PRACowniA

5 Styczeń 2017

Maria Zacharowa: Administracja Obamy groziła Rosji, że zapłaci bólem za swoją interwencję w Syrii

Russia 1
29 grudnia 2016
tłum. na j. ang.: Inessa Sinchougova

 

Rosyjska rzeczniczka MSZ Federacji Rosyjskiej Maria Zacharowa

Rzeczniczka MSZ Federacji Rosyjskiej Maria Zacharowa

W najnowszym wywiadzie udzielonym 25 grudnia Władimirowi Sołowiowowi w programie telewizji Rosja 1 rzeczniczka rosyjskiego rządu Maria Zacharowa ujawniła bezpośrednie groźby, kierowane pod adresem rządu i wojska Federacji Rosyjskiej przez zachodnich polityków, a w szczególności przez przedstawicieli Departamentu Stanu USA, z Johnem Kerrym włącznie.

 

 

[Niestety YouTube zdjęło to wideo ze wszystkich kont za wyjątkiem – jak dotąd – powyższego, niestety w nieco krótszej wersji i z francuskimi napisami.  Oryginalne wideo z tym fragmentem programu i angielskimi napisami jest do obejrzenia na Vimeo lub na SOTT.net. Ze względu na ograniczenia platformy WP, dopuszczającej wyłącznie YT, nie może być tu zamieszczone.]

Zacharowa przytacza wypowiedzi z prywatnych rozmów pomiędzy Ministrem Spraw Zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem i Johnem Kerrym, a także innych ważnych spotkań na wysokim szczeblu, gdzie bezpośrednio grożono Rosji „bólem” i „kampanią medialną”, mającą na celu wypaczenie prawdy o działaniach Rosji w Syrii.

Zacharowa: Chciałabym przypomnieć, że od października 2015 roku, kiedy ogłosiliśmy rozpoczęcie rosyjskiej kampanii lotniczej w Syrii i zaprosiliśmy cały świat do zjednoczenia się w tej walce – nie w naszej sprawie, ale w sprawie zagrożenia dla całego świata – chciałabym przypomnieć, jak od tego momentu rozwijała się sytuacja.

Przejrzałam wiele zapisów rozmów dyplomatycznych, jakie przeprowadzono od października 2015 r. Oto, co powiedzieli nam ministrowie spraw zagranicznych: „Zwrócono się do nas, żebyśmy wam przekazali jak najbardziej poważne ostrzeżenie – Rosja ucierpi. Postarają się o to, żeby Rosja naprawdę poczuła, czym jest ból. Zapamiętajcie to sobie”. Powiedzieli to dyplomaci podczas dyplomatycznych spotkań i rozmów.

[Powiedzieli:] „Miejcie na uwadze, że wszystko, co naprawdę zrobicie, będzie zmanipulowane w kampanii medialnej, która zrujnuje efekty waszej pracy. Zamierzacie walczyć z terrorystami? Będziecie przedstawieni jako agresorzy”.

To było w październiku i listopadzie 2015 r. [t.j. w ciągu pierwszych dwóch miesięcy rosyjskiej kampanii w Syrii]. Kiedy nie udało się im nas zastraszyć –

Sołowiow: Było to podczas słynnych rozmów pomiędzy Kerrym i Ławrowem?

Zacharowa: Nie mogę tu nikogo konkretnie wskazać, ponieważ rozmowy toczyły się za zamkniętymi drzwiami, bez udziału mediów. Mogę tylko powiedzieć, że w październiku [2015] takie słowa przekazano nam nie raz, a wiele razy, w trakcie licznych dyskusji przedstawicieli rosyjskiego MSZ z ich zagranicznymi odpowiednikami. Mówię o zagranicznych kolegach Siergieja Ławrowa, którzy mają się za przedstawicieli najbardziej postępowych i cywilizowanych krajów.

Nie mówimy więc o kimś, kto dopiero niedawno dopchał się do świata polityki zagranicznej. Mówimy o ludziach, którzy tworzą światową elitę. Od nich usłyszeliśmy te słowa.

Co było dalej? Kiedy stało się jasne, jak jawnie i otwarcie i przeciwko komu konkretnie walczą siły powietrzne Rosji, z jaką precyzją uderzają, i jak doskonale rosyjski personel wojskowy wypełnia rozkazy, rozpoczęła się kampania dezinformacji, dyskredytująca nasze działania. Media to media, ale – podkreślam – Departament Stanu USA i Biały Dom, ustami swoich oficjalnych przedstawicieli, bezpośrednio zagroziły, że zadadzą nam ból.

I słowa, które w październiku 2015 r. padły za zamkniętymi drzwiami, trafiły do przestrzeni publicznej. Pamięta pan obiecane nam „groby” i „powrót w workach na zwłoki”? I mówił to Sekretarz Obrony USA, nie tylko przedstawiciele dyplomatyczni. Następnie wszystko to trafiło do mediów, jako rezultat rozmów za zamkniętymi drzwiami w Waszyngtonie. Ale potem posunęli się jeszcze dalej. Oficjalni przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych zaczęli nawoływać swoich ludzi do protestów pod rosyjskimi ambasadami.

Sołowiow: Tak, Pamiętam to, te słowa brytyjskiego sekretarza spraw zagranicznych.

Zacharowa: Na przykład. Ale on jest postrzegany jako postać marginalna w polityce zagranicznej, czy też w polityce w ogólności, i jego słowa mogą nie mieć takiej wagi jak wypowiedzi bardziej doświadczonych polityków, niemniej jednak pozostaje faktem, że je wypowiedział. W ciągu kilku tygodni te słowa przeobraziły się w konkretne działania.

Ale nie tylko on nawoływał do protestów pod rosyjskimi ambasadami. Tyle że na nim skupiła się uwaga mediów. Wszystkie [antyrosyjskie] kampanie na przestrzeni ostatnich dwóch lat były wspierane przez oficjalne ministerstwa spraw zagranicznych innych krajów – bądź to finansowo, bądź na inne, wymyślne sposoby.

To, co rozpoczęło się w październiku 2015 r., w grudniu 2016 r. skończyło się zamordowaniem naszego ambasadora.

Przypomnę coś jeszcze – rozmawialiśmy już o tym. Pamiętajmy o prawdziwych atakach, nie o tych z plastikowymi rękami i nogami w Londynie czy z plakatami pod naszymi ambasadami w krajach UE, ale na przykład o ostrzelaniu rosyjskiej ambasady w Damaszku. Oficjalny przedstawiciel Rosji [w ONZ], Witalij Czurkin, zawsze podnosił te kwestie w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Kto blokował jego pytania? Ci sami ludzie, którzy ustami swoich dyplomatów obiecali nam, że „będzie nas bolało”. To dokładnie ci sami ludzie, którzy – przy współpracy mediów – rozważali, jak najlepiej dotkliwie zranić Rosję. Zablokowali wszystkie wypowiedzi naszych przedstawicieli w Radzie Bezpieczeństwa, potępiające ataki na rosyjskich dyplomatów.

Sołowiow: Kiedy nasz ambasador został zamordowany, Trump przysłał wyrazy współczucia, podobnie Departament Stanu USA, ale Obama, osobiście, tego nie zrobił. Czy jest to w zgodzie z międzynarodowym protokołem dyplomatycznym? A może to próba obrażenia nas?

Zacharowa: Obama jest, moim zdaniem, wyjątkową postacią. Mówię tu tylko o polityce zagranicznej, bo polityka wewnętrzna to sprawa Amerykanów i tylko obywatele USA powinni mieć prawo do jej oceny. Ale Obama to człowiek – i mam tu na myśli całą podległą mu administrację – którego zespół pracujący na arenie międzynarodowej okazał się niedobry dla wszystkich. Myślę, że w okresie 8-letnich rządów – działając pod pretekstem swojej „wyjątkowości” – wywołali uczucie niesmaku na całym świecie. Takie odnoszę wrażenie.

Nie wywiązali się ze swoich zobowiązań wobec innych krajów, ani też z tych, dotyczących spraw międzynarodowych, do których zobowiązali się przed swoim narodem. I jest to oczywiste. A co najważniejsze – przy czym nie jestem ani prawnikiem, ani aktywistką od obrony praw człowieka, po prostu z moralnego punktu widzenia, popełnili zbrodnie. Pokazali nam, że najsilniejszy [militarnie] ma nieograniczone prawo powodowania zła [na świecie]. Tak zapisze się w historii ta administracja.

Niech mi będzie wolno powiedzieć to jeszcze raz: dali wyraz przekonaniu, że najsilniejszy ma prawo powodować zło.

Dzieje się to w XXI wieku! Nie w czasach średniowiecza ani w starożytności. To dzieje się obecnie.

Sołowiow: Chciałbym tylko potwierdzić fakty. Czyli Obama osobiście nie przysłał kondolencji [z powodu zabójstwa ambasadora]?

Zacharowa: Nie potrafię powiedzieć. Wiem, że otrzymaliśmy szczere słowa od naszych kolegów w Departamencie Stanu, to mogę potwierdzić. Dostaliśmy ogromną ilość listów, a w dniach 19-20 grudnia musieliśmy ogłosić, że nie jesteśmy w stanie informować o każdej depeszy i rozmowie telefonicznej na wysokim szczeblu. Wielu telefonów nie byliśmy w stanie odebrać, musieliśmy się bowiem zająć podjęciem praktycznych kroków w związku z dochodzeniem. Musieliśmy wysłać śledczych, podjąć szereg innych pilnych kroków, itd. Kondolencje złożyło mnóstwo ludzi, ale co Obama zrobił albo czego nie zrobił –

Chodzi nie o to, co powiedział teraz, ale o to, co wraz ze swoim zespołem zrobił w ciągu ostatnich ośmiu lat. Podkreślam, z zespołem otaczających go ludzi z Białego Domu. Myślę, że w ciągu pół roku czy roku dużo się dowiemy. Dowiemy się dużo o faktycznej przepychance, jaka odbywała się tam po cichu. Pomiędzy tymi, którzy choć trochę rozumieją sprawy zagraniczne – że [USA] prowadzą świat w ślepą uliczkę – a tymi, którzy forsują bezmyślne metody polityczne, zupełnie dla nas wszystkich nielogiczne.

Z kimkolwiek rozmawiałam, nigdy nie spotkałam kogoś, kto by powiedział: „Ci faceci świetnie sobie radzą, robią to, co należy”!

Sołowiow: Czy kiedykolwiek zrobili coś słusznego?

Komentarz SOTT: Zob. też Zacharowa telling it like it is: Entire world ‚disgusted by Obama administration’s foreign policy’ (Zacharowa nie owija w bawełnę. Cały świat jest zdegustowany polityką zagraniczną Obamy)

Tłumaczenie: PRACowniA

Artykuł na SOTT: Maria Zakharova: Obama Admin Threatened Russia Would „Feel Pain” for Intervening in Syria – Proved That Evil Is Claimed Right of Mightiest Nation

Cały wywiad, po rosyjsku: Вечер с Владимиром Соловьевым от 25.12.16

Tłumaczenie noworocznego wywiadu z Marią Zacharową, z wątkami polskimi, na blogu Bogusława Jeznacha: Pani Maria na Nowy Rok

 

Advertisements

5 komentarzy »

  1. […] [Na Pracowni: Maria Zacharowa: Administracja Obamy groziła Rosji, że zapłaci bólem za swoją interwencję w Sy…] […]

    Pingback - autor: John Kerry przyznaje, że Rosja przyłączyła się do wojny w Syrii, żeby powstrzymać ISIS, a USA używały ISIS do wywarcia presji na Asada | PRACowniA — 5 Styczeń 2017 @ 17:13

  2. Można przypuszczać, że do ataku na rosyjskie bazy w Syrii nie doszło tylko dlatego, że wysłano Ameryce jednoznaczny sygnał gotowości do użycia A w tym teatrze działań. Taki był sens używania pocisków kalibr odpalanych z Morza Kaspijskiego czy – w szczególności – pocisków manewrujących KH 101 wystrzelonych z bombowców strategicznych Tu 160. Użycie KH 101 traktować należy w kategoriach ostatniego ostrzeżenia, bo nie różniąca się wyglądem wersja tego pocisku typu stealth oznaczona jako KH 102 ma głowicę jądrową.
    Podobnie morska grupa bojowa która obok zabytkowego lotniskowca miała w swym składzie krążownik rakietowy „Piotr Wielki” i niemal na pewno co najmniej jeden okręt podwodny typu „antej” (Oscar class) której to grupy najgroźniejszą bronią nie były samoloty, lecz pociski manewrujące p 700 granit (Kuznecov – 12 szt. Piotr Wielki – 20 szt. okręt typu „antej” – 24 szt. Razem 56 szt. z których jak należy przypuszczać większość z głowicami A) Sygnał był czytelny – w razie ataku na rosyjskie bazy lub samoloty zniszczyć Syrię

    Komentarz - autor: Ferluc — 15 Styczeń 2017 @ 02:25

  3. @Ferluc
    „Sygnał był czytelny – w razie ataku na rosyjskie bazy lub samoloty zniszczyć Syrię”

    Wielkim strategiem nie jestem, ale takie posunięcie ze strony Rosji byłoby niedorzeczne. Jeżeli USA zaatakowałaby rosyjskie bazy w bezpośrednim ataku byłoby to równoważne z aktem wypowiedzenia wojny i wiązałoby się z wzięciem na siebie wszystkich konsekwencji takiego posunięcia, w tym również opcji globalnej wojny nuklearnej. Atakowanie natomiast pośrednio rosyjskich baz siłami ISIS to jak wsadzanie palców do kontaktu, może popieścić miażdżącymi uderzeniami odwetowymi i uzasadnioną (również w oczach opinii publicznej) zwiększoną obecnością rosyjskich wojsk w Syrii. Innymi słowy szach i mat.

    Komentarz - autor: Darek — 20 Styczeń 2017 @ 08:24

  4. W Łodzi skąd pochodzę w ten właśnie sposób działał gangster o pseudonimie „Ślepy Maks”.
    Teraz piszą o nim książki , jest dumą pewnych środowisk :

    W obu przypadkach jest to żydłacki terror – tak napisał w mailu do mnie Piotr Bein z Kanady.

    Z mojego maila do koleżanek i kolegów w kraju i za granicą : Mamy diagnozę , a jak to leczyć ? przy okazji dotarliśmy do jądra uprawianego od wieków przez rządzących sposobu rządzenia , a mianowicie metody „dziel i rządź”, a od siebie dodam : „i zastraszaj”, bowiem rządzenie przez dzielenie ma właśnie za zadanie wzbudzenia strachu wśród „poddanych”.

    Przełamanie strachu , jego złamanie ma zatem decydujące znaczenie w tej grze . Świetnie, prawdopodobnie intuicyjnie dotarł do tego nasz przyjaciel Albin Siwak dając jednemu ze swoich dzieł nazwę „Bez strachu”.

    Oświadczam wszem i wobec , iż ta metoda rządzenia światem się wyczerpała. Dalej , bez totalnego zniszczenia świata i życia na planecie Ziemia , na niej się już nie pojedzie.

    Zatem jakie jest wyjście , by przeżyć w skali globalnej ? Jest wyjście . Trzeba tę metodę odwrócić o 180 % tj. wybrać i zastosować alternatywną do niej metodę : „scalaj , rządź i nie zastraszaj „. W tym miejscu oddam cześć i hołd śp.generałowi Konstantemu Pietrowowi z Rosji , założycielowi Koncepcji Bezpieczeństwa Społecznego w skrócie KOB , który tę nową alternatywną metodę wyartykułował w swoich pracach.

    Nie był jednak jedynym , który to zrobił , bowiem tę metodę znacznie wcześniej rozpracował polski psycholog Andrzej Łobaczewski w swoim dziele pt „Ponerologia Polityczna” On doszedł do takich samych wniosków innymi słowami jednak to opisując . Nie będę jednak tego wątku rozwijał ponieważ jest on bardzo specjalistyczny, może nawet za bardzo skoro nawet Nasz supermózg Andrzej / przyp.własna chodzi o Andrzeja Szuberta z Niemiec/ nie zdzierżył czytając zaledwie jej kilka kartek , do czego się zresztą przyznał „bez bicia”. Ja ją przeczytałem do końca z tą jednak różnicą , iż ja posiadam jako min socjolog wiedzę socjologiczną . Ucinam ten wątek , by nie komplikować i tak skomplikowane teoretycznie i konceptualnie sprawy.

    Wracając do sedna jest zatem drogowskaz i nadzieja , by przeżyć .Bardzo plastycznie odzwierciedla to ten oto film :

    ale również to przesłanie wypowiedziane, prawdopodobnie intuicyjnie, przez Paprodziada / kto z Was rozproszonych po świecie osób nie zna , podpowiem , iż jest to leader zespołu muzycznego Łąki Łan , ale nie tylko/. w tym utworze muzycznym :

    Zaprosiłem go do Naszej dyskusji. Nie wiem tylko , czy znajdzie czas, bowiem ma go niewiele.

    Reasumując . Na świecie obecnie toczy się walka dobra ze złem. Nawet jeśli dobro ma zwyciężyć musi uważać, by go zło nie pociągnęło za sobą w przepaść. Nasz kolega Marek alpinista /chodzi o profesora Marka Głogoczewskiego z Zakopanego/ wie co to jest wisieć na przepaścią . Jeden fałszywy ruch i po Nas. Przyszedł czas bezwzględnej walki dobra ze złem . Każdy z Nas , by przeżyć musi tę sztukę opanować. Życzę Wam wszystkim powodzenia.

    PS. Zapomniałem dodać , co niniejszym czynię piękną pieśń w cudownym wykonaniu Maszy Mirowej pt. Ja też nie chcę wojny

    oraz wiekopomne dzieło Czesława Niemena w wykonaniu Farida Gangi pt. Dziwny jest ten świat :

    Komentarz - autor: Michał Jarzyński — 29 Styczeń 2017 @ 10:53

  5. Rosyjska odpowiedź na amerykańskie groźby wyartykułowana w pieśni :

    PS. tzw. „branie na huka” znane jest w środowiskach kryminalnych , występuje w gwarze więziennej , ma na celu zastraszenie przeciwnika bez walki. Osobiście mi trochę przypomina tzw. „skakanie sobie do oczu” , bez robienia sobie krzywdy – częsty element obserwowany w zachowaniu współczesnej młodzieży wyindukowany poprzez gry komputerowe i wywołaną nimi agresję. Nadmieniam, iż pomiędzy braniem na huka” i „skakaniem sobie do oczu” , a bezpośrednią agresją jest bardzo cienka linia , którą bardzo,łatwo jest przekroczyć , zwłaszcza osobą ze zwichrowaną osobowością , w tym psychopatą, którzy jak wiemy nie kierują się empatią, lecz otoczenie wykorzystują instrumentalnie , widząc w nim wroga, którego za wszelką cenę trzeba zniszczyć. Klimaty ” brania na huka” są mi znane z dzieciństwa cytuję :

    „Przyznam się, iż nie należałem wcześniej do ‘świrów’ i bandytów, chociaż jak, jako młody chłopak miałem dobre ku temu przygotowanie, ponieważ wychowywałem się na łódzkiej „górce’ na Widzewie w Łodzi, gdzie wśród młodych ludzi obowiązywały szczególne normy, odwrotne do oficjalnie głoszonych. Znane wówczas w Polsce były powiedzenia :”bez kija i noża nie podchodź do Bałuciorza”, „bez kija i haka nie podchodź do Widzewiaka”. Te normy były również wówczas akceptowane przeze mnie, chociaż przez życie poszedłem inną drogą,
    niż większość moich kolegów z dzieciństwa : większość z nich po drodze zaliczyła więzienie.”

    Zawsze od urodzenia fascynowało mnie zło . Dwóch największych bandziorów z tamtych lat „ Diabeł” i „Koniu” , znani na „Zyndermana” / okolice Parku Źródliska w Łodzi/ byli moimi najlepszymi kumplami. Diabeł był wysokim dobrze zbudowanym chłopakiem . Miał czarne , a raczej krucze kręcone włosy. Był pierwszą „piąchą „ tamtych okolic .Miał charyzmę. Darzono go szacunkiem. Miał wielkie powodzenie u kobiet. W walce na pięści wymiatał….do czasu….. jak na jego drodze stanął drugi z moich kumpli i z którym znałem się od dzieciństwa , wychowywałem i kolegowałem , a mianowicie „Koniu” z którym moja Mama zabroniła mi się zadawać ,co nie poskutkowało na zasadzie „zakazany owoc smakuje najbardziej”.

    Koniu był wysokim wysportowanym chłopakiem . Miał śliczną ateńską , naturalną budowę ciała . Był od urodzenia trudnym dzieckiem , co skutkowało , że ukończył tylko szkołę specjalną w Łodzi na ul. Szpitalnej , co ciekawe ….był człowiekiem o wysokiej inteligencji własnej . Miał charyzmę i szacunek chłopaków . Potrafił się świetnie bić na pięści. Bała się go cała okolica . Darzyliśmy się od urodzenia niezwykłą przyjaźnią ,która przetrwała lata i różne koleje losu.

    Pamiętam jak pewnego dnia w walce o władzę na dzielnicy stanęli ze sobą do walki . Była to walka dwóch Goliatów –gladiatorów . Zwyciężył młodszy Koniu i odebrał Diabłowi „mistrzowski pas” dzielnicy, co skutkowało tym , iż Diabeł z rozpaczy zaczął z całej siły bić głową o ścianę muru . Musiałem wtedy użyć dużo siły własnej , a szczególnie perswazji , by go do tego , co robi zniechęcić i by temu przeciwdziałać…. Z rozpaczy szedł na samozatracenie…nie udało mi się to zrobić. W dużej mierze dzięki mnie Diabeł i Koniu pozostali nadal kumplami. Razem wyjeżdżaliśmy w Polskę zarobić .

    Gdy się przeprowadziłem na Dąbrowę – inną dzielnice Łodzi , to oni przyszli mi z odsieczą , gdy zostałem tam zaatakowany przez bandę ze „ Śląskiej ” i ich herszta , którego pseudo nie pamiętam . Przyjechali do mnie we dwóch Diabeł i Koniu i we trzech poszliśmy robić porządki na „Śląskiej” . Staranowaliśmy wszystko co wówczas na swojej drodze spotkaliśmy .

    Po tej eskapadzie herszt „Śląskiej ” odpuścił . Od tego dnia stałem się jego przyjacielem , a pomyśleć, że wcześniej jego banda , skutecznie kilka dni koczowała pod moim blokiem uniemożliwiając mi wyjście na zewnątrz , w tym chodzenie do szkoły, do II Liceum ogólnokształcącego na ul. Nowej w Łodzi , blisko Zyndermana, gdzie niepodzielnie rządzili Diabeł i Koniu.

    Panowie z Zachodu spod znaku NWO! Prezydent Putin –z tego co mi wiadomo- urodził się wychowywał się wśród dzielnic Leningradu , gdzie panowały podobne zwyczaje jak na moim poletku. Tam co rusz ścierały się ze sobą różne bandy w walce o władzę, w tym słabsze bandy pokonywały te mocniejsze i ich hersztów. Wśród takich jak My panuję taka niepisana zasada : w walce z silniejszą bandą należy najpierw walić w łeb najmocniejszego bandytę , a skutek ostateczne zwycięstwo sam przyjdzie .

    Weźcie to pod uwagę . I nie wysługujcie się na polskiej ziemi swoimi pieskami : Antkami , Jarkami, Dudami i innymi, bo to Wam nic nie da, bowiem jak przyjdzie co do czego to Wy otrzymacie jako pierwsi nokautujący cios . Wy tego nie przeżyjecie !

    Przemyślcie to! W przeciwnym razie stracicie wszystko co do tej pory przez wieki zdobyliście wojnami, rewolucjami , zamachami i morzem ludzkiej krwi , w tym niewinnych kobiet, matek, żon i dzieci , a ostatnio wyprodukowanym przez Was i rozprzestrzenionym na świat w celu jego całkowitego podboju , terrorem.

    Wy też w końcu obudźcie się ! w przeciwnym razie zginiecie.

    Komentarz - autor: Michał Jarzyński — 30 Styczeń 2017 @ 07:19


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: