PRACowniA

5 grudnia 2016

Zaskakujące fakty dotyczące depresji

Filed under: Psychologia,Zdrowie — iza @ 17:45
Tags: ,

Doktor nauk medycznych Kelly Brogan
GreenMedInfo
25 sierpnia 2016

W oparciu o A Mind of Your Own (Twój własny umysł), dr n. med. Kelly Brogan

W Ameryce mamy obecnie do czynienia z ukrytą tragedią współczesnej opieki zdrowotnej, o której się nie mówi. Karmi się nas historyjką o depresji, której przyczyną jakoby ma być brak równowagi chemicznej w organizmie, a lekarstwem – jej przywrócenie za pomocą środków farmakologicznych, czyli recepta. Ponad 30 milionów Amerykanów zażywa antydepresanty, w tym co siódma kobieta (i co czwarta w wieku reprodukcyjnym). Do tego kolejne miliony osób są skłonne sięgnąć po nie, by położyć kres chronicznemu, nieustępującemu niepokojowi, rozdrażnieniu i niejasnym stanom emocjonalnym – będąc więźniami wyczerpującego wewnętrznego roztrzęsienia, którego nie potrafią się pozbyć.

Nadszedł czas, również według ekspertów w tej dziedzinie, by porzucić ten fałszywy pogląd i spojrzeć świeżym okiem na to, co ma do powiedzenia na ten temat nauka. W reakcjach ludzkiego ciała na wzajemne relacje ze środowiskiem kryje się głęboka mądrość. Istnieją powody, dla których nasz organizm przejawia określone symptomy. Depresja to ważny objaw, wskazujący na pewnego rodzaju dysharmonię, w sensie biologicznym, związaną ze stylem życia – nasza dieta pozostawia wiele do życzenia, kumulujemy w sobie zbyt wiele stresu, brakuje nam odpowiedniej dawki aktywności fizycznej, coraz mniej czasu spędzamy na słońcu, wystawiamy się na działanie toksyn środowiskowych i połykamy za dużo lekarstw. Poprzez stan zapalny organizm sygnalizuje nam brak równowagi, zachęcając do zmiany. Z reguły wyciszamy te symptomy medykamentami, co porównać można do wyłączenia alarmu przeciwpożarowego, gdy ogień trawi nam mieszkanie.

Przejdźmy zatem do faktów:

  1. Bardzo często depresja jest stanem zapalnym w organizmie.

Depresja to często przejaw nieprawidłowości w organizmie, które mogą mieć źródło z dala od mózgu i nie są powiązane z jego tak zwaną „chemiczną nierównowagą”. Literatura medyczna od ponad dwudziestu lat podkreśla rolę stanu zapalnego organizmu w chorobach psychicznych (na nieszczęście potrzeba średnio około 17 lat, by informacje, które wskazują na bezskuteczność lub szkodliwość określonych poglądów, trafiły na biurko twojego lekarza i stały się integralną częścią jego praktyki. Ten problem długiego poślizgu powoduje, że standard opieki medycznej „opartej na dowodach” istnieje jedynie w teorii). Żadne badanie nie potwierdziło związku pomiędzy depresją a chemiczną nierównowagą w mózgu. Dokładnie tak – żadne z badań na ludziach nie wykazało istnienia związku pomiędzy niskim poziomem serotoniny a depresją. Diagnostyka obrazowa, badania krwi i moczu, sekcje zwłok osób, które popełniły samobójstwo, ani nawet badania na zwierzętach nigdy nie potwierdziły związku między [niskim] poziomem neurotransmiterów a depresją. Inaczej mówiąc, serotoninowa teoria depresji to mit, niesłusznie podtrzymywany za pomocą manipulacji danymi. W gruncie rzeczy jest wręcz przeciwnie: to wysoki poziom serotoniny powiązany jest z wieloma problemami, jak choćby ze schizofrenią i autyzmem. Jeśli więc myślicie, że pigułka was ocali, wyleczy lub „naprawi”, to jesteście w ogromnym błędzie. Takie podejście można porównać do założenia bandaża na stopę, w którą wbił się gwóźdź, i zażyciem aspiryny. Tracimy wtedy okazję na „usunięcie irytującej drzazgi” i rozwiązanie problemu u jego źródła.

  1. Antydepresanty mogą w sposób nieodwracalny unicestwić naturalne mechanizmy leczenia ciała.

Wbrew temu, w co kazano wam wierzyć, długoterminowe badania naukowe wielokrotnie wykazały, że antydepresanty pogarszają przebieg choroby psychicznej, nie wspominając już o ryzyku uszkodzenia wątroby, krwawieniach, tyciu, zaburzeniach seksualnych oraz pogorszeniu funkcji poznawczych. Najpodlejszym sekretem jest fakt, że antydepresanty to związki, które jest najtrudniej odstawić, trudniej niż alkohol i opiaty. Można to nazywać wprost „objawami odstawienia”, jednak my, medyczni profesjonaliści, mamy używać określenia „zespół dyskontynuacji leków przeciwdepresyjnych”, który można scharakteryzować jako gwałtowne osłabienie fizycznych i psychicznych funkcji. Na domiar złego antydepresanty mają dobrze udokumentowaną historię poważnych skutków ubocznych, z samobójstwami i zabójstwami włącznie.

  1. Antydepresanty nie leczą

Nawet jeśli przyjmiemy, że niektórym ludziom tego rodzaju leki pomagają (z czego według doktora Irvinga Kirscha 82% tych przypadków jest niczym innym jak efektem placebo), to ekstrapolacja takich medycznych przypadków byłaby jak utrzymywanie, że powodem nieśmiałości jest brak alkoholu albo że ból głowy wywołany jest brakiem kodeiny. A co z podatnością genetyczną? Czy istnieje coś takiego jak gen depresji? W 2003 roku w magazynie „Science” opublikowano badanie, które sugerowało, że u osób ze specyficzną wersją genu odpowiedzialnego za kodowanie białka, będącego transporterem serotoniny, istnieje trzykrotnie większe prawdopodobieństwo pojawienia się depresji. Jednak sześć lat później obalono ten pogląd dzięki meta analizie na próbce 14000 pacjentów, opublikowanej w magazynie „Journal of the American Medical Association”, które nie potwierdziło istnienia takiego związku. [Są jednak przypadki, kiedy ciężka depresja ciągnie się w rodzinie przez kilka pokoleń, są też takie, w których antydepresanty zdają się być jedynym wyjściem, dającym człowiekowi możliwość w miarę normalnego funkcjonowania. Rzecz w tym, żeby odwołanie się do inwazyjnej chemii było ostatecznością, a nie pierwszą i jedyną reakcją – przyp. tłum.]

  1. Większość recept na antydepresanty przypisują nie psychiatrzy, a lekarze rodzinni.

Siedem procent spośród wszystkich wizyt u lekarzy pierwszego kontaktu kończy się przepisaniem antydepresantów, a prawie trzy czwarte recept wypisuje się bez odpowiedniej diagnozy. Co więcej, gdy sytuacji rozpowszechniania się zaburzeń psychicznych przyjrzał się  Wydział Zdrowia Psychicznego na uczelni Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health okazało się, że większość osób zażywających antydepresanty nigdy nie spełniała medycznych kryteriów diagnostycznych zaburzeń depresyjnych. Dodatkowo, wiele osób, którym przypisuje się tego rodzaju leki w celu leczenia takich zaburzeń, jak zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, zaburzenia lękowe, fobie społeczne i stany lękowe, również nie spełnia kryteriów dla tych zaburzeń.

  1. Wiele fizycznych objawów przypomina symptomy zaburzeń psychicznych.

Wiele różnych stanów zdrowia fizycznego wyraża się w postaci symptomów psychicznych, które jednak nie mają podłoża psychicznego. Dwa główne przykłady to zaburzenia tarczycy i zaburzenia poziomu cukru we krwi. Myślimy (bo tak uważają nasi lekarze), że należy „wyleczyć” mózg, podczas gdy w rzeczywistości powinniśmy spojrzeć na cały fizyczny ekosystem ciała: stan naszych jelit, zależności hormonalne, system odpornościowy i zaburzenia autoimmunologiczne, równowagę w poziomie cukru we krwi i stopień ekspozycji na toksyny.

  1. Proste zmiany w stylu życia mogą ułatwić potężnym mechanizmom samoleczenia się ciała pozbycie się depresji.

Zmiany w diecie (więcej zdrowych tłuszczów, mniej cukru, nabiału i glutenu); naturalne suplementy, takie jak witaminy z grupy B i probiotyki, na które nie potrzebne są recepty, a nawet można je dostarczyć organizmowi z odpowiednio dobranym pożywieniem; ograniczenie do minimum kontaktu z zaburzającymi naszą biologię toksynami, takimi jak fluor w wodzie pitnej, związki chemiczne w najczęściej zażywanych lekarstwach, jak na przykład Tylenol i statyny oraz związki zapachowe w perfumach; czerpanie korzyści płynących z odpowiedniej ilości snu i aktywności fizycznej oraz korzystanie z programów behawioralnych wspomagających odprężenie.
7. Depresja jest dla nas wiadomością i szansą.

To dla nas znak, by zatrzymać się i zastanowić, co powoduje istniejącą nierównowagę, zamiast ukrywać i tłumić symptomy, czy szukać ich przyczyn gdzie indziej. To okazja do wzięcia się za radykalną zmianę, wybrania nowej wizji siebie i nowych doświadczeń życiowych.

Komentarz Sott: Więcej o tym, jak podchodzić do depresji, żeby stała się okazją do zmiany w artykule „Załamanie nerwowe na masową skalę – pandemia stresu dziesiątkuje społeczeństwo, miliony amerykanów na krawędzi załamania” (ang.)

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: Facts about depression that will blow you away.

Reklamy

6 Komentarzy »

  1. „…żadne z badań na ludziach nie wykazało istnienia związku pomiędzy niskim poziomem serotoniny a depresją. ”

    Ciekawe zatem, jaki związek wykazały? No bo przecież coś musiały wykazać, skoro stwierdzono w ogóle „niski poziom serotoniny” – nieprawdaż?

    Z miejsca nasuwają się pytania: co to jest „niski poziom serotoniny” i jak go definiujemy?
    Z czym związany jest „niski poziom serotoniny”, bo jak z niczym negatywnym, to dlaczego mielibyśmy określać go „niskim”, a nie „normalnym”…? Z czymś przecież związany być musi.
    Z czym?

    Rzecz jasna „leki” nie są rozwiązaniem, a już na pewno nie długoterminowym.

    Z drugiej jednak strony potrzeba zrozumienia istoty problemu. Być może istnieje analogia do problemów z insuliną.
    Po dziś dzień nie wiadomo dokładnie czym jest insulinooporność. Definicje, które są w użyciu, są mylące w odniesieniu do całego organizmu. Mogą być słuszne jedynie w odniesieniu do konkretnych tkanek.
    A jeżeli wiemy, że serotonina jest produkowana w jelitach w ilościach o dwa rzędy wielkości większych, niż w mózgu, to natychmiast pojawiają się pytania o relacje między wielkością produkcji a sprawnością receptorów tkankowych. Przecież jeżeli receptory te będą „oporne” i tkanki nie będą chciały pobierać hormonu, to we krwi pojawi się nadmiar serotoniny.
    Ale to będzie tylko objaw. Powstaje pytanie o przyczyny odmowy. Nadprodukcja w jelitach?
    Problemy w samych komórkach? Coś jeszcze innego? No i, rzecz jasna pytania o kolejne w łańcuchu przyczyny tych przyczyn…

    Komentarz - autor: Art — 5 grudnia 2016 @ 19:24

  2. http://www.akademiawitalnosci.pl/depresja-nie-to-tylko-brak-witamin/

    Dr Hoffer doszedł do wniosku, że to co nazywamy depresją jest de facto spowodowane w większości przypadków brakiem witamin w ustroju, głównie niacyny (wit. B3).

    Komentarz - autor: Olimpia — 6 grudnia 2016 @ 11:00

  3. „…to co nazywamy depresją jest de facto spowodowane w większości przypadków brakiem witamin w ustroju, głównie niacyny (wit. B3).”

    Być może, choć zwalanie winy głównie na jeden składnik odżywczy, może być nadmiernym uproszczeniem. Raczej
    powinniśmy zająć się całością składników odżywczych i zadbać o brak jakichkolwiek niedoborów i brak jakichkolwiek toksycznych nadmiarów. Co łatwo powiedzieć, a znacznie trudniej wykonać…

    W przypadku depresji, moim zdaniem warto przeczytać to, co na ten temat ma do powiedzenia Nora Gedgaudas, bo moim zdaniem trafia w punkt.

    A co do akademiawitalnosci, to jest to dobry przykład na to, jak można w jednej kwestii mieć oczy szeroko otwarte, a w innej – szeroko zamknięte. Bardzo dobre opracowania dotyczące witaminy C i jednocześnie własny „bias”, dotyczący żywności „odzwierzęcej”, wzięty od mentorów takich jak Campbell, Ornish czy McDougall.

    Zrozumiałbym to, gdyby wnioski były wyciągane właściwie w stosunku do przywoływanych badań. A nie są. Problem jest bowiem, jak zwykle zresztą – w relacji do czego są one przywoływane.

    W jednym miejscu dziewczyna opisuje dietę Okinawian w ten sposób, że stwierdza, iż mięso było przez nich spożywane od święta, czyli prawdopodobnie „raz w roku”.
    A wystarczy dotrzeć do zródeł, gdzie w wersji skrajnie minimalistycznej mamy 28 dni „obżarstwa”, a w wersji maksymalnej
    ( czyli uwzględniając całe miesiące, które są wymieniane jako „świąteczne”) – 167 dni.

    http://web.archive.org/web/20120113035029/http://211.76.170.15:80/server/APJCN/Volume10/vol10.2/Sho.pdf

    Odrębną oczywiście kwestią jest to, że jedli oni wszystko, „from nails to tails” oraz to, że ówczesna wieprzowina nie miała w swoim tłuszczu tylu tłuszczów wielonienasyconych, co wieprzowina dzisiejsza. Ani innych toksycznych „świństw” ;).
    Ale znów, czy dzisiejsze warzywa, a owoce w szczególności, są wolne od trucizn..?
    O wspólny mianownik jakiś aż się zatem prosi…

    Co oczywiście nie oznacza, że nie można znalezć ludzkich społeczności, których dieta oparta jest na węglowodanach nawet w ponad 80-ciu procentach. I którzy żyją przeważnie wolni od chorób cywilizacyjnych w wieku, w którym choroby te atakują inne społeczeństwa. Ale to jest przecież porównanie względne, a nie bezwzględne. A nam chyba chodzi o bezwzględną optymalizację, a nie o względną, czyli do kogoś tam…
    To już chyba lepiej odnieść się do super- stulatków, czyli ludzi, którzy mają, powiedzmy ponad 107/108 lat.
    Stulatków jest bowiem „zdecydowanie za dużo” 😉 i jedzą oni w bardzo różny sposób.

    A to znowu daje do myślenia i można postawić kwestię w ten sposób: jeśli chcesz dożyć 100 lat we względnej sprawności intelektualno-motorycznej), prawdopodobnie masz spore szanse przestrzegając zaledwie kilku kluczowych zasad.
    Ale jeśli chcesz pożyć dłużej, no to nie ma rady, trzeba się stać, ogólnie rzecz biorąc – „lifestylowym geekiem” 😉
    Cały czas mając jednak na uwadze, że w ten sposób tylko (aż) zwiększasz szanse na swoją korzyść, a nie to, że zyskujesz pewność. O czym wielu zapomina, przywołując pojedyncze przypadki.

    Komentarz - autor: Art — 6 grudnia 2016 @ 23:11

  4. Ponieważ sam przeszedłem ciężką depresję, wydaje mi się, że problemem nie jest niskim poziom serotoniny lecz wysoki poziom serotoniny, do którego mózg się przyzwyczaja, wtedy człowiek pobudza mózg (lub jelita) do jeszcze większej produkcji serotoniny, aż następuje przeciążenie. Sytuacja podobna do uzależniania od kofeiny gdy organizm niektórych osób potrzebuje coraz wyższych dawek aby poczuć różnicę.

    Lekarstwem na depresje jest: praca nad sobą i własnymi uzależnieniami, suplementacja witamin B,C, D, cynk, jod, kwasy tłuszczowe Omega. Eliminacja cukru, chronicznego stresu, toksyn w otoczeniu, (czasami alergizujących pokarmów jak np. niektóre zboża) no i ekspozycja oczu na promienie słoneczne. Można patrzeć na słońce z zamkniętymi oczami.
    http://stri.ms/t/38196/serotonina_jest_kluczem_a_rodkiem_do_niej_-_promienie_soca

    No i warto zacytować pewien channeling: „Dla tych wrażliwych jednostek, które nie potrafią stać się otwarte i chętne do współpracy z Interwencją, ich umiejętności i zdolności zostaną zniweczone i zniwelowane. Jeśli tego typu jednostki zaczną zdobywać wgląd w prawdziwą naturę Interwencji, mogą stać się celem prawdziwych zaburzeń psychicznych”. /Sojusznicy Ludzkości Księga Pierwsza, Sprawozdanie Trzecie/

    Komentarz - autor: mowiacprawde — 11 grudnia 2016 @ 19:09

  5. Vitamin D hormone regulates serotonin synthesis. Part 1: relevance for autism
    Rhonda P. Patrick1 and Bruce N. Ames1
    + Author Affiliations

    Nutrition and Metabolism Center, Children’s Hospital Oakland Research Institute, Oakland, California, USA
    ↵1Correspondence: Nutrition and Metabolism Center, Children’s Hospital Oakland Research Institute, 5700 Martin Luther King Jr. Way, Oakland, CA 94609, USA. E-mail: R.P.P., rpatrick@chori.org; B.N.A., bames@chori.org

    Next Section
    Abstract

    Serotonin and vitamin D have been proposed to play a role in autism; however, no causal mechanism has been established. Here, we present evidence that VITAMIN D HORMONE (CALCITRIOL) ACTIVATES THE TRANSCRIPTION OF THE SEROTONIN-SYNTHESIZING GENE TRYPTOPHAN HYDROXYLASE 2 (TPH2) IN THE BRAIN AT A VITAMIN D RESPONSE ELEMENT (VDRE) AND REPRESSES THE TRANSCRIPTION OF TPH1 IN TISSUES OUTSIDE THE BLOOD-BRAIN BARRIER AT A DISTINCT VDRE. The proposed mechanism explains 4 major characteristics associated with autism: the low concentrations of serotonin in the brain and its elevated concentrations in tissues outside the blood-brain barrier; the low concentrations of the vitamin D hormone precursor 25-hydroxyvitamin D [25(OH)D3]; the high male prevalence of autism; and the presence of maternal antibodies against fetal brain tissue. Two peptide hormones, oxytocin and vasopressin, are also associated with autism and genes encoding the oxytocin-neurophysin I preproprotein, the oxytocin receptor, and the arginine vasopressin receptor contain VDREs for activation.
    http://www.fasebj.org/content/28/6/2398.long

    Komentarz - autor: cedric — 17 grudnia 2016 @ 14:34

  6. Tak…. zgadzam się… ja tylko powiem ze Dla tych odważnych wewnętrznych jest klucz pomoc i opiekA. Mechanizmy które intuicyjnie wyczuwamy, bo kto coś (wew/zew.) mas przyciągnęło do tego = klucz.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 29 stycznia 2017 @ 23:50


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: