PRACowniA

7 Wrzesień 2016

Turcja interweniuje w Syrii przy wsparciu USA – koniec marzeń o kurdyjskiej autonomii lub niezależności?

Filed under: Polityka,Różne,Wydarzenia bieżące — iza @ 17:13

Paul Mansfield
Sott.net
26 sierpnia 2016 21:49 UTC

W ubiegłym tygodniu w Al-Hasace, w północno-wschodniej Syrii, wybuchła ostra walka, zwracając ochotnicze prorządowe Narodowe Siły Obrony (NDF) przeciwko wspieranym przez USA kurdyjskim YPG (Powszechne Jednostki Ochrony) i ich siłom bezpieczeństwa Asayish. Kontrola nad miastem jest podzielona pomiędzy syryjskim rządem i Kurdami i po okresie stosunkowo pokojowych relacji nasuwa się pytanie: co wznieciło te starcia?

W dniu 16 sierpnia armia syryjska poinformowała o naruszeniu zawieszenia broni: YPG ostrzelało z moździerzy pozycje syryjskiej armii. Gubernator prowincji Hasaka, Mohammad al-Ala Za’al powiedział, że w zeszłym tygodniu siły kurdyjskie zablokowały drogę Hasakah-Qamiszli i nie dopuściły do dołączenia się wojska, policji i sił bezpieczeństwa. Porozumienie o zawieszeniu broni zostało naruszone, choć bardziej wygląda to na kapitulację sił syryjskiego rządu i NDF. JPG wcześniej wzywał syryjskie siły rządowe do opuszczenia miasta, na co również kładło nacisk zawarte porozumienie. Poniższa mapa, pokazująca okrążenie sił lojalistów / NDF, sugeruje, że może to być rozsądne wycofanie strategiczne.

 

Zawieszenie broni weszło w życie we wtorek o godz. 14, po tym, jak kurdyjskie oddziały YPG starały się przechwycić obszary miasta, znajdujące się pod kontrolą sił rządowych. Według syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka (Syrian Observatory for Human Rights) YPG kontroluje obecnie prawie całą Hasakę.

W ramach nowego porozumienia o zawieszeniu broni syryjskie wojska rządowe opuszczą Hasakę, ale nadal będą utrzymać się na obrzeżach miasta i można je łatwo przesunąć do baz wokół Hasaki.

Kolejnym silnym bodźcem do zgody na zawieszenie broni mogły być także pogróżki ze strony USA o możliwości zaatakowania syryjskich samolotów, jeśli te będą podejmowały akcje na obszarach, gdzie znajdują się siły amerykańskie. Teraz potężne zasoby wojskowe USA są używane przeciwko Syrii. Jednocześnie USA zaopatrują swoich bojowników takfiri, kiedy ci próbują wydostać się z oblężenia w Aleppo, pomagają SDF w zdobywaniu Manbidżu i grożą siłom syryjskim swoimi myśliwcami, ponieważ syryjskie lotnictwo ma „czelność” odbywać loty bojowe we własnej przestrzeni powietrznej.

„All your airspace are belong to us!” [skąd to?]

W ubiegły czwartek, kiedy syryjskie samoloty SU-24 zbombardowały kurdyjskie siły, próbujące napierać na pozycje NDF, USA szybko wysłały do ich przechwycenia dwa myśliwce F-22, które według NBC News zbliżyły się odległość mili. Rzecznik Departmentu Obrony, kapitan marynarki wojennej Jeff Davis wyjaśnił, że ta konfrontacyjna odpowiedź spowodowana była obecnością amerykańskich sił specjalnych wśród oddziałów YPG. „Niepokoi nas, kiedy widzimy …naloty sił rządowych na Hasakę, na obszarze, gdzie – jak dobrze wszystkim wiadomo, w tym reżimowi [Baszara al-Asada] – siły koalicji są aktywnie zaangażowane w operacje przeciwko [Islamskiemu Państwu Iraku i Lewantu]”, powiedział.

„Przypadki narażania personelu koalicji traktujemy z największą powagą i mamy pełne prawo do obrony, kiedy zagrożone są siły amerykańskie”, dodał Davis.

Arogancja tego stwierdzenia, wypowiedzianego bez cienia ironii, zapiera dech w piersiach. USA nie mają absolutnie żadnych podstaw prawnych, aby w ogóle być w Syrii, samą swoją obecnością w Syrii naruszają prawo międzynarodowe, nie mówiąc już o ich groźbie ataku na syryjskie siły, zaangażowane w obronę suwerenności swojego kraju. W psychicznie normalnym świecie coś takiego uznano by za obcą inwazję i akt wojny, czyniąc uzasadnionym zniszczenie przez Syryjczyków wszystkich pozycji, gdzie przebywa amerykańskie wojsko.

Co więcej, to ‘bliskie spotkanie’ – które nie spowodowało żadnych strat wojskowych – to coś o wiele więcej niż tylko niebezpieczny incydent. Ujawniło ono, że USA chyłkiem ustanowiły w Hasace strefę zakazu lotów i bezpieczną strefę. Wielu analityków może być tym zaskoczonych, bo od dawna już nawoływano do ustanowienia strefy zakazu lotów, ale w Aleppo.

Decyzja wyboru Hasaki jako lokalizacji do ustanowienia zakazu lotów i bezpiecznych stref jest logiczna i możliwa do wyegzekwowania. Właśnie taki plan ostatnio postulował główny think tank neokonserwatystów Brookings Institution:

Strefa zakazu lotów

Musimy mądrze rozważyć różne opcje związane z wprowadzeniem stref zakazu lotów: nie możemy zestrzelić samolotu, nie wiedząc, czy jest rosyjski, czy syryjski, ale możemy zidentyfikować te samoloty po fakcie i zniszczyć syryjskie samoloty na ziemi, jeśli okaże się, że na przykład zaatakowały jakieś osiedle z użyciem bomb beczkowych. Tego typu operacje są bez wątpienia skomplikowane, zwłaszcza wobec obecności na danym obszarze rosyjskich samolotów, uważam jednak, że popełniliśmy błąd za bardzo głowiąc się nad tym problemem, są bowiem opcje do wyboru.

W połączeniu z bezpiecznymi strefami

Na koniec, powinniśmy przedyskutować, co naprawdę oznacza tworzenie bezpiecznych stref. Moim zdaniem nie powinniśmy zaczynać od deklarowania bezpiecznych stref – powinniśmy raczej pomóc im się pojawić. Na przykład Kurdowie odnoszą zwycięstwa na północnym wschodzie Syrii, są też pewne siły na froncie południowym – jeśli więc Stany Zjednoczone, we współpracy z sojusznikami, przyspieszą i zintensyfikują swój udział na tych obszarach, bezpieczne strefy mogą się zasadniczo wyłonić. Istotną przewagą takiego podejścia jest to, że nie wymaga ono narażenia wiarygodności Ameryki, ale pomaga lokalnym sojusznikom wypracować i wzmocnić odniesione sukcesy.

Zwróćcie uwagę na wzmiankę o północnym wschodzie – to właśnie tam jest Hasaka. Cały ten region jest praktycznie pod kontrolą Kurdów, dość łatwo jest więc obronić tę lokalizację jako bezpieczną strefę. Zauważcie też, że ani w Hasace, ani w jej okolicy nie widać ISIS. Powinno to wzbudzić podejrzenia, że może tak ukartowały Stany Zjednoczone, jako pretekst do narzucenia bezpiecznej strefy / strefy zakazu lotów, która w zasadzie formalizuje amerykańską okupację Syrii, dokładnie tak, jak opisał to Brookings. Obecność na miejscu sił specjalnych USA działa jako czynnik powstrzymujący ewentualne syryjskie i rosyjskie ataki. Stany Zjednoczone przywiązały dużą wagę do przestrzeżenia obu tych państw, by unikały sił amerykańskich w swoich operacjach.

Wykorzystując zbliżenie się samolotów jako pretekst, USA obstają, żeby Syria respektowała jednostronnie ustanowioną, nielegalną bezpieczną strefę, poświęcając swoje prawo do przeprowadzania w tym rejonie swoich operacji powietrznych i praktycznie cedując je na kurdyjskie siły naziemne, a w rzeczywistości oddając swoje niepodległe terytorium Stanom Zjednoczonym. To niepokojący znak ostrzegawczy dla wszystkich stron, którym leży na sercu zuchwała polityka USA, napędzana mocną mieszanką desperacji i dogmatycznego przywiązania do projektu zmiany syryjskiego reżimu.

Zuchwałe poczynania USA nie ograniczają się do sił syryjskich. Rosja, jako główna siła powietrzna, atakująca pozycje terrorystów, niemal na pewno skończy na celowniku narwanego Pentagonu, o czym nie omieszkał napisać niezależny portal informacyjny Al-Masdar News:

Poproszony o rozwinięcie tematu Rosji, [rzecznik Pentagonu Peter] Cook powiedział jasno, że USA odpowiedzą taką samą agresją wobec rosyjskich samolotów wojskowych, które prowadzą legalne operacje za zgodą syryjskiego rządu i w koordynacji z nim.

„Jeśli zagrożą naszym siłom, zawsze mamy prawo bronić naszych sił”, powiedział Cook.

Czyli zuchwały i wojowniczy Pentagon mówi suwerennemu rządowi Syrii, że zostanie on zaatakowany, jeśli będzie udaremniał amerykańskie plany rozbioru kraju, co będzie miało katastrofalnie negatywne skutki. I mówi Rosji – operującej tam legalnie na zaproszenie syryjskiego rządu do wspólnej walki z plagą sponsorowanego z zagranicy terroryzmu – że też będzie zaatakowana.

Eric Zuesse wnikliwie podsumowuje monumentalne wyzwanie, wobec jakiego stoi syryjska koalicja, a jakim jest pokonanie wspieranych przez USA bojówek terrorystycznych oraz zachowanie integralności terytorialnej w obliczu prowokowanego przez USA „mini-przewrotu” z wykorzystaniem ich kurdyjskich sił zastępczych:

Zdecydowana większość nielegalnych sił wojskowych w Syrii to dżihadyści, którzy zostali zatrudnieni przez rządy Arabii Saudyjskiej i Kataru i są zaopatrywani w amerykańską broń w celu obalenia rządu syryjskiego. Większość pozostałych nielegalnych sił w Syrii stanowią siły kurdyjskie, wspierane przez rząd Stanów Zjednoczonych, aby podzielić Syrię i utworzyć osobne państwo kurdyjskie na zamieszkałym w większości przez Kurdów północno-wschodnim krańcu Syrii.

Daniel Lazare, pisząc dla Consortium News, stawia kilka istotnych pytań na temat priorytetów USA w Syrii, prowokacji zmierzającej do rozszerzenia konfliktu i komentuje, jakim to musi być balsamem dla uszu Hillary „Bogini Demona Wojny” Clinton:

Jeśli personel wojskowy Stanów Zjednoczonych pomaga Kurdom pokonać ISIS, to dlaczego Kurdowie, zamiast skupić się na tym celu, walczą z prorządowymi siłami? Czy od czasu, kiedy według Syrian Observatory Kurdowie zaczęli tę walkę, Amerykanie zrobili cokolwiek, żeby ich powstrzymać lub przywołać do porządku? A może wręcz zachęcali ich do ataków w celu wywołania jeszcze większego konfliktu? Ponadto, co się stanie, jeśli USA w końcu zestrzelą syryjski samolot? Clinton będzie biła brawo. Ale co się stanie, jeśli Rosja zdecyduje się przyłączyć do walki?

Radosne harce na niebie nad Hasaką przysłużyłyby się kampanii Clinton. Pokazałyby, że wytrwałość popłaca, jak wielokrotnie argumentowała. Ale kłopot z wojną polega na tym, że rzadko przebiega ona zgodnie z planem.

Ktoś realizuje zamierzenia 51 obłąkańców z Departmentu Stanu i przyszłej kliki Clinton tą niezwykle niebezpieczną eskalacją.

Turcja, która dramatycznie zmieniła swoją politykę wobec Syrii, zwłaszcza po nieudanej próbie zamachu stanu, podejmuje ofensywne operacje zarówno przeciwko ISIS w Dżarabulusu, jak i kurdyjskim siłom YPG na północ od Manbidżu. We wtorek Sputnik News doniósł o rozpoczęciu przez Turcję ataków przeciwko ISIS i kurdyjskim YPG:

Jak podała NTV, tureckie wojsko rozpoczęło ataki przeciwko grupie terrorystycznej Daesh, znanej też jako IS / Państwo Islamskie, jak również przeciwko kurdyjskim YPG w północnej Syrii.

Ostrzał z haubic trafił w pozycje Daesh w pobliżu Dżarabulusu i w kurdyjskie siły YPG na północ od Manbidżu.

Według tureckich władz, ataki te mają na celu otwarcie korytarza dla jakiejś „operacji”.

W ramach tej operacji, noszącej kryptonim „Euphrates Shield” (Tarcza Eufratu), do Syrii wjechały tureckie czołgi i weszła piechota wraz ze wspieranymi przez Turcję rebeliantami, m. in. z Wolnej Armii Syrii, w celu odbicia z rąk ISIS miasta Dżarabulus i uchronienia go od wpadnięcia w ręce kurdyjskiego YPG. Ich działania wspierane były przez tureckie siły powietrzne, a także samoloty wojskowe kierowanej przez USA koalicji.

Według wcześniejszych doniesień Turcja przygotowywała islamistyczne grupy rebelianckie do przejęcia Dżarabulusu, a tym samym wstrzymania kurdyjskich planów kontrolowania pasa terytorium od Afrin do Kobane. Turcja, straciwszy wiarę w swych islamskich pełnomocników po gorzkim doświadczeniu w Aleppo, sama ruszyła do walki, a przekroczenie granicy było praktycznie inwazją na Syrię. Ściągnęło to rzecz jasna słowa potępienia z Damaszku – MSZ powiedziało: „Damaszek potępia wjazd tureckich czołgów do Syrii pod osłoną kierowanej przez USA koalicji”. Rosyjski MSZ wydał podobne oświadczenie, wzywając do dialogu i przestrzegania prawa międzynarodowego. Ale poza takimi standardowymi stwierdzeniami, w zasadzie nie było innej krytyki.

Komentarz: Dwa dni wcześniej, 24 sierpnia, Andrew Korybko napisał :

Jakkolwiek „niewygodne” może być przyznanie tego przez najbardziej żarliwych obrońców Syrii (zazwyczaj z zagranicy), Damaszek i Ankara od wielu miesięcy prowadziły tajne rozmowy w algierskiej stolicy, Algierze, co było wielokrotnie potwierdzane przez media, począwszy od wiosny tego roku. Ponadto kilka dni temu Turcja wysłała jednego ze swoich wiceszefów wywiadu do Damaszku, żeby spotkał się ze swoimi syryjskimi odpowiednikami, co może tłumaczyć, dlaczego Rosja i Iran nie potępiają wtargnięcia Turcji do Syrii i dlaczego syryjskie władze też głośno nie protestują. Coraz więcej wskazuje na to, że działania Turcji to część większego planu, który został wcześniej uzgodniony z Syrią, Rosją i Iranem. Niemniej jednak, ze względu na politykę wewnętrzną zarówno Syrii, jak i Turcji, nie należy raczej oczekiwać oficjalnego potwierdzenia takich uzgodnień przez którąkolwiek ze stron.

Do tej pory Waszyngton doradzał siłom kurdyjskim i wspomagał je w odbiciu Manbidżu z rąk ISIS – i praktycznie w wydaleniu wojsk syryjskich z Hasaki – wezwał też Kurdów do zmontowania kampanii w celu odbicia Rakki spod kontroli ISIS. Po Manbidżu Waszyngton zamierzał pomóc Kurdom w przejęciu Dżarablusu, będącego ważnym celem zarówno dla dalszego izolowania ISIS w Rakce, jak i umożliwienia Kurdom połączenia enklaw Afrin i Kobane, po dopięciu czego niewiele mogłoby im przeszkodzić w jednostronnym deklarowaniu niezależności. Tym sposobem Waszyngton stanął przed dylematem: czy dalej wspierać Kurdów w drodze do Dżarablusu, czy też powstrzymać ich i scedować to miasto na swojego – jak na razie – natowskiego sojusznika, Turcję. Z Bidenem (i Barzanim) w Ankarze w dniu operacji, podjęto decyzję. USA zgodziły się na przeniesienie SDF (Syryjskich Sił Demokratycznych) z powrotem na wschód od Eufratu i raporty mówią, że są już w drodze.

Nie łudźcie się jednak: USA mówią jedno, a robią coś zupełnie innego. Mówią, że są z Turcją w jej misji ograniczenia YPG do północnej Syrii… a w tym samym czasie amerykańskie siły specjalne i samoloty wojskowe fizycznie pomagają YPG zbliżyć się do sił kurdyjskich (a może i połączyć się z nimi) wzdłuż całej syryjsko-tureckiej granicy po Morze Śródziemne.

Terytoria zajęte przez SDF (aka siły kurdyjskie YPG), „ISIS”, armię syryjską i „umiarkowanych” w Syrii – stan na 12 sierpnia 2016 r.

Terytoria zajęte przez SDF (aka siły kurdyjskie YPG), „ISIS”, armię syryjską i „umiarkowanych” w Syrii – stan na 12 sierpnia 2016 r.

Zdarzenia te były nieuniknionym wynikiem kryzysu w stosunkach amerykańsko-tureckich. Turcja jest bezwzględnie przeciwna amerykańskiemu wsparciu dla YPG i PDF, a po nieudanym zamachu stanu – z podejrzeniami, że stał za nim Waszyngton – czuje, że musi podjąć zdecydowane działania przeciwko Kurdom, a co za tym idzie, również przeciwko USA, żeby ograniczyć kurdyjskie zagrożenie. Niezależny region kurdyjski na północy Syrii będzie sąsiadował ze zdominowanym przez Kurdów południem Turcji, tworząc ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa Turcji. Siły kurdyjskie z Syrii mogłyby wzmocnić siły PKK w Turcji, potencjalnie pogrążając Turcję w wojnie domowej.

W najbliższych miesiącach można się spodziewać zwiększonego tureckiego wsparcia dla grup islamistycznych. Alternatywnie, zbliżenie się Syrii, Rosji i Iranu może zaowocować podjęciem przez ten potężny sojusz działań, mających nie dopuścić do powstania państwa kurdyjskiego, którego nie chce ani Syria, ani Iran. Kurdowie nie otrzymują tak dużego wsparcia ze względu na ich aspiracje do autonomii, wsparcie ze strony USA jest tylko taktyczne – Kurdowie przestaną być potrzebni, kiedy Stany Zjednoczone osiągną swoje cele albo znajdą inną strategię dla ich realizacji. Jest to próbka tego, jak USA uwodzą i zwodzą i Kurdowie postąpiliby mądrze, nie dając się złapać w tę sieć.

Moon of Alabama skomentował na temat tego, jak Kurdowie przeszarżowali w starciach w Hasace:

Te starcia przekonują Turcję, że niebezpieczeństwo utworzenia państwa kurdyjskiego jest nieuchronne. Zjednoczy to tureckie, syryjskich, irańskich i irackich wrogie stanowisko wobec takich planów. Ta jedność położy kres marzeniom o niezależnym kurdyjskim kraju.

Dodałbym jeszcze Rosję i Chiny do tej potężnej koalicji, dążącej do zachowania suwerenności Syrii i systematycznie osłabiającej wpływy i potęgę USA. Miejmy nadzieję, że pierwszorzędna dyplomacja rosyjskiej koalicji zdoła odłączyć Kurdów od tej niebezpiecznej, zgubnej ścieżki, którą ciągną ich Stany Zjednoczone.

USA, poddani im zachodni sojusznicy i niegodne uwagi media głównego nurtu robią to, co idzie im najlepiej, kiedy pojawiają się trudności na gruncie zmiany reżimu: podwajają dawkę propagandy. MSM oczywiście podejdą do tablicy, by przedstawiać Kurdów jako bohaterskich bojowników, walczących z długotrwałym uciskiem w czterech krajach, wojujących z morderczym reżimem Asada, który zrzuca bomby beczkowe na swoich obywateli i bezkarnie zabija i rani małe dzieci, jak w przypadku modelowego zachodniego przykładu cierpienia syryjskich dzieci, Omrana Daqneesha [na Pracowni].

Trudno powiedzieć, czy Kurdowie dadzą się złapać na to mącące w głowie uwodzenie, ale z pewnością nie jest ono szczere – służy wyłącznie zaspokajaniu interesów USA w Syrii i szerzej, na Bliskim Wschodzie. Jeśli się im powiedzie, może zostać zrealizowany rozbiór Syrii, dawno już zalecony m.in. przez Brookings Institution i Rand Corporation. Zagorzali neokonserwatyści będą mogli odkorkować szampana, ale partycja Syrii będzie również oznaczała dalsze cierpienie Syryjczyków.

Paul Mansfield

Paul jest początkującym pisarzem, pracującym obecnie w branży socjalnej w Melbourne, w Australii.

Do obszaru jego zainteresowań należą między innymi: konflikt rosyjsko-amerykański, wojna na Bliskim Wschodzie, a w szczególności w Syrii, konflikt na Ukrainie, okupacja Palestyny przez Izrael, szkody, jakie naszej gospodarce wyrządzają światowe rynki finansowe oraz pułapki zadłużenia, zastawiane na państwa przez bankierów, dążących do sprywatyzowania aktywów i „zreformowania” gospodarki, jednocześnie napychając sobie kieszenie kasą i kolekcjonując zubożałą ludność lokalną.

– –

Komentarz: Wkrótce po wejściu Turcji do Syrii niektórzy niemainstreamowi analitycy sugerowali, że jeśli Ankara dogadała się z Asadem (i z Rosją) to fakt, że Stany Zjednoczone zorientowały się, że zostały okpione i nie mają co liczyć na udział Turcji – bądź co bądź swojego natowskiego sojusznika – w siłowej zmianie syryjskiego reżimu (jak miło byłoby osiągnąć swój cel cudzymi rękoma), poznamy po tym, że USA oskarżą Turcję o złamanie prawa międzynarodowego i nielegalne wejście zbrojne do Syrii. Nie trzeba było długo czekać. Najpierw nastąpiła wymiana wzajemnych pretensji – USA, że Kurdowie pomagają walczyć z ISIS i Turcja nie powinna ich atakować (nie napominając jednak Kurdów, że mają walczyć z ISIS, a nie z wojskami rządowymi), a Turcja, że USA zobowiązały się dopilnować, żeby Kurdowie wycofali się na wschód of Eufratu i że krytykowanie rozmiaru i celu tureckiej operacji jest „nie do przyjęcia”. Ale już 3 września RT podało:

Stany Zjednoczone wyraziły zaniepokojenie tureckim najazdem na Syrię, a Niemcy powiedziały, że przedłużająca się obecność Turcji w kraju rozdartym wojną jest niepożądana.

Według Hurriyet turecki wicepremier Numan Kurtulmus powiedział 2 września, że Turcji chodzi o wypchnięcie bojowników YPG na wschód od Eufratu i zabiega o wsparcie ze strony USA w tej kwestii, ponieważ USA są zobowiązane współpracować z Turcją jako członkiem NATO przy „wszelkich zagrożeniach terrorystycznych”.

No i mamy dzisiaj to: „Skuteczne rozwiązanie konfliktu w Syrii możliwe jest tylko poprzez „pokruszenie kraju na kilka części”, uważa publicysta „The Wall Street Journal” Bret Stephens”

Tłumaczenie i komentarze: PRACowniA

2 komentarzy »

  1. A więc laski z Pracowni już są w trakcie. albo po, reedukacji…
    Szkoda.
    Portal Pracownia już jest zniszczony jako źródło wartościowych treści rzeczywiście antysystemowych.
    Parchy przejęły i to miejsce. Szkoda…
    Ale zemścimy się…

    Komentarz - autor: Tomasz Wykuty — 27 Wrzesień 2016 @ 22:33

  2. @ Tomasz Wykuty
    Dziękujemy za podzielenie się przemyśleniami. Następnym razem bądź mniej wstydliwy i przedstaw swoje poglądy (i fakty, na których je opierasz) w kwestiach, które są Ci solą w oku.

    I uważaj, bo dobrze wyszkolona laska może być niebezpieczna:

    Komentarz - autor: iza — 28 Wrzesień 2016 @ 16:15


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: