę, a w sierpniu doniesiono o wcielanym w życie planie B, obejmującym eksport przez Turcję. 1 grudnia 2014 roku, podczas wizyty dyplomatycznej w Ankarze, rosyjski prezydent ogłosił, że w związku z zachodnimi sankcjami i odmową pozwolenia na budowę na terenie Unii, South Stream zostanie zastąpiony gazociągiem „Turkish Stream”, w uzupełnieniu do istniejącego już gazociągu Blue Stream. Jednak w listopadzie 2015 r. turecki F-16 zestrzelił rosyjski bombowiec nad północną Syrią, co wywołało kryzys dyplomatyczny między Moskwą a Ankarą i doprowadziło do odwołania budowy Turkish Stream. Kryzys ten został zażegnany dopiero po próbie zamachu stanu przeciwko Erdoğanowi w lipcu 2016 r., kiedy Rosja stanęła po stronie tureckiego prezydenta, być może nawet ostrzegając go z wyprzedzeniem. Ponieważ F-16, który zestrzelił rosyjski odrzutowiec, należał do pronatowskiej jednostki z bazy lotniczej Inçirlik, która brała udział w próbie zamachu stanu, incydent nad Syrią zdawał się pasować do schematu, w ramach którego być może zadecydował się też los lotu MH17: choć nie wiemy tego na pewno, mógł on być prowokacją, mającą na celu wprowadzenie zamieszania w stosunki Turcji z Rosją.

Zmiana reżimu w Moskwie?

Katastrofa MH17 miała miejsce w kontekście głębokiego kryzysu, w którym dyscyplina kapitalistyczna, w formie narzuconej przez jej historyczne epicentrum na Zachodzie, stała się głównie rabunkowa, w coraz większym stopniu opierając się na przemocy. Spekulacyjne operacje finansowe w połączeniu z „wojną z terrorem” doprowadziły do rozprzestrzenienia się ryzyka gospodarczego i represji w kraju, oraz wojen i zmian reżimu zagranicą. Przetrwanie ludzkości przekształciło się w globalny hazard, uprawiany dla prywatnych korzyści, a rozgrywający się ponad głowami dotkniętej nim ludności. Zachód pod przywództwem praktycznie zbankrutowanych Stanów Zjednoczonych w coraz większym stopniu ucieka się do użycia siły, żeby sabotować próby stworzenia jakiejkolwiek alternatywy, której jego własna formacja społeczna nie jest już w stanie zbudować. Nawet najbardziej obiecujące, potencjalnie rewolucyjne rozwiązania informatyczne i medialne, pochodzące z Doliny Krzemowej, zostały złożone pod zastaw ogólnoświatowego projektu nadzoru nad środkami komunikacji, by ochronić imperialną pozycję USA.

Kiedy w latach 80. rozpoczęła się druga zimna wojna, administracja Reagana planowała zdestabilizować blok sowiecki i doprowadzić do zmiany reżimu w Moskwie. Jest to także cel obecnej, nowej zimnej wojny. Omawia to szczegółowo raport Chatham House z 2015 roku, „The Russian Challenge”. W raporcie tym przyznano, że chociaż pogrążenie się Rosji w całkowitej anarchii nie leży w interesie Zachodu, nie należy chronić prezydentury Putina „przed zmianami, bez względu na to, czy będą kontrolowane, czy gwałtowne”. Dlatego „bez względu na to, czy Putin zostałby usunięty przez wewnętrzny zamach stanu, chorobę, czy powstanie ludowe, Zachód powinien zastanowić się nad sposobami radzenia sobie z konsekwencjami zmiany reżimu w Rosji”.

Skuteczna komunikacja z narodem rosyjskim i uprzednia obrona ludzkich wartości byłyby niezbędne dla zdobycia przez Zachód wiarygodności … Planowanie przyszłości powinno objąć zmianę przywództwa w obecnych strukturach, wyłonienie się grupy gotowej przeprowadzić reformę strukturalną w drodze odpowiedzialnego dialogu ze społeczeństwem rosyjskim, aż po upadek reżimu.

Carl Gershman, prezes Narodowego Funduszu Wspierania Demokracji, w artykule dla Washington Post w październiku 2016 r. zaproponował rozpoczęcie nowej, trwałej kampanii przeciwko Putinowi, w której w roli ozdobnika i znaku rozpoznawczego można by użyć zamordowanie dziennikarki Anny Politkowskiej przed dziesięciu laty.

Prowadząc taką kampanię można liczyć na pomoc Fundacji Społeczeństwa Otwartego George’a Sorosa, która opracowałaby scenariusze „społeczeństwa obywatelskiego” / kolorowych rewolucji, identyfikując jednocześnie grupy, które można zmobilizować do ich realizacji. Plan działania Fundacji na lata 2014–2017, zatytułowany „Strategia projektu Rosja”, wymienia rosyjskich intelektualistów, aktywnych w zachodnich środowiskach akademickich i opiniotwórczych, rosyjski ruch gejowski i inne potencjalne dźwignie protestu społecznego przeciw sprawującemu władzę w Moskwie blokowi konserwatywnemu. Jak wynika z dokumentów Fundacji, zhakowanych przez kolektyw CyberBerkut, głównym beneficjentem jest Fundacja Antykorupcyjna Aleksieja Nawalnego, a portale dyskusyjne i media liberalne, takie jak stacja radiowa Echo Moskwy, agencja informacyjna RBK i gazeta Vedomosti – preferowanymi środkami przekazu.

Nie trzeba chyba powtarzać, że wszystko to jest częścią potężnej ofensywy, mającej na celu wykolejenie luźno powiązanego bloku rywali, zgromadzonych wokół Chin i Rosji, który wyłonił się w odpowiedzi na zachodnią agresywność i kryzys. Przejęcie władzy na Ukrainie, secesja Krymu i wojna domowa na wschodzie Ukrainy, która pozbawiła życia ponad 13 000 osób i wysiedliła milion, a także wojny gospodarcze przeciwko Rosji prowadzone przez USA i UE, przybliżyły zagrożenie wybuchu wielkiej wojny europejskiej. Nie można z dostateczną dozą pewności ustalić, czy zestrzelenie lotu MH17 było celowym, zaplanowanym działaniem, czy wypadkiem, ani czy mamy do czynienia z atakiem z innego samolotu wojskowego, czy pociskiem przeciwlotniczym, czy też z obydwoma. Jednak zarówno partia wojenna NATO, jak i reżim zamachu stanu w Kijowie, który wielokrotnie udowodnił, że pamięta o swoich ultranacjonalistycznych i faszystowskich poprzednikach, byłyby w pełni zdolne do takiego działania i miały potrzebne do tego środki. Co najważniejsze, miały też motyw. Przywódcy w Kijowie już kilkakrotnie próbowali wciągnąć Moskwę w wojnę domową, bezpośrednio i poprzez interwencję NATO. Jeśli rzeczywiście taki był ich cel, przysłużyłby się on upartemu i długoletniemu dążeniu bloku Atlantyckiego do zmuszenia kontynentalnej Europy do antagonizmu z Rosją.

Przy obecnej globalnej koniunkturze nawet wstępna koalicja rywali, łącząca Unię Euroazjatycką, BRICS i Szanghajską Organizację Współpracy, stanowi poważne zagrożenie dla pogrążonego w kryzysie kapitalistycznego Zachodu. Strach się nawet zastanawiać, czy Stany Zjednoczone i NATO będą skłonne podjąć jeszcze większe ryzyko niż obecnie. Jednak należy stawić czoła tej perspektywie, w przeciwnym bowiem razie cała ludzkość może podzielić los 298 pasażerów samolotu MH17.


Kees van der Pijl jest [był do niedawna – przyp.] pracownikiem naukowym w Centre for Global Political Economy i emerytowanym profesorem School of Global Studies na Uniwersytecie w Sussex.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: The political forces that led to the shootdown of Malaysian Airlines flight MH17

Lektura uzupełniająca:

Historia projektu gazociągu Jamał i jak bruździły w tym Stany Zjednoczone
Od czasów Reagana do Nord Stream 2. Jak rosyjskie projekty dzieliły Europę

O legalności wtrącania się USA w nie swoje sprawy (eng., PDF):
The Euro-Siberian Gas Pipeline Dispute – A Compelling Case for the Adoption of Jurisdictional Codes of ConductMaryland Journal of International Law, 1984

Jak w 2004 r. doszło do przejęcia Jukosu, w skrócie:
Państwowy Rosnieft przejął aktywa Jukosu

Lot MH17 – Bezsporna wina Ukrainy. – tłumaczenie (dzięki, Enigmatis!) obszernego, szczegółowego artykułu Erica Zuesse z 1stycznia 2019r.

New MH17 Doc Reveals Evidence Tampering, Dutch Cover-up of Forged Recordings, Hidden Ukrainian Radar Records – z 28-min. filmem dokumentalnym Maxa van der Werffa i Jany Jerłaszowej

20 Komentarzy »

  1. Kwestia Krymu została tu błędnie czy powierzchownie przedstawiona. Pominięta została kwestia żydowska, chyba o kluczowym znaczeniu.

    Na początku lat 20-tych lichwiarze z Wall Street udzielili ogromnej pożyczki Rosji Radzieckiej na 30 lat, której zastawem był Krym. Niezależnie od zastawu żydowskie kierownictwo z Kremla już wówczas udostępniło żydom Krym do kolonizacji. Hasło: „krymska Kalifornia”: https://www.google.com/search?source=hp&ei=r9RBXa_jN-LErgScwq7YCg&q=krymska+kalifornia&oq=krymska+kalifornia&gs_l=psy-ab.3..0j0i22i30.1612.6230..6920…1.0..0.63.1025.19……0….1..gws-wiz…..0..0i131j0i22i10i30.vQchsWTS8nE&ved=0ahUKEwjv9uT829_jAhVioosKHRyhC6sQ4dUDCAU&uact=5

    Plan żydowskiego osadnictwa na Krymie zastopował dopiero Józef Stalin i dał im na pocieszenie Birobidżan. Ale w latach 20-tych, przed interwencją Stalina, żydzi uważali Krym za materiał na swoje własne państwo, były to oficjalne plany znane władzy radzieckiej i przez nią wspierane.

    Pożyczkobiorcą była Rosja Radziecka, a lata 50-te to czas zwrotu pożyczki. Pewnie były tam niejasności, w każdym razie podobno Józef Stalin jeszcze przed swoją śmiercią (został zamordowany) planował przekazać Krym Ukrainie. Utrata zastawu przez Rosję Radziecką (a tak to formalnie wyglądało) likwidowała spór co do przekazania Krymu pożyczkodawcom.
    Chruszczow przekazał Krym Ukrainie w celu zlikwidowania sporu z żydami z Wall Street, którzy planowali na Krymie ustanowić państwo żydowskie. Nie był to żaden kaprys czy głupota a bardzo inteligentne zagranie kierownictwa radzieckiego.

    Natężenia dzisiejszego zamieszania w sprawie Krymu nie sposób zrozumieć bez znajomości planów sprzed prawie stu lat, „krymskiej Kalifornii”, żydowskiego państwa na Krymie.

    Komentarz - autor: Patryk — 31 lipca 2019 @ 20:23

  2. Tak na kompletnym marginesie…

    1. „Wojna propagandowa” – czy ten termin oznacza walkę stron na aplikowanie propagandy? 😉
    Bo jeśli dobrze rozumiem intencje, to raczej facet miał na myśli brutalny atak propagandy odparty przez niewinną armię faktów 😉
    Nie mówimy „wojna hackerska” np, tylko atak hackerski … do przemyślenia dla anty i pro propagandzistów na przyszłość 😉

    2. Tweet gościa wciąż sobie spokojnie wisi w mainstreamowym medium społecznościowym, gdzie tweety zdejmują nagminnie i z prozaicznych powodów. Jakieś sugestie..? 😉

    Komentarz - autor: Art — 31 lipca 2019 @ 20:26

  3. @Patryk

    Kwestia Krymu została tu błędnie czy powierzchownie przedstawiona

    Bo to nie jest artykuł o Krymie – nie zauważyłeś?
    A jeśli poza „kwestią żydowską”, „podobno” i „ludzie spekulują” nie masz nic do powiedzenia, to lepiej przenieś się z komentowaniem na strony/blogi, gdzie się o niczym innym (prawie) nie mówi. Będzie Ci tam cieplutko jak u mamy za piecem.

    Komentarz - autor: iza — 31 lipca 2019 @ 21:32

  4. @Art, o co Ci tak naprawdę chodzi?

    Komentarz - autor: iza — 1 sierpnia 2019 @ 00:11

  5. @ Iza

    ad1. takie tam sobie dyrdymały. Never mind 😉

    ad2. sytuacja jest ciekawa o tyle, że

    1. Twitter cenzuruje po swojemu, a ponadto ogłosił politykę ograniczania treści regionalnie na żądania władz państwowych.
    2. Gość, w końcu nie Kowalski, a akademik z dorobkiem, w swoim tłicie wprost oskarżył Izralel za 9/11. I to bez cienia wątpliwości! Nie jak w przypadku MH17, gdzie po akademicku roztrząsa sprawę w kategoriach prawdopodobieństwa, możliwości, motywu, pomyłki, itp.
    3. Zatem powstaje pytanie o brak reakcji w tym medium zainteresowanych stron. Zareagowali? Twitter odmówił cenzury? Nie zareagowali? Reakcja gorsza od braku reakcji?
    Ciekawe bo to w końcu mainstreamowe medium o zasięgu w setkach milionów i potencjalnie równym dostępie…

    Ale to, jak mówiłem, na kompletnym marginesie 🙂
    Notabene, ciekawy facet.

    Komentarz - autor: Art — 1 sierpnia 2019 @ 15:19

  6. Iza!

    Czy nie sądzisz, że powinniśmy podawać nawet tutaj w komentarzach linki do stron SOTT, cassiopaeaforum i Quantumfuture, bo ci biedni ludzie nie wiedzą naprawdę co jest grane?

    Może to ułatwi im poznanie prawdy i zwyczajnie zaspokoi ich ciekawość na wiedzę?
    Jest taka opcja, że każda podana strona wpisana w wyszukiwarkę Google wyświetla się i pod spodem na niebiesko i [dokładnie jest napisane ,,tłumaczenie strony”] i po wciśnięciu tej opcji wyświetla się jej tłumaczenie poprzez translator[tłumacz Google]. Nie jest to tłumacz doskonały, bo czasami tłumaczy całkowicie opacznie, ale może chociaż ta podpowiedź ułatwi naszym rodakom ,,składanie swoich własnych puzzli”? Potrzebna, jest niestety znajomości języka obcego[angielskiego] na odpowiednim poziomie, żeby dokładnie zrozumieć treść i wymowę danego artykułu, chociaż z tego co kojarzę quantumfuture jest całkowicie po polsku.
    Sam nie wiem może w taki sposób?

    Komentarz - autor: obudzony — 1 sierpnia 2019 @ 18:44

  7. „obudzony” – jaki masz nick na cassiopaeaforum?

    Komentarz - autor: sharinfman — 1 sierpnia 2019 @ 18:52

  8. @Art
    Twitter też nie jest doskonały. Poza tym pewnie ma swoją pokręconą politykę co do notoryczności, zakresu potencjalnego wpływu itd., itp. Za to z uczelni musiał się facet wyrzucić. (Szacun za to.) Nie poważniejsze to od bana na Twitterze?

    Komentarz - autor: iza — 1 sierpnia 2019 @ 18:58

  9. @obudzony
    A Ty ciągle chcesz zbawiać świat? Skąd wiesz, że świat chce być zbawiony, i to na Twój sposób? I co to za „biedni ludzie”?

    Komentarz - autor: iza — 1 sierpnia 2019 @ 19:42

  10. @ Iza

    Prywatne losy profesora to odrębna kwestia. Przez myśl mi nie przeszło myśleć o ewentualnym banie na twitterze jako „karze” dla niego. Chodzi o rozpowszechnianie lub nie treści. O jej zasięg.
    Na świecie są dziesiątki tysięcy stron i media poruszające ważne z naszej perspektywy kwestie , ale albo o zasięgu mikroskopowym, albo z barierą językową i/lub skutecznie dezawuowane. To chyba dlatego z punktu widzenia mainstreamu są mało groźne. Z twitterem jest inaczej.
    Dlatego ciekawi mnie rzeczywisty mechanizm, który tłumaczyłby to, że tweet nie został utrącony.

    Komentarz - autor: Art — 1 sierpnia 2019 @ 20:35

  11. „Z twitterem jest inaczej” – prawdopodobne, że mi się tylko tak wydaje 😉

    Komentarz - autor: Art — 1 sierpnia 2019 @ 21:01

  12. @Art

    Prywatne losy profesora to odrębna kwestia.

    A jeśli nie? Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że nie tyle chodzi o usunięcie z sieci niechcianych treści, co o pokazanie, kto tu rządzi i – docelowo – doprowadzenie do pełnej autocenzury. Jak za komuny, bo przecież z tym mamy teraz do czynienia. Pełnowymiarowy Orwell z przytupem.

    W przypadku profesora, usunięcie tłitu nie dałoby możliwości podjęcia kroków przez uczelnię i pozbycia się, pewnie już od dawna, uwierającego członka społeczności akademickiej. A raczej „akademickiej”. Tłity usuwa się głównie niezależnym, bo trudno wyciągnąć wobec nich inne konsekwencje. A że to wszystko jedna klika, więc nie jest istotne, kto da w łeb. Istotne, żeby jak najbardziej zabolało.

    Tak myślę.

    Komentarz - autor: iza — 1 sierpnia 2019 @ 21:26

  13. @ Iza

    Prawdopodobne.
    Poza tym tweet „żyje” krótko, bez względu na zasięg. A chyba potrzebny jest jeszcze jakiś namysł przy okazji .? 😉

    Ale z drugiej strony wciąż tam jest. Moim zdaniem twitter to (jeszcze) unikatowe narzędzie. W pozytywnym sensie. W jednym miejscu zgrupowane tropy do dowolnego w zasadzie tematu. Zwięzłość treści, możliwości przeszukiwania danych i obecność „wszystkich”, bezpośrednio albo pośrednio – to ogromny atut. Ja w zasadzie nie wchodzę w interakcje na twitterze. Chyba że mam jakieś bardzo konkretne pytanie i nadzieję na odpowiedź. Korzystam z niego jak z wstępnej bazy danych i opinii.

    Komentarz - autor: Art — 1 sierpnia 2019 @ 22:35

  14. „obudzony” – jaki masz nick na cassiopaeaforum?

    Komentarz – autor: sharinfman — 1 sierpnia 2019 @ 18:52

    Znasz to forum, że pytasz mnie o mój nick?
    Po co ci taka informacja? Piszesz książkę na mój temat?

    Polecam ci zarejestrować tam[jeżeli jeszcze nie jesteś] i czytać, czytać, czytać, pisać swoje spostrzeżenia i nadal czytać i uczyć się.

    Komentarz - autor: obudzony — 2 sierpnia 2019 @ 09:54

  15. @obudzony

    „Znasz to forum, że pytasz mnie o mój nick?”

    Znam to forum.

    „Po co ci taka informacja?”

    Żebym miał większe pojęcie z kim rozmawiam i w razie czego sprawniej załagodzić sytuację. Ton, w którym zwróciłeś się do mnie wcześniej był mało braterski. A w pracy nad sobą m.in. chodzi o budowanie relacji i pomaganie sobie, a nie prowokowanie.

    „Polecam ci zarejestrować tam[jeżeli jeszcze nie jesteś] i czytać, czytać, czytać, pisać swoje spostrzeżenia i nadal czytać i uczyć się.”

    W miarę możliwości czytam, ale głównie są to posty Laury, na tę chwilę skupiam się na czymś zupełnie innym, choć z tym co najważniejsze na Cass staram się być na bieżąco. Jeśli chcesz przeczytać o moich spostrzeżeniach, to mój nick „Luks”.

    sharinfman – chodzi tu o słowo sharing, które „przechodzi” w słowo sharinf (shar + inf) czyli niejako „dzielenie się informacją” (chodzi tu o dzielenie się informacją jako taką i tą informatyczną – o tym jest mój blog) tak należy interpretować tę grę słów. Do tego dorzucając „man”, mamy sharinfman, czyli „człowiek dzielący się informacją”.

    W świecie IT jest na przykład organizowana duża konferencja Infoshare. Nie ma takiego słowa jak „infoshare”, ale wiadomo o co chodzi.

    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: sharinfman — 2 sierpnia 2019 @ 13:03

  16. @sharinfman
    ,,Bądźcie przebiegli jak węże i czujni jak gołębice” – akurat przestrzegam tej rady i stąd mój ton wypowiedzi, który Tobie może wydawać się impertynencki lub niegrzeczny. Podejrzewałem od początku, że Twój nick może sugerować słowo ,,sharing”[dzielić się np. informacją], ale wolałem aby to wypłynęło od Ciebie, a nie z mojej strony. Ponadto uważam, że błędnie odczytujesz moje rzekome negatywne intencje lub uprzedzenia w stosunku do Ciebie, bo będę ostrożny w stosunku do wszystkich osób, których nie poznam osobiście przez dłuższy czas i w różnych sytuacjach.
    Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że nie dyskutujemy o treści zamieszczonego artykułu, a bardziej ,,my o sobie ” i coraz bardziej oddalamy się od komentowania faktów, które ten artykuł ze sobą niesie.

    Komentarz - autor: obudzony — 2 sierpnia 2019 @ 22:33

  17. @obudzony

    „,,Bądźcie przebiegli jak węże i czujni jak gołębice” – akurat przestrzegam tej rady(…)”

    Lepiej trzymać się tego:

    „Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!” Mt 10,16

    Komentarz - autor: sharinfman — 3 sierpnia 2019 @ 12:30

  18. Pewne nawiązanie do amerykańskiego szaleństwa , od którego to wszystko w/w pochodzi . Dzisiaj , kolejny raz , miały miejsce dwie (!) ulubione zabawy psychopatów . W Teksasie 19 ofiar , w Ohio 10 . Wielu rannych . Życzę więcej takich wewnętrznych zabaw . Może nikt nie zostanie i na świecie będzie bezpieczniej ?
    Nie możemy przecież zabronić świętego amerykańskiego stylu życia , z powodu którego zginęło tylu ludzi na świecie !

    Komentarz - autor: fly — 4 sierpnia 2019 @ 14:30

  19. Swoją drogą widzę fajne zabiegi TVN 24 ( stacji o kapitale US ) .
    Od rana międlą śmieszną rzecz – Zapata na odrzutowej desce .
    Większość stacji o tym tylko wspomniała . Ci stale i na okrągło !
    Aby przykryć krwawe jatki u siebie . O czasy !!!

    Komentarz - autor: fly — 4 sierpnia 2019 @ 14:34


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: