PRACowniA

4 Luty 2016

USA-NATO wchodzą do Libii, żeby walczyć z terrorystami własnej produkcji

Tony Cartalucci
New Eastern Outlook
27 stycznia 2016

Około 6000 żołnierzy wysyła się do Libii w celu jej zajęcia i zawładnięcia polami naftowymi, rzekomo zagrożonymi przez terrorystów, których w 2011 roku NATO uzbroiło i przekazało w ich ręce władzę. London Telegraph niemal na marginesie donosi o wysłaniu sporej ilości zachodnich sił zbrojnych do okupacji Libii w ramach operacji, która – jak się twierdzi – ma na celu walkę z tak zwanym „Państwem Islamskim” (ISIS). W swoim artykule pt. Islamic State battles to seize control of key Libyan oil depot (Państwo Islamskie walczy o przejęcie kontroli nad kluczowym libijskim składem paliw) London Telegraph podaje:

Plan przewiduje, że około 1000 brytyjskich żołnierzy będzie stanowić część wspólnych wojsk w sile 6000 żołnierzy, w tym z Włoch – byłej potęgi kolonialnej [która stworzyła Libię jako swoją kolonię i sprawowała tam okrutne rządy] – i ich zadaniem będzie szkolenie i doradztwo siłom libijskim. Brytyjskie siły specjalne mogą być również zaangażowane na pierwszej linii frontu.

Można by podejrzewać, że wysłanie 6000 obcych żołnierzy do Libii jest tematem na pierwsze strony, a zatwierdzenie operacji poprzedziły intensywne debaty. Okazuje się jednak, że bez debaty publicznej, bez zgody społeczeństwa i przy niemal nieistniejących doniesieniach mediów na ten temat USA, Wielka Brytania i wojska europejskie, w tym byłych władców kolonialnych Libii – Włochów – rwą się do bezpośredniej interwencji wojskowej w Libii – po raz kolejny.

W artykule The Mirror pt. SAS spearhead coalition offensive to halt Islamic State oil snatches in Libya (Siły specjalne SAS inicjują koalicyjną ofensywę, żeby zatrzymać wykradanie w Libii ropy naftowej przez Państwo Islamskie) twierdzi się, że tych 6000 zachodnich żołnierzy zmierzy się z 5000 terrorystów z ISIS, co każe powątpiewać w szczerość zarówno rzeczywistych motywów tej zachodniej zbrojnej interwencji, jak i natury wroga, przeciw któremu mają rzekomo walczyć.

Doktryna wojskowa zazwyczaj przewiduje zdecydowaną przewagę liczebną sił atakujących w stosunku do sił przeciwnika. Na przykład w 2004 roku do bitwy o iracką Falludżę USA wystawiły ponad 10 tysięcy żołnierzy przeciwko 3000-4000 obrońców. Oznacza to, że [tym razem] nie zaplanowano zdecydowanej operacji na szeroką skalę, żeby bezpośrednio zmierzyć się z ISIS w Libii i zniszczyć je. Podobnie jak w wypadku innych zachodnich interwencji, zaplanowano raczej utrzymanie zagrożenia ze strony ISIS a tym samym utrwalenie zachodniego uzasadnienia eksterytorialnej interwencji wojskowej w Libii i poza nią.

Przyczółek w Libii, celowo zaplanowany tak, żeby długo się utrzymał, nieuchronnie zostanie rozszerzony, wspierając operacje US AFRICOM na całym pozostałym obszarze Afryki Północnej.

USA i Wlk. Brytania „walczą” z terrorystami, których zainstalowali u władzy

Jak od 2011 roku wyjaśniali analitycy geopolityczni, organizacje terrorystyczne, takie jak Al-Kaida i różne jej inkarnacje, absolutnie nie są prawdziwymi przeciwnikami Zachodu. Poza tym, że są finansowane, uzbrajane i wspierane przez najbliższych i najstarszych bliskowschodnich sojuszników Zachodu – zwłaszcza Saudyjczyków i Katarczyków – te organizacje terrorystyczne służą dwóm celom. Po pierwsze, stanowią armie najemników, siłami których Zachód prowadzi swoje wojny zastępcze z namierzonymi krajami. Po drugie, służą jako pretekst do bezpośredniej zachodniej interwencji militarnej, gdy wojna zastępcza nie powiedzie się lub nie wchodzi w grę.

Po raz pierwszy można to było rozpoznać w samym poczęciu Al-Kaidy w latach 80., kiedy to była ona wykorzystywana przez USA i Saudyjczyków jako siła zastępcza do walki z Sowietami w Afganistanie. W 2001 roku obecność Al-Kaidy w Afganistanie została wykorzystana jako pretekst do amerykańskiej inwazji i okupacji, która trwa do dnia dzisiejszego.

Począwszy od 2011 roku, dosłownie ci sami terroryści zostali zorganizowani, uzbrojeni, sfinansowani i wyposażeni w powietrzną ochronę NATO w celu obalenia rządu Libii. Stamtąd, po ponownym ich uzbrojeniu, wysyłano ich do członka NATO, Turcji, skąd napadli północną Syrię, a dokładniej Idlib i kluczowe miasto, Aleppo.

W swoim artykule „REPORT: The US Is Openly Sending Heavy Weapons From Libya To Syrian Rebels” (USA otwarcie wysyłają syryjskim rebeliantom ciężką broń z Libii) Business Insider poinformował, że:

Administracja powiedziała, że uprzednio niejawne operacje CIA w Bengazi obejmowały znajdowanie, odkupywanie i niszczenie ciężkiej broni, zrabowanej z libijskich arsenałów rządowych, ale w październiku pisaliśmy o dowodach wskazujących na to, że amerykańscy agenci – a w szczególności zamordowany ambasador Chris Stevens – byli przynajmniej świadomi przemieszczania się ciężkiej broni z Libii do syryjskich rebeliantów-dżihadystów.

O prawdopodobnej obecności w Syrii systemów przeciwlotniczych SĄ-7 słyszało się kilkakrotnie i to już od wczesnego lata 2012 roku, a istnieją przesłanki, by uważać, że przynajmniej niektóre z 20 tysięcy przenośnych zestawów rakietowych Kaddafiego z układem samonaprowadzania na podczerwień zostały wysłane wcześniej.

6 września libijski statek, przewożący 400 ton broni dla syryjskich rebeliantów, zadokował w południowej Turcji. Kapitanem statku był „Libijczyk z Bengazi”, który pracował dla nowego rządu libijskiego. Człowiek, który zorganizował tę przesyłkę, dowódca Rady Wojskowej w Trypolisie Abdelhakim Belhadż pracował bezpośrednio ze Stevensem podczas libijskiej rewolucji.

Wzmianka w Business Insider o bezpośredniej współpracy Abdelhakima Belhadża z ambasadorem Stevensem jest szczególnie ważna. Belhadż był dosłownie liderem zagranicznej organizacji terrorystycznej, znajdującej się na liście Departamentu Stanu USA – Libijskiej Islamskiej Grupy Bojowej (LIGB), czyli Al-Kaidy w Libii. Mimo oczywistych powiązań z Al-Kaidą, Belhadż był jawnie wspierany przez USA podczas libijskiej wojny w 2011 roku, a później pozował do zdjęć z amerykańskimi senatorami, w tym z senatorem z Arizony Johnem McCainem po przeprowadzonej przez NATO operacji zmiany rządu. Teraz przywódca LIGB, Abdelhakim Belhadż, jest podobno również przywódcą ISIS w Libii.

Fox News w raporcie z marca 2015 roku pod tytułem „Herridge: ISIS Has Turned Libya Into New Support Base, Safe Haven” (Herridge: ISIS zmieniło Libię w nową bazę wsparcia, bezpieczną strefę), stwierdził:

Herridge [reporterka Fox News specjalizująca się w sprawach wywiadu i bezpieczeństwa narodowego] poinformowała, że jednym z domniemanych przywódców ISIS w Afryce Północnej jest Libijczyk Abdelhakim Belhadż, w którym USA znalazło chętnego partnera w obaleniu libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego w 2011 roku.

Herridge powiedziała: „Podobno teraz zdecydowanie stoi po stronie ISIS i wspiera obozy szkoleniowe we wschodniej Libii”.

Jest oczywiste, że Zachód nie walczy z ISIS, ale w oczywisty sposób zarówno stworzył je, jak i celowo utrzymuje jego istnienie, żeby móc uzasadniać swoje wojskowe i geopolityczne manewry na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. A także po to, by realizować swoje aspiracje do hegemonii politycznej, wojskowej i gospodarczej – regionalnej i globalnej.

Ten sam sprzęt – uzbrojone pojazdy wykorzystywane w walce – noszące libijskie „rebelianckie” insygnia, zostały dosłownie zamalowane wizerunkami flagi ISIS’, zupełnie jak rekwizyty na hollywoodzkim planie, używane w kiepskim sequelu. Amerykańsko-brytyjska i europejska interwencja w zniszczonej Libii, opanowanej przez terrorystów – Libii, której w 2001 roku NATO obiecało przynieść swoją interwencją pokój, stabilizację, „wolność” i „demokrację” – aż nadto wyraźnie unaocznia niebezpieczeństwo narażenia innych krajów na podobny los, gotowany im przez zachodnią interwencję – przede wszystkim Syrii.

Tłumaczenie: PRACowniA

Przypominamy:

Terroryzm sponsorowany przez państwo
Francuskie media przyznają, że syryjska „opozycja” to Al-Kaida
Dwa lata od wyzwolenia humanitarnego przez NATO Libia w stanie anarchii
Libia, Zrozumieć to właściwie: Rewolucyjna Panafrykańska perspektywa
James i JoAnne Moriarty o sobie i Libii

3 komentarzy »

  1. Dzięki za artykuł o kraju tak kiedyś pięknym i z którym wiążą mnie piękne wspomnienia…
    Ale to już „se ne wrati”…

    Rewanżuję się kolejnym dniem informacji o Syrii…
    Pozdrawiam Redakcję i Przyjaciół…
    https://adnovumteam.wordpress.com/2016/02/04/syria-128-dzien-sprzatania-swiata/

    Komentarz - autor: brusek — 5 Luty 2016 @ 08:33

  2. PS
    http://3mv.ru/publ/ssha_prosjat_rossiju_otpravit_svoi_vks_v_liviju/1-1-0-52873

    Podobno, nieoficjalnie – NATO prosi o pomoc Rosjan w rozwiązaniu konfliktu w Libii – czyli wysłanie tam rosyjskich samolotów…

    Komentarz - autor: brusek — 5 Luty 2016 @ 09:02

  3. @ brusek
    Praktycznie oficjalnie wszystkie trzy rządy Libii są nie od dziś gotowe do współpracy z Rosją w walce z terroryzmem. To znacznie więcej niż bezprawne ukłony NATO/Europy o „pomoc”, bo jakiż oni mają mandat, by zapraszać kogoś do swojej wojny? Ale wygląda na to, że Rosja nie zamierza dać się wciągnąć w takie rozgrywki – nie wyśle swoich wojsk do Libii jak długo Libia nie ma jednego prawomocnego rządu, który Rosję oficjalnie poprosi o pomoc militarną.

    A teraz „podobno”: Podobno Ludy Libii, z pomocą libijskiej armii i narodu, przepędziły ISIS z portu naftowego Sidra z powrotem do Bin Jawad i zabiły ok. 37 członków ISIS, łącznie z jednym z ważniejszych przywódców (nota bene z Egiptu):

    http://www.libyanwarthetruth.com/breaking-libyan-tribes-take-back-sidra-oil-port-isis

    Komentarz - autor: iza — 5 Luty 2016 @ 21:41


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: