PRACowniA

10 czerwca 2018

Nieistotne wybory? Kolumbia przyłącza się do NATO tuż przed wyborami prezydenckimi

Filed under: Polityka,Wydarzenia bieżące — pracowniaiv @ 19:55
Tags: ,

Alejandro Rodríguez
Sott.net
29 maja 2018 15:33 UTC

„Odchodzę, ale nic się nie zmienia, więc idźcie i głosujcie!”

27 maja obywatele Kolumbii poszli do urn, żeby wybrać swojego przyszłego prezydenta, jednak głosowanie nie wyłoniło większościowego zwycięzcy, w związku z czym odbędzie się druga tura wyborów. Podobnie jak w przypadku innych kampanii politycznych w dzisiejszych czasach, media forsowały różne strategie i narracje polityczne, które są masowo powielane w sieciach społecznościowych. Zanim 17 czerwca odbędzie się druga tura, chciałbym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami.

Jeden temat w szczególności był dość widoczny. Od lat popularnym chwytem reklamowym w tamtejszej polityce było porównywanie Kolumbii do Wenezueli i straszenie społeczeństwa: „przecież nie chcemy wylądować z jakimś Chavezem czy Maduro”.

Biorąc pod uwagę obietnice wyborcze i polityczne korzenie niektórych kandydatów, możliwość objęcia kraju systemem socjalistycznym – po raz pierwszy w Kolumbii – w innych okolicznościach może i byłaby wiarygodnym scenariuszem. Jednak w obecnej sytuacji istnieją pewne drobne (i nie aż tak drobne) szczegóły, które tak radykalną zmianę w ultra-jankeskiej mentalności w tym kraju czynią zupełnie niemożliwą.

Niezależnie od tego, czy zwycięży Gustavo Petro, lewicowy kandydat z ruchu politycznego „Colombia Humana”, czy konserwatywny faworyt Ivan Duque Marquez, wynik zostanie przyćmiony wydarzeniem, które miało miejsce tuż przed wyborami, 26 maja, kiedy kolumbijski rząd ogłosił doniosłą decyzję. Niewiele mówi się o tym w prasie, mimo że fakt ten zdecydowanie wskazuje, czego kraj może się spodziewać, niezależnie od tego, kto zostanie wybrany.

Mówię o oświadczeniu prezydenta Juana Manuela Santosa, które wydał z pewną dumą i z odcieniem przechwałki, kiedy na odchodnym powiedział: „W przyszłym tygodniu sformalizujemy przyłączenie się Kolumbii do NATO”. Oznacza to, że kraj ten będzie jedynym w Ameryce Łacińskiej „globalnym partnerem” bloku „antykomunistycznego”, dzieląc ten „zaszczyt” z takimi krajami jak Afganistan, Australia, Irak, Japonia, Korea Południowa, Mongolia, Nowa Zelandia i Pakistan – z których wszystkie, słowami tejże organizacji, „aktywnie wspierają operacje i misje prowadzone przez NATO”.

I tak Kolumbijczycy głosują w wyborach, które rzekomo dają im możliwość zabrania głosu w sprawie kierunku, jaki ich zdaniem kraj powinien obrać. Ale skoro Kolumbia – jako partner jedynego sojuszu militarnego na świecie – nie ma już niezależnej polityki wojskowej i bezpieczeństwa, to kolumbijscy wyborcy nie mają jak dążyć do pokojowych stosunków z sąsiadami, szczególnie z tymi, którzy z takiego czy innego powodu mogą w przyszłości nie dostosować się do interesów Waszyngtonu.

Sytuacja w Wenezueli dość się ostatnio skomplikowała, kiedy wiele krajów w regionie, w tym Wujek Sam, nie uznało wyborów, a opozycja zdecydowała się je zbojkotować – jeszcze bardziej izolując tym posunięciem Maduro od „społeczności międzynarodowej” (czytaj: Pax Americana). A w sytuacji, kiedy bardzo prawdopodobna jest tam zmiana reżimu, sprzedanie się Kolumbii paktowi NATO nie wróży niczego dobrego dla stabilności w regionie.

Tłumaczenie: PRACowniA

Komentarz Pracowni:

Colombia joins NATO, and that means trouble

Skrót:

Przystąpienie do NATO nie jest niespodzianką. Kolumbia już wysyłała swój personel na szkolenia wojskowe w Niemczech i Włoszech oraz swoich żołnierzy do walki z somalijskimi piratami w Rogu Afryki – wszystko pod auspicjami NATO. Od 2013 r. wymienia się z NATO informacjami wywiadowczymi, bierze udział w ćwiczeniach wojskowych i tzw. interwencjach humanitarnych, a w 2009 r. sfinalizowała porozumienie na de facto goszczenie u siebie siedmiu amerykańskich baz wojskowych, rozszerzając wcześniejszy układ, w ramach którego USA miały dostęp do niektórych baz kolumbijskich „w celu walki z przemytem narkotyków i z lewicowymi rebeliantami”.

Poza tym, że sojusz „wpuszcza” obce siły do kraju, Kolumbia ma jeszcze inne atuty, by się wkupić: jest regionalną potęgą militarną z ponad pół milionem żołnierzy plus sprzęt i z budżetem na wojsko w wys. prawie 9 mld dolarów w 2017 (faktycznie wydała 3,4% GDP).

Więzy Kolumbii z USA sięgają 1948 r. Kolumbia jest jedynym krajem z Ameryki Pd., który aktywnie uczestniczył w wojnie USA w Korei w latach 50. (a wyniesione stamtąd doświadczenie wykorzystała zrzucając w 1964 r. dostarczony przez USA napalm na swoje wioski w departamencie Tolima, bo jakiś konserwatywny kolumbijski senator nazwał je „niezależną republiką”, powstającą w obrębie kraju).

Mniej oficjalne więzy obejmują typowe amerykańskie mieszanie w Kolumbii, podsycanie wewnętrznych walk między siłami rządowymi a FARC, dostarczanie broni na ogromną skalę i udział w korupcji i wielkim przemyśle narkotykowym. (O tym dokładniej w artykule The American Fingerprints on Colombia’s Dead, który streszcza studium historyka prof. Renana Vegi Cantora na temat amerykańskiego zaangażowania w Kolumbii w ciągu ostatnich 100 lat.)

~ * ~

Rzeczywiście, niezależnie od tego, kto wygra wybory, los Kolumbii zdaje się być przesądzony i można się spodziewać zaognienia sytuacji w sąsiednich krajach.

 

 

 

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: