PRACowniA

21 czerwca 2016

Waszyngton, pożegnaj się ze swoją głupią tarczą

F. William Engdahl
New Eastern Outlook
22 marca 2016

Amerykanie rzadko wybijają się w szachach tak jak Rosjanie. Ostatnim wielkim mistrzem szachowym światowej klasy ze Stanów Zjednoczonych był Bobby Fischer, którego szczyt kariery przypadł na 1971 rok. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat Waszyngton polegał głównie na aroganckiej brutalności i w myśl maksymy, że racja jest zawsze po stronie silniejszego, forsował swoje globalistyczne plany Ta strategia została swego czasu nazwana przez neokonserwatystę Michaela Ledeena uniwersalnym faszyzmem i oznacza utrzymywanie przez globalny korporacyjny kartel całkowitej, absolutnej kontroli nad ludźmi, narodami, handlem i samym życiem. Ostateczną rundą w tej siłowej grze USA przeciwko ich odwiecznemu wrogowi jest stworzenie „tarczy antyrakietowej” wymierzonej w Rosję. W 2007 roku George W. Bush ogłosił, że Waszyngton zamierza wdrożyć tzw. System Obrony Antybalistycznej (Ballistic Missile Defense, BMD). To mniej więcej wtedy zrodził się głęboki i teraz już zasadniczy brak zaufania ze strony Rosji i Władimira Putina co do szczerości Waszyngtonu i jego intencji. Teraz Moskwa ujawnia swoją zaskakującą odpowiedź, którą można porównać do genialnego posunięcia w szachach.

Do zrozumienia obecnej dynamiki rosyjskiej polityki zagranicznej i wojskowej przyda się krótkie spojrzenie na sytuację z początku lat 90., kiedy Związek Radziecki przeszedł dekonstrukcję.

Sekretarz stanu USA James Baker III spotkał się wówczas z ostatnim radzieckim przywódcą Michaiłem Gorbaczowem i obiecał mu, że w zamian za przyzwolenie Sowietów na zjednoczenie obu państw niemieckich Waszyngton nigdy nie rozszerzy NATO na wschód.

W odpowiedzi na to solenne zapewnienie Amerykanów dawniej ogromny ZSRR – obecnie znacznie zmniejszony do Federacji Rosyjskiej – obiecał Waszyngtonowi i NATO, że będzie systematycznie demontować swój arsenał nuklearny. W tym celu rosyjska Duma ratyfikowała traktat START II (Strategic Arms Reduction Treaty) o redukcji zbrojeń strategicznych i rozmieszczonej operacyjnej broni jądrowej. Ratyfikację uzależniono od stosowania się obu stron, zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i Rosji, do traktatu ABM (Anti-Ballistic Missile Treaty) z 1972 r. o ograniczeniu rozwoju, testowania i rozmieszczania systemów antybalistycznych, który zakazywał wdrażania aktywnej tarczy antyrakietowej przez którąkolwiek ze stron.

[Interesujące jest przekłamanie na polskiej Wikipedii, według której „rosyjska Duma odmówiła jego ratyfikacji. Z tego też powodu, traktat ten nigdy nie wszedł w życie”. Tymczasem Duma ratyfikowała traktat w kwietniu 2000 r., ale wypowiedziała go dwa lata później, 14 czerwca 2002 r., w odpowiedzi na jednostronne wycofanie się USA dzień wcześniej z traktatu ABM, zakazującego prac nad ogólnokrajowym systemem obrony antyrakietowej. – por. choćby portal wiedzy albo anglojęzyczną Wikipedię. Szerzej na portalu geopolityka.net, gdzie jednak pominięto wycofanie się Rosji ze START II. – przyp. tłum.]

„Sięganie prawą ręką do lewego ucha”

W dniu 13 grudnia 2001 roku prezydent USA George W. Bush, ku konsternacji Moskwy, ogłosił, że Waszyngton zamierza wycofać się z traktatu ABM z 1972 r. Po cichu dalej realizował projekt budowy systemu obrony antybalistycznej BMD sekretarza obrony Dona Rumsfelda. Jak zazwyczaj, większość Amerykanów nie była informowana o niebezpieczeństwie, z jakim wiązało się podjęcie przez Waszyngton decyzji o jednostronnym zerwaniu traktatu.

W lipcu 1998 roku, w czasie, kiedy zagrożenie nuklearnymi pociskami balistycznymi dla Stanów Zjednoczonych było minimalne (o ile w ogóle istniało), Rumsfeld przekazał prezydentowi Billowi Clintonowi raport Komisji ds. Oceny Zagrożenia Rakietami Balistycznymi dla Stanów Zjednoczonych. Sprawozdanie Komisji Rumsfelda przedstawiało postrzegane zagrożenie strategiczne dla Stanów Zjednoczonych:

Skoordynowane wysiłki wielu jawnie lub potencjalnie wrogich krajów zmierzających do nabycia rakiet balistycznych […] stwarzają coraz większe zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych […] Te nowsze, rosnące zagrożenia ze strony Korei Północnej, Iranu i Iraku są dodatkiem do tych, które są wciąż stwarzane przez istniejące arsenały rakiet balistycznych Rosji i Chin … (podkreślenie dodane – W.E.)

W 2004 roku Don Rumsfeld wprowadził również w życie plan operacyjny CONPLAN 8022, który w szczycie Zimnej Wojny przywrócił status „gotowości” samolotom B-52 i innym bombowcom sił powietrznych USA. Dowódca Ósmej Armii Powietrznej USAAF oświadczył, że jego bombowce zdolne przenosić broń jądrową są „zasadniczo w pogotowiu, gotowe w każdej chwili zaplanować i przeprowadzić globalne uderzenia” w imieniu amerykańskiego Dowództwa Strategicznego (STRATCOM) z kwaterą w Omaha, w stanie Nebraska. [CONPLAN 8022 dopuszcza użycie broni atomowej także prewencyjnie – przyp.]

CONPLAN 8022 obejmował nie tylko broń jądrową i konwencjonalną dalekiego zasięgu, wystrzeliwaną z USA, ale także inne bomby atomowe rozmieszczone w Europie, w tym w niemieckiej bazie lotniczej Büchel w Nadrenii-Palatymacie, w Japonii i w innych miejscach. CONPLAN 8022 dał Stanom Zjednoczonym to, co Pentagon nazwał „globalnym uderzeniem” – możliwość uderzenia w dowolny punkt na ziemi lub niebie z dewastującą siłą, zarówno jądrową, jak i konwencjonalną.

Amerykańskie media praktycznie nie zająknęły się o CONPLAN 8022. Jednak Moskwa z pewnością go odnotowała.

Następnie, na początku 2007 roku został podjęty trzeci krok – wprowadzenie amerykańskiego Systemu Obrony Antybalistycznej BMD w krajach Unii Europejskiej. To posunięcie wyraźnie unaoczniło rosyjskim przywódcom wojskowym i politycznym, że Waszyngton, ze swoją wyzywającą termojądrową grą na wytrzymałość, prowadzi długoterminową strategię militarnego okrążania i potencjalnie zniszczenia Federacji Rosyjskiej. Na Kremlu dzwony biły na alarm o potencjalnym natarciu nuklearnym w stylu znanym z legendarnego filmu Kubricka „Dr Strangelove”.

29 stycznia 2007 roku generał brygady amerykańskich sił zbrojnych i wicedyrektor Agencji Obrony Rakietowej w Pentagonie Patrick J. O`Reilly ogłosił, że USA planują do 2011 roku wdrożyć system obrony antybalistycznej w Europie. Pentagon twierdził, że rozmieszczenie go ma na celu ochronę instalacji amerykańskich i NATO przed zagrożeniami ze strony wrogów na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza Iranu, a nie ze strony Rosji.

W lutym 2007 roku na dorocznej Międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium prezydent Rosji Putin wygłosił przemówienie, w którym obnażył prawdziwe motywy Waszyngtonu i jego nowej tarczy antyrakietowej w Europie. Obalając argumenty i kłamliwe zapewnienia Waszyngtonu, że tarcza wymierzona jest przeciwko „państwom zbójeckim”, czyli problematycznym krajom – Iranowi i Korei Północnej, Putin oświadczył:

Broń rakietowa o zasięgu od około pięciu do ośmiu tysięcy kilometrów, która rzeczywiście stanowi zagrożenie dla Europy, nie istnieje w żadnym z tych tzw. problematycznych krajów. I nie jest nawet przewidywalna […] w niedalekiej przyszłości. I wszelkie hipotetyczne odpalenie rakiety, na przykład z Korei Północnej, w kierunku terytorium amerykańskiego przez Europę Zachodnią w oczywisty sposób sprzeciwia się prawom balistyki. Jak to się mówi w Rosji, byłoby to jak próba użycia prawej ręki do złapania się za lewe ucho.

Pomimo upartego powtarzania przez Waszyngton, że jego nowa planowana obrona przeciwrakietowa jest tylko obronna i wymierzona w „państwa bandyckie”, takie jak Iran czy Korea Północna, w rzeczywistości wojskowej nie jest ona w ogóle obronna – jest głównym ofensywnym wzmocnieniem dla Waszyngtonu we wszelkich przyszłych rozgrywkach militarnych z Moskwą. Amerykański wojskowy zamach stanu w Kijowie w lutym 2014 r. i późniejsze wrogie wobec Rosji działania Waszyngtonu przybliżyły możliwość takiego starcia militarnego znacznie bardziej, niż się powszechnie sądzi.

W 2007 roku Waszyngton rozpoczął lokowanie amerykańskich pocisków sterowanych, zdolnych przenosić głowice jądrowe, w będącej członkiem NATO Polsce, a w Czechach – system radarowy wczesnego wykrywania. System wymierzony był w jedyne mocarstwo nuklearne ze zdolnością skutecznego kontruderzenia – w Federację Rosyjską. W owym czasie arsenał nuklearny Chin nie stanowił porównywalnego zagrożenia.

BMD to system ofensywny, a nie defensywny

W styczniu 2006 roku londyński Financial Times przeprowadził wywiad z ówczesną przedstawicielką USA przy NATO i byłą doradczynią  Cheneya, Victorią Nuland – tą samą Nuland, która w 2014 roku przeprowadziła amerykański zamachu stanu w Kijowie. Odnosząc się do nowej doktryny Pentagonu „Globalnego Uderzenia” (Globar Strike), Nuland oświadczyła, że USA chce „siły militarnej, którą można rozmieścić globalnie”, tzn. takiej, która działałaby wszędzie – „na całej naszej planecie”, od Afryki po Bliski Wschód i dalej.

Amerykańska doktryna Globalnego Uderzenia, w połączeniu z obroną antybalistyczną BMD, tworzyła alarmujący brak równowagi w strategicznych relacjach między Rosją i USA.

BMD w żadnym razie nie jest systemem „obronnym” – jest skrajnie ofensywny.

Waszyngton nie żartował. Projekty „tarczy antyrakietowej” pojawiły się w latach 80., kiedy Ronald Reagan zaproponował stworzenie systemów satelitarnych w przestrzeni kosmicznej, a także baz radarowych, stacji nasłuchowych i rakiet przechwytujących na całym świecie, mających na celu monitorowanie i zestrzelenie radzieckich pocisków nuklearnych, zanim te trafią w cel.

Projekt został przez jego krytyków nazwany „Star Wars”, ale do 2002 r. Pentagon oficjalnie wydał nań ponad 130 miliardów dolarów. Z początkiem 2002 roku George W. Bush znacząco zwiększył tę kwotę. Organizacja nadzorująca rząd General Accounting Organization oszacowała, że w latach 2002-2014 rząd USA wydał kolejne 98 mld dolarów na rozwijanie systemu obrony przeciwrakietowej. I to pomijając niezliczone miliardy dolarów, które były kierowane na obronę przeciwrakietową w ramach tajnego „czarnego budżetu” Pentagonu.

Należy wiedzieć, że amerykańska tarcza antyrakietowa nie jest wcale obronna. Jest skrajnie ofensywna.

Gdyby Stany Zjednoczone były w stanie skutecznie ochronić się przed potencjalnym rosyjskim odwetem w odpowiedzi na amerykańskie Pierwsze Uderzenie atomowe (logika wojny nuklearnej), USA mogłyby dyktować warunki całemu światu, nie tylko Rosji. To byłaby przewaga (dominacja) nuklearna. Taki był prawdziwy sens wyjątkowego przemówieniu Putina w Monachium w 2007 roku. I nie był on paranoikiem. Był absolutnie realistyczny.

Ppłk Robert Bowman, który w epoce Reagana był dyrektorem Programu Obrony Przeciwrakietowej Sił Powietrznych USA, na krótko przed śmiercią w rozmowie telefonicznej ze mną nazwał obronę antyrakietową „brakującym ogniwem do Pierwszego (tj. uprzedzającego) Uderzenia”. Pentagon nazywa ją Dominacją Nuklearną (Nuclear Primacy). Bez względu na nazwę, jest zła dla świata i dla przyszłości cywilizacji.

Zaskakujące posunięcie Rosji

Teraz Rosja ujawniła niespodziankę, genialną formę mata, jak w szachach. Ogłosiła odpowiedź na waszyngtońskie rozszerzenie lokalizacji „obrony” antybalistycznej, która istnieje dzisiaj nie tylko w Polsce i Czechach, ale również w Rumunii i Turcji.

Rząd Rosji właśnie ogłosił, że opracował supernowoczesną technologię rakietową, dzięki której setki miliardów dolarów, wydanych przez USA na otoczenie Rosji (i Chin) instalacjami BMD, będą wyrzucone w błoto. Jest to nowy ultra-zaawansowany pocisk międzykontynentalny (IBM) RS-26 Rubież.

Rosyjska najnowocześniejsza międzykontynentalna rakieta balistyczna RS-26 ma zasięg 11 tysięcy km. Dla ilustracji, Waszyngton znajduje się 7843 km od Moskwy. Nowa RS-26 jest również w stanie stale zmieniać trajektorię, co oznacza, że może przenikać nawet najbardziej zaawansowane obronne tarcze przeciwrakietowe. Według doniesień w chińskich mediach po prezentacji rakiety chińskim przywódcom wojskowym, mimo że RS-26 waży zaledwie 80 ton (w porównaniu do swojej poprzedniczki RS-24 Jars o wadze 120 ton), w cztery 300-kilotonowe głowice Rubież można załadować przerażające 1,2 megatony. Co więcej, czas pracy silników jest poniżej pięciu minut, co oznacza, że radary NATO w Europie nie będą miały czasu, żeby zarejestrować odpalenie.

Dodając do problemów NATO z BMD, podczas zstępującej części swojej trajektorii, w odległości zaledwie kilkuset kilometrów od celu, głowice pocisku nagle nurkują, tracą wysokość i kontynuują podejście jako pocisk samosterujący.

W tym kontekście niedawne oświadczenie Michaiła Uljanowa, dyrektora departamentu rosyjskiego MSZ ds. Nierozprzestrzenianiu i Kontroli Zbrojeń, dotyczące ogłoszonego rozmieszczenia w Europie amerykańskich unowocześnionych bomb atomowych US B61-12 nabiera ciekawego nowego znaczenia. Uljanow, nie wdając się w szczegóły, powiedział na konferencji prasowej w Moskwie, że „rosyjska reakcja na rozmieszczenie nowych bomb USA będzie adekwatna, a jej parametry zostaną określone w drodze wnikliwej analizy wszystkich okoliczności […]”

Jeśli ostatnia rosyjska interwencja zbrojna w Syrii pokazała coś światu, to jest to fakt, że dzisiejszy rosyjski potencjał wojskowy niewiele – o ile w ogóle – przypomina ten z lat 80. ubiegłego wieku, kiedy barbarzyńcy, wlekący swoje tuby i pociski TOW, zwani Mudżahedinami, wspierani przez CIA, Siły Specialne USA i miliardy dolarów, zdołali doprowadzić do opuszczenia Afganistanu przez Armię Czerwoną. Nadszedł czas, żeby zakończyć te głupie gry wojenne, na punkcie których Waszyngton ma taką obsesję. Byłoby o wiele dla nas zdrowiej, gdyby przekuć nasze miecze – i bombowce przenoszące pociski jądrowe – na lemiesze.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: Washington can kiss its silly missile defense system goodbye

Reklamy

7 Komentarzy »

  1. Czas pokazać USA, że ich też można zniszczyć. Niech nie myślą, że Rosja jest tak słaba jak za czasów Jelcyna, który był marionetką dla Stanów Zjednoczonych. Niech przywódcy USA pojmą w końcu, że wyścig zbrojeń wykończy ekonomicznie nie tylko ich, ale i świat i czy nie lepiej przeznaczyć potężne kwoty na poprawę życia ludzi na kuli ziemskiej.

    Komentarz - autor: Edmund — 22 czerwca 2016 @ 09:03

  2. Podejrzewam, że wróciło „nowe”, klucz do obecnego zamieszania leży w gabinetach bossów od zbrojeń. Polska jak poprzednio w Układzie Warszawskim ma d…ę z tyłu i pierwsza dostanie po łapach.

    Komentarz - autor: Jan Przęczek — 22 czerwca 2016 @ 11:10

  3. Nad nimi, w odwecie za osaczanie tarczami, umieścić 100 głowic na orbicie jak satelity. Spadną podczas konfliktu z USA. To szybsze jak obrona rakietowa USA rozmieszczona na całym świecie

    Komentarz - autor: zax — 23 czerwca 2016 @ 12:29

  4. Niedawno zmarły Muhammad Ali otwarcie sprzeciwiał się wojnie w Wietnamie. W 1967 roku otrzymał zakaz pracy za odmowę służby wojskowej, odebrano mu paszport.

    http://www.aljazeera.com/indepth/opinion/2016/06/greatest-black-man-supported-palestinians-muhammad-ali-160612050518697.html

    Muhammad Ali sprzeciwiając się wojnie miał racje.

    Muhammad Ali pokazał jak należy rozgrywać pojedynki z przeciwnikiem .

    Jego słynna bójka w dżungli / Rumble in the Jungle /z dwukrotnym zawodowym mistrzem świata w wadze ciężkiej i mistrzem olimpijskim z 1968 r. z Meksyku George Foremanem . Kinszasa , Zair , 30 października 1974 r.

    Muhammad Ali był wielkim bokserem , niemniej jego stosunku do wszelkiej wojny czyni go wielkim człowiekiem, zwłaszcza w obecnej dobie ciągłych wojen.

    Takich ludzi na planecie Ziemia dałby Bóg jak najwięcej, by nigdy nie było wojen.

    PS. Jeśli Prezydent USA Barack Obama tak chce się bić, niech wyjdzie na ring i zmierzy się z Prezydentem Rosji Władymirem Putinem.

    Komentarz - autor: detektywmichaljarzynski — 23 czerwca 2016 @ 16:54

  5. Wielki dr. Mathias Rath już w 2003 r. wskazał mechanizm sztucznego kreowania chorób na świecie przez przemysł farmaceutyczny oraz osoby winne temu stanowi rzeczy , które dla zamaskowania swych ludobójczych działań eskalują sytuację międzynarodową na świecie i popychają ludzkość ku coraz to nowszym wojnom /zagładzie/. Wniesiony przez niego akt oskarżenia do Trybunału w Hadze do dzisiaj nie doczekał się rozpoznania , pomimo tego , iż wciąż pozostaje aktualny. Wydaje się , iż wybrał złego adresata.

    http://www4.dr-rath-foundation.org/pdf-files/complaint/polish-complaint.pdf

    Komentarz - autor: Michał Jarzyński — 24 czerwca 2016 @ 04:43

  6. @Zax

    Ale to samo mogą zrobić Amerykanie. A ponieważ mają przewagę materialną, to głowic na orbicie umieszczą więcej i lepiej poradzą sobie z budową orbitalnych stacji bojowych do niszczenia wrogich systemów w kosmosie. W ogóle to tzw. tarcza jako tarcza nie jest dla Rosji groźna. Gorzej jeśli to jest wyrzutnia ofensywna udająca tarczę. Wówczas to co opisujesz (bomby satelitarne) nie służybyby przełamaniu obrony, a stanowiłyby coś w rodzaju systemu martwej ręki – tylko, że kulawego, bo satelity staną się pierwszym celem ataku.

    Komentarz - autor: Zerohero — 24 czerwca 2016 @ 23:54

  7. Cóż. Wystarczy jedna, może dwie głowice trafiające w krater Yellowstone i cała Ameryka i pół świata ma pozamiatane. Nie trzeba nawet skażać terenów zamieszkałych, obecny układ imperialny zniknie jak zdmuchnięta świeczka. Być może uda się przeżyć garstce decydentów w podziemnych miastach, ale czy naprawdę o to im chodzi?
    Jeśli się uda nasze prawnuki wymyślą ogień, maczugi a może i łuki.

    Komentarz - autor: klroman — 20 września 2016 @ 09:00


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: