PRACowniA

13 Maj 2017

Drodzy przeciwnicy Comeya, wzburzeni teraz jego zwolnieniem: zamknijcie się wreszcie!

Filed under: Polityka,Różne,Wydarzenia bieżące — iza @ 17:25
Tags:

Joe Quinn
Sott.net
11 maja 2017 20:50 UTC

„Och, a tak przy okazji – jest pan zwolniony”.

Może Donald Trump nie osuszył bagna w jakiś paranoiczny sposób, czego wielu ludzi po nim oczekiwało (należy pamiętać, że mocno uproszczone obietnice z kampanii wyborczych służą zdobyciu głosów; realne życie jest o wiele bardziej skomplikowane), ale tocząc walkę z oszołomami z waszyngtońskiego bagna oraz z o wiele bardziej perfidnymi operatorami głębokiego państwa przynajmniej spełnia swoją milczącą obietnicę rozśmieszenia nas do łez od czasu do czasu. A że radocha przychodzi często kosztem amerykańskich liberalnych mediów i ludzi pokroju Johna McCaina, tylko podkręca ubaw.

No to Trump wylał dyrektora FBI Jamesa Comeya. O mój Boże! NAPRAWDĘ!?? NIEMOŻLIWE!! To POTWORNE! Jestem PRZERAŻONY (to akurat autentyczny cytat). Ta wiadomość jest dużą sprawą tylko wtedy, kiedy, mówiąc wprost, jest się idiotą – a tych nie brakuje w waszyngtońskim establishmencie politycznym i amerykańskich liberalnych mediach.

Garść faktów do zapamiętania:

1) Wbrew papce, którą przez pięć miesięcy amerykańskie media bezustannie was karmiły, nie ma żadnych dowodów na to, że Trump ma jakiekolwiek nielegalne bądź wątpliwej natury powiązania z Rosją. I Rosja nie „zhakowała amerykańskich wyborów”. Clinton przegrała, bo jest oszustką i przestępcą i większość głosujących Amerykanów wiedziała o tym. Jeśli w ubiegłym roku były jakieś machlojki z wyborami, prawdopodobnie polegały na lekkim podkręceniu wyników Clinton, żeby wyglądało na to, że kraj jest „podzielony”.

2) Comey nie został zwolniony dlatego, że prowadził dochodzenie w sprawie powiązań Trumpa z Rosją i lada moment miał ujawnić dowody, które prowadziłyby do uruchomienia procedury impeachmentu. Gdyby faktycznie tak było, Trump prawdopodobnie by zwietrzył sprawę, a w sytuacji, kiedy ktoś ma przeciw wam prawdziwe dowody, nie ma nic gorszego niż zwolnić go i pozwolić mu dowiedzieć się o tym fakcie z wieczornych wiadomości. Takie posunięcie nikogo by nie powstrzymało od ujawnienia swoich dowodów (jak miało to miejsce z Comeyem, którego, już po jego zdymisjonowaniu, poproszono o złożenie zeznań w Senacie jako prywatna osoba) i prawdopodobnie postarałby się, żeby były jeszcze bardziej pogrążające.

Co do decyzji zwolnienia Comeya, to została ona podjęta dopiero po złożeniu przez Jamesa Clappera, byłego dyrektora Wywiadu Narodowego, zeznania pod przysięgą, że nie widział żadnego dowodu zmowy Trumpa z Rosją. Innymi słowy, Trump prawdopodobnie odwołał Comeya, ponieważ nie istniały żadne powiązania – co oczywiste – co dało mu sposobność zrobienia tego, co chciał zrobić: zwolnić Comeya ze stosunkowo czystym sumieniem.

Kiedy w ubiegłym roku Comey dwukrotnie, acz bez zapału, ujawnił kilka ciekawostek o przestępstwach Clinton, pokazał, że jest człowiekiem, który nie rozumie głupoty w postawie udawanej na siłę obiektywności. Przeprowadzone niedawno badanie opinii publicznej sugeruje, że owe rewelacje Comeya miały niewielki, o ile w ogóle jakikolwiek wpływ na wynik wyborów (wbrew paranoicznym majaczeniom Hillary Clinton). Chociaż Comey naprawdę powinien był ujawnić wszystko, co Biuro (FBI) ma na Clinton, żeby została prawowicie postawiona w stan oskarżenia (wybrany przez Obamę skład Deptartmentu Sprawiedliwości w oczywisty sposób nie palił się do wykonania swojej roboty w tym zakresie), można mu wybaczyć opory wobec perspektywy zapisania się na kartach historii jako ten, kto sprowokował kryzys konstytucjonalny, wysadzając z wyścigu jednego kandydata za pięć dwunasta.

Jednak w tym, że Comey wyleciał dlatego, że ostatnio zwrócił się o dodatkowe fundusze na dalsze prowadzenie dochodzenia w sprawie powiązań pomiędzy Rosją i Trumpem, jest trochę prawdy – tyle że nie w jej wykręconej wersji, snutej przez amerykańskie media. Comey wyleciał, bo planował ciągnięcie sprawy przeciwko Trumpowi w oparciu o gołosłowne zarzuty, na poparcie których nie ma żadnych dowodów i nigdy nie będzie. Jedynym możliwym rezultatem takiej farsy byłyby kolejne, coraz bardziej absurdalne insynuacje, jak te, które widzieliśmy na początku tego roku, z mitycznym „rosyjskim dossier” i nieudolną próbą zwiększenia rangi „zbrodni” Trumpa z niewłaściwego wykorzystywania swojej fundacji i bycia nie dość prezydenckim do zdrady, czy jakieś inne oskarżenia, podlegające dochodzeniu w drodze cywilnej.

I tak Comey, zamiast wyciągnąć wnioski ze swoich zeszłorocznych doświadczeń, chyba pomyślał, że powtórka pozowania na „bezstronne” służenie dwóm panom jest dobrym pomysłem. W aktualnym klimacie politycznym w USA nie miało to szansy powodzenia. Albo potępiłby go obóz przeciwników Trumpa i głębokie państwo za ociąganie się w poszukiwaniu brudów, albo Trumpowi znudziłaby się ta głupia gra i wywaliłby go na bruk.

Fakt, że na pozbycie się Comeya Trump wybrał dzień poprzedzający wizytę Ławrowa w Białym Domu, wyjaśnia zawarty w tej decyzji podtekst: Trump chce robić z Rosją interesy – uczciwe i wolne od tych bezsensownych zimnowojennych ideologicznych uprzedzeń czubków z „głębokiego państwa” (jak ostatnio zauważył Ławrow). Usunięcie Comeya zdaje się być sygnałem dla tych, co myślą, że mogą spętać Trumpa na następne cztery lata czczymi oskarżeniami o jego powiązania z Rosją. Przesłana im wiadomość brzmi: przemyślcie to sobie jeszcze raz, durnie!

 

Joe Quinn jest współautorem książek 9/11: The Ultimate Truth (z Laurą Knight-Jadczyk, 2006 r.) i Manufactured Terror: The Boston Marathon Bombings, Sandy Hook, Aurora Shooting and Other False Flag Terror Attacks (z Niallem Bradleyem, 2014 r.), autorem i prezenterem The Sott Report Videos i współgospodarzem cotygodniowej audycji radiowej „Behind the Headlines” w ramach Sott Talk Radio network.

Uznany internetowy eseista od 10 lat pisze wnikliwe analizy dla Sott.net. Jego artykuły ukazały się na wielu alternatywnych stronach poświęconych wydarzeniom na świecie, internetowe stacje radiowe przeprowadzały z nim wywiady, gościł też w irańskiej telewizji Press TV. Jego artykuły można również znaleźć na jego prywatnym blogu JoeQuinn.net.

 

Tłumaczenie: PRACowniA

Reklamy

4 komentarze »

  1. Witam i dziękując za tłumaczenie i zamieszczenie artykułu Joe Quinn’a – pozwolę sobie na całkowitą niezgodę z jego tezami.

    Szef FBI był i jest człowiekiem Trumpa a raczej stanowi narzędzie kierowania „nadpaństwowego” – według terminologii KOB.

    Dymisja Comeya miała dwa cele – „zamknąć gęby Demokratom”, a nastąpiła dokładnie w tym i tym dniu / bo to drugi ważny cel/ by odwrócić uwagę społeczeństwa od amerykańskiego Czarnobyla jaki mamy w Hanford…

    Polecam najnowszego Piakina

    Oraz informacje o katastrofie nuklearnej w USA – w kilku dniach i kilku miejscach
    https://kodluch.wordpress.com/?s=hanford

    Pozdrawiam Redakcję

    Komentarz - autor: brusek — 14 Maj 2017 @ 10:09

  2. @ Brusek

    Dziękuję za komentarz i pozdrowienia. Tylko od tych, z którymi się na jakiś temat nie zgadzamy, możemy się czegoś nauczyć, czyż nie?

    Jakim cuden Comey, wybrany przez Obamę, mógł być „człowiekiem Trumpa”? Bo że należy do obrzeży „głębokiego państwa” (GP), bądź jest jego narzędziem, w zależności od tego, jak szeroko zakreśli się granice tego samotworu, chyba jest oczywiste, i tu się zgadzamy. Trump jest po drugiej stronie, GP najchętniej by go potraktowało jak Kennediego, no, prawie. Na razie ma nadzieję, że uda się im go ugrać. Nie sądzę, ale czas pokaże.

    Piakin to ten od Pietrowa, o ile mi się coś nie poplątało? Obejrzałam ok. 1/3 i na razie uważam, że z właściwych przesłanek wyciąga absurdalne wnioski. To jakby spiskowa teoria na opak. Ta sama logika, jaka służy do tworzenia „teorii spiskowych” (czyli odczytywania rzeczywistości spomiędzy linijek propagandy), tyle że zastosowana w dziwnym, nierealnym kierunku. Jak dooglądam, może coś więcej mi się rozjaśni.

    Podobnie z Twoim komentarzem o Hanford. Nie robi się precedensu (prawie) z wylaniem szefa FBI, żeby zagłuszyć zawalenie się kawałka tunelu. To jak strzelanie do bąka z armaty. Są na to prostsze i znacznie mniej kontrowersyjne sposoby.

    Pozdrawiam wzajemnie.

    Komentarz - autor: iza — 14 Maj 2017 @ 20:14

  3. 🙂
    Można odwracać uwagę „prostą i mniej kontrowersyjną metodą” czyli na przykład zwyczajnym zamachem na przykład…

    Zawsze znajdzie się jakiś wariat co wystrzela kilku uczniów w szkole amerykańskiej czy trochę postrzela w jakimś centrum handlowym…

    Dymisja Comeya była kapitalnym zagraniem Trumpa / bez względu na to czy było to „odwrócenie uwagi”/ – bo ostatnio Demokraci znów jazgotali że „11 dni przed wyborami Comey wyciągnął na Hilarię dokumenty, co spowodowało jej przegraną”. Więc jak go /zgodnie z prawem – żaden „precedens”/ wywalił Demokraci zgłupieli i zaczęli wrzeszczeć na drugi dzień wprost odwrotnie niż dzień wcześniej…

    Upieram się że Comney „jest z tej samej bajki” jak Trump…

    Inni teraz twierdzą, że nie należy doszukiwać się spiskowych teorii i dymisja po prostu była spowodowana katastrofą w Hanford która nie jest „zwyczajnym zawaleniem się tunelu”. Zakład w Hanford powstał wraz z Programem Manhattan i był rozbudowywany w czasach „zimnej wojny”. Wtedy jeszcze Amerykanie potrafili wytwarzać beton a tego typu instalacje z racji tej, że są zawsze narażone na „pierwszy strzał przeciwnika” buduje się „antyatomowo”.

    Proszę nie wierzyć w zabawne informacje iż „osypało się trochę ziemi w starym tunelu wykonanym z drewna i osypanym od góry metrem ziemi”…

    Z pozdrowieniami i podziękowaniami za trud stały i pożyteczny…

    Komentarz - autor: brusek — 16 Maj 2017 @ 09:35

  4. @ brusek
    Musielibyśmy jeszcze zdefiniować „bajkę”. 🙂

    W pewnym sensie każdy, kto bierze się za politykę (idzie na stołki), jest z tej samej bajki. Tyle że w bajkach jest jasny podział na dobrych i złych. W życiu – już nie tak klarowny poza ekstremami. Trump nie jest idiotą, gra nieobliczalnego. To bardzo sprytna taktyka, może jedyna, która pozwala mu choć trochę robić to, co sobie zamierzył. Jedynym obiektywnym kryterium oceny jest zupełne ignorowanie słów i przyglądanie się faktom. Bez przyjętych z góry założeń – na ile to tylko możliwe, bo to klątwa, która ciąży na nas wszystkich.

    Taaak, Comey „wyciągnął” sprawę Hillary, po czym szybko ją z powrotem schował – „wyciągnięcie” nie miało absolutnie żadnych skutków. Śledztwa przeciwko Trumpowi nie schował ani na chwilę, drążył i zamierzał drążyć do upadłego (Trumpa! ;)). O czym to świadczy?

    Prawie precedens – przed Comeyem tylko jeden dyrektor FBI został zdymisjonowany: Sessions przez Clintona.

    Nie wierzę „w zabawne informacje”. Wiem, że sprawa jest poważna, ale nie dlatego, że właśnie zawalił się kawałek tunelu, ale dlatego, że od dawna jest to tykająca bomba, i choć jedna z największych, bynajmniej nie jedyna tego rodzaju. Dobra kompilacja interesujących informacji w tym poście i komentarzach:
    Tunnel With Radioactive Waste Collapses – No Real Solution In Sight

    Komentarz - autor: iza — 16 Maj 2017 @ 14:21


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: