PRACowniA

27 stycznia 2018

Przykry los sojuszników Waszyngtonu – tym razem zdradzeni i porzuceni syryjscy Kurdowie

Filed under: Polityka,Wydarzenia bieżące — iza @ 07:35
Tags: , ,

Martin Berger
New Eastern Outlook
25 stycznia 2018

 

Błędem byłoby sądzić, że obecne zaostrzenie się kryzysu syryjskiego w związku z rozpoczęciem tureckiej operacji „Gałązka oliwna” [źródłem nazwy jest herb miasta Afrin] na północnej granicy Syrii, która doprowadziła już do ofiar wśród żółnierzy po bu stronach, tureckiej i kurdyjskiej, stanowiło było zaskoczeniem dla tych, którzy uważnie śledzili konflikt. Nie można również zaprzeczyć, że krwawa turecko-kurdyjska konfrontacja, która już doprowadziła do pewnej liczby ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej, jest dobitnym przykładem dwulicowej polityki Waszyngtonu, gdzie byli sojusznicy USA są teraz wykorzystywani jako karty przetargowe.

Ankara już w sierpniu 2016 roku pokazała światu, że wkracza do Syrii w określonym celu, mającym niewiele wspólnego – o ile w ogóle cokolwiek – z walką przeciwko Państwu Islamskiemu (ISIS). W tamtym czasie, kiedy Turcja przypuściła atak na Dżarabulus, wielu ekspertów medialnych nie bało się otwarcie stwierdzić, że Ankara, robiąc ten krok, bierze się za kurdyjskie grupy zbrojne.

W szczególności Le Figaro skomentował wówczas turecką inwazję na Syrię zauważając, że szturm Erdogana na Dżarabulus nie miał na celu zniszczenia ISIS, lecz przeciwdziałanie postępom sił kurdyjskich w Syrii, ponieważ takie działanie wisiało już w powietrzu, a ISIS posłużyło jedynie za łatwe usprawiedliwienie. W owym czasie stanowisko to poparł niemiecki Tagesspiegel, który zauważył, że początkowo Erdogan wspierał islamistów w walce z Damaszkiem, ale kiedy ci zaczęli tracić kontrolę nad terytorium Syrii, turecki przywódca zdecydował się wkroczyć bezpośrednio, wyraźnie dając do zrozumienia, że od tego momentu będzie używał walki z ISIS jako pretekstu do przyszłych działań militarnych przeciwko syryjskim Kurdom. Co więcej, szwajcarski Tagesanzeiger już w 2016 roku podkreślał fakt, że głównym celem inwazji Turcji na Syrię była próba zapobieżenia powstaniu w jej granicach autonomicznej jednostki kurdyjskiej.

Oczywiście cele Ankary nigdy nie stanowiły tajemnicy dla Waszyngtonu, który nie zawahał się przedstawić publicznie swojej opinii w czasopiśmie Foreign Policy, zauważając, że rozpoczęta kampania Ankary może oznaczać nową erę współpracy amerykańsko-tureckiej w Syrii. FP, medialna tuba waszyngtońska, otwarcie przyznał, że pobudki Erdogana, jakimi kierował się bezpośredniego angażując się w wojnę syryjską nie w pełni pokrywają się z motywacjami Waszyngtonu i stoją w bezpośrednim konflikcie z motywacjami sił kurdyjskich, które weszły w sojusz z USA. Dano również jasno do zrozumienia, że Waszyngton jest świadom tego, że Ankara pokłada w Ameryce nadzieje na wywarcie presji na siły kurdyjskie i skłonienie ich do respektowania kwestii terytorialnych, takich jak pozostanie na wschód od Eufratu, jednak Waszyngton nie specjalnie palił się (i wciąż się nie pali) do wypełniania takich zobowiązań. Foreign Policy stwierdził również (podkreślenie dodano):

Dynamika ta ma potencjalnie ogromne implikacje dla wojny na północy Syrii. W krótkiej perspektywie czasowej może wywoływać napięcia na linii Turcja-PYD, z którymi Stany Zjednoczone będą musiały sobie jakoś poradzić i które będą musiały uwzględnić w swojej strategii walki z ISIS. W sumie jednak Waszyngton nie ma innego wyjścia, jak tylko zaakceptować Ankarę, sojusznika NATO, kosztem kontrowersyjnych bojowników, będących wrogiem Turcji. Z Turcją jako pełnoprawnym partnerem w walce z ISIS Waszyngton będzie miał większy wpływ na swoich kurdyjskich sojuszników.

Czytając ten tekst można dojść do wniosku, że Waszyngton w pełni zdawał sobie sprawę z faktu, że syryjscy Kurdowie weszli na kurs kolizyjny z Turcją, ale zamiast zapobiec tragicznym wydarzeniom, jakie dziś obserwujemy, wolał milczeć na temat przyszłych starć między swoimi regionalnymi sojusznikami. Nawet wtedy New York Times sugerował swoim czytelnikom, że Waszyngton może w każdej chwili wycofać swoje wsparcie dla sił kurdyjskich w Syrii, informując, że ówczesny wiceprezydent Joe Biden ogłosił, że Kurdowie muszą wrócić na wschodni brzeg Eufratu, w przeciwnym razie ryzykują utratę amerykańskiego wsparcia.

Fakt, że bycie amerykańskim sojusznikiem to ryzykowny biznes w każdym regionie świata, był wielokrotnie omawiany, a jednak niektórzy z tych sojuszników wciąż wydają się być zaskoczeni, kiedy stają się ofiarami zdrady geopolitycznej. Zauważano również, że sojusznicy Waszyngtonu własną krwią płacą cenę za niezliczone przygody militarne, kiedy rekrutuje się ich do walki wraz z USA w Iraku, Syrii, Afganistanie i innych regionach świata.

Można sobie przypomnieć, jak nowa armia syryjska została pokonana na polu bitwy przez bojowników ISIS, gdy samoloty amerykańskich sił powietrznych opuściły ją w najważniejszym momencie. Jeden z takich ataków powietrznych spadł na wspieraną przez Pentagon brygadę Mutasima. Można też sobie przypomnieć, jak w lipcu 2015 roku w Afganistanie miał miejsce tzw. „najgorszy incydent z udziałem przyjacielskiego ognia”, kiedy to zginęło dziesięciu afgańskich żołnierzy, a jeszcze więcej zostało rannych po ostrzelaniu ich placówki przez amerykańskie helikoptery wojskowe.

Prawdziwe cele, jakie Waszyngton realizuje w Syrii, zostały niedawno ujawnione podczas wspólnej konferencji prasowej wiceprezydenta USA Michaela R. Pence’a z prezydentem Jordanii Abdullahem II w Ammanie. Pence w szczególności podkreślił, że Stany Zjednoczone są zdecydowane utrzymać stałą obecność wojskową w Syrii nie tylko po to, by walczyć z ISIS, ale także po to, by powstrzymać rzekomo wrogie kroki, jakie Iran podejmuje w tym regionie, a które postrzegane są jako próba przeciwdziałania regionalnym ambicjom Waszyngtonu. Warto zauważyć, że nie ma tu ani słowa o jakichkolwiek planach Waszyngtonu dotyczących ochrony Kurdów przed Turcją.

Dlatego nie pozostaje nic innego jak pamiętać, jak ryzykownym przedsięwzięciem jest wzięcie udziału w jednej z licznych militarnych przygód Waszyngtonu, gdyż jedynym sposobem uratowania młodej krwi narodu jest powstrzymanie się od takich przygód. Nie ma wątpliwości, że bezpośrednie interwencje wojskowe pozostaną przez wiele lat podstawowym zajęciem Waszyngtonu.

Martin Berger jest niezależnym dziennikarzem i analitykiem politycznym, piszącym wyłącznie dla internetowego magazynu New Eastern Outlook.

Komentarz SOTT:

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: The sorry fate of most Washington allies – Syrian Kurds latest to be betrayed and abandoned

Reklamy

2 Komentarze »

  1. Brakuje mi tu wzmianki o próbie zamachu stanu w Turcji i Fethullahu Gulenie. Prawdopodobnie USA próbowało zniszczyć Turcję zanim wyrzekli się Kurdów, ale Erdogan okazał się być silniejszy (z możliwym wsparciem Rosji), więc nastąpiła kolejna rewizja planów. Oczywiście stawia to USA w jeszcze gorszym świetle.

    Komentarz - autor: Caban — 27 stycznia 2018 @ 20:16

  2. Powiem krótko: Erdogan zachowuje się w stosunku do Kurdów podobnie jak Izrael w stosunku do Palestyńczyków – wymordować ich za wszelką cenę! Turcja zawrze układ z kimkolwiek, żeby pozwolił im na to ludobójstwo, a że akurat to są USA, z którymi każdy pakt nie jest warty funta kłaków i jak widać widać nie robi im to żadnej różnicy. Już raz NATO oszukało Turków zestrzeliwując rosyjski samolot na Syrią i przypisując Turcji morderstwo pilota. Zapomniał Erdogan jak przerażony musiał jechać do Moskwy i przepraszać Putina za coś czego nie zrobił. To, że USA wykorzystują Kurdów do swoich celów obiecując ,,gruszki na wierzbie” to nic nowego, bo w taki sam sposób wykorzystali Ukraińców Niemcy podczas II WŚ, potem zostawili na pastwę losu oddając ich w ręce Stalina. Nie można od Amerykanów wymagać moralności i sprawiedliwości, bo armia, rząd USA takowej nie posiada – wykorzystując do cna użytecznych idiotów i w razie porażki zostawiając ich samym sobie.

    Komentarz - autor: obudzony — 28 stycznia 2018 @ 11:38


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: