PRACowniA

16 czerwca 2018

Trump i Kim podpisują w Singapurze deklarację pokoju (bo alternatywa jest zbyt kosztowna)

Filed under: Polityka,Wydarzenia bieżące — pracowniaiv @ 08:06

Niall Bradley
Sott.net
12 czerwca 2018 21:40 UTC

Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un i prezydent USA Donald Trump podpisują „historyczny” dokument w Singapurze

No to Rocket Man i The Dotard spotkali się. Po zeszłorocznym epickim obrzucaniu się błotem teraz prezydent USA Donald Trump mówi, że pomiędzy nim i przywódcą Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej Kim Dzong Unem jest „szczególna więź”. Na oko obaj przywódcy pokazali się podczas tego szczytu w dobrym świetle – byli serdeczni i nie mieli żadnych napadów histerii i złości, które jeszcze w ubiegłym roku skłaniały „analityków” do przewidywania nuklearnej pożogi.

Ale to już stara historia. Podpisany dokument – deklaracja, a nie „umowa”, plan czy cokolwiek takiego – jest krótki:

Przekonani o tym, że ustanowienie nowych relacji między USA a KRLD przyczyni się do pokoju i dobrobytu na Półwyspie Koreańskim oraz na świecie, oraz uznając, że budowanie wzajemnego zaufania może sprzyjać denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego, prezydent Trump i przewodniczący Kim Dzong Un oświadczają, co następuje:

  1. Stany Zjednoczone i KRLD [Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna] zobowiązują się ustanowić nowe relacje między USA a KRLD zgodnie z pragnieniem życia w pokoju i dobrobycie, wyrażanym przez narody obu krajów.
  2. Stany Zjednoczone i KRLD połączą swoje wysiłki na rzecz zbudowania trwałych i stabilnych warunków pokojowych na Półwyspie Koreańskim.
  3. Potwierdzając deklarację z Panmundżomu z 27 kwietnia 2018 r., KRLD zobowiązuje się do podjęcia działań na rzecz całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.
  4. Stany Zjednoczone i KRLD zobowiązują się do odnalezienia i wydobycia zwłok jeńców wojennych i zaginionych w akcji, w tym do natychmiastowego odesłania szczątków wszystkich już zidentyfikowanych.

 

Podobno na koniec spotkania Trump zaprezentował to wideo:

 

 

Można je nazywać górnolotnym i życzeniowym, ale jego przekaz jest zdecydowanie lepszy niż „ogień i furia”.

Tak więc Trump najwyraźniej chce „wnieść do Korei Północnej Amerykański Sen”. Dla niego prawdziwy potencjał zawierania układu leży w amerykańskich firmach, stojących na czele kolejki do zaspokajania potrzeb rozwojowych Korei Północnej. Z pewnością Trump zdaje sobie sprawę, że – z powodów historycznych, geograficznych i kulturowych – północni Koreańczycy z większym prawdopodobieństwem przedłożą chiński sen nad amerykańskim, ale Trump nie chce dopuścić do tego, żeby Stany Zjednoczone zostały całkowicie usunięte z boiska. A to właśnie przytrafiło się amerykańskim firmom po porozumieniu z Iranem i dlatego Trump podarł je na strzępy.

Podobno w którymś momencie podczas spotkania Kim zwrócił się do Trumpa ze słowami:

„Wielu ludzi na świecie będzie o tym myślało jak o jakiejś fantazji rodem z filmu sci-fi”.

Jest to rzeczywiście historyczne wydarzenie. I niezależnie od tego, co ktoś myśli o Trumpie, czy o Kimie, i jakie są ich „prawdziwe intencje”, już sam akt otwarcia się w ten sposób istotnie zmniejsza prawdopodobieństwo ognia, furii i ataków rakietowych. W dokumencie tego nie uwzględniono, ale później Trump powiedział, że USA „przestaną prowadzić gry wojenne”. Jak zawsze, słowa muszą znaleźć potwierdzenie w czynach, ale jest jasne, że dla Trumpa mają one wymierne znaczenie, kiedy wyznaje, że znowu myśli o kwestii zasadniczej – saldzie:

„Gry wojenne są bardzo drogie, a my płacimy za większość z nich”.

Przy okazji, to ramowe porozumienie między Trumpem i Kimem co do zamrożenia gier wojennych USA na półwyspie i w jego okolicy w zamian za zamrożenie testów  nuklearnych i rakiet międzykontynentalnych jest dokładnie tym, do czego nawoływały Chiny i Rosja, zanim zeszłoroczna „rakietowa histeria” doprowadziła do „bezprecedensowych sankcji”. Co się teraz stanie z tymi sankcjami? Zaakceptowane przez ONZ sankcje wobec Korei Północnej były przydatnym narzędziem tylko dlatego, że zastosowały się do nich również Chiny i Rosja. Oba te kraje wzywały już do ich zniesienia, argumentując, że środek spełnił swoje zadanie „zmuszenia Kima do posłuszeństwa”. Jeśli USA będą jednostronnie i zbyt długo utrzymywały sankcjonowanie Korei Północnej, amerykańskie perspektywy inwestycyjne wyparują, ponieważ Korea pertraktuje bezpośrednio ze swoimi sąsiadami, a USA wyjdą na jedyną nierozsądną stronę – jak ma to obecnie miejsce w przypadku „Iran Deal”.

Jak na razie przegranym jest obóz głębokiego państwa i bilderbergów w Japonii, Korei Południowej i Waszyngtonie. Nie znają niczego poza powojennym Pax Americana i będą mieli opory z wejściem na nieznane terytorium bez przewodnictwa Wujka Sama. Próbowali na wszelkie sposoby – ze swoją groźbą „na wzór Libii” – zapobiec odbyciu się tego spotkania. Wygranymi są narody Korei, Chin i Rosji. Trump też dostaje pochwały, choć dopiero się okaże za co. Specjalna nagroda pokojowa należy się prezydentowi Chin Xi Jinpingowi i Korei Południowej – Moon Jae-in. Można się też zastanawiać, co Putin – za pośrednictwem Ławrowa – powiedział Kimowi podczas oficjalnej wizyty ministra w Królestwie Pustelników zaledwie 10 dni przed tym szczytem.

Jak już mówiliśmy, pociski jądrowe Korei Północnej nie są tu tak naprawdę problemem. Nie jest nim nawet sama Korea Północna. Chodzi o przyczółek USA w Azji Wschodniej – w Korei Południowej, Japonii i w innych miejscach – i o to, co się stanie z tym przyczółkiem w sytuacji, kiedy chińska gwiazda wschodzi, a amerykańska zachodzi. Trump widzi, co eurazjatycka integracja (BRICS, Belt and Road, SCO, itd.) oznacza dla dominacji USA na – w tym przypadku – „naszym Jeziorze Spokojnym”. Chce wykorzystać przewagę militarną (dopóki istnieje) i stopniowo zastąpić militarny przyczółek USA w regionie bardziej konstruktywnym, opłacalnym i trwałym: „Wycofamy nasze wojsko i broń, jeśli dacie nam dostęp do swoich zasobów rynkowych. Nie ma mowy, żebyśmy pozostawili cały ten region chińskiej dominacji – najpierw gospodarczej, a następnie militarnej”.

Jak na ironię, podczas gdy Chiny i Rosja zareagowały pozytywnie na kroki Trumpa zmierzające do transformacji – a nie usunięcia – amerykańskiej obecności w Azji Wschodniej, Trumpowi będzie naprawdę trudno sprzedać to w kraju, ponieważ ten militarny przyczółek został zaprojektowany po to, żeby „powstrzymać” Chiny, a nie „zawierać z nimi umowy handlowe”. Tak więc Trump musi jakoś przekonać amerykańskie elity, by dołączyły do jego planu zamiany karabinów na iPhony, a swoje impulsy podżegania do wojny skierowały na coś, co przypomina w miarę uczciwą wojnę handlową z Chinami.

Myślę, że może mu się udać. Nikt nie robi interesów lepiej niż The Donald. Wiedzieliście, że Trump napisał książkę „Sztuka robienia interesów” (The Art of the Deal)?


Niall Bradley
studiował nauki polityczne i zajmował się doradztwem medialnym. Od 8 lat jest redaktorem SOTT.net, a swoje artykuły publikuje również na swoim blogu NiallBradley.net. Niall jest współprowadzącym audycję radiową “Behind the Headlines” w ramach Sott Radio Network i współautorem (wraz z Joe Quinnem) książki Manufactured Terror: The Boston Marathon Bombings, Sandy Hook, Aurora Shooting and Other False-Flag Terror Attacks.

 

Tłumaczenie: PRACowniA

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: