PRACowniA

29 listopada 2015

Boczny tor u Dąbrowskiego: Wprowadzenie do Teorii Dezintegracji Pozytywnej

© Fintrvlr

Człowiek wyższy nieustannie dręczony, rozdzierany wewnętrznie przez przeciwieństwo ideału i rzeczywistości, odczuwa lepiej niż ktokolwiek wielkość ludzką i dotkliwiej niż ktokolwiek nędzę ludzką”. ~ Ernest Hello

Lisa Rivero
LisaRivero.com
1 listopada 2014 r.

Po raz pierwszy z Teorią Dezintegracji Pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego zetknęłam się prawie 20 lat temu i od tego momentu jestem nią zafascynowana. Dąbrowski, psycholog kliniczny i psychiatra, stworzył swoją teorię, by wyjaśnić dlaczego niektórzy ludzie dążą do rozwoju osobistego i samodzielnie wybranych ideałów i jak to robią, oraz rolę, jaką w tym rozwoju pełni dezintegracja – rozpad na kawałki.

Teoria Dąbrowskiego jest wielowarstwowa i niełatwa do rozgryzienia. Za każdym razem, kiedy do niej wracam, uczę się czegoś nowego. Wpis ten jest pierwszym z serii artykułów poświęconych Teorii Dezintegracji Pozytywnej (TDP), mojemu trwającemu procesowi jej rozumienia i wyjaśnianiu, dlaczego jest ona szczególnie użyteczna w dzisiejszych czasach.

Wydawnictwo Red Pill Press wznowiło książkę Dąbrowskiego z 1967, zatytułowaną „Personality-Shaping Through Positive Disintegration” [wyd. polskie: „Osobowość i jej kształtowanie poprzez dezyntegrację pozytywną”, PTHP, 1975). Książka jest teraz łatwiej dostępna dla potencjalnego czytelnika niż inne publikacje tego autora. Z powodu trudności w ich nabyciu i ponieważ pojawiło się nowe wydanie, dostępne zarówno w formie książkowej jak i elektronicznej, przy pisaniu tej serii artykułów, w razie gdyby ktoś miał ochotę podążać za poruszanymi zagadnieniami czytając równocześnie książkę, będę w głównej mierze korzystać z „Osobowości i jej kształtowania…” (wszelkie cytaty z Dąbrowskiego bez podania źródła będą pochodzić z wydania z 2015 r.) [od tłum. opieramy się na polskim wydaniu z 1975 r.]

Zjazd na boczny tor dzięki potencjałowi rozwojowemu

„[…]U pewnej dość znaczącej grupy ludzi obok opisanego schematycznie cyklu życiowego powstaje jakby boczny tor, który po pewnym czasie może stać się torem głównym”. Kazimierz Dąbrowski, „Osobowość i jej kształtowanie poprzez dezyntegrację pozytywną”.

Wspomniany w cytacie „boczny tor” to ścieżka osobistego rozwoju, dążenie do zejścia z drogi położonej przed nami przez biologię i społeczeństwo, do tworzenia siebie na nowo, ku osobie, jaką we własnym mniemaniu powinniśmy się stać.

Według Dąbrowskiego typowym „cyklem życiowym” określamy sytuację, kiedy naszym byciem kierują głównie podstawowe instynkty, takie jak instynkt samozachowawczy, seksualny i reprodukcyjny, posiadania oraz przynależności społecznej. Jednakże instynkty te mogą ulec transformacji dzięki – jak określa go Dąbrowski – instynktowi rozwojowemu, który „przekracza wąskie cele biologiczne, przejawiając siłę większą od siły prymitywnych instynktów” i „występuje przeciwko ograniczonemu, powszechnemu cyklowi życia”.

„Instynktem rozwojowym nazywamy podstawowy, osobniczy dynamizm, czy zespół dynamizmów, decydujący w zasadzie o rozwoju człowieka, szczególnie zaś o rozwoju twórczym. Instynkt ten jest wspólny wszystkim ludziom z wyjątkiem esencjalnych psychopatów (upośledzonych uczuciowo), upośledzonych umysłowo lub osób z dyssolucją organiczną bądź funkcjonalną”. (Dąbrowski, 1989, s.15)

„Instynkt gatunkowy, seksualny, jest także jedną z najsilniejszych sterujących sił. Odpoczynek, sen, ciepło – są decydującymi siłami w życiu jednostki ludzkiej. Jest to z jednej strony ciężar ciała, a z drugiej – jego wystarczalność, jego dominanta, jego wygody, jego „lubowanie się w sobie”, jego prostota, jego nieskomplikowanie, jego samowystarczalność. Dopiero powoli, bardzo powoli, zaczyna się psychologizacja. Zaczynają dochodzić do głosu niuanse psychologiczne, przychodzi wrażliwość, przychodzą początki hierarchii, które «odglobalizowują» czynności ciała. Wzrasta wówczas powoli to, co jest psychiką, to, co nie jest ciałem i to, co powoli zaczyna stanowić zespół elementów ważnych i coraz ważniejszych w życiu człowieka”. (Dąbrowski, 1988, s.24)

W takiej sytuacji „w procesie rozwojowym rozmaite zespoły tendencji odrywają się od powszechnego, biologicznego cyklu rozwojowego i zmieniają zwykły swój charakter. Tak np. instynkt samozachowawczy może zacząć przejawiać się mocniej w tendencji do zachowania siebie jako jednostki duchowej, aniżeli w normalnej obronie własnego życia. Sublimacja popędu seksualnego może dawać trwałe związki uczuciowe, oderwane od tendencji przedłużania gatunku, a instynkt walki znalazł swój wyraz w obronie pewnych wartości moralnych, w walce o dobrą sprawę, która wymaga od człowieka postawy miłości i wiary”. (Dąbrowski, 1964, s.7)

Innymi słowy, rozwój według Dąbrowskiego to proces uczenia się, polegający na przeciwstawianiu się siłom społecznym i biologicznym. Zamiast nich, silny instynkt rozwojowy pomaga nam wybrać życie zbliżające nas ku obrazowi osoby, jaką chcemy się stać – w miejsce tego, kim jesteśmy lub byliśmy – zwłaszcza wtedy, gdy to, kim powinniśmy być, stoi w konflikcie z prymitywnymi instynktami.

Z instynktem rozwojowym związany jest, choć różniący się od niego, potencjał rozwojowy (indywidualny potencjał rozwoju osobowego). Potencjał rozwojowy przejawia się we wzmożonej nadpobudliwości (OE) (ang., l.mn., OEs – Overexcitabilities: wzmożone doświadczenia w obszarze emocjonalnym, intelektualnym, wyobrażeniowym (imaginacyjnym), sensualnym i psychoruchowym), indywidualnych zainteresowaniach i uzdolnieniach oraz w dążeniu do autonomii zwanej „czynnikiem trzecim”. Na tym obszarze teoria ta zbliża się do zagadnienia uzdolnień (więcej na ten temat później).

„Potencjał rozwojowy jest to oryginalne wyposażenie, które determinuje granicę poziomu, do którego może się rozwinąć dany osobnik, jeżeli warunki fizyczne i warunki otoczenia są optymalne”. (Dąbrowski, 1984, s. 24)

Oj tak, jest i haczyk

Jak na razie wszystko jasne, tak? Kto nie chciałby się stać lepszym człowiekiem? Oto haczyk: by móc ruszyć w kierunku ideału naszej osobowości, musimy najpierw – często – doświadczyć i ostatecznie przejść przez dezintegrację.

Dezintegracja jest tym, czym się domyślacie: konfliktem, rozbiciem, dysonansem, dysharmonią. Rozpad ten może być zainicjowany przez zmiany fizyczne, jak dojrzewanie lub menopauza, osobiste tragedie – jak śmierć ukochanej osoby, naturalne katastrofy – lub przez cokolwiek innego, co zakłóci nasz wewnętrzny świat.

Wstrząsa podstawami ciała i duszy, burzy z żywiołową siłą wszystko to, co dotąd uchodziło za tradycję; nowe myśli i ideały torują sobie gwałtem drogę i ukazują nowe cele; stare wartości upadają; dziecięcy sen prześnił się, po okresie naiwności następuje przebudzenie do „świadomego” życia i samostanowienia o sobie… Kresem tej swoistej rewolucji są narodziny nowego człowieka”. ~ E. Croner

Na niższych poziomach rozwoju dezintegracja ma charakter jednopoziomowy, nie kontrolujemy jej ani nie uczestniczymy w niej w sposób świadomy. To się nam dzieje. Najczęściej mamy tu do czynienia z konfliktami ze światem zewnętrznym (włącznie z naszym fizycznym ja). Radzimy sobie z nimi na miarę naszych możliwości, bez udziału głębokiej samooceny i zmiany. Przykładem może być dezintegracja spowodowana śmiercią bliskiej osoby. Aczkolwiek po okresie żałoby i rozbicia osobowość w mniejszym lub większym stopniu powraca do stanu poprzedniego.

„Jest to poziom rozluźnienia albo rozbicia podstawowych struktur i funkcji jednostki. Nie ma tutaj właściwie odczucia, rozumienia i działania tego co „wyższe” i tego co „niższe”. Wszystko rozgrywa się ahierarchicznie na jednym poziomie”. (Dąbrowski, 1979, s.14)

Wyższy poziom rozwoju to dezintegracja wielopoziomowa, która może prowadzić do „fundamentalnych zmian” w życiu wewnętrznym człowieka. Może rozpocząć się od dezintegracji jednopoziomowej, trwa jednak dłużej, angażuje całą osobę i retrospekcję oraz doświadczana jest jako konflikt z samym sobą, a nie ze światem zewnętrznym. Główna różnica polega na wewnętrznej świadomości hierarchii reakcji i wartości. Używając pojęć Dąbrowskiego, dezintegracja przebiega na płaszczyźnie pionowej, a nie poziomej. Gdy umiera ukochana osoba, w pewnym momencie trwania żałoby zaczynamy kwestionować własne życie – czy żyjemy tak, jak powinniśmy – potencjalnie prowadząc do stawania się innym niż wcześnie.

Jeszcze wyższy poziom dezintegracji wielopoziomowej przejawia się w aktywnym zaangażowaniu w ten proces. Raczej skłaniamy się ku dezintegracji zamiast jej unikać czy maskować, szukamy okazji, by zbliżyć się do własnego ideału osobowości. Kierujemy naszym procesem dezintegracji.

Samotny odtąd i podejrzliwie niedowierzający sobie, zająłem, nie bez gniewu, w ten sposób stanowisko przeciw sobie za wszystkim, co mnie właśnie ból sprawiało i dotykało”. ~ F. Nietzsche

Czuje się on silniej porwany ku dziedzinom wzniosłości idealnej, będącej ostatecznym celem naszym i śmiertelnie ugodzony przez odwieczny upadek naszej biednej natury. Zaraża on nas tymi sprzecznymi uczuciami, których sam doznaje, zapala w nas miłość bytu i budzi w nas nieustannie świadomość naszej nicości”. ~ Ernest Hello

Na obu krańcach tej długiej drogi dezintegracji znajdują się poziomy integracji, gdzie w mniejszym lub większym stopniu jesteśmy scaleni ze sobą i swoim środowiskiem. Różnica polega na tym, że na pierwszym poziomie jesteśmy scaleni, ponieważ zadowala nas stan, w którym kierują nami impulsy i społeczeństwo, podczas gdy na piątym poziomie psychologiczna integracja jest wynikiem zwykle długiego i trudnego „rozluźniania” i reorganizacji naszego wcześniejszego wewnętrznego świata. Podczas gdy wielu ludzi przez całe życie pozostaje na pierwszym poziomie integracji i jest im z tym dobrze, są też nieliczni, którzy integrują się na piątym poziomie.

Czynnik trzeci

Istotna część TDP i potencjału rozwojowego, „czynnik trzeci”, działa jako nasz wewnętrzny GPS, aprobując i dezaprobując impulsy i wybory, które są oceniane przez pryzmat naszego ideału osobowości. Dąbrowski wiąże czynnik trzeci z aktywną świadomością. Wskazuje, że przejawia on skłonność do większej aktywności w okresie adolescencji (wieku dojrzewania) i w wieku średnim (połowa życia). W okresie przejściowym jesteśmy często zajęci sprawami zakładania rodziny, poszukiwania uznania w pracy i adaptacji społecznej oraz gromadzenia dóbr materialnych – innymi słowy, w mniejszym lub większym stopniu podążamy za oczekiwaniami i naciskiem ze strony społeczeństwa i rodziny.

„Dzięki czynnikowi trzeciemu jednostka zaczyna zdawać sobie sprawę, co jest istotne, trwałe, korzystne dla jej rozwoju, a co drugorzędne i tymczasowe lub przypadkowe w jej własnej strukturze i postępowaniu, a także w oddziaływaniu środowiska zewnętrznego; stara się współpracować z tymi siłami, które sprzyjają rozwojowi jej osobowości, i eliminować to wszystko, co ten rozwój hamuje”.

„[…] Osądza, zaprzecza, wybiera i potwierdza pewne wartości zewnętrzne i wewnętrzne. (…) Jest jakby czynnym sumieniem wykluwającej się osobowości w procesie jej rozwoju, które osądza, co bardziej, a co mniej wartościowe w samowychowaniu, co „wyższe”, a co „niższe”, co jest, a co nie jest zgodne z ideałem osobowościowym, co wskazuje na rozwój i doskonalenie wewnętrzne, a co – na pomniejszenie wartości wewnętrznej”. (Dąbrowski, 1964, s.47)

Jednakże u osób z silnym potencjałem rozwojowym typowy kierunek życia jest inny. Wewnętrzny konflikt, właściwy w okresie dojrzewania, zamiast zakończyć się wcześnie, jak można by oczekiwać, może się przedłużyć i nasilić, „ze wszystkimi jego pozytywnymi i niektórymi negatywnymi elementami”:

„Można tu dodać, iż to przedłużenie się okresu dojrzewania jest wyraźnie związane z instynktem rozwojowym, z większymi zdolnościami twórczymi, z tendencjami do doskonalenia się, z powstaniem i rozwojem skłonności do jak najgłębszego samouświadomienia, samopotwierdzenia i samowychowania”.

Ten wydłużony okres dorastania lub „ciągłego dojrzewania” ma pewne potwierdzenie neurobiologiczne. Obrazowanie mózgu wskazuje, że rozwój mózgu u dzieci o inteligencji powyżej średniej rozpoczyna się i kończy później niż u rówieśników ze średnim poziomem inteligencji. Dąbrowski posuwa się krok dalej, sugerując, że dla niektórych ludzi konflikt i wewnętrzny rozwój okresu dojrzewania może wydłużyć się aż do okresu dorosłości, gdy dezintegracja trwa nadal, a czynnik trzeci wzmacnia się.

Zbliżamy się więc do najzagorzalej debetowanych kwestii teorii Dąbrowskiego: czy jest to teoria dotycząca rozwoju osób uzdolnionych i dla nich przeznaczona?

Boczny tor ku uzdolnieniu

Jeden z krytycznych argumentów wobec sposobu stosowania TDP do utalentowania dotyczy poświęcania nadmiernej uwagi nadwrażliwości (OEs) i rozpatrywania jej poza kontekstem. W zasadzie się zgadzam i to tym bardziej, im więcej wiem o teorii Dąbrowskiego. Sama jestem winna takiego podejścia. W książce „Osobowość i jej kształtowanie…” względnie mało miejsca poświęcono nerwowości czy psychicznej nadpobudliwości, jak nazywa ją Dąbrowski. Więcej nacisku położył na formy i procesy dezintegracji.

Nie oznacza to, że większa wiedza o OEs nie jest pomocna, zwłaszcza dla dorosłych, którzy pracują i żyją z uzdolnionymi dziećmi. Jednakże wydaje mi się, że zbyt często na tym poprzestajemy, jakby nadwrażliwości były celem samym w sobie.

W teorii Dąbrowskiego nadwrażliwość jest koniecznym, lecz nie wystarczającym komponentem potencjału rozwojowego. Wzmożona pobudliwość jest wskazówką, że dziecko posiada potencjał do wewnętrznego rozwoju, wykazując „cechy animizmu, myślenia magicznego, nadmiernej przerzutności uwagi i trudności z jej skupieniem, emocjonalności i kapryśności”.

Dzieci z nadpobudliwością wymagają wsparcia i zrozumienia. Jednak na potencjał rozwojowy składają się również zainteresowania, talenty, czynnik trzeci, jak również pozostałe dynamizmy, takie jak zaniepokojenie sobą, niezadowolenie z siebie, poczucie wstydu i winy, poczucie niższości w stosunku do samego siebie, przedmiot podmiot w sobie oraz ośrodek dyspozycyjno-kierowniczy (to temat na następne wpisy). Co więcej, Dąbrowski nie traktował wszystkich nadpobudliwości na równi. Nadpobudliwości, afektywna (emocjonalna) i wyobrażeniowa, służą jako szczególnego rodzaju wsparcie lub tworzą szczególne warunki dla rozwoju osobowości.

Czy uzdolnione jednostki przejawiają większą nadpobudliwość niż ogólna populacja? Zależy kogo zapytamy. Badania Dąbrowskiego nad dziećmi wyjątkowo uzdolnionymi, czy to w obszarze intelektualnym, czy specyficznych talentów pokazały, że „każde z nich przejawiało znaczną umysłową nadpobudliwość psychoruchową, sensoryczną, afektywną i intelektualną”. (cytowane w Mendaglio i Tillier).

Jednakże Sharon Lind napisała, że „ważne jest podkreśleni, że nie wszystkie uzdolnione lub wysoce uzdolnione jednostki przejawiają wzmożoną nadpobudliwość. Z drugiej strony, znajdziemy więcej osób z OEs wśród populacji osób uzdolnionych aniżeli w typowej populacji”. W aktualniejszej i szerzej dyskutowanej pracy Daniel Winkler przyjrzał się poprzednim badaniom i odkrył, że „związek pomiędzy uzdolnieniem a pięcioma rodzajami nadpobudliwości jest dużo bardziej złożony i niepewny, niż się powszechnie się uważa”, i jest „niewiele lub brak dowodów” dla wzmożonej nadpobudliwości psychomotorycznej i sensorycznej w populacji osób uzdolnionych, „trochę dowodów” dla wzmożonej nadpobudliwości emocjonalnej i wyobrażeniowej w populacji osób uzdolnionych i więcej dowodów dla wzmożonej nadpobudliwości intelektualnej.

Jeśli o mnie chodzi, to jestem otwarta na dalsze badania w tym zakresie i nie widzę problemu w tym, że OEs ogólnie mogą nie być tak silnie skorelowane z uzdolnieniem, jak mi się kiedyś wydawało. Możemy na przykład pomyśleć o populacji osób uzdolnionych i populacji osób z wysokim potencjałem rozwojowym jako dwóch okręgach na diagramie Venna – w wypadku tych z obszaru wspólnego, jakiejkolwiek będzie on wielkości, łatwo jest pomylić jednych z drugimi. Pełny obraz jest jednak dużo bardziej złożony.

W końcu teoria Dąbrowskiego nie dotyczyła OEs, jak przypomina nam William Tillier:

„Omawiając jednostki z „wyjątkowymi umiejętnościami i talentami”, największą uwagę i skupienie Dąbrowski poświęcił ogólnemu procesowi rozwojowemu (a nie samej nadpobudliwości) w tej grupie oraz temu, jak my, jako kultura i szczególnie jako nauczyciele, możemy pomóc ulepszyć nasze rozumienie i nastawienie do zjawisk psychoneurotycznych, zatem również zmniejszyć zjawisko prześladowania i alienacji tej grupy (osób z OEs)”.

Kiedy uzdolnione dzieci faktycznie przejawiają wzmożoną nadpobudliwość i pozostałe rozwojowe wskaźniki Dąbrowskiego, można by podejść do potencjału rozwojowego jako bocznego toru w stosunku do ich intelektualnych uzdolnień, zamiast zrównywać je ze sobą. Bocznego toru, który z czasem i z ich własnego wyboru, może stać się główną ścieżką (życia).

Więcej – wkrótce!

W każdą niedzielę, aż do końca roku, będę dodawać wpisy do tej serii. Proszę, podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach i dajcie mi znać, poruszenie jakich tematów i kwestii chcielibyście tu zobaczyć.

Co chcielibyście wiedzieć o Teorii Dezintegracji Pozytywnej Dąbrowskiego lub jakie są wasze z nią doświadczenia?

Komentarz SOTT: Swoje sugestie możecie umieszczać na blogu pani Rivero tutaj.

Szkoda, że TDP Dąbrowskiego nie jest lepiej znana w dzisiejszych czasach. Wspaniale więc widzieć większą świadomość jego pracy, która jest prawdopodobnie ważniejsza i istotniejsza dziś niż kiedykolwiek wcześniej. Przy TDP prawie każda inna teoria psychologiczna wygląda jak dziecinna zabawa.

Od PRACowni: A oto jeden z powodów, dla których rozpowszechnianie i poznawanie Teorii Dezintegracji Pozytywnej jest tak ważne. Poniższy fragment pochodzi z książki „Pasja rozwoju” Dąbrowskiego.

Niedorozwój rządzi rozwojem

Jakby się nie wydawał dwuznaczny tytuł podrozdziału, jakby się nie wydawał paradoksalny, jest on słuszny i odzwierciedla w sposób dramatyczny, a nawet tragiczny losy ludzkości pod wpływem takiego paradoksalnego układu. Otóż jest chyba bardzo wyraźne, że w przeważającej ilości wypadków czynnikami decydującymi w opanowaniu świata i prowadzeniu społeczeństw są elementy niedorozwoju uczuciowego i popędowego, a zatem i działanie na ich usługach dobrej lub średniej inteligencji. Nie ulega wątpliwości, że ludzie sprytni, ludzie efektowni i efektywni, ludzie dynamiczni, chociaż bez skrupułów, ludzie „umiejący się urządzić” odgrywają decydującą rolę w życiu codziennym, w kierowaniu nim, w organizowaniu tego życia. Obok tego istnieje prąd, w którym działają ludzie wybitni, kulturalni, wysokiego poziomu artyści, ludzie o wysokim poziomie intelektualnym, którzy najczęściej nie mają zasadniczego wpływu na losy świata, a w każdym razie nie mają widocznego wpływu w epoce, w której żyją i działają. Zazwyczaj, choć nie zawsze, dzieje im się gorzej pod względem materialnym, pod względem „urządzenia się”, aniżeli tym wszystkim, którzy przejawiają większe lub mniejsze upośledzenie uczuciowe, natomiast przerost umiejętności przystosowania się, przerost sprytu i „operatywności”. W ten sposób czynnikami „organizującymi” życie są jednostki i grupy społeczne pierwszego rodzaju, a nie drugiego, co wiąże się z zasadniczymi szkodami w rozwoju ludzkości. Prężność pierwszych i subtelność drugich, spryt pierwszych, a zbyt złożona inteligencja drugich, brak wahania się pierwszych, a stałe wahanie się drugich, zbyt mało hamulców pierwszych, a zbyt dużo drugich, brak hierarchii wartości pierwszych, a wrażliwość na wartości drugich, zwężony zakres działania pierwszych, a najczęściej bardzo szeroki drugich – wszystko to są elementy, które oddają często ster życia społecznego w ręce pierwszych. Stąd rezultatem takiego układu czynników jest często bezwzględność, egoizm, krzywdzenie i poniżanie jednostek i całych grup, i to najbardziej wartościowych.

Następnie Dąbrowski opisuje zjawisko psychopatii i jednostek z pogranicza psychopatii i normy społecznej. Podrozdział kończy się podsumowaniem:

Są to jednostki i grupy, które hamują rozwój wrażliwości społecznej, rozwój empatii, rozwój wielopoziomowości postaw, rozwój hierarchii wartości, a więc tego wszystkiego, co decyduje o rozwoju społecznym, co decyduje o znalezieniu miejsca w społeczeństwie dla działania, konkretnych ideałów indywidualnych i społecznych.

I dalej:

Szkody płynące ze strony osobników niedorozwiniętych uczuciowo i popędowo

Analiza dziejów społeczeństw i ludzkości, analiza działania klik i tzw. układów społecznych, analiza przyczyn i rozwoju wojen i ludobójstwa, analiza mafii kryminalnych, analiza prądów przekupstwa jako zjawiska historycznego w życiu społecznym, analiza wynaturzeń w formie niższego poziomu grup hippisów czy gitowców, analiza wszelkiej zorganizowanej przestępczości wskazuje nam na zasadniczą rolę negatywną upośledzenia uczuć i popędów, tzn. osobników upośledzonych uczuciowo i popędowo, w pozytywnym, a tym bardziej w przyspieszonym, rozwoju społeczeństw i ludzkości. Stąd zasadnicza potrzeba uczulenia ludzi, uczulenia społeczeństw, uczulenia najkulturalniejszych jego warstw na rozpoznanie granicznych form psychopatii i normy oraz bliskich form psychopatii.

Niestety, powszechne jest zjawisko, że społeczeństwa, że rodzice, a nawet nauczyciele są znacznie bardziej zainteresowani, są znacznie bardziej nastawieni na wykrywanie wszelkich upośledzeń innych, jak np. psychoruchowe, sensualne czy intelektualne, a dużo mniej na wykrywanie upośledzenia uczuciowego. Stąd upośledzenie uczuciowe ma ciągle szanse demonstrowania siebie i odgrywania zasadniczej roli w życiu społecznym i kulturalnym każdego ze społeczeństw.

Wiemy poza tym, że osobniki, które posiadają duży wpływ sugestywny na otoczenie powodu „powierzchownie pozytywnych właściwości”, z powodu pewnych zdolności związanych z „wolą mocy”, zyskują sobie bardzo silny, a nawet niekiedy dość trwały, wpływ na życie społeczne, na życie polityczne i decydują o niektórych kierunkach wychowania, o wojnach i ludobójstwie.

Na zakończenie rozdziału Dąbrowski podkreśla, że niedorozwój uczuciowy i popędowy u psychopatów i zaburzeń z pogranicza

„przejawia się w upośledzeniu wrażliwości na innego, w braku empatii, w braku (…) wielopoziomowego ujęcia rzeczywistości; w braku zrozumienia i przeżywania hierarchii wartości. Widać te sprawy na każdym kroku, ale widzą je przede wszystkim ludzie wrażliwi. Cechy te jednakże prawie nikną w społeczeństwie, jeżeli nie są przejawem esencjalnej psychopatii, ponieważ większość społeczeństwa z reguły posiada niejako powinowactwo psychiczne w sensie pewnego niedorozwoju uczuć. Ponieważ to zjawisko jest bardzo szerokie, czy przeważające w życiu społecznym, dlatego nie powoduje ono dostatecznego zdziwienia, przejęcia się czy przerażenia. Niemniej stanowi ono wielki dramat rozwojowy poprzez właśnie niedorozwój tych właściwości, które powinny być najbardziej esencjonalne w życiu społecznym, w życiu rodziny, szkoły, w zawodzie, w działalności politycznej.

Wydaje się, że w najbliższej przyszłości powinny powstać specjalne grupy społeczne, czy nawet specjalne szkoły uwrażliwienia uczuciowego, uwrażliwienia na niedorozwój uczuciowy, który (…) stanowi sedno zahamowania w rozwoju społeczeństw, stanowi dehumanizację i stanowi (…) przyczynę braku postępu społecznego, małej ilości form przyspieszonego rozwoju psychicznego oraz stanowi przyczynę wielu klęsk społecznych.

Literatura cytowana:

Dąbrowski, K. (1964). O dezyntegracji pozytywnej. Szkic teorii rozwoju psychicznego człowieka poprzez nierównowagę psychiczną, nerwowość, nerwice i psychonerwice. Warszawa: Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich.

Dąbrowski, K. (1975). Osobowość i jej kształtowanie poprzez dezyntegrację pozytywną. Warszawa: Polskie Towarzystwo Higieny Psychicznej.

Dąbrowski, K. (1979b). Psychoterapia przez rozwój. Warszawa: Wydawnictwo „Prasa ZSL”.

Dąbrowski, K. (1984). Funkcje i struktura emocjonalna osobowości. Lublin: Polskie Towarzystwo Higieny Psychicznej.

Dąbrowski, K. (1988). Pasja rozwoju. Warszawa: Studencka Oficyna Wydawnicza ZSP „Alma-Press”

Dąbrowski, K. (1989). Elementy filozofii rozwoju. Warszawa: Polskie Towarzystwo Higieny Psychicznej.

Tłumaczenie: PRAcowniA
Dodane cytaty i uwagi (niebieska czcionka) – PRACowniA
Artykuł na SOTT: Sidetracked by Dabrowski: An introduction to the Theory of Positive Disintegration

Reklamy

29 Komentarzy »

  1. Nie tak dawno czytałem „Trud Istnienia” Dąbrowskiego, pisał on:
    „…bezsprzecznie rozwój psychiczny człowieka przez zasadniczy udział w nim świadomości, konfliktów wewnętrznych i zewnętrznych, przejawów wzmożonej pobudliwości psychicznej… jest wielkim trudem, wysiłkiem związanym ze stanami napięć z cierpieniem… Jest to kształtowanie się osobowości właśnie przez trud istnienia i trud rozwoju.

    Komentarz - autor: marek760 — 29 listopada 2015 @ 16:12

  2. „że w najbliższej przyszłości powinny powstać specjalne grupy społeczne, czy nawet specjalne szkoły uwrażliwienia uczuciowego, uwrażliwienia na niedorozwój uczuciowy, który (…) stanowi sedno zahamowania w rozwoju społeczeństw, stanowi dehumanizację i stanowi (…) przyczynę braku postępu społecznego, małej ilości form przyspieszonego rozwoju psychicznego oraz stanowi przyczynę wielu klęsk społecznych.”
    Ale przeciez poprawnosc polityczna to forma „uwrazliwiania spolecznego”; wszelkie tzw. „hate speach”, akcje afirmacyjne, itp. Feminizm, który pod plaszczem „równosci” charakteryzuje sie wyjatkowym wynaturzeniem i nienawiscia, lub raczej „uwrazliwieniem spolecznym” skierowanym tylko do jednej grupy spolecznej, to tez szkola uwrazliwienia spolecznego. Mozna wymieniac wiele takich szkól. Efekty widac, bo…w tych szkolach ucza wlasnie gownie jednostki wyrachowane, psychopatyczne, pozbawione empatii i/lub uczuc wyzszych, z zastrzezeniem jednak iz jest o jest oczywiscie uogólnienie.
    Niemniej jednak zgadzam sie z tezami autora, ze jednostki „nieobciazone” uczuciami, czy w potocznym rozumieniu po prostu cyniczne, dochodza do glosu znacznie szybciej i efektywniej, niz jednostki uwrazliwione. Niestety, tak bylo zawsze. Naturalnym stanem naszej planety, jezeli mozna uzyc takiego sformuowania, jest stan wojny, czy raczej rywalizacji. Moim zdaniem, zadne szkoly uwrazliwienia spolecznego nie pomoga.

    Komentarz - autor: damiank — 1 grudnia 2015 @ 13:15

  3. bardzo interesujący oraz pobudzający artykuł.

    Komentarz - autor: komentator — 1 grudnia 2015 @ 14:48

  4. @ damiank
    „Naturalnym stanem naszej planety, jezeli mozna uzyc takiego sformuowania, jest stan wojny, czy raczej rywalizacji.”
    Tak to widać, ale jest też inny schemat który nie może się przebić a który wymaga aktywność i jest odwrotności tego panującego.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 1 grudnia 2015 @ 21:14

  5. Wygląda na to, że Dąbrowski został kompletnie wyrzucony z polskiej myśli psychologicznej. Na wydziałach psychologii wszystkich polskich uczelni pojawia się przedmiot „Psychologia osobowości” ale na większości z nich (przynajmniej tych z pierwszej dziesiątki, bo na nich mam znajomych) koncepcja Dąbrowskiego jest nieobecna.
    Dwa tygodnie temu słuchałam nudnego wykładu (znowu behawioryzm!), aż tu nagle prowadząca wypaliła: „jest jedna, jedyna teoria w psychologii, która nie znalazła żadnego (!) potwierdzenia. To teoria pewnego człowieka, który po opuszczeniu Polski zajmował się szerzeniem swoich, niczym nie popartych, hipotez w Kanadzie.” To mnie obudziło. 🙂 Spytałam czy chodzi o Dąbrowskiego. Potwierdziła. Zapytałam na jakiej podstawie twierdzi, że jego teoria dezintegracji osobowości nie znalazła żadnego potwierdzenia. Odpowiedziała: „bo nie znalazła”. 😀 Zapytałam, jaka inna teoria rozwoju osobowości znalazła potwierdzenie zgodnie z metodologicznymi wymaganiami o jakich pani wcześniej mówiła. Odpowiedź: „to wykład, a nie seminarium”. 😀
    I to by było na tyle, jak mawiał pewien „prof. mniemanologii stosowanej”.

    Komentarz - autor: Magia — 3 grudnia 2015 @ 13:23

  6. @ Magia
    Podejrzewam,że ta pani może być żywym przykładem krystalizacji na poziomie pierwszym.

    Poza tym, my i tak będziemy propagować Dąbrowskiego, bo wielkim Człowiekiem był i mądrym. A jego teoria jeszcze podbije świat; jak nie ten tu teraz, to to ten, który po nim nastanie. 🙂

    Komentarz - autor: iza — 3 grudnia 2015 @ 20:32

  7. „Poza tym, my i tak będziemy propagować Dąbrowskiego […]”
    Bardzo słusznie! – IMO

    Komentarz - autor: Magia — 4 grudnia 2015 @ 09:18

  8. By ta teoria podbiła świat potrzebna jest (jako warunek wstępny) dezintegracja pozytywna tego świata, będącego obecnie w fazie destrukcji, który w makroskali reprezentuje wszystkie zamieszkujące go osobowości. Innymi słowy, obraz świata wskazuje, w jakim momencie swego rozwoju znajduje się dominująca część społeczeństw, Z tej perspektywy, patrząc na te wszystkie okropności dziejące się codziennie w różnych częściach świata, można mieć nadzieję, że tak jak w przypadku pojedynczej osobowości, cały świat zmierza ku swej wyższej naturze, a każdy z nas może być tą przysłowiową kroplą, konieczną w osiągnięciu masy krytycznej, lawinowo wywołującej zmiany w oczekiwanym pozytywnym kierunku.

    Komentarz - autor: Ram — 4 grudnia 2015 @ 13:56

  9. Główne dzieło TDP jest dostępne w internecie (dla zainteresowanych dam dane lub postawię na serwerze) w formie skanu. pozdrawiam

    Komentarz - autor: Marat Dakunin — 10 grudnia 2015 @ 00:43

  10. Dąbrowski został wyrzucony z polskiej myśli psychologicznej, chyba tylko dlatego, że jego teoria jest poprawna. To naprawdę fenomenalny człowiek (był). Myślę, że każdy go powinien poznać, tak jak na przykład Gurdżijewa.

    Interesujący jest „Czynnik trzeci”. Jak na moje, „czynnik trzeci”, to praca centrum intelektualnego.

    Można się doszukać informacji, że niższe centra (bez dostępu do tych wyższych), posiadają organiczne portale. Ja uważam, że organiczne portale nie posiadają niższego centrum intelektualnego, tylko jak przystało na „zwierzątka” mają rozwiniętą jedynie niższe centrum emocjonalne i ruchowe.

    W naturze odpowiada, to systemowi limbicznemu (pośredni umysł) i gadziemu mózgowi (pierwotny umysł), a „kora nowa” (racjonalny umysł) istnieje tylko prowizorycznie i nie jest uaktywniony do własnej pracy, przez niego tylko przebiegają różne impulsy.

    Ten mechaniczny sposób życia, to poziom życia, na poziomie dominującego centrum ruchowego i emocjonalnego.

    Na trzecim poziomie (gęstości), powinno się dążyć do uaktywnienia i rozwinięcie tej ostatniej trzeciej części nas samych, centrum intelektualnego. Później na czwartym poziomie, gdy te trzy pierwsze części są rozwinięte, wychodziłoby, że pracuje się nad stopieniem się wszystkich trzech niższych centrów, z wyższymi centrami. Kiedy, na trzecim poziomie, to występuje tylko sporadycznie, przez pewien okres czasu, w niektórych momentach.

    Dąbrowski wskazuje istnienie wewnętrznego autorytetu, wyższej części nas samych, która analizuje i ocenia rezultaty zmian zachodzących w naszym życiu i nas samych.

    Organiczne portale nie posiadają, takiego własnie wewnętrznego autorytetu. Nie mają tego GPS’u, centrum intelektualnego, „trzeciego umysłu”/”trzeciego czynnika”, który „unosi” się tuż nad osobą, sterując życiem jednostki, by nie zboczyła z drogi.

    Nie są zainteresowani rozwojem osobistym.

    W świecie nauki są jedynie wyznawcami różnych teorii, uczą się jedynie poprzez utrwalanie w sobie tych przekonań i wzorów, które mają wyjaśniać różne zjawiska, a nie podejmują rzeczywistej pracy uruchamiającej czystą logikę.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 10 grudnia 2015 @ 15:27

  11. @ Corran

    Można się doszukać informacji, że niższe centra (bez dostępu do tych wyższych), posiadają organiczne portale.

    Ciekawam, gdzie się takiej informacji można doszukać i jak te „portale organiczne” niższych centrów wyglądają… Właściwie to nie, wcale nie jestem ciekawa.

    Ja uważam, że organiczne portale nie posiadają niższego centrum intelektualnego, tylko jak przystało na „zwierzątka” mają rozwiniętą jedynie niższe centrum emocjonalne i ruchowe.

    Uważać możesz do woli. Pytanie, czy wszystkim, co „uważasz”, warto się dzielić. Bo co tu mamy? Niższe centra posiadają (sic!) portale organiczne, które z kolei nie posiadają „niższego centrum intelektualnego”. Hmmm… faktycznie coś z tym centrum intelektualnym może być nie tak.

    Komentarz - autor: iza — 10 grudnia 2015 @ 19:49

  12. @iza

    Hmm… no dobra. W sumie, to brzmi, nie tyle głupio, co zabawnie.

    Komentarz - autor: Corran Horn — 13 grudnia 2015 @ 15:36

  13. ” tak jak na przykład Gurdżijewa.”
    Przykład G. to porażka. Uczył tylu ludzi ale nik nie potrafił wskazać BRAKÓW, niedomówień nauk które głosił.
    Każdy kto się zetknął z systemem jest nim oczarowany ale niestety są w nim dziury i bazując tylko na G. wychodzą takie potworki.

    „… Organiczne portale nie posiadają, takiego własnie wewnętrznego autorytetu. Nie mają tego GPS’u, centrum intelektualnego, „trzeciego umysłu”/”trzeciego czynnika”, który

    „unosi” się tuż nad osobą, sterując życiem jednostki, by nie zboczyła z drogi. …”

    Wybacz ale, to jest tylko twoja, ludzka imaginacja.
    jest powiedziane cuś takiego „nikt do Ojca nie dochodzi tylko przeze mnie”
    Tzn. przez Wyższe centrum emocjonalne można osiągnąć Wyższe centrum intelektualne.
    Wyższe centrum emocjonalne jest fuzją
    Centrum seksualnego
    prawdziwego Ja
    i centrum emocjonalnego.
    Nic nie lata i nie unosi się, sterować programować można ale trzeba mieć Wiedzę i nie nie bujać w obłokach.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 13 grudnia 2015 @ 17:53

  14. @ Corran

    Hmm… no dobra. W sumie, to brzmi, nie tyle głupio, co zabawnie.

    🙂
    I – być może – neurotycznie. Może pomogłoby trochę więcej skupienia – najpierw zastanowienie się, co chcesz powiedzieć, a następnie sprawdzenie, czy to, co napisałeś, rzeczywiście tę myśl (w miarę spójnie i zrozumiale) oddaje?

    Komentarz - autor: iza — 13 grudnia 2015 @ 18:27

  15. @ The son of the Sun

    Każdy kto się zetknął z systemem jest nim oczarowany ale niestety są w nim dziury i bazując tylko na G. wychodzą takie potworki.

    „Bazować tylko na G” można wyłącznie wtedy, kiedy się cytuje dosłownie jego słowa. W każdym innym wypadku bazuje się także (albo w glównej mierze, zależnie od sytuacji) na czyimś – w tym swoim własnym – umyśle, z jego zaletami i niedoskonałościami.

    Tyle gwoli oczywistości, która Ci chyba umknęła. A tak poza tym, to nie mam pojęcia, o co Ci chodziło w komentarzu.

    Komentarz - autor: iza — 13 grudnia 2015 @ 19:37

  16. @iza

    >„Bazować tylko na G” można wyłącznie wtedy, kiedy się cytuje dosłownie jego słowa. W każdym innym wypadku bazuje się także (albo w glównej mierze, zależnie od sytuacji) na czyimś – w tym swoim własnym – umyśle, z jego zaletami i niedoskonałościami.

    Tak masz racje umknęło mi to :), ze nie było to dosłowne cytowanie. Dobrze, ze napisałaś czymś 🙂 czyli czym??? Bo są dwie możliwości konkretem lub sianem wypełniającym.

    >Tyle gwoli oczywistości, która Ci chyba umknęła. A tak poza tym, to nie mam pojęcia, o co Ci chodziło w komentarzu.

    Odpowiedziałem na to co Corran Horn napisał:
    „Nie mają tego GPS’u, centrum intelektualnego, ….”
    Dlatego ze trafił kulą w płot.
    Musiałem zareagować bo znam ten temat od dość dawna.
    napisałem to napisałem w bardzo wielkim skrócie i nie dziwie się ze trudno to zrozumieć.
    to napisałem a właściwie zacytowałem to jest w Boris Mouravieff – ‚Gnosis’.
    Chodź tą wiedzę w rożnych fragmentach można znaleźć np. w tym artykule co jest dużym uzupełnieniem.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 13 grudnia 2015 @ 21:56

  17. @ The son of the Sun
    Napisałam „na czyimś [nie ‚czymś’], w tym na swoim”. Bo pełni jesteśmy wpływów, zasłyszeń, cudzych opinii, ludowych mądrości; bo po drodze był przeważnie tłumacz, opowiadacz, nauczyciel; bo co jeden mówi, drugi odbiera przez swój własny ‚pryzmat’ – tego, co wie, i tego, czego nie wie, tego, co chce „wiedzieć”, i tego, czego wiedzieć nie chce. Bo nawet najwierniejszy przekaz przy najlepszej woli przekazującego ulega z czasem zmianie, jak w głuchym telefonie. I tak dalej….

    Komentarz - autor: iza — 13 grudnia 2015 @ 23:29

  18. The son of the Sun, skoro według Ciebie nikt nie potrafił wskazać braków i niedomówień w tym co głosił Gurdżijew, to skąd wiadomo, że jakieś były?
    „Może pomogłoby trochę więcej skupienia – najpierw zastanowienie się, co chcesz powiedzieć, a następnie sprawdzenie, czy to, co napisałeś, rzeczywiście tę myśl (w miarę spójnie i zrozumiale) oddaje?” – Jakże celna i uniwersalna uwaga Izo:)

    Komentarz - autor: Ram — 14 grudnia 2015 @ 11:18

  19. @iza
    Ten cały chaos jak mówisz „wpływów, zasłyszeń, cudzych opinii, ludowych mądrości” to nic. Bo jak zacytuje słowa piosenki „Trudno to zrozumieć ale nic nie daje siły by żyć”. Bo wszystkie te chaotyczne wpływy dotyczą się człowieka zewnętrznego, który nie widzi braków w sobie i w tym czym żyje. Ale większość nie dochodzi nawet do tego etapu bo był by on przeszkodą w życiu jakie prowadzą (np. kariera, sukcesy, władza nad innymi itp.). Bo należymy do świata zwierzęcego a jako jedyny gatunek na ziemi ludz ma wybór.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 14 grudnia 2015 @ 15:22

  20. @Ram
    Bo ja je mogę wskazać ale tu drogi Ram nie o to chodzi.
    Dlaczego bo jest to droga indywidualna i nikt nikomu jeszcze łopatą rozumu do głowy….
    Ale jak będziesz się upierał to mogę.
    Druga sprawa nie zastanawia Cie dlaczego poniósł on porażkę.
    Po prostu dlatego ze są to tylko fragmenty
    I widocznie nie miał takiej potrzeby pójść DALEJ.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 14 grudnia 2015 @ 19:09

  21. @The son of the Sun

    Ałć! Twoje komentarze są z jednej strony zabawne a z drugiej… kompletnie niedojrzałe.
    Zupełnie jakby przeciętny trzecioklasista wypowiadał się na temat zaawansowanej mechaniki kwantowej.
    Dla ciebie teoria G. jest pełna dziur i niedomówień ale twoim argumentem na poparcie tej tezy są słowa (kretyńskie!) piosenki napisanej (z co najmniej 20% prawdopodobieństwem*) przez kogoś, kto był nachlany lub/i naćpany? 😀 Litości!

    Teorie G. i Dąbrowskiego zostały wysłane do lamusa historii, bowiem (to moja hipoteza robocza) NIE nadają się do użytku dla władców marionetek. Są zbyt prostolinijne (nie mylić z prostotą, a już w żadnym wypadku z prostactwem!) i mają na celu poprawę funkcjonowania istoty ludzkiej w otaczającej rzeczywistości dzięki ogromnej pracy WŁASNEJ tejże istoty. To nie mogło i nie może podobać się władcom marionetek.

    Ktoś zapyta: a co z Kahnemanem? Przecież dostał Nobla! Ano dostał, bo jego (i Twerskiego) teoria, mimo, że nader słuszna z poznawczego punktu widzenia, nadaje się świetnie do manipulacji stadem. Tego nie można powiedzieć ani o naukach G. ani o teorii Dąbrowskiego.

    Komentarz - autor: Magia — 14 grudnia 2015 @ 22:12

  22. Przepraszam, zapomniałam umieścić odnośnik do gwiazdki (*) w poprzednim komentarzu.
    W badaniach Czapińskiego „Diagnoza społeczna 2015” pojawia się punkt, opisujący (na podstawie badań kwestionariuszowych) stopień nadużywania przez różne grupy zawodowe. Wygląda to tak:
    http://kurier.pap.pl/palio/html.media?_Instance=cms_kurier.pap.pl&_Option=Other&_Connector=cms&_tableName=W_MEDIA_THUMBNAILS&_colID=ID&_colFileName=file_name&_colMimeType=Mime_type&_colLastUpdated=Last_updated&_colSize=Doc_size&_colContent=CONTENT&_ID=572174&_CheckSum=2076634722

    Informacja prasowa: http://kurier.pap.pl/depesza/159307/Dziennikarze–artysci-i-lekarze—w-tych-zawodach-pije-sie-najwiecej–Kto-jeszcze-naduzywa—–

    Całość „Diagnoza społeczna 2015”: http://www.diagnoza.com/pliki/raporty/Diagnoza_raport_2015.pdf

    Komentarz - autor: Magia — 14 grudnia 2015 @ 22:35

  23. @Magia
    Dąbrowskiego nie znam czytałem Łobaczewskiego i to co piszą jest wielkim uzupełnieniem i potwierdzeniem tego co znam.
    Studiowałem G. od roku kiedy Pusty Obłok wydał Fragmenty praktycznie do momentu kiedy poznałem Gnosis. Aby znać wiedzieć nie wystarczy coś przeczytać, zasłyszeć i przyjąć to jako SWOJE trzeba chcieć być aktywnym, podjąć, wysiłek a ostatecznie podejść do egzaminu i albo się go zdaje albo nie. Bo całe życie to taka szkoła której ludz i ludzkość nie zdaje a nie wiemy czy znowu zostaniemy w następnej klasie. Tylko zauważ nie nikomu na tym nie zależy abyśmy zdali nawet nam samym. Tak Masz racje Profesorze jestem trzecioklasistą, bo ja się uczę i wiem jaki powinienem być następny krok

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 15 grudnia 2015 @ 08:49

  24. @The son of the Sun
    Daruj sobie tego „profesora”, ‚ok?
    „Fragmenty” to tylko jedna z książek, które mógłbyś studiować zgłębiając teorię G. A jedna, to chyba troszkę za mało by wypowiadać się autorytatywnie o „dziurach i niedomówieniach” w teorii G. Nie uważasz?
    Nikt, na tym łez padole, nie ma monopolu na prawdę. Ktoś może być bliżej prawdy lub dalej od niej. I zdawać sobie z tego sprawę powinien nawet „trzecioklasista”.
    Jeśli chodzi o aktywność własną, to o tym właśnie piszą i to właśnie podkreślają i G. i Dąbrowski. Umknęło ci to gdzieś po drodze?

    Komentarz - autor: Magia — 16 grudnia 2015 @ 16:20

  25. @ Magia

    Uważam, że ponieśli porażkę to nie była ich teoria, mieli tylko fragmenty.
    Wide ze będziesz bronić swego tylko sama nie wie wiesz czego,
    A ja mogę bo wiem, bo pomimo tylu książek nie znali nie wyczuwali intuicyjnie rzeczy bardzo prostych.
    „Nikt, na tym łez padole, nie ma monopolu na prawdę.” ależ ona istnieje to ze ludziki jej nie posiadają to inna sprawa.
    „Jeśli chodzi o aktywność…” To właśnie G. umknęło, uczył o dwóch kluczach ale już na temat pierwszego nie za bardzo wiedział co i jak.
    Więcej powtarzać się nie będę i nie chce i życzę powodzenia bye 🙂

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 17 grudnia 2015 @ 09:00

  26. @The son of the Sun
    Chcesz bym zwątpiła ostatecznie w twoje możliwości intelektualne i zaczęła przyglądać się bacznej twojej konstrukcji osobowościowej? 🙂

    „Uważam, że ponieśli porażkę to nie była ich teoria, mieli tylko fragmenty.”
    I to wniosek wysnuty na podstawie lektury tylko jednej książki w przypadku G. i żadnej w przypadku Dąbrowskiego? Zaiste, to wielce ciekawe…

    „Wide ze będziesz bronić swego tylko sama nie wie wiesz czego,”
    A może to ty nie zrozumiałeś tego, co napisałam w dwóch wcześniejszych komentarzach?

    „A ja mogę bo wiem, bo pomimo tylu książek nie znali nie wyczuwali intuicyjnie rzeczy bardzo prostych.”
    Możesz to tak autorytatywnie stwierdzać na podstawie jednej przeczytanej książki? No, to wypada ci pogratulować. Ja na takie oceny nigdy bym się nie poważyła.

    „Nikt, na tym łez padole, nie ma monopolu na prawdę.” ależ ona istnieje to ze ludziki jej nie posiadają to inna sprawa.
    Właśnie o tym pisałam. G. i Dąbrowski są też „ludzikami”. Ty jesteś (we własnym mniemaniu) kimś więcej? A to dopiero komedia! 🙂

    „Jeśli chodzi o aktywność…” To właśnie G. umknęło, uczył o dwóch kluczach ale już na temat pierwszego nie za bardzo wiedział co i jak.”
    Jak to dobrze, że ty to już odkryłeś! (sarkazm)

    Komentarz - autor: Magia — 21 grudnia 2015 @ 19:22

  27. @Magia
    Nie ma sensu ciągnąc dalej rozmowy i już powiedziałem pa.
    Żadnej oceny mojej osobowości nie przeprowadzisz bo nie masz takich możliwości.
    Nie wiesz co powinno być w tej naszej, każdego osobowości najważniejsze.
    Oczywiście ze każdy ma pewne cechy dominujące które rządzą.
    Ale mając tą wiedzę co powinno być priorytetem należy do tego dążyć i tym żyć.
    Wybacz odpowiem tylko na to czy coś mnie zainteresuje, także jeszcze raz pa.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 22 grudnia 2015 @ 22:35

  28. @The son of the Sun
    Twój komentarz jest dla mnie całkowicie niezrozumiały, co składam na karb własnej niedoskonałości. Niestety, nie potrafię rozwiązywać piętrowych szarad. Gdzie mi tam do Twaina czy Voltaire’a! 🙂
    Wszystkiego dobrego świątecznego.

    Komentarz - autor: Magia — 22 grudnia 2015 @ 23:18

  29. @Magia
    Ja zmagałem się z tym samym problemem. Nie sięgnąłem tak daleko jak inni ale wiem to wymaga czasu.
    A klucz do tego można znaleśc w Gnosis:
    „To study this description will demand a special effort of the psyche on
    the part of the reader. To profir from it, he must stifle within him all
    personal reactions of disapproval or even of approval. of these advanced
    theses. First, he must assimilate the various elements of the subject that he
    can understand, and make them his om. Criricism will come later.”
    Pozdr.

    Komentarz - autor: The son of the Sun — 23 grudnia 2015 @ 20:49


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: