PRACowniA

7 grudnia 2015

Poziomy rozwoju instytucji międzynarodowych, wojskowych i politycznych w ujęciu Teorii Dezintegracji Pozytywnej K. Dąbrowskiego

Дамбровски

„Geniusz ludzki nie rodzi się w dobrobycie i wśród towarzyskich konwenansów, lecz przeciwnie, w stałej konfrontacji z rzeczywistością oporną i odmienną od potocznych ludzkich wyobrażeń”. ~ Andrzej Łobaczewski

Przedstawimy fragmenty pochodzące z wybranych rozdziałów niewielkiej objętościowo książki Kazimierza Dąbrowskiego „Moralność w polityce – wielopoziomowość funkcji uczuciowych i popędowych w życiu społecznym i politycznym oraz instytucjach” (napisanej na początku lat 70., opublikowanej przez wydawnictwo Bis w roku 1991). Skupimy się na zastosowaniu teorii dezintegracji pozytywnej (TDP) do instytucji międzynarodowych, wojskowych i politycznych. Dla lepszego zrozumienia poruszanego zagadnienia warto zajrzeć do publikacji Kazimierza Dąbrowskiego opisujących etapy rozwoju osobowości.*

Wstęp

Teoria dezintegracji pozytywnej wychodzi z założenia, że każde zjawisko ludzkie posiada swoje poziomy. To samo dotyczy instytucji społecznych i politycznych. Wierzymy, że ujęcie tych zjawisk ze strony wielopoziomowości da nam potwierdzenie przekonania, że ani obecnie, ani w historii ludzkości nie mamy do czynienia w większości przypadków z wysokim poziomem takich instytucji, to znaczy z poziomem autentyzmu. Mamy natomiast do czynienia w instytucjach społecznych, szkolnych, przemysłowych, a szczególnie politycznych ze stereotypami, powierzchownym przystosowaniem, brutalnością, zręcznością taktyki służącą celom egoizmów indywidualnych, społecznych i narodowych, a w skutkach niewiele się różniąca od zachowania i postępowania brutalnego, a nawet okrutnego.

Psychopatyczne i psychonerwicowe elementy i ich znaczenie w rozwoju i degeneracji systemów politycznych

Poziom integracji pierwotnej

Jak wiemy, psychopata przedstawia silną strukturę popędowo-emocjonalną na poziomie prymitywnym. Jest on wąski w swoich postawach intelektualno-uczuciowo-popędowych, jest sztywny, jednostronny, z normalną lub dobrą inteligencją na usługach popędów. Nie przejawia on konfliktów wewnętrznych, ale silne zewnętrzne. Posiada często silne ambicje i wpływ sugestywny. Sprawia wrażenie silnego w postępowaniu. W trudnych warunkach społecznych wysuwa mocne, wyraźne systemy celów, podporządkowuje sobie grupy „mniejszych psychopatów” lub grupy emocjonalnie i intelektualnie niedojrzałe i młodzież. Staje się na pewien czas „bożyszczem tłumu” przez siłę działania, prymitywizm idei, zdolność decyzji, jednostronny fanatyzm. Po latach społeczeństwa drogo płacą za podporządkowanie się wielkim psychopatom (Hitler, Stalin), ale sprawa wraca na nowo do życia społecznego i międzynarodowego z powodu tego samego poziomu rozwoju grupy ludzkiej w różnych pokoleniach, z powodu braku „pamiętania”, z powodu „aktualnego nastawienia”, z powodu egoizmu i braku odpowiedzialności moralnej. Mamy zazwyczaj przychylne ustosunkowanie do pozorów siły moralnej psychopatów, a zdajemy sobie sprawę z tego wtedy, kiedy jest za późno, aby bronić wartości ludzkich, autentycznych.

[…] Nie zastanawiamy się nad wczesnym rozpoznawaniem zawiązków psychopatii, nad wykryciem psychopatów lub – raczej – zabezpieczeniem się przed nimi. Nie mamy siły organizacyjnej i świadomości grożącego zła z ich strony. Psychopaci są przedstawicielami (…) silnych, prymitywnych struktur popędowych z inteligencją na ich usługach. Ich dynamizmy uczuciowe są ściśle sprzężone z (…) prymitywnymi popędami. Te dynamizmy są równie prymitywne, jak ich popędy. Uczucia wyższe nie istnieją lub są niedorozwinięte, a także – nigdy nie są reprezentowane uniwersalnie, ale wycinkowo. Występuje tu zatem niedorozwój uczuć wyższych.

Jest jakiś niedorozwój intuicji i uczuć wyższych u przeważającej części ludzkości, ponieważ przyjmuje ona nie tylko biernie, ale i pozytywnie władztwo psychopatów. (…) Ujemne czy tragiczne rezultaty zaufania do psychopatów nikną wraz z wymieraniem konkretnego pokolenia, a następne pokolenie znowu wyraża zaufanie do siły zwierzęcej, biologicznej, ciasnej, często zbrodniczej w stosunku do przedstawicieli innego społeczeństwa czy grup inaczej myślących w danym społeczeństwie. […]

Dezintegracja

[…]Psychoneurotyk – to – zazwyczaj – jednostka o wzmożonej pobudliwości psychicznej w formach: seksualnej, psychoruchowej, emocjonalnej, wyobrażeniowej i intelektualnej. To jednostka, w której łączą się te czy inne rodzaje wzmożonej pobudliwości. Jest ona wyraźnie „rozwojowa”, szczególnie jeżeli na pierwszy plan wybijają się ostatnie trzy rodzaje wzmożonej pobudliwości. Psychoneurotyk to jednostka przejawiająca dezintegrację jednopoziomową, a przede wszystkim wielopoziomową, z konfliktami wewnętrznymi (…) ze stanami depresyjnymi, obsesyjnymi. Z reguły o pełnej lub częściowej wrażliwości egzystencjalnej, empatii, dążności do rozumienia innych i „przekroczenia siebie”. [T]o jednostki widzące więcej rodzajów i poziomów rzeczywistości niż tak zwane jednostki normalne. Stąd też wskazane wyżej rozumienie innych, stąd postawy alterocentryczne, stąd wysokie poziomy stosunku „ja” do „ty”. Jednostki takie nie mają odwagi w obronie własnej, ale mają odwagę obrony innych, a nawet poświęcenia się. Jednostki takie są niepewne w świecie niskiej rzeczywistości, niskiego świata popędowego, przejawiają wahania (…). Stąd nie zawsze są dobrze oceniane w pracy, w kontaktach. Stąd uważa się ich za nierealnych, dziwnych, słabych. Stąd w dobrym małżeństwie, w życiu społecznym, profesjonalnym, politycznym psychopaci są – w stosunku do nich – materiałem bardziej pożądanym, jako silni, zdecydowani, mocniejsi biologicznie, umiejący ujmować rzeczywistość we własne ręce. […]

Psychoneurotycy, którzy opanowali swoje niższe poziomy funkcji uczuciowych i popędowych, są w życiu społecznym i politycznym jednostkami i grupami o najwyższej wartości moralnej. Mając wahania, stany niepewności, poczucie winy – decydują się działać w warunkach ciężkich po gruntownym – zazwyczaj – przemyśleniu sprawy, po medytacji nad nią. A wtedy ich decyzje są dalekowzroczne, empatyczne, szerokie, odważne.[…]

Powtórzmy wyraźnie – chodzi o tych psychoneurotyków, którzy przeszli przez niższe formy psychonerwicowe, nauczyli się rozumieć interesy, typy i potrzeby innych, nauczyli się poprzez konflikty wewnętrzne i cierpienia, empatii do innych i dalekowzroczności, i znajdowali się w zaawansowanej fazie dezintegracji wielopoziomowej spontanicznej lub na pograniczu tej fazy i następnej, to znaczy dezintegracji wielopoziomowej świadomej, zorganizowanej, usystematyzowanej lub na rozwiniętym poziomie tej ostatniej. Posiadają oni świadomą „przeszłość” siebie w sobie, przeszłość różnych form i poziomów empatii dla innych, pamięci różnorodnych form i poziomów porażek i zwycięstw w sobie. To pozwala im na głębokie, pełne uczucia, rozważne opanowanie wielopłaszczyznowej i wielopoziomowej rzeczywistości. To im pozwala w sposób mądry i przewidujący kierować pracą społeczną w sposób empatyczny, dalekowzroczny, sprawiedliwy, oparty na hierarchii rzeczywistości i wartości w sensie uniwersalistycznym. Jednostki takie są uosobieniem postawy demokratycznej[…]

Elementy egzystencjalne w życiu społecznym i politycznym

Z jednej strony [są] bezmyślne w sensie dalekiego dystansu, w sensie ogólnym, a sprytne w sensie konkretnym, jednostki agresywne, nieempatyczne, unikające podporządkowania się prawom tam, gdzie można je obejść, nie liczące się z „innym”, widzące „innego” jako narzędzie i obiekt dla własnych celów, a z drugiej strony – nie orientująca się masa ludzka, która widzi ludzi „energicznych”, najczęściej psychopatycznych, odważnych w zakresie realizacji własnego interesu. Ta masa ludzka widzi i przyjmuje takie osobniki jako wartościowe, a nawet – w wielu okolicznościach – jako zbawców. Wyraża to tendencje do szukania za wszelką cenę mniej lub więcej pozornie pozytywnej, a w rzeczywistości negatywnej integracji.

Poza tym mamy trzecią grupę ludzi – najbardziej oryginalnych, twórczych, empatycznych; ludzi, którzy nie mają większego wpływu na układy sił społecznych, bo są zbyt wrażliwi, zbyt czuli, zbyt wahający się, zbyt niezdolni do postępowania „zdecydowanego”, przy którym „cięcia społeczne”, brak wahań, szybka decyzja stają się „walorem” pierwszorzędnym. I w ten sposób życie rodzinne, życie szkolne, zawodowe, przemysłowe, polityczne układa się w oparciu o przewagę zręcznych, bezwzględnych, pewnych siebie jednostek i grup, które w konsekwencji swoich działań sprowadzają klęski na rodzinę, realizują akcje przeciw autentycznemu wychowaniu, dezorganizują każdą szerszą grupę, zakład pracy, kraj.[…]

Wydaje się, że prądy egzystencjalne i filozoficzne w literaturze uświadomiły częściowo (…) grozę obowiązujących obecnie systemów politycznych i społecznych, obrazujących nihilizm moralny, bezwzględne współzawodnictwo, okrucieństwo (…) syzyfowe, a beznadziejne w skutkach, wysiłki w tworzeniu i pracy „ciał międzynarodowych”.

Panują obecnie prawie wszechwładnie interesy najbardziej okrutnego współzawodnictwa, dzielenie się sferami wpływów, bezwzględne okrucieństwo podporządkowania setek milionów ludzi w społeczeństwach kulturalnych drogą podpisu na nieludzkich traktatach; tak jak u dzikich – choć rozumiejących swoją siłę – zwierząt dzielenie się ochłapami mięsa.

Przyjmuje się oficjalnie kłamstwo i prymitywny egoizm w polityce, tworząc dobrze rozbudowane, choć dla wnikliwych ludzi przejrzyste, pozory sprawiedliwości dla mas, które nie mają czasu, siły, inteligencji, aby sobie te sprawy uzmysłowić z powodu krótkowzroczności i to krótkowzroczności opartej na realizacji własnych, ograniczonych interesów. Nie ma ideałów, a jest wszechwładne kłamstwo zgodnie ze znanym powiedzeniem Ibsena z „Dzikiej kaczki” – „Po co mówić o ideałach, kiedy mamy na to lepszy wyraz – kłamstwo”.[…]

Nie ma państwa, nie ma społeczeństwa, które by się odważyło na traktowanie innych krajów w praktyce międzynarodowej według zasad i metod moralnych, dbanie o szerokie interesy społeczne, pomoc w rozwoju, a nie wykorzystywanie szerszych lub węższych grup dla rozwoju własnych, egoistycznych interesów.

 

 

Znacznie bardziej niż w instytucjach społecznych, znacznie jaskrawiej, przejawia się dbałość o własne interesy grup kierowniczych w polityce, a w „szlachetniejszej” formie – o interesy społeczne i polityczne własnego kraju ze swoimi osobistymi interesami na czele, a więc w sposób egoistyczny i drapieżny, z pominięciem perspektyw i faktów krzywdy innych jednostek i innych społeczeństw.

Jest to jakby postawa psychopatyczna, a więc postawa niskiej integracji popędowej z inteligencją na jej usługach (poziom integracji pierwotnej), przeniesiona na węższy lub szerszy teren życia państwowego czy międzynarodowego. Przejawia się tu najgłębiej w ujęciu egzystencjalnym – bankructwo moralne.

Możemy sobie powiedzieć, że poziom moralny teoretycznej i praktycznej manipulacji społecznej i politycznej przejawia egoizm, drapieżność i brak szacunku dla człowieka, co odbija się jako główny element na powstawaniu i rozwoju przejmujących i beznadziejnych przeżyć egzystencjalnych.[…]”

Przykłady wielopoziomowości w życiu politycznym i organizacjach międzynarodowych

[Odnosząc się do pierwszego poziomu życia politycznego Dąbrowski ponownie przytacza cechy charakterystyczne dla jednostek z tego poziomu. Na najniższych jego szczeblach znajdują się psychopaci – ludzie „z inteligencją w pełni podporządkowaną prymitywnym potrzebom uczuciowym i popędowym”, „nieposiadający hamulców wewnątrzpsychicznych”. I dalej: „Psychopaci lub bliscy im tak zwani normalni mogą mieć duże ambicje osobiste, małe albo żadne skrupuły, nie liczą się z nikim i z niczym. (…) Przyczyny własnych niepowodzeń widzą zawsze na zewnątrz (…). Stąd pewne cechy paranoidalne, zawarte zresztą potencjalnie w strukturze psychopatycznej”.]

Pierwszy poziom rozwoju – integracja pierwotna

Jak już wiemy, łatwość i siła decyzji, gotowość i brutalna zdolność „kierowania”, duży dynamizm, zyskują w początkach ich działalności uznanie otoczenia i – często – szerszej społeczności. Dopiero – na ogół – porażki, przejawianie własnych interesów bez skrupułów, brutalność i okrucieństwo korygują opinie często dotychczas pozytywne o nich. W każdym razie, na najniższym poziomie rozwoju uczuć i popędów, mamy charakterystyczne cechy ustrojowe, związane z powołaniem do władzy lub zagarnięciem władzy przez psychopatów.Wyraża się to w polityce, w rządzeniu krajem, w stosunkach międzynarodowych – w autokratyzmie, dyktatorstwie – czy to monarchistycznym, czy to dyktatorskiej grupy w systemie totalitarnym, gdzie – najczęściej – władza przechodzi do rąk jednostki (Hitler, Mussolini, Stalin). Rozwijają się – pod takimi i innymi, dogodnymi dla dyktatury hasłami, motywacjami, werbalizmami – tendencje nacjonalistyczne, antyfederacyjne (nawet przy używaniu terminu federacja). Więzienia, obozy koncentracyjne, wojny (przy pozornym odżegnywaniu się od nich), śledztwa bez racji, tortury i inne okrucieństwa, podporządkowanie życia władzom tak zwanym bezpieczeństwa, systemy szerokich i wszechstronnych podejrzliwości i donosów, i – wreszcie – degeneracja systemu. W życiu wewnętrznym kraju są władze dyktatorskie, których celem jest właśnie ambicja władania, wzrost potęgi, zręczne i brutalne postępowanie i manipulowanie ludźmi w krajach zagarniętych, a w życiu międzynarodowym dwulicowość postaw, groźba i realizacja zaborów, rozwijanie sił agresywnych, tworzenie napięć międzynarodowych i z reguły niedotrzymywanie zobowiązań. Tworzą się „esencjalne systemy” zmuszania do posłuszeństwa, bezwzględność, a nawet okrucieństwo w stosunku do wszystkiego, co inne, liberalne, indywidualne, autonomiczne i autentyczne. Brak wszelkiej demokratyzacji i właśnie socjalizmu (który spotyka się często jako zasadę werbalizmu w takich tworach politycznych), brak liberalizmu, brak autonomicznych stowarzyszeń, zasada cenzury, kar, metoda – jak wspominaliśmy – szpiegowania, masowych egzekucji, więzień i obozów koncentracyjnych.

W oparciu o parę sloganów ideowych i zewnętrzne podporządkowanie się nieopracowanym i prymitywnym doktrynom, wprowadzana jest metoda podejrzliwości, strachu, tępienia odwagi i wolnej myśli. Wprowadzana jest zasada „mechanizowania” ludzi-robotów pod władzą psychopatycznych czy paranoidalnych przestępców.

Na arenie międzynarodowej – podobnie, choć w słabszej skali – ma miejsce liczenie się z siłą i dużą zdolnością decyzji dyktatora, są ustępstwa, niezliczone konferencje, a nawet okresowo pozytywny stosunek do dyktatorów, ze względu na stałe tendencje ludzkie do podporządkowania się przewadze siły i uzyskania „pokoju”, przynajmniej na krótki czas, z wtórnymi agresjami i klęskami.”

Drugi poziom rozwoju – dezintegracja jednopoziomowa

„Na wyższym [poziomie] (…), mamy taki poziom rozwoju jednostek i grup społecznych i politycznych, w których wyraźnie objawiają się ambiwalencje i ambitendencje, poczucie niższości w stosunku do siebie i grupy, a często i kompensacyjne opory i bunt przeciw ustalonym normom. Jednostki i grupy przejawiają dużo odwagi, niecierpliwości, okresowej niezależności – tym gwałtowniejszej, że nie opartej na niezależności wewnętrznej, na środowisku wewnętrznym, na hierarchizacji. Mamy tutaj częste stany nierównowagi, tendencje do anarchii, tendencje do nieopanowania ruchów społecznych. Możemy tutaj mówić o dezintegracji jednopoziomowej, polegającej – między innymi – na „chwytach”, mało świadomych ruchach, zmiennych reakcjach na bodźce i powstaniach organizowanych w warunkach silnych napięć i niemożliwości ich powstrzymania. Dość charakterystyczną formą ustrojową dla tego poziomu są umiarkowane dyktatury, umiarkowana oligarchia i umiarkowane ruchy demokratyczne, zmienne i nieusystematyzowane. (…) Dyktatura musi być silna i krwawa, aby stłumić silne, biospołeczne prądy niezależności i buntu – niedopracowane i nieusystematyzowane. Krwawe tłumienie niezadowolenia prowadzi na ogół do klęski, a nawet śmierci dyktatorów. Z drugiej strony krótkotrwałość systemów demokratycznych wynika często z tego, że nie opierają się na świadomości grupowej, zgodnie z którą od rządów demokratycznych w tych warunkach należałoby wymagać dużej cierpliwości, rozwagi i polityki dużego dystansu oraz liczenia się z częstymi, nieświadomymi, masowymi „ruchami” ze strony społeczeństwa. Na tym poziomie nie ma u jednostek i grup społecznych żadnych wyrobionych i opracowanych hierarchii wartości; świadomość działania grupy jest dość słaba i stąd społeczeństwa są kierowane nastrojami, pasjami, sugestywnością i nieoczekiwanymi „zrywami”. Jest to stan „va et viens” [wahania], na którym jednostki psychopatyczne żerują wywołując nastroje anarchii, buntu, zbiorowych sugestii, często wywołanych – z jednej strony – nieumiejętnym działaniem aparatu rządzącego, a z drugiej strony – „gotowymi” do wybuchu, zawsze zmiennymi napięciami jednostek i grup. W ten sposób tworzy się stały nastrój gotowości do buntu oporu, okresowej uległości aż do nienawiści i okresowej zgodności do poczucia okresowego upewnienia i zagrożenia.

Trzeci poziom rozwoju – dezintegracja spontaniczna

Na trzecim poziomie rozwoju jednostek i grup społecznych stwierdzamy takie, lub podobne dynamizmy, jak opisane dla tego poziomu rozwoju indywidualnego. A więc ma miejsce zdziwienie w stosunku do otoczenia szerszego i węższego; silne zaniepokojenie sobą i szerszym otoczeniem; poczucie niższości w stosunku do siebie i własnej grupy, poczucie wstydu i winy, niezadowolenie z siebie i grupy, nieprzystosowanie pozytywne do siebie i grupy węższej lub szerszej oraz instynkt twórczy. Te wszystkie dynamizmy świadczą o powstawaniu i rozwoju postaw hierarchicznych, o powstawaniu i rozwoju poziomu niższego i wyższego we własnej grupie i w szerszym otoczeniu. Powstaje poczucie odpowiedzialności za poziom i kierunek swego rozwoju i grupy bliższej i dalszej. Powstają inhibicje w stosunku do funkcji niższych i potrzeba pobudzania funkcji wyższych. Rodzi się tutaj potrzeba rozwoju na wyższym poziomie i odpowiedzialności za ten rozwój. Jednostki w węższych lub szerszych grupach reprezentujące ten sam poziom w życiu społecznym, narodowym i międzynarodowym, będzie cechował rozwój wszechstronny, choć pełen konfliktów wewnętrznych w sobie jako jednostce i we własnej grupie, ale i wzrastającej odpowiedzialności za siebie i innych. Tacy ludzie lub taka grupa – ze względu na dość silne przejawy autonomii, autentyzmu, szczerości i bezpośredniości – wywołują zazwyczaj reakcje niechętne u większości przedstawicieli „niższej normy”, a przede wszystkim u psychopatów. Podstawową szansą jest ich dobranie się, praca wspólna i zaskoczenie danych grup społecznych swoją wartościową pracą i jej efektami, co budzi zazwyczaj w społeczeństwie i po dłuższym czasie ich działania – zaufanie szerszych grup społecznych. Jest to wyraz ich działania przez „infekcję pozytywną”. To znaczy odkrywają oni swoje słabe strony na terenie rozgrywek ze sprytnymi i „wymownymi” intrygantami. Tam, gdzie jednak – jak już wskazywaliśmy – dobiera się większa grupa, czy wiele grup takich osobników w konkretnej instytucji społecznej czy politycznej, rezultaty ich pracy przemawiają nawet do szerszych grup mimo ich podatności na „zaczadzenie” przez elementy psychopatyczne. Działa tutaj częściowo zasada: „po czynach ich poznacie ich”.

Czwarty poziom rozwoju – dezintegracja wielopoziomowa zorganizowana i usystematyzowana

Na czwartym poziomie – stanowiącym w zjawiskach społecznych i politycznych stosunkowo mały procent w każdej szerszej grupie społecznej czy politycznej – występuje na pierwszy plan organizacyjność i systematyczność postawy przy takich dynamizmach, jak „przedmiot – podmiot” w jednostce i grupie społecznej, czynnik trzeci, świadomość, empatia, samowychowanie, autopsychoterapia. Dobranie paru osób takiego poziomu na konkretnym terenie społecznym czy politycznym, narodowym czy międzynarodowym, daje w ich ręce atuty wybitnie pozytywnego społecznie i moralnie postępowania. Są to ludzie czy grupy o dużej odpowiedzialności, o dużej odwadze, o dużej empatii i braku zawiści i osobistych ambicji, a tym samym o osłabionym instynkcie samozachowawczym na niskim poziomie. Dobranie się grupy takich ludzi może decydować o rozwoju, a nawet realizacji, wielkich idei humanistycznych, moralnych, naukowych, a więc i politycznych.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że wokół ich pracy, ich osobowości tworzą się grupy o porozumieniu szybkim, negatywnym, popędowym, o łatwym tak zwanym zwąchaniu się przy potencjalnym realnym wrogu, którym jest taka właśnie grupa jak wyżej wymieniona. I tak, jak w stosunku do poprzedniej grupy, najważniejszą sprawą jest pokazanie rezultatów pracy grupy pozytywnej i przekonanie szerszych grup społecznych, że ich dobrobyt zależy od pracy takich ludzi. Jednakże takie układy – jak już podkreślaliśmy – są zjawiskami rzadkimi.

Mieliśmy do czynienia z takimi zjawiskami przy powstawaniu wielkich religii, przy tworzeniu niektórych zakonów, przy niektórych wojskowych akcjach obronnych, przy grupach wybitnych reformatorów, jak na przykład otoczenie Peryklesa w Grecji, Komisja Edukacji Narodowej w Polsce. Były jakby wybuchy jednostek czy grup wybitnych, które przez swoją żarliwą i mądrą twórczość wytwarzały jakby nieumówione porozumienie i wielkie dzieła indywidualne i społeczne (wiek Peryklesa w Atenach, epoka odrodzenia, okresy działania wybitnych mistyków, pewne grupy w epoce romantycznej). Przykładami mogą być tutaj poza tym grupy społeczno-polityczne prezydentów Lincolna, Kennedy’ego, de Gaulle’a i innych. Grupy takie budowały pewne kontakty międzynarodowe liberalne, organizowały akcje społeczne i polityczne w Lidze Narodów i ONZ. Były to tylko jednostkowe wysiłki podejmowane na rzecz sprawiedliwości i miłości. Przedstawiciele polityczni państw członkowskich nie występowali z reguły – poza nielicznymi wyjątkami – w sposób szlachetny, nieegoistyczny. Byli oni przedstawicielami instynktu samozachowawczego, zaborczego i zdeprawowanego swoich mocodawców.

Jak zwykle w takich warunkach objawiały się dwie drogi działania: jedna polegająca na zakłamanym, werbalnym współczuciu dla ofiar, wykorzystywaniu własnej prasy dla werbalnego przedstawienia własnego humanizmu i współczucia, a druga – na pilnowaniu swoich interesów (wpływy polityczne, handel bronią itd.). Akcje przeciwnazistowskie, przeciwfaszystowskie, czy przeciwkomunistyczne organizowano wówczas, kiedy istniało bezpośrednie zagrożenie. Nie było ono wyrazem sprawiedliwości i empatii, „sprzedawano” silnym tego świata interesy innych narodów dla interesów własnych.[…]

Nie ma stałej instytucji, nie ma szlachetnej zbiorowej, autentycznej, niewerbalnej reakcji na oszustwa polityczne, trwające od wieków. […]

~ * ~

Tak się – mniej więcej – przedstawiają poziomy instytucji politycznych narodowych i międzynarodowych i takie są główne dynamizmy życia politycznego w dawnych wiekach i obecnie.

Mamy zasadnicze braki w tworzeniu instytucji społecznych i politycznych, wyraźnie wielopoziomowych, a jeżeli powstają one tu i tam, na pewien czas i przy bardzo skromnej ilości dobranych osób, nie mają poparcia nie tylko szerszych mas, ale nawet szerszych grup społecznych.

Armia

Następnym zagadnieniem, które chcemy tylko poruszyć w kilku zdaniach, są poziomy postępowania armii jako instytucji. Już samo postawienie tego zagadnienia, a szczególnie w sensie jego wielopoziomowości, musi budzić zdziwienie. Armia, jako instytucja powszechnie uznawana przez rządy i społeczeństwa, jest czymś anachronicznym z punktu widzenia wymogów wielopoziomowości rozwoju. Niemniej jest faktem, że istnieją armie, że te armie walczą. Jedne walczą w sposób „bardziej kulturalny”, mniej odrażający w obronie własnego kraju, inne zaś są agresywne, okrutne w postępowaniu z ludnością cywilną i jeńcami.

Na najniższym poziomie byłaby to postawa „dżungli w armii”. Byłoby to zabijanie wroga na miejscu, bez sądu, „puszczanie z dymem” wiosek i miast, w których było wojsko nieprzyjacielskie, wybijanie jeńców dla „pozbycia się kłopotu”, głodzenie jeńców, obozy koncentracyjne dla ludności cywilnej, ludobójstwo znane z czasów jeszcze ostatniej wojny, stosowanie wymyślnych tortur.

Takie armie i takie ich działania są wyrazem panowania najniższych, często głęboko ukrytych w nieświadomości, tendencji pierwotnych do zabijania i okrucieństwa.

Drugim etapem jest – niezależnie od celu wojny i walki – stanowisko, że armia służy do walki z przeciwnikiem, a nie z ludnością cywilną, że jeniec z chwilą, kiedy został jeńcem – winien być traktowany po ludzku. Są tutaj jeszcze niezbyt wyraźne przejścia między postawą wrogą wobec nieprzyjaciela i przedłużeniem tej wrogości do jeńca, ale takie „przejścia” są dość szybko likwidowane. Jest tutaj pewna dezorganizacja w postępowaniu, są ambiwalencje i ambitendencje, ale całość zachowania armii ma atmosferę psychologiczną i moralną.

Na jeszcze wyższym poziomie, odpowiadającym dezintegracji wielopoziomowej spontanicznej, armia służy tylko obronie, a nie agresji. Szanowane są wszelkie zobowiązania humanitarne, i nie jest karana odmowa służenia w armii. Wszelkie stosunki z ludnością cywilną są na wysokim poziomie; do agresora, nawet okrutnego agresora, jest stosunek humanitarny. Odgrywają tutaj rolę wszystkie dynamizmy tego poziomu, jak: zaniepokojenie sobą, niezadowolenie z siebie, poczucie wstydu i winy, nieprzystosowanie pozytywne itd.

Te wszystkie „humanizmy” przeszkadzają spoistości i bezwzględności armii. Armia na coraz wyższym poziomie przestaje być zatem armią. Na jeszcze wyższym poziomie, to znaczy na poziomie dezintegracji wielopoziomowej zorganizowanej i usystematyzowanej, zasady wyżej podane są jeszcze silniej przestrzegane. Nie istnieje armia agresywna, wyklucza się wszelkie środki nieludzkie, decyzja wojny i użycia armii jest analizowana i w granicach możliwości odsuwana, nawet z pewną szkodą dla aktualnych interesów kraju. Występuje tendencja do ustępstw i ponoszenia ciężarów dla profilaktyki przeciwwojennej.

Na piątym – najwyższym poziomie – mogą być tylko armie intelektualne i moralne, armie poświęcenia i ofiary, armie protestu przeciw wojnie, armie samopalenia i samobójstwa w proteście przeciwko wojnie.

Struktura ustrojów politycznych w rozwoju społeczeństw

Jeżeli chodzi o zasadnicze wartości systemów ustrojowych, to nie będziemy tutaj mówić o systemach totalitarnych, bo nie przedstawiają one podstawowych wartości społecznych, mimo że poziom obiektywny ich „uspołecznienia” może się różnić w dużych granicach, Będziemy zatem mówili o dodatnich i ujemnych właściwościach ustrojów demokratycznych, niezależnie od tego, czy władza prezydenta jest bardzo rozległa czy bardziej ograniczona.[…]

Olbrzymi skok uczyniono w drodze od monarchii dziedzicznej, od dyktatury totalistycznej, od systemów jednowładztwa czy „kliko-władztwa”. Okresy pierwszego rodzaju władzy mamy jakby poza sobą, chociaż tu i ówdzie, często z dużą siłą systemy totalitarne wracają, pozostawiając za sobą spustoszenia moralne, spustoszenia „humanizmu ludzkości”. Instynkt samozachowawczy, klikowy, agresja klikowa powstaje przeciw instynktowi rozwojowemu społeczeństw i grup. W wysokiego rzędu demokracjach powstają grupy klikowe, które deprawują czy degenerują system demokratyczny. Na skutek bierności i braku czujności społecznej niekiedy także czysto demokratyczne instytucje czy związki zawodowe przekształcają się w oligarchie wewnątrz demokracji, które na sporym terenie demokracji sprawują bezwzględną władzę drogą przekupstwa, agresji, mordu, atmosfery lęku, terroru itd. Wiemy, że całe dziesiątki lat mogły rządzić wielkimi związkami zawodowymi kryminalne jednostki i mafijne kliki. […]

Drugim ważnym zagadnieniem degeneracji demokracji są kliki wyborcze, przekupstwo wyborcze, posługiwanie się prymitywnymi metodami w dążeniu do stanowiska prezydenta państwa, burmistrza wielkiego miasta, gubernatora stanu. Zjawisko to opiera się na dwu dynamizmach związanych ze sobą: 1) braku wymierzalnych, obiektywnie przekonywających wielopoziomowości funkcji uczuciowych i popędowych, które miałyby siłę naukową i siłę wyraźnej hierarchii; oraz 2) małej, na ogół, dbałości społeczeństwa o to, kto stanie na czele państwa, stanu, prowincji lub wielkiego miasta.[…].

Moralność w życiu międzynarodowym nie istnieje. Sporadyczne moralne działania niektórych państw, wyrażające się w spontanicznej czy moralnie opracowanej pomocy dla innych państw napadniętych, jest zjawiskiem bardzo rzadkim, prawie niespotykanym i jest uważane za postawę naiwną, dziecięcą, niedojrzałą. W życiu międzynarodowym rządzi interes poszczególnych państw lub grup państw, którym całkowicie podporządkowuje się interesy średnich i mniejszych państw. Drogą presji ekonomicznej, zagrożenia wojennego, nacisku dyplomatycznego wielkie potęgi decydują o losie tych ostatnich. Prezydenci i rządy wielkich demokracji są tutaj brutalni i egoistyczni dużo bardziej aniżeli w rządzeniu sprawami wewnętrznymi swego państwa. Znane jest zagadnienie, po ukończeniu licznych w historii wojen, posługiwania się kryterium tak zwanych sfer wpływów, co jest jednym ze sposobów oddawania słabych na żer możnym dla uzyskania zewnętrznego, okresowego „spokoju” między wielkimi potęgami. (…) Zarówno dawna Liga Narodów, jak i Organizacja Narodów Zjednoczonych są terenem przetargów wielkich mocarstw. W zależności od postawy moralnej lub amoralnej przedstawicieli danej potęgi, zależnie od odwagi i autentyzmu takich przedstawicieli (zjawisko bardzo rzadkie) – mogą względy moralne przeważyć w poszczególnych zagadnieniach na niedaleką przyszłość, aby ulec przemożnym interesom ambicji, imperializmu, władczych tendencji. Sekretarze ONZ mają niewiele do powiedzenia, chociaż zazwyczaj przedstawiają poziom moralny dużo wyższy aniżeli państwa i ich przedstawiciele zainteresowani konkretnym międzynarodowym problemem. Dag Hammarskjold był, wydaje się, taką postacią wysoce moralną, empatyczną i autentyczną. Istnieje poważne podejrzenie, że „siły mocarstwowe” wzięły udział w przeprowadzeniu katastrofy samolotowej i jego śmierci. Nie istnieją silne, trwałe związki między grupami narodów średnich czy mniejszych, które na tym forum zdolne byłyby przeprowadzić swoje punkty widzenia i bronić interesów wyższych narodów reprezentowanych.

* Polecamy:

Dąbrowski, K. (1964). O dezyntegracji pozytywnej. Szkic teorii rozwoju psychicznego człowieka poprzez nierównowagę psychiczną, nerwowość, nerwice i psychonerwice. Warszawa: Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich.

Dąbrowski, K. (1975). Osobowość i jej kształtowanie poprzez dezyntegrację pozytywną. Warszawa: Polskie Towarzystwo Higieny Psychicznej.

Dąbrowski, K. (1984). Funkcje i struktura emocjonalna osobowości. Lublin: Polskie Towarzystwo Higieny Psychicznej.

Dąbrowski, K. (1979). Dezintegracja pozytywna. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.

Wybór fragmentów, wytłuszczenia i niektóre śródtytuły: PRACowniA

Reklamy

2 komentarze »

  1. Wybitna inteligencja i jednocześnie mądrość to rzadko spotykana para

    Komentarz - autor: Ram — 7 grudnia 2015 @ 15:34

  2. Znam Dąbrowskiego ale ten tekst czytał się z dużą – choć biorąc pod uwagę treść może brzmieć to brzydko – przyjemnością. Tej publikacji nie znałem, a ukontekstowienie doknane tutaj wydaje się, choć pobieżne, ale celne. Dziękuję za wartościowy tekst, niestety – aktualny coraz bardziej też dla Polski.

    Komentarz - autor: Marat Dakunin — 9 grudnia 2015 @ 23:37


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: