PRACowniA

13 grudnia 2017

Armagedon? Reakcje na decyzję Trumpa w sprawie Jerozolimy – Hamas, Fatah, Hezbollah ostrzegają przed nową intifadą

Harrison Koehli
Sott.net
7 grudnia 2017 20:03 UTC

© Abbas Momani / AFP — 7 grudnia 2017. Protestujący Palestyńscy kulą się przed gazem łzawiącym podczas starć z izraelskim wojskiem przy żydowskim osiedlu Beit El, w pobliżu Ramalli na Zachodnim Brzegu Jordanu

Wczoraj Trump spełnił obietnicę i uznał Jerozolimę za stolicę Izraela. Jako że ma przeciwko sobie cały świat (minus Izrael) – tak jak i prawo międzynarodowe – nieco zmodyfikował swoją decyzję, opóźniając o sześć miesięcy przeniesienie tam ambasady USA. Jak było do przewidzenia, jego decyzja została jednomyślnie potępiona przez niemal każdego, kto nie jest skończonym syjonistą – co obejmuje również tak zwanych sojuszników USA (ponownie, z wyjątkiem Izraela).

Jak zauważył wczoraj Piers Morgan na łamach Daily Mail,

„Dzisiaj prezydent Donald Trump wziął wielką beczkę ropy i oblał nią cały Bliski Wschód”.

Rosyjscy parlamentarzyści wypowiedzieli się w podobnym tonie:

„Decyzja Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela oraz plan przeniesienia tam ambasady USA [w Izraelu] jest kontynuacją ciągu prowokacji w amerykańskiej polityce zagranicznej, jakich nieustannie jesteśmy świadkami, m. in. w odniesieniu do Syrii, Iranu i Korei Północnej” – powiedział w czwartek Leonid Słucki, przewodniczący komitetu ds. stosunków międzynarodowych Dumy Państwowej, według relacji RIA Novosti. Parlamentarzysta zauważył również, że posunięcie Trumpa może potencjalnie „zaognić sytuację w strefie konfliktu izraelsko-palestyńskiego”.

Przewodniczący senackiego komitetu ds. polityki informacyjnej Aleksiej Puszkow napisał na Twitterze, że decyzja prezydenta USA jest wstrząsem dla całego świata i może mieć tragiczne skutki: „Cały świat z wyjątkiem Izraela jest w stanie szoku z powodu decyzji Trumpa. Trump dołożył nowy lont do starej beczki prochu. Jestem przekonany, że nie jest to ostatni szok.

Dmitrij Pieskow przekazał reakcję Kremla:

„Co można zrobić? Nadal musimy szukać dyplomatycznego rozwiązania, mimo że sytuacja zdecydowanie się skomplikowała”. Ambasador Rosji w Izraelu potwierdził, że status Jerozolimy nie będzie ustalony przez jakiegoś faceta w USA – będzie on raczej wynikiem osiągnięcia porozumienia w „bezpośrednich negocjacjach palestyńsko-izraelskich”.

Zabawne, izraelski minister ds. Jerozolimy Zeev Elkin wezwał Rosję do rozważenia przeniesienia swojej ambasady do Jerozolimy. Trudno powiedzieć, czy Elkin żartował, czy też jest nieco stuknięty.

Podobne komentarze napłynęły z Wielkiej Brytanii:

Minister spraw zagranicznych gabinetu cieni Emily Thornberry nazwała decyzję Trumpa „absolutnym ciosem”:

„Donald Trump nie krzyczy ‘pożar’ w zatłoczonym kinie – on rozmyślnie podkłada tam ogień”, powiedziała w czwartek Emily Thornberry w brytyjskim parlamencie na nadzwyczajnym spotkaniu z brytyjskim ministrem spraw zagranicznych i Wspólnoty Narodów. „Dla nas wszystkich tu w tym budynku, i dla tych spoza, którzy niestrudzenie pracowaliśmy przez dziesięciolecia w nadziei na trwały pokój na Bliskim Wschodzie, wczorajsza decyzja była absolutnym ciosem.

Wcześniej [przed 6 grudnia] żaden inny kraj nie umieściłby swojej ambasady w Jerozolimie i żaden z większych krajów nie uznałby tego miasta za stolicę Izraela, ponieważ każdy z tych kroków (nie mówiąc już o obu na raz) nadaje legitymację izraelskiej okupacji Wschodniej Palestyny”, powiedziała Thornberry, nazywając izraelską kontrolę Jerozolimy „okupacją pozbawioną jakiegokolwiek oparcia w prawie międzynarodowym i stałą barierą dla osiągnięcia porozumienia politycznego, którego wszyscy chcemy”.

Thornberry dodała, że „czysta nieroztropność” decyzji Trumpa nie wymaga żadnej debaty i że prezydent miał „niewiarygodną czelność twierdzić, że robi to, aby posunąć do przodu proces pokojowy, podczas gdy w rzeczywistości cofa go o dziesięciolecia”.

….
Minister spraw zagranicznych Alistair Burt potępił decyzję Trumpa, mówiąc kolegom posłom, że może zostać zatrzymany proces pokojowy i że Wielka Brytania nie zmieni swojej „jasnej i długotrwałej” polityki zachowania swojej ambasady w Tel Awiwie. Stanowczo odrzucił również postulat opozycji do odwołania zaproszenia Trumpa na wizytę państwową w przyszłym roku.

Premier May odmówiła poparcia Trumpa, mówiąc, że jego decyzja „nie jest pomocna”.

Minister spraw zagranicznych Chin: „Wspieramy niezależną Palestynę ze stolicą we Wschodniej Jerozolimie”.

Trumpowi udało się jeszcze bardziej odepchnąć od siebie swoich nieizraelskich „sojuszników” z Bliskiego Wschodu. Turcja grozi zerwaniem stosunków z Izraelem. W Turcji, Palestynie i Jordanii błyskawicznie wybuchły protesty. W Iraku, który zbliżył się z Iranem w ciągu wielu lat amerykańskiej interwencji, okupacji i „pomocy militarnej”, jedna z potężnych jednostek Hashd al-Shaabi czyli ludowej mobilizacji, Harakat Hezbollah al-Nudżaba (o sile 10 tys. ludzi), powiedziała nawet, że decyzja ta stanowi uzasadniony powód do zaatakowania sił amerykańskich. Ale dopiero zaczyna się robić gorąco.

Palestyńczycy wyszli już na ulice, nawołując do „trzech dni gniewu”. Przywódca Hamasu, Ismail Hanijeh, wezwał dziś do nowej intifady:

„W obliczu syjonistycznego wroga powinniśmy wezwać do intifady i zacząć prace nad jej rozpoczęciem”, powiedział przywódca Hamasu, Ismail Hanijeh, podczas czwartkowego przemówienia w Gazie, jak donosi Reuters.

Podobne oświadczenie wydał Al-Fatah:

„Ten bezwzględny i systematyczny atak na Jerozolimę, zapoczątkowany przez Izrael […] Atak ten ma na celu wymazanie arabskiej i islamskiej egzystencji w tym mieście i zjudaizowanie go, a także zmianę geograficznej i demograficznej rzeczywistości w sposób, który służy ekspansjonistycznym interesom Izraela. […]

Jerozolima jest bramą do wojny i pokoju. Ciągła eskalacja działań wymierzonych w arabską tożsamość jest uważana za alarm wojenny, i jest odstąpieniem od wszelkich międzynarodowych porozumień i konwencji”.

Dalej w oświadczeniu czytamy, że taki amerykański krok nadaje okupacji „polityczną i prawną legitymację” i „pozwala jej kontrolować święte miejsca bez żadnego obserwatora”.

Przywódca Hezbollahu, Hassan Nasrallah, również poparł wezwanie do nowej intifady:

„Najważniejszą odpowiedzią byłoby powstanie palestyńskie i szczyt islamski, na którym Jerozolima zostałaby ogłoszona wieczną stolicą Palestyny – powiedział Nasrallah, cytowany przez libańską telewizję Naharnet. – Popieramy apel o nową palestyńską intifadę [palestyńskie powstanie] i wzmożenie oporu, który jest największą, najważniejszą i najpoważniejszą odpowiedzią na amerykańską decyzję”.

Nasrallah wezwał również do jedności i wsparcia ruchu oporu przez muzułmanów w obliczu środowego oświadczenia prezydenta Donalda Trumpa.

Nasrallah wskazał, że Waszyngton zlekceważył Palestyńczyków „chociaż jest gwarantem porozumień” między Izraelem a Palestyńczykami. I dodał, że Trump, poprzez swoje oświadczenie, powiedział Izraelowi, że Jerozolima „jest dla was i znajduje się pod waszą władzą”.

Ostrzegł, że muzułmanie i ich święte miejsca w mieście, w tym meczet Al-Aqsa, znalazły się obecnie w „skrajnym niebezpieczeństwie”.

„Nie bądźcie zaskoczeni, jeśli pewnego dnia obudzimy się i meczet Al-Aqsa będzie zburzony – powiedział Nasrallah, wzywając do poniedziałkowego wiecu w libańskiej stolicy, Bejrucie. – Jaki los czeka palestyńskich mieszkańców Jerozolimy? Jaki będzie los palestyńskich nieruchomości w Jerozolimie? Czy zostaną one wywłaszczone albo zniszczone?”

Tak więc w sumie dobry ruch, czyż nie? Zrazić do siebie praktycznie cały cywilizowany świat (znowu, a wyjątkiem Izraela), wywoływać napięcia, potencjalnie sprowokować więcej przemocy w regionie, który znajduje się w stanie wojny od kiedy skolonizowali go europejscy Żydzi i oczyścili etnicznie z ludności arabskiej.

Zgodnie z planem pojawiają się dziś doniesienia o wystrzeleniu dwóch „rakiet” ze Strefy Gazy w kierunku Izraela. Jak było do przewidzenia, Izraelczycy zostali zaalarmowani dzięki swojej aplikacji Siren App, która ostrzega przed takimi atakami. Ale te rakiety, jak praktycznie wszystkie tego typu, nie trafiły w cel. I zamiast jak zwykle wylądować na pustyni, nie wyrządzając żadnej szkody (na co Izrael odpowiada zabiciem sporej liczby Palestyńczyków swoją nowoczesną i precyzyjną bronią), tym razem rakiety nie opuściły nawet Gazy.

Jak do tej pory jedynymi ludźmi, którzy poparli posunięcie Trumpa są sam Trump, Izraelczycy i dwa rodzaje Amerykanów: ci, którzy – przekupieni albo szantażowani przez Izrael – zrobili karierę wspierając politykę „najpierw Izrael” (Israel First), oraz ci, którzy dali sobie wmówić, że Izrael jest demokracją i że wszystko, co się tam dzieje, ma jakiekolwiek znaczenie dla ich własnego życia. Och, i jeszcze ten facet:

Tak, to Donald Rumsfeld, który wciąż ma błędne wrażenie, że ktoś traktuje go poważnie, chichocze, że „elity” nie mają w tej kwestii racji. Sprawdźmy jeszcze, co mają do powiedzenia amerykańscy ewangelicy:

Wybitny amerykański przywódca kościoła ewangelicznych chrześcijan rozmawiał ze Sputnikiem o tym, dlaczego decyzja Trumpa przybliża ludzkość do „końca świata” i powtórnego przyjścia Mesjasza.

Dr David Reagan, założyciel i dyrektor duszpasterstwa Baranka i Lwa w Teksasie, w rozmowie ze Sputnikiem powiedział, że z zadowoleniem przyjął decyzję pana Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela.

„W pełni popieram jego decyzję, ponieważ Jerozolima jest stolicą Izraela, zawsze nią była, od 4000 lat. Żydzi mieli ją jako swoją stolicę i nigdy wcześniej nie była stolicą żadnego innego państwa, ani muzułmańskiego, ani arabskiego. [Ta decyzja] już dawno powinna była zostać podjęta. Każdy prezydent USA w ramach swojej kampanii obiecywał przenieść ambasadę, a następnie, gdy tylko został wybrany, zapominał o tym. Jest to dobry wyznacznik, że Trump dotrzyma obietnic danych podczas swojej kampanii.

Ewangeliczni chrześcijanie w Ameryce generalnie zgadzają się, że najprawdopodobniej będzie wojna z Izraelem, którą w Piśmie Świętym nazywa się „wojną zagłady”, a w której wszystkie kraje muzułmańskie graniczące z Izraelem zaatakują Izrael i Izrael je pokona. Wtedy świat arabski wpadnie w panikę i wezwie na pomoc Rosję. I Rosjanie przybędą z pewną określoną grupą krajów muzułmańskich, takich jak Persja (Iran) i Turcja, i zostaną zniszczeni na górach Izraela„.

Jasne… Zweryfikujmy fakty: jeżeli ten scenariusz się rozegra, będzie to koniec Izraela.

Ale zostawmy prawdziwych wyznawców. Konsensus jest taki, że posunięcie Trumpa jest zapowiedzią chaosu.

Czy jest jednak w ogóle możliwe, że Trumpowi chodzi o coś bardziej konstruktywnego? Spójrzmy prawdzie w oczy: „proces pokojowy” ciągnie się od dziesięcioleci. Izrael nigdy nie zrezygnuje z ziemi, którą ukradł. Zakorzenił się na okupowanych terytoriach. Poprzysiągł nigdy nie opuścić Zachodniego Brzegu. Jest potęgą nuklearną (i to awanturniczą) z nowoczesną bronią i prędzej zabrałby ze sobą na śmierć resztę świata niż zrezygnował choćby z cala ziemi (izraelska „opcja Samsona”). W świecie zawierania porozumień i kontraktów ma w ręku wszystkie karty: Izrael może mieć przeciwko sobie prawo międzynarodowe, ale od pokoleń uchodzi mu sucho mordowanie (dosłownie), czym udowadnia sobie i światu, że prawo międzynarodowe jest prawem silniejszego (który ma zawsze rację) i jeśli się dobrze zagrywa swoimi kartami, nie poniesie się żadnych znaczących konsekwencji.

Co to wszystko oznacza? Że nigdy nie dojdzie się do dwupaństwowego rozwiązania. Z Palestyny nie zostało dostatecznie dużo do stworzenia państwa, a Izrael nigdy nie przystanie nawet na najdrobniejsze palestyńskie żądania. Każdy prezydent USA dziedziczy „obowiązek” podjęcia prób rozwiązania „izraelsko-palestyńskiego” konfliktu. I jak dotąd żaden prezydent USA nic z tym nie zrobił, zwykle z powodu izraelskiej blokady. Jedyna rzecz, której Izraelczycy zawsze unikali jak dżumy, to szczere zasiąść do stołu negocjacyjnego. Izraelskim politykom żyje się łatwiej, gdy mają trudnego obcego wroga, który „nie uznaje prawa Izraela do istnienia” i któremu jakiś sposobem udaje się przeprowadzać ataki terrorystyczne właśnie wtedy, gdy Izrael potrzebuje ich najbardziej, żeby udaremnić groźbę prawdziwych rozmów pokojowych.

Skoro rozwiązanie dwupaństwowe w oczywisty sposób nie wchodzi w tym momencie w grę, to jakie wchodzi? Rozwiązanie jednopaństwowe. Zakładając, że Trump wybiega myślą tak daleko w przyszłość, oto jak może ono wyglądać:

Zrób pierwszy krok w kierunku zapewnienia Izraelczykom tego, czego jakoby zawsze chcieli: własnego państwa, bez Palestyny. Oczywiście będzie to wymagało uwzględnienie Palestyńczyków jako (przynajmniej nominalnie) równoprawnych obywateli. W końcu Izrael twierdzi, że jest jedyną (w zachodnim stylu) demokracją na Bliskim Wschodzie, więc oczywiście byłby zobowiązany do równego traktowania wszystkich swoich obywateli. I będzie miał w tym swój własny interes, ponieważ suwerenne państwo, będące w konflikcie z własnymi obywatelami, nie wygląda dobrze w oczach „międzynarodowej wspólnoty”, nie zachęca do inwestycji zagranicznych i utrudnia życie zarówno izraelskim Żydom, jak i Palestyńczykom.

Rzecz jasna skłonienie Palestyńczyków do wyrażenia zgody na życie w państwie oficjalnie nazywanym Izraelem, którego część znajdowałaby się na historycznie palestyńskiej ziemi, może być dość trudne. Nie jest jednak niemożliwe. Irlandia Północna jest przykładem na to, jak uciskani ludzie mogą zdecydować się na trwałe zawieszenie broni w „długiej wojnie”, połknąć swoją dumę (do pewnego stopnia) i zagrać w „długą grę polityczną”. W tej chwili wygląda na to, że inwestycja w pokój z niezasługującym na to partnerem może się opłacać.

Obecnie wśród 8,7 mln mieszkańców Izraela 20% stanowią muzułmanie. Ludność Palestyny to około 4,5 mln osób, przy czym szacuje się, że dodatkowo około 4 mln Palestyńczyków mieszka w obozach dla uchodźców w sąsiednich krajach. Policzcie sami. Szacuje się, że w ciągu 10 lat ludność mieszkająca na terenie byłej brytyjskiej Palestyny będzie w większości palestyńska/ arabska – i to nie licząc uchodźców. Jak duże znajdzie się uzasadnienie dla „Państwa Żydowskiego”, które będzie żydowskie mniej niż w 50%?

Jak przedstawił to Neil Godfrey na blogu Vridar:

W pewnym sensie jest to postęp, o ile jesteśmy gotowi mierzyć tempo postępu w pokoleniach, a nie w miesiącach czy latach.

Tym bardziej jest nieuniknione, że pewnego dnia Izrael nie będzie miał innego wyjścia, jak tylko przyznać pełne obywatelstwo i równe prawa wszystkim Arabom mieszkającym w Izraelu, na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy jako części jednego kraju. (Pomimo sporadycznych chwilowych, pozbawionych sensu pogłosek o stanie przeciwnym, możliwość rozwiązania dwupaństwowego jest już od dawna martwa.)

Pewnego dnia Izrael będzie musiał zdecydować stać się „normalnym” demokratycznym krajem, a nie krajem rasowym, zbudowanym na niesprawiedliwej okupacji. Któregoś dnia mur będzie musiał być zburzony.

Albo Izrael będzie zmuszony (drogą dyplomatyczną, bo tego nie można zrobić militarnie) do działania w sposób cywilizowany, albo też popadnie w dalsze barbarzyństwo, czym doprowadzi do wywierania nań jeszcze większych nacisków, żeby zachowywał się w sposób cywilizowany.

Tłumaczenie: PRACowniA

Reklamy

3 Komentarze »

  1. Czyżby Tramp naprawdę to przemyślał?Dał im to czego się domagali i w ten sposób pozbawił „alibi”?

    Jeszcze niech się pojedna z Putinem. OK. to żart, nie wszystko na raz.

    Komentarz - autor: ufoludek — 13 grudnia 2017 @ 23:51

  2. Dla kogoś niezorientowanego w polityce międzynarodowej (i geopolityce), fakt wsparcia Izraela przez USA w uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela, wydaje się niezrozumiały. Dlaczego ta drobna kwestia rozbudza tak wiele konfliktów?

    Jeśli spojrzymy na geopolitykę jako walkę dwóch prądów ideologicznych, globalistów i nacjonalistów, to sytuacja zaczyna się klarować. Jerozolima jako strategiczny punkt kontroli Bliskiego Wschodu ma wyjątkowe znaczenie dla jednych i drugich. Fakt jak wiele państw zaczyna protestować w tak drobnej sprawie, pokazuje że kryje się za tym drugie dno. Od razu można zgadnąć do którego prądu ideologicznego należy dane państwo.

    To również pokazuje, że konflikt izraelsko-palestyński nie skończy się dopóki Jerozolima będzie cenną zdobyczą w geopolitycznej grze pod nazwą „kto zdobędzie kontrolę nad naszą planetą.”

    Cieszy mnie dojrzała postawa Rosji, która wzięła na siebie ciężar tonizowania konfliktu i przekonywania do rozwiązań dyplomatycznych.

    W całej zawierusze ukraińskiej punktem skupiającym jest Krym z bazą wojskową w Odessie, jako kolejny strategiczny punkt kontroli ważny zarówno dla jednej grupy jak i drugiej.

    Należy się spodziewać więcej tego typu konfliktów rozbudzający gorące emocje w przyslosci, o to kto będzie rządził strategicznie istotnymi dla geopolityki miejscami na świecie.

    Komentarz - autor: mowiacprawde — 15 grudnia 2017 @ 09:19

  3. tylko tak dla przypomnienia (dla ewangelicznych kłamców z USA i żydów Izraela)…stolicą Izraela była Samaria, a stolicą Judei była Jerozolima…Izrael (jak podaje żydowska Biblia, dla chrześcijan tzw. Stary Testament) był państwem w którym był jedynie kult bożka Baala…więc współczesny Izrael jest kontynuatorem i spadkobiercą tamtego starożytnego bałwochwalczego (i potępianego przez proroków kultu) kraju…natomiast jedynie Palestyńczycy są spadkobiercami Judei i jej stolicy Jerozolima…ponieważ Judejczycy w większości najpierw przeszli na chrześcijaństwo, a później na islam (jedynie 80 % ludności, reszta do dziś jest chrześcijańska)…natomiast żydzi, to w większości Chazarowie (lud turecki, którzy w VII w przeszli na judaizm faryzejski i karaimski), a reszta żydów tzw. sefardyjscy i aszkenazyjscy, to potomkowie prozelitów ludów z Cesarstwa rzymskiego, którzy przeszli na judaizm)…więc obecnie żydzi z Izraela (stolica Tel-awiw leży również w Samarii) są tak samo jak ci ze starożytnego Izraela (ze stolicą w Samarii) mieszańcami różnych narodów i czcicielami różnych szatańskich kultów…natomiast jedynie Palestyńczycy są potomkami i spadkobiercami „Biblijnej” Judei, Judejczyków i Jerozolimy…obecny konflikt, to konflikt pomiędzy uzurpatorami (żydami) i prawowitymi spadkobiercami starożytnej Judei (Palestyńczykami)…

    Komentarz - autor: Zygmunt Jakubowski — 19 grudnia 2017 @ 23:13


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: