PRACowniA

27 marca 2017

Analiza nierozsądnego izraelskiego ataku na Syrię

Alexander Mercouris
The Duran
20 marca 2017

Irańska rakieta ziemia-powietrze systemu S-200

Wygląda na to, że izraelski nalot miał na celu zakłócenie trwającej ofensywy przeciwko ISIS, ale sprowokował silną reakcję.

Rosjanie już potwierdzili formalnie wcześniejsze doniesienia medialne o tym, że po izraelskim piątkowym ataku powietrznym na Syrię ambasador Izraela w Moskwie został wezwany do rosyjskiego MSZ, gdzie usłyszał zdecydowany protest wyrażony w ostrych słowach.

Potwierdzenie złożenia przez Rosję protestu, wraz z faktem wezwania izraelskiego ambasadora do rosyjskiego MSZ zaledwie kilka godzin po ataku lotniczym, pokazuje, jak poważnie Rosjanie traktują ten incydent.

Szczególnie interesujące – i niepokojące – w tym incydencie jest nie to, czy izraelski samolot został zestrzelony, czy też nie, bowiem Syryjczycy dość regularnie mówią o zestrzeleniu jakiegoś izraelskiego samolotu wojskowego, a Izrael równie regularnie temu zaprzecza.

Bardziej niepokojący jest fakt, że według Syryjczyków atak powietrzny był wymierzony w syryjskie obiekty wojskowe w pobliżu Palmiry – położonej w głębi kraju – i że Syryjczycy byli na tyle tym zdenerwowani, że w odpowiedzi podjęli próbę zestrzelenia izraelskich samolotów, kiedy te znajdowały się już nad terytorium Izraela.

Żeby zrozumieć, co się stało, trzeba powiązać ze sobą fakty – przynajmniej w takim stopniu, na jaki pozwala ograniczona ilość dostępnych informacji.

Pierwszą informację o incydencie podała oficjalna syryjska agencja informacyjna SANA, która doniosła:

Według oświadczenia Dowództwa o godzinie 2.40 w nocy cztery izraelskie samoloty wojskowe wtargnęły z Libanu w syryjską przestrzeń powietrzną w rejonie miejscowości Al-Burajdż [ok. 40 km na południe od Homs].

Izraelskie samoloty wzięły na cel teren wojskowy w pobliżu Palmiry, we wschodniej części prowincji Homs – poinformowało Naczelne Dowództwo Armii, potwierdzając jednocześnie, że siły syryjskiej obrony powietrznej przeciwstawiły się wrogim samolotom i zestrzeliły jeden z nich nad terytorium okupowanym, trafiły drugi, a pozostałe dwa zmusiły do wycofania się.

„Ten rażący akt agresji ze strony Izraela jest kolejnym przypadkiem upartego wspierania terrorystycznych band ISIS przez syjonistycznego wroga oraz rozpaczliwej próby podniesienia swojego upadającego morale i odwrócenia uwagi od zwycięstw, jakie odnosi Syryjska Arabska Armia nad tą terrorystyczną organizacją” – czytamy w oświadczeniu.

Z tego doniesienia zdaje się wynikać, że izraelskie samoloty nie wleciały w głąb terytorium Syrii, a raczej przeleciały nad granicą i niemal natychmiast wystrzeliły swoje rakiety w namierzony cel, i zawróciły, kierując się do domu.

Prawdopodobnie najbliższy rzeczywistości opis ruchu izraelskich samolotów jest przedstawiony tutaj:

Według Libańskich Sił Zbrojnych (ang. LAF) o godzinie 2.34 w nocy cztery izraelskie samoloty, lecące na niskim pułapie od strony Morza Śródziemnego, weszły w libańską przestrzeń powietrzną nad wioską Al-Aabbasiyyeh na południu Libanu [kilka km na płn.-wsch. od Tyru]. Chociaż LAF twierdzi, że wkrótce potem samoloty zawróciły w kierunku Izraela, wydaje się, że faktycznie mogły jednak kontynuować lot w kierunku płn.-wsch. Libanu. Stamtąd, według Syryjskiej Arabskiej Armii (SAA), o godzinie 2.40 odrzutowce wleciały do Syrii nad wioską Al-Burajdż – po drugiej stronie płn.-wsch. granicy Libanu – i używając pocisków manewrujących typu stand-off  [pozwalających precyzyjnie atakować odległe i dobrze chronione cele przeciwnika spoza zasięgu jego systemów obrony powietrznej] zaatakowały pozycje syryjskiej armii w kierunku Palmiry. Inne proasadowskie źródła podały, że mieszkańcy doliny Bekaa słyszeli odgłosy eksplozji [dochodzące z rejonu] pomiędzy granicą Libanu i Damaszkiem. Chociaż wojsko izraelskie przyznało – po raz pierwszy – że faktycznie przeprowadziło atak, nie ujawniło jednak żadnych informacji na temat atakowanych celów.

Tymi pociskami stand-off, użytymi przez Izrael, mogły być albo pociski Popeye, albo – co bardziej prawdopodobne – pociski manewrujące Delilah, które bez wątpienia mają zasięg wystarczający do rażenia celów w okolicy Palmiry z rejonu Al-Burajdż.

Na atak Syryjczycy prawdopodobnie odpowiedzieli wystrzeleniem w izraelskie samoloty pocisków zestawu S-200 („SA-5”), kiedy samoloty wracały do swoich baz.

Syryjczycy chyba czekali z odpaleniem rakiet, aż izraelskie samoloty przekroczą libańsko-izraelską granicę. Agencja SANA w swojej relacji jasno podaje, że pociski obrony przeciwlotniczej zostały wystrzelone w izraelskie samoloty, kiedy te znajdowały się nad „terenem okupowanym”, co może oznaczać Zachodni Brzeg albo Wzgórza Golan, ale – co bardziej prawdopodobne – chodzi o sam Izrael (Syria wciąż nie uznała oficjalnie Izraela i uważa całe jego terytorium za okupowane terytorium Palestyny).

Izrael twierdzi, że jedna z syryjskich rakiet przeciwlotniczych została zestrzelona przez izraelską „strzałę” Arrow-3.

I znowu, nie ma żadnego dowodu na to, że którakolwiek z syryjskich rakiet została faktycznie zneutralizowana, a jak wskazało kilka osób, użycie pocisku przeciwlotniczego, przeznaczonego do ochrony Izraela przed pociskami atakującymi cele naziemne, do zestrzelenia rakiety przeciwlotniczej wystrzelonej bezskutecznie w samolot, zdaje się nie mieć sensu.

Jeśli Izraelczycy rzeczywiście wystrzelili jedną ze swoich rakiet Arrow-3 w syryjską rakietę systemu S-200, która miała na celu zestrzelenie jednego z ich samolotów, sugerowałoby to, że nieprawidłowo zidentyfikowali syryjską rakietę, co z kolei mogłoby wskazywać, że Izrael został zaskoczony, bo zupełnie nie spodziewał się reakcji ze strony Syrii.

Jednak jakiś arak rakietowy faktycznie miał miejsce nad Izraelem, co potwierdzają naoczni świadkowie:

W części Izraela i Zachodniego Brzegu, w tym w Jerozolimie, słychać było huk jak przy przekraczaniu bariery dźwięku, a w Dolinie Jordanu rozbrzmiały syreny alarmowe.

Wyraźnie ani Syria, ani Izrael nie były specjalnie rozmowne w kwestii tego wydarzenia, nie ma jednak żadnych wątpliwości co do tego, że był to poważny incydent.

Izraelczycy regularnie przeprowadzają ataki lotnicze w Syrii, jednak od dawna już nie atakowali celów położonych w głębi kraju i tak odległych, jak Palmira.

Izraelczycy nie przyznali, że celem ataku był obiekt w pobliżu Palmiry. Jednak również nie zaprzeczyli temu, a nieoficjalne doniesienia z Izraela sugerują, że celem ataku faktycznie była baza lotnictwa wojskowego Syrii Tias, inaczej T4, zlokalizowana w rejonie Palmiry.

Z kolei Syryjczycy, aczkolwiek regularnie utrzymują, że zestrzelili izraelski samolot wojskowy lecący nad ich terytorium, od dłuższego czasu nie podejmowali prób zestrzelenia. Fakt, że podjęli taką próbę tym razem, na dobrą sprawę zaczajając się na izraelskie samoloty, kiedy te wracały do swoich baz, świadczy zarówno o gniewie z powodu ataku, jak i o wzroście ich możliwości w ostatnim czasie, skoro są w stanie śledzić izraelskie samoloty znajdujące się już na terytorium kontrolowanym przez Izrael po przeprowadzonej misji.

Rosjanie, ze swojej strony, nie byli znani z wzywania do siebie ambasadora Izraela w związku z izraelskim atakiem na Syrię, przynajmniej od września 2015 r., kiedy Rosja rozpoczęła interwencję w Syrii. Fakt, że teraz to zrobili, wskazuje, jak poważnie traktują ten incydent.

I wreszcie, buńczuczna odpowiedź Izraela, obejmująca niezbyt zawoalowane ostrzeżenie Netanjahu skierowane do Rosji oraz izraelskie chełpienie się możliwością zniszczenia syryjskiej obrony przeciwlotniczej i jednocześnie grożenie zrobieniem tego „bez chwili wahania”, sugeruje, że Izraelczycy są zdenerwowani i że zostali niemile zaskoczeni odpowiedziami Syrii i Rosji.

Kluczem do wyjaśnienia tego incydentu jest przypuszczalny cel tego ataku: syryjska baza lotnicza Tias/ T4.

Wbrew niektórym twierdzeniom, baza Tias nigdy nie była przechwycona przez ISIS ani którekolwiek inne dżihadowskie ugrupowanie, pomimo tego, że ISIS próbowało – acz bezskutecznie – zdobyć ją w grudniu, kiedy na krótki czas zajęło Palmirę.

Tias jest jedną z największych baz lotniczych Syrii i to właśnie z tej bazy kilka tygodni temu syryjskie wojsko przypuściło kontratak, w efekcie którego Syria odzyskała kontrolę nad Palmirą. Obecnie Tias zapewnia koniecznie wsparcie dla trwającej ofensywy wojsk syryjskich przeciwko ISIS, której ostatecznym celem zdaje się być odsiecz dla zajętego pustynnego miasta na wschodzie Syrii, Dajr az-Zaur.

Nieoficjalnie Izraelczycy zawsze twierdzili, że ich ataki lotnicze w Syrii mają zapobiec dostarczaniu broni Hezbollahowi. W tym jednak przypadku w Izraelu nieoficjalnie mówi się, że ten atak lotniczy miał przeszkodzić przekazaniu Hezbollahowi rakiet Scud, które miało się odbyć w bazie Tias.

Jednak wydaje się to niemalże nieprawdopodobne. Nie ma żadnych informacji ani o obecności jakiejkolwiek liczby bojowników Hezbollahu w pobliżu Palmiry czy bazy Tias, ani o ich udziale w trwającej syryjskiej ofensywie przeciwko ISIS. W każdym razie jest mało prawdopodobne, żeby Syryjczycy mieli wykorzystać bazę Tias – położoną blisko linii frontu walki z ISIS i w dużej odległości od baz Hezbollahu w Libanie – do przekazania Hezbollahowi Scudów. Gdyby Syryjczycy rzeczywiście dostarczali taką potężną broń Hezbollahowi, dużo bardziej prawdopodobnym miejscem dla takiej operacji byłby Damaszek.

O wiele logiczniejszym wyjaśnieniem izraelskiego ataku jest to, że miał on zakłócić syryjską ofensywę przeciwko ISIS, która w ogromnym stopniu zależy od sprawnego funkcjonowania bazy lotniczej Tias. I dokładnie taki powód podała przecież syryjska armia, cytowana przez agencję SANA (patrz wyżej):

„Ten rażący akt agresji ze strony Izraela jest kolejnym przypadkiem upartego wspierania terrorystycznych band ISIS przez syjonistycznego wroga oraz rozpaczliwej próby podniesienia swojego upadającego morale i odwrócenia uwagi od zwycięstw, jakie odnosi Syryjska Arabska Armia nad tą terrorystyczną organizacją”.

W okresie trwania syryjskiej wojny na porządku dziennym słyszało się, że Izrael wolałby w Syrii zwycięstwo dżihadystów, czy nawet ISIS, od przywrócenia pełnej kontroli syryjskiego rządu w kraju.

Głównymi regionalnymi sojusznikami syryjskiego rządu są Iran i Hezbollah – oba postrzegane przez Izrael jako jego główni wrogowie, trudno więc wykluczyć, że Izrael mógłby sobie życzyć całkowitej klęski syryjskiego rządu. Może bardziej niż pełnego zwycięstwa dżihadystów, które mogłoby przysporzyć Izraelowi sporych problemów w przyszłości, co praktyczniejsi ludzie w Izraelu chcą przeciągającej się w nieskończoność wojny, uwiązującej syryjskie wojsko, Hezbollah i Iran i nie pozwalającej im zwrócić się przeciwko Izraelowi.

Jeśli rzeczywiście tak myślą niektórzy w Tel Awiwie, tłumaczyłoby to atak na bazę Tias. Jednak wspieranie takiej organizacji jak ISIS tylko po to, żeby rozbić sojusz Syrii, Iranu i Hezbollahu, byłoby zdumiewająco nieroztropnym i cynicznym podejściem.

Oczywiście dość powszechny jest pogląd, że to przede wszystkim w celu rozbicia sojuszu Syrii, Iranu i Hezbollahu została wszczęta wojna w Syrii. Niezależnie od tego, czy jest to prawdą, czy nie, oraz czy Izrael miał w tym jakikolwiek udział, teraz Izraelczycy muszą od nowa przemyśleć swoje stanowisko. W obiektywnej ocenie ich taktyka udzielania dyskretnego wsparcia ISIS i innym dżihadowskim ugrupowaniom, walczącym przeciwko rządowi Syrii, przynosi rezultaty sprzeczne z izraelskimi interesami.

Syryjska wojna, zamiast osłabić bądź zniszczyć sojusz pomiędzy Syrią, Iranem i Hezbollahem, jedynie go umocniła – Iran i Hezbollah przychodzą Syrii na ratunek, a Irak coraz bardziej z nimi współpracuje w tym zakresie. W efekcie irańskie wpływy w Syrii umocniły się do tego stopnia, że toczą się teraz nawet rozmowy o stworzeniu w Syrii bazy marynarki wojennej Iranu, a Hezbollah jest prawdopodobnie mocniejszy niż kiedykolwiek wcześniej.

Istotnie silniejsza jest również syryjska armia, a ostatni incydent wykazał, że techniczna pomoc Rosji umożliwiła Syryjczykom śledzenie i przechwycenie izraelskich samolotów wojskowych nad terytorium Izraela.

Syryjska wojna pociągnęła za sobą rosyjską interwencję, co de facto uczyniło Rosję sojusznikiem Syrii, Iranu i Hezbollahu.

W rezultacie Rosja zakłada teraz w Syrii potężny kompleks baz wojskowych i obrony przeciwlotniczej, po raz pierwszy sprowadzając w pobliże izraelskiej granicy potęgę militarną z technologią i zasobami wojskowymi znacznie przewyższającymi izraelskie.

Po raz pierwszy w historii Izraela – poza krótkim okresem tak zwanej wojny na wyczerpanie [1967-1970] i „operacji Kaukaz” w 1970 r. [praktycznie brak w polskojęzycznym Internecie wzmianek o tej operacji, mówi się jedynie ogólnie o radzieckiej interwencji] – jego militarna dominacja w regionie została poważnie zakwestionowana. Pojawiają się już doniesienia, że rosyjski system obrony przeciwlotniczej jest zbyt zaawansowany technologicznie, by mógł zostać pokonany przez Izrael, i że Rosjanie mają możliwość śledzenia każdego izraelskiego samolotu, który startuje z obszaru Izraela.

I na koniec, protest wystosowany w piątek przez Rosję pod adresem Izraela świadczy o tym, że Rosjanie są gotowi wstawić się za Syrią, kiedy ta jest atakowana bądź zastraszana.

Stała konfrontacja militarna z sąsiadami nie jest rozwiązaniem problemów Izraela z bezpieczeństwem. Nie jest również dobrym pomysłem wyczarowywanie strasznej mieszanki terrorystycznych grup dżihadowskich, które miałyby destabilizować jego sąsiadów, a już bezpośredni sojusz z ugrupowaniami takimi jak ISIS – nawet jeśli jest zawierany bardzo dyskretnie – jest, szczerze mówiąc, pomysłem niezwykle niemoralnym i odrażającym.

Trzeba mieć szczerą nadzieję, że po piątkowym incydencie znajdą się w Izraelu ludzie zdolni do chłodnej oceny sytuacji, którzy będą w stanie to dostrzec.

Komentarz SOTT: Nie był to pierwszy atak Izraela na Syrię, ale może konsekwencje tego incydentu skłonią go do poważnego zastanowienia się przed podjęciem kolejnego.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: An analysis of Israel’s ill-judged raid on Syria

Reklamy

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: