PRACowniA

9 Grudzień 2015

Terroryzm w Mali: Atak na Chiny i Rosję?

Eric Draitser
New Eastern Outlook
27 listopada 2015 r.

Zaraz po atakach terrorystycznych w Paryżu miała miejsce strzelanina i zajęcie hotelu Radisson w Bamako, stolicy afrykańskiego państwa Mali, co jest kolejnym dowodem na eskalację terroryzmu na całym świecie. Chociaż zarówno zachodnie media, jak i te niezachodnie wiele przekazały za temat tych incydentów, jeden krytyczny aspekt został całkowicie zignorowany: motyw.

Choć prawdą jest, że zdaniem większości ludzi terroryzm jest napędzany ideologią – z religijną bądź kulturową motywacją – jest także prawdą, że większość z tego co zostaje określone jako „terroryzm”, jest w rzeczywistości politycznie motywowanym gwałtem, który ma dostarczyć wiadomość docelowej grupie lub krajowi. Wygląda więc na to, że atak w Mali mógł równie dobrze być taką właśnie akcją, bowiem informacje o ofiarach skłaniają do zadania bardzo poważnych pytań o motywację stojącą za tą ohydną zbrodnią.

Międzynarodowe media potwierdziły, że co najmniej dziewięć z 27 zabitych osób w ataku to Rosjanie i Chińczycy. Choć to samo w sobie jest interesujące, szczególnie uderzające są tożsamość i stanowiska tych, którzy zginęli. Trzy chińskie ofiary były ważnymi postaciami w China Railway Construction Corporation (CRCC) (państwowe przedsiębiorstwo budowy kolei), podczas gdy Rosjanie byli pracownikami rosyjskich towarowych linii lotniczych Wołga-Dniepr. Fakt, że to właśnie ci ludzie zostali zabici na samym początku ataku, sugeruje, że to prawdopodobnie oni byli celem, i są uzasadnione powody, by samą akcję uznać za terrorystyczną operację zamachu na życie.

Ale dlaczego akurat ci ludzie i dlaczego teraz? Aby odpowiedzieć na te pytania, trzeba zrozumieć rolę obu tych firm w Mali oraz – w większej skali – działalność Rosji i Chin w tym afrykańskim kraju. Co więcej, ta selektywna eliminacja powinna być rozważana w świetle rosnącej stanowczości obu krajów wobec terroryzmu w Syrii i na arenie międzynarodowej. Zważywszy na strategiczne partnerstwo pomiędzy tymi dwoma krajami – partnerstwo, które w zauważalny sposób pogłębia się z dnia na dzień – wygląda na to, że walka przeciw terroryzmowi stała się kolejnym punktem konwergencji pomiędzy Moskwą i Pekinem. Ponadto należy przypomnieć, że w ostatnich latach obydwa kraje dzieliły los poszkodowanych w atakach terrorystycznych, a zwalczanie terroryzmu stało się centralnym elementem krajowej strategii bezpieczeństwa a także polityki zagranicznej każdego z nich.

Zważywszy na te podstawowe fakty, atak w Mali zdecydowanie nie był przypadkowym aktem terroryzmu – był starannie zaplanowaną i wykonaną operacją, mającą na celu wysłanie jasnego przekazu Rosji i Chinom.

Atak, ofiary i znaczenie

W piątek, 20 listopada 2015 roku, grupa, jak mówiono, „ciężko uzbrojonych i wyszkolonych napastników” zaatakowała znany hotel międzynarodowy w Bamako, w Mali. Choć wstępne raporty były nieco fragmentaryczne i wzajemnie sprzeczne, w następnych dniach pojawiły się nowe, bezspornie niepokojące szczegóły, ujawniające bowiem potencjalne motywy terrorystów.

Podano informację, że na samym początku ataku zginęli trzej Chińczycy: Zhou Tianxiang, Wang Xuanshang i Chang Xuehui. Poza oczywistym, tragicznym faktem, że zamordowano ich z zimną krwią, żeby zorientować się w znaczeniu zlikwidowania ich, trzeba się dokładnie przyjrzeć, kim byli. Pan Zhou był dyrektorem generalnym międzynarodowej grupy CRCC, pan Wang był zastępcą dyrektora generalnego międzynarodowej grupy CRCC, a pan Chang dyrektorem naczelnym oddziału Afryki Zachodniej CRCC. Znaczenie powinno od razu stać się widoczne, jako że ci ludzie byli głównymi łącznikami między Pekinem i rządem Mali w największych inwestycjach kolejowych, które były prowadzone w Mali przez Chiny. Budowa kolei była jednym z kluczowych programów rozwoju gospodarki i infrastruktury w tym śródlądowym państwie. Śmierć tych trzech obywateli chińskich jest wyraźnie symbolicznym ale i bardzo namacalnym atakiem na współpracę Chin z Mali.

We wrześniu 2014 roku prezydent Mali Ibrahim Boubacar Keita udał się do Chin, aby wziąć udział w Światowym Forum Gospodarczym w Tianjin (Annual Meeting of the New Champions, tzw. Letnie Davos). W tym czasie prezydent Mali przypieczętował szereg ważnych transakcji rozwojowych z chińskim rządem, z których, najbardziej głośna była umowa w sprawie budowy i unowocześnienia kolei. Najważniejszym z tych projektów jest opiewająca na 8 miliardów dolarów budowa 900-kilometrowej linii kolejowej, łączącej stolicę Mali Bamako z portem atlantyckim i stolicą sąsiedniej Gwinei, Konakry. Projekt ten, przez wielu ekspertów postrzegany jako niezbędny krok do wprowadzenia bogactw mineralnych Mali na rynki światowe, ma kluczowe znaczenie dla rozwoju gospodarczego kraju. Dodatkowo CRCC miało również wyremontować linię kolejową, łączącą Bamako ze stolicą Senegalu, Dakarem, a wartość projektu wynosiła 1,5 miliarda dolarów.

Most w Bamako wybudowany przez chińską grupę Gezhouba w 2011 r.

Tylko te dwa projekty są warte blisko 10 miliardów dolarów. Szacuje się, że łącznie z szeregiem kolejnych projektów, w tym budową dróg w całej ogarniętej konfliktami północnej części kraju i budową tak potrzebnego mostu w zakorkowanym Bamako, skumulowana wartość chińskich inwestycji zbliża się (lub przekracza) całkowite PKB Mali (12 miliardów w 2014 roku). Tak duże inwestycje miały oczywiście ogromne znaczenie dla rządu Mali, zarówno ze względu na potencjał transformacji gospodarczej, jak i dlatego, że umocniły one pozycję Chin jako być może najbardziej dominującego inwestora w Mali – w kraju od dawna tkwiącym pod postkolonialnym gospodarczym jarzmem Francji oraz militarną tyranią Stanów Zjednoczonych.

Delikatnie mówiąc, wydaje się wysoce nieprawdopodobne, że przypadkowy atak terrorystyczny, przeprowadzony z zamiarem zabicia jak największej liczby cywilów, zgładziłby w pierwszej kolejności tych trzech mężczyzn – być może podówczas trzy najważniejsze osoby w kraju. Ale nieprawdopodobne zbiegi okoliczności na tym się nie kończą.

Wśród zabitych jest także sześciu Rosjan, z których wszyscy byli pracownikami prywatnych rosyjskich towarowych linii lotniczych Wołga-Dniepr. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać nieistotne, że wszystkie rosyjskie ofiary pracowały dla linii lotniczych, w rzeczywistości wiele to mówi, sugerując podobny motyw co w przypadku zabicia obywateli chińskich. Według Wikipedii Wołga-Dniepr jest „światowym liderem na rynku w czarterowym transporcie ładunków nietypowych i wielkogabarytowych… z jej usług korzystają organizacje rządowe i komercyjne, czołowe światowe firmy naftowe, gazowe, energetyczne, lotnicze, rolnicze oraz telekomunikacyjne, a także sektor usług humanitarnych i ratowniczych”. Firma transportuje wszystko, od gigantycznych koparek do samolotów, śmigłowców, mini fabryk i elektrowni, nie mówiąc już o ciężkich maszynach, stosowanych w przemyśle wydobywczym surowców energetycznych.

Fakt ten jest istotny, ponieważ jest możliwe, a nawet całkiem prawdopodobne, że te linie lotnicze transportowały bardzo ciężkie, ponadgabarytowe urządzenia używane przez chińskich i innych deweloperów w całym kraju. W ten sposób rosyjska ekipa brała udział w rozwoju gospodarczym i zagranicznych inwestycjach w Mali. Zatem zabicie ich, podobnie jak zabicie kierownictwa CRCC, jest symbolicznym ciosem, zadanym rosyjskim i chińskim inwestycjom w kraju. A co może jest nawet ważniejsze, zamach był symbolicznym atakiem na samą naturę chińsko-rosyjskiej współpracy i partnerstwa, zwłaszcza w kontekście rozwoju gospodarczego w Afryce i Globalnego Południa.

Warto byłoby dodać, że przynajmniej do początku konfliktu na Ukrainie i zjednoczeniu Krymu z Rosją firma Wołga-Dniepr była również zaangażowana w transport wojskowy dla NATO i USA. Zastanawianie się, czy fakt ten miał jakikolwiek wpływ na wybór ofiar, byłoby to czystą spekulacją. Wystarczy powiedzieć, że nie są to zwykłe linie lotnicze – są one integralną częścią całej inicjatywy rozwoju gospodarczego Mali. I to jest właśnie punkt kluczowy: Chiny I Rosja są partnerami w rozwoju dawnej własności kolonialnej Francji i państwem-marionetką USA.

Chiny, Rosja i przyszłość Mali

Chiny i – w mniejszym stopniu – Rosja stały się w ostatnich latach głównymi partnerami handlowymi i rozwojowymi Mali. Oprócz wspomnianych wyżej lukratywnych projektów kolejowych i drogowych Chiny rozszerzyły partnerstwo z Mali w wielu innych dziedzinach. Na przykład w 2014 roku Chiny przekazały Mali dotację w wysokości 18 miliardów CFA (prawie 30 milionów dolarów) oraz nieoprocentowaną pożyczkę w wysokości 8 miliardów CFA (prawie 13 milionów dolarów). Dodatkowo, Chiny uruchomiły program, który oferuje 600 stypendiów dla malijskich studentów w latach 2015-17. Chiński rząd zapowiedział też budowę ośrodka szkoleniowo-edukacyjnego, skoncentrowanego na inżynierii i budownictwie, a także ukończenie budowy Technicznego Centrum Rolniczego w mieście Baguineda na południu Mali, niedaleko stolicy i największego skupiska ludności, Bamako.

Oczywiście te i podobne chińskie podarunki są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Pekin rozszerzył swoje umowy z Mali w branży transportu, budownictwa, energetyki, górnictwa i w innych ważnych sektorach, w tym umowę na budowę co najmniej 24000 przystępnych cenowo obiektów mieszkalnych, co pozwoli na posiadanie na własność przyzwoitego domu, co inaczej dla wielu ludzi byłoby nieosiągalne. Idąc dalej, African Leadership Magazine napisał w 2014 roku:

Mali liczy także na chińskie inwestycje w nowe elektrownie, które przełamią kryzys energetyczny. Ma to udostępnić tańszą energię elektryczną dla rozwoju przemysłowego […] W okolicy Dire na północy kraju ma zostać zbudowana zapora elektrowni wodnej; w Kidal w północno-wschodniej części kraju hybrydowa elektrownia i kolejna w Timbuktu, także na północy. W innych częściach kraju powstaną także elektrownie słoneczne, a wszystkie będą podłączone do krajowej sieci energetycznej […] Fabryka produktów medycznych, która powstaje na obrzeżach stolicy, będzie największą w Afryce Zachodniej […] Budowa jest na ukończeniu, zaawansowanie przekracza 95% i fabryka rozpocznie pracę w styczniu 2015 roku […] Chińskie banki, które nie są jeszcze obecne w Mali, mają przyczynić się do tworzenia małych firm i przemysłu.

Dla pewności, Chiny nie robią tego wyłącznie z altruizmu i wielkoduszności, naturalnie i teraz, i w przyszłości oczekują wzbogacenia się i zapewnienia sobie dostępu do surowców, zasobów i rynków Mali. Jest to partnerstwo z obopólną korzyścią, nagłaśniane przez Chiny jako fundament swojej pomocy i inwestycji w całej Afryce. Rzeczywiście, Mali jest na wiele sposobów doskonałym przykładem tego, jak działają Chiny na afrykańskim kontynencie. Zamiast modelu czystego wyzysku (rodem z tradycji MFW, Banku Światowego itp), Chiny angażują się w prawdziwe partnerstwo i wbrew temu, co twierdzą niektórzy (że Chiny są jedynie konkurującą w Afryce imperialistyczną potęgą), poza kilkoma rażącymi przypadkami działalność Chin w Afryce jest generalnie produktywna dla wszystkich krajów, w których inwestują.

Chiny są przyjacielem Afryki, co zademonstrowały wielokrotnie w ciągu ostatniej dekady. I być może to właśnie ta przyjaźń stała się przedmiotem ataku w hotelu Radisson Blu w Bamako.

Podobnie zaangażowana w Mali jest Rosja, choć z pewnością nie do tego stopnia co Chiny. Rosja była jednym z głównych uczestników akcji niesienia pomocy humanitarnej w Mali po zamachu stanu w 2012 roku i wojnie przeciwko ugrupowaniom terrorystycznym powiązanym z Al-Kaidą, jak po nim wybuchła. Rosja zapewniła tak bardzo potrzebną żywność, odzież i podstawową pomoc medyczną, dostarczyła też nowocześniejszy sprzęt medyczny do szpitali w Mali, które desperacko próbują sobie radzić w potokiem rannych i wysiedlonych osób.

Dodatkowo, Moskwa stała się jednym z głównych dostawców broni i innego sprzętu wojskowego dla rządu malijskiego w jego wojnie z terroryzmem w roku 2013. Według Business Insider w 2013 roku Anatolij Isaikin, szef rosyjskiego państwowego eksportera broni, Rosoboronexportu, „ujawnił, że Moskwa miała ostatnio kontakty wojskowe z rządem Mali […] Powiedział, że już dostarczono do Mali małe ilości lekkiej broni i toczą się rozmowy na temat kolejnej sprzedaży. „Dostarczyliśmy broń. Dosłownie dwa tygodnie temu został wysłany kolejny transport. Są to całkowicie legalne dostawy […] Jesteśmy w trakcie rozmów o zwiększeniu częstotliwości dostaw”.

I na koniec, Mali ma długoletnie kulturowe więzi z Rosją, jak sponsorowanie przez ZSRR tysięcy malijskich studentów, którzy studiowali na sowieckich uczelniach od wczesnych lat 60. do lat 80. Jak wyjaśnił Jewgienij Korendiasow z Centrum Stosunków Rosyjsko-Afrykańskich przy Rosyjskiej Akademii Nauk, „W ostatnich czasach utrzymywaliśmy bardzo bliskie stosunki z Mali […] Chociaż trudno oszacować wartość pełną radziecką pomoc finansową dla Mali, zaangażowanie Moskwy w tym kraju było wszechstronne”. Rzeczywiście, Związek Radziecki kształcił malijskich urzędników i inteligencję, jak również ich dzieci, budował lokalną infrastrukturę oraz stworzył mapy obfitych zasobów naturalnych kraju. Te długotrwałe więzi, choć mogą się dziś wydawać wymarłe, są wciąż trwałym dziedzictwem kraju.

Podczas gdy świat był porażony aktami terroryzmu, od strącenia rosyjskiego samolotu w Egipcie po nieludzkie ataki w Paryżu i Bejrucie, nie dość uwagi poświęcono atakom w Mali. Być może jednym z powodów, dla których to wydarzenie nie doczekało się należytej analizy i dochodzenia, jest niekończąca się seria zamachów terrorystycznych, które sparaliżowały odbiorców wiadomości na całym świecie. Być może jest to po prostu staromodny rasizm, dla którego Afryka jest zaledwie zbiorem nieustannie skonfliktowanych, chaotycznych państw, gdzie przemoc i śmierć są na porządku dziennym.

A może prawdziwym powodem, dla którego prawie nikt nie naświetlił tego epizodu, są globalne implikacje tych zabójstw i ich oczywisty przekaz. Aczkolwiek organizacje medialne raczej rozmyślnie zignorowały znaczenie zamachów z 20 listopada w Mali, można mieć pewność, że Pekin i Moskwa doskonale zrozumiały wiadomość. Pozostaje pytanie: w jaki sposób odpowiedzą?

Tłumaczenie: PRACowniA

Advertisements

1 komentarz »

  1. Mało co dzieje się przypadkiem . Polepszenie pozycji Rosji w wyniku jej operacji w Syrii , zaskutkowało „zupełnie przypadkowym” zestrzeleniem SU24 i równie „przypadkowym ” zniszczeniem słupów linii energetycznej na Krym . Teraz Biden podczas wizyty w Kijowie znowu podgrzał sytuacje . Teraz UE stała się zakładniczką nie tylko USA , ale i Turcji z którą zawarła wymuszony kompromis .

    Komentarz - autor: fly — 9 Grudzień 2015 @ 19:21


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: